W temacie kładki

IP: *.mielec.mm.pl 02.11.12, 16:57
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,12749675,.html
Miasta zachodnioeuropejskie coraz bardziej oddają ulice pieszym. Samochody i tramwaje są spychane do tuneli lub wyrzucane na nadziemne mosty. Czy u nas to możliwe? W internecie nabiera rozpędu dyskusja o krakowskich przejściach podziemnych.




"Przejście, wróć!" - apelują internauci na niedawno utworzonym facebookowym profilu. Chodzi o przejście dla pieszych przez Aleje Trzech Wieszczów na wysokości Jubilata. Pasy zostały tu zlikwidowane przed generalnym remontem mostu Dębnickiego w 1998 r. Po zakończeniu prac i wybudowaniu sąsiedniej przeprawy przez Wisłę (most Zwierzyniecki powstał w 2001 r.) przejścia nie odtworzono. Teraz piesi korzystają z podziemnego tunelu łączącego przystanki autobusowe po obu stronach al. Krasińskiego lub z przejścia przez bulwary.

Z wózkiem i na wózku

- To olbrzymie utrudnienie, zwłaszcza dla osób niepełnosprawnych, rodziców z dziećmi w wózkach. Miasto traktuje przepustowość Alei jak świętość, a użytkownicy inni niż kierowcy są spychani na bok - mówi Jakub Stępak, jeden z twórców społecznej akcji. - Chcemy zebrać poparcie w internecie, a już widzimy, że jest duże. Potem zwrócimy się do miasta - dodaje.

Jak wyliczyli aktywiści ze stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto, żeby dostać się spod Jubilata na przystanek tramwajowy na ul. Kościuszki, trzeba pokonać ponad 300 m. Gdyby u wylotu mostu Dębnickiego wyznaczyć przejście przez jezdnię - tylko 70 m.

Wiele do życzenia pozostawia też estetyka i funkcjonalność przejścia podziemnego pod Alejami. Jest ciemno, wilgotno, brakuje porządnego zjazdu lub windy dla osób niepełnosprawnych i dziecięcych wózków.

ZIKiT: korki będą do Matecznego

Już teraz zmianom na Alejach Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu mówi jednak "nie".

- Odkąd zlikwidowano przejście, natężenie ruchu w tym miejscu dramatycznie wzrosło. Przez ostatnie cztery lata o 30 procent! Już teraz jest to wąskie gardło na Alejach. Przejście dla pieszych byłoby kolejnym spowalniaczem i korki sięgałyby już nie ronda Grunwaldzkiego, ale Matecznego - przekonuje Michał Pyclik z ZIKiT.

- Cykl świateł trwa 120 sekund i w tym czasie muszą zmieścić się wszystkie kierunki ruchu. Dołożenie przejścia pod Jubilatem lub na moście Dębnickim spowodowałoby jego wydłużenie co najmniej o kilkanaście sekund, bo oprócz ruchu na wprost mamy auta skręcające w Aleje. Poza tym priorytetem jest dla nas bezpieczeństwo, a przy takim natężeniu ruchu przejście podziemne jest nieporównywalnie lepszym rozwiązaniem - dodaje Pyclik.

Brak obwodnic i światowe trendy

Współczesne trendy w projektowaniu ruchu w miastach na pierwszym miejscu stawiają pieszego i każą dostosowywać ruch samochodowy do jego potrzeb i wygody. To, co jest już normą na Zachodzie, nie zawsze sprawdza się u nas. Póki przez ścisłe centra miast przebiegają ruchliwe arterie (jaką w przypadku Krakowa są Aleje Trzech Wieszczów), a obwodnic brakuje, oddawanie pieszym ulic nie zawsze jest proste.

- Piesi w mieście są absolutnym priorytetem. Na Zachodzie w ruchliwych miejscach to oni poruszają się górą, a samochody i tramwaje puszczane są podziemnymi tunelami. Jednak w przypadku krakowskich Alei stworzenie naziemnego przejścia nie wydaje mi się dobrym pomysłem, bo u nas brakuje alternatywy dla tego ruchu. Przejście spowodowałoby pogorszenie warunków ruchu, a trzeba pamiętać, że Aleje to ważna trasa nie tylko dla samochodów, ale też dla komunikacji miejskiej - mówi dr inż. Andrzej Szarata, specjalista w dziedzinie inżynierii drogowej z Politechniki Krakowskiej. - Bezwzględnie za to podziemny tunel powinien być tak przystosowany, by wszyscy mogli z niego swobodnie korzystać: oświetlony, czysty, z łagodnymi zejściami, jak ten pod Dworcem Głównym - zaznacza dr Szarata.

Schodek jak 3 metry

Wyprowadzić pieszych na powierzchnię udało się jednak w kilku innych polskich miastach. Prowizoryczne przejście wymalowano w Warszawie na ul. Emilii Plater przy Dworcu Centralnym na czas remontu jego podziemi. Okazało się, że warszawiacy przejścia już nie chcą oddać i udało się im przekonać miasto, żeby pasy zostawić. Podobnie stało się przy remoncie ul. Rozbrat. Dyskusja o tym, czy piesi mają chodzić górą, czy dołem, zawitała też do Gdańska. W tym tygodniu radni z tamtejszej komisji rewitalizacyjnej zabrali się za projektowanie zmian przy ul. Podwale Przedmiejskie. Chcą, by podziemne tunele zamienić na pasy w jezdni.

- Piesi wolą chodzić po powierzchni, to oczywiste. Badania przeprowadzone w Singapurze pokazały, że piesi subiektywnie odczuwają wysokość jednego schodka w przejściu podziemnym, jak przejście tzrech metrów w poziomie. Gdy przy jednej z warszawskich ulic pojawił się wybór, 98 proc. zdecydowało się na korzystanie z przejścia naziemnego. Podziemne tunele wykluczają część ludzi z przestrzeni publicznej! - mówi Jacek Grunt-Mejer, specjalista w dziedzinie psychologii transportu z Katedry Psychologii Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. - Na Zachodzie wcale nie jest więcej osób niepełnosprawnych. One po prostu nie boją się wyjść na ulicę! - pointuje Grunt-Mejer.

Pełna wersja