zyz_o
17.08.10, 08:54
Rozpaczliwe nawoływania urzędasów magistrackich, żeby kupować ich wyrób
nazwany dumnie (durnie?) Urbancard są dowodem na długo oczekiwane zmądrzenie
mieszkańców miasta. Przestało działać magiczne słowo "będzie". Słynna karta na
wszystko okazała się po wielu latach dynamicznego wprowadzania zwykłym biletem
okresowym na okaziciela.
Po raz pierwszy potrzebna jest współpraca nas z magistratem. Nie była ona
potrzebna podczas budowy nieudacznego ronda, wiecznie remontowanego, czy
fontanny mającej zaspokoić czyjeś ambicje.
W przypadku nieszczęsnej "karty" mamy możliwość wypowiedzi na jej temat,
kupując ją, bądź nie kupując. I na nic zaklęcia magistrackich, że ona już
niedługo "będzie" tym, czy tamtym
W kręgach zbliżonych do magistrackich krąży opinia o niewdzięcznych wrocławiakach.
A ja myślę, że sytuacja nie rokuje dobrze przed wyborami samorządowymi.
"Pacjent" przeholował w ... "dynaminiźmie"