Gość: Zły
IP: *.ostnet.pl
30.12.11, 18:18
Nawet jak by mi zapłacili żebym ja tam był o północy to i tak bym nie przyjechał. Bo co to niby jest ten nowy rok. Zmiana cyfr w kalendarzu. I co przez zmianę cyfr mam się upić, urwać coś w sobie, nie spać. Mam tam przyjechać i się wydzierać na całe gardło. Mam słuchać jakieś muzyki. Bieda na świecie, ludzie umierają z głodu i chorób i ja mam się bawić cieszyć, jak obok mnie umierają ludzie z głodu. Mam się cieszyć razem z bogatymi i wmawiać sobie że jest wszystko okej że świat jest piękny. A sumienie, a solidarność z tymi co żyją w niedostatku i nie śpią po nocach bo nie wiedzą co im rząd szykuje. Znów podwyżki wszystkiego, zwolnienia z pracy, nie pewne jutro. I co mam się z tego cieszyć. No chyba że zalać się w trupa żeby zapomnieć o tych nieszczęściach, tylko na ile można zapomnieć. Nie potrafię się bawić i cieszyć gdy nawet jeden człowiek cierpi.