aidka
27.11.08, 16:57
miał kto?
takie coś, że tylko krótki zwiastun - się zaczyna bardzo źle czuć,
jest okropnie smutno i raptem, gwałtownie bardzo brakuje oddechu,
całe ciało sparaliżowane i się nie płacze, ale łzy same lecą.
i się jest tak przerażonym nie do opisania.
a jak przejdzie, to taki spokój, senność i totalne wyczerpanie.
Judym powiedział dziś, że brak smu, dwa dni silnego stresu i
odwiedziny w szpitalu ze mnie spłynąć musiały. i jeszcze mówi: -
olgo, a pani mówiła - wyłączyć komputer i schować na dno szafy.
proszę tego nie robić. nie teraz.
i jeszcze mówi, że najlepsze, co mogło być, to to, że kumpela od
szczoteczki ze mną gadała i nie mówiła - "moje biedactwo" tylko o
czymś innym, by odwrócić uwagę.
i dał mi numer komóry swojej i że mam się nie bać, że to wróci, bo
jestem zabezpieczona.
w przestępczym państwie polskim ma się szczęście na takich ludzi
trafić. jutro ostatni zastrzyk. w planach zjedzenie zupy i jednego
paluszka z ryby. się uda, tylko trzeba się zebrać w sobie.
się zbieram.
szkoda, że mleka nie każe pić, bo z mlekiem daję radę bez problemu,
ale ponoć przy mleku źle się żelazo wchłania.