Gość: iwabradyna
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.05.12, 07:44
Na początek musze się wytłumaczyć z nazwy wątku. Dlaczego od razu "polski"? Zaraz się tu posypią inwektywy: żydy, kacapy, szkopy itp. Że się Polska nie podoba! Nie, to nie tak. Przede wszystkim musi być przymiotnik. Jak napiszę samo "cham", to nikt nie zwróci uwagi. Ot, bułka z masłem. A chodzi mi o charakterystykę tutejszego, konkretnego chama. Nie - jednego. Wielu przedstawicieli tego gatunku, niestety. No, to może podkarpacki cham? A skąd ja moge wiedzieć, czy on nie przyjezdny? Rzeszowski cham? Miejsce akcji, o której za chwilę, to podrzeszowska wioseczka. A, tu was mam! Myślicie sobie pewnie: no jasne, miejscowy, wsiowy cham! Nie mam pewności, bo on PRZEJEŻDŻA. Może być również z miasta. Rzeszowa, albo i innego...
Już wyjaśniam.
Mieszkam w podrzeszowskiej pięknej wioseczce. W małym domku, który staraniem wielu lat wytężonej pracy i drakońskim wieloletnim kredytem postawiłem przy asfalcie. Nie piszę o tym, żeby się chwalić, bo wydałem na to cudo tyle, ile niejeden na mieszkanie w bloku. Po prostu mój adres ma znaczenie w tym opowiadaniu i niech nikomu gul nie wyskakuje!
Lubię, gdy jest czysto - tak już mam. Więc koszę nie tylko mój spłachetek trawy przed tym niespłaconym jeszcze do końca domkiem, ale i pasek wzdłuż asfaltu, który zresztą w ogóle do mnie nie należy, jeno do jakiejś dyrekcji dróg, czy innej dostojnej instytucji, która ma pieniądze na swoich dyrektorów, ich bryki i sekretarki, ale nie ma na koszenie. Koszę również rów przydrożny - też nie mój, dodam bezczelnie. I ilekroć do niego wlezę widzę efekty JEGO działania. Jego, czyli CHAMA z nieokreślonym przymiotnikiem (rzeszowskiego, podkarpackiego, polskiego?) Cham wrzuca do rowu wszystko, co mu jest zbędne: pustą flaszkę po mózgotrzepie (to pewnie cham miejscowy), puszki po piwie, drapaczki do zlodowaciałych szyb samochodowych, pojemnik po oleju silnikowym, opakowanie po: chipsach, paluszkach, bule z hamburgerem, produktach przemysłowych.
CHAM TAK PO PROSTU MA! Nie wiem, dlaczego on to robi. Może go wk..., że ktoś ma domek z ogródkiem, a on jeszcze długo nie? A może się mylę? Może on mieszka w jakimś pałacu , pomyka merolem za 100 baniek i tylko pozbywa się tego, czego się zeżreć juz nie da?
Myly Państwo! (jakby powiedział eksprezydent LW). Wytłumaczcie mi to, albo dajcie charakterystykę tego pospolitego chama. Nie liczę, że go poruszę - chamy na ogół nie czytają. O co tu chodzi? Dlaczego on to robi? Na złość? Z głupoty? Z braku wychowania? Co posprzątam po nim ten syf - narobi nowego.
Dziś rano znalazłem w rowie opakowanie po paluszkach lajkonik. Wczoraj go nie było!
PS 1. Jest tylko jedno ryzyko: cham wie, gdzie mieszkam. Trudno, wkalkulowałem to ryzyko.
PS 2. Będę meldował o każdym nowym wyczynie chama. A jak go zidentyfikuję, to również o tym, kim jest.