paulos.b
05.01.06, 08:07
Wracam z urlopu i chcę rano dojechać do pracy, a tu jeden autobus 26 nie
przyjeżdża, potem 40 nie przyjeżdża, na przystanku zaczyna się kłębić dziki
tłu. W końcu jakiś dojechał po 20-25 minutach, zapchany jak wagony bydlęce w
czasie okupacji. Z rozkładu prezydent Zaleski wyrzucił 50% kursów. Facet
jeździ autem, ma pieniędzy z naszych podatków po szyję, to może mieć nas
gdzieś! Do tego od czasu jego kadencji autobusy zaczęły jeździć jak chcą i
kiedy chcą. Niekiedy nie przyjeżdżały w ogóle! Za poprzedniej ekipy rządzącej
Toruniem często można było nastawiać zegarki, były punktualne. Ten prezydent
to dla zwykłych zjadaczy chleba w tym mieście to istna katastrofa! Nie stać
mnie ani na auto, ani na taksówki. A do pracy muszę przecież dojechać.