mateusz.maciejczyk
04.03.07, 15:36
"Marek Kuchciński oficjalnie przyznaje się tylko do skromnego majątku.
Tymczasem właśnie kupił za bezcen trzy hektary atrakcyjnej ziemi tuż przy
granicy ukraińskiej. Dzierżawione przez siebie wcześniej państwowe grunty
podarował koledze - narkomanowi i hipisowi - ujawnia DZIENNIK. Szef klubu
parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości - partii deklarującej praworządność -
tak naprawdę nie ma żadnych oporów, by wykorzystywać swoją pozycję do
załatwiania prywatnych spraw. Państwowe grunty dzierżawił już jako
wicewojewoda podkarpacki. Teraz jako poseł PiS zaczął ziemię skupować."
"Na członka do hipisów
Marek Kuchciński unika rozmów o swojej młodości w środowisku przemyskich
hipisów i narkomanów.
"Czy Marek K. włamał się do apteki?" - tak zaczyna się jeden z wątków na
jednym z forów o Przemyślu. Wieść, że szef klubu parlamentarnego Prawa i
Sprawiedliwości ma na koncie jakąś narkomańską przeszłość, jest bowiem w
Przemyślu tajemnicą poliszynela. Wszyscy też wiedzą o jego bliskiej znajomości
z Edmundem Gorzelanym - hipisem i narkomanem karanym za przestępstwa
kryminalne - która trwa do dziś."
"No tak, czasem coś braliśmy. Marek też" - przyznaje Edmund Gorzelany. Do
dziś, chociaż posiwiały, nosi się jak hipis: długie włosy i broda."
"W latach dziewięćdziesiątych "Mundek" próbował prowadzić jakąś hurtownię, ale
większych sukcesów w biznesie nie odniósł. W połowie ostatniej dekady
ubiegłego wieku kupił na kredyt dawny ośrodek wypoczynkowy Niwa włanie w
Wapowcach.
"Przerobił go na stylizowany dworek z pokojami gościnnymi i dużą salą
kominkową. Kuchciński przyjeżdżał do niego ze swoimi gośćmi, w tym politykami,
których zapraszał do Przemyśla. Bywała tam nawet znana aktorka, która sama ma
kilkadziesiąt kilometrów dalej swój domek" - opowiada jeden z dawnych bywalców
Niwy. Dodatkową atrakcją, oprócz gospodarza hipisa, było kilka koni, które
Gorzelany tam trzymał.
Kuchciński odwiedzał "Mundka" także jako wicewojewoda podkarpacki. Kiedy
wydzierżawił łąki, połowę - 15 hektarów - poddzierżawił od razu hipisowi. Ale
interes z pensjonatem i stajnią szedł "Mundkowi" coraz gorzej. Kiedy bank
coraz natarczywiej upominał się o zwrot kredytu, w końcu musiał Niwę sprzedać. "
cały artykuł dostępny na stronie:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=33920