IP: 217.11.133.* 17.06.01, 10:00
jestem rzeszowianinem na emigracji w wa-wie. takich jak ja jest pewnie 3-5
tysiecy (tak przypuszcam). zastanawiam sie czy gdybyscie dostali dobra praca w
rzeszowie wrocilibyscie. bo ja tak. pozdrawiam .
turtle
Obserwuj wątek
    • Gość: sasiad Re: powrot IP: *.*.*.* 18.06.01, 17:41
      napewno, bez zastanowienia
    • Gość: BF Re: powrot IP: *.bluewin.ch 18.06.01, 21:34
      Czego Ci najbardziej brakuje z czasow rzeszowkich, Turtle?
      Ja po chwili zastanowienia doszedlem do wniosku, ze glownym plusem byloby
      czestrze widzenie rodzicow. (No i ewentualne podrzucanie im dzieciakow :-) )
      Bo jesli chodzi o cala reszte to nie widze wielkiej przewagi mojego Rzeszowa,
      nad ich Warszawa.
      Chwilowo mieszkam w Szwajcarii, ale mysle o powrocie do Warszawy. Rynek pracy w
      Rz-wie jest dosc podly...
    • Gość: Groszek Re: powrot IP: *.ikp.pl 19.06.01, 09:03
      ja tez siedze w Wawie i tesknie jak cholera Rzeszow to
      chyba najsympatyczniejsze miasto w Polsce. Kto by
      pomyslal ze mozna w Wawie pospacerowac sobie bez
      strachu o 23 a w rzesowie mozna :)
    • Gość: bogdan Re: powrot IP: 213.76.135.* 19.06.01, 09:20
      od poniedziałku do piątku - praca w "dyżym mieście", wolne w rzeszowie - może
      tak będzie lepiej? dwa domy, dwa światy? wybierajcie, albo jedno albo drugie.
      nie da sie na dwa fronty - taka jest moja opinia. młodzi wybieraja pracę,
      zamykając się po niej w swojej oazie np. na ursynowie. pewnie dlatego jest tak
      spokojnie w rzeszowie o 23.00
    • Gość: res Re: powrot IP: *.pl 19.06.01, 11:47
      Gość portalu: turtle napisał(a):

      &#62 jestem rzeszowianinem na emigracji w wa-wie. takich jak ja jest pewnie 3-5
      &#62 tysiecy (tak przypuszcam). zastanawiam sie czy gdybyscie dostali dobra praca w
      &#62 rzeszowie wrocilibyscie. bo ja tak. pozdrawiam .
      &#62 turtle

      ja to samo i powiem szczerze ze tez bym wrocil - zawsze chcialem sie wyrwac do
      warszawy, bo wydawalo mi sie ze to miasto da sie polubic ale po 8 latach teskni
      sie za rzeszowem - to sa jednak wspomnienia... podworko z dziecinstwa,
      podstawowka, liceum... blisko sa najblizsi... warszawa jest betonowa, smierdzaca,
      zakorkowana... jedyne co tu trzyma to oczywiscie praca - odpowiadajac ci: gdybym
      mial prace na podobnych warunkach co tutaj wrocilbym do rzeszowa...
    • Gość: turtle Re: powrot IP: 217.11.133.* 19.06.01, 12:17
      ciekawe tez czy da sie powiedziec o wa-wie, ze jest to "moje miasto" jesli sie
      w nim nie wychowalismy i nie mamy zwiazanych z nim wspomnien tak jak z
      rzeszowem.moze to "moje miasto" funkcjonowaloby na innej plaszczyznie
      • Gość: BF Re: powrot IP: 10.0.2.* / 193.193.130.* 19.06.01, 15:18
        Dla mnie "moje miasto" to zwykle miejsce, gdzie mieszkam. Dosc latwo sie
        aklimatyzuje. Gdy przez kilka lat mieszkalem w Lublinie to bylo to "moje
        miasto". Potem w W-wie tez czulem, ze to "moje miasto".
        Oczywiscie, gdy wracam do Rzeszowa to milo wspominam Olszynki, ulice 3-go Maja
        czy Lisia Gore. Jednak to juz chyba nie jest "moje miasto".
        Pewno, gdybym zamiaszkal znowu w Rz-wie to stalby sie on "moim miastem".

        Nigdy Lublin czy W-wa nie beda w takim sensie "moje" jak dla ludzi, ktorzy tam
        sie wychowali, chodzili do szkoly itd. Jednak koniec, koncow co za roznica czy
        wychowywales sie na Nowym Miescie w Rz-wie, czy na Ursynowie w W-wie? Bloki
        przeciez byly identyczne...
        • Gość: zdzicha Re: powrot IP: 212.76.48.* 21.06.01, 11:07
          No co Wy? Co takiego jest w tym malym prowincjonalnym miasteczku, co tak Was
          tam przyciaga? Zycie kulturalne i rozrywkowe umarlo (o ile kiedykolwiek zylo).
          Rozwoj gospodarczy to temat, o ktorym mozna poczytac w gazetach. Nie ma pracy
          dla absolwentow szkol zawodowych, technicznych i liceow. Wszyscy moi znajomi
          rozjechali sie po kraju, swiecie albo poszli na studia, zeby poczekac jeszcze,
          zanim zasila szeregi bezrobotnych.
          Nie ma zadnych inwestycji, pomijajac, oczywiscie, supermarkety, ktore predzej
          czy pozniej musialyby powstac, odbierajac ogromna czesc klientow osiedlowym
          sklepikarzom.
          Ani nawet piekny nie jest Rzeszow, nie ma nic, co przyciagneloby turystow i ich
          pieniadze.
          Odkad zdecydowalam sie na wyjazd do wiekszego miasta, nawet przez mysl mi nie
          przeszlo, zeby wrocic i prowadzic nudne, prowincjonalne zycie w zapyzialym
          Rzeszowku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka