Dodaj do ulubionych

nerwowo i egocentrycznie

17.08.09, 11:50
Bardzo trudny dzień a właściwie cały tydzień mnie czeka. A potem podobny
następny. A ja mam wypoczywać i wracać do zdrowia.
Dziś śniło mi się,że wróciłam do pracy i nawet byłam z tego zadowolona, ale w
tym śnie wróciłam do starego zespołu, który został rozpędzony za karę za dobrą
pracę na cztery wiatry. Często moje sny się sprawdzają. Szkoda, że ten nie ma
szans.
Jeśli przeżyję dziś,może się uda i następne dni przetrwać. Boję się, choć nie
powinnam.
Obserwuj wątek
    • ellena_cyganka Re: nerwowo i egocentrycznie 17.08.09, 12:35
      Strasznie Ci Kefirko ta praca w głowie siedzi. Trzymam kciuki za to
      żebyś jednak wypoczęła i wracała do głowy, aniżeli trudziła się
      dniem i tygodniem.
    • ichnia Re: nerwowo i egocentrycznie 17.08.09, 22:06
      Nie wiem, czy lepiej żebyś wróciła do pracy, czy żebyś rzuciła ją -
      nie znam ani sytuacji, ani Twoich odczuć. Wierzę jednak, że
      wybierzesz odpowiednio (trzymam kciuki).
      Pisałaś gdzieś, że ja trzymam się nieźle, bo pracuję. Fakt, jakie
      siły tylko mam, angażuję w to, żeby pracować. Poza tym dętka. Nie
      mogę sobie pozwolić na chorowanie (Ty masz ten luksus), bo po prostu
      straciłabym tę pracę. Drugiej takiej nie znajdę, a nawet nie
      miałabym już siły szukać. Z drugiej strony, idąc na chorobowe, sama
      nie wiem jak długo nie wychodziłabym z łóżka/domu.
      A w ogóle to czuję się beznadziejnie :(
    • kefirka.de Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 00:06
      Mam czas to sobie popiszę do poduszki. Może się zasłużę usypiając jakiegoś
      bezsenniaka.
      Przeszły 3 dni i żyję. Nie dla rozrywki, nie z nudów ale z bezwzględnej
      konieczności te sprawy załatwiam. Nie chcę, ale muszę, całkiem jak LW.
      Najważniejsza sprawa wyszła na pół gwizdka. Dobre i to, choć klęłam w pierwszej
      chwili obrzydliwie, wiecie jak to ja potrafię. Inne sprawy poszły w miarę
      zadowalająco.
      Poprawia się. Musiałam jechać przez skrzyżowanie na którym się wykopyrtnęłam
      (powiedzenie mojej mamy). I nie było problemu, emocje nie dokopały. Z tymi
      emocjami to dziwnie jest.Dawka antydepresantu chyba za wysoka. Od poniedziałku
      strach zanikł prawie zupełnie, odważna się robiłam aż nieprzyzwoicie. Kiedyś
      robiłam za odważną, ale w środku telepka była, a teraz nic. Nie powiem, fajnie
      być takim bohaterem. Wczoraj objechałam trzech dresiarzy, próbowali się odgryźć,
      bez szans byli. Wzrokiem, gestem i słowami zabiłam.
      Ma rację Ella, siedzi mi w głowie praca. Tak trochę obsesyjnie.Chora jestem, mam
      więc wytłumaczenie obsesji. Śni się, myśli się, rozpatruje i oswaja gada. Smutno
      to pisać, ale wyparowują myśli o życiu w leśnej głuszy o chlebie, wodzie i
      korzonkach. Znów się chce kafelków i duperelków. Wypoczynek nie wchodzi w grę,
      odzwyczaiłam się przez lata i nie umiem się przyzwyczaić z powrotem. Chyba, że
      wyjeżdżam daleko w tropiki, to wtedy umiem. Ale nie mam teraz szans na
      wyjazd,się nie zasłużyło, bo się nie pracowało.
      Stan angażowania w pracę ze wszystkich sił znam aż za dobrze, dętkę po powrocie
      do domu też. Moja pani od prostowania myśli i uczuć uważa, że organizm ucieka
      depresję, abym go nie zarżnęła. Nie wiem, może coś w tym jest? A jakby ten
      organizm wiedział,że nie dostanie zwolnienia lekarskiego to by nie wpadł w tak
      głęboką depresję tylko się czołgał codziennie do pracy? Wtedy pewnie dusza
      wybrałaby wolność.
      Oj, nie wyprostuje mi pani magister tego wewnętrznego pogięcia.Ona chce żebym
      się nie przepracowywała, na luzie do wszechrzeczy podchodziła i korzystała z
      życia.No absurd jakiś, bo ja tyle MUSZĘ. I tak to się właśnie wraca do zdrowia,
      na łono średniej klasy zdrowego społeczeństwa (ja dla tych trójkowych
      pracuję).Ichnia szkoda Twoich kciuków. Z Kefirki znów powolutku zamieniam się w
      robota. Samo tak się dzieje.
      • lucyna_n Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 00:20
        Stan angażowania w pracę ze wszystkich sił znam aż za dobrze, dętkę po powrocie
        > do domu też. Moja pani od prostowania myśli i uczuć uważa, że organizm ucieka
        > depresję, abym go nie zarżnęła. Nie wiem, może coś w tym jest? A jakby ten
        > organizm wiedział,że nie dostanie zwolnienia lekarskiego to by nie wpadł w tak
        > głęboką depresję tylko się czołgał codziennie do pracy? Wtedy pewnie dusza
        > wybrałaby wolność.
        > Oj, nie wyprostuje mi pani magister tego wewnętrznego pogięcia.Ona chce żebym
        > się nie przepracowywała, na luzie do wszechrzeczy podchodziła i korzystała z
        > życia.No absurd jakiś, bo ja tyle MUSZĘ. I tak to się właśnie wraca do zdrowia,
        > na łono średniej klasy zdrowego społeczeństwa (ja dla tych trójkowych
        > pracuję).Ichnia szkoda Twoich kciuków. Z Kefirki znów powolutku zamieniam się w
        > robota. Samo tak się dzieje.

        borykam się z podobnym, naprawdę bardzo podobnym czymś.
        Ile razy się podniosę to w dwa , góra trzy tygodnie zajeżdżam się , nei
        korzystam z tych dobrych chwil na dobre, spokojne rzeczy tylko nadrabiam
        starcony czas, i też ciągle coś MUSZĘ, nie MOgę sobei POZWOLIC NA i tak dalej.
        • ichnia Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 08:21
          A ja wyleczyłam się (chyba) z tego wstrętnego MUSZĘ. Ja nic nie muszę, najwyżej
          CHCĘ. Ale moja depresja (czy co tam mam) ani myśli się tym przejmować. W ogóle
          nie docenia tego, że jak mi się nie chce lub nie mam siły, to nie robię. Że
          odpuściłam sobie wszystko to co "muszę". I tak nie pozwala mi na "chcenie",
          takie zwyczajne, po prostu. Żeby zachciało mi się iść na lody, na spacer, na
          cokolwiek. Nie, bo wszystko mi jedno, mogę iść na te lody i co z tego. Nic, ani
          radości ani żalu z tego powodu. Doszło nawet do tego, że czasami mam wrażenie (a
          raczej tak z zewnątrz może wyglądać), że zaczęłam olewać wszystko. Rozumiem już,
          co miały na myśli osoby tu piszące, że ta choroba potrafi wyprać z uczuć,
          zabiera jakąś część osobowości, powoduje, że już sama nie wiem czy ja to ja, a
          jeśli tak - to prawdziwa ja jest taka jak teraz, czy taka jak kiedyś... :/
          O, miałam krótko się odnieść do powyższego postu, a troszkę mnie poniosło...ale
          niech tak już zostanie.
          • lucyna_n Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 13:24
            mhm, jak mis ^ę coś chce bardzo to z reguły oznacza to górkę po której będzie
            gwałtowny zjazd w dół, i tylko jedno pytanie czy ten zjazd zakonczy się na
            jednym, drugim, czy trzecim stopniu. Ile trzeba będzie pokonać znowu w górę
            tylko po to żeby znowu zlecieć.
            jestem dzisiaj kompletnie wyprana z nadziei na zdrowość, leki, terapie, wszystko
            o kant d , dopiero jak umrę to się to wszystko skonczy i to będzie takei
            banalne, z tych wszystkich lękow myśli walk wewnętrznych, zmagań zostanie garść
            proszku, takie nic. Po co to człowiek tak walczy z tym wszystkim, po co się tak
            stara. bez sensu.
      • ichnia Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 08:29
        kefirka.de napisała:
        > Moja pani od prostowania myśli i uczuć uważa, że organizm ucieka
        > depresję, abym go nie zarżnęła. Nie wiem, może coś w tym jest? A jakby ten
        > organizm wiedział,że nie dostanie zwolnienia lekarskiego to by nie wpadł w tak
        > głęboką depresję tylko się czołgał codziennie do pracy?

        A wiesz, że ja doszłam właśnie do takich samych wniosków? Do tego, że chyba to
        reakcja obronna organizmu, jak i do tego, że jednak uruchamiają się jakieś
        ukryte pokłady (czego to człowiek nie ma w sobie o czym w ogóle nie ma pojęcia).
        Tyle, że nie mam żadnego pomysłu, co z tymi wnioskami zrobić :(

        P.S. A kciuków nie szkoda, przyjdzie moment gdy okaże się że chociaż troszeczkę,
        ociupinkę pomogły.

        • kefirka.de Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 10:03
          > Tyle, że nie mam żadnego pomysłu, co z tymi wnioskami zrobić :(
          Myślmy zatem dalej.
          >P.S. A kciuków nie szkoda, przyjdzie moment gdy okaże się że chociaż
          troszeczkę, ociupinkę pomogły.
          No wiem, kokietowałam tylko. Zawsze mi kciuki pomagały.Moje też magiczne więc
          masz i u mnie jak w banku.
          • ichnia Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 10:19
            kefirka.de napisała:
            > >P.S. A kciuków nie szkoda, przyjdzie moment gdy okaże się że chociaż
            > troszeczkę, ociupinkę pomogły.
            > No wiem, kokietowałam tylko. Zawsze mi kciuki pomagały.Moje też magiczne więc
            > masz i u mnie jak w banku.

            Ty kokietko! ;))
            W tym momencie uświadomiłam sobie, że nigdy nikogo nie prosiłam o trzymanie
            kciuków... a teraz - przydadzą mi się bardzo. Dziękuję :)
            • lucyna_n Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 13:27
              ja wilokrotnie o coś ludzi prosiłam, ale w większości przypadków pozostal mi po
              tym jakiś dziwny dyskomfort, uczucie podobne do wstydu czy zażenowania, takie
              okazanie słabości w stadzie, no i raczej nie uzyskałam tego o co prosilam, nie
              były to rzeczy materialne, więc moxe naiwnością bylo o nie prosić. lepiej już
              się zwinąć w kłębek w swojej norze i tam przeczekać, aż będzie na tyle dobrze
              żeby znow udawać że jest ok.
              • ichnia Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 13:36
                lucyna_n napisała:
                > się zwinąć w kłębek w swojej norze i tam przeczekać, aż będzie na tyle dobrze
                > żeby znow udawać że jest ok.

                Z tym udawaniem to prawda. Obecnie udaję dużo, dużo mniej niż kiedyś (wtedy
                nawet udawało mi się uchodzić za wiecznie wesołą osobę, mimo że psychiczna
                degradacja następowała systematycznie). I w tym też widzę powód, dla którego
                wolę siedzieć w domu i mam taki opór przed wyjściem gdziekolwiek. Tam, gdzie nie
                muszę udawać, nie muszę się starać ponad miarę, nie muszę nic - i z tym jest mi
                dobrze. I bardzo nie podoba mi się, gdy ktoś zakłóca ten mój spokój. Najchętniej
                nie wpuszczałabym nikogo do domu.
                Ha, izolacja...
                • kefirka.de Re: nerwowo i egocentrycznie 20.08.09, 19:51
                  Proszenie i uczucia z tym związane to nie taka prosta sprawa.Miałam jak Wy, nie
                  umiałam też przyjmować czegoś od innych i przy dawaniu czułam się zażenowana.
                  Musiałam to zmienić , właściwie dla córki i jej zdrowia, bo bez tych
                  umiejętności nie dałabym sobie rady. Problemy ze zdrowiem córki zmusiły mnie do
                  pracy nad sobą i do zmian. Uczyłam się na kursach asertywności proszenia,
                  brania, dawania i wielu innych przydatnych rzeczy jak dziecko w szkole. Z czasem
                  weszło mi w nawyk i po problemie. Nie pamiętam aby bez istotnej przyczyny
                  ktokolwiek mi odmówił.Przy tym oczywiście nie robię tego nachalnie, daję drugiej
                  osobie prawo do odmowy. Może to, że ona czuje mój spokój i wie, że nie musi,
                  wyzwala takie reakcje? Nigdy nie czuję się przy tym słaba. Sama też jeśli mogę
                  lubię pomagać innym. Nie mam natury samarytanki, nigdy się nie poświęcam do
                  imętu,ale dawanie i pomaganie (w granicach zdrowego rozsądku) sprawiają mi
                  przyjemność.
                  Udawanie w naszej chorobie jest często koniecznością. Wszyscy z którymi mam
                  prywatne bliższe kontakty wiedzą. Nie wiedzą sąsiedzi, dalsi znajomi, w pracy.
                  Chociaż w poprzedniej depresji miałam taki zespół, że powiedziałam i po
                  pierwszym opadzie szczęki spotkałam się ze wsparciem i zrozumieniem.Łatwo było w
                  związku z tym tam wrócić gdy wyzdrowiałam. Chęć izolacji przy gorszym
                  samopoczuciu jest normalna, nie mogę nawet rozmawiać przez telefon. Chyba
                  wszyscy dep. tak mają.Przy grypie nie udzielam się towarzysko, a gdzie tam
                  grypie do depresji?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka