Dodaj do ulubionych

Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław...

28.01.11, 19:59
Brawa dla dr Dybczynskiego za odwage.Jest to gorzka prawda i wyjatki od opisanej rzeczywistosci sa niestety nieliczne. Wiele lat temu wraz z kolegami probowalismy wypromowac spojne reguly oceniania kadry naukowo -dydaktycznej ale po kilku spotkaniach z dziekanem zostalismy sprowadzeni na ziemie. Byl to jeden z powodow dla ktorych wiele lat temu rozstalem sie z tym Uniwersytetem ludzac sie ,ze na innych uczelniach jest lepiej.Okazalo sie inaczej i teraz pracuje dla instytucji prywatnych poza granicami mojej Ojczyzny.
Obserwuj wątek
    • Gość: echo Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 74.237.64.* 28.01.11, 20:06
      ...naszej Ojczyzny.
      • Gość: nauka-uk Ja wyjechałem IP: *.range86-176.btcentralplus.com 28.01.11, 21:39
        Ja wyjechałem, to była najlepsza decyzja w moim życiu.
        • Gość: pracownik UWr Re: Ja wyjechałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 01:01
          Tekst Dybczyńskiego jest ciosem dla Uniwersytetu o tyle boleśniejszym, że został wyprowadzony z wnętrza uczelni. Dr Dybczyński jest pierwszym, który publicznie, pod nazwiskiem, sformułował tak ostre oskarżenia pod adresem własnego środowiska. (...) Co ciekawe, oprócz Klausa Bachmana, naszego felietonisty i zarazem pracownika Uniwersytetu, nikt dotychczas nie chciał firmować swojej krytyki nazwiskiem.

          Red. Sawka myli się. Był już taki tekst, całkiem niedawno. I bardzo ciekawy, bo napisany przez osobę będącą jednocześnie doktorem i studentem, a więc patrzącą na uczelniane bagno z dwóch przeciwstawnych stron. Wprawdzie w tekście ani razu nie pojawia się nazwa uczelni, ale z notki o autorze jednoznacznie wynika, gdzie zdobywał swoje szerokie doświadczenia naukowe i edukacyjne. Artykuł został opublikowany na łamach "Forum Akademickiego", warto przypomnieć go w kontekście dyskusji:

          www.forumakad.pl/archiwum/2009/07-08/52_edukacja_czy_patologia.html

          Brawa dla odważnych, bo to oni torują ścieżki reform! A uczelnianym decydentom życzę, aby - w sytuacji, gdy zechcą ukarać śmiałków - zadrżała im ręka i pomyśleli, że także ich los zależy od tego, jak będzie funkcjonowała ich alma mater.
          • ajent.007 Ja tez wyjechałem! 29.01.11, 16:32
            Ja tez wyjechalem.
            Choć nostryfikacja mego australijskiego doktoratu (PhD) leży niewątpliwie w interesie społecznym oraz państwowym RP i jest ona jak najbardziej zgodna z prawem polskim i unijnym, to mi jej w Polsce zwyczajnie odmówiono. Nie rozumiem jednak, czemu mi wciąż rzucano w Polsce kłody pod nogi i utrudniano ową nostryfikację oraz traktowano jako uciążliwego petenta (p. np. chamskie wręcz traktowanie mnie na Uniwersytecie Warszawskim i w CK). Proszę się więc nie dziwić, jeśli widzę tu partykularny interes obecnej belwederskiej profesury, wciąż pochodzącej w dużej części z PRLu, bądź też ukształtowanej przez PRLowskich profesorów, którzy wręcz wrogo odnoszą się do naukowców ukształtowanych na Zachodzie. Niemniej taka postawa polskich elit naukowych jest wysoce szkodliwa nie tylko dla Polskiej Nauki, ale także i dla Państwa i Narodu Polskiego, stąd powinna być zwalczana, a nie de facto popierana przez władze Uniwersytetu Warszawskiego, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz przez (last but not least) Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów i Rzecznika Praw Obywatelskich.

            Występowałem także wiele razy, ale za każdym razem bezskutecznie, do Pani Minister Kudryckiej o pomoc w jak najszybszym uchyleniu decyzji Rady Wydziału Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego z dnia 15 kwietnia 2008, która niesłusznie, bezpodstawnie i wbrew interesowi publicznemu i społecznemu odmówiła mi uznania w Polsce stopnia naukowego doktora filozofii (PhD) nadanego mi przez Monash University w Melbourne, Australia, za równorzędny ze stopniem doktora uzyskanym w Polsce i o jak najszybszą nostryfikację mego dyplomu, i to jako habilitacji, jako iż nie ma żadnych podstaw odmowy nostryfikacji kwalifikacji uzyskanych na czołowym australijskim uniwersytecie, na dodatek kwalifikacji potwierdzonych dyplomem doktora filozofii (Philosophiae Doctor czyli PhD) na podstawie opublikowanej w Niemczech (w języku angielskim) rozprawy analizującej filozofię Stanisława Lema – jednego z najwybitniejszych polskich dwudziestowiecznych filozofów nauki i kultury. Uchylenie tej bezprawnej decyzji Rady Wydziału Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego leży bowiem jak najbardziej w interesie społecznym, a odmowa pomocy w jej uchyleniu ze strony RPO, CK jak także Ministerstwa może być interpretowana jako świadome działanie na szkodę Polskiej Nauki, a także na szkodę interesów Rzeczypospolitej.

            Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
            Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
            Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
            www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
            Email: lech.keller@gmail.com
      • wari Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł 30.01.11, 13:21
        Porównywanie systemu amerykańskiego, niemieckiego czy francuskiego (ten ostatni najbliższy chyba naszemu) świadczy, że autorzy takich porównań utracili kontakt z rzeczywistością. Jakikolwiek byłby to system nie ma mowy o podobnych osiągnięciach. Pomijając kwestie konstruowania tego rankingów (było na ten temat wiele w gazetach i ogólnie to sobie tymi rankingami można podetrzeć...) nie można oczekiwać osiągnięć na poziomie krajów Europy Zachodniej, finansując naukę na poziomie krajów Trzeciego Świata. Porównujcie osiągnięcia nauki polskiej do Armenii, Egiptu czy Peru, a nie do Niemiec czy Francji. Rocznie Polska przeznacza na naukę ok. 1,5 mld USD, a Niemcy ok. 52 mld USD czyli blisko 36 razy więcej.
        • Gość: grizzly Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 15:56
          Porównaj udział biznesu w finansowaniu nauki w Polsce i w Niemczech, to wtedy zrozumiesz, skąd taka dysproporcja. Gdyby badania naszych naukoffców były cokolwiek warte, biznes (zarówno polski, jak i zagraniczny) pchałby się drzwiami i oknami, żeby ich finansować. Bo, w przeciwieństwie do polskich naukowców, biznesmeni od dawna funkcjonują w kapitalistycznym świecie opartym na konkurencji i potrafią ocenić, co im się opłaca, a co nie.
    • bertrama UWr to instytucja dla osób o niskiej samoocenie... 28.01.11, 20:46
      UWr to instytucja dla osób o bardzo niskiej samoocenie, którym nie przeszkadza włażenie przełożonym do czterech liter. A inaczej się tam nic nie osiągnie. Rozstałam się z tą szacowną instytucją 5 lat temu i nie było ani minuty, bym żałowała.
      W mojej jednostce zostają tylko ci doktoranci po obronie, którzy nie wiedzą, co mają zrobić ze swoim życiem i są w stanie znieść ten "system". Ludzie z głową na karku i właściwą samooceną dawno już stamtąd zwiali. Życzę wszystkim powodzenia!
      • Gość: gość Re: UWr to instytucja dla osób o niskiej samoocen IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 11:29
        A ten Jerzy Sawka to jakiś kolega dr Dybczyńskiego, żeby mu po nazwisku walił? Panie Sawka nawet kulturalnie streścić artykułu nie umiesz. Dla Pana to jest Pan dr Andrzej Dybczyński w pracy i może Dybczyński po pracy.
      • Gość: obserwator Re: UWr to instytucja dla osób o niskiej samoocen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 16:36
        Potwierdzam - tak rzeczywiście jest na UWr. Lizusostwo, kolesiostwo, ba - znam nawet przypadki mobbingu i molestowania. Na tej uczelni karierę naukową mogą zrobić jedynie osoby ze znajomościami, giętkim kręgosłupem moralnym i potrafiący dużo znieść w ramach podlizywania się promotorom bądź przełożonym. Panuje tam system feudalny, który nieuchronnie prowadzi do degradacji i marginalizowania tamtejszego środowiska naukowego. Promuje się miernotę, która wprawdzie nic innowacyjnego nie stworzy, ale nie będzie też stanowić zagrożenia dla starszej kadry.
    • lorgenheim Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław... 28.01.11, 21:07
      Polacy, którzy zostali jeszcze w tym kraju: spróbujmy się jeszcze porozumieć, ale nie poprzez żydowskie gazety.
      • Gość: z Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.tpnet.pl 28.01.11, 22:22
        ...cieć się odezwał...
      • Gość: rts Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.01.11, 23:26
        W '68 też nie podobała się "żydowskość". Pokłosie nadal zbieramy... Cykliści, żydzi i masoni wiecznie żywi :(
    • dyniek89 Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław... 28.01.11, 21:18
      Na pewno Uniwerek się przejmie tymi artykułami. Przecież taka sytuacja panuje nie tylko na Uniwerku, ale i w wielu innych publicznych uczelniach, vide Akademia Medyczna.
    • Gość: student recepta Sawki równa recepcie Balcerowicza IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.11, 21:21
      To zabawne, że jedyną receptą na stan UWr na jaką stać redaktora Sawkę, jest zwolnienie kilkuset pracowników administracji. Godne to przenikliwego dziennikarza.
      • Gość: z Re: recepta Sawki równa recepcie Balcerowicza IP: *.tpnet.pl 28.01.11, 22:26
        Podał jedynie przykład, że UMCS po zwolnieniu 400 pracowników administracji nadal funkcjonuje i nic się nie zawaliło... To tak jak we wszystkich postkomunistycznych "panstwowych" firmach, w których funkcjonowało i funkcjonuje "ukryte" bezrobocie. Jest mnóstwo etatów i wydajność pracy na poziomie 10%, za to są związki zawodowe broniące "praw pracowniczych" do upadłego...
    • Gość: rikitiki paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 28.01.11, 21:26
      Bagno opisane przez dr Dybczynskiego, ktorego on sam jest czescia jest oczywista konstekwencja "bezplatnej edukacji" - mitu ktory ma sie znakomicie w naszym Kraju.

      1. Uniwersytet jest utrzymywany z pieniedzy podatnikow, ktorzy czesto nie zobacza tego uniwersytetu na oczy , ani ich dzieci nie pojda tam studiowac - czy to jest moralne? Na studiach dzienny (nazywanych bezplatnymi - a fundowanych z pieniedzy podatnikow) studiuja w wiekszosci dzieciaki z wiekszych miat, lepszych liceow i zamozniejszych rodzin. Dzieciaki z mniejszych miejscowosci, z gorszych liceow i biedniejszych rodzin - stanowia znikomy procent studentow studiow dziennych. De facto wiec ich rodzice doplacaja do "bezplatnych" studiow dzieciakom bogatszym, kiedy ich wlasne dzieci najczesciej musza jeszcze dodatkowo placic za studia zaoczne. Czy ktos dalej chce powtarzac brednie o tym jak to "bezplatna" edukacja wyzsza jest "sprawiedliwa" ?!?

      2.Poniewaz Uniwersytet otrzymuje pieniadze podatnikow - (pieniadze ktore sa im zabierane pod przymusem, bo jesli nie placi sie podatkow - to idzie sie do wiezienia) - bez wzgledu na jakosc uslug ktore oferuje, czy tez jak by ppowierdziec - jakosc edukacji ktora oferuje - nie zalezy mu na oferowaniu wysokiej jakosci tychze uslug.
      Uniwersytet, podobnie jak caly polski sysstem "bezplatnej edukacji" oferuje programy ktore nie maja nic wspolnego z potrzebami rynku pracy - produkujac tym samym armie sfrustrowanych bezrobotnych, ludzi ktorzy ida na jakis kierunek studiow, "bo jest modny" , "bo kolezanka poszla" - i czuja sie pozniej sfrustrownai i oszukani. Poniewaz "edukacja" jest "bezplatna" - to znaczy jest finansowana z pieniedzy zabranych przez panstwo innym ludziom - i pieniadze sa centralnie przyznawane, bez ogladania sie na jakiekolwiek kryteria ryknowe - uniwersytety mnoza kierunki ktore sa najtansze w "produkcji", czyli wymagajace najmniejszych nakladow. Uniwersytety ni eponosza jakichkolwiek konsekwencji za jakosc swojego produktu - absolwenow.

      3. To wszysko powoduje ze "kadra" - nie ma zadnych racjonalnych powodow do doskonalenia zawodowego, czesto na skutek prozaicznego braku znajomosci jezykow obcych (!) nie utrzymuje kontaktow z kolegami z uczelni zagranicznych, a co wiecej - dochodzi do praktyk kryminalnych - studenci w ramach zaliczen tlumacza obcojezyczne wydawnictwa, ktore pozniej nakladem Uczelni ukazuja sie jako skrypty autorstwa pracownikow Uwr. Kazdy chyba pamieta sprawe dr (albo i prof?) Dobek - Ostrowskiej i to ze kompletnie nie przeszkodzilo jej to w habilitacji. Ta osoba, jak i spora liczba innych, nie zarobiliby na zycie 300 km na zachod, po przekroczeniu granic kraju gdzie -owszem licz asie znajomosci - jak wszedzie - ale daleko do patologii polskiej "nauki" Uczelnia jest jednym wielkim grajdolkiem gdzie "reka reke myje" a wszystko to za pieniadze podatnikow. Kadra udaje ze uczy, a studenci udaja ze sie ucza -przypomina Wam to cos?

      4. To chwalebne ze dr Dybczynski "ujawnia" to o czym wszyscy wiedza wlacznie z zaskoczonym red. Sawka. Czy dr. Dybczynski zmaierza rzucic te odrazajaca moralnie posade i postarac sie o prace na prawdziwym uniwersytecie,powiedzmy w UK? Czy Dr. Dybczynski sadzi ze za to, o czym rowniez wiedzial caly "swiatek" uniwersytecki - utrzymywanie relacji dalece wykraczajacych poza relacje nauczyciel-uczennica ze studentkami ktore uczyl -nie wylecialby z kazdego prawdziwego uniwersytetu ?

      tak wiec wszyscy udaja wielce zdziwionych i zszokowanych "ujawnieniem" "nieslychanych rewelacji", ktore ja biore w cudzyslow tak jak slowa "bezplata" i "edukacja" w Polsce
      • Gość: z Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.tpnet.pl 28.01.11, 22:30
        Tu akurat nie masz racji, a przynajmniej w zasadniczej części wywodu. Spłyciłeś zagadnienie, tyle tylko powiem. I tak np. gdyby studia były płatne, to studiowałoby dużo mniej młodych ludzi niż teraz, a ci najbiedniejsi nie mieliby najmniejszych szans na taką naukę, za to do nich dołączyłaby tzw. uboższa klasa średnia. O to ci chodziło?
        • tocqueville Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 28.01.11, 22:45
          Spłyciłeś zagadnienie, tyle tylko powiem. I tak np. gdyby studia były płatne, to studiowałoby dużo mniej młodych ludzi niż teraz

          bez przesady, i tak większość studentów dzisiaj PŁACI za studia ( i procentowo coraz wiecej jest płacących)
          po drugie - najczęściej to ci ubożsi sa na studiach płatnych-zaocznych (bo poza weekendem muszą pracować, żeby zarobić na utrzymanie)
          po trzecie - są stypendia socjalne i naukowe - zdolny a biedny może jeszcze zarobić
          • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 28.01.11, 23:11
            Dokladnie;

            1.Wbrew szczytnym intencjom, realne efekty obecnego systemu sa takie, ze na dziennych tzw. bezplatnych ( w rzeczywistosci oplacanych prze zpodatnikow, w wiekszosci przeciez tych ubozszych niz rodziny dzieciakow z dziennych studiow) ucza sie dzieciaki z wiekszych miast, lepszych liceow i zamozniejszych rodzin. Ich studia sa oplacane przez podatnikow ktorych srednia zarobkow jest nizsza niz w rodiznach tych stuydentow. Co wiecej dzieci z tych rodzin - tych ubozszych - w wiekszosci id ana studia zaoczne, za ktore dodatkowo placa bo ich rodzin nie sta cna koszty utrzymamania ich w duzych miastach.
            Mamy wiec do czynienia z fikcja i oszustwem , kiedy sie wmawia ze cos jest "bezplatne" oraz ze "sluzy biedniejszym" - w rzeczywistosc to biedniejsi oplacaja studia srednio dzieiakom z klasy sredniej

            To taka sama fikcja jak system emerytalny - dzieciaki z rodzin ubozszych oraz slabiej wyksztalconych wczesniej ida do pracy i wczesniej zaczynaja placic podatki nakladane na prace, jak np. ZUS.
            Kazd ebadanie potwierdzi ze ludzie ci - z biedniejszych rodzin, robotnicy, ludiz egorzej wyksztalceni - zyja krocej po osiagnieciu wieku emerytalnego pobieraja swoje emerytury krocej, placac skladki dluzej. Nie widzicie tego?
            To jest tak, jak piekne i szczytne hasla "ochrony biednych" oraz "bezplatnej" edukacji dizalaja w praktyce.

            Gdyby ludzie malo zamozni a na pewno nie bogatsi od rodzin studentow z dziennych studiow, nie byli bezczelnie okradani podatkami na fundowanie instytucji tkaich jak Uwr. - smai mogliby zadecydowac czy chca poslac dzieciaka na studia, czy moze nauczyc go zawodu, pomoc mu zalozyc firme, czy tez moze w ramach dzialan charytatywnych - zafundowac studia dzienne jakiemus dzieciakowi z klasy sredniej - to jak myslicie? na co by sie zdecydowali?

            Obecny system to obrzydliwy socjalizm, gdzie "eksperci" wmawiaja ubogim i slabo wyksztalconym ze w ich interesie lezy oddawanie ciezko zarobionej kasy na finansowanie studia innych, zamozniejszych dzieci. I jeszcze bezczelnie klamie sie im w twarz, ze to dla ich wlasnego dobra.

            A jaka jest jakosc uslug swiadczonych przez upanstwowiona edukacje? Kazdy widzi. Mniej wiecej taka jak przez upanstwowiona sluzbe zdrowia i kazda inna upanstwowiona dziedzine ludzkiej aktywnosci.

            Co maja wspolnego socjalizm i feudalizm? To ze grupa przyznajaca sobie prawo do definiowania "interesu wspolnego" - czy to z racji urodzenia, czy tez z powodu tak zwanej "wiedzy technokratycznej". i ta grupa paternalistycznie wmawia spoleczenstwu ze wiec co jest dla niego dobre, lepiej niz samo spoleczenstwo. Oczywiscie konczy sie to ochrona wlasnyc interesow - tak jak w przpadku omowionej "edukacji" czy tez "ubezpieczen spolecznych"

            pozdrawiam i zachecam do samodzielnej refleksji
            • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 28.01.11, 23:23
              i na koniec prosta refleksja:

              -kazdy podmiot swiadczacy jakie tylko sobie wyobrazicie uslugi albo produkujacy jakie tylko chcecie uslugi dziala wg. tej samej prostej zasady:

              1. Jesli nie musi zabiegac o zrodlo finansowania, bo ma je zapewnone od panstwa ktore opodatkowuje obywateli - taki podmiot nie musi sie przejmowac jakoscia wytwarzanego towaru/uslugi ani martwic o jego zbyt - panstwo i tak zaplaci z pieniedzy podatnikow.
              Podmiot nie martwi sie o to co sie dzieje z jego produktem, (absolwentem)

              Naprawde to tak trudno zauwazyc?

              Mowicie o "biednych ludziach"
              To czyste brednie
              1. Biedni obednie sa opodatkowani na rzecz fundowania studiow dla klasy sredniej-bez pytania o zdnaie czy chca je sponsorowac
              2. Biedni placa dodatkowo za studia zaoczne bo nie stac ich na utrzymywanie dzieciaka na dziennych we Wroclawiu

              Gdyby ci biedni nie byli bezczelnie okradani przez panstwo - oszczedziliby przynajmniej te czesc ktora idzie na studia klasy sredniej.
              Gdyby uczelnie musialy konkurowac o studentow i martwic sie o to by ich absolwenci zdobywali przydatne zawody - bo na uczelnie po ktorej nie ma pracy nikt by nie poszedl/nie placil czesnego - to jakosc ksztalcenia wzroslaby w ciagu kilku lat zauwazalnie.
              Ludzie zamiast bycia okradanymi przez panstwo - samodzielnie by decydowali o tym gdzie lokowac swoja kase - i wybieraliby najlepsze szkoly dla swoich dzieci, a szkoly szybko dostosowywalyby sie do potrzeb rynku pracy


              • Gość: x Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: 212.180.165.* 29.01.11, 04:25
                Mylisz się, przynajmniej tutaj:

                Na studiach dzienny (nazywanych bezplatnymi - a fundowanych z pieniedzy podatnikow) studiuja w wiekszosci dzieciaki z wiekszych miat, lepszych liceow i zamozniejszych rodzin. Dzieciaki z mniejszych miejscowosci, z gorszych liceow i biedniejszych rodzin - stanowia znikomy procent studentow studiow dziennych.

                Nie wiem co rozumiesz przez większe i mniejsze miejscowośc i- ale polecam przejrzenie listę najlepszych liceów w Polsce.
                Praktycznie w każdym powiecie czy dawnym województwie znajdzie się kilka całkowicie przyzwoitych liceów, które - o ile ktoś się przyłoży - zapewnią spokojne dostanie się na dowolne studia dzienne.

                To że większość teraz studiuje odpłatnie wynika wyłącznie z tego, że za studia zabrały się osoby które kiedyś kończyły technikum czy wręcz zawodówkę. Liczba zdolnych się tak nagle nie zmieniła.
                • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 13:12
                  Dziekuje za odpowiedz.
                  Polecam sprawdzenie z jakich miejscowosci pochodza studenci studiow dzienny kazdej panstwowej uczelni w Polsce.
                  Swego czasu na WNS wiekszosc na dziennych stanowili ....studenci z Wroclawia;)
                  Zaloze sie o dobre whisky ze ponad polowa, albo i wiecej studentow na dziennych studiach to mieszkancy wiekszych miast (tam jest lepsza edukacja - pomimo tego ze w kazdym wojewodztwie znajdzie sie kilka porzadnych liceow z mniejszych miejscowosci - jak np z Milicza gdzie dzieciaki seryjnie wygrywaja wojewodzkie olimpiady historyczne) Generalnie wiecej lepszych szkol jest w duzych miastach gdzie ludzie tez wiecej zarabiaja

                  Jesli by zbadac status majatkowy studentow studiow dziennych to okaze sie ze w wiekszosci sa to dzieci z rodzin lepiej usytuowanych niz rodziny studentow studiow zaocznych- ktokolwiek chce to kwestionowac?

                  Ludzie z rodzin relatywnie lepiej usytuowanych maj aoplacane studia z podatkow ludzi, ktorzy ogolnie sa sytuowani gorzej - czy to jest sprawiedliwe , albo dziala jakos na rzecz ubogich?

                  Kazdy system powinien byc osadzany na podstawie efektow jakie wywoluje i postaw jakie realnie promuje.

                  Socjalizm glosi szczytne haslelk ai idea, a tak naprawde jest systemem o wiele wiekszej niesprawiedliwosci i wyzysku niz legendarny "wilczy kapitalizm"

                  Socjalizm prowadzi do zlodziejstwa, zacofania, korupcji, bylejakosci

                  To jest udowodnione na przykladzi ekazdej upanstwowionej instytucji czy to medycznej czy to edukacyjnej.

                  Dlaczego najlepsze uczelnie na swiecie sa prywatnymi korporacjami, gdzi estudenci placa za studia, starannie wybierajac kierunek - bo wiedza ze to czesto najwazniejsza inwestycja w zyciu? Jaki procent ludzi w takich Stanach na wyzsze wyksztalcenie i jaka jest jakosc tego wyksztalcenia? Ilu ludiz z ubozszych rodzin ma dostep do PRYWATNYCH grantow, programow i stypendiow - i dzieki temu studiuja ,poprawiaja swoje zycie, ckosztem wielkich nieraz wyrzeczen - ale ida do przodu?



                • sverir Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 30.01.11, 12:34
                  > To że większość teraz studiuje odpłatnie wynika wyłącznie z tego(...)

                  E, nieprawda, nie wyłącznie z tego. Wynika to także z faktu, że na studiach stacjonarnych są limity przyjęć, a na płatnych nie ma. I nie można ignorować najważniejszego faktu, że studia dzienne, w Polsce, są z reguły dla rodzin lepiej sytuowanych.
                  • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 30.01.11, 15:19
                    Mysle , ze nie zwrociles uwagi na kilka kluczowych faktow:

                    1. Studia dzienne tez sa platne - sa oplacane z pieniedzy zabieranych podatnikom przez panstwo. Podatnicy to rodziny studentow dziennych ktorzy za studia nie placa dodatkowo oraz rodziny studentow zaocznych ktorzy za studia musza placic dodatkowo. Jedni i drudzy placa podatki ktore ida na system edukacji. Jedni na dodatek placa za studia. Ci ktorzy placa dodatkowo za studia - sa najczesciej gorzej sytuowani niz ci ktorzy ni eponosza dodatkowych oplat. Uwazasz ze to moralne albo sprawiedliwe?
                    • sverir Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 30.01.11, 17:18
                      Studia dzienne są bezpłatne co oznacza, że nie ponosi się opłat za studiowanie w trybie stacjonarnym. Bezpłatności nie należy mylić z darmochą.
                      • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 30.01.11, 23:57
                        Swietnie,
                        Widze ze tutaj sie rozumiemy.
                        A teraz powiedz czy uwazasz funkcjonowanie takiego systemu gdzie opodatkowuje sie wszystkich - w ogromnej wiekszosci gorzej sytuowanych niz rodziny studentow studiow dziennych - po to by oplacac studia studentom dziennym? - za moralne i sprawiedliwe? I kiedy jednoczesnie pobiera sie oplaty od ludzi z rodzin gorzej sytuowanych , ktorzy juz wczensiej zostali opodatkowani na rzecz sfinansowania studiow dziennych swoim bogatszym kolegom?
                        • sverir Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 31.01.11, 07:59
                          Generalnie uważam opodatkowanie za niemoralne i niesprawiedliwe, niezależnie od tego kto jest opodatkowany.
                          • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 31.01.11, 08:33
                            Tos mi brat (albo siostra)

                            pozdrawiam i milego dnia
              • Gość: Indian Man Rikitiki IP: 203.99.136.* 29.01.11, 09:39
                Rikitiki podziwiam Cię za upór, ale uwierz mi - nie da się tego ludziom wytłumaczyć. Korwin-Mikke już chyba ponad 20 lat bębni w kółko dokładnie to samo o tym, czym naprawdę są bezpłatne studia i bezpłatna służba zdrowia i nic. Jeśli uważasz, że Mikke nie przebija się z argumentami z uwagi na swoją śmieszność i świrowatość, to nie masz racji. Próbowałem wielokrotnie spokojnie tłumaczyć różnym audytoriom, że bezpłatne studia działają na korzyść zamożnych rodzin i że to biedacy sponsorują je bogaczom i klasie średniej. NIE DOCIERA ZA CHOLERĘ! I choćbyś operował doświadczeniem wieloletniego pracownika akademickiego, który chyba wie kogo na jakich studiach uczy, zawsze powiedzą ci, że chcesz zgnoić naród i zwykłego człowieka. Ludzie uwielbiają wierzyć w mity, a powiedzenie im , że bezpłatne studia to prezent dla dzieciaków z bogatych rodzin działa mniej więcej tak jak powiedzenie własnej żonie, że właśnie przytyła. Pozdrawiam
                • Gość: Leo Re: Rikitiki IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.11, 11:15
                  Próbowałem wielokrotnie spokojnie tłumaczyć różnym
                  > audytoriom, że bezpłatne studia działają na korzyść zamożnych rodzin i że to b
                  > iedacy sponsorują je bogaczom i klasie średniej. NIE DOCIERA ZA CHOLERĘ!

                  cóż, tłumaczyłeś "wykształconym" w publicznym szkolnictwie ;)
                  • tocqueville Re: Rikitiki 29.01.11, 12:27
                    99% usług z których korzystamy realizujemy w prywatnych instytucjach, niektóre działają lepiej, inne gorzej, ale chyba nikomu kto pamięta PRL nie przyjdzie do głowy pomysł nacjonalizacji sektora usług - generalnie prywatne wszędzie działa lepiej, efektywniej i oszczędniej
                    tymczasem te same osoby które korzystają z satysfakcją z prywatnych instytucji, posyłają dzieci do prywatnych przedszkoli i korzystają z wizyt u prywatnych lekarzy, z zapałem godnym rewolucji będą grzmieć, że szkolnictwo wyższe musi być bezpłatne dlatego, że... jest państwowe
                    tak - generalnie argument socjalistów brzmi następująco: "państwowe szkoły muszą być utrzymywane dlatego... że są państwowe" - tymczasem jeśli państwo już naprawdę chce wspomagać naukę to (do)finansowaniem powinno objąć DOBRE uczelnie (a ich status jest drugorzędny). Jeśli wprowadzić płatne studia to mielibyśmy do czynienia z wolnym rynkiem - każda uczelnia byłaby w takim samym punkcie wyjścia i mogłaby rywalizować na równych zasadach



                    • Gość: gosc Re: Rikitiki IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 29.01.11, 12:36
                      Przy obecnej kadrze manager'ow prywatne uczelnie zajmuja sie, i zajmowac sie beda niezaleznie od systemu, dojeniem pieniedzy ze studentow. Pisalem juz w innym poscie ze w kazdym innym cywilizowanym kraju jest masa publicznych uczelni ktore sa swietnie zarzadzane i wczolowce rankingow naukowych i studenckich, wiec nie w formalnym statusie wlasnosci tkwi problem. Najslabszym ogniwem - jak to zwykle bywa - sa ludzie.
                      • tocqueville Re: Rikitiki 29.01.11, 13:05
                        Przy obecnej kadrze manager'ow prywatne uczelnie zajmuja sie, i zajmowac sie beda niezaleznie od systemu, dojeniem pieniedzy ze studentow.

                        dokładnie to samo robia uczelnie państwowe (doją budżet na dziennych i kieszenie studentów na zaocznych). jakie widzisz różnice?
                        • Gość: gosc Re: Rikitiki IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 29.01.11, 13:57
                          zadnych - dlatego jak zestawimy to z przykladami np. ze Stanow gdzie sa obok siebie swietnie zorganizowane uczelnie zarowno prywatne jak i publiczne, to wszystko wskazuje na to ze to zarzadzajacy i pracujacy ludzie + system sa najistotniejsze, a nie tytul wlasnosci. Wlasnie od tego (tzn. ludzie + system) zaczalbym reforme, a nie od prywatyzacji, na ktora sektor naukowy nie jest jeszcze przygotowany. W szczegolnosci, nie mamy manager'ow nauki z prawdziwego zdarzenia - musielibysmy ich sprowadzic z zachodu i wyszkolic nastepcow, oraz przystosowac system (np. ograniczyc zakres tzw. autonomii uczelni do spraw czysto naukowych i dydaktycznych). Majac kadry i system mozna uwolnic rynek (w szczegolnosci, sprywatyzowac lub rozwiazac slabo radzace sobie jednostki, aby w ich miejsce powstaly sprawne uczelnie) zeby podrasowac wydajnosc.

                          Jest jeszcze jeden problem, o ktory ociera sie UK w tym momencie - wprowadzamy pelne oplaty za studia, a podatki co? Zostaja takie same. To oznacza ze panstwo nie tylko przestaje inwestowac w edukacje (co i tak nie bylo najgorsze), a dodatkowe pieniadze zaczyna przeznaczac np. na doplaty do bankow zeby nie upadly. Dlatego reforma wyzszych uczelni i systemu nauki bez globalnej modernizacji budzetu calego panstwa jest moim zdaniem jeszcze gorsza niz finansowanie edukacji wyzszej z budzetu.
                • Gość: gosc Re: Rikitiki IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 29.01.11, 12:25
                  Nic dziwnego - chciales ludzi wprowadzic w blad wiec nie dziw sie ze Ci nie uwierzyli. Jest bardzo duzo publicznych uczelni na swiecie bardzo wysoko w rankingach naukowych i studenckich, swietnie zarzadzanych.

                  Problemem Polski nie jest to czy cos jest prywatne czy panstwowe, problemem jest mentalnosc kadry zarzadzajacej, brak planowania z wieloletnim wyprzedzeniem, oraz brak stabilnego i efektywnego systemu prawnego. Z takim potencjalem jak obecnie, prywatne uczelnie skupia sie na "dojeniu" studentow, zas publiczne konserwuja swoja miernote i anachronicznosc. Wymaga wielu lat, kto wie, moze nawet pokolen, az wyksztalci sie kadra na swiatowym poziomie - zarowno pod wzgledem wyksztalcenia, jak i doswiadczenia - ktorej bedzie sie chcialo cos zmienic.
                • Gość: rikitiki Re: Rikitiki IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 13:15
                  Dzieki.
                  Widzisz, ja mam juz dosyc rozmow ze znajomymi, ktorzy jak dla mnie zyja w jakims matrixie.
                  o jest tak ze system tak wychowuje ludzi by widzac oczywiste fakty - nie laczyli ich w calosc, nie mysleli. I ciagle sa w obiegu te brednie o "sprawiedliwosci spolecznej" "bezplatnej edukacji" "bezplatnej sluzbie zdrowia" kiedy to wszystko jest tylko dymaniem najbiedniejszych w imie hasel robienia im dobrze
              • daftcount Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 31.01.11, 08:38
                to ciekawe, co Pan pisze. jak zatem wytłumaczyć tak niski poziom uczelni prywatnych, które RÓWNIEŻ dostają dotacje budżetowe, choć są firmami nastawionymi na zysk? Jakoś nie ma tam często nawet studiów II stopnia, nie mówiąc już o III.
                Prawda jest taka, że to opłaty odpowiadają za niski poziom studentów. Kiedy studia były w całości fundowane przez państwo [o czym dziś cynicznie się wypowiadają ci, którzy byli beneficjentami tego systemu, bo przecież każdy, kto skończył studia przed 1993 nie płacił za swoje kształcenie] studiowali ci, którzy zdali poważną maturę i jeszcze trudniejszy egzamin. Dziś wystarczy, że zapłacą czesne. Jak im się dziwić, że chcą mieć pewność uzyskania "papierka".
                Studia muszą być bezpłatne dla tych, którzy wykażą się odpowiednią wiedzą. Reszta musi pogodzić się z własnymi ograniczeniami.
                • tocqueville Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 31.01.11, 09:32
                  to ciekawe, co Pan pisze. jak zatem wytłumaczyć tak niski poziom uczelni prywatnych, które RÓWNIEŻ dostają dotacje budżetowe, choć są firmami nastawionymi na zysk

                  podobnie jak uczelnia państwowe - czy nie zarabiają na zaocznych? jaka jest różnica? poza tym że dodatkowo dostają pieniądze na finansowanie dziennych - są zatem uprzywilejowane.


                  Prawda jest taka, że to opłaty odpowiadają za niski poziom studentów.


                  nieprawda - każdy zna słabych absolwentów bezpłatnych studiów - poza tym są studia bezpłatne, gdzie przyjmują wszystkich jak leci

                  Studia muszą być bezpłatne dla tych, którzy wykażą się odpowiednią wiedzą. Reszta musi pogodzić się z własnymi ograniczeniami.

                  co to jest odpowiednia wiedza?
                  • daftcount Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 01.02.11, 07:14
                    co to jest odpowiednia wiedza?

                    egzamin wstępny na poziomie, pisany już po zdaniu RZETELNEJ matury [dziś np. nie sprawdza się na maturze ortografii, wyobraża Pan sobie elitę tego kraju, co nawet poprawnie nie umie pisać? albo matematyka na poziomie szóstej klasy podstawówki ?]
                    Ja wcale nie uważam, że potrzebujemy 50% magistrów. Dla naszych potrzeb w zupełności wystarczy 10%. W dzisiejszym świecie nie uda się nigdy dogonić płynnego rynku pracy, dlatego trzeba skoncentrować się na praktycznym szkoleniu ogółu, najlepiej w ramach kilkumiesięcznych kursów.
                    Różnica między nami polega na tym, że dla Pana wiedza jest indywidualną sprawą jednostki, jej tak zwaną inwestycją w przyszłość. Ja uważam, że powinniśmy budować kapitał społeczny, że wiedza jest wartością emancypacyjną, że rozwój nauki tworzy lepszą rzeczywistość dla ogółu.
            • Gość: rote Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 23:25
              A jaka jest jakosc uslug swiadczonych przez upanstwowiona edukacje? Kazdy widzi. Mniej wiecej taka jak przez upanstwowiona sluzbe zdrowia i kazda inna upanstwowiona dziedzine ludzkiej aktywnosci.

              no własnie
              kiedy chcemy kupić dobre pieczywo idziemy do prywatnej piekarni
              kiedy chcemy mieć dobrze naprawione zęby idziemy do prywatnego dentysty
              kiedy chcemy mieć dobrą opiekę nad dziećmi posyłamy je do prywatnego przedszkola
              itd.
              tylko w odniesieniu do uczelni wciąż pokutuje mit, że państwowe jest lepsze
              ale - do czasu... już dzisiaj najlepszy pod względem naukowym wydział w dziedzinie nauk społecznych jest na prywatnej uczelni - wiedzieliście o tym? porównajcie na którym miejscu w ocenie parametrycznej jest WNS UWr - jest niżej niż analogiczne wydziały wrocławskich uczelni prywatnych - idzie nowe!
              • Gość: xXx od jednej glupoty do drugiej IP: *.range86-176.btcentralplus.com 29.01.11, 00:14
                jasne, prywatne jest lepsze, szczegolnie banki
              • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 14:01
                Beneficjenci obecnego systemu:

                -"kadra naukowa" - czyli pracownicy upanstwowionego systemu oswiaty. Podoba im sie to jak jest - bo nie musza tak naprawde sie starac. Cokolwiek wyprodukuja - nie wazne jakiejs to bedzie jakosci - i tak aparat panstwowy zapewni im zbyt na ich produkt/usluge bo wczesniej zabierze pod grozba wieziena pieniadze ludziom ktorzy nigdy nie przestapia progu uczelni.
                "kadra" nie musi sie martwic czy ich absolwent znajdzie prace czy nie, bo to nie ma przelozenia na zyski ich firmy.

                Rozumiecie? - jakosc produktu/uslugi - nie ma decydujacego przelozenia na wyniki finansowe firmy -to do czego to motywuje? Do podnoszenia jakosci swiadczenia czy tez moze to odklepywania godzin a pozniej zarabiania prawdziwych pieniedzy na prywatnych etatach?

                -"politycy - bo od kiedy mozna zapewnic sobie 4 lata wystawnego zycie skladajac obietnice ktore beda zrealizowane z apieniadze innych - to sklada sie ich ile sie tylko da. Centralny rozdzial srodkow finansowych pozwala budowac klientele polityczna - czy nie warto czasem dac kasy podatnikow na jakas uczelnie w moim okregu wyborczym?

                -studenci?!? - na pewno nie, 80% ludzi przyzna ze wybralo studia przez przypadek i nie pracuje w zawodzie - podjeli decyzje za ktora nie musieli placic, wiec sie nad nia nie zastanawiali, przezyli 5 lat na fajnej imprezie przerywanej teoretycznymi testami wiedzy, ni emajacymi nic wspolnego z realna gospodarka, spoleczenstwem i jego potrzebami.

                -podatnicy?!? co maja z tego podatnicy? sftustrowanych absolwentow nieproduktywnych kierunkow na zasilkach dla bezrobotnych albo pracujacyh w kompletnie innych zawodach? Lekarzy za ktorych wyksztalcenie placili w swoich podatkach grube dziesiatki tysiecy , a ktorzy to lekarze jada do Danii i Norwegii bo tam moga sie rozwijac zarobic na utrzymanie rodziny?
              • Gość: MartaW Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.e-wro.net.pl 29.01.11, 17:16
                Bez obrazy prywaciarzu, ale na prywatnych to kto pracuje?! Najpierw uczą się w publicznych na doktorów,potem pracują na UW, a Twoje "prywatne" służą im do "dorabiania" kasy a nie realizacji ich skrytych marzeń :/ .
                • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 19:20
                  Marta:

                  nie obrazam sie bo nie mam czym.
                  kto pracuje na prywatnych uczlniach?
                  A kto pracuje w prywatnych klinikach?

                  Pracownicy panstwowej oswiaty/opieki zdrowotnej , ktorzy nie moga godnie zyc z pracy w osrodku panstwowym, bo praca w panstwowej placowce to ma byc MISJA - czyli nie wazne ze nie ma inwestycji, nie ma innowacji, czlowiek ma spedzic 5 lat studiow, specjalizacje, praktyke itd - po to by oddawac sie MISJI oraz "realizacji marzen"

                  Mysle ze marzeniem wiekszosci pracownikow placowek panstwoych jest godne zycie za prace w zawodzie i rozwoj. TO ma niby zapewnic panstwowa placowka?


                  Panstwowy system edukacji gwarantuje "kadrze" zbyt na ich "uslugi" nie zaleznie od ich jakosci - nie rozumiesz tego? Dlatego jest cale to gadanie o "umowie spolecznej dla edukacji" i wszelkiemu innemu uzasadnianiu tego by panstwo najpierw ograbialo ludzi ktorzy nigdy na oczy Uwr nie zobacza, ich dzieci tez, i placilo z tych pieniedzy pensje takim skorumpowanym funkcjonariuszom jak p Dobrek-Ostrowska i inni.
                  A Ty lykasz te propagande

                  Ale oczywiscie to jest "uczciwe" "moralnie i spolecznie dobre"



                  Nazywasz mnie "prywaciarzem" tak jak za komunu pogardliwie nazywano prywatnych remieslnikow o handlarzy.

                  A teraz pomysl jak niemoralny i niesprawiedlwy jest system znacjonalizowanej edukacji. Tka samo jak znacjonalizowanej sluzby zdrowia i kazdej innej znacjonalizowanej dziedziny zycia.
                  • 1410_tenrok to przecież niczego nie pojmujesz 30.01.11, 18:37
                    takich argumentów można używać do każdej rzeczy finansowanej z pieniędzy podatnika! Skoro do każdej, to do żadnej! Więc, niby co Twoim zdaniem? Należałoby wszystko zprywatyzować? Kompletny idiotyzm! Ty i tobie podobni, winniście sobie wbić do głowy, że inteligencja, zdolności etc. nie rozkładają się wedle statusu finansowego obywateli. Wam sie wydaje, że wystarczy jedynie oddać w prywatę i wszystko się samo naprawi. A jak ma się samo naprawić, skoro w tym kraju brak jest zrozumienia uwarunkowań socjalnych? Skoro w tym kraju brak jest zrozumienia dla solidaryzmu społecznego? Tu większość buowanego, buduje się na zasadzie - a radźcie sobie sami! Jeden przykład! Czy ci, którzy układali rozkład PKP pomyśleli o pasażerach? Oni mieli pasażerów kompletnie w doopie!

                    W Polszcze panuje tzw. syndrom smolenski. Istniejące systemy, które opierają się na wzajemnych układach. Przecież od czasu "Struktury kryształu" niewiele się zmieniło! I to jest zasadniczy problem. Wiedza, umiejętności w tych systemach nie odgrywają zupełnie żadnej roli. Rektorem może być złodziejplagiator, a jego kumple mogą na to patrzeć i pytać: "O co w zasadzie chodzi?", przecież wsjo jest OK. A to, że łamane są zasady w imię złodziejstwa???? A to, że oszuści etyczni są wykładowcami akademickimi, to że młody narybek to widzi? Przecież tych łachmaniarzy to nie interesuje.

                    Wewpolszcze należałoby wprowadzi drastyczne zasady moralne i oszustów, złodziei natychmiast usuwać z uczlni. Jednak wewpolszcze zbudowano taki system, który broni takich ludzi. Zaraz pojawią się srązki zawodowe, srądy sracy i inne tego typu paranoje, powołane jedynie do utrzymywania istniejącego systemu. W koźcu jest on taki dobry, dla tych którzy są przy korycie.......................

                    • Gość: rikitiki Re: to przecież niczego nie pojmujesz IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 30.01.11, 23:49
                      Czesc,
                      Nie wiem do kogo jest Twoj post, ale mam wrazenie ze do mnie, wiec odpowiadam;

                      -napisales:
                      "> takich argumentów można używać do każdej rzeczy finansowanej z pieniędzy podatn
                      > ika! Skoro do każdej, to do żadnej! Więc, niby co Twoim zdaniem? Należałoby wsz
                      > ystko zprywatyzować? Kompletny idiotyzm! "

                      Skoro moich argumentow mozna uzywac do kazdej dziedziny finansowanej z pieniedzy podatnikow, to wlasnie to robie.
                      edukacja jest towarem - jest inwestycja - i to moim zdaniem najwazniejsza w zyciu.
                      Twierdzenie ze jest "bezplatna" jest bzdura i klamstwem. Od kiedy wykladowcy pobieraja pensje, badania kosztuja, budynki kosztuja. Nie ma bezplatnej edukacji pora zeby to kazdy zrozumial. Edukacja jest oplacana z pieniedzy ktore panstwo sciaga z obywateli - ktorzy w ogromnej wiekszosci wcale nie sa lepiej sytuowani niz ci ktorzy korzystaja z dziennych studiow. De facyto biedniejsi sponsoruja studia bogatszym. Prosze pokaz mi gdzie sie myle, mijam z prawda albo czego nie rozumiem?

                      Dalej napisales:
                      -Wam sie wydaje, że wystarczy jedynie oddać w prywatę i ws
                      > zystko się samo naprawi. A jak ma się samo naprawić, skoro w tym kraju brak jes
                      > t zrozumienia uwarunkowań socjalnych? Skoro w tym kraju brak jest zrozumienia d
                      > la solidaryzmu społecznego? Tu większość buowanego, buduje się na zasadzie - a
                      > radźcie sobie sami! Jeden przykład! Czy ci, którzy układali rozkład PKP pomyśle
                      > li o pasażerach? Oni mieli pasażerów kompletnie w doopie!

                      Nie wiem kogo masz na mysli piszac "WAM" bo ja mowie za siebie i nie narzucam nikomu swojego zdania. Nie oczekuje tez ze ktos bedzie placil z amoje studia, spodnie, buty obiady i nie uzasadniam tego "dobrem spolecznym" ani "solidaryzmem"

                      Nie postuluje oddac wszystkiego w "prywate (swoja droga zastanawiales sie jak bardzo to co mowisz jest nasiakniete komuna? vide "zli prywaciarze i dobre panstwo ktore si eToba zajmuje i dostarcza wspanialych towarow i uslug"?)
                      Mam uzasadnione prawo twierdzic ze system w ktorym funkcjonyje polska oswiata jest:

                      1. Niemoralny
                      2. Wysoce nieefektywny

                      1. niemoralny bo przemoca odbiera pieniadze ludziom w ogromnej wiekszosci gorzej usytuowanym niz rodziny studentow dziennych na oplacenie studiow tymze studentom. podatnicy ktorzy sa gorzej sytuowani studiuja na studiach zaocznych, bo musza pracowac by przezyc - oplacaja w swoich podatkach dodatkowo czesne dla studentow dziennych z bogatszych rodzin. I to ja czegos nie rozumiem? Potrafisz czytac ze zrozumieniem? To sie odnies rzeczowo do teog co napisalem zamiast pisac haselka ktorymi Cie kramiono od dziecinstwa. Nalezy zwolnic z oplat studentow studiow zaocznych, albo pozwolic im odpisac czesne od podatku. Kazde inne rozwiazanie jest najczystszym okradaniem tych ludzi.

                      2. Wysoce nieefektywny - pieniadze podatnikow sa kierowane do instytucji naukowych poprzez decyzje centralnego osrodka - ministerstwa. TO minister decyduje arbitralnie gdzie zostanie skierowana kasa podatnikow - nie ma to zadnego zwiazku z zapotrzebowaniem rynku pracy. Jak wiekszosc sytuacji kiedy o alokacji srodkow decyduje panstwowy urzednik - ta alokacja jest o wiele mniej efektywna niz kiedy dokonywaliby jej sami podatnicy w zgodzie ze swoimi planami zyciowymi. Zamiast opodatkowywac obywateli i arbitralnie albo pod wplywem roznych lobby's kierowac te kase do wybranych osrodkow - pozwolmy ludziom te pieniadze wydac na szkole na ktora chca - a jesli nie chca ich wydawac na edukacje to ich sprawa.

                      Jesli ludziom dano by w koncu prawo do decydowania o swoich pieniadzach - to wysylaliby dzieci na takie studia ktore gwarantuja jak najlepsza prace po ich ukonczeniu i taka na ktora jest realne zapotrzebowanie. Wybor bylby dokonywany cholernie starannie, bo to bylaby najwazniejsza inwestycja - w przyszlosc wlasnych dzieci.
                      W tej sytuacji uczelnie musialyby ze soba konkurowac w dostarczaniu jak najlepszej jakosci edukacji powiazanej z potrzebami rynku pracy - bo te uczelnie po ktorych najlatwiej znalezc prace - bylyby najbardziej oblegane , a co za tym idzie zarabialyby najwiecej.

                      Czy to co pisze tak trudno zrozumiec?

                      Obecnie na utrzymaniu obecnego systemu najbardziej zalezy "kadrze naukowej" bo bez wzgledu jakich bzdur naucza - ma zapewniony staly doplyw kasy. A ze przy okazji wmawia temu narodowi ze to jest "bezplatne" i ze jest w jego interesie, to widze Twojej wypowiedzi, ze propaganda dziala wspaniale.
                      Wiesz jaka jest pierwsza rzecz ktorej ucza na uczelniach na Zachodzie? krytycznego analizowania tresci przed ich przyswojeniem. A to ze tego nie ucza w Polsce to , ni eobra zsie, tez widac po Twojej wypowiedzi.

                      Widamo juz ze jesli jakas uczelnia ma zapewniony doplywa kasy bez wzgledu na to czy jej absolwenci umieja cos porzytecznego czy nie - to taka uczelnie stara sie maksymalizowac swoj zysk - uczac przedmiotow ktore wymagaja najmniejszych nakladow - mamy wiec tysiac kursow wszelakich nauk , ktore nie maja nic wspolnego z zyciem.
                      Absolwenci takiego systemu maja pozniej rozbudzone aspiracje, zero umiejetnosci praktycznego zastosowania swojej wiedzy( z jakiejkolwiek dziedziny, wlacznie z naukami humanistycznymi), zero umiejstnosci zarobienia na zycie przy pomocy tej wiedzy.
                      Absolwenci takiego systemu czuja sie pozniej oszukani. I bardz slusznie - tylko nie widza przez kogo?

                      Kogo obchodzi to sie dzieje z takimi absolwentami?
                      Na pewno nie uczelnie, ktora i tak bedzi emiala zapewniony doplyw kasy z panstwa, ktore znowy zabierze kase podatnikom by finansowac "system bezplatnej oswiaty"


                      A sytuacja ze zlodziejami - plagiatorami jest juz tylko konsekwencja systemu ktory opisalem:
                      uczelnie nie musza dostarczac zadnej wartosciowej wiedzy, nie musza ze soba naprawde konkurowac, moga oddawac sie ceremoniom i rytualom, moga sie bic o miejsce w rankingu "Polityki" albo "Wprost" ;-) bo w zadnym rankingu uznawanym na swiecie - nie maja najmniejszych szans. Ale to nie ma zadnego znaczenia - bo przeciez kasa plynie, panstwo opodatkuje ludzi i zapewni finansowanie tego burdelu w nieskonczonosc, a ludzi ktorym cale zycie prano berety, beda tego systemu bronili.
                      Rozumiem ze bronia go "pracownicy oswiaty" bo bez staranie sie maja zapewniony byt, ale ze bronia go jakys inni ludzie?


                      To juz jest tragikomiczne
                      To jest jak niewolnik broniacy swojego pana, bo mysli ze wszyscy na swiecie sa niewolnikami, a "przecie moj pan to ludzki jest, bije tylko 2 razy w tygodniu, da jesc, a na innych planacjach to niewolnicy maja jezcze gorzej - nigdy tam co prawda nie bylem - ale slyszalem jak w kuchni opowiadali"

                      i na koniec napisales:

                      -Zaraz pojawią się srązki zawodowe, srądy sracy i inne tego t
                      > ypu paranoje, powołane jedynie do utrzymywania istniejącego systemu. W koźcu je
                      > st on taki dobry, dla tych którzy są przy korycie.......................


                      Widzisz, zaczynasz jednak rozumiec o czym pisze



                      • 1410_tenrok przeczytałem jedynie do połowy i przestałem, 31.01.11, 10:43
                        ponieważ dostarczyłeś kolego kolejny dowód na to, że niczego nie pojmujesz.
                        I jak tu z tobą rozmawiać? Skoro tak twierdzisz, totowja jest to sprawa. A mój tekst był dokładnie skierowanie do Ciebie lub takich jak Ty!
                        Odnośnie "prywaty". Można wychodzić z założenia, że to stwierdzenie wywodzi sie z komunistycznego nastawienia do własności indywidualnej. Można jednak wczytać sie w mój tekst i pojąć, że z komunizmem nie ma to nic wspólnego. Owa "prywata" jest odpowiedzeią na prymitywne stwierdzenie, że "biedni finansują studia/edukacje bogatym". Jeszcze raz napiszę, że takie stwierdzenia o edukacji jako inwestycji są farmazonami. Zapytasz, dlaczego, jak można? To proste. Dam przykład z historii. W I RP edukacji stała na poziomie fatalnym, 95% społeczenstwa było analfabetami. Nasz zachodni sąsiad wprowadził w XVIII wieku obowiązkową edukację. Po rozbiorach w obowiązek edukacyjny pojawił się również na na terenach zaboru Pruskiego. I spójrzmy obecnie, po tyluset latach na ogolny poziom Pomorzan Wielkopolan i Slązaków, na ich kulturę techniczną, porządek etc........... To właśnie zawdzięczamy edukacji. Wystarczy spojrzeć na drogi życiowe noblistów lub wybitnych naukowców. Jak wielu z nich wywodzi sie z warstw biednych............. To była polityka panstwa - Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii etc, aby tworzyć elity. W Polsce takiej polityki, de facto nie było, w koncu po II RP zostało 60% analfabetów! A większość ludzi wysoko wykształconych wywodziła się z warstw narodu religii mojżeszowej. Takie są fakty.
                        Nawoływanie więc, aby ludzie sami za to płacili jest cymbalizmem. Skoro mają płacić za edukację, to dlaczego mają nie płacić za dministrację, za służbę zdrowia, za budowę dróg, kolei? nie byłby to świetny sposób, że skoro poruszanie jest inwestycją - no bo jest - każdy człek samodzielnie ma sobie wybudować co roku, dajmy na to 50 m drogi? W koncu ludzie gorzej sytuaowani finansują ludziom lepiej sytuaowanym ich drogi! A tak proszę, jakie proste rozwiązanie. Kto wybudował drogę może wychodzić z domu, a reszta nie!

                        I jeszcze jedno, kiedy Koreanczycy postanowili przysipeszyć swój rozwój, postawili na edukację. Po kilkudziesięciu latach mają świetne wyniki. A wewpolszecze? Więcej takich jak ty kolego i zostaniem rzeczywiście narodem do spraw niższych! O to ci chodzi? Skoro tak, to rozumiem.

                        I nie gadaj tu o moralności, ponieważ z twojego tekstu jednoznacznie wynika, że jest to dla ciebie pojęcie zupełnie obce!

                        I raz jeszcze podkreślam: polski system edukacji jest taki sami, jak inne polskie systemy............. Więc, nie jest kwestią sprywatyzowanie wszystkiego, ale kwestią jest zmiania mentalności i kreowanie innych wartości niż arogancji wobec innych. Kwestią jest również to, aby ludzie zaczęli korzystać z możliwości jakie daje im system demokratyczny i poddali społecznej kontroli poszczególne systemy. To jest jedyna droga do zmiany.

                        I na koniec. Skąd masz dowód na to, że to biedni finansują bogatym studia? Możesz to poprzeć jakimis statystykami? W moim środowisku koledzy wysoko sytuowani wysyłają swoje dzieci na studia do "pierwszej setki", ponieważ uważają, że tylko takie uczelnie dają jakieś szanse. Jednak finansują to z własnych dochodów. Kiedy wracam po weekendzie do miasta, w pociągu widzę samych studentów.............. Chcę dowodów na te wasze odkrywcze tezy!
                        • tocqueville Re: przeczytałem jedynie do połowy i przestałem, 31.01.11, 11:50
                          Nawoływanie więc, aby ludzie sami za to płacili jest cymbalizmem. Skoro mają płacić za edukację, to dlaczego mają nie płacić za dministrację, za służbę zdrowia, za budowę dróg, kole

                          co jest ważniejsze? edukacja czy jedzenie?
                          czy nie jest wyrazem niesprawiedliwości, że ludzie mają za darmo edukację a za chleb muszą płacić? a za buty?
                          Ty naprawdę nie dostrzegasz prostego faktu, że ludzie PŁACĄ za edukację? Czy wg ciebie nauczyciele pracują za darmo? szkoły utrzymywane są przez marsjan?
                          różnica jest taka że dzisiaj płacą przymusowo za towar niskiej jakości, na który nie mają większego wpływu
                          • 1410_tenrok Uzyskanie kadr kierowniczych jest zadaniem panstwa 31.01.11, 20:13
                            każdego panstwa.
                            Wszedzie edukacja utrzymywana jest z podatków. I nie przekrźcaj tego, co napisałem. Mówimy tu o tym, co należy, a czego nie należy utrzymywać z podatków. Ja uważam, że edukacja musi być utrzymywana z podatków. I tyle.
                            A, czy coś jest za darmo? Już Milton Friedman stwierdził, że nic nie ma za darmo!
                            A pytanie: "co jest lepsze: chleb czy edukacja" przypomina mi inne słynne pytanie: "czego chcecie: masło czy armaty?"
                            • tocqueville Re: Uzyskanie kadr kierowniczych jest zadaniem pa 31.01.11, 21:08
                              • 1410_tenrok ja nic nie poradzę, że nie rozumiesz słowa pisaneg 01.02.11, 00:36
                                mogę więc powtórzyć:
                                a. nie ma nic za darmo!
                                b. zadaniem panstwa jest przygotowywanie kadr, bez których nie jest w stanie to państwo funkcjonować.
                                c. edukacja musi być z tego powodu opłacana z podatków, ponieważ musi być szeroko dostępna. Inteligencja i zdolności - co już napisałem - nie rozkładają się z definicji wedle cenzusu majątkowego!

                                czy to takie trudne do pojęcia?

                                napisałem też, że skoro edukacja ma być płatna, to dlaczego administracja ma być bezpłatna (= utrzmymwana z podatków), dlaczego komunikacja ma być bezpłatna (= budowa infrastruktury opłacana z podatków)? A dlaczego służba zdrowia ma być bezpłatna (= system opieki zdrowotnej oraz zapobiegania opłacany z podatków)? Najprościej będzie, jeżeli powie się: Ludziska, a dajcie sobie radę sami!

                                PS.
                                W USA za czasów Reagana, gdzie standardowa edukacja doprowadzono została do poziomu zera, pentagon stwierdził, że rekruci garnący sie do US-Army są kompletnymi analfabetami w każdym calu. Armia została zmuszona, aby kształcić żołnierzy, którzy nie potrafili obsługiwać zaawansowanego sprzętu, który w owym czasie wprowadzano. Nadal zresztą to robią (można to łatwo sprawdzić)! To jest właśnie taki system stworzony przez podobnych wam mądrali!
                                • tocqueville Re: ja nic nie poradzę, że nie rozumiesz słowa pi 01.02.11, 07:30
                                  Armia została zmuszona, aby kształcić żołnierzy, którzy nie potrafili obsługiwać zaawansowanego sprzętu, który w owym czasie wprowadzano. Nadal zresztą to robią (można to łatwo sprawdzić)!

                                  I włąsnie to ma na tym polegać. CO w tym złego?
                                  Instytucja szkoli swoje kadry pod konkretnym kątem.
                                  Dla ciebie szkoła ma być po prostu narzędziem przygotowywania kadr do armii i aparatu urzędniczego? To bardzo instrumentalne postrzeganie edukacji.

                                  a myślisz, że dzisiaj polskie dzieci kończąc zapewnioną opłacaną z budżetu edukację SĄ W STANIE obsługiwać skomplikowany sprzęt? zejdź na ziemie z tego Marsa

                                  Dzisiaj mamy masowe "bezpłatne" szkolnictwo, które tworzy półanalfabetów. To jest dopiero marnotrawstwo kasy.
                                • tocqueville Re: ja nic nie poradzę, że nie rozumiesz słowa pi 01.02.11, 07:39
                                  PS.
                                  W USA za czasów Reagana, gdzie standardowa edukacja doprowadzono została do poziomu zera, pentagon stwierdził, że rekruci garnący sie do US-Army są kompletnymi analfabetami w każdym calu.


                                  Stwierdzono, że POMIMO ogromnych nakładów z budżetu i zapewniania tzw. darmowej edukacji uczniowie z usa są analfabetami. Poczytaj sobie chociażby "Nation at Risk" albo Friedmana który wskazuje na permanentny spadek poziomu między 1960 a 1980 (chyba wtedy Reagan nie rządził). Friedman pokazuje, że między 1930 a 1980 wydatki na edukację wzrosły z 3,8% doch. nar. do 8,5% doch. nar. a wydatki na jedngo ucznia pięciokrotnie: z 395 dol. do 2275 dol.
              • Gość: Brat Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.02.11, 19:32
                ROTE pisze:

                już dzisiaj najlepszy pod względem naukowym wydział w dziedzinie nauk społecznych jest na prywatnej uczelni - wiedzieliście o tym? porównajcie na którym miejscu w ocenie parametrycznej jest WNS UWr - jest niżej niż analogiczne wydziały wrocławskich uczelni prywatnych - idzie nowe!

                Akurat! Udowodnij to!
                • tocqueville Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 04.02.11, 19:38
                  > Akurat! Udowodnij to!

                  ale co mam udowodnić? przecież to podstawowe fakty

                  wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,8495477,Wroclawski_wydzial_SWPS_najlepszy_w_Polsce.html
                  SWPS jest wyżej (1 miejsce), wyżej jest także WNSiD na DSW (32 miejsce) - WNS UWr jest na 34 miejscu.
                  sprawdź ocenę parametryczną.
                  • Gość: Mefistofeles Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 19:43
                    Jedna czy dwie jaskółki wiosny nie czynią. Sprawdź lepiej, ile prywatnych uczelni jest niżej. Ale rozumiem, że jako "naukowiec" jesteś wyspecjalizowany w manipulowaniu i tendencyjnym interpretowaniu rankingów.
                  • Gość: Brat Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.02.11, 20:03
                    Kurde... Jestem pod wrażeniem, tocqueville, bez żartów. A gdzie tę ocenę parametryczną mogę sprawdzić?
                    Jakiś link mi wrzucisz?
                    • tocqueville Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 04.02.11, 20:20
                      przecież już w tym wątku była ta lista
                      www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Finansowanie/finansowanie_nauki/Dzialalnosc_statutowa/20101217_wykaz_kategorii.pdf
                      kategoria n4
                      • Gość: KAGAN Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.dsl.telepac.pt 04.02.11, 20:29
                        Zmykaj TROLLU "tocqueville" na swoje cenurowane FORUM!
                      • Gość: mamuśka Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 22:17
                        Tokuś, jeszcze tu jesteś? Zmiataj do tatusia-dalusia, śmierdzący zgniłku! I przestań wreszcie trollować!!!
                        • kagan.blox Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" 04.02.11, 22:21
                          Trolle z forum doktorat-nauka-uczelnia rozchodza sie po innych forach jak komorki rakowe po zainfekowanym przez nie organizmie...
                  • Gość: kagan Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.dsl.telepac.pt 04.02.11, 20:17
                    A w skali SWIATOWEJ czy chocby 'tylko" EUROPEJSKIEJ?
      • Gość: t Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.ikem.pwr.wroc.pl 29.01.11, 14:28
        taka sama sytuacja jest na Politechnice Wroclawskiej. naleze wprawdzie do tych "milczacych" i siedze cicho chociaz szlag mnie trafia (siedze cicho od czasu proby napisania z kolegami pisma/protestu do Rektora i usluszeniu od wielu wspolpracownikow stwierdzenia, ze nie podpisza sie bo bedzie to zle postrzegane przez Dziekana i innych wladcow).
        • Gość: rikitiki Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 19:24
          Bo to jest dokadny przyklad tego jakie postawy kreuje system

          Do cholery, Dybczynski jako politolog powinien to wieziec.

          Dlaczego na prywatnych uczelniach profesorowie maja czas dla studentow?
          Dlaczego moga tam realizowac innowacyjne sposoby nauczania?
          Dlaczego nie odwalaja tam panszczyzny?

          Dlatego ze wiedza za co pracuja i te prace szanuja

          A system tworzy lojalna kaste pracownikow panstwowej edukacji, ktorzy z tego systemu niezle zyja, maja dlugoletnie synekurki fundowane przez podatnikow i za cholere nie chca zadnych zmian. - nawet jelsi mieliby byc ostatnim pokoleniem na tej upadajacej uczelni


          • Gość: KAGAN Re: paranoiczny system "bezplatnej" "edukacji" IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 19:28
            Tyle, ze dzis w Polsce to prywtane uczelnie, ktore tak zachwalsz, sa niczym wiecej jak sklepikami, w ktorych kazdy kto ma mature, moze sobie, i to tanio, kupic dyplom ukonczenia wyzszej uczelni...
            lech.keller@gmail.com
    • pssz Środek tabeli drugiej ligi 28.01.11, 21:32
      Uniwerek jest taki jak nasz kraj. W innych uczelniach, urzędach czy instytucjach panują podobne zasady. Natomiast poziom naszego Uniwerku odpowiada poziomowi naszego rozwoju. Możemy zobaczyć jak wyglądają nasze drogi, albo nasze osiągnięcia w świecie filmu, czy miejsca uczelni zajmowane w rankingach, albo osiągnięcia reprezentacji w piłce nożnej, czy też jakiejś innej dziedzinie. Czasem znajdzie się jakaś indywidualność, jak np: Małysz (będący w formie) w skokach, ale to są wyjątki potwierdzające regułę. Nasz poziom rozwoju odpowiada środkowi tabeli drugiej ligi. I Uniwerek się tego trzyma.
      • Gość: janpol Czeguj się wszyscy czepili UWroc? IP: *.nat.tvk.wroc.pl 29.01.11, 00:30
        Tak krawiec kraje, jak mu materii staje! A tu się niektórzy "jentelektualisty" czepili, że to wina "darmowych" (kpina czy cuś?) studiów (pewnie jak by mieli więcej kasy to by więcej jej zmarnowali), kolesiostwa, nepotyzmu (no to może być cuś w tym bo inne dziedziny życia społecznego i gospodarczego w Polsce to som wolne o tego ZUPEŁNIE!), słabych prac naukowych (to baaardzo dziwne, bo przecież na pewno wzorem innych uczelni w cywilizowanych krajach, jakość pracownika naukowego, wysokość wynagrodzenia i możliwość przedłużenia umowy jest przecież ściśle związana z jakością prac i publikacji), pieniądze (granty) są przyznawane przez niezależne komisje, które biorą pod uwagę tylko jakość i wagę projektów. Itp. Itd. Czego się więc czepiacie!

        A może by tak wreszcie zająć się tematem nie od d... strony tylko normalnie! Czyli może by wreszcie nasi "kochani politycy" wzięli się do "jakiejś" roboty i sprokurowali "jakąś" wreszcie przydatną i nowoczesną ustawę np. o Nauce i Szkolnictwie Wyższym! Ale co tam... Chyba za dużo wymagam. No i wybory na karku...
      • Gość: studentIT Re: Środek tabeli drugiej ligi IP: 62.244.129.* 29.01.11, 21:09
        Hahaha, rozbawił mnie ten komentarz, że uniwerek wrocławski to środek II ligi. Fakt, jest tam dużo niepotrzebnych kierunków, jak na każdym uniwerku. Jest jednak dziedzina w której jest bardzo mocny: informatyka. Wyniki Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym (14 miejsce): cm.baylor.edu/ICPCFinalResults2010
        • Gość: kagan Re: Środek tabeli drugiej ligi IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:16
          E co tam te zbiorowe programowanie! Jak bylem w wojsku to w mojej jednostce byl zolnierz ktory byl mistrzem calego Ukladu Warszawskiego w naprawie samochodu (tzw. gazika) na czas!
        • Gość: kinga Re: Środek tabeli drugiej ligi IP: *.wroclaw.mm.pl 30.01.11, 11:54
          Należy się cieszyć z umiejętności informatyków ale to tylko świadczy o upadku nauki. Jeśli rozwijają się dziedziny "prawie beznakładowe" to tylko wskazuje jak nauka jest finansowana. Nakłady na naukę to tylko jedna strona medalu. Druga to "głębokie(!) zrozumienie" przez "głowę" potrzeby rozwoju science na UWr, świetnie to widać porównując UWr z Warszawą, Poznaniem, Krakowem a nawet Toruniem.
      • Gość: bart Re: Środek tabeli drugiej ligi IP: *.internetia.net.pl 30.01.11, 17:04
    • Gość: obserwator UWr Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.11, 21:41
      Z kwestiami poruszonymi w tekście nie sposób się nie zgodzić. Połowa (jak nie więcej) przedmiotów prowadzona jedynie po to, by prowadzący miał etat. Rzeczy do niczego nieprzydatne, 0 praktyki, sama teoria. Ale to kwestie naukowe...

      Największą hańbą na uniwersytecie wrocławskim (celowo) jest ŁAMANIE PRAWA! Zarówno prawa polskiego, jak i własnych uregulowań Regulaminu Studiów!
      Przykłady?
      Proszę nr 1: w wydziałowej księgarni pani Hela sprzedaje książki profesorów/doktorów/magistrów bez paragonu. Pytam: czemu? Odpowiedź wydaje się jasna (choć oczywiście nieudzielona i pozostawiona przemilczana): prowadzący woli wprowadzić książeczkę dla studentów, którzy ją ładnie kupią, a pieniążki zamiast na VAT podzielą w zyskach pani Hela i pan "doktór".

      Przykład 2
      Pan Zenek ma ksero w budynku jednego z wydziałów. Oficjalnie tylko kseruje, ale gdy się poprosi to wyjmuje spod lady skserowane dzieła tutejszych profesorów. Z danego wydziału! Proszę mi wytłumaczyć czy dziekan i ci profesorowie są nie do końca sprawni umysłowo? Każdy wie o tym procederze. Więc czy pan Zenek nie ma jakiegoś "układu" z dziekanem i profesorami skoro nie pozywają go do sądu?

      Przykład 3
      Na prośbę moją i moich przyjaciół w wyniku ewidentnego pokrzywdzenia przez prowadzące chcieliśmy przeprowadzenia egzaminu komisyjnego, gdyż świadomość naszej wiedzy pozwalała sądzić, iż przedmiot zostałby zdany przy ocenianiu przy dowolnego, innego prowadzącego. Powołaliśmy się na punkt w regulaminie, który w określonych przypadkach dopuszcza taką formę. I co? I nic, dziekan nie uznał tego za wystarczające, z powodu znanemu jemu i poniekąd nam (prowadzący ma dość znane na UWr nazwisko).

      Jeżeli takie rzeczy dzieją się na jednym tylko wydziale, nie chcę wiedzieć jak wygląda całościowy obraz. Po prostu nie chcę. Kolesiostwo, nepotyzm, łamanie prawa, to jest CODZIENNOŚĆ UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO DZIŚ!
      • Gość: niemrawa rzeczywis Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.11, 23:33
        Przed wojną na Politechnice we Wrocławiu studiowało ok. 600 studentów. Uczelnia nie wypuszczała bubli tylko wykształconych inżynierów. To owocem ich prac magisterskich była bezpłatna autostrada z Wrocławia do Berlina. Każdy wiadukt i rozjazd aby nie był plagiatem musiał być inny i taki był.
        Jak w tym natłoku szarości i „gospodarki opartej na wiedzy” powtórzyć ten sukces? Można by było rozważyć takie rozwiązanie. Wykonywałam pracę magisterska w Instytucie Immunologii PAN we Wrocławiu. Wiem, że zdecydowana większość (jednak nie 100%) była przekonana, że wygrała los na loterii. To tam była indywidualna praca uczeń- mistrz.
        Może uczelnie zaczęły się uczyć od ludzi z Polskiej Akademii Nauk jak kształcić studentów.
        .
    • sympatiaplus Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław... 28.01.11, 23:12
      Rektor zdjął do portretu gronostaje i uczelnia zadrżała w posadach...
      Uniwersytet Wrocławski jest nagi, jak szermierz Lederera.
    • czerwonykon Pomóżcie naukom ścisłym na UWr 28.01.11, 23:43
      Opis UWr jest prawdziwy, ale niepełny. Zajmuję się na UWr naukami ścisłymi. Wybaczcie anonimowość, ale jestem na dole drabiny feudalnej.

      Wielu naukowców zajmujących się chemią, fizyką, matematyką, informatyką, czy biotechnologią jest świetnych. Można to obiektywnie zweryfikować ich publikacjami w najlepszych światowych czasopismach i uczestnictwem w życiu naukowym na świecie (konferencje, recenzje, itp.). Oni pracują na pozytywny naukowy wizerunek UWr. Niestety mają małe przebicie w sprawach ogólnouniwersyteckich. Być może dlatego, że zajmując się prawdziwymi badaniami naukowymi, nie mają czasu na politykę i walkę o pozycję w uniwersyteckiej grupie trzymającej władzę (GTW).

      Żeby naprawić UWr trzeba zrobić wiele. M.in. należy rozbić GTW składającą się z niektórych pracowników administracji ogólnouniwersyteckiej ("musi Pan się nauczyć, Panie Dziekanie, że Dziekani się zmieniają, a to administracja rządzi Uniwersytetem") i niektórych profesorów ("Musi Pan zrozumieć, Panie Kolego, że Uniwersytet jest własnością wspólnoty profesorów").

      Nie podam konkretnych nazwisk, bo nie znam całej sieci powiązań GTW. Ale BŁAGAM, NIECH KTOŚ TO ROZPRACUJE (dziennikarz, albo ktoś z UWr kto ma dużo czasu i odwagi) I O TYM NAPISZE. Podam jeden z tropów. UWr dostał z ministerstwa pewną liczbę stypendiów dla doktorantów zajmujących się zagadnieniami kluczowymi dla gospodarki. Zobaczcie jak je podzielono (GTW!) między wydziały. Aż się nie chce wierzyć co może być dla gospodarki kluczowe. :(
    • radeberger Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł 29.01.11, 00:14
      Ale co ciekawe, oprócz Klausa Bachmana, naszego felietonisty i zarazem pracownika Uniwersytetu, nikt dotychczas nie chciał firmować swojej krytyki nazwiskiem.

      :-)))))

      No - order mu! Za artykuły jak chodzi w kapeluszu kowbojskim po górach Sowich! To dopiero krytyka UWr! :)))
    • Gość: też z Uniwersytetu Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 00:15
      Nie wiem dlaczego pan Sawka określił tekst dr. D. jako "totalna rozprawa". Bo kimże jest dr. D. (o opinii jaką ma ten Pan w środowisku naukowym pozawrocławskim i wśród studentów jakoś cisza) , żeby "rozprawiać się" z całą uczelnią? Prawda, że na Uniwersytecie dzieje się bardzo często źle czy wręcz skandalicznie, obowiązujące zasady (lub ich totalny brak) oceny merytorycznej kadry naukowo-dydaktycznej, awansów, przyznawania pieniędzy na badania są w stanie zniechęcić do pracy na uczelni nawet najbardziej zmotywowanych.
      Ale to NIE JEST REGUŁA!!! Wiele zależy od wydziału, instytutu, pewnie i zakładu czy katedry. Czyli po prostu od ludzi - jedni wiedzą co to jest Uniwersytet i czemu ma służyć jego działalność, pamiętają o czymś takim jak "Kodeks dobrych obyczajów w nauce", etyka zawodowa. A inni przychodzą tu dla kariery - bo etat na uniwersytecie często nadal uważany jest za nobilitację, najlepiej jak łączy się go z zarabianiem "prawdziwych' pieniędzy na zewnątrz. Choć karierowicze, a takich jest niestety na wszystkich polskich uczelniach coraz więcej, potrafią zarobić duże pieniądze małym kosztem tylko tutaj. Z Uniwersytetem Wrocławskim związany jestem od ponad 25 lat, wiem więc, że są wydziały (prawo, nauki społeczne - wydział dr D) czy instytuty (bibliotekoznawstwo) w których od dawna jest źle, o czym wiadomo często także poza uczelnią.
      Ale jest druga strona - mimo, że mizeria naukowa jest tak widoczna, są też dziedziny, w których pracownicy Uniwersytetu (różnych pokoleń) osiągają spore sukcesy i to międzynarodowe (wystarczy przypatrzeć się ilości i jakości publikacji, a to wiele mówiące kryterium), choć niestety głównie w naukach ścisłych i przyrodniczych.
      Jest też jeszcze jedna sprawa - problemy, o których mowa dotyczą całej polskiej nauki, choć w różnym stopniu, bo (jak było wyżej) wiele zależy od ludzi, którzy tą nauką kierują i to na wszystkich poziomach. Bo oczywiście są pewne narzucone odgórnie zasady (często bezsensowne), ale jest też coś takiego jak autonomia uczelni, wydziału, instytutu (choć najmniej dotyczy to finansów).
      I w sprawie, która jest tu przywoływana niejako przy okazji - byłego rektora L. Pacholskiego. Każdy, kto jest dłużej na Uniwersytecie Wrocławskim i interesuje się działalnością jego władz, wyborami, wie niestety, że pan Rektor Pacholski nie zostawił po sobie najlepszego wspomnienia, a odkąd nie został wybrany na kolejną kadencję (bo polubił władzę, co dawał odczuć pod koniec kadencji) "odgrywa się", często w dość paskudny sposób, i na ludziach i na uczelni. Cała sprawa obrazu jest kolejnym tego przykładem, bo przecież jako były Rektor powinien wiedzieć, że uniwersytety (wszystkie) to instytucje bardzo tradycyjne. Ale tradycję z nowoczesnością można połączyć, trzeba tylko dobrej woli....
      • Gość: gosc Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 29.01.11, 00:46
        Przepraszam, ze sie czepiam, ale dwa komentarze/pytania:

        1. Czy "autonomia" uczelni, wydzialu, instytutu to sa wartosci same w sobie, czy tez moze podporzadkowane innym wartosciom. W szczegolnosci, czy pracownicy naukowi ktorzy w rzeczywistosci nie pracuja naukowo (praca naukowa nazywam - w przypadku uniwersytetu - publikacje w periodykach w ktorych publikuja, chocby od czasu do czasu, najlepsi specjalisci z danej dziedziny na swiecie) maja moralne prawo chocby wspomniec slowo "autonomia" w kontekscie jednostki naukowej? Autonomia jednostek naukowych miala sluzyc temu zeby to naukowcy, a nie politycy czy przygodni biznesmeni, decydowali o kierunkach naukowych (tych prawdziwych, nie pozorowanych), a nie zeby konserwowac lesnych dziadkow w imie "autonomii".

        2. Jako osoba spoza Wroclawia juz wiele razy, z czystej ciekawosci, probowalem sie dowiedziec jakie to "przestepstwo" popelnil byly rektor Pacholski ze nie zostal wybrany na druga kadencje. Niestety, ponownie nie mam szczescia. Ani artykul dr D ani Twoje rozwazania nie daja jasnej odpowiedzi, poza tym ze "kazdy informatyk ma klapki na oczach" (patrz artykul dr D.) lub tez "dawal odczuc ze polubil wladze". No coz, co do informatykow nie bede sie wypowiadal, natomiast proponuje pojsc porozmawiac z prezydentem przecietnego uniwersytetu w Stanach i porownac, bo nagle moze sie okazac ze aby skutecznie zarzadzac duza jednostka trzeba od czasu do czasu pokazac kto ma wladze (ale tez i na kim spoczywa odpowiedzialnosc), a nie dogadzac dziadkom i utrudniac zycie pozostalym. Jak pisalem powyzej - nie jestem z Wroclawia wiec nie znam szczegolow, moze rzeczywiscie byly rektor zawalil konkretne wazne dla UWr sprawy (dlatego chetnie sie dowiem zeby miec na kim wieszac psy przy nastepnym artykule), ale zastanawia mnie rozmyty jezyk i argumenty tej debaty, rowniez na tym forum ...
    • Gość: wrocławianka Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 09:29
      "W naszej hierarchii wartości kobieta jest cenniejsza od kozy. U Arabów bywa inaczej" ...
      Anrzej Dybczyński - cytat z zajęć p.doktora:-)
      • Gość: arabofil Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 78.9.43.* 29.01.11, 09:53
        Pan Dybczyński stanowczo nie ma racji. Jednostką wartości kobiety u Arabów jest nie koza, lecz wielbłąd. Być może "bywa inaczej", ale wartość kobiety to conajmniej kilka wielbłądów. Te inforamcje mam "z życia".
        • pluszowaty Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł 29.01.11, 10:06
          zacznijmy od administracji Uniwersytetu. Od tego półtora tysiąca ludzi, którzy przez połowę czasu pracy piją kawę, wychodzą do domu o 15.30 ale od 14.30 juz sie szykują do wyjścia. Nie znają obcych języków i nic się nie da z nimi załatwić.
          To ogromne oszczędnosci: zatrudnić ich o połowe mniej ale kompetentnych i oddanych pracy: a potem czas na kadrę.
          • Gość: Popieram Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.internetia.net.pl 01.02.11, 01:46
            Strona wyraża poparcie dla żądania zmian w funkcjonowaniu Uniwersytetu Wrocławskiego, wyrażonego w liście Dr Andrzeja Dybczyńskiego. Uważamy, iż konieczne są zmiany w celu poprawienia kondycji naszej uczelni. Żądamy jasnego podziału obowiązków i kompetencji pracowników odpowiedzialnych za kierowanie Uniwersytetem na wszystkich jego szczeblach.
            Uważamy za konieczne stworzenie platformy, za pomocą której możliwy byłby otwarty dialog z władzami uczelni.
            Dyskusja już się rozpoczęła.

            www.facebook.com/profile.php?id=1686349356&ref=notif¬if_t=friend_confirmed#!/pages/Popieram-zadanie-zmian-na-Uniwersytecie-Wroclawskim/106037969473468?v=wall
      • Gość: wroclawianka Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 74.237.64.* 01.02.11, 07:38
        Jakos watpie ze Wroclawianka by palnela tak skrajne glupstwo. To jest osoba apolityczna, to znaczy ze nie lubi polityki w zadnej formie i sama jej nie praktykuje, wiec cos tu nie tak.
    • capotreno Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław... 29.01.11, 11:30
      Panie redaktorze, swoim tekstem udowodnił Pan, że nie zasługuje Pan na miano rzetelnego dziennikarza. Artykuły szkalujące Uczelnię, które ukazały się w Gazecie Wyborczej, przepełnione są demagogią i populistycznymi hasłami, będąc doskonałą pożywką dla osób, które nastawione są na wieczne krytykanctwo, a nie mają rzeczywistego kontaktu z uczelnią i jej realnymi problemami. Panu dr. Dybczyńskiemu polecam zwolnienie się z pracy - chyba, że odpowiada mu masochistyczne tkwienie w wewnętrznych moralnych sprzecznościach.
      • Gość: Kleofas srutu-tutu IP: *.wroclaw.mm.pl 29.01.11, 13:35
        capotreno
        Panie redaktorze, swoim tekstem udowodnił Pan, że nie zasługuje Pan na miano rzetelnego dziennikarza. Artykuły szkalujące Uczelnię, które ukazały się w Gazecie Wyborczej, przepełnione są demagogią i populistycznymi hasłami, będąc doskonałą pożywką dla osób, które nastawione są na wieczne krytykanctwo, a nie mają rzeczywistego kontaktu z uczelnią i jej realnymi problemami. Panu dr. Dybczyńskiemu polecam zwolnienie się z pracy - chyba, że odpowiada mu masochistyczne tkwienie w wewnętrznych moralnych sprzecznościach



        Srutu-tutu.... taki to twój "tekst".... Typowyś konformista!
      • ajent.007 Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocławskim 29.01.11, 14:56
        POpieram capotreno i POdPiSuje sie obydowiema moimi rekami POd jego POstem!
        Prof. (nad)zw. dr (re)hab. Dalatata
      • Gość: konkurent Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.11, 23:32
        Prawda boli?
        Na szczescie niewiele mam do czynienia z tą uczelnią, ale chocby proba zalatwienia banalnego pozwolenia na wywieszenie plakatow czegos, co sluzy studentom, obija sie tam o sciane. Poza tym w nieoficjalnym obiegu od pracownikow UWr slyszalem slowa, ktore doskonale pasuja do opisu zamieszczonego w artykule.
        Pozwala mi to wierzyc w to, ze nie jest tam dobrze.
    • Gość: była Proponuję zacząć od... IP: *.play-internet.pl 29.01.11, 12:48
      zwolnienia "uprzejmej" Pani z dziekanatu na Koszmarowej, która z wielkim fochem co pół roku oświadczała mi, że "ona nie podbije mi nowej legitymacji, bo musiałaby system otworzyć". Trzeba było zebrać się w 30 osób i wtedy łaskawie się zgadzała! Przykładów można by mnożyć i mnożyć. WNS to syf i malaria. Poziom zajęć oraz ich organizacja dno totalne. Odwoływane zajęcia, 5 lat czytania ksera, zero myślenia, na lektoracie miałam grupę 30 osób prawie (!!!) Studia, którymi żaden z moich przyszłych pracodawców nawet się ani na sekundę nie zainteresował. Ci, co byli mniej zaradni po Koszarowej pracowali jako ochroniarze, w cateringu albo przez rok robili jakieś bezpłatne staże, które przeważnie nic im nie dały. Od znajomych słyszę, że PWr i AE toczy ten sam rak. Szkolnictwo wyższe oprócz kilku elitarnych kierunków w Polsce, to jakieś nieporozumienie...
      • 0-jerzy7 Re: Proponuję zacząć od... 11.02.11, 09:03
        Chyba we wszystkich rankingach PWr jest wyżej niż UWr, więc politechniczne choroby są jednak łagodniejsze.
    • student_socjologii Syndrom Koszarowej 29.01.11, 14:38
      Jak wygląda sytuacja nauczania na Uniwersytecie Wrocławskim?
      Perspektywa studenta socjologii z Wydziału Nauk Społecznych.


      Opowiem o moich doświadczeniach, nie wiem jak inni się zapatrują na ten problem. Mówię w swoim imieniu, ale podejrzewam, że ludzi myślących podobnie jest więcej.

      Czas dziecięcej naiwności
      Pierwszy rok. Przyszedłem pełen optymizmu i zapału do pracy. Jeszcze przed rozpoczęciem studiów sprawdzałem, jakie są koła naukowe w moim instytucie, czy prowadzone są badania, w których można wziąć udział. O naiwności!, miałem nawet nadzieję chodzić na wykłady sąsiedzkich instytutów, by wysłuchać porywających przemówień.

      Dom z piasku i mgły
      Owe, wielce naiwne i idealistyczne, założenia rozwiewały się stopniowo, miesiąc po miesiącu. Już pierwszy wykład, czytany z notatek, powinien być dla mnie znakiem ostrzegawczym, nakazującym szybkie wzięcie nóg za pas. W miarę upływu czasu, stało się jasne jak wyglądają typowe ćwiczenia. Prowadzący zadaje tekst do przeczytania, który w założeniu studenci mają posłusznie przeczytać, by następnie dyskutować o nim na zajęciach. Rzeczywistość zweryfikowała to, iż tekstów czytać nie trzeba. Nie trzeba ich nawet posiadać. Przecież nie ma za to praktycznie żadnych konsekwencji. Przez studia można spokojnie przejść plotąc co ślina na język przyniesie, oraz korzystając z licznych opracowań tekstów, które krążą na e-mailach grupowych.

      Mów, nie ważne co
      Tak, warto podkreślić, iż mówienie czegokolwiek jest zazwyczaj najlepszą strategią na podwyższenie oceny. Przytłaczająca większość pracowników nie dokonuje krytycznej oceny tych wypowiedzi, nie zwraca nawet uwagi na błędy stylistyczne, nie wspominając już o błędach merytorycznych. Czytając niektóre komentarze pod wypowiedzią dr Dybczyńskiego nie dziwię się ich miernocie. Skąd mamy mieć pojęcie o rzeczowej dyskusji akademickiej, skoro studia nas tego nie uczą? Nawet podstawowa umiejętność jasnego artykułowania myśli nie jest tu kształcona. By przeżyć trzeba mówić. Można próbować być aktywnym, czytać teksty. Jednak zwykle wychodzi się na tym podobnie jak na 'totalnym wodolejstwie'. W konsekwencji, moja początkowa inicjatywa została zniszczona.

      Syndrom Koszarowej
      Wykształciło się to, co nazywam 'syndromem Koszarowej', czyli klimat mentalnej inercji, pustego rytualizmu i wszechogarniającego marazmu.
      Utrwaliło się to przez: nieciekawe zajęcia (program studiów uśpiłby niejedną nadpobudliwą jednostkę), ich zbytnie przeteoretyzowanie (badania? to tylko u lekarza), olewactwo prowadzących.
      Tak ukształtowani wykładowcy wpływają na swoich podopiecznych, którzy z kolei wpływają na nowych wykładowców, nieraz krewkich i wychodzących z inicjatywą, u których utrwalają 'jedyny i słuszny' schemat postępowania. To wzajemne oddziaływanie na siebie prowadzących i studentów tworzy błędne koło, z którego nie sposób się wyrwać. Jeśli komuś to nie odpowiada, to może studiować gdzie indziej.


      Zdarzenia losowe - casus zaliczeń
      Prace zaliczeniowe są kolejną kwestią. Na wrocławskiej socjologii zwykle tajemnicą pozostaje to, czy prowadzący przeczytał/a pracę, czy też nie. Istnieją chlubne wyjątki, lecz jest to niestety mniejszość. Zazwyczaj 'sprawdzonych' prac nikt nie dostaje ponownie do ręki. Nie wiadomo, gdzie popełniono błąd, jakie były kryteria oceny (poza czysto arbitralnymi), jaka powinna być oczekiwana odpowiedź. Nie ma tu czegoś takiego jak 'przykładowe kolokwium', które może dać pewne pojęcie o tym, jak wygląda właściwe zaliczenie. Pytania nierzadko wymyślane są na poczekaniu, do czego zresztą prowadzący się jawnie przyznają na forum grupy.

      Grupa Trzymająca Kserówki
      Na osobny akapit zasługuje także kwestia tekstów na zajęcia. Student pierwszego roku socjologii zostaje wprowadzony w świat kserówek. Na początku może to dziwić, że ludzie nie wypożyczają książek. Nawet po pobieżnym rzucie oka na sytuację, widać, że na instytucie niepodzielnie króluje Pan S. (mąż jednej z wykładowczyń), który wypracował sobie monopol na kserowanie. Łatwo o to, gdy pomagają mu naukowcy, którzy sami na tacy przynoszą teksty do skserowania dla studentów, czy na zajęciach mówią o tym, że tekst będzie dostępny u Pana S. To jest standard, przeciwko któremu nikt się nie buntuje. Ba, dodaje on nawet swoistego kolorytu wrocławskiej socjologii!

      Wyrok: winny
      Naturalnie, nikt tu nie jest bez winy, o czym doskonale wiem. Studenci, którzy prą do tytułu magistra po najmniejszej linii oporu są tak samo winni, jak idąca na łatwiznę część kadry naukowej. Sam również przyznaję się do moich grzechów: lenistwa, oportunizmu, inercji i zapewne paru innych.
      Wiem także, że wrocławska socjologia nie ma mi nic do zaoferowania, poza tytułem pseudonaukowym. Wielokrotnie myślałem o wyrwaniu się z tej uczelni, ale ciągle trzymała mnie myśl o bliskości tytułu licencjata. To przecież tylko 2 lata. Dziś, na szczęście, to już tylko jeden semestr.


      Krzysztof Podruczny, niechlubny student socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim

      PS. Celowo nie wspomniałem o powszechnym lizusostwie studentów, gdyż to by już było skarżenie się ;)
      • Gość: absolwent socjolog Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 16:22
        Cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że Instytut Socjologii UWr (zresztą dotyczy to w ogóle nauk społecznych i humanistycznych na tej uczelni) niczego wartościowego sobą nie prezentuje, tak pod względem naukowym, jak i dydaktycznym. Polecam zapoznanie się z wynikami ostatniej parametryzacji jednostek naukowych (można ją wyguglać), zgodnie z którą WNS zajmuje 22 (!) pozycję wśród podobnych sobie jednostek w kraju (za wieloma instytutami socjologii w miernych, prywatnych, prowincjonalnych szkółkach, gdzie w ogóle nie prowadzi się badań naukowych). To jest zwyczajnie dno, niżej się już chyba nie da spaść! Jak mają uczyć prowadzić badania naukowe osoby, które w ogóle takich badań nie prowadzą? A przeczytać kilka książek i później zadać to samo do przeczytania studentom, to każdy potrafi. Nawet ś.p. dr hab. W. Sitek (były dyrektor instytutu), stawiany za wzór studentom, może i był dobrym socjologiem-teoretykiem, ale naukowcem był żadnym, a jego aktywność sprowadzała się głównie do publicystyki, a nie żadnej nauki. Jedyne, co mogę polecić, to wyrwać się po magisterce na studia doktoranckie za granicę (tam, gdzie prowadzi się autentyczne, empiryczne badania naukowe) lub zmienić kierunek na inny. Na szczęście jest w UWr dużo dobrych instytutów z nauk przyrodniczych i ścisłych (biologia, fizyka, chemia, informatyka), mających znaczące osiągnięcia naukowe, zauważalne w skali światowej. A póki co, nie dać się zindoktrynować naukowym analfabetom ze swojego instytutu, którzy naukę znają tylko ze słyszenia.
        • tocqueville lista parametryczna (34 miejsce) 29.01.11, 16:30
          nie miejsce 22 ale 34

          lista zobacz
          .
          • ajent.007 Re: lista parametryczna (34 miejsce)? 29.01.11, 16:35
            I co z tego? Ilu Noblistow "wypuscila" polska nauka po roku 1989? Ile patentow zarejestrowali Polacy w USA i ogolnie na Zachodzie w latach 1990-2010? To sa prawdziwe, wymierne osiagniecia, a nie ich pozorowanie przez produkcje nic nie wartych artykulow i ksiazek, ktorych nawet recenzenci nie czytaja...
            kagan (lech.keller@gmail.com)
        • Gość: Joanna Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 17:12
          Sama mam wiele zastrzeżeń do Instytutu Socjologii i Wydziału Nauk Społecznych UWr, ale myślę, że warto trzymać się faktów. Nie masz racji, twierdząc, że WNS UWr jest w świetle wyników ostatniej parametryzacji "za wieloma instytutami socjologii w miernych, prywatnych, prowincjonalnych szkółkach". Każdy, kto zada sobie trud przyjrzenia się tej liście (www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Finansowanie/finansowanie_nauki/Dzialalnosc_statutowa/20101217_wykaz_kategorii.pdf), dostrzeże, że ze szkół prywatnych WNS wyprzedziły tylko Wydział Psychologii Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie, Wydział Psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, Zamiejscowy Wydział w Sopocie tejże uczelni i Wydział Nauk Społecznych i Dziennikarstwa Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Ani Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, ani DSW na pewno nie nazwałabym "miernymi, prywatnymi, prowincjonalnymi szkółkami".

          Po drugie, nie rozumiem. dlaczego uważasz, że na miano naukowca nie zasługuje dobry socjolog-teoretyk. Praca naukowa w socjologii to nie tylko robienie badań empirycznych. Zgodnie z Twoim rozumowaniem, Zygmunt Bauman czy Jerzy Szacki nie zasługują na miano naukowców, tymczasem moim skromnym zdaniem reprezentują oni sobą znacznie więcej niż niejeden specjalista od socjologicznych badań ilościowych. Wielu socjologów specjalizujących się w socjologii teoretycznej czy historii idei jest także na zachodnich uczelniach, które przeciwstawiasz polskim. Wystarczy, żebyś przejrzał parę numerów czasopisma "Theory, Culture and Society", a się o tym przekonasz.

          Po trzecie, jeśli Tobie czy innym studentom wrocławskiej socjologii za wzór był stawiany śp. profesor Sitek, łapię się za głowę ... Jeśli rzeczywiście ktoś z wrocławskich wykładowców wzywa studentów do wzorowania się na prof. Sitku, to karygodny błąd. Zresztą w ogóle sama idea wzywania studentów do wzorowania się na jakimś socjologu, niezależnie, o kogo by chodziło, budzi we mnie niesmak. W nauce nie chodzi przecież o naśladowanie autorytetów !
          • Gość: absolwent socjolog Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 18:00
            Nie masz racji, twierdząc, że WNS UWr jest w świetle wyników ostatniej parametryzacji "za wieloma instytutami socjologii w miernych, prywatnych, prowincjonalnych szkółkach".

            Jak uważasz, że 34. pozycja instytutu, należącego do znajdującej się na 3. lub 4. pozycji (wg różnych rankingów) uczelni w kraju, to wysoko, to gratuluję ambicji. Szkoda, że nie zauważyłaś, że WNS UWr wyprzedziły jeszcze takie "przodujące" i "znaczące" uczelnie, jak Uniwersytet Szczeciński, Politechnika Radomska, Uniwersytet Opolski, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy czy Politechnika Opolska. A jak ktoś ma jeszcze wątpliwości, polecam bazę publikacji prowadzoną przez BUWr - zgodnie z nią od 2007 r. cały Instytut Socjologii UWr opublikował aż 3 (słownie: trzy) publikacje na Liście Filadelfijskiej! Tutaj nawet nie ma o co się spierać, dane mówią same za siebie.

            Po drugie, nie rozumiem. dlaczego uważasz, że na miano naukowca nie zasługuje dobry socjolog-teoretyk. Praca naukowa w socjologii to nie tylko robienie badań empirycznych. Zgodnie z Twoim rozumowaniem, Zygmunt Bauman czy Jerzy Szacki nie zasługują na miano naukowców, tymczasem moim skromnym zdaniem reprezentują oni sobą znacznie więcej niż niejeden specjalista od socjologicznych badań ilościowych.

            To spróbuj opublikować taką pracę w dobrym, międzynarodowym czasopiśmie naukowym. Jedno podawane przez ciebie czasopismo o niczym nie świadczy - jest też dużo wysoko punktowanych czasopism np. z psychoanalizy, która - jak wiadomo - w ogóle nie jest nauką. Tak się składa, że współczesna nauka nie polega na głoszeniu własnych poglądów (jakkolwiek by one nie były mądre), tylko na empirycznej weryfikacji hipotez naukowych. W świetle tego, Bauman nie jest żadnym naukowcem, bo jego poglądy nie podlegają falsyfikacji. Jest co najwyżej publicystą, z którym można się zgadzać lub nie, ale jego poglądów w żaden sposób nie można zweryfikować naukowo.

            Po trzecie, jeśli Tobie czy innym studentom wrocławskiej socjologii za wzór był stawiany śp. profesor Sitek, łapię się za głowę ...

            A tobie kto był stawiany za wzór? Chętnie się dowiem, kto miał czelność być mądrzejszy od ś.p. dra hab. (a nie profesora, jak piszesz) Sitka?

            • Gość: doktor UWr Re: Syndrom Koszarowej IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 01:17
              Gość portalu: absolwent socjolog napisał(a):

              > A jak ktoś ma jeszcze wątpliwości,
              > polecam bazę publikacji prowa
              > dzoną przez BUWr - zgodnie z nią od 2007 r. cały Instytut Socjologii UWr opubli
              > kował aż 3 (słownie: trzy) publikacje na Liście Filadelfijskiej!

              Pozwolę sobie uzupełnić powyższą wypowiedź. Otóż 2 z 3 wymienionych wyżej publikacji ukazało się na LF tylko dlatego, że ich współautorem był fizyk. Oczywiście nie trudno domyślić się, z jakiej dyscypliny było czasopismo. Mało błyskotliwym podpowiem, że nie z socjologii. W czasopiśmie socjologicznym z LF cały Instytut Socjologii opublikował do tej pory łącznie aż jeden artykuł. Zaiste, imponujący wynik.

              Pracownikom Instytutu Socjologii zazdroszczę dobrego samopoczucia i proponuję dalszą, nie mniej twórczą działalność w zakresie "socjologii teoretycznej", ze szczególnym naciskiem na postmodernizm, marksizm, konstruktywizm, freudyzm i refleksjonizm. Z korzyścią dla innych instytutów, bo więcej pieniędzy ministerialnych za efekty badań naukowych z wspólnej puli do podziału przypadnie właśnie im.
              • Gość: KAGAN Uwr NIE dziala w prozni! IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:02
                Podobnie jak cala polska nauka i polskie szkolnictwo wyzsze NIE dzialaja w prozni. Jak to uczyl pewien madry brodaty Zyd, nauka i szkolnictwo wyzsze sa czesciami nadbudowy, a wiec w ostatecznym rozrachunku o ich jakosci w dluzszym okresie czasu decyduje poziom rozwoju bazy. Coz to konkretnie oznacza? Ano to, ze jesli chcemy miec w Polsce nauke i szkolnictwo wyzsze na poziomie swiatowym, to musimy tez miec w Polsce przemysl na poziomie swiatowym, albowiem to przemysl generuje popyt na nauke, a NIE odwrotnie. Tak wiec musimy zaczac w Polsce odbudowywac nasz wlasny polski przemysl po ekscesach tzw. planu Balcerowicza, ktory doprowadzil do upadku nie tylko nasz polski przemysl, ale razem z nim polska mysl techniczna, a wiec takze i polska nauke, a wraz z nia polskie szkolnictwo wyzsze. Po prostu kraj, ktory z gory nastawia sie na import technologii i know how, nie potrzebuje wlasnych wysoko kwalifikowanych kadr: wystarcza mu technicy, a garstke inzynierow ktora bedzie wciaz potrzebna, aby utrzymac w ruchu montownie oparte na importowanej technologii i importowanym know how, moze sobie znacznie taniej sprowadzic z zagranicy niz starac sie ich wyksztalcic w kraju (problem skali produkcji zwiazany z tzw. kosztami stalymi). Podobnie jest tez z naukami spolecznymi: po co Polsce ekonomisci czy socjolodzy, skoro z gory zakladamy, ze zachodni model organizacji gospodarki i spoleczenstwa jest najlepszym z mozliwych nawet w specyficznych polskich warunkach. A co do humanistyki: w biednym kraju, nie majacym wlasnego przemyslu ani wlasnej mysli technicznej, ksztalcenie humanistow jest po prostu luksusem, na ktory taki kraj nie jest stac. Oczywiscie, odbudowa polskiego przemyslu nie oznacza zadnych tendecji autarkicznych, a wrecz przeciwnie. Aby istnienie polskiego przemyslu mialo sens, musi byc on nowoczesny a przede wszystkim konkurencyjny . Oznacza to, ze w Polsce musza znajdowac sie zarzady (centrale) polskich firm (czy beda one prywatne, panstwowe czy tez z mieszna wlasnoscia jest tu sprawa drugorzedna, gdyz jak to mawial Deng Xiaoping "nie ważne czy kot jest biały czy czarny, byle dobrze łapał myszy”, a ze mial racje, to widzimy po rozwoju ChRL) oraz biura konstrukcyjne, zas produkcja moze odbywac sie wszedzie tam, gdzie ma to sens ekonomiczny (ze wzgledu np. na jej koszta, koszta dystrybucji czy tez dostep do sily roboczej albo surowcow) - wazne jest aby polskie firmy produkowaly nowoczesne i konkurencyjne (nie tylko cenowo, ale i jakosciowo) wyroby, i aby zyski z ich produkcji i dystrybucji wracaly do Polski. Tylko wtedy bedziemy miec w Polsce srodki finansowe na reforme i rozwoj polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego, i tylko wtedy Polska moze stac sie naprawde nowoczesnym, liczacym sie w swiecie panstwem. Oczywiscie, UE nie bedzie popierac takiego programu, gdyz Zachod nie jest zainteresowany tym, aby wyrosl mu u boku powazny konkurent. Tak wiec odbudowa polskiego przemyslu, a wraz z nim calej polskiej gospodarki oraz odbudowa polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego wymagac moze wystapienia Polski z UE, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby Polska pozostala w Strefie Szengen i w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA).
                lech.keller@gmail.com
          • Gość: Feferafa Re: Syndrom Koszarowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.11, 01:32
            Każdy szanujący siebie socjolog powinien odpowiedzieć najpierw na każde pytanie: TO ZALEŻY... Piszę to, ponieważ brakuje wśród niektórych objawów postawy krytycznej. Po pierwsze, należy wyjść poza nawias samego siebie i goryczy, którą ogarnęło nas nagłe zderzenie się z rzeczywistością. Nauka w IS UWr nie będzie bajką. Nikt za nikogo nie będzie się interesował socjologią i na siłę wpychał ją do pustego łba, który tylko oczekuje zaangażowania od innych, a sam się z inicjatywą nie wysunie przed szereg. Czy to nie hipokryzja narzekać na to, że nie trzeba czytać tekstów i można zaliczyć przedmiot, a potem pisać o "pseudonaukowych tytułach"? Jeśli ktoś chce zdobyć tytuł, to niech go zdobywa, bez względu na środki podjęte w tym celu. Jeśli ktoś jest zainteresowany socjologią, będzie czytał teksty tak, czy siak, więc o czym tu mowa?
            Po drugie, wyczuwam tu swąd lewicowości i wiejskiej roszczeniologii. Jeśli ludzie dalej będą uważać, że państwo, szkoła, uczelnia, urząd to bezkształtna bryła homo - niewiadomo, to dalej będziemy marudzić, że rząd nie taki, że uczelnia nie daje nam tego co trzeba, że w szkole jest tak, a nie inaczej. Z utęsknieniem czekam na dzień w którym Polacy uzmysłowią sobie, że państwo, szkoła, uczelnia, urząd i każda inna instytucja to przede wszystkim LUDZIE, i jeśli ktoś chce mieć prawo, żeby narzekać na instytucję, powinien zacząć od siebie. Jak mamy gonić za zachodem, kiedy nie mamy w świadomożci tego, jaka siła drzemie w nas samych? Jeśli na zajęcia przychodzi banda wałkoniów, którzy poszli na studia, bo mamusia i tatuś kazali, albo tak wypada, albo trzeba zrobić 3 kierunek, żeby zniżki na MPK obowiązywały, to nie ma co mówić o nieciekawych zajęciach, bo to nie instytucja siedzi na ćwiczeniach i dłubie w nosie, bo wolała zatopić swoje rozczarowanie w kuflu piwa na Wyspie, tylko ludzie.
            Chętnie rozwinę myśl.. jeśli ją gdzieś opublikuję, podeślę link...
            • Gość: taka prawda Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 03:12
              Sądzac po błyskotliwości, spójności i nieslychanej głebi tejże "myśli", musisz być absowlentem Instytutu Socjologii U.Wr. Zmartwię Cię: z powyższych względow chyba jedynym miejscem gdzie masz szansę opublikować te "myśl ", są anonimowe, interentowe fora. Tylko o jedno Cię prosze: nie tutaj! Dla dobra dyskusji.
              • Gość: Feferafa Re: Syndrom Koszarowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.11, 16:52
                > Sądzac po błyskotliwości, spójności i nieslychanej głebi tejże "myśli", musisz
                > być absowlentem Instytutu Socjologii U.Wr. Zmartwię Cię: z powyższych względow
                > chyba jedynym miejscem gdzie masz szansę opublikować te "myśl ", są anonimowe,
                > interentowe fora. Tylko o jedno Cię prosze: nie tutaj! Dla dobra dyskusji.

                No tak, najlepiej napisać od razu, że wypowiedź nie ma sensu. A może warto byłoby się zastanowić, właśnie nad jej sensem. Proponuję czytanie ze zrozumieniem, zwłaszcza tekstów na zajęcia, bo przecież sesja lada dzień... Lenistwo nie popłaca, a prawda boli ;)
                P.S.: Nie jestem absolwentem, więc można by zaniechać bezzwłocznego kategoryzowania i poprowadzić rzeczywistą DYSKUSJĘ (w pełnym tego słowa znaczeniu). Jeśli żądasz dyskusji, dowiedz się czym ona jest, jeśli żądasz zalegalizowania maryśki - zrób to samo. A jeśli chodzi o anonimowość, "taka prawdo", zastanów się dodatkowo nad tym kto tworzy anonimowo posty na forach :]
                • Gość: taka prawda Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:42
                  Nie jestem studentem. A żeby warto było się zastanowić nad wypowiedzią, powinna ona mieć sens. Twoja niestety nie ma. Powiem więcej: ona jest zwyczajnie głupia i niesłychanie prymitywna. Mam nadzieję, że nie skończyłeś żadnych studiów, bo to by świadczyło, że uczelnie wypuszczają jeszcze głupszych i bardziej ograniczonych absolwentów, niż myślałem.
            • Gość: socjolożka Re: Syndrom Koszarowej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.01.11, 16:55
              Prawda jest taka że ludzie idą na studia i myślą że zapewni im to karierę i niesamowite przygotowanie do bitwy na rynku pracy. Nie na socjologii czy innych tego typu. Tutaj nie zdobywa się praktyki jak na Polibudzie, po której praca jest gwarantowana. Więc trzeba się postarać, nikt inny tego nie zrobi. Nie ma na studia już egzaminów wstępnych, można poprawiać nieudane egzaminy nawet po kilka razy (w innych krajach tak nie ma), więc na studia humanistyczne idzie każdy kto chce mieć "wyższe" wykształcenie. I nie ma się co dziwić że poziom kształcenia jest jaki jest, a jest uzależniony od poziomu studentów i ich zaangażowania (albo często i braku). Uczelnie nie kształtują już "elit",...bo drodzy studenci, popatrzcie na siebie, czy wy jesteście ELITAMI? zastanówcie się nad tym zanim obarczycie wszystkich innych za swoją nieudolność i zarozumiałość. To że jesteście studentami to nie znaczy że cały świat ma wam paść do stóp...i nie padnie jeśli sami o to nie zadbacie. Mam trochę doświadczenia i wiem co mówię.
              Studentka ostatniego roku....
              • Gość: Feferafa Re: Syndrom Koszarowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:18
                > Prawda jest taka że ludzie idą na studia i myślą że zapewni im to karierę i nie
                > samowite przygotowanie do bitwy na rynku pracy. Nie na socjologii czy innych te
                > go typu. Tutaj nie zdobywa się praktyki jak na Polibudzie, po której praca jest
                > gwarantowana. Więc trzeba się postarać, nikt inny tego nie zrobi. Nie ma na st
                > udia już egzaminów wstępnych, można poprawiać nieudane egzaminy nawet po kilka
                > razy (w innych krajach tak nie ma), więc na studia humanistyczne idzie każdy kt
                > o chce mieć "wyższe" wykształcenie. I nie ma się co dziwić że poziom kształceni
                > a jest jaki jest, a jest uzależniony od poziomu studentów i ich zaangażowania (
                > albo często i braku). Uczelnie nie kształtują już "elit",...bo drodzy studenci,
                > popatrzcie na siebie, czy wy jesteście ELITAMI? zastanówcie się nad tym zanim
                > obarczycie wszystkich innych za swoją nieudolność i zarozumiałość. To że jesteś
                > cie studentami to nie znaczy że cały świat ma wam paść do stóp...i nie padnie j
                > eśli sami o to nie zadbacie. Mam trochę doświadczenia i wiem co mówię.
                > Studentka ostatniego roku....

                Dokładnie! :) Kolejna część bolesnej prawdy. A takich prawd jest więcej i należy je poznać. Nie zgadzać się lub nie, po prostu przyjąć do wiadomości (umiejętności tej brakuje, a szkoda, bo to koronna cecha każdego refleksyjnego człowieka).
          • Gość: Marnymarek Re: Syndrom Koszarowej IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.01.11, 19:33
            Joanna pisze:
            Sama mam wiele zastrzeżeń do Instytutu Socjologii i Wydziału Nauk Społecznych UWr, ale myślę, że warto trzymać się faktów. Nie masz racji, twierdząc, że WNS UWr jest w świetle wyników ostatniej parametryzacji "za wieloma instytutami socjologii w miernych, prywatnych, prowincjonalnych szkółkach". Każdy, kto zada sobie trud przyjrzenia się tej liście (www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Finansowanie/finansowanie_nauki/Dzialalnosc_statutowa/20101217_wykaz_kategorii.pdf), dostrzeże, że ze szkół prywatnych WNS wyprzedziły tylko Wydział Psychologii Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie, Wydział Psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, Zamiejscowy Wydział w Sopocie tejże uczelni i Wydział Nauk Społecznych i Dziennikarstwa Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Ani Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, ani DSW na pewno nie nazwałabym "miernymi, prywatnymi, prowincjonalnymi szkółkami".

            Joanno, zaglądnąłem na tę stronę. Nie znam się na tym, nie wiem jak robiona jest ta punktacja, ale jeśli pierwszy na liście Wydział Zamiejscowy Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej z Wrocławia (szkoła prywatna, jak sadzę) ma 3 razy więcej punktów od WNS Uniwersytetu to jest chyba jakaś miazga?
      • Gość: Joanna Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 17:57
        Bardzo ciekawą, ale i przygnębiającą lekturą jest Twój tekst o "syndromie Koszarowej", a zwłaszcza tej jego odmianie, którą poznałeś najlepiej - na wrocławskiej socjologii. Zacznę od tego, że z wieloma Twoimi zarzutami się zgadzam, chociaż przychodzę "z drugiej strony barykady".

        Rozpoczęłam studia na wrocławskiej socjologii z bardzo podobnym nastawieniem jak Ty i tak jak Ty, z wielu względów bardzo się nią rozczarowałam. Jednak obawiam się, że za bardzo uogólniasz. Zacznijmy od tego, że nie wszystkie wykłady na naszej socjologii są przecież "czytane z notatek".

        Bardzo poważny jest Twój zarzut dotyczący sposobu prowadzenia ćwiczeń - że lektur czytać nie trzeba, wystarczy pleść, co ślina na język przyniesie. Uważam, że to niesłuszne uogólnienie. Jednocześnie muszę przyznać, że nieraz zdarzało mi się uwzględniać także aktywność tych studentów, po których wypowiedziach ewidentnie widać było, że nie przeczytali lektury. Robiłam to nie dlatego, że podobało mi się ich wodolejstwo (było wręcz przeciwnie), ale dlatego, że uznawałam taką "aktywność" za godny docenienia objaw dobrej woli. Po przeczytaniu Twoich uwag myślę, że był to z mojej strony zły zwyczaj.

        Zarzucasz pracownikom socjologii, że nie zwracają uwagi na oczywiste błędy w wypowiedziach studentów. I w tym przypadku uważam, że zbytnio uogólniasz. Poza tym zarzucanie prowadzącym, że nie zwracają uwagi na błędy stylistyczne, jest krzywdzące. Prowadzący zajęcia z socjologii nie jest od poprawiania błędów językowych, powinien się koncentrować na tym, co stanowi sedno wypowiedzi studenta. Dodam, że chociaż Tobie poprawianie błędów stylistycznych by nie przeszkadzało, przynajmniej niektórzy odebraliby to pewnie jako przejaw małostkowego czepialstwa ze strony prowadzącego. Wreszcie pamiętajmy o tym, że studenci wywodzą się z bardzo różnych środowisk społecznych i ze względu na to części z nich przychodzi łatwiej, a części trudniej płynne i poprawne stylistycznie formułowanie swoich myśli. Czymś małostkowym i niesprawiedliwym byłoby, moim zdaniem, wytykanie studentom błędów, które są w dużym stopniu pochodną wyniesionego przez nich z domu kapitału językowego.

        Piszesz o tym, że uniwersytet powinien uczyć jasnego formułowania myśli - a czy czasem nie powinno się to zacząć już wcześniej ? I czy łatwo jest uczyć jasnego formułowania myśli osobę, której nie uczono tego na wcześniejszych szczeblach kształcenia ? Czy w ogóle da się studenta takiej umiejętności uczyć w ramach zajęć w licznych grupach, na których niektórzy zresztą z reguły milczą jak grób ?

        "Olewactwo" prowadzących to także krzywdzące uogólnienie. Równie dobrze można by twierdzić, że studenci "olewają" zajęcia, podczas gdy choćby Twoje uwagi dowodzą, że to nieprawda.

        A co do słynnych "kserówek" pana S., znowu, niestety, uogólniasz. Nie wszyscy prowadzący z wrocławskiej socjologii mają na sumieniu grzech przynoszenia mu kserówek "na tacy". Niektórzy oczekują/oczekiwali, że student po prostu pofatyguje się do biblioteki. A ci, którzy kserówki panu S. przynoszą, może zakładają, że w innym razie żaden czy prawie żaden student lektury nie przeczyta (a to się, niestety, na wrocławskiej socjologii zdarza).

        Najbardziej przygnębiająca była dla mnie jedna z Twoich końcowych uwag, że "wrocławska socjologia nie ma Ci nic do zaoferowania, poza tytułem pseudonaukowym." Tak się składa, że pamiętam Cię z własnych zajęć, w których przygotowanie i prowadzenie wkładałam wiele wysiłku. Starałam się w miarę możliwości zadawać Twojej grupie (i nie tylko jej) ciekawe teksty i pobudzające do myślenia pytania, a do przygotowania zajęć wykorzystywałam nieraz zagraniczną literaturę przedmiotu. Twoja opinia, że wrocławska socjologia nie ma Ci nic do zaoferowania, a Twój tytuł będzie tylko "pseudonaukowy", wykazuje, że przynajmniej w przypadku niektórych studentów starania prowadzącego mogą iść na marne i pozostawać niedostrzegane. Być może wynika to z ogólnego zniechęcenia studentów wrocławskiej socjologii.



        • Gość: absolwent socjolog Re: Syndrom Koszarowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 18:16
          Taaa... pozytywne ocenianie wodolejstwa jako "godnego docenienia objawu dobrej woli" ze strony studentów, interpretowanie poprawiania błędów u studentów jako "przejawu małostkowego czepialstwa ze strony prowadzących", nie uczenie studentów jasnego formułowania myśli tylko dlatego, że powinni już to umieć ze wcześniejszych szczebli edukacji, usprawiedliwienia, że "nie wszystkie [podkreśl. moje] wykłady na naszej socjologii są przecież 'czytane z notatek'"... Sorry, ale do mnie to nie trafia. A wręcz potwierdza to, co pisał przedmówca. Ale czego można oczekiwać od osoby, która całe życie zawodowe przesiedziała w jednym pokoju na Koszarowej?

          A co do sławnego "pana Stasia": pamiętam, pamiętam, a jakże. Wystarczyło być w dobrych kontaktach z tym panem i można było zaliczyć w zasadzie każdy przedmiot, nawet nie wiedząc, kto go wykłada. A ile ciekawych rzeczy człowiek nauczył się przy okazji, bo nikt nie był, tak jak pan Stasiu, zorientowany w sprawach instytutu, w tym prywatnych sprawach poszczególnych pracowników (także tych z przeszłości, bo pan Stasiu kseruje w Instytucie Socjologii "od zawsze"). Bibliotekę to niektórzy na moim roku zaczęli odwiedzać dopiero przy pisaniu pracy magisterskiej.
      • Gość: tb Re: Syndrom Koszarowej IP: *.54.19.145.static.telsat.wroc.pl 30.01.11, 11:45
        > PS. Celowo nie wspomniałem o powszechnym lizusostwie studentów, gdyż to by już
        > było skarżenie się ;)

        No to ja pomijam już, że to nie wspomnienie Ci nie wyszło ;)
    • ajent.007 Dr Dybczynski na PoP 29.01.11, 15:14
      Tak nawiasem, to na PoP (Publish or Perish) dr Andrzej Dybczynski ma 2 publikacje, oraz zero cytatow a wiec ma h=0. Oczywiscie, nie mozna go na tej POdstawie oceniac, gdyz wielu POlskich profesorow belwederskich z habilitacjami i orderami w ogole nie jest rozpoznawanych przez PoP.
      Kagan (lech.keller@gmail.com)
      • Gość: publikator Re: Dr Dybczynski na PoP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:50
        Niech Pan sprawdzi, ile publikacji ma prof. Gabryjelska. A zawsze ma coś do powiedzenia.
        • ajent.007 Re: Dr Dybczynski na PoP 29.01.11, 16:20
          A jakie jej IMIE?
          Na PoP jest A. Gabryjelska i K. Gabryjelska.
          publikator napisał(a): Niech Pan sprawdzi, ile publikacji ma prof. Gabryjelska. A zawsze ma coś do powiedzenia.
          • Gość: rikitiki Re: Dr Dybczynski na PoP IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 29.01.11, 19:32
            Zeby cos gdzie sopublikowac, to trzeba znac jakis jezyk obcy,prawda?

            ;-)

            Proste - ilu z obecnych pracownikow "oswiaty" znalazlo by prace na jakims uniwerku w 100 setce uczelni w UK?

            To naprawde jest branza ktora skutecznie oparla sie jakimkolwiek reformom po 1989 roku.




            • Gość: Kagan Re: Dr Dybczynski na PoP IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 20:20
              A od czego sa asystenci, studenci i tlumacze?
              • Gość: rikitiki Re: Dr Dybczynski na PoP IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 30.01.11, 00:08
                Dokladnie
                ;-)
                Jezeli pracownik naukowy nie zna jezyk aobcego w stopniu pozwalajacym na wymiane pogladow z kolegami z innych krajow pracujacymi w jego dziedzinie - to jest to zalosne i smutne. Taki czlowiek nie ma szans na szybki dostep do najnowszych badan i publikacji

                Ale moze byc jeszcze gorzej:

                Tacy pracownicy "naukowi" zlecaja studentom w ramach zaliczen, tlumaczenie obcojezycznych skryptow, ktore to tlumacznie ukazuja si enastepnie ...pod nazwiskiem pracownika "naukowego" sumptem wydawnictwa Uwr.

                To juz nie jest smutne i zalosne, to jest kryminal.
                Pozwy z zagranicy nie zalewaja Uwr i innych "uczelni" tylko dlatego ze jestesmy naukowym trzecim swiatem i nikogo za bardzo na swiecie nie interesuje co tutaj jest publikowane.

      • 1410_tenrok panie keller, kagan etc etc 31.01.11, 00:05
        właśnie byłam na stronie Monash - a tam pana neni! Jak sie wpisze panskie nazwisko, to wyskakują same pierdoły. Znany jest pan z tego, że wypisuje pan jakies wariactwa w polskim necie. A przecie pierwsze miejsce pracy: "analityk w instytucie doskonalenia kadr (brzmi dumnie, gdyby nie to, że to komuna była, czy analitykował pan nomenklaturę)" do czegoś zobowiązuje............ Tylko właśnie, do czego?

        Summan summarum, ma pan jak zwykle tendencję do leczenia własnych kompleksów za pomocą ściemniactwa netowego. Ładnie to tak?

        PS.
        Dybczyński, jaki jest taki jest, lecz zaczół człek ów jakąś dyskusję. A problem jest zbyt poważny, aby siem pan mię tu uwywnętrzniwał.................
        • Gość: Kagan Re: panie keller, kagan etc etc IP: *.dsl.telepac.pt 31.01.11, 11:59
          1. Jestem... Trzeba tylko umiec poslugiwac sie Googlem. Np.:
          arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/pcpapers/pc-paper-keller.pdf
          arts.monash.edu.au/politics/research/theses.php
          Itp. Itd.
          2. IOZiDK byl najlepszym polskim instytutem zajmujacym sie organizacja i zarzadzaniem.
          3. Trzeba umiec oddzielac plewy od ziarn, szczegolnie jak sie przeszukuje Internet.
          4. Prosze tez zajrzec np. na PoP.
          Pozdr.
          lech.keller@gmail.com
    • knock.out.4 wyrzucą dybczyńskiego i znów będzie 29.01.11, 15:22
      świeżo i pachnąco
    • kontakt-gw Zero pozytywnych i konstruktywnych propozycji... 29.01.11, 19:58
      Brawa dla dr Dybczynskiego za odwage. Jest to gorzka prawda i wyjatki od opisanej rzeczywistosci sa niestety nieliczne.

      Brawa nalezaly by sie gdyby sam zdolal zachowac wczesniej integralnosc etyczna, bo jest to oczywiscie trudne i niemile widziane ale MOZLIWE - zwlaszcza gdy nie ma sie pod swoja opieka grupy pracownikow, w ktorych moglo by to uderzyc rykoszetem. Pozostaje wierzyc, ze swoje "kompromisy" opisal jako prowokacje a nie jako fakty rzeczywiste.

      Druga refleksja. Ostatnio odwaga mocno potaniala - wiedza, ze jest zle nie jest wiedza dziennikarska (artykulow analizujacych mentalnosc polskiego srodowiska akademickiego autorstwa dziennikarzy jest duzo mniej niz jawnych opinii przedstawicieli srodowiska) lecz wiedza/doswiadczeniem setek tysiecy studentow i absolwentow polskich szkol wyzszych, wyniosiona z uczelni i skonfrontowana z rynkiem pracy.

      Artykul Dobrzynskiego ma jeden zasadniczy minus - jest w nim praktycznie tylko czysta krytyka a rownoczesnie zero jakichkolwiek pozytywnych propozycji.
      Ta ostatnia nie jest mozliwosc podjecia dyskusji, bo od lat glowny argument hamulcowy przedstawicieli "zlotej wolnosci akademickiej" brzmi: to trzeba wczesniej/jeszcze przedystkutowac w srodowisku a poki co ma zostac po staremu.
      • Gość: KAGAN Re: Zero pozytywnych i konstruktywnych propozycji? IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 20:22
        A co z moim programem minimum?
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
        2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
        64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
        7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
        lech.keller@gmail.com
    • Gość: KAGAN Totalna rozprawa z Uniwersytetami w PL IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:02
      Problem w tym, że kapitalistyczna Polska zawsze byla jest i bedzie polkolonia Zachodu, rynkiem zbytu na nadwyzki produkowane przez zachodnie koncerny w Chinach i rezerwuarem taniej sily roboczej dla owego Zachodu... Takie sa bowiem obiektywne prawa rzadzace rozwojem panstw kapitalistycznych (albo, jak kogos brzydkie slowo 'kapitalizm' razi, panstw o gospodarce rynkowej). Przed wojna Polska miala garstke studentow (dzis mamy wiecej doktorantow niz wowczas wszystkich studentow), a wiec ta garstka mogla dostac dosc dobre wyksztalcenie, ale po co Polsce w ogole wyzsze uczelnie, skoro z definicji mamy sie zdac na importowana technologie i know how?
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: absolwent Czyżby UWr był następny w kolejce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 22:58
      Tak coś czuję, że "Gazeta Wyborcza" planuje wobec uniwerku mniej więcej to, co niedawno spotkało Akademię Medyczną we Wrocławiu. Cóż, tylko przez sentyment życzę ci uczelnio, aby straty nie były wyjątkowo dotkliwe, bo na wyjście z honorem jest już zdecydowanie za późno.
      • zawsze_ked Re: Czyżby UWr był następny w kolejce? 31.01.11, 21:00
        Najpewniej tak... jak się "obniży markę" Uniwersytetu, to bedize można już bez żadnych ograniczeń promować uczelnie niepaństwowe, prawda?
    • Gość: jw rozprawa z UJ IP: 77.236.26.* 30.01.11, 06:55
      Takich listów nieanonimowych było więcej np.
      blogjw.wordpress.com/2010/01/30/przyczynek-do-wyjasnienia-powstania-luki-pokoleniowej/
    • wari Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocław... 30.01.11, 13:36
      Porównywanie systemu amerykańskiego, niemieckiego czy francuskiego (ten ostatni najbliższy chyba naszemu) świadczy, że autorzy takich porównań utracili kontakt z rzeczywistością. Jakikolwiek byłby to system nie ma mowy o podobnych osiągnięciach. Pomijając kwestie konstruowania tego rankingów (było na ten temat wiele w gazetach i ogólnie to sobie tymi rankingami można podetrzeć...) nie można oczekiwać osiągnięć na poziomie krajów Europy Zachodniej, finansując naukę na poziomie krajów Trzeciego Świata. Porównujcie osiągnięcia nauki polskiej do Armenii, Egiptu czy Peru, a nie do Niemiec czy Francji. Rocznie Polska przeznacza na naukę ok. 1,5 mld USD, a Niemcy ok. 52 mld USD czyli blisko 36 razy więcej.
    • Gość: WK Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.internetia.net.pl 30.01.11, 20:43
      Dalszy ciąg rozróby Wyborczej we wrocławskim środowisku uniwersyteckim. Wrocławskie uczelnie oczywiście nie są w świetnej kondycji - są ani lepsze ani gorsze niż inne w kraju (może względnie nieco gorsze niż były ćwierć wieku temu ale też Wrocław bodaj wyjątkowo ucierpiał na fali emigracji lat 80.). Oczywiście potrzebne są rozwiązania systemowe w skali kraju, choć jak wykazała I.Wagner w artykule "Szare komórki nie wystarczą" w piątkowej Rzeczpospolitej (www.rp.pl/artykul/9157,600895-Wagner--Szare-komorki-nie-wystarcza--.html) wciąż polscy naukowcy (tj.naukowcy wykształceni w Polsce) potrafią osiągać znakomite rezultaty, niestety głównie na znacznie lepiej zorganizowanych uczelniach zagranicznych. I o rozwiązaniach systemowych (czyli nie "u nas we Wrocławiu" tylko "u nas w Polsce") należy poważnie dyskutować. Tyle, że nieuchronnie pojawia się wtedy pytanie o politykę rządu no i tu już zadziała "zbrodniostop" - Wyborcza przecież nie będzie serio krytykować TEGO rządu! Najlepiej każdy problem sprowadzić do poziomu personalnej rozróby.
      • Gość: gryz Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 08:08
        Oczywiście, najlepiej pogadać sobie o tym jak to u nas w Polsce i jaki to system jest zły. Wtedy rozmywa się personalna odpowiedzialność konkretnych ludzi. A wystarczy porównać Uniwersytet Wrocławski z UW, UJ czy UAM, żeby zobaczyć jaka przepaść nas dzieli od "wielkiej trójki". Jak masz wątpliwości, to zajrzyj choćby do najnowszego, przedmiotowego rankingu "Perspektyw". Prowincja zapyziała jesteśmy i tyle. Nie podciągajmy innych pod jeden strychulec i nie pocieszajmy się marnie.
        • Gość: WK Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 156.17.73.* 31.01.11, 10:08
          Pokonanie "przepaści" rzędu paru procent między UJ a UWr jako "o małe" od poziomu potrzebnego do rozwoju Polski (matematycy rozumieją przenośnię - filologowie raczej nie) mnie nie interesuje. Jeżeli Polska ma coś znaczyć instytucjonalnie na naukowej mapie świata to potrzebne są gruntowne zmiany systemowe. Dobry system eliminuje korupcję, prywatę, kumoterstwo, itd.
          Sprowadzanie problemów nauki do personalnej pyskówki metodą "dobry car tylko źli bojarzy" pozwala odwrócić uwagę od generaliów i służy jedynie do wymiany machającego kijem w bagienku. Bawmy się dalej w rozważanie, co kto powiedział i co mu tamten odpowiedział a niewątpliwie daleko zajdziemy.
          • Gość: gryz Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 16:34
            Jasne wszystkiemu winien system, ludzie są w porządku. Albo, jeśli kto woli, winni są wszyscy czyli nikt. Ważne, zeby nikt konkretny za nic konkretnego nie odpowiadał.
            • Gość: gryz Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 17:01
              Ranking kierunków ścisłych perspektyw: (kierunki ścisłe) Uniwersytet Warszawski - wskaźnik 100 (I miejsce); Uniwersytet Wrocławski 49 (7 miejsce); (kierunki techniczne i informatyka) - Uniwersytet Wrocławski 24,5 (14 miejsce); (kierunki humanistyczne) - Uniwersytet Wrocławski 48,20 (4 miejsce). To ma być kilka punktów w porównaniu z pierwszymi w rankingu (100 UW, 78 UJ)? Filolog zrozumie. A matematyk? Uczta się chłopaki! Skoro jesteście byle jacy w kraju, to nie przymierajcie się do świata!
              • Gość: WK Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 156.17.73.* 31.01.11, 17:31
                A ile punktów w tym rankingu musiałby dostać np Stanford (którego budżet jest większy od budżetu CAŁEJ polskiej nauki ale pracują tam - i to z powodzeniem - np. fizycy z PWr)? 51 punktów różnicy to aż połowa ze 100 a ile z 1000? A z 5000? Po prostu różnica poziomów między UW, UJ a UWr jest zupełnie nieistotna przy ich odległości od światowej lub choćby europejskiej czołówki. To jest właśnie to "o małe".
                Sprowadzanie problemów polskich uczelni do spraw personalnych to tuwimowskie "Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…".
            • Gość: WK Re: Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocł IP: 156.17.73.* 31.01.11, 17:13
              W systemie, który nie określa wyraźnie zakresu kompetencji nie ma też wyraźnego zakresu odpowiedzialności. Niemcy z RFN jakoś sobie poradzili z nauką post-enerdowską - wprowadzili nową ustawę, nowe uregulowania administracyjne (np. połączyli małe uczelnie w duże uniwersytety - patrz Otto-von-Guericke w Magdeburgu), nowe, kilkakrotnie wyżej opłacane etaty (na które były nowe, PRAWDZIWE konkursy), nowe pieniądze na wyposażenie uczelni no i zrobili jeszcze coś ważnego - bezwzględnie wyrzucili z uczelni wszystkich dawnych kapusiów STASI.
              Rezultat: obecny poziom nowej kadry (czyli młodych doktorów) na znanych mi kierunkach technicznych jest praktycznie taki sam na uczelniach starych i nowych landów w RFN.
              • Gość: Kleofas wroclawskie rodziny naukowe IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 23:18
                Finalizowałem ścisłe na Uniwerku, a doktorat "robiłem" na Polibudzie. Dybczyński ma rację..... Świat nauki podobny jest do politycznej układanki w Polsce. Do koryta dopychają się "lepsi" i mocniejsi. Daleko nie sięgać... starczy popatrzeć co dzieje się w Instytutach, gdzie synulkowie "idą" w ślady tatusiów i współczestniczą "w ważnych badaniach naukowych" częstokroć funta kłaków wartych . Przykładów aż nadto! O zamowieniach z przemysłu na prace zlecone nie wspomnę -są one przykładem, jak trzepać kasiorę za udawanie i wyniki nie dające efektów, za "nicość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka