leszek21
01.10.04, 23:09
Artykuł z "Gazety Pomorskiej"
OŚWIATA. Wszystkie dzieci są nasze?
Puste brzuszki uczniów
Wielu uczniów przychodzi do szkoły głodnych - bez śniadania zjedzonego w
domu, nie wspominając o kanapkach w tornistrze. Skala zjawiska rośnie -
alarmują pedagodzy.
Niestety, szkół nie stać na fundowanie uczniom obiadów. Prawie wszystkie
fundusze zebrane na ten cel pochodzą z zewnątrz. Największe wsparcie
toruńskie szkoły otrzymują z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, pomagają
także prywatni sponsorzy i parafie.
Obiady w "podstawówce"
Uczniowie szkół podstawowych mają największe szanse na otrzymanie ciepłego
posiłku, gdyż szkoły te posiadają świetlice i stołówki. W większości
podstawówek najbiedniejszym uczniom zapewnia się posiłki.
Dla przykładu: w SP nr 1 ciepłe posiłki otrzymuje od 13 września 215 uczniów -
na 400 wszystkich w szkole. W SP nr 8 na 1000 uczniów posiłki otrzymuje 58 z
klas pierwszych, prawie w całości ufundowane przez MOPR. Zaś w SP nr 16
zebrano pieniądze na obiady dla ponad 100 dzieci. Pieniądze wciąż spływają
więc ta liczba może się zwiększyć. Podobnie przedstawia się sytuacja w SP nr
28 - jak wyjaśniła kierownik świetlicy Małgorzata Buczyńska - Dokładna liczba
ufundowanych posiłków będzie znana w połowie października. W chwili obecnej
posiłki otrzymuje 50 osób, z czego 20 obiadów funduje szkoła z własnych
środków.
Gimnazjalista się wstydzi...
W gimnazjum dyrekcje szkół jeszcze troszczą się o swoich najbiedniejszych
podopiecznych. W liczbach wygląda to następująco: Gimnazjum nr 9 na ponad
1000 uczniów obiady otrzymuje 80 od 10 września. Gimnazjum nr 29, liczące 444
uczniów, fundusze na ten cel uzyskuje organizując koncerty charytatywne - w
tym roku dzięki tej inicjatywie posiłki otrzyma 33 gimnazjalistów. Zaś w
Gimnazjum nr 22 w tym roku szkolnym dzięki pomocy MOPR-u i prywatnym
sponsorom z ponad 400 uczniów szkoły ponadpodstawowej 64 będzie mogło
rozgrzać się ciepłym posiłkiem. Jak zauważyła pani Maria, nauczycielka,
gimnazjaliści wstydzą się jadać ufundowane posiłki - W podstawówce dzieciom
to nie przeszkadza i cieszą się, że dostają ciepły obiad, ale w gimnazjum
uczniowie wstydzą się przyznać, że są głodni i nie mają drugiego śniadania -
nie zgłaszają się do stołówki, bo odczuwają to jak naznaczenie - jestem
biedny, czyli gorszy.
W szkole średniej uczniowie nie otrzymują ciepłych posiłków, bo większość
tych placówek po prostu nie ma stołówki.
Co o tym myślą torunianie?
Zapytałam też przechodniów, czy najbiedniejsi uczniowie powinni otrzymywać w
szkole ciepłe posiłki ?
Bogdan Chmielik, technik budowlany, 45 lat: - Jest wielu głodnych uczniów,
ale czyja to wina? - rodziców ! Mogliby zacząć pracować, a nie najpierw
papieros, piwko, a dziecko chodzi głodne. Potem do szkoły, do opieki -
dajcie!!
Elżbieta Jabłońska, psycholog, 60 lat: - Oczywiście, że powinny. Szkoły,
czyli państwo, więc niech państwo funduje.
Maria Gimińska, emerytka, 58 lat: - Tak, jest tyle głodnych dzieci -
przychodzą bez śniadania. Ten obiad w szkole to czasami ich jedyny posiłek.
Jeśli szkół nie stać na fundowanie uczniom posiłków, to nic by się nie stało,
gdyby władza odjęła sobie z diet na ten cel !!!
Halina Kurlęda, bezrobotna, 49 lat: - Mogliby dostawać rano ciepłe mleko, bo
czekają wcześnie rano przed szkolą i marzną - tym bardziej teraz jesienią.
Dodatkowo też obiad, przecież wystarczyłaby ciepła zupa i bułka. Zdarza się,
że ten posiłek w szkole to jedyny.
Zygmunt, mechanik, 35 lat: - Tak, ale szkoła powinna dokładnie sprawdzić, czy
rodziców tego ucznia rzeczywiście nie stać na wykupienie ciepłego posiłku.
Wiem, że wielu ludzi nie stać na opłacenie obiadów, ale są i tacy, którzy nie
chcą pracować i uważają, że szkoła albo opieka wszystko im da - tylko
żądają !
Barbara Kęsicka, pracownica służby zdrowia, 49 lat: - Na pewno - wielu
uczniów jest w tragicznej sytuacji, ale szkół nie stać na fundowanie posiłków
z własnego budżetu, trzeba by znaleźć inne źródło, jakichś sponsorów.
Urszula Lewandowska, krawcowa: - Tak ! Są takie rodziny, gdzie oboje rodzice
nie pracują i dzieci przychodzą do szkoły głodne.
Małgorzata, pielęgniarka, 37 lat: - To bardzo złożony problem, bo jest masa
fałszywych samotnych matek, które powiedzmy mają czwórkę dzieci i nie
zhańbiły się jednym dniem pracy - dostają zapomogę większą niż niejedna
podwójna pensja. Posiłki i pieniądze powinny trafiać do tych dzieci, które
naprawdę tego potrzebują.
Janina, była nauczycielka, 62 lata: - Szkół nie stać na fundowanie ciepłych
posiłków. Myślę, że wszyscy uczniowie powinni dostawać ciepłą herbatę -
szczególnie jesienią i zimą.
Małgorzata Baleweska, sprzedawca, 25 lat: - Tak, bo jest to im potrzebne! -
dzieci często przychodzą głodne do szkoły.
Anna Lichocka
To nie gimnazjalista powinien się wstydzić tego, że jest biedny. To władza,
zwłaszcza zaś podobno lewicowa, powinna mieć dziś na twarzach rumieńce. Ile
śniadań można by zafundować za te 25 milionów złotych zwiększających wydatki,
parlamentu na rok przyszły w porównaniu do obecnego? Ile posiłków warta jest
odprawa pana Wróbla z Orlenu - 6 mln złotych? Ile wreszcie zupek można by
nalać do uczniowskich talerzy za prezydenckie pałace i kilkusetosobowy,
zbędny dwór? Demagogia? Nie, raczej dramatyczne wołanie o przywrócenie Polsce
proporcji!
27 Września 2004