Gość: Rodzic
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.05.12, 08:46
Jak zwykle wszystko zależy od ludzi i od ich świadomości religijnej. Moje dziecko poszło ubrane w skromną albo-sukienkę, która wcale nie kosztowała 250 zł. Na obiad założyła sukienkę, która nie kosztowała 400 zł. Impreza w restauracji to mój wybór. Dzięki temu miałem więcej czasu na duchowe przygotowanie i przeżycie tego dnia z moim dzieckiem, a nie latanie po hiperze za zakupami i smażenie kotletów, gotowanie rosołu zamiast być w kościele z dzieckiem. Tak więc moja świadomość jest właśnie taka: najważniejsza jest liturgia, przyjęcie komunii a reszta to sprawa drugorzędna. Szkoda tylko że księża napędzają przepych w kościołach stawiając wymagania co do dekoracji, prezentów dla kościoła i innych rzeczy, które nas - rodziców kosztują fortunę. Nie ma się co dziwić że ludzie potem też wariują i im odbija. Kulisy przygotowania takiej uroczystości od strony technicznej są niekiedy bardzo przykre i żal serce ściska że to wszystko dzieje się w kościele, w takich okolicznościach. Wiele rzeczy jest na rodzicach wymuszanych, a rodzice po prostu czasem ze strachu że coś będzie nie tak i odbije się na naszych dzieciach a czasem z innych powodów godzą się na wszystko i zaciskają zęby. Przy tych całych całych ciężkich pieniądzach wydanych na kościół trzeba jeszcze zapłacić za odprawienie mszy komunijnej bo inaczej jakąś intencję za zmarłych wpiszą zamiast za dzieci. Nóż się w kieszeni otwiera na samo wspomnienie. Nie ma etyki w kościele to i nie ma wśród rodziców. DLatego cieszę się że już po, bo do wpadnięcia w kryzys wiary po czymś takim niedaleko droga.