Gość: Observator
IP: *.podkarpacki.net
30.04.12, 20:08
Przyjemny popołudniowy wieczorek, piątek czasu zulu tj. 25.04.2012 r. piątek godz. 17.00.
Akcja - Rzeszów- Rynek - Parasole.
Będąc dumnym z mojego miasta, czując się jak przewodnik, poprowadziłem przyjaciół z Słowacji, na miejsce gdzie mogłem udowodnić - europejskość i nowoczesność z nawiązaniem do historii Rzeszowa.
Atmosfera super – Straż Miejska pilna i czujna, aby byle chłystek nie wjechał na rynek.
Rozumiemy porządek to porządek. Pewne zasady i prawo obowiązują wszystkich.
Dlatego nie zdziwiło nas upomnienie, że na rynek wjazdu nie ma a tym bardziej parkowanie należy zaliczyć do wykroczenia.
Zaparkowaliśmy na Podpromiu bo wszędzie zator.
Spacerek i zwiedzanie miasta w drodze na rynek Słowaków nie zdziwiło.
Zasiedliśmy opodal Rynku pod parasolką i mając na względzie kapitalną pogodę, zamówiliśmy alkohol w postaci piwa.
Sącząc browarek marki „Żywiec”, znacznie smaczniejszy niż na Słowacji, zauważyliśmy ciekawą sytuację.
Pojawia się samochodzik marki Mercedes – błyszczący, wypastowany – istne cacko. Wolniutko prędkością patrolową wjechał na rynek , zrobił rundę i zaparkował przed wejściem do Ratusza.
Ratusz zamknięty – czyżby spóźniona Rada Miasta? Nie!!!
Z auteczka wysiada w białej koszuleczce i w krawaciku, bez marynareczki ON. Tak to były „Radny” zaznaczam były, obecnie Prezes Podkarpackiego ZPN K. Greń.
Człowiek szanowany i znany w Polsce jak i za granicą Polski. Bożyszcze piłkarstwa PAN PREZES.
Stoi przed Ratuszem i czeka na reakcję Straży Miejskiej – to trwa kila chwil.
Następnie dziarsko wyskakuje z merola i z nonszalancją ku ucieszsze Strażniczków Miejskich, łaskawie podaje prawicę. Po wstępnej prezentacji z fasonem zasiada pod parasolką. W tym czasie strażniczkowie przeganiają wszystkich bo tu przecież jest ZAKAZ.
Usłyszałem wówczas od Słowaków takie hasło „Jak we Lwowie”
Po 20 minutach zjawiła się Policja i co cud – PREZES ruszył cztery literki i odjechał.
Panie Prezydencie – jeżeli f-sze utrzymywani z naszych podatków dzielą obywateli to wstyd.
Jestem w stanie zrozumieć - czas obrad, czas spotkań pewnych ”oficjeli” a tutaj totalne olewanie, wszystkiego i wszystkich na oczach setki ludzi.
Zawsze byłem zwolennikiem Straży miejskiej, lecz gdy widzę olewanie obowiązków to szlak mnie tra..ia.
Będę teraz wulgarny w d..pie mam – Radny czy Bezradny albo były Radny – prawo jest dla wszystkich i nie mam zamiaru się wstydzić, gdy sąsiedzi za miedzy dosłownie punktują nasze buractwo.