Dodaj do ulubionych

a taki atak

27.11.08, 16:57
miał kto?
takie coś, że tylko krótki zwiastun - się zaczyna bardzo źle czuć,
jest okropnie smutno i raptem, gwałtownie bardzo brakuje oddechu,
całe ciało sparaliżowane i się nie płacze, ale łzy same lecą.
i się jest tak przerażonym nie do opisania.
a jak przejdzie, to taki spokój, senność i totalne wyczerpanie.

Judym powiedział dziś, że brak smu, dwa dni silnego stresu i
odwiedziny w szpitalu ze mnie spłynąć musiały. i jeszcze mówi: -
olgo, a pani mówiła - wyłączyć komputer i schować na dno szafy.
proszę tego nie robić. nie teraz.
i jeszcze mówi, że najlepsze, co mogło być, to to, że kumpela od
szczoteczki ze mną gadała i nie mówiła - "moje biedactwo" tylko o
czymś innym, by odwrócić uwagę.
i dał mi numer komóry swojej i że mam się nie bać, że to wróci, bo
jestem zabezpieczona.

w przestępczym państwie polskim ma się szczęście na takich ludzi
trafić. jutro ostatni zastrzyk. w planach zjedzenie zupy i jednego
paluszka z ryby. się uda, tylko trzeba się zebrać w sobie.
się zbieram.
szkoda, że mleka nie każe pić, bo z mlekiem daję radę bez problemu,
ale ponoć przy mleku źle się żelazo wchłania.
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: a taki atak 27.11.08, 17:42
      i pomyśleć, że jeszcze kilka m-cy temu takie rzeczy (rozmowa na forum,
      podtrzymywanie na duchu itp) były możliwe na FD.
      ale to było dawno i nieprawda. zanim przyszedł snajper.
      • olga_w_ogrodzie Re: a taki atak 27.11.08, 18:34
        aurelia_aurita napisała:

        > i pomyśleć, że jeszcze kilka m-cy temu takie rzeczy (rozmowa na
        forum,
        > podtrzymywanie na duchu itp) były możliwe na FD.
        > ale to było dawno i nieprawda. zanim przyszedł snajper.

        najładniejsze byłoby to, gdyby w trakcie napadu mojego, próbę
        konwersacji z koleżanką od szczoteczki, przerwał sajpi komunikatem,
        że wątek przeniesiony na oślą, bo forum nie jest dla chorych z
        depresją. a atakami paniki tym bardziej.
        • lucyna_n Re: a taki atak 27.11.08, 18:43
          śmiech przez łzy
          szkoda gadać
    • lucyna_n Re: a taki atak 27.11.08, 17:44
      z bezsenności to rożne cudactwa się dzieją
      czy nie dalaoby rady wykorzystać tej senności i kłaś się spać? choćby
      przedrzemać trochę pod kocem?
      • aidka Re: a taki atak 27.11.08, 18:09
        wczoraj to mi się spać chciało po raz pierwszy od dawna.
        tylko sobie wymyśliłam, że przeczekać i iść spać w nocy, jak
        normalny człowiek. no i nawet zasnęłam na chwilę i raptem, jakby
        piorun strzelił.
        obudziłam się z takim totalnym uczuciem przygnębienia.
        chciałam sobie rozwesółkę zrobić i jakiś film włączyć i raptem coś
        tak dziwnego się zaczęło dziać. i tylko chciałam, by ktoś ze mną był.
        zero myślenia, tylko, by ktoś był, żebym sama z tym nie została.

        może to było potrzebne.
        jakaś ulga po tym i spokój.
        zasnęłam bez problemu, wybudzania się i spałam 9 godzin.
        ojej. i jest lepiej.

        chyba mózg powiedział : droga olgo, mam dość tego, że się rządzisz
        twym ciałem, jak swoim. kot ci mówił - spać - a ty lecisz w chocki-
        klocki. no to masz za swoje.
        • czekolada_z_orzechami Re: a taki atak 27.11.08, 18:40
          Mam nadzieję, ze pan dr pozwolił przytulać, a raczej być przytulanym, bo przytulam. mocno mocno.
          • olga_w_ogrodzie Re: a taki atak 27.11.08, 18:58
            czekolada_z_orzechami napisała:

            > Mam nadzieję, ze pan dr pozwolił przytulać, a raczej być
            przytulanym, bo przytu
            > lam. mocno mocno.

            dziękuję, ale nie jestem już biedulką zapłakaną.
            doktor przytula - na szczęście aseksualnie /chyba się nie mylę ?/
            ale całuje w rękę na dzień i na do.
            taka data stara...
        • lucyna_n Re: a taki atak 27.11.08, 18:43
          kiedyś czytalam na forum taki opis, że ktoś po dlugiej bezsenności i depresji
          dostal czegoś co mu przypominało atak padaczki, jakieś drgawki uczucie
          przeszywania prądem, coś na pograniczu paraliżu wręcz, i po tym nastąpiła bardzo
          wyraźna poprawa. Jakby takie auto elektrowstrząsy, może organizm ma taką tajną
          broń na naprawdę ciężkie czasy?
          • czekolada_z_orzechami Re: a taki atak 27.11.08, 18:45
            Gdyby tak było, organizm niekórym sam fundowałby lobotomie:/
          • olga_w_ogrodzie Re: a taki atak 27.11.08, 18:55
            lucyna_n napisała:

            > kiedyś czytalam na forum taki opis, że ktoś po dlugiej bezsenności
            i depresji
            > dostal czegoś co mu przypominało atak padaczki, jakieś drgawki
            uczucie
            > przeszywania prądem, coś na pograniczu paraliżu wręcz, i po tym
            nastąpiła bardz
            > o
            > wyraźna poprawa. Jakby takie auto elektrowstrząsy, może organizm
            ma taką tajną
            > broń na naprawdę ciężkie czasy?

            ale to niesamowite dość.
            jakby bunt organizmu.
            no bo jak minęło, to już w ogóle lęku nie było.
            totalny spokój i nieśmialutki, ale jednak, obcy mi raczej optymizm.
            i zaraz sen - bitych 9 godzin bez koszmarów, wybudzania.
            i przebudzenie też bez lęku.
            może ten mózg sam robi elektrowstrząsy.
            • lucyna_n Re: a taki atak 27.11.08, 18:59
              mnie kiedyś lekarka powiedziala że "lepszym" objawem jest silny nagły atak lęku
              raz na jakiś czas niż ciągły lęk wolnopłynący i zauważylam że po takim bardzo
              silnym ataku też potem jest jakby lepiej, w każdym razie poziom lęku maleje i
              też więcej śpię.
              • olga_w_ogrodzie Re: a taki atak 27.11.08, 19:10
                lucyna_n napisała:

                > mnie kiedyś lekarka powiedziala że "lepszym" objawem jest silny
                nagły atak lęku
                > raz na jakiś czas niż ciągły lęk wolnopłynący i zauważylam że po
                takim bardzo
                > silnym ataku też potem jest jakby lepiej, w każdym razie poziom
                lęku maleje i
                > też więcej śpię.

                mnie nikt tego nie mówił.
                choć ja się latami uskarżam na wysoką temperaturę
                - znaczy - czuje się człowiek, jakby miał 40 stopni.
                stopy i ręce zimne, a w środku ciągły stan wrzenia.
                takie uczucie, że struny napięte do granic.
                że za chwilę coś walnie.
                ale się zachowuje pozorny spokój, się kontroluje, się nie
                klnie /tylko tu się zaczęło- wszystko przez Aurelię/, się nie
                awanturuje.
                się jest rozsądną, a w środku nierozsądek aż się burzy.

                nie wiem.
                po żadnych tabletkach na uspokojenie nie czułam się tak komfortowo,
                jak po tym napadzie. jakby wszystko spłynęło...nie ma nic.
                oby na dłużej.

                można się było zapętlić teraz w lęku, że będzie powtórka.
                ale nie.
                raczej jest tak, że się widzi i zna wroga.
                ok. - niech znów przyjdzie - zobaczymy kto tu jest lepszy kolego.
                się nie boi.
                • abasia471 Re: a taki atak 28.11.08, 00:32
                  Takiego ataku nie miałam, ale bezsenność i lęki to od jakiegoś
                  czasu moja codzienność. W dzień jakoś sobie radzę, ale w nocy
                  kaszana. Mam takie wrażenie jakby mój mózg, któremu w dzień się
                  przeciwstawiam i nie pozwalam na panikę, w nocy odrabiał wszystkie
                  strachy i smutki. Fizycznie manifestuje się to wewnętrznym
                  napięciem. Jestem jak gitara, która wydaje dźwięki, bo ktoś z całej
                  siły wali w pudło zamiast trącać struny. Jednak uparłam się, że
                  dopóki się da będę olewała te stany. Jak mnie trzęsie, to włączam
                  ignora. Wiem, że to co robię przypomina rady Maska, ale jak
                  zaczynam się wczuwać w to co się ze mną dzieje, to wpadam w jeszcze
                  większą panikę. Mówię więc sobie: Baśka tylko bez histerii, za
                  stara jesteś, żeby robić z siebie wariatkę, i staram się zastosować
                  do tej rady. W przyszłym tygodniu mam wizytę u psycholożki, która
                  bardzo mi kiedyś pomogła. Zobaczę co ona powie na te moje jazdy.
              • nienill Re: a taki atak 28.11.08, 01:14
                lucyna_n napisała:

                > mnie kiedyś lekarka powiedziala że "lepszym" objawem jest silny
                nagły atak lęku

                nigdy w zyciu

                na spokojnie...
                w domu...
                gdy czlowiek wie, ze ma czas i miejsce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka