Dodaj do ulubionych

W Championie oszukują !!!

IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 16.11.04, 20:17
Posłuchajcie, co mi się dzisiaj przydarzyło: Postanowiłem kupić kilka
plasterków wędliny w Championie przy Filmarze. Do supermarketu wszedłem jakieś
15 minut przed zamknięciem, zauważyłem polędwicę sopocką w cenie, zdaje się,
18.99. Dopiero w domu zauważyłem, że policzono mi 28,99 za kilogram.

Straciłem na tym kilka złotych, ale nie to jest najgorsze, słyszałem, że ja
nie byłem pierwszym którego tak tam oszukano. Zastanawiam się, czy jest to
prywatna inicjatywa pań ekspedientek, czy może polityka firmy?
Obserwuj wątek
    • Gość: viki raczej prywatne bledy ekspedientek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 21:21
      raczej prywatne bledy ekspedientek.
    • Gość: mistrz podejrzeń Re: W Championie oszukują !!! IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 18.11.04, 02:03
      Otóż jestem tą osobą, na którą powoływał się "konsument". Przeżyłem podobną
      przygodę w tym samym miejscu dwa miesiące temu. W poniedziłek rano kupowałem
      wysokogatunkową wędlinę opatrzoną informacją o promocyjnej cenie a policzono mi
      zwykłą stawkę. Po zwróceniu uwagi zdziwiona ekspedientka odebrała paczkę, by
      naocznie sprawdzić cenę i demonstrując gotowość do rozpakowania (i zerwania
      wydruku) zaproponowała mi rezygnację z zakupu. Oświadczyła, że to
      nieporozumienie, bo promocja skończyła się w niedzielę tylko zapomniano zdjąć
      promocyjne chorągiewki. Przyznała jednak, że jeszcze przed godziną tą samą
      wędlinę omyłkowo sprzedawano po niższej cenie. Poinformowała mnie także, że ona
      nie wpisuje osobiście ceny artykułu tylko przypisany mu numer, ktoś inny z
      zaplecza musiał więc przeprogramować wagę. Czy ktoś może potwierdzić, że tak
      właśnie działają te elektroniczne wagi?
      Początkowo chciałem interweniować u osoby przełożonej, czułem, że pani jest
      bardzo zdenerwowana i coś jest nie tak. Ostatecznie machnąłem na to ręką, bo
      różnica wynosiła kilka złotych. Właściwie to zapytałem się jeszcze przy kasie o
      aktualność promocji, ale odesłano mnie do działu z wędlinami.
      Słysząc relację"konsumenta" przypomniała mi się ta historia. Nasze przypadki
      łączy i to, że w momencie zakupu nie było za nami nikogo w kolejce. Podejrzewam,
      że niektóre panie "polują" na przystojnych i naiwnych młodych mężczyzn, którzy
      albo nie orientują się w cenach żywności, albo nie porównują cen sklepowych z
      cenami na produkcie, albo są mniej skłonni reklamować pomyłkę o kilka
      złotych... Piszę to ku przestrodze, bo sam nie sądziłem, że w Polsce takie
      numery są jeszcze możliwe. Do przekrętów na dużą skalę media mnie przyzwyczaiły,
      ale w głowie mi się nie mieści, że wszak nie anonimowe osoby (idenfikatory na
      fartuchach) decydują się na takie ryzyko dla niewielkiego zysku. Ale może
      właśnie o to chodzi. Gdyby chodziło o kilkanaście złotych pewnie bym nie odpuścił...
      Nie chcę swoim głosem rozpoczynać żadnej nagonki na sklep, ani panie, które tam
      ciężko pracują i pewnie mało zarabiają. Jeżeli rzeczywiście dochodzi tam do
      przypadków świadomego oszustwa, to nawet nie wiem, czy osoby, które się tego
      dopuszczają nie są pod presją przełożonych, by tak właśnie postępować. Po
      procesach wytaczanych przez byłych pracowników Biedronki wszystkiego można się
      spodziewać. Ogólnie miło się tam kupuje, a to były tylko dwa incydenty.
      Poza tym może naprawdę to były tylko nieświadome błędy ekspedientek... Gdyby
      jednak ktoś doznał właśnie deja vu, niech się odezwie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka