Dodaj do ulubionych

adaptacja strychu na Sępolnie

IP: *.wrzos.wroc.pl 11.01.04, 18:34
Mam mieszkanie na Sępolnie. Chcę adaptować strych. Czy ktoś z was jest już po
takiej inwestycji i może podzielić się doświadczeniem. Jak wygląda wykupienie
strychu od wspólnoty, ile kosztuje szacunkowo taka adaptacja? wyczytałam
gdzieś że szacunkowy koszt adaptacji to 2500zł za metr kadratowy. Czy
wzacniać strop? Za wszelkie wskazówki i rady z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: wro23 Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.ds.uni.wroc.pl 11.01.04, 21:02
      upewnij sie ze cała dzielnica czy ulica
      nie jest na liscie konserwatora zabytkow -> www.wroclaw.pl

      mowisz o wlasnym domu czy adaptacji w wielorodzinnym?
      bo to tez istotne
    • Gość: Jazzek Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wroclaw.volvo.com.pl / 62.29.248.* 12.01.04, 11:50
      Zmiana konstrukcji dachu (np. wybudowanie lukarn) będzie wymagała zgody
      konserwatora zabytków i normalnego trybu zezwolenia na budowę. Pozostawienie
      dachu w obecnym kształcie, ale z oknami połaciowymi, pozwolenia na budowę w
      zasadzie nie wymaga, o ile oczywiście nie zainteresuje się tym konserwator.
      Wzmocnienie stropu zależy od grubości i stanu belek stropowych. Zapewne belki
      są przeżarte przez robactwo, więc wzmocnienie z obu stron brusami ca 6 cm
      będzie konieczne. Trzeba oczywiście wybrać szlakę i zastąpić wełną mineralną,
      co pozwoli na spokojne obciążenie stropu podłogą i meblami.
      Koszt adaptacji w moim przypadku nie przekroczył 1000 zł/m2, ale to było bez
      zmiany konstrukcji dachu, no i własny strych we własnym domu.
      • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 12.01.04, 12:38
        Wiele adaptacji na Sępolnie jest nie legalnie przeprowadzane .
        Ludzie nie zdając sobie sprawy z faktu iż na Sępolnie grunt jest nie
        stabilny , fundament są położone na kamieniach , a ściany są owszem grube ale
        z próżnią powietrzną .
        W wielu miejscach gdzie została przeprowadzana adaptacja fundamenty zaczeły
        osiadać , skutkiem czego wystąpiły pęknięcia ścian . Znane mi są takie
        przypadki gdzie mieszkaniowi z pierwszego piętra popękały ściany i nastąpiły
        przesunięcia się ich do tego stopnia , iż okna i drzwi nie pasowały do własnej
        futryny . Najlepiej zrobisz gdy weźmiesz pod lupę te przypadki , o których z
        pewnością możesz się dowiedzieć na Jegierskiego .
        Jest jeszcze jeden problem z miejscami gdzie zostały przeprowadzone adaptacje .
        Chodzi ni tu o fakt iż instalacja elektryczna zasilająca mieszkania jest z
        czasów bardzo odległych . Kiedy to nie było tak wielu odbiorników tej
        energii , jest ta instalacja przestarzała i nie koncypowana na takie
        obciążenia jak jest obecnie . Rozbudowując strych musisz się do tej instalacji
        podłączyć , a tym samym zmniejszasz jej przepustowość .
        Przed czterema laty byłem w analogicznej sytuacji na Sępolnie , bardzo często
        wysiadały zabezpieczenia energetyczne z piwnicy . Musiałem wzywać pogotowie ,
        które to było z konfrontowane z różnymi typami nadmiernego obciążenia sieci .
        Raz kable pod wpływem obciążenia zapaliły się w piwnicy , raz wysiadły główne
        zabezpieczenia , skutkiem czego nie było prądu w całej bramie.
        Mogę sobie wyobrazić iż gdyby w 97 na Sępolnie doszło do przerwania wałów
        ochronnych Odry , mieli byśmy do czynienia z wieloma katastrofami
        budowlanymi , bowiem zmiękczona ziemia przez wodę Odry , była by bardziej
        podatna na osiadanie fundamentów . Szczególnie tych co zostały dodatkowo
        obciążone adaptacjami strychu .


        Alen.
        • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 12.01.04, 16:26
          Mała uwaga co do zakładania nowych ram okiennych na Sępolnie czy Biskupinie .
          Osiedla te leżą w delcie Odry , co się wiąże z tym iż wilgotność powietrza na
          tym terenie jest ponad przeciętna . Szczególnie późnym latem i jesienią
          zauważalne są mgły opadające z nad Odry. Wielu mieszkańców wymienia ramy
          okienne wraz z oknami na plastykowe . Umieszcza je zbyt głęboko , co z kolei
          optycznie z zewnątrz wygląda nie oryginalnie .
          Drugim aspektem jest fakt iż przez to przesunięcie ram okiennych , ma
          negatywny wpływ na izolację termiczną między murem zewnenętrznym a próżnią
          powietrza między murami .
          Skutkiem błędnego montażu jest w wielu przypadkach skraplanie się wody na
          obrzeżach okien , co z kolei doprowadza do powstania na obrzeżach tych okien
          (muru) grzyba.
          Znam takich cwaniaków co od wewnątrz pod parapetem okna ściągnęli nawet
          warstwę cegły , dostając się do warstwy izolacyjnej , i w tą wnękę wbudowali
          kaloryfer . Dziwią się później tacy biedacy , dlaczego im pod kaloryferami
          gnije podłoga i robi się grzyb .
          Jeśli chodzi o grzyba to w tym regionie jest jeszcze jeden problem ,
          mianowicie w piwnicach.
          Wielu mieszkańców wymieniło w nich drzwi , zakładając obramowanie i szczelne
          drzwi .
          Dziwią się później iż mają grzyb w piwnicy i robią nieszczelne okienka w
          piwnicy umożliwiając ich wentylację . Niejednokrotnie nie licząc się z tym iż
          sąsiadowi na parterze oziębiają mieszkanie od podłogi.
          Niemcy świadomie stosowali pewne technologie w 29 roku , uwzględniając
          wszystkie elementy klimatu tego osiedla w budowie jego . Nie musi być grzyb w
          piwnicy ani w domu.
          Wystarczy tylko dopasować się technologicznie do miejscowego klimatu.


          Alen.
          • Gość: dyzio Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.pkobp.pl 13.01.04, 09:31
            A ja marzę, żeby taką próżnię powietrza między murami zobaczyć.
            Poza tym myślę, że autorce tematu nie o to chodziło. Chciała się chyba
            dowiedzieć, jak to załatwić, gdzie i ewentualnie za ile. O tym co piszesz,
            można poczytać w czasopismach i gazetach.
            Pozdrawiam, Dyzio.
            • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 13.01.04, 10:25
              Gość portalu: dyzio napisał(a):

              > A ja marzę, żeby taką próżnię powietrza między murami zobaczyć.
              >
              Marzenia się czasami spełniają dyzio.
              Ja nie wierzyłem również do póki któregoś razu sam nie zobaczyłem.
              >
              > Poza tym myślę, że autorce tematu nie o to chodziło. Chciała się chyba
              > dowiedzieć, jak to załatwić, gdzie i ewentualnie za ile.
              >
              To też , ale nie tylko .
              Autorce chodziło o wszelkiego rodzaju uwagi dotyczące adaptacji strychu.

              Cytat: ewa
              ------------------------------------------
              […]
              Za wszelkie wskazówki i rady z góry dziękuję.

              -------------------------------------------

              Alen.
          • Gość: lesiop Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.04, 15:23
            Alen z tym grzybem to w zasadzie masz rację, ale nie do końca. Rzeczywiście po
            wymianie okien na plastyk, wielu moich znajomych ma problemy z zawilgoceniem
            zwłaszcza w narożach nad oknami i woda spływa po oknach. Jest to wynikiem
            zbytniej szczelności okien (brak mikrowentylacji)oraz złym ogrzewaniem.
            Grzejnik powinien znajdować się pod, a nie obok okna, a tak często na Sępolnie
            bywa. Drugi aspekt sprawy o którym wspominasz to zawilgocenie od piwnic. Niemcy
            budując to osiedle stosowali tanią technologie i dlatego brak jest wylewek
            betonowych w piwnicach. Praktycznie ceglane kiepskiej jakości ściana stoi na
            ubitym gruncie. Aby zabezpieczyć mury od zawilgocenia wszystkie posesje
            obsadzone były dzikim winem, orzechem włoskim i lipą. One jako "tegie pijaki"
            wypijały praktycznie calą wodę poopadową i gruntową. Niestety "mądre" polaki
            wykarczowały wszystkie te rośliny w czambuł, a teraz płaczą. Na zawilgocenia
            nie pomagają żadne smołowania obkładania elewacji ani betonowe wylewki pod
            elewacją. Ja jako jedyny stosuje oryginalną własną metodę i bez obłudy powiem
            że jest rewelacyjna. Juz 5 lat mam w piwnicy sucho aż miło, a po powodzi miałem
            pół metra wody gruntowej.
            Co do intalacji elektrycznej to troche przesadzasz. Wiekszość mieszkańców juz
            dawno wymieniło starą powierzchniową (ale miedzianą) instalację na nową
            p/tynkową. I tu jest pewien problem. Ci którzy robili to w latach 60 i 70,
            używali z konieczności i z oszcządnosci przewodów alu. Jest to groźniejsze dla
            ochrony p.pożarowej niż stare niemieckie miedziane w bawełnie.
            Generalnie wszystkie alu druty NALEŻY koniecznie wyrwać z tynku i wyp..ć.
            Sam robię adaptacje w sposób partyzancki juz 10 lat i sam nie wiem kiedy
            skończę ale algorytm jest taki.
            1. więźba dachowa jak to ktoś opisał do wymiany lub generalnej naprawy.
            2. pokrycie dachowe koniecznie karpiówka!!!
            3. podłogi wywalić żużel i wypełnić wełną mineralną podobnie jak ocieplenie pod
            dachówkami.
            4. nowe instalacje elektryczne!!! woda i ogrzewanie.
            5. Sciany działowe wyłącznie z regipsu metodą szkieletową.
            Pzdr
            Leszek
            • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 14.01.04, 17:28
              Gość portalu: lesiop napisał(a):

              > Alen z tym grzybem to w zasadzie masz rację, ale nie do końca. Rzeczywiście
              po
              > wymianie okien na plastyk, wielu moich znajomych ma problemy z zawilgoceniem
              > zwłaszcza w narożach nad oknami i woda spływa po oknach. Jest to wynikiem
              > zbytniej szczelności okien (brak mikrowentylacji)oraz złym ogrzewaniem.
              > Grzejnik powinien znajdować się pod, a nie obok okna, a tak często na
              Sępolnie
              > bywa.
              >
              Oczywiście , sprawa wentylacji jest tu nie bez znaczenia , ale nie jest to
              najistotniejszy aspekt .
              Zgodnie z prawami fizyki , wilgotność z powietrza kondensuje się tam , gdzie
              bywa duża różnica temperatur.
              Gdy zredukujemy takie miejsca przez celową dodatkową izolację , zredukujemy
              tym samym podłoże dla wzrostu grzyba , który to potrzebuje wilgotne podłoże .
              Na Partyzantów u kolegi z jednej strony w pokoju dziecinnym , jest aż czarno
              na obrzeżach futryn okiennych od grzyba. Poleciłem mu przed trzema laty
              wyciągnąć na próbę jedno okno i zaizolować dobrze obrzeża , poczym zamontować
              z powrotem okno . Bez zmiany w ogrzewaniu na ścianie przestała się kondensować
              wilgoć z powietrza , czego konsekwencją było odebranie biologicznej możliwości
              dla wzrostu grzyba .
              >
              >Drugi aspekt sprawy o którym wspominasz to zawilgocenie od piwnic. Niemcy
              > budując to osiedle stosowali tanią technologie i dlatego brak jest wylewek
              > betonowych w piwnicach. Praktycznie ceglane kiepskiej jakości ściana stoi na
              > ubitym gruncie. Aby zabezpieczyć mury od zawilgocenia wszystkie posesje
              > obsadzone były dzikim winem, orzechem włoskim i lipą. One jako "tegie
              pijaki"
              > wypijały praktycznie calą wodę poopadową i gruntową. Niestety "mądre" polaki
              > wykarczowały wszystkie te rośliny w czambuł, a teraz płaczą. Na zawilgocenia
              > nie pomagają żadne smołowania obkładania elewacji ani betonowe wylewki pod
              > elewacją. Ja jako jedyny stosuje oryginalną własną metodę i bez obłudy
              powiem
              > że jest rewelacyjna. Juz 5 lat mam w piwnicy sucho aż miło, a po powodzi
              miałem
              > pół metra wody gruntowej.
              >
              Nie wszędzie dzikie wino zostało wykarczowane , owszem w latach 70-tych gdy na
              całym Sępolnie był przeprowadzany remont elewacji , trzeba było wyciąć te
              rośliny .
              U mojego sąsiada one już urosły , i pomimo to ma wilgoć w piwnicy . U mnie
              natomiast nie mam tego problemu choć nie mam dzikiego wina . Mam natomiast w
              piwnicy drzwi drewniane bez futryny które umożliwiają wymianę powietrza przez
              cały rok . Sąsiad natomiast chciał się zabezpieczyć od kradzieży i wstawił
              szczelne drzwi z futryną .
              Dam Ci przykład tego problemu z mojej pracy .
              Szef prywatnej kancelarii adwokackiej gdzie pracuję , miał problemy z
              pojemnością archiwum .
              Postanowił więc je powiększyć . W tym nowym archiwum miały się znajdować akta
              mniej ważne .
              Zrobił je w piwnicy , remontując ją i wstawiając bezpieczne drzwi metalowe .
              Metalowe regały nowego archiwum szybko się wypełniły , nikt nie martwił się o
              te akta przez ok. dwa lata .
              Tym większe było zdziwienie gdy któregoś razu przybiegła przestraszona
              sekretarka , która to miała przynieść coś z archiwum . W archiwum pojawiła się
              wilgoć i akta porosły grubą biało szarą pleśnią.
              Finał był taki iż kancelaria została ukarana za zmiany dokonane w piwnicy .
              administrator musiał na rachunek kancelarii przeprowadzić odgrzybianie
              piwnicy . A drzwi musiały być usunięte i wstawione nowe drewniane , od dołu z
              wbudowaną kratką wentylacyjną .
              Od tego czasu problem grzyba przestał istnieć . Komisja stwierdziła jako
              przyczynę tego zjawiska , naruszenie prawa przez kancelarię . Nie wolno w
              piwnicach dokonywać żadnych zmian bez zgody fachowców .
              Ale to było nie na Sępolnie , lecz w pierwszej dzielnicy Wieda . Na Sępolnie
              u znajomego w piwnicy pojawił się grzyb , jakiś mądro głupi fachowiec
              budowlany stwierdził iż nie drzwi wstawione są przyczyną tego grzyba , lecz
              fakt iż Niemcy nie zrobili wentylacji w piwnicy .
              Chociaż przed wstawieniem drzwi , ok. 2 lata nie było grzyba .
              Problem analogiczny jak u nas w kancelarii , czyżby prawa fizyki w Polsce bały
              inne ????
              >
              > Co do intalacji elektrycznej to troche przesadzasz. Wiekszość mieszkańców
              juz
              > dawno wymieniło starą powierzchniową (ale miedzianą) instalację na nową
              > p/tynkową. I tu jest pewien problem. Ci którzy robili to w latach 60 i 70,
              > używali z konieczności i z oszcządnosci przewodów alu. Jest to groźniejsze
              dla
              > ochrony p.pożarowej niż stare niemieckie miedziane w bawełnie.
              > Generalnie wszystkie alu druty NALEŻY koniecznie wyrwać z tynku i wyp..ć.
              > Sam robię adaptacje w sposób partyzancki juz 10 lat i sam nie wiem kiedy
              > skończę ale algorytm jest taki.
              > 1. więźba dachowa jak to ktoś opisał do wymiany lub generalnej naprawy.
              > 2. pokrycie dachowe koniecznie karpiówka!!!
              > 3. podłogi wywalić żużel i wypełnić wełną mineralną podobnie jak ocieplenie
              pod
              >
              > dachówkami.
              > 4. nowe instalacje elektryczne!!! woda i ogrzewanie.
              > 5. Sciany działowe wyłącznie z regipsu metodą szkieletową.
              >
              Tak Leszku , ale Ty mnie nie zrozumiałeś . Ja mówię nie o problemach
              zasilania w energię elektryczną w mieszkaniu , a ale poza mim . O głównym
              pniu zasilania , z którego rozchodzą się poszczególne gałęzie , jak również o
              problemach zabezpieczających ten pień . Instalacje są stare i nie
              przystosowane do takiego poboru energii . Poza tym gdy weźmiesz wytniesz
              kawałek kabla starego z piwnicy , zobaczysz iż on jest już kruchy .
              Ci co mają pojęcie o elektrotechnice , widzą co to oznacza .

              Następnym niebezpieczeństwem jakie czyha na tym osiedlu , to rury ołowiane .
              Jak rozejrzę się po znajomych i ich rodzicach , to co trzeci zmarł na raka .
              Ja u siebie wymieniłem rury , miałem dość jeżdzenia po wodę do Sulestrowiczsk .
              Te stare technologie są niesamowicie niebezpieczne dla zdrowia , dlatego we
              Wiedniu jest nawet telefon pod którym trzeba zgłosić , jeśli ktoś znajdzie w
              starych dzielnicach Wiednia rury ołowiane . Są one niezwłocznie usuwane . Woda
              stojąca w tych rurach jest bombą zegarową dla organizmu człowieka .
              Rury te idą od głównego zegara , który jest pod schodami w piwnicy , dalej w
              podłodze piwnicznej i następnie w pionie .


              Alen.
    • Gość: Ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 14.01.04, 16:26
      Dziękuję wam wszystkim za rady. No, no nie wiedziałam, że ja też mam w
      mieszkaniu taką próżnię z kaloryferem- zastałam ją po poprzednich mieszkańcach.
      Okna też mam niestety plastikowe, ale z orginalnymi podziałami choć są niestety
      też cofnięte w stosunku do lica ściany. Już wiem dlaczego mi się "pocą" szyby.
      Elekktrykę mamy nową, choć i tak nam się zdarza,że "wywali" korki na klatce.
      Całą instalację ciągnelibyśmy z naszego mieszkania na 1p. Wiem o pozwoleniu
      konserwatora, ale czy są z tym prblemy? tyle ludzi już przecież ma adaptacje.
      Pytam o wzmacnianie stropu, bowiem słyszałam, że po dokonaniu tego ludzią z
      dołu popękały ściany. Skoro robić to watą, to jest lekką konstrukcją, to nie
      popękają, ale czy są odpowiednio mocne by zrobić tam np. kuchnię i łazienką?
      Zastanawiam się czy można dachówkę wymienić na karpiówkę ułożoną w rybią łuskę,
      alę tę trwalszą, mocniej wypaloną, różni się trochę kolorem. Ile może kosztować
      m2 takiego strych, który jest częścią wspólną, też moją. Liczy się cena przed
      czy po adaptacji, bo przecież nie mogę wykupić strychu przed przeprowadzoną
      adaptacją? Czy mogę też wybudować antresolę? Liczę na was... pozdrawiam
      • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 14.01.04, 17:36
        […]
        >
        > Zastanawiam się czy można dachówkę wymienić na karpiówkę ułożoną w rybią
        łuskę,
        >
        > alę tę trwalszą, mocniej wypaloną, różni się trochę kolorem. Ile może
        kosztować
        >
        Koleżanka nie dawno wymieniała , i musiała wymienić na ściśle określony kolor
        karpiówki.

        Alen.
    • Gość: ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 14.01.04, 16:33
      aaa... na Jezierskiego nie wiedzą prawie nic, już ja po
      przeprowadzeniu "wstępnych badań' w internecie wiem wiecej- oczywiście dzięki
      wam jeszcze więcej...
      • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 14.01.04, 17:47
        Wiedzą doskonale , i znają problemy tu omawiane . Nie raz na zebrani były te
        problemy omawiane.
        Cenię sobie anonimowość , inaczej podał bym Tobie szczegóły z nazwiskami i
        adresami. Obejrzała byś sobie z zewnątrz taki dom popękany , gdzie plomby
        szklane umieszczone w rysach również już popękały .

        Alen.
    • Gość: ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 14.01.04, 22:06
      Czy plomby szklane zainstalowali sami lokatorzy czy zleciła to administracja?
      Chciałabym takowe plomby obejrzeć, czy możesz mi wyjawić choć ulicę na której
      mam szukać? Chyba mnie nie zrozumiałeś z administracją. Pisałam o tym, że
      niczego konkretnego na Jezierskiego nie mogłam się dowiedzieć w sprawie
      adaptacji strychu, tylko tyle, że potrzebna mi jest zgoda lokatorów ewentualnie
      miasta a dopiero póżniej mam dłuuuuuuugo czekać aby resztę spraw załatwić,
      później architekt natomiast nie usłyszłam nic o pozwoleniu konserwatora itd,
      ani jak mam załatwić sprawy formalne tzn. w jaki sposób i kiedy mogę wykupić
      lokal po adaptacji czy przed strych( wciąż tego nie wiem, przeczytałam, że
      wykupić mogę dopiero po przeprowadzeniu inwestycji jaką jest wtym przypadku
      adaptacja strychu, ale jak to się ma do ceny, czy płacę za m2 strychu
      zaadaptowanego, co oznaczałoby że sama się przyczyniam do wzrostu stawki za
      m2.....nie wiem) ale może udałam się do nieodpowiedniej osoby.
      • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 14.01.04, 23:20
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > Czy plomby szklane zainstalowali sami lokatorzy czy zleciła to
        administracja?
        > Chciałabym takowe plomby obejrzeć, czy możesz mi wyjawić choć ulicę na
        której
        > mam szukać?
        >
        Zapewniam Ciebie iż nazwa ulicy by Tobie nic nie dała . Musiała byś wejść do
        ogrodu , który jest ogrodzony i zamknięty .
        Plomby nie założył lokator ani administracja , po zbadaniu sytuacji przez
        komisję , komisja ta podjęła taką decyzję . Z tyłu za blokiem powstała rysa
        sięgająca od góry aż po dół
        Aby zobaczyć czy proces przemieszczania się ściany dalej postępuje , założono
        dwie plomby szklane , zrobiono to w taki sposób iż pas szklany były
        przymocowane po obu stronach rysy . W taki sposób upewniono się że proces ten
        dalej postępuje , bowiem szkło było pęknięte .

        Alen.
        • Gość: ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 15.01.04, 23:56
          Gość portalu: Alen napisał(a): Aby zobaczyć czy proces przemieszczania się
          ściany dalej postępuje , założono
          > dwie plomby szklane , zrobiono to w taki sposób iż pas szklany były
          > przymocowane po obu stronach rysy . W taki sposób upewniono się że proces ten
          > dalej postępuje , bowiem szkło było pęknięte

          I co dalej... Czy zostaną te budynki zabezpieczone? U mnie w okolicy też
          widziałam popękane ściany i to dość mocno, ale żadna komisja nie odwiedziła me
          rejony a szkoda. Przecież mieszkamy na osiedlu zabytkowym, więc powinien być
          przeprowadzony proces ochrony zabytków architektonicznych wszędzie tam, gdzie
          jest takowa potrzeba.
          Zastanawia mnie fakt, po co konserwator musi wydawać zgodę na adaptację strychu,
          (mówię o adaptacji bez wstawiania lukarn) skoro nie robi nic np. w sprawie
          okien, pełna samowolka, bądźmy więc konsekwętni a nie każy wstawia takie jak mu
          się podoba.
          • Gość: Alen Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.i-one.at 16.01.04, 09:20
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            >
            > I co dalej... Czy zostaną te budynki zabezpieczone? U mnie w okolicy też
            > widziałam popękane ściany i to dość mocno, ale żadna komisja nie odwiedziła
            me
            > rejony a szkoda.
            >
            W przypadkach mi znanych był otworzony przewód sądowy , w ten sposób była
            wymuszona komisja ADM-mu .Sprawa była badana od początku . Lokator mieszkający
            pod strychem wniósł pozew do sądu. Żądał odszkodowania od tego co przyczynił
            się do zachwiania stabilności fundamentów , jak również naprawienia wszystkich
            szkód spowodowanych wynikiem pęknięcia ściany .
            >
            > Przecież mieszkamy na osiedlu zabytkowym, więc powinien być
            > przeprowadzony proces ochrony zabytków architektonicznych wszędzie tam,
            gdzie
            > jest takowa potrzeba.
            >
            Społeczeństwo może żądać jak da coś z siebie , wykreuje środki na te cele .
            W innym przypadku przepisy prawne będą martwe , nie ma bowiem środków na
            realizację tych przepisów .
            >
            > Zastanawia mnie fakt, po co konserwator musi wydawać zgodę na adaptację
            strychu ,
            > (mówię o adaptacji bez wstawiania lukarn) skoro nie robi nic np. w sprawie
            > okien, pełna samowolka, bądźmy więc konsekwętni a nie każy wstawia takie jak
            mu
            > się podoba.
            >
            Niski stopień odpowiedzialności jest skutkiem niskiego stopnia fachowości ,
            nie kompetencja i kicz triumfuje . Znane mi są przypadki iż inżynier budowlany
            który studiował we Wrocławiu nie potrafił rozwiązać problemu wentylacji we
            własnym domu , który zbudował wybudował .
            Jeśli wrócimy do problemów na Sępolnie to jest ich bardzo wiele . Następny to
            drenaże .
            Drenaże tych budynków również jest takim fundamentalnym problemem . W wielu
            bowiem budynkach po prostu deszczówka idzie prosto pod fundament , który jest
            płytki .
            Od tego powinno się zacząć renowację , bowiem wielu szkód nie miało by
            miejsca gdyby nie to iż mury są od dołu zawilgocone . Skutkiem czego z tynku
            od dołu wypłukiwana jest substancja wiążąca go .

            Alen.
            • Gość: lesiop Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 14:10
              Znam kilka budynków bedących w stanie zagrożenia np: Jezierskiego 11,
              9Maja/Belwederczyków, Szanieckiego/Kosynierów (nie znam nr) oraz kilka będących
              w sanacji polegajacej na opasaniu, spięciu klamrami i wypełnieniu szczelin np:
              Bewederczyków/Głowackiego, Godebskiego 44?. Powodem tych szkód jest niewtpliwie
              niska jakość materiałow użytych do budowy, tania technologia budowlana (brak
              ław fundamentowych), zwiększenie natęzenia ruchu samochodeowego oraz upływ
              czasu (zabudowania miały charakter krótkotrwały). Ostatnimi czasy do tych
              czynników dołączyła się historia popowodziowa i zmienny stan wód gruntowych,
              które to najpierw zalały podpiwniczenia, a nastepnie ustepując doprowadziły do
              osunięć.
              Nie wiem na jakiej zasadzie osiedle zostało zkwalifikowane do objęcia nadzorem
              konserwatorskim i co miałoby niby z tego nadzoru wynikać. Natomiast jest rzeczą
              znamienna iż od szeregu lat rzeczywiście panuje na Sepolnie pełna samowolka
              budowlana. Masowo sa likwidowane tzw wole oka, zmieniane sa pokrycia dachowe,
              wymieniane okna na plastikowe z wycofaniem wgłąb elewacji (jednoskrzydłowe!!),
              nastepuje zmiana kolorystyki i rodzaju elewacji, a nawet zmiana ogrodzeń!. Na
              ogól zmiany te nie są uzgadniane ani z konserwtorem, ani z nadzorem budowlanym.
              Co kilka lat trafia sie jakas afera typu likwidacja garazy w ogródkach (tylko z
              od ulicy!), lub sprawa wymiany ogrodzenia lub kolorystyki elewacji. Są to na
              ogól donosy życzliwych sąsiadów. Konsewator na ogół nie interweniował
              samoistnie i w gruncie rzeczy osiedle wiele straciło ze swojego klimatu, co
              można ocenic oglądając stare fotografie lecz jednocześnie wiele zyskało na
              funkcjonalności i komforcie zamieszakania.
              Podobnie zreszta ma się sprawa licznych adaptacji strychów, które rozwitały w
              latach 80. Na skutek nacisków ludzi mieszkających na 1.piętrze wiele tych
              inwestycji zostało storpedowanych lub wymogi techniczne (finansowe) były tak
              wysokie, że inwestorzy sami sie wycofali. I dobrze się stało dla obu stron,
              ponieważ istotnie stan techniczny budynków i możliwości technologiczne w owych
              czasach nie dawały szans na prawidłowe wykonanie takiej adaptacji. Dopiero
              obecnie korzystając z technologii zachodnich, mamy regipsy, instalacje
              miedziane i pcv, stolarke na dobrym poziomie zwłaszcza okna połaciowe, pokrycie
              dachowe co najmniej tak dobre jak oryginalne itp.
              Niestety, nikomu nie polecam inwestowania w osiedla typu Sępolno lub częsciowo
              Biskupin. Jak juz pisałem sama substancja budowlana jest miernej jakości,
              dodatkowo często uszkodzona (o czym wyżej), wymagająca kapitalnego remontu, a
              jak udowodniono remont kapitalny budynku jest często droższy od wybudowania
              nowego. Sama adaptacja to również niewypał, latem gorąco, zimą zimno, dodatkowo
              desz dudniący o szyby połaciowe to element może romantyczny raz na jakis czas,
              ale na dłuższą mete nie do wytrzymania. Było to wyjscie w czasach gdy rynek
              mieszkaniowy był sterowany i b. niski. W obecnych czsach ma to wyłacznie sens
              przy rozbudowie istniejących lokali w pionie tzn łączenie pietra z poddaszem.

              Pzdr cierpliwych którzy to strawili:)
              • Gość: ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 19.01.04, 17:21
                Rozmawiałam ostatnio z inspektorem budowlanym i okazuje się,że nie wszystkie te
                pęknięcia ścian na Sępolnie są takie grożne na jakie wyglądają, niektóre to
                tylko powierzchowne pęknięcia tynku na szczęście, inne to te nieszczęsne o
                których piszesz.
    • iconqa Re: adaptacja strychu na Sępolnie 29.01.04, 22:33
      Mam wstępny kosztorys takiej adaptacji: wymiana dachu, wzmacnianie stropu, i
      cały późniejszy etap adaptacji - pod klucz 65m2 około 85- 90 tyś. zł. Ale czy
      warto?
      • Gość: lesiop Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.04, 12:20
        iconqa napisała:

        > Mam wstępny kosztorys takiej adaptacji: wymiana dachu, wzmacnianie stropu, i
        > cały późniejszy etap adaptacji - pod klucz 65m2 około 85- 90 tyś. zł. Ale czy
        > warto?

        A jaka lokalizacja?
        Pzdr
        • Gość: ewa Re: adaptacja strychu na Sępolnie IP: *.wrzos.wroc.pl 09.02.04, 21:52
          Patrz wyżej- adaptacja strychu na Sępolnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka