lechowski51
08.08.14, 09:03
z powodu chwilowego braku wroga,wzieli się sami za łby.
Służby komunalne oraz wojsko weszły na Majdan w czwartek rano. Udało im się tylko częściowo rozebrać barykady. W stronę żołnierzy batalionu MSW "Kijów-2" (rekrutujących się z dawnej samoobrony Majdanu) poleciały kamienie, a nawet butelki z benzyną. Protestujący podpalili opony, a plac przez wiele godzin spowijał gęsty dym. Mimo wszystko służbom udało się usunąć barykady od strony placu Europejskiego. Częściowo oczyszczone zostały także drogi dojazdowe od strony północnej i południowej.
Wielotysięczne demonstracje na kijowskim placu Niepodległości rozpoczęły się w listopadzie w proteście przeciwko odłożeniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE przez byłego prezydenta Wiktora Janukowycza. Szybko jednak przeistoczyły się w wielki antyrządowy protest, po którym Janukowycz został obalony. I choć cel protestujących został osiągnięty, to do dzisiaj na placu mieszka ponad sto osób. Twierdzą, że muszą zostać po to, by patrzeć obecnej władzy na ręce.
Spora część opinii publicznej, także tej sympatyzującej z ideami Majdanu, od dawna domaga się likwidacji miasteczka namiotowego, głównie ze względu na przestępczość. Od początku roku zamordowano tam cztery osoby, doszło do kilkunastu gwałtów. Widok pijanych mężczyzn ubranych w mundury wojskowe i wyciągających od przechodniów papierosy i pieniądze stał się codziennością.
Do rozwiązania Majdanu wzywał też Witalij Kliczko, wybrany ponad dwa miesiące temu na mera Kijowa. - Ten, kto się tam pojawia, jest narażony na niebezpieczeństwo. Od czasu do czasu słychać strzały, wybuchają bójki. Próbujemy wyjaśnić tym ludziom, że Majdan powinien wrócić do normalnego życia - mówił Kliczko o dzisiejszych "majdanowcach" w Radiu Wolna Europa.
Również w czwartek zatrzymano na Majdanie kilka osób, które miały broń palną, granaty, noże i koktajle Mołotowa. Reporter "Kyiv Post" widział, jak jeden z zamaskowanych demonstrantów z karabinem pod ręką obserwował zajścia na placu z drugiego piętra budynku. Takich budynków okupowanych przez "majdanowców" jest w stolicy dziewiętnaście.
Szef MSW Arsen Awakow stwierdził w lipcu, że ludzie na Majdanie działają na rzecz Rosji. - Zamiast marnować czas w centrum stolicy, powinni wziąć w ręce broń i iść na front, by tam walczyć o Ukrainę - powiedział. Zagroził, że milicja będzie zwalczać tych, którzy łamią prawo.
Powołany dwa tygodnie temu na szefa milicji Aleksander Tereszczuk stwierdził, że w całym mieście pojawiło się przede wszystkim mnóstwo broni. - Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w mieście zostało popełnionych tak wiele przestępstw z użyciem broni - mówi Tereszczuk, dodając, że służby wytoczyły od początku roku 337 spraw za nielegalne posiadanie broni.
Bujak broni Majdanu
W obronie Majdanu staje Zbigniew Bujak, jeden z legendarnych przywódców podziemnej "Solidarności" w latach 80. W eseju na temat Majdanu i jego roli w ukraińskiej polityce pisze:
"Kijowska inteligencja, która wspierała Majdan i nawet biła się na barykadach, jest teraz nastawiona do Majdanu krytycznie, a nawet wrogo. O ludziach z Majdanu wielu mówi, że to już nie ci sami i nie tacy sami, wielu wyraża się o obecnym Majdanie wręcz z pogardą.
Znam ten syndrom z doświadczenia »Solidarności «. Po wyborczym zwycięstwie 4 czerwca 1989 r. obserwowałem szybkie marginalizowanie »Solidarności «. Tymczasem Majdan to wciąż najlepsze i w istocie jedyne miejsce na obywatelską debatę o problemach Ukrainy, o niezbędnych reformach, to wciąż jedyne miejsce społecznego nadzoru nad aparatem władzy. Może ta właśnie funkcja tak bardzo kłuje w oczy.
Obejmując urzędy, dotychczasowi rewolucjoniści stają się establishmentem. Okazuje się, że nikt, nawet najbardziej światli rewolucjoniści i zwolennicy społeczeństwa obywatelskiego, nie lubi być kontrolowany. Będą więc osłabiać nie tylko ruch, który wyniósł ich do władzy. Będą osłabiać każdą instytucję, organizację, gazetę czy stację TV, która próbuje ich kontrolować.
Trudniej zrozumieć środowisko intelektualne, które pozostaje krytyczne wobec władzy, ale Majdanowi odmawia wsparcia i uznania. Może to efekt konkurencji? To wszak świat intelektu - i słusznie - przypisuje sobie rolę krytyka tego, co dzieje się w sferze publicznej. Jednak istnienie »Solidarności « czy Majdanu powoduje, że to tam, póki istnieje, bije źródło społecznej krytyki. To tam, póki istnieje, rodzące się idee, myśli i krytyczne uwagi mają siłę oddziaływania”.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75477,16445966,Majdan_walczy_z_Majdanem.html#ixzz39mWO3ogX