dyzurny-malkontent
09.01.09, 21:04
Zamiast sobie nawzajem robić dobrze i bawić się w narcystyczne towarzystwo wzajemnej adoracji jaśnie elitka kapitańska ruszyłaby tyłki i ufundował jeden jacht a później go utrzymała. Wiem, to mniej wdzięczne niż imprezki pod kupą kamieni... ale właśnie dzięki takim mało pokazowym działaniom zeszłej epoki Panowie Kapitanowie mogą teraz snuć geriatryczne fantazje o upamiętnieniu swoich wiekopomnych osiągnięć. To nic, że następców nie będzie...