squaree
10.09.10, 09:12
To normalne na Borowskiej, tam człowieka zgłaszającego się na ostry dyżur traktują jako zło konieczne. Rok temu pojechałem z moim tatą na ostry dyżur, tata był po operacji prostaty, miał problemy z oddawaniem moczu, zwijał się z bólu. Wystarczyło założyć cewnik. Na ostrym dyżurze na Borowskiej kazano mu czekać, po prawie godzinie inni oczekujący widząc stan taty poradzili, żeby położył się pod drzwiami, co o dziwo mój tata zrobił, ale nie wiem czy z bólu, czy z desperacji. Od razu zjawili się pielęgniarze i przyjęli tatę. Po 10 minutach założyli mu cewnik, ból ustąpił i mogliśmy jechać do domu.
Myślę, że dyrektor tego szpitala powinien się kiedyś przejść na ostry dyżur i anonimowo pooglądać jak się cały personel odnosi do pacjentów. Zwrócę też uwagę, że przychodząc na ostry dyżur człowiek trafia na "ścianę" z napisem "Proszę nie wchodzić" i nic więcej.