Dodaj do ulubionych

Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz

31.01.11, 18:41
Kto następny?
Obserwuj wątek
    • Gość: dala.tata Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.opera-mini.net 31.01.11, 18:56
      To może ja pozwolę sobie zabrać głos.

      Szanowni Państwo!

      Sytuacja polskiej nauki jest dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej ponad tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

      Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

      Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:

      1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.

      2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.

      3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.

      4. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.

      5. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.

      6. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

      Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

      Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

      Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:

      1. Profesor zwyczajny 100%.

      2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).

      3. Adiunkt z habilitacją 50%.

      4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.

      5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.

      6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.


      Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.

      ***
      Więcej informacji znajdziecie Państwo na moim blogu: dalatata.blox.pl/html , na który serdecznie zapraszam wszystkich uczestników dyskusji. Tutaj dowiecie się m.in., jak się uprawia naukę w Wielkiej Brytanii, do której wyemigrowałem przed laty, co wciąż uważam za najtrafniejszą decyzję mojego życia.


      Prof. zw. dr hab. dala.tata czyli dalatata01@gmail.com
      • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 20:56
        Jak to widac, najlepszy jest jednak uniwersytet prof. (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) Dala Taty!
      • Gość: SD Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: 151.80.136.* 04.02.11, 12:02
        To fakt. Poziom naszego szkolnictwa wyższego jest fantastyczny. Jeśli ktoś choć otarł się o rozgrywki między pracownikami uczelni ten wie o co chodzi. Należy podziękować ponad 20-letniej ciężkiej pracy ekspertom z ekip rządzących za konserwowanie tej patologii.
        • kagan.blox Poziom naszych uniwesytetów jest fantastyczny! 04.02.11, 12:23
          Ale pod względem całkowitego kapitału intelektualnego, Polska zajęła w 2007 roku ostatnie miejsce (za Turcją) wśród 23 badanych państw (Białowolski P. i Więziak, D. 'Miejsce Polski w intelektualnym wyścigu Europy' Rzeczpospolita 7 kwietnia 2008), a polska gospodarka jest według European Innovation Scoreboard 2007 (Europejskiego rankingu innowacyjności z roku 2007) dopiero na 21 miejscu w Unii Europejskiej, zaś studia w Polsce okazały się według The Lisbon Council University Systems Ranking: Citizens and Society in the Age of Knowledge z listopada 2008 najmniej przydatne z punktu widzenia rynku pracy wśród 17 badanych krajów.
          lech.keller@gmail.com
    • Gość: ET Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 18:58
      Ech...bucowaty tekst, informatyka bez kultury. Niestety mało skandalizujący, ale obnażający kompleksy ściślaków wobec szerokiej wiedzy humanisty. Nie pracuję na tej uczelni, ale ją skończyłam. Jeszcze inny wydział. Nauk Historycznych i pedagogicznych. Daleka jestem od gloryfikacji, ale...na razie to wygląda jak obszczekiwanie burków! Panowie! Gdzie klasa! Jakież to polskie, teraz wydziały zaczną sobie skakać do gardeł? My lepsi, a my lepsi bardziej etc... Trudno, żeby sukcesy polonisty doceniała Dolina Krzemowa! A kulturoznawca znalazł posadę w Bostonie, ale... Nie wsyztsko da się zmierzyć pieniędzmi, zaszczytami. I, panie doktorze, poniżej krytyki jest pisanie o nic nie wartych wykładach...słyszał je Pan wszystkie? A może byli na nich Pana studenci informatycy? Prawdopodobnie nic nie zrozumieli i krytykują. Przydałoby się lekkie poszerzenie horyzontów!
      • Gość: lukgar Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 19:17
        > Ech...bucowaty tekst, informatyka bez kultury. Niestety mało skandalizujący, al
        > e obnażający kompleksy ściślaków wobec szerokiej wiedzy humanisty.

        Jestem "ściślakiem" i nie mam żadnych kompleksów wobec "szerokiej wiedzy humanistów". W ogóle to ludzie dzielą się na ściślaków i tych z szeroką wiedzą, czyli humanistów, prawda? Myślę, że wiedza humanistów wcale nie jest szersza od wiedzy matematyków, chemików, fizyków czy informatyków; dotyczy ona jedynie innych obszarów. Tylko w naszym zdominowanym przez humanistów społeczeństwie ten, kto nie przeczytał jednej lektury lub nie zna jakiejś łacińskiej sentencji, to prostak i barbarzyńca, a ten kto nie umie podatku VAT policzyć albo nie wie co to jest pierwiastek kwadratowy (publiczna wypowiedź prof. Bartoszewskiego! - a to jest materiał szkoły podstawowej...) to humanista, który przecież nie musi się znać na wyższej matematyce.

        > Pan wszystkie? A może byli na nich Pana studenci informatycy? Prawdopodobnie ni
        > c nie zrozumieli i krytykują. Przydałoby się lekkie poszerzenie horyzontów!

        Tutaj to akurat jest raczej na odwrót. "Ściślak" zrozumie wykład z politologii, socjologii czy historii; gorzej z humanistą na wykładzie z chemii, fizyki bądź matematyki.
        • Gość: gosc Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 31.01.11, 19:33
          "Nasz" uniwersytet jedzie (jeszcze!) tylko dzieki naplywowi resztek uczniow fascynujacych sie naukami scislymi w szkole. Ci wybitni, robiacy doktoraty na MIT czy Oxford (o dziwo, nie na "Naszym" uniwersytecie) sa juz wybitni w chwili robienia matury (ktorej czesto nie potrzebuja, bo sa olimpijczykami). Jesli chodzi o poziom naukowy, byc moze na "Naszym" jest wyzszy niz na "Waszym" uniwersytecie, ale procentowo wypada bladziutko nawet przy drugoligowych uniwersytetach z europy zachodniej. Czesc kadry "Naszego" rowniez dorabia poza UWr, i niech nikt nie twierdzi ze nie przeklada sie to na poziom wydzialow. Nie mowiac juz o teatrze na radach wydzialu czy tez gnojeniu studentow przez niektorych pracownikow (nie do zaakceptowania na uniwesytetach w stanach). Moze wiec jednak blizej "Naszemu" uniwersytetowi do "Waszego" uniwersytetu, niz do dobrych zachodnich jednostek - pora posypac glowe popiolem panie Dr Marcinkowski, i wziac sie do realnej pracy u podstaw a nie robienia kontrolowanego szumu.
          • Gość: iks Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 19:52
            Maciek ("doktorant z Oxfordu"), zajmuje się rzeczami, których nauczył się na "Naszym" Uniwersytecie. Pisał pracę z "Naszymi" naukowcami. O ile istotnie, "My" nie mieliśmy wpływu na jego talent, to zdecydowanie "Nasz" uniwersytet odegrał znacząca rolę w jego edukacji.
            • Gość: mala_mi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.11, 20:22
              Macku, to ze Maciek P. dostal sie na studia doktoranckie na Oxford nie swiadczy wcale o renomie II tylko o tym, iz jest zdolny. chyba nie musze tobie przypominac ze docelowo mial jechac gdzie indziej. szkoda tez ze przez te kilka lat nie zmienilo sie takze nastawienie informatykow do np. dziennikarzy z ktorymi dzielicie - chcac nie chcac - sale instytutowe. wasza niechec do nich i wywyzszanie sie jest powszechnie znane.
              • Gość: maciek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 21:07
                Oczywiście, studia to 90% pracy własnej. Jednak trudno zaprzeczyć, że jesteśmy ośrodkiem naukowym regularnie wypuszczających absolwentów, którzy pracują w niezłych ośrodkach, w dziedzinach, których prawdopodobnie by nie znali, gdyby nie studia. To już samo w sobie dobrze o nas świadczy.

                I o to w tym artykule chodzi - list Dybczyńskiego był bardzo niesprawiedliwy, ranił wiele osób uczciwie i porządnie wykonujących swoją pracę. Większości z tych patologii nie zaobserwowałem na swoim wydziale. Podejrzewam, że podobnie poczuł się Marcinkowski - stąd Uniwersytetowi Dybczynskiego - który przyznał się do tworzenia trybiku w tej maszynie, przeciwstawia swój. Tak bym odbierał ten podział, a nie jako klasyczny spór humaniści - ścisłowcy.

                Dziennikarze to osobny temat - znowu generalizujesz. Sam miałem okazję doświadczyć chamstwa i wywyższania się wykładowców z dziennikarstwa, ale nie próbowałbym określać wszystkich jakimś wymyślnym epitetem.
                • Gość: mala_mi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.11, 21:51
                  dobrze. zgodze sie z toba. Maciek czy Cahir dostali swoja szanse i ja wykorzystali. Dlaczego jednak nie zostali w II? ksztalcimy mgr, inz (za pienieadze podatnikow), a oni wola wyjechac zagranice. wiem - kwestia zarobkow itd.
                  moglabym podac wiele przykladow osob, ktore po np. studiach podyplomowych na Naszym/Waszym kierunku nie potrafia komputera wlaczyc. Tak, i to oni beda ksztalcic tych przyszlych informatykow, ktorzy beda do Was/Nas przychodzic na studia pozniej. Tak, i to oni w 70 % - 80 % beda oblewac JFiZO.
                  A wychwalanie jakie to II jest wspaniale a reszta kierunków (zwlaszcza tych humanistycznych) jest be, jest nie na miejscu. Dr Dybczynski zrobil najlepsza rzecz jaka ktokolwiek kiedykolwiek mogl zrobic dla tego uniwersytetu, a jezeli nie zajda na nim zmiany to staniemy sie nastepnym prowincjonalnym uniwersytetem. Zamiast zamiatac problemy pod dywan trzeba o nich dyskutowac i reformowac i naprawiac.
                  • Gość: maciek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 22:28
                    Argument, że nie zostali u nas jest zły - chów wsobny jest jednym z podstawowych zarzutów wobec polskich uczelni. Maciek i Filip maja szansę nauczyć się czegoś w nowym środowisku, co z pewnością przyniesie korzyści.

                    Co powiesz o np. www.ii.uni.wroc.pl/~jby/ który przeszedł podobną drogę?

                    Ma to też związek z inną rzeczą, o której pisał Marcinkowski - my w światowej nauce istniejemy. Może nie jesteśmy najlepsi, ale nasi naukowcy publikują w renomowanych światowych czasopismach, biorą udział w najważniejszych konferencjach.

                    To nie jest tak, że nie mamy czego poprawiać - ale widzimy 'rywala' którego gonimy.

                    Co mnie przerażało czytając wnioski o zatrudnienie doktorów habilitowanych na UWr - oni poza krajem nie istnieją - pojedyncze publikacje w języku innym niż ojczysty, u nas jest inaczej, publikacje chyba tylko wyłącznie po angielsku.
                    (tu przypomina mi się historia Japończyka, który oświadczył, że zna tylko trzech polaków: papieża, Wałęsę i Grzegorza Stachowiaka).

                    Wracając do właściwej odpowiedzi:
                    Nasz instytut nie kształci nauczycieli - osobiście nie znam nikogo, kto uzyskał uprawnienia. Studia dyplomowe natomiast są jakimś marginesem - trudno porównywać je z normalnymi - zupełnie inna wiedza i przestrzeń życia absolwentów.

                    Nie zamiatam pod dywan - Tekst barona Dybczyńskiego został przyjęty z dużym zainteresowaniem i przytakiwaniem. Natomiast boli uogólnianie na całą uczelnię, co może przynieść nam kolejne straty wizerunkowe - w ten sposób z powodu Gmachu Głównego, będziemy cierpieć podwójnie.
                    • Gość: Gmach główny Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.171.198.151.static.crowley.pl 02.02.11, 00:02
                      Oczywiście boli Cię, że dr Dybczyński uogólnił swoją wypowiedź mówiąc o większości wydziałach na których nie dzieje się nic dobrego. Boli Cię, bo u Ciebie tak nie jest a sam robisz to samo, piszesz o swoim cierpieniu podwójnym przez Gmach Główny. Ja też teraz mogę czuć się źle, bo Gmach Główny uogólniłeś i to bardzo. Wejdź sobie na listę jednostek administracji centralnej i zastanów się jak wiele a raczej jak mało z nich Ci przeszkadza. Pomyślałeś, że w Gmachu Głównym pracują też ludzie, którzy sumiennie wykonują swoją pracę a nawet uwaga ewenement na skalę UNIWERSYTETÓW w PL zarabiamy pieniądze??? Nie sil się na wiele, przepraszam wystarczy.
                    • Gość: RM Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.static.korbank.pl 02.02.11, 21:44
                      > Co powiesz o np. www.ii.uni.wroc.pl/~jby/ który przeszedł
                      podobną drogę?
                      Mój uczeń. A robiłem dwie podyplomówki w II.
                • Gość: zosia Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 22:36
                  No to podaj przykłady "chamstwa i wywyższania się wykładowców dziennikarstwa". Po nazwisku! Śmiało! Na razie to szczytem chamstwa są anonimowe insynuacje.
                  • Gość: maciek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 23:05
                    Nie znam nazwisk. CERC 2009 (duży, prestiżowy konkurs w programowaniu zespołowym), byłem w obsłudze. Część osób nie potrafiła przyjąć do świadomości, że zasady wymuszają na nas nie wpuszczanie nikogo postronnego na obszar, gdzie odbywały się zawody. A w szczególności pewien pan pchający się pan dość dosadnie pchający się z hasłem: "ja jestem profesorem, ja mogę!".

                    O studentach zaocznych nie wspominając "ja płacę za te studia, ja wymagam!".

                    ---

                    Oczywiście to wszystko to są skrajne przypadki, chciałem tylko zasugerować, że uogólnianie jakiś patologicznych zachowań na całą grupę, jest bardzo krzywdzące.
                    • Gość: mala_mi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.11, 23:50
                      nie wspomne o imprezie integracyjnej studentow informatyki, ktora odbyla sie z rok temu jak dobrze pamietam. widok po niej to byl obraz nedzy i rozpaczy dla pan sprzatajach w II. chyba wiesz co mam na mysli?
                      dobra konwersacja zeszla na zupelnie inny temat.
                      • Gość: maciek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 23:59
                        Tak się zastanawiam, czy dobrze się domyślam, którą z dwóch możliwych osób jesteś. Będę wdzięczny za kontakt na privie. Kontakt dość łatwo znaleźć.
                        • Gość: mala_mi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 17:16
                          odezwe sie w najbliszym czasie.
                          napewno mnie nie znasz. widzialam ciebie kilka razy w II, ale nic poza tym.
                          nie mam zamiaru dalej dyskutowac o czyms co jest oczywiste. ta cala sytuacja tylko dowodzi, ze informatycy sa niereformowalni, bo potrafia myslec tylko wedlug jednego okreslonego schematu. ok. jak powiedzial kiedys Voltaire <Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania>.

                          • Gość: Voltaire Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.korbank.pl 01.02.11, 18:51
                            Fajnie, że koleżanka rzuca Voltairem, szkoda że bez większego sensu, bo z wypowiedzi nijak nie widać żeby broniła prawa przedmówcy do wypowiadania się, wręcz przeciwnie dowodzi, że ktoś tu jest niereformowalny. Tylko kto ?
                            • Gość: Anonymous Coward OT: Korbank IP: *.internetia.net.pl 02.02.11, 14:13
                              Oja, to korbank jeszcze żyje?
                              • Gość: RM Re: OT: Korbank IP: *.static.korbank.pl 02.02.11, 21:53
                                > Oja, to korbank jeszcze żyje?
                                I ma się dobrze, jego klienci chyba również.
                    • flins1 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 03.02.11, 11:23
                      Drogi Przedmówco!
                      Gwoli wyjaśnienia - byłem świadkiem owych zajść podczas CERC 2009 - nerwowość udzieliła się wszystkim, nie brakowało przykrych słów po obu stronach. Ale trudno się dziwić, gdy informatycy zablokowali dostęp nie tylko do części budynku i głównych klatek schodowych, ale i do większości toalet. Widziałem również prof. Zmorzyńskiego, którego ciągnął za marynarkę jakiś bojowy chłopczyk w informatyki, zabraniając mu przejść niepotrzebnie zablokowaną główną klatką schodową. Odpowiedź profesora był bardzo uprzejma: "Żal mi Pana. Kto Panu kazał tak się zachowywać?". Jeśli zaś idzie o prywatę - udziela się ona również Instytutowi Informatyki. To tylko w Instytucie Informatyki pozwala się wykładowcom mieszkać za darmo w swoich gabinetach - co przysparza niemało problemów obsłudze budynku i nie trzyma się żadnych standardów. Wreszcie to taki instytut, gdzie uniemożliwia się dokończenie doktoratu z sieci neuronowych komuś, kto swoje badania prowadził w CERN-ie (choć to ten instytut pozwoli mu tam jechać i nawet do tego zachęcał).
                  • Gość: student ii Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.11, 02:15
                    Drogie dziennikarki, proszę was o zaprzestanie okazywania swojego niezadowolenia z powodu konieczności mijania się z nami na korytarzu. Tak samo jak rocznik, który w tamtym roku 'źle' się zachowywał na integracji, brakuje wam dzielenia sal z informatykami starszego rocznika. Zapewne nasze stosunki byłyby dzisiaj dużo lepsze gdybyście miały okazję studiować w jakże wspaniałych 'baraczkach'. Ja nie studiowałem w baraczkach, ale widzę, że oprócz nadmiaru tabliczek z zakazami istnieje też fantastyczny budynek Instytutu Informatyki (wydaję mi się, że można to dopisać do osiągnięć niektórych osób, które tam pracują).

                    Co do tekstu Dr Marcinkowskiego to nie zgodzę się z fragmentem o garbie. Bez zbędnego tłumaczenia. Zgodzę się za to w 100% z kwestią 'kolesiostwa'. Także bez zbędnego tłumaczenia.

                    Jako 'Ja', mogę powiedzieć tylko, że mimo tego, że logiki nie zaliczyłem i w oczach wykładowców mogę być studentem co najwyżej nędznym to i tak jestem bardzo zadowolony z poziomu nauczania serwowanego przez II. Nauczyciel nie ma głaskać po głowie i ładnie się uśmiechać drodzy koledzy Humaniści i jak trzeba to będzie gnoił.

                    • Gość: student ii 2.0 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.11, 10:35
                      -> Co do tekstu Dr Marcinkowskiego
                      -> to nie zgodzę się z fragmentem o garbie.

                      po pierwsze to Profesora Marcinkowskiego,
                      to ze gazeta nie umie czlowieka zatytułować to Ciebie nie zwalnia

                      a po drugie to nasza kadra nas chroni przed tym uniwersyteckim syfem,
                      a my jestesmy delikatni i eleganccy ludzie, nie ? więc życzymy sobie żeby kadra nie tylko nas chronila ale żeby jeszcze do tego nie nazywala przy nas syfu syfem.
                      • Gość: student ii Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.11, 16:07
                        Piszesz tylko po to, żeby poprawić tytuł?
                      • Gość: Kotek Miau Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 22:46
                        To na zdjęciu - jest Profesorem ?
                        Chyba " uczelnianym "...
                        Pogarda w najczystszej postaci !
                        Chamstwo, Buta i Nienawiść.

                        Może jeszcze, absolwent XIV Liceum ?

                        ;)
        • Gość: ET Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 19:41
          i tu pomyłka ;-) na moim kierunku była i statystyka i logika i informatyka, anatomia, fizjologia i filozofia. Jaki to kierunek? Postawiam zagadkę.
          Humanista to nie tylko filolog!
          Mojej własnej firmy księgowość prowadzę sama. Cóż...To są rzeczy proste. Ale ze znajomymi po kierunkach ścisłych nie porozmawiam o zbyt wielu sprawach. A szkoda..;.
          • Gość: gość Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 19:57
            To raczej problem Twoich znajomych, a nie wszystkich informatyków.
            Uogólnienia tego poziomu nie przystoją humaniście - jak to było? "Świadczą o ograniczonych horyzontach?"
            • Gość: lukgar Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 20:19
              Co więcej, jeśli osoba A z osobą B o wielu rzeczach nie porozmawia, to sytuacja jest symetryczna - również osoba B z osobą A wielu wspólnych tematów nie znajdzie. Często słyszę jak "humaniści" krytykują "ściślaków" za to, że nie ma z nimi o czym porozmawiać, co rzekomo świadczy o ich wąskich horyzontach. Kierując się tą logiką, mógłbym dokładnie to samo powiedzieć o tych "humanistach".
            • sverir Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 21:19
              No tak, jak ścisłowiec sprowadza humanistę do dyletanta z matematyki, to żaden ścisłowiec nie prawi takich mądrości jak frazesy o uogólnieniu. Ale kiedy podobny tekst popełni ktoś, kogo uważa się za humanistę, to ścisłowiec czuje się oburzony i uważa za słuszne, by interweniować. A przecież to nie ET pierwsza wysnuła tezę, że humanista to jest ograniczony, bo nie zrozumie wykładu z nauk ścisłych. Czy może się mylę?
            • Gość: ET Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 21:53
              piszesz z Kredki, więć... nie mam o czym rozmawiać z informatykami, bo ich wydział kształci ich hmmm...."ciasno"...
              Nie o tym mowa zresztą, to spór obok.
              Nie podoba mi się styl dr M., bo obraża wszystkich z wydziałów humanistycznych, skąd zcerpie aż taką wiedzę? Znowu małostkowość Polaków....ech. Holizmu zero!
              • trzy.14 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 22:44
                Marcinkowski nie obraża *studentów*, natomiast kazdy przyzna, że wieloetatowość, plagiaty,
                masowa produkcja magistrów to "specjalności" wydziałów społecznych i częściowo humanistycznych. A kto zwrócił uwagę, że wg Marcinkowskiego we Wrocławiu sa tylko DWA uniwersytety? Ten drugi to może AWF? A może AR? Nie? Może Niepaństwowa Wyższa Szkoła Tego i Tamtego?
          • Gość: 888 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 20:09
            Odpowiedź na zagadkę - psychologia :)
            Pozdrawiam.
          • Gość: senior Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 20:56
            To chyba był "uniwersytet trzeciego wieku", przepraszam jeżeli kogoś uraziłem.
          • Gość: marqus22 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 21:14
            Bez urazy, ale jestem po PWr (też bez większych zachwytów, choć i tak na poczatku lat 90 to był tam dużo wyższy poziom niż obecnie) i przewyższam (zdaniem osób trzecich) w dyskusjach podobno humanistycznych cała masę humanistów po mizernie przygotowujących administracjach, politologiach itd. I nie jestem jedynym "ścisłowcem", który radzi sobie świetnie w świecie humanistów. Bo czytam ksiażki (...?!), śledzę wydarzenia, coś tam ambitnego oglądnę, a jak idę (o ile się na to zdecyduje po dogłębnym sprawdzeniu zakresu i wykładowców) na szkolenie, konferencję lub podyplomówkę to oczekuje, że ktoś tam mi sprzeda rzeczywistą wiedzę. I tu puenta. Trafiłem na podyplomówkę na Wydziale Prawa UWr i .... takiej pańszczyzny, bylejakości i nudy dotychczas nie spotkałem.
            I jeszcze jedno. Nie mi oceniać wszytkich absolwentów tych bardziej humanistycznych kierunków z Uniwersytetu, bo przecież nie jestem specjalistą w konkretnych branżach, ale wypadałoby żeby osoby po takich studiach potrafiły tworzyć pisma, budować zdania itd. Niestety (może to kogoś zaskoczy) nie jest to rzecz oczywista. Miałem okazję tego boleśnie doświadczyć, gdy takie osoby odbywały u nas praktyki lub staże.

            PS. Pewnie wszczęta dyskusja nic nie zmieni, ale szczerze życzę wszystkim studentom wrocławskich uczelni, żeby jednak sie zmieniło i by po studiach nie czuli że mają tylko dyplom, a nie mają umiejętności.
        • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 20:58
          A jakie konkretnie osiagniecia maja 'scislacy" z UWr? Noble? Zagraniczne patenty? Czekam na ich liste...
          • draq Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 22:29
            Przestan juz z tymi "zagranicznymi patentami", bo obnazasz brak wiedzy z prawa patentowego - to kwestia kosztow ochrony patentowej jest czynnikiem ograniczajacym patentowanie za granicą Polski, a nie "pomysl".
            Co do "Nobli" - nie ma i wiele lat nie bedzie w Polsce z powodu nakladów na badania, które sa: a) kilkanascie razy za niskie, b) rozproszone na trzy-cztery razy za duza ilość ośrodków "badawczych". Czy reforma Kudryckiej to zmieni? Mam spore watpliwosci - jest zbyt lagodna. Najwyzej odetnie finasowanie dla 20-30% najslabszych (w skali kraju, co oznacza ze beznadziejnie slabe jednostki realizujace specyficzne regionalne i narodowe badania - to niestety w wiekszosci wydzialy hum-spol - nadal beda trwaly w blogostanie).
            Co do osiagniec: wbrew Twoim podejrzeniom całkiem sporo: Otlewski, Kozlowski, Grazynski, Pacholski i paru/parunastu innych - to ludzie zahaczajacy o I-sza lige swiatowa (nie, nie kandydaci do Nobla). Ich wydzialy (Chemia, BT, Mat-Inf) tez mieszcza sie wysoko - taka II-ga liga, Mozesz to sprawdzic obserwujac kariere absolwentow - np. K. Palczewskiego (niestety nie w Polsce - coz, naklady...).
            W naukach humanistyczno-spolecznych nie ma w Polsce praktycznie zadnego systemu weryfikacji jakosci naukowej (odrzucaja zasady obowiazujace na Świecie, liste filadelfijska, jako pomysl scislowcow). Ze niedoskonala? Pewnie tak, ale nic lepszego nie ma.
            • Gość: Kagan Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.dsl.telepac.pt 31.01.11, 22:43
              Kwestia kosztow powiadasz? A czemu nie znajdziecie sponsora aby sfinasnowal zagraniczne patenty na te wasze rewelacyjne wynalazki? I jaki ma sens finansowanie przez podatnikow II ligi? II liga to przeciez amatorzy: zawodowcy sa w extraklasie i I lidze...
              • draq Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 22:52
                Jaki sens jest w finasowaniu II ligi? A Ty gdzie pracujesz? II liga swiatowa, to calkiem wysoko.
                Co, lista uczonych sie nie spodobała? Palczewski Cie stlamsil (czy Ty w ogole masz pojecie kto to?)
                Wydaje mi sie, ze nie wiesz za wiele o nauce (science) i systemach finasowania (takze ochronie patentowej wynalazkow powstalych na uczelniach), lecz tylko straszliwe kompleksy: taki zdolny, a skonczyl na zadupiu...(II-go ligowym, czyli amator)
                • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 23:35
                  Ja pracuje w lidze okregowej, ale nie na koszt polskich podatnikow.
                  I nie moja to wina, ze nie macie patentow, tylko wasza. "Zlej baletnicy" itd.
                  • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 00:05
                    Po pierwsze - z matematyki nie można dostać Nobla (poza teorią gier za którą i tak dostaje się nobla z ekonomii). Po drugie nie można opatentować twierdzenia, a w Polsce ostatnio jak się orientowałem to nawet algorytmu nie można było (na szczęście). Więc uwaga - w naukach ścisłych się NIE patentuje panie trollu. Patenty to głównie działka nauk technicznych i przyrodniczych. No chyba że Einstein był idiotą, że nie opatentował teorii względności...

                    W naukach ścisłych poziom poznaje się po tym, gdzie publikują pracownicy danej organizacji. Jest lista filadelfijska, są uznane konferencje (np. ICALP na który regularnie jeżdżą ludzie z 'konkurencyjnej uczelni'). No i to na ile rozpoznawane jest nazwisko w 'środowisku' na całym świecie. I zaręczam - mamy w Polsce takich naukowców, o których każdy szanujący się specjalista z danej działki słyszał, gdziekolwiek by nie mieszkał czy pracował.
                    • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 01.02.11, 00:28
                      Matematyka to nie nauka (jej twierdzen nie da sie bowiem empirycznie zweryfikowac), a co to za wydzialy fizyki czy chemii, ktore nie wymysla nowych procesow czy nie wykryja nowych zwiazkow?
                      • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 01:16
                        Jeśli matematyka to nie nauka, to bardzo przepraszam - nie mamy chyba o czym rozmawiać. Informatyka w takim razie też nie jest nauką (bo to tak naprawdę jest matematyka w trochę innym sosie). Zostaje mi tylko współczuć.
                      • Gość: Gosc Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.range86-150.btcentralplus.com 01.02.11, 10:23
                        Trollu z Monarch - Matematyki nie da sie zweryfikowac? Chlopie albos glupi albo kompletnie zidiocialy (jest jeszcze opcja, ze mozg wyzarly tanie wina).

                        Chemia, fizyka, spora czesc biochemii jak odwalisz rozwiazanie problemu - reszta to czysta (udowadnialna empirycznie) matematyka.
                        • Gość: math Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 14:29
                          Może napiszesz, w jaki sposób działania matematyczne można udowodnić empirycznie?
                          • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 17:03
                            W takim razie lingwistyki, historie, prawo etc. to też nie są nauki. Chyba, że ktoś potrafi udowodnić cokolwiek z tych działek 'empirycznie'

                            Ech te głupie światowe uniwersytety. Płacą tym wszystkim ludziom, którzy żyją w błędnym przekonaniu, że są naukowcami...
                            • Gość: math Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 17:22
                              A co, nie można? Języki, historia, przepisy prawa nie istnieją realnie? A widziałeś kiedyś liczbę?

                              Poza tym nie pisałem, że matematyka nie jest nauką. Logika się kłania albo czytanie ze zrozumieniem.
                              • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 17:48
                                Bronisz wypowiedzi kagana, że matematyka nie jest nauką:) Więc tak - pośrednio napisałeś, że matematyka nie jest nauką. Jeśli nie to było Twoim celem, to zaglądaj trochę dalej w drzewko postów, żeby lepiej poznać kontekst w którym się wypowiadasz.

                                Widziałeś kiedyś historię? Albo język? Inaczej niż ja np. płaszczyznę?
                                • Gość: math Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 18:56
                                  Nie wkładaj mi w usta coś, czego nie powiedziałem. Nie pisz, że napisałem coś, czego nie napisałem. To na początek taka rada, dla dobra dyskusji.

                                  Widziałeś płaszczyznę? Fajnie. Tylko to jeszcze nie jest matematyka. Przełóż tę płaszczyznę na język liczb, a wtedy pogadamy.
      • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 19:38
        Jestem fizykiem - a więc "ściślakiem" - a także humanistą. Proszę nie mieć złudzeń, definicja, wedle której humanistą jest ta osoba, która nigdy nie nauczyła się matematyki na poziomie szkoły średniej, jest fałszywa. Znam za to mnóstwo absolwentów kierunków humanistycznych, którzy humanistami nie są.
        • Gość: Andrzej Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.opera-mini.net 31.01.11, 19:48
          pfg, ty jesteś zwykłym trollem internetowym, a nie żadnym humanistą!
          • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 19:58
            Przebóg! Jam poznany!
            • Gość: Andrzej Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.opera-mini.net 31.01.11, 20:08
              Wszędzie was pełno, tylko zaśmiecacie fora! Nie dość, żeś troll, to jeszcze arogancki (możesz sobie dopisać do sygnaturki).
              • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 20:14
                Ach, rhayader.pl. Powinienem się był domyślić.
                • Gość: Andrzej Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.opera-mini.net 31.01.11, 20:43
                  Ha, ha, ha... Pudło trollu. Domyślaj się dalej. Pewnie możesz tak długo, jak dużo masz wrogów.
                  • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 20:48
                    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                    > Ha, ha, ha... Pudło trollu.

                    Jakoś nie wierzę.

                    > Domyślaj się dalej. Pewnie możesz tak długo, jak du
                    > żo masz wrogów.

                    To znaczy bardzo krótko. Ja jestem wyjątkowo zgodnym człowiekiem.
                    • Gość: Andrzej Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.opera-mini.net 31.01.11, 21:20
                      Tak jak twoi koledzy z forum? Bo wiesz, sądząc po ich wpisach, to raczej sprawiają wrażenie prostackich warchołów.
        • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 31.01.11, 21:04
          Drogi PFG. Fizyka to dzis 'nauka' mocno spekulacyjna, zajmujaca sie np. lowieniem boskich czasteczek (tak jakby byl naukowy, czyli empiryczny dowod na jego istnienie) oraz tzw. superstrunami (superstrings), ktore sa (przynajmniej obecnie i w przewidywalnej przyszlosci) calkowicie niemozliwe do zbadania metodami naukowymi, czyli empirycznymi. Tak wiec dzis fizyka to bardziej metafizyka czyli filozofia niz nauka scisla. Stad zgoda: JESTES HUMANISTA!
          Srdecznie Cie pozdrawiam z Portugalii!
          Kagan czyli "u know who"
          • Gość: Fizyk Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.11, 20:29
            Brak zrozumienia zagadnienia... a gdyby tę cząstkę nazwano potocznie różowym słoniem, to zakładam, że stwierdziłbyś, iż fizyka jest niedorzeczna, bo słonie nie są różowe.
            Jeśli jest to nauka metafizyczna, to przepraszam, ale trzeba zadzwonić do CERN pod Genewą i powiedzieć tym "ściślakom", którzy tam pracują nad LHC, że nie muszą wydawać miliardów na aparaturę, bo jako filozofowie mogą dokonać eksperymentu myślowego... Niestety, a raczej stety, fizyka jest nauką ścisłą opartą w dużej mierze na doświadczeniu mającym potwierdzić lub obalić teorię lub stworzony model.
            • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety 01.02.11, 23:05
              1. Niestety, ale w naszej kulturze istneje olbrzymia roznica znaczeniowa pomiedzy okresleniem "boski" ("boska") a "różowosłoniowa"...
              2. Tam w CERN zamiast budowac LHC, to by troche przed tem pomysleli, czy warto wydawac az tak wielkie pieniadze podatnikow na aparature, ktora jest za slaba, aby zweryfikowac istnienie superstrun (ogolnie odpowiedzi na pytanie czy elektron albo kwark ma wewnetrzna strukture), a za mocna na potrzeby rutynowych eksperymentow prowadzacych glownie do uzyskania doktoratu czy profesury, czyli wyzszych pensji, przez fizykow.
              lech.keller@gmail.com
      • Gość: gość forum Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.11, 20:56
        Po Panu Marcinkowskim innego tekstu nie można było oczekiwać. Jeśli Pan Dybczyński w swojej spowiedzi pozwolił sobie na krytykę Pana Pacholskiego, to zagończyk Marcinkowski musiał wziąć odwet. Wszak to Pacholskiego człowiek. Może były rektor "reformator" nie miał czasu jeszcze nic napisać? Może wypuścił swego człowieka na "zwiady"? Jest Pan mało wiarygodny w tym co pisze, choć z wieloma tezami się zgodzę.
    • czterdziestyiczwarty Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 19:12
      Wydzial Nauk Spolecznych Uniwersytetu Wroclawskiego zwany byl zawsze CZERWONYM . To byl zawsze jeden z bastionow pzpr obok wydzialow Prawa i Administracji oraz Filozoficzno-Historycznego w Uniwersytecie. Zawsze mieli najwiekszy (negatywny) wplyw na to co sie na tej uczelni dzialo zwlaszcza ,ze wydzialy te zlokalizowane sa lub byly tuz obok gmachu glownego Uniwersytetu. To zawsze byly pasozyty na ciele Uniwersytetu w przeciwienstwie do wydzialow Mat-Fiz-Chem-u i Nauk Przyrodniczych (Geologia,Biologia,Biochemia,Mikrobiologia).
      Dr Marcinkowski ma racje ,ze przy calej swojej hmm...... spowiedzi Dr Dybczynski niestety
      " bije sie w cudze piersi". Ten wydzial nalezaloby rozwiazac ,a nastepnie przepuscic jego pracownikow prfzez filtr lustracji i przyjac tylko tych nieskazonych kolaboracja z czasow prl,i korupcja zarowno z tamtych jak i obecnych czasow. Przy tym powinny to byc osoby o wysokiej etyce pracy ,ktore rokuja nadzieje na conajmniej przyzwoity rozwoj naukowy.Zamiast wydzialu nalezaloby ewentualnie pozostawic Instytut Nauk Spolecznych lub tylko Katedre Nauk Spolecznych w obrebie Wydzialu Filozoficzno-Historycznego. Uniwersytet zaoszczedzilby na tym wiele pieniedzy.
      • 1410_tenrok kolego, gdyby on był czerwonym.................... 31.01.11, 22:44
        to byłoby jeszcze małe piwo! Wydział ten był ultralewacki, zresztą założony przez smierdzących komuchów. To samo z filozofią, nie mówiąc o prawie.
        Humanistyka na UWr ma niewiele z humanistyką na dobrym uniwersytecie wspólnego, to raczej humorystyka. Gdyby komuś kiedyś udało się tak wyczyścić tą stajnię Augiasza! Może wówczas..................
      • Gość: Obserwator Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:35
        Po pierwsze wydział nauk historyczno-filozoficznych od dawna nie istnieje; po drugie w zeszłym roku obchodziliśmy 20 lecie przemian dekomunizacyjnych i przestańmy wszystko zwalać na komunę. Dr Dybczyński jest produktem wolnej Polski.
    • elipsa00 Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 19:23
      Świetna Odpowiedź! Popieram w 100 procentach!
    • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 19:34
      Ryzykując wszelkie uproszczenia, tezę Marcinkowskiego można brutalnie rozszerzyć: W Polsce są dwa systemy nauki i szkolnictwa wyższego. Jeden obejmuje wydziały ścisłe i przyrodnicze, drugi społeczne i humanistyczne. Nie twierdzę, że na wydziałach ścisłych wszystko jest bez zarzutu, podobnie jak nie twierdzę, że wszyscy humaniści i ludzie od nauk społecznych są nicniewarci. Ci od nauk ścisłych i przyrodniczych zajmują się uprawianiem nauki, starając się zachować kontakt z nauką światową, przy okazji ucząc niewielu (zbyt mało!) studentów. Ci od humanityki i nauk społecznych zajmują się masowym kształceniem nieprzebranych (o wiele za dużych) tłumów studentów, kształceniem, dodajmy, bardzo często na nikim poziomie. W tej sytuacji niewielu z nich ma siłę, czas i ochotę na jakiekolwiek uprawianie nauki.

      Nie wiem gdzie umieścić nauki techniczne. O naukach medycznych lepiej wstydliwie zamilczeć, czego przykładem jest sytuacja na wrocławskiej AM.
      • Gość: asd Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.internetia.net.pl 31.01.11, 20:30
        Nie. To zbyt wielkie uproszczenie. Wiem z pierwszej ręki jak działa Instytut Informatyki UWr, Wydział Elektroniki Pwr i Wydział Prawa UWr. II@Uwr to naprawdę wyjątkowy wydział na tle innych przeciętniaków. Pewnie UW również ma standardy. Na ii nie ma 3 terminu zaliczenia, studenci chodzą co tydzień na zajęcia, bo tego chcą, wykładowcy są specjalistami w swoich dziedzinach. Dodatkowo od czasu do czasu zapraszają swoich kolegów z zagranicy na jakiś dodatkowy wykład. Chyba większym problemem jest to iż muszą kierować się wg. standardów ministerstwa i kilka przedmiotów to ochłapy, których nikt nie chce zaliczać. Co nie zmienia faktu, że wykładowcy i tak starają się czegoś nauczyć. Ciężko to opisać, ale jak słyszy się od znajomych, że nie lubią chodzić do dziekanatu, bo tylko dostaną opieprz to jest mi przykro. Ja mógłbym iść poprosić panią żeby pomogła mi zrobić kanapkę i zrobiłaby to z uśmiechem. Jak miałem coś do załątwienia to aż przyjemnie bylo stać w kolejce do dziekanatu, bo zawsze było bardzo miło i rzeczowo.
        • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 20:50
          To zupełnie jak u nas :-) No, może z tą kanapką to przesada.
    • Gość: Absolwent Po co ktoś publikuje teksty gbura Marcinkowskiego? IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 19:35
      Dziwię się że Marcinkowski pracuje jeszcze na tym garbatym Uniwersytecie. Nie chcieli go w MIT??? Na jego miejscu zamiast notorycznie od wielu lat wylewać swoje żale na łamach szmatławców własnej produkcji lub też na łamach GW (która chyba publikuje wszystko co jej przyślą) przeniósłbym się na lepszą uczelnię lub też założył z kolegami swoją własną, np. Uniwersytet Informatyczny.
      • Gość: ktosktowie Re: Po co ktoś publikuje teksty gbura Marcinkowsk IP: *.elektrosat.pl 31.01.11, 19:44
        No pracuje na tym "garbatym uniwersytecie", ale bywa na Oxfordzie i Cambridge:
        www.ii.uni.wroc.pl/~jma/omnie.phtml
        Nic dziwnego, że ten cały "Wasz" uniwersytet tylko marzy aby tacy jak on wyjechali...

        • kagan.blox Re: Po co ktoś publikuje teksty gbura Marcinkowsk 31.01.11, 21:07
          Ja tez bywam na Oxbridge (wyglaszam tam referaty na konferencjach naukowych). I co z tego?
          lech.keller@gmail.com
          • zielka re: oxbridge 31.01.11, 21:41
            I placisz, kaganie, dosc niezla kase na conference fees, etc (ok, Portugalia ci te pieniadze zwraca, wiem, ale sam widzisz, ze to nie to samo). Marcinkowski byl w Cambridge za pieniadze Newton Institute, a w Oxfordzie mieszkal za pieniadze Oxfordu, nie? Mowie mieszkal, a mysle: mieszkal i dostawal pensje.

            Nie postulujac. Po prostu go zaprosili (tak, ja tez mu bardzo zazdroszcze, ale przynajmniej nie wyciagam w tym kontekscie jakichs konferencji, ktore przypadkowo mialy miejsce akurat w jednym z tych miast).
            • kagan.blox Re: re: oxbridge 31.01.11, 21:49
              Akurat w Oxfordzie to bywam za wlasne pieniadze, czyli z pensji, ktora mi placi moja alma mater. Tyle, ze Oxford na ogol zwalnia mnie z oplat konferencyjnych, a reszta to tzw. turystyka akademicka inaczej konferencyjna. No coz, mnie na nia jest stac...
              Pozdr.
              Kagan
    • osmiorniczka-to-ja Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 19:44
      Jasne U Pana Panie Dr Marcinkowski jest zapewne świetnie!
      To ja Panu coś powiem.
      Sytuacja, którą opisał Pan Dr Dybczyński panuje niestety na wszystkich wrocławskich uczelniach publicznych. Kończę właśnie kolejną podyplomówkę, tym razem na Uniwersytecie Ekonomicznym - tzw. "Nowoczesne Zarządzanie Kadrami". Studia kosztują 5500,00, kierunek ma PR znakomity - wytworzony przez samą kadrę, no bo przez kogóż by innego - z nowoczesnością w zarządzaniu, poza tytułem studiów, ma on niewiele wspólnego. Poza wyjątkami, które można policzyć na palcach jednej ręki, na zajęcia przychodzą nieprzygotowani teoretycy, którzy nigdy nie zarządzali niczym poza swoim kalendarzem spotkań, nikt nie daje żadnych materiałów, a pożółkłe folie, [tak tak folie w XXI wieku na kierunku Nowoczesne Zarządzanie] profesora Listwana to już szczyt niekompetencji. Ale 5500 od 30 osobowej grupy skasowali i biznes się kręci. Ja za to płacę i mam prawo oczekiwać zachowania jakiegoś poziomu nauczania!!! Jeśli kierunek nazywa się "Nowoczesne zarządzanie" to zaproście do diabła praktyków z największych, nowoczesnych firm, korporacji międzynarodowych. Niech oni powiedzą coś o nowoczesnym zarządzaniu, bo to o czym na tym kierunku się mówi nie ma z nowoczesnym zarządzaniem nic wspólnego. Ale nie! Przecież to pracownicy uczelni muszą zarobić! Mój apel do wszystkich przyszłych i obecnych studentów - Nie dajcie się robić w jajo!!! To już na pewno są moje ostatnie studia na państwowej uczelni:(
      • Gość: Marcin Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.hypnet.pl 31.01.11, 19:53
        MA Pani całkowitą rację
    • edziainfo Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 20:05
      Pan dr Marcinkowski widać nie wierzy sam w to co pisze. Mialam przyjemnosc studiowac na UWr na informatyce i moge powiedziec ze poziom na Naszym uniwersytecie nie rozni sie od poziomu opisanego na Waszym uniwersytecie. Tak samo marny poziom - nie na wszystkich ale na wiekszosci zajec. wykladowcy przychodza (albo nie) aby tylko odklepac wyklady/laboratoria po czym na kolokwiach daja zadania z wczesniejszych laboratoriów z wczesniejszymi rozwiazaniami - i co na to powiedzialby pan Marcinkowski?
      Nie ma kolesiostwa? tylko szkoda ze niektorzy studenci trzymaja sie na tych studiach tylko dlatego ze sa dziecmi pracownikow. Wiec niech p. Marcinkowski nie pisze nie prawdy. a jezeli o niej nie wie, to niech rozgladnie sie wokolo i najpierw posprzata na wlasnym podworku. Dr Dybczynski wielokrotnie prowadzil zajecia na II i jest lubiany przez studentow mimo swoich kontrowersyjnych wypowiedzi.
      • Gość: arek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 20:14
        O właśnie, bardzo dobry głos! Może teraz studenci potwierdzą, czy to, co napisał dr Marcinkowski (w zakresie dydaktyki), to prawda? Chętnie bym się dowiedział, czy naprawdę jest tam tak różowo.
        • Gość: andyman Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.internetia.net.pl 31.01.11, 20:21
          ja mam wielkie obawy, czy ci studenci są w stanie coś obiektywnie ocenić, czy mają dosyć wiedzy i mądrości, żeby to obiektywnie ocenić
          oprócz fatalnego stanu wielu naukowców mamy równie katastrofalny stan studentów, a może tylko starszych uczniów, po kiepskich polskich szkołach...
          • Gość: arek Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 20:39
            Taaa... Mentalność akademicka wyłazi niczym niedomyty palec z dziurawej skarpetki. Myślę, że studenci są tam u was najbardziej obiektywni, bo nie są jeszcze przesiąknięci tą zgnilizną, układami, nepotyzmem itp., ktore później stają się normą. Wcześniej czy później będziecie się musieli pogodzić z faktem, że studenci będą oceniać poziom waszych zajęć "dydaktycznych", skończyły się czasy, gdy to student był dla wykładowcy, a nie na odwrót.
          • Gość: student matematyki Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 21:35
            Studiuję matematykę na Wydziale Matematyki i Informatyki UWr i naprawdę jestem z tego dumny. Nie wiem jak wygląda to na innych wydziałach UWr, ale tutaj prowadzący przykładają się do zajęć, można zadawać pytania, przychodzić na konsultacje, i o dziwo nie trzeba za nic płacić jak na prywatnej uczelni. A jak ktoś jest głupi, to i mu się młotkiem do łba nic nie wbije, i niestety żegna się z naszym wydziałem bardzo szybko. Powiem jednak, że do zajęć tutaj trzeba się przygotowywać, i to nie tylko tydzień przed sesją, ale trzeba solidnie pracować przez cały czas. To potem owocuje, absolwenci informatyki jak i matematyki na UWr mogą liczyć na pracę po zakończeniu studiów, mają umiejętności, nie tylko teoretyczne. Ponadto jest tu wielu wykładowców z zagranicy, a kadra o dziwo się zmienia, niektórzy odchodzą, inni przychodzą, więc dziwią mnie wypowiedzi dr. Andrzeja Dybczyńskiego, który z niewiedzy chyba, wkłada wszystkie wydziały do jednego worka. Smutne w tej wypowiedzi jest to, że to tak naprawdę nasz wydział poniesie odpowiedzialność za tą wypowiedź, bo konkurencyjne uczelnie nie oferują tylu kierunków humanistycznych. Ja oceniam mój wydział z punktu jednostki, nie wiem czy ktos ma lepiej czy gorzej, wiem, że ja moge się tu uczyć, bo wykładowcy to profesjonaliści, którzy nie przychodzą tu tylko odbębnić swych godzin. Znam studentów matematyki i informatyki konkurencyjnych wrocławskich uczelni, nie odbiegam od nich, przewyższam ich, bo nauczono mnie tu logicznego myślenia i wnioskowania, a nie tylko stosowania pewnych schematów. Podsumowując, Pan Marcinkowski ma rację, jesteśmy mniejszością w humanistycznym ciele tej uczelni, zdrową ścisłą głową osadzoną na gnijącym korpusie. To smutne, że przez swąd gnijącego ciała dochodzi do naszego nosa.
        • Gość: gosc z ii Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.elektrosat.pl 31.01.11, 20:23
          No to czytaj potwierdzenie:
          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9032643,Wroclawianin_zaproszony_przez_Google_do_wspolpracy.html
          Do Edzi: oczywiście nie wszyscy wykładowcy na ii to supermeni (naukowi i dydaktyczni na raz). Ale przecież droga Edziu sama sobie wybrałaś takie zajęcia, nie? Bo przecież naprawdę u nas studiowałaś i wiesz że poza kilkoma obowiązkami student sam sobie może wybierać zajęcia? A może tylko tak piszesz korzystając z uroku anonimowości, a ii oglądałaś co najwyżej na zdjęciach?
        • Gość: iks Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 20:25
          O informatyce na UWr źle mówią głównie ci, którzy nie przetrwali pierwszego semestru. Co studenci sądzą można poczytać m.in. tu: ii.yebood.com/viewtopic.php?t=4941
          • Gość: rtxs Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.tktelekom.pl 02.03.11, 18:12
            Ja przetrwałem pierwszy semestr... zrezygnowałem w trakcie drugiego :D
            Ale tylko dlatego, że po prostu informatyka nie jest dziedziną dla mnie...

            A o II nie mogę powiedzieć złego słowa. Jest różowo, a przede wszystkim profesjonalnie!
        • Gość: lukgar Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 20:49
          Studiuję matematykę na WMiI UWr, jestem z poziomu moich studiów zadowolony i nie mam żadnych zastrzeżeń co do dydaktyki. Nie mam też kompleksów w stosunku do studentów matematyki z krajów zachodnich. Często jako pomocy w nauce używam skryptów publikowanych w internecie przez wykładowców z amerykańskich uniwersytetów i na tej podstawie mogę powiedzieć, że poziom nauczania matematyki na UWr jest porównywalny z poziomem na tzw. zachodzie. Większość wykładowców, przynajmniej tych, z którymi miałem do czynienia, jest zaangażowanych w swoją pracę, chętnie zostają po zajęciach aby studentowi coś wytłumaczyć, czy też umawiają się na dodatkowe konsultacje. Zależy im na tym, żeby studenci zrozumieli materiał, a nie na odbębnieniu wykładu. Dlatego czasem ciężko mi uwierzyć gdy słyszę o różnych nieprawidłowościach na polskich uczelniach - ja nigdy z takowymi nie miałem styczności. I przykro mi, gdy do jednego worka wrzuca się mój wydział i wydziały na których takie nieprawidłowości mają miejsce.
        • Gość: dżi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.152.148.248.dsl.dynamic.eranet.pl 31.01.11, 21:18
          > O właśnie, bardzo dobry głos! Może teraz studenci potwierdzą, czy to, co napisa
          > ł dr Marcinkowski (w zakresie dydaktyki), to prawda? Chętnie bym się dowiedział
          > , czy naprawdę jest tam tak różowo.

          Ależ oczywiście, nie ma sprawy.

          Zacznijmy od tego, że u nas to my sami wybieramy sobie, co chcemy studiować. Tak tak, sami sobie wybieramy plan zajęć, tj. zarówno przedmioty, jak i grupy (oczywiście mamy tak zwane przedmioty obowiązkowe, które trzeba zaliczyć, ale ich jest co najwyżej 2 w semestrze i kończą się wraz z 2 rokiem). I tak, mogę ułożyć sobie plan zajęć bez okienek. Mogę się wysypiać, mogę zaczynać wcześnie, mogę jednocześnie pracować. Co kto lubi. To u nas się da. Nie wierzysz? Proszę bardzo: zapisy.ii.uni.wroc.pl/s/index.php3 .
          I wiesz, z każdym semestrem kadra proponuje nam nowe przedmioty, albo studenci, czemu nie, nie ma problemu. Czy przedmiot będzie zależy głównie od naszego zainteresowania, które skrupulatnie jest badane pod koniec każdego roku akademickiego.

          I myślisz, że jeżeli przez przypadek zapisze się u nas za mało osób na przedmiot to zamkną grupę? Albo jak za dużo to nie ma szans na wymarzony przedmiot? Nie nie, u nas grup się nie zamyka, bo jedna osoba zapisała się do niej (i mogę rzucić przykładem, który nic Ci nie powie). U nas też wystarczy pójść do prowadzącego i poprosić, żeby dopisał Cię do wypełnionej grupy, to jest u nas powszechny precedens. Odmawiają kiedy już na prawdę muszą.

          I pewnie myślisz, że jeżeli doktor habilitowany to siedzi u siebie w pokoju i nosa nie wyściubia, bo jest tak ważny i studenci go nie obchodzą, jak to nie raz się dzieje na niejednym wydziale? Oj, u nas jest inaczej. U nas dr hab. jest otwarty dla studentów nie tylko w ramach konsultacji, i chwała im za to. Czy to tłumy studentów dzień przed trudnymi zajęciami, czy to studenci próbujący coś załatwić. Nie ma problemu.

          Oczywiście takimi przykładami można rzucać w nieskończoność. A to, że od pierwszego roku czytamy powszechnie uznawaną literaturę światową w naszej dziedzinie i prace naukowe, a to, że największą wartością u nas jest nie stopień naukowy, a wiedza i umiejętności (tak tak, u nas student może być mądrzejszy od "profesora"), że co chwila gości u nas ktoś z branży informatycznej lub naukowiec z zagranicy i wykłada (sami sprawdzie na stronie instytutu).

          Jednym słowem, tak, jest u nas różowo, a przede wszystkim na najwyższym poziomie. Ale my nie spoczywamy na laurach, staramy się, by było jeszcze lepiej.
          • Gość: wobo Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 21:24
            Wykładowcom dziękujemy za zaangażowanie na forum. Znamy już wasze opinie, teraz prosimy o wypowiedzi studentów.
            • Gość: dżi Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.152.148.248.dsl.dynamic.eranet.pl 31.01.11, 21:29
              LOL :D
            • Gość: iks Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 22:05
              Po IP nas poznacie.
        • Gość: rtxs Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.tktelekom.pl 02.03.11, 18:01
          Ja studiowałem informatykę na UWr całkiem nie dawno i w stu procentach zgadzam się z profesorem Marcinkowskim ;)

          Mój kolega równocześnie studiował informatykę na Politechnice Wrocławskiej i mogłem wyraźnie porównać jak wyglądała ich praca (wcześniej podane pytania, jakieś zabawne e-testy, które rozwiązywało się w domu, a na dodatek można było poprawić gdy system pokazał że w zadaniu są błędy) a jak wyglądała nasza (system deklaracji na ćwiczeniach, zajęcia co tydzień z innym prowadzącym - nie zdążyli nas poznać w trakcie semestru i wyrobić sobie ulubieńców itd.)

          Zajęcia odbywały się systematycznie i były rzetelne. Gdy dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia umówiliśmy się z wykładowcą, żeby nas zwolnił wcześniej (jedyny raz), odrabialiśmy zajęcia w juwenalia :] 30 h zajęć znaczyło 30 h zajęć ni mniej ni więcej...

          Dla porównania, teraz studiuję kierunek humanistyczny i nie było od początku roku ani jednego tygodnia, w którym odbyłyby się wszystkie zajęcia z planu ;)

          Jeśli ktoś NAPRAWDĘ interesuje się informatyką to szczerze polecam II na UWr... Ale żeby przetrwać trzeba być zapaleńcem, bo na prawdę nie jest łatwo ;) Jeśli chcecie tylko zdobyć papier, to polecam polibudę.

          Pozdrawiam!
      • Gość: iks Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 20:18
        Nie studiowałaś u nas.
        Świadczą o tym dwie rzeczy: nazwa 'laboratorium' jest u nas praktycznie nie spotykana - funkcjonujący termin to 'pracownia'. Powszechnie obowiązuje system deklaracji, kolokwia występują na niewielkiej liczbie przedmiotów.
        • Gość: edziainfo Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.11, 20:25
          nie lap mnie za slowka macku.
        • Gość: gość Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.152.148.248.dsl.dynamic.eranet.pl 31.01.11, 20:34
          kolokwia to jeden przedmiot? :D chyba tak, am :)
          • beznadziejnick Marcinkowski jest prof. dr hab. 31.01.11, 20:39
            Nie wiem czemu gazeta go pozbawia tytułu
            • kagan.blox Re: Marcinkowski jest prof. dr hab. 31.01.11, 21:30
              A ile te polskie akademickie tytuly sa warte? Mniej niz ZERO!
              • 1410_tenrok panie keller, przecież pan tu leczy kompleksy 31.01.11, 22:46
                a na Monashu pan nie pracujesz! Jakoś trudno tam pan znaleźć, więc.................

                • kagan.blox Re: panie keller, przecież pan tu leczy kompleksy? 31.01.11, 23:36
                  Mam lepsza posade niz na Monash. I nie moja to juz wina, ze nie umiesz przeprowadzac kwerendy...
                  • 1410_tenrok panie keller, przecież pan tu leczy kompleksy 01.02.11, 00:12
                    nie chce zaczynać pyskówek i kolejnych nudnych sesji pałowania. Wpisałem "keller+monash" - w koncu sam tego nie wymysliłem. I co? I szkło. Wpisuje też "keller" only i co? Wpluwa mi całą masę jakiegoś spamu!
                    Panie Keller już panska pierwsza posada za nieboszczki peereli, dyskredytuje pana jako takiego! A panskie ciągłe elaboraty w necie. Po co to komu? Nie wiem, o co kaman!
                    • kagan.blox Re: panie keller, przecież pan tu leczy kompleksy? 01.02.11, 00:26
                      Trzeba umiec szukac. Mnie od razu wyskoczylo:
                      arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/pcpapers/pc-paper-keller.pdf
                      www.wkajt.republika.pl/acta/left.htm
                      catalogue.nla.gov.au/Record/2573084/Cite
                      arts.monash.edu.au/politics/postgraduate/postgrad-politics.php
                      arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/popcult.php
                      www.up.krakow.pl/konspekt/18/lemiana.html
                      I czemu mial bym sie wstydzic tego, ze w PRLu pracowalem naukowo?
      • Gość: student ii Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.217.146.194.generacja.pl 01.02.11, 13:50
        Jako student ostatniego roku Informatyki UWr stwierdzam, że albo kłamiesz - bo nigdy tu nie studiowałeś, albo - tak jak większość odpadłeś na pierwszym semestrze, bo nie zdałeś logiki i teraz wylewasz swoje frustracje. Wymień choć jednego prowadzącego, którego dziecko studiuje u Nas i dostało się inaczej niż przez normalną rekrutację. BTW u nas nie ma laborek :] kłamco
      • Gość: aerin Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.11, 02:30
        no świetnie, tylko w tym instytucie niemalże nie istnieją kolokwia...
      • Gość: gosc Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 14.10.11, 13:10
        Nie zgodze sie z postem "edziainfo". Takie postawienie sprawy ("wykladowcy przychodza aby tylko odklepac wyklady/laboratoria") jest po prostu klamstwem. Na II bardzo rzadko mozna sie spotkac z tak prowadzonymi zajeciami.

        Rozumiem, ze mozna sie rozczarowac i "nie trafic w kierunek", ale trzeba tez odplewic swoje rozumowanie ze swoich emocji.

    • odra-1305 popieram! 31.01.11, 21:00
      Jurku, nie zawsze się z Tobą zgadzam ale tym razem bardzo podoba mi się jak odpowiedziałeś na list dra Dybczyńskiego.
      • Gość: babkazwroclawia Reforma IP: *.sip.mia.bellsouth.net 31.01.11, 21:37
        Pisze sie ze reforma zaczyna sie od gory i tutaj jest jedyna szansa. Podejscie takie top-down jak w totalitarianizmie, Ja natomiast mysle ze jednak nie top-down sie tak liczy w tych czasach jak bottom-up ;) To znaczy:
        Wszystko zaczyna, sie wlasnie na skali lokalnej i tutaj trzeba przepchac pierwsze zmiany, tutaj na skali lokanej takze jest je latwiej przepchach (jaki zgladzic z czym trzebasie liczyc), kture potem z mniejszym lub dluzszym opuznieniem, i tak sie potem odzwierciedlaja na wyzszej skali. Wiec reforma zaczyna sie w moje skromnej opini bottom-up, nie top-down.

        Zaangazowanie i glosowanie lokalne jest bardzo wazne.
    • Gość: student Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 21:39
      Studiuję matematykę na Wydziale Matematyki i Informatyki UWr i naprawdę jestem z tego dumny. Nie wiem jak wygląda to na innych wydziałach UWr, ale tutaj prowadzący przykładają się do zajęć, można zadawać pytania, przychodzić na konsultacje, i o dziwo nie trzeba za nic płacić jak na prywatnej uczelni. A jak ktoś jest głupi, to i mu się młotkiem do łba nic nie wbije, i niestety żegna się z naszym wydziałem bardzo szybko. Powiem jednak, że do zajęć tutaj trzeba się przygotowywać, i to nie tylko tydzień przed sesją, ale trzeba solidnie pracować przez cały czas. To potem owocuje, absolwenci informatyki jak i matematyki na UWr mogą liczyć na pracę po zakończeniu studiów, mają umiejętności, nie tylko teoretyczne. Ponadto jest tu wielu wykładowców z zagranicy, a kadra o dziwo się zmienia, niektórzy odchodzą, inni przychodzą, więc dziwią mnie wypowiedzi dr. Andrzeja Dybczyńskiego, który z niewiedzy chyba, wkłada wszystkie wydziały do jednego worka. Smutne w tej wypowiedzi jest to, że to tak naprawdę nasz wydział poniesie odpowiedzialność za tą wypowiedź, bo konkurencyjne uczelnie nie oferują tylu kierunków humanistycznych. Ja oceniam mój wydział z punktu jednostki, nie wiem czy ktos ma lepiej czy gorzej, wiem, że ja moge się tu uczyć, bo wykładowcy to profesjonaliści, którzy nie przychodzą tu tylko odbębnić swych godzin. Znam studentów matematyki i informatyki konkurencyjnych wrocławskich uczelni, nie odbiegam od nich, przewyższam ich, bo nauczono mnie tu logicznego myślenia i wnioskowania, a nie tylko stosowania pewnych schematów. Podsumowując, Pan Marcinkowski ma rację, jesteśmy mniejszością w humanistycznym ciele tej uczelni, zdrową ścisłą głową osadzoną na gnijącym korpusie. To smutne, że swąd gnijącego ciała dochodzi do naszego nosa.
    • mav20 Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 21:43
      Żałosne. To jedyne co przychodzi mi na myśl po przeczytaniu tego artykułu.
      1. Jaki z pana skandalista uważa Pan że napisanie jednego artykułu na łamach jakieś gazetki czyni z Pana skandalistę? To widocznie mamy różne pojęcie skandalisty.
      2. „Neokouminzm”? Chyba sobie pan nie do końca zdaje sprawę z tego jakich słów używa, znalazł Pan na Internecie słownik trudnych słów i powklepywał na oślep do tego „artykułu”. Niech pan sprawy politologiczne zostawi komuś kto się na tym zna, i nie pisze o neokomunizmię, bo najwyraźniej nie ma pan pojęcia o ustrojach.
      3. Negatywna ocena dr Dybczyńskiego nie odstraszy studentów oni i tak uciekają z tego uniwersytetu. Co do wydziału informatyki? Kto o was słyszał? Nasza politologia jest przynajmniej 3 w kraju, a wasza informatyka? W rankingach na 3 miejscu ale chyba od tyłu.
      4. zaprzecza pan sam sobie. Najpierw pisze że na „naszym”, czyli pańskim uniwersytecie nie ma zjawisk opisywanych przez dr Dybczyńskiego a chwilę potem „żadna polska uczelnia nie jest od nich wolna”. To doskonale ukazuje jak blade pojęcie ma pan o tym o czym pisze, widocznie chce tylko upiec swoją pieczeń przy ognisku które rozpalił Dybczyński, więc wypisuje co ślina na język przyniesie.
      5. Czemu twierdzi pan że Dybczyński miałby pisać o kolei, armii czy służbie zdrowia? Czy on jest kolejarzem, żołnierzem czy lekarzem, pisze o tym o czym się zna, czego niestety nie można powiedzieć o panu.
      6. No tak jedyny słuszny i dobry Wydział Informatyki, tam panuje prawo, uczciwość, sprawiedliwość, powszechna miłość, zero subiektywizmu, czysty obiektywizm. Chyba za długo przy komputerze siedzisz, wyjdź z tego matrixa człowieku bo ci nie służy.
      7. Dzięki temu że mamy „tysiące godzin byle jakiś zajęć. Prowadzonych przez uczonych, o których najczęściej nikt nie słyszał.” Dzięki temu właśnie w przeciwieństwie to pańskich ograniczonych ścisłowców mamy szerokie horyzonty myślowe, najpierw poznajemy problem potem się wypowiadamy, czego w pańskiej wypowiedzi brakuje. Zna pan sposób nauczania na WNS-ie? Pojęcia pan nie ma. I potem pisze takie głupoty że mnie jako studentkę politologii aż głowa boli. Co do naszej kadry naukowej – my mamy profesorów znanych w całej Europie prosty przykład Herbut, Antoszewski, Łoś - Nowak. Wybitni specjaliści których samo nazwisko znaczy więcej niż cały ten wasz Wydział Informatyki. Nasi wykładowcy tworzyli podstawy naukowe teorii znanych w całej europie, co więcej teorii z których się korzysta i którymi tłumaczy się zjawiska zachodzące obecnie. Czy któryś z informatyków może się czymś takich pochwalić? Macie kogoś kto jest znany i ceniony w Europie? Żeby potem nie było głupich komentarzy w Europie Zachodniej a nie Wschodniej.
      8. Co do czasopism, zapewniam pana że nasi doktorzy i profesorowie nie tylko znają tytuły tych czasopism ale również do nich piszą.
      9. Pańskie sugestie dotyczące tego iż na naszym instytucie pracują komuniści, uwidaczniają pańską ignorancje i krzywdzącą Nas niewiedzę.
      10. My jesteśmy obciążeniem, garbem, przekleństwem? Studenci WNS w przeciwieństwie do „Waszych” nolife-ów są interdyscyplinarni, jesteśmy w stanie zajmować się bardzo dobrze każdą inną dziedziną, natomiast Wy i Wasz instytut jesteście producentami ludzi ukierunkowanych tylko w jedną stronę, z klapkami na oczach, liczy się dla was tylko komputer. Nikt nie wmówi mi że jest inaczej, znam pełno studentów informatyków, widzę ich brak kompetencji nie tylko w ich dziedzinie, kiedy nie potrafią naprawić prostej usterki w moim komputerze, kiedy nie znają podstawowych faktów z przeszłości czy teraźniejszości. Wiem że kontrargumentem jest to że tego nie potrzebują, ten argument stosowany jest jednak przez ludzi o bardzo niskim poziomie.
      11. Jak się uwolnicie od naszej „okupacji” to znikniecie już całkowicie, My Was ciągniemy do góry, to dzięki nam jesteście jeszcze na powierzchni, bo przepraszam bardzo ale informatyka na PWR jest 100 razy lepsza.
      • mars_janki biedna oszukana dziewczynko 31.01.11, 22:35
        -> Co do naszej kadry naukowej – my mamy profesorów
        -> znanych w całej Europie prosty przykład Herbut,
        -> Antoszewski, Łoś - Nowak. Wybitni specjaliści których samo
        -> nazwisko znaczy więcej niż cały ten wasz Wydział Informatyki.
        -> Nasi wykładowcy tworzyli podstawy naukowe teorii znanych
        -> w całej europie, co więcej teorii z których się korzysta i
        -> którymi tłumaczy się zjawiska zachodzące obecnie.
        -> Czy któryś z informatyków może się czymś takich pochwalić?

        Widziałaś kiedyś takie coś jak google scholar scholar.google.com/

        Wklep sobie tam nazwiska swoich nauczycieli z WNS i zobacz ile świat o nich słyszał. A potem porównaj sobie z kadrą z Wydziału Mat. i Inf, albo Chemii albo Biotechnologii .

        Tylko potem nie płacz.
        • Gość: czysty Re: biedna oszukana dziewczynko IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.11, 16:23
          Bardzo trafna riposta, zwięzła i co najważniejsze całkowicie miażdży te (bardzo przepraszam za sformułowanie, ale...) słabe, emocjonalne zarzuty. Jednocześnie apeluje o zachowanie jakiegoś w miarę przyzwoitego poziomu dyskusji :)
      • Gość: 2easy Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.11, 22:40
        mav20 - właśnie udowodniłaś, że Pan Marcinkowski miał racje - jesteś zwykłym internetowym trolem.
      • Gość: krajan95 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 21:42
        Ad 10. Gratuluję elastyczności. Ciekaw jestem tylko, co to jest "każda inna dziedzina"... Bo jakoś nie bardzo wierzę w Waszą przydatność gdziekolwiek, gdzie wymagane jest ścisłe wykształcenie i związane z tym umiejętności.
      • Gość: enemy_of_the_state WNS i Informatycy IP: *.ec.europa.eu 02.02.11, 16:28
        Ja konczylem WNS, ale przez 2 lata mieszkalem w akademiku z informatykami. Wiem , ze stereotyp jest taki, ze z nimi tylko o komputerach mozna porozmawiac, ale tutaj z wlasnego doswiadczenia sie nie zgodze z ta opinia. Naprawde chlopaki znaly sie na tym co studiowali i na imprezie tez z nimi nie bylo nudno. Wydawalo mi sie, ze wydzial informatyki ksztalci dobrze bardzo rozgarnietych ludzi. To tyle o obserwacji. WNS - wiekszosc wykladowcow z politologii to "stare dziady", ktore ogdrzewaja stare kotlety. Kuriozum doswiadczylem na wlasnej skorze, kiedy spotkalem sie tymi dr. politologii na platnych studiach podyplomowych, strata czasu i pieniedzy. typowe udawanie, ze sie staraja, chociaz po 2 zajeciach nawet sie nie starali udawac. Pan Dypczyski byl jednym z 2 interesujacych wykladowcow, ktorzy otarli moje lzy goryczy. dodam, ze tym lepszym.
        Artykul moglbym podsumowac 2 zdaniami. Ogolnie Uniwerek lezy i kwiczy. Informatyka jeszcze nie lezy, ale musimy cos z ty wszytskim zrobic, bo i informatyka padnie.
      • Gość: zpwr Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: 156.17.2.* 02.02.11, 17:19
        Najzabawniejszym argumentem było to, że informatyka na PWR jest lepsza (na marginesie - która bo na politechnice mamy ich aż 3).
        Można dyskutować - czy tak rzeczywiście jest: Jestem przekonany, że jedno, co na pewno oferujemy więcej studentom, to tytuł inżyniera. Politechnika wypada w rankingach lepiej - głównie ze względu na to, że nie mamy obciążenia w postaci WNS oraz WPiA.
        Jedynie wydziały Uniwersytetu, które mogą myśleć o pretendowaniu do europejskiego poziomu naukowego to we właściwej kolejności dawny wydział N.Przyrodniczych (obecnie 2 osobne wydziały), W. Chemii, Fizyki, Mat&Inf .
    • zdzislawmszulc Dwa to za malo. Brakuje wciaz paru listow... 31.01.11, 21:45
      Chodz tu o szczere listy-wspomnienia od Absolwentow, tych ktorzy ukonczyli Dwa Rozne Uniwersytety Wroclawskie (kierunki humanistyczne/nauki scisle)?

      Jak widzimy, istniejacy obecnie system oraz odpowiedzialni za jego funkcjonowanie i wyniki ludzie, tolerowali i toleruja te dwa rozne swiaty, w roznym stopniu, i jest cacy?

      To, co teraz czytamy oraz bylo przedmiotem licznych krytycznych artykulow na temat nieprawidlowosci i patologii istniejacych w srodowisku akademckim w Polsce, plus niezliczone uzupelniajace komentarze, to sa rezultaty zaleglosci, zaniechan, bledow na wielu poziomach, lacznie z wadliwa legislacja i zarzadzaniem szkolami, ktore w zadnym stopniu nie zostaly do dzis na jote naprawione! Odnosze sie tu tylko do tego, co bylo i jest w gestii samego srodowiska akademickiego na poziomie uczelni oraz jego organow przedstawicieskich (KRASP, RN, RGSzW, CK, itp), a nie Ministerstwa, Sejmu RP lub tez Rzadu RP.

      “Sami Sobie”! A jakze!

      Pochodna tych zaniechan jest mizeria moralna srodowiska oraz brak etyki pracy! W tym tez, czesciowo, roznia sie najlepsze uniwersytety swiata od polskich…

      Intelektualnie, to mozna sie uwazac/ zaliczac nawet do cywilizacji XXI w, a pod wzgledem moralnosci i postepowania, nie byc nawet w Starozytnosci…

      Pomocnym w zrozumieniu i w ocenie sytuacji moze byc zapoznanie sie ze znaczeniem i rola integralnosci akademickiej i naukowej w zyciu szkoly wyzszej.

      Nie szkodzi, ze obecnie to terminy obce/malo popularne w Polsce. Poczytac warto o tym, na czym opieraja sie w swoich dzialaniach czolowe uniwersytety swiata/osrodki decyzyjne/oceniajace sektor szkolnictwa/nauki za granica : percipipolonia.blogspot.com/2010/11/poziom-integralnosci-akademickiej-i.html


    • 2zxc-bnm oj Ci ograniczeni informatycy 31.01.11, 21:57
      Pan dr hab. Marcinkowski swoją butą i zadufaniem utwierdza mnie w opinii, że informatycy, to tacy wyspecjalizowani "rzemieślnicy", żyjący tylko w tym swoim świecie wirtualnym. Po pierwsze: naukowiec nigdy nie powinien wartościować innych dyscyplin naukowych, toż to typowa ignoracja - i facet ma tytuł profesorki, żenujące.
      Po drugie: porównując studentów informatyki i np. studentów z Wydziału Nauk Społecznych ( a mam możliwość dokonywania takich porównań) rzuca się w oczy już na samym początku kilka istotnych różnic (przepraszam, mogą to być oczywiście moje nietrafione uogólnienia). Ale...Studenci informatyki sprawiają wrażenie oderwanych od rzeczywistości, mało komunikatywnych, wręcz autystycznych, nie interesujących się kompletnie tym co dzieje się dookoła. Zaś studenci właśnie socjologii, politologii czy też filozofii, to ludzie bardzo otwarci na świat, nawiązujący łatwo kontakty międzyludzkie, umiejący krytycznie myśleć, dostrzegający niuanse życia społecznego.
      I teraz się pytam: dla naszego życia codziennego co jest lepsze?! Super programista będący jednocześnie anty-obywatelem, czy Humanista potrafiący trzeźwo i w sposób tolerancyjny, życzliwy wobec innych funkcjonować w świecie. Mówcie co chcecie - wybieram drugą osobę.
      • Gość: eS Re: oj Ci ograniczeni informatycy IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.11, 22:40
        Osobiście studiuję informatykę na wymienionym wydziale i jakoś nie zauważyłem, aby moi znajomi z wydziału byli antyspołeczni, choć bardzo często mają swoje twarde poglądy. Co różni nas od studentów nauk humanistycznych jest może bardziej pragmatyczne pojmowanie świata. Bardziej istotna jest dla nas droga którą dojedziemy do domu, na uczelnie czy do pracy niż to, aby Wrocław stał się stolicą kultury.
        "Zaś studenci właśnie socjologii, politologii czy też filozofii, to ludzie bardzo otwarci na świat, nawiązujący łatwo kontakty międzyludzkie, umiejący krytycznie myśleć, dostrzegający niuanse życia społecznego." sądzę że informatycy myślą bardzo krytycznie i szufladkowanie nas jako anty-obywateli jest co najmniej krzywdzące.
        Wracając do pierwszego punktu, nie sądzę, że ma Pan/Pani prawo obrażać autora tego tekstu, bo jest wiele osób zgadzających się z nim i nie sądzę, aby miał Pan/Pani przyjemność go poznać. "Po pierwsze: naukowiec nigdy nie powinien wartościować innych dyscyplin naukowych, toż to typowa ignoracja " - Pański/Pani komentarz również ocenia i to bardzo subiektywnie.
      • marter7 Gratuluję konsekwencji i logicznego myślenia. 31.01.11, 22:42
        > Po pierwsze: naukowiec nigdy nie powinien wartościować innych
        > dyscyplin naukowych, toż to typowa ignoracja

        > Ale...Studenci informatyki sprawiają wrażenie oderw
        > anych od rzeczywistości, mało komunikatywnych, wręcz autystycznych, nie interes
        > ujących się kompletnie tym co dzieje się dookoła. Zaś studenci właśnie socjolog
        > ii, politologii czy też filozofii, to ludzie bardzo otwarci na świat, nawiązują
        > cy łatwo kontakty międzyludzkie, umiejący krytycznie myśleć, dostrzegający niua
        > nse życia społecznego.
      • Gość: ET Re: oj Ci ograniczeni informatycy IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 00:01
        racja, mogę to powiedzieć jako psycholog ;-) z wieloletnim doświadczeniem
      • Gość: Inf Re: oj Ci ograniczeni informatycy IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 11:12
        A mi się wydaje, że ktoś tu próbuje uznać stereotyp za dowód w dyskusji ;) Wśród humanistów jak i wśród informatyków znajdzie się ludzi oderwanych od świata. Informatyka to nie tylko siedzenie przed monitorem i klepanie programów... Proponuje się zapoznać z przedmiotami nauczanymi w II. A żeby "dodać oliwy do ognia" to powiem, że gdyby nie ścisłe myślenie to byś napisał komentarz do tego artykułu na ścianie w jaskini.
    • Gość: adiunkt Uniwersytet jest jeden! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 22:02
      Odpowiedź pana Marcinkowskiego jest bardzo prymitywna i do niczego nie prowadząca. Teraz odezwą się humaniści lub społeczni i napiszą, że to oni utrzymują cały Uniwersytet z tych "bylejakich" zajęć dydaktycznych, prowadzonych na masową skalę. I... będą mieli rację, bo faktem jest, że do większości wydziałów przyrodniczych i ścisłych trzeba dokładać z pieniędzy za studia zaoczne i wieczorowe, prowadzone tam, gdzie aktualnie jest na nie zapotrzebowanie. Argumenty obu stron znane są od lat. "Nasz" uniwersytet robi naukę, za to jest deficytowy, "Wasz" uniwersytet zarabia kasę, ale w nauce mizeria. Ich przypominanie wywołuje jedynie kolejną wojenkę, kto jest "lepszy", a tu potrzeba jakiegoś porozumienia i konsensusu. Taką właśnie wojenkę odgrzał pan Marcinkowski, nie proponując nic więcej. Tymczasem - wbrew temu, co pan Marcinkowski pisze - Uniwersytet jest jeden i nie ma wątpliwości, że (przynajmniej na razie) obie strony, ścisłowcy i humaniści, będą musiały jakoś się pogodzić w jego murach. Dlatego oczekuję, że w końcu ktoś zaproponuje coś więcej poza odgrzewaniem niekonstruktywnych sporów i przerzucania się winą pomiędzy wydziałami.

      PS. Nie opowiadam się ani po stronie "Naszego", ani "Waszego" uniwersytetu.
      • mars_janki Re: Uniwersytet jest jeden! 31.01.11, 22:28
        > Teraz odezwą się humaniści lub społeczni i napiszą, że to oni utrzymują cał
        > y Uniwersytet z tych "bylejakich" zajęć dydaktycznych, prowadzonych na masową s
        > kalę. I... będą mieli rację, bo faktem jest, że do większości wydziałów przyrod
        > niczych i ścisłych trzeba dokładać z pieniędzy za studia zaoczne i wieczorowe,
        > prowadzone tam, gdzie aktualnie jest na nie zapotrzebowanie

        To zwyczajnie nie jest prawda.

        Wydział Matematyki i Informatyki nigdy nie był deficytowy. Podobnie ani Chemia ani Biotechnologia nie są deficytowe. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, że - tak jak wszyscy - płacą 30% narzut na wydatki wspólne uczelni, a te wspólne wydatki wydawane są w dużym stopniu na potrzeby humanistów [ np biblioteka i wydawnictwo uniwrsyteckie, bez którego humaniści nie mieliby żadnych "publikacji"]
        30 % narzut na utrzymanie
        • Gość: gryz Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 22:53
          No to idź do kwestury - dowiesz się na czyim jesteście garnuszku! Może wtedy przestaniecie gryźć ręce, które was karmią.
        • filakowskabarbara Re: Uniwersytet jest jeden! 31.01.11, 22:55
          Podobnie ani Chemia
          > ani Biotechnologia nie są deficytowe. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, ż
          > e - tak jak wszyscy - płacą 30% narzut na wydatki wspólne uczelni, a te wspól
          > ne wydatki wydawane są w dużym stopniu na potrzeby humanistów [ np biblioteka
          > i wydawnictwo uniwrsyteckie, bez którego humaniści nie mieliby żadnych "publika
          > cji"]

          hmm, czyli mam rozumieć że ścisłowcy nie korzystają z książek? W naszej bibliotece jest spory deficyt książek, szczególnie nowych wydań. Nie jest wyposażona jak należy, musimy korzystać z egzemplarzy aktualnych, generalnie nasz kierunek jest bardzo dynamiczny, rozwija się i nie możemy bazować na starych książkach, mimo to cała finansjera nie wyrabia i wiele z publikacji to kilka egzemplarzy. Wystarczy zajrzeć do katalogu biblioteki i wyszukać jakąkolwiek sprzed 2,3 lat. Proszę nie pisać niekompetentnych danych. WNS jest jednym z najbardziej zadłużonych wydziałów z powodu remontów, które niedawno zostały przeprowadzone, ponieważ budynki nie spełniały unijnych wymagań.
      • Gość: iks Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 22:40
        > "Wasz" uniwersytet zarabia kasę, ale w nauce mizeria

        Wydział Matematyki i Informatyki przynosi zysk.
        • Gość: arek Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 23:02
          Od kiedy to mieszkający w Kredce studenci i doktoranci znają tajniki gospodarki finansowej uniwersytetu? Chyba że to pan portier nudzi się i pisze o tej porze komentarze z akademika.
          • Gość: lukgar Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 23:14
            W radach wydziału zasiadają przedstawiciele studentów. Mają oni dostęp do różnych dokumentów, np. sprawozdań finansowych wydziału.
            • Gość: iks Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 31.01.11, 23:28
              Dokładnie! Moim źródłem jest sprawozdanie przedstawione Radzie Wydziału.
          • Gość: reya Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 23:21
            Od kiedy, jako członkowie Rady Wydziału, znają wyniki finansowe WMiI
            • Gość: niet Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.11, 23:26
              Sprawozdanie finansowe jest dostępne dla wszystkich członków Rady Wydziału.
      • draq Re: Uniwersytet jest jeden! 31.01.11, 22:46
        Jestes w bledzie: na UWr wszystkie Wydzialy sa deficytowe, nawet Prawo! Trudno uwierzyc...
        Co do "konsensusu" - wlasnie cos takiego istnieje od co najmniej 20 lat, i co, podobaja sie tego efekty?
      • Gość: kinga Re: Uniwersytet jest jeden! IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.11, 00:23
        A dlaczego trzeba dokładać? Czy koszt studiów na kierunkach ścisłych został rzetelnie policzony na UWr (a jak to wygląda w Poznaniu czy Warszawie?) czy też większości zależało na tym aby wydziały te były ciągle pod kreską - znaczy się nie potrafią gospodarować pieniędzmi.
    • japoni1 W calej Polsce bida z nedza 31.01.11, 22:23
      W calej Polsce jest tak samo. Bida z nedza. Jestem lekarzem - pracuje klinicznie i naukowo za granica juz 4 rok. Czasem ogarnia mnie tesknota za krajem ale jak sobie pomysle co mnie czeka po powrocie do kraju to szybko mi przechodzi. NIESTETY - minely 4 lata a nic nie jest w PL lepiej.
      Tusk wszystkich karmil bajkami a kraj sie stacza po rowni pochylej. Nie zauwazylem zeby waga i prestiz Polski na swiecie wzrosly dzieki PO. To jest dopiero sredniowiecze.
    • japoni1 Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 31.01.11, 22:27
      A prawda jest taka ze w Polsce informatyka niezle sie trzyma bo sa z tego niezle pieniadze. No i do badan nie potrzeba ogromnych nakladow finansowych takich jak chociazby w biotechnologii i medycynie. Na naukach spolecznych pracuja ludzie bez wyobrazni, w duzej wiekszosci, nie mowie ze wszyscy.
    • filakowskabarbara Informatyczne pośmiewisko 31.01.11, 22:31
      Po pierwsze Marcinkowski nie raczył przeczytać artykułu doktora Dybczyńskiego ze zrozumieniem.
      Powodem napisania tekstu nie było podkreślenie niskiego poziomu nauczania, ale funkcjonowania systemu w jakim porusza się Nasza instytucja, spraw finansowych, podkreśla problem rozwoju, a właściwie jego brak.
      Po drugie, jak przystało na rzetelnego naukowca, posługuje się argumentami nie do podważenia, dr Marcinkowski za to bardzo uogólnia swoje spostrzeżenia, jego tekst jest zlepem napuszonych kontrargumentów o słabej sile.
      Po trzecie, zanim napisze Pan jakiekolwiek informacje na temat kadry WNS, proszę zasięgnąć nieco informacji. Przykłady? Profesor Teresa Łoś-Nowak - wybitny naukowiec szeroko znany w zakresie Stosunków Międzynarodowych na poziomie międzynarodowym - profesor w Instytucie Światowej Ekonomiki i Stosunków Międzynarodowych - Moskwa, staż naukowy w Centrum Badań nad Pokojem w Kopenhadze, visiting profesor na Uniwersytecie im. Łomonosowa w Moskwie, visiting profesor na Wolnym Uniwersytecie w Brukseli, staże naukowe w Kopenhaskim Instytucie Badań nad Pokojem, visiting profesor na Uniwersytecie w Murcii w Hiszpanii. Wybitni naukowcy profesor Ryszard Herbut oraz Antoszewski- wprowadzili zupełnie nowe, nieznane do tej pory w Polsce teorie dot. systemów partyjnych, szeroko dostrzegane na polu międzynarodowym. Możemy pochwalić się naprawdę bardzo dobrze wykształconą kadrą, o ogromnych kompetencjach i wiedzy. Dlatego Panie Marcinkowski proszę nie obrażać WNS, nie udzielać się w temacie, o którym nie ma Pan pojęcia. Dr Dybczyński działa w dobrej wierze, jest szczery, a w Pańskim artykule aż kipi zazdrością, butą, niezrozumieniem i pragnieniem rozgłosu, a ten pseudo publicystyczny bełkot wystawia Pana i Pański wydział na kpinę, bo nikt nie uwierzy, że WASZ wydział jest taki nieskazitelny i uczciwy. Dziękuję.
      • Gość: derenio Re: Informatyczne pośmiewisko IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 22:51
        > a ten pseudo publicystyczny bełkot wystawia Pana
        > i Pański wydział na kpinę, bo nikt nie uwierzy,
        > że WASZ wydział jest taki nieskazitelny i uczciwy.

        czy tylko ja mi powyższa wypowiedź wydaje się strzałem w stopę?
        • Gość: zosia Re: Informatyczne pośmiewisko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.11, 22:55
          Marcinkowski - santo subito!
        • filakowskabarbara Re: Informatyczne pośmiewisko 31.01.11, 23:01
          nie rozumiem, w jakim kontekście?
          • zielka Re: Informatyczne pośmiewisko 01.02.11, 08:07
            Pani Barbaro, pozwole sobie wyjasnic. Pani ostatnie slowa - "że WASZ wydział jest taki nieskazitelny i uczciwy" - sugeruja jasno, ze

            1. "nasz" (czyli: Pani) wydzial nie jest nieskazitelny i uczciwy
            2. osobiscie Pani potwierdza, ze Pani wydzial nie jest ani uczciwy ani nieskazitelny, i wyraza Pani przekonanie, ktore moznaby ujac nastepujaco: "Jestesmy nieuczciwi, ale wy tez!"

            Jest Pani u humanistow? Niepojete.
            • filakowskabarbara Re: Informatyczne pośmiewisko 01.02.11, 20:03
              przejawia się przeze mnie szczerość, zarzucacie politykom kłamstwo, tymczasem co się okazuje? Kto rzeczywiście jest kłamcą? Wytykacie innym błędy brudnymi paluchami, idealizując siebie. Wstydzę się za naszą uczelnię, że tacy ludzie do niej uczęszczają i nas ośmieszają.

              naprawdę, ludzie zastanówcie się nad czym co piszecie i w ogóle o czym piszecie, bo już dawno wykroczyliście poza ramy tematu. Piszecie jakieś zdania, opinie z marginesu rozmowy, nie umiecie prowadzić porządnej debaty.

              Nie będę się udzielać w tym wątku, bo szkoda mojego czasu. Podjęłam linię obrony ideałów dr Dybczyńskiego, a nie samej jego osoby ani wydziału.
          • tbernard Re: Informatyczne pośmiewisko 01.02.11, 09:09
            filakowskabarbara napisała:

            > nie rozumiem, w jakim kontekście?

            Argumentacja typu: na was też można jakiś paragraf znaleźć nie przystoi człowiekowi inteligentnemu i to niezależnie, czy humaniście, czy superścisłowemu.
          • Gość: kit Re: Informatyczne pośmiewisko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.11, 16:47
            Nie rozumiesz, bo pewno jesteś informatykiem.
      • trzy.14 Re: Informatyczne pośmiewisko 31.01.11, 22:57
        filakowskabarbara napisała:

        > Przykłady? Profesor Teresa Łoś-Nowak - wybitny na
        > ukowiec szeroko znany w zakresie Stosunków Międzynarodowych na poziomie międzyn
        > arodowym

        Tak tak. Prosze dodać: Prorektor UWr, profesopr UWr, a jednocześnie... profesor konkurencyjnej Wyższej Szkoły Zarządzania "Edukacja". To faktycznie wzór godny naśladowania!
      • 1410_tenrok Jakkolwiek popieram wystąpienie pani kolegi, to je 01.02.11, 00:15
        dnak mam taką obowę, że jak prawdziwa humanistka z WNS nie za bardzo zrozumiała pani sensu wypowiedzi kolegi z informatyka. Z tego powodu, nie wiem, czy .pani mowa obrończa nie była, jak to tu ktoś powyżej nadmienił, strzałem w stopę i to z bazooki!
        • lemingogrod doktorek nibyinformatyk 01.02.11, 14:10
          takie kretynskiego tekstu dawno nie czytalem, zarozumialy kawal swini
    • qwe-ta Dr Marcinkowski - co za twarz 31.01.11, 22:54
      Drodzy Czytelnicy!!! Nie chce nikogo obrażać, ale....Czy zwróciliście uwagę na zdjęcie Pana Marcinkowskiego? Właśnie!!! Tu nie trzeba być super psychologiem, tu wystarczy odrobina wrażliwości i empatii, by stwierdzić, iż ten Pan Informatyk to autorytarny i zakompleksiony człowiek, którego zrzera jego wybujała ambicja. Jeju, ten facet nie ma w sobie żadnych pozytywnych emocji( przypominam, opieram się tylko na fotografii i na tym, co napisał). Współczuje jego studentom. Naukowcem może być dobrym, ale człowiekiem....koszmar. Jak najdalej się takiego trzymać. Dziękuje losowi, że ja Humanista.
      • Gość: gość Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.152.148.248.dsl.dynamic.eranet.pl 31.01.11, 23:04
        Pan Marcinkowski jest lubiany przez studentów, którzy sami zwracają się do niego z prośbą o dodatkowe zajęcia: ii.yebood.com/viewtopic.php?t=6793
        • Gość: jad Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.11, 23:23
          może... ale jad sączy się z niego przy każdej okazji - każdy kto miał styczność o tym wie...
          • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 00:28
            Miałem styczność wyłącznie na konferencji, ale jakoś nie zauważyłem tego 'jadu'. Wyłącznie zdrową złośliwość, dość powszechną w tym środowisku:)
            • Gość: taka prawda Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:47
              Złośliwość wcale nie jest zdrowa, drogi kolego. To tylko w tym środowisku zdrowe jest to, co jest chore.
              • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 01:23
                Zależy jak się ją traktuje. Jeśli rozrywkę intelektualną w postaci wymyślania kąśliwych uwag nazywa się chorą (bo to nazywam 'złośliwością'), to bardzo się cieszę, że obracam się w chorym środowisku. Tylko potrzeba ludzi bez kompleksów i zdrowym (chorym?) dystansem do siebie, żeby się nie obrażać za każdą żartobliwą uwagę o sobie jaką się usłyszy. Czego także Tobie, kolego, życzę.
                • Gość: taka prawda Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 01:34
                  Od kiedy to kąśliwe = żartobliwe, drogi kolego? Aż chciałoby się rzec: jakie środowisko, takie rozrywki "intelektualne"...
                  • Gość: mrowka Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 10:04
                    hehe, dobrze powiedziane.

                    niestety, ale wystarczy poprzebywac pare godzin w towarzystwie Nieomylnego, zeby uslyszec cos "milego inaczej".... a to wlasnie powinno byc zabawne... szkoda, ze w druga strone to tak nie dziala.
                    • lemingogrod brak seksu 01.02.11, 14:37
                      brak seksu jest niestety powszechny w tym srodowisku komputerow - rezultaty, widoczne
                      • anka.z.krzykow Re: brak seksu 10.03.11, 18:48
                        lemingogrod napisała:

                        > brak seksu jest niestety powszechny w tym srodowisku komputerow - rezultaty, wi
                        > doczne

                        Człowieku, on jest megacałuśny, połowa studentek by go chętnie bzyknęła.
                      • Gość: Malajka Re: brak seksu depresja IP: *.centertel.pl 11.09.13, 14:48
                        Brak seksu to ma często depresyjne podstawy i to tak samo u mężczyzn jak i u kobiet, coś w stylu depresji poporodowej
                        Przez depresję poporodową nie mam ochoty na seks
      • Gość: gość Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.11, 23:50
        Cóż za błyskotliwa analiza osobowości na podstawie zdjęcia. Nie myślałeś o komercyjnym wykorzystaniu swojego talentu?
      • tbernard Re: Dr Marcinkowski - co za twarz 01.02.11, 09:21
        > Współczuje jego studentom.
        > Naukowcem może być dobrym, ale człowiekiem....koszmar. Jak najdalej się takiego
        > trzymać.

        A ja miałem z nim zajęcia i współczuję tym którym nie było to dane.
        Fotka może i lekko prowokująca ale trzeba mieć wyjątkowo humanistyczne pojęcie o implikacji aby aż takie wnioski wyciągać.
      • Gość: f Re: Dr Marcinkowski - co za twarz IP: *.ii.uni.wroc.pl 01.02.11, 19:58
        każdy kto kiedykolwiek oglądał zdjęcia w gazecie w. (a zwłaszcza .pl) wie jak obiektywnie wybierane są te zdjęcia :]
    • flamengista brawo! 31.01.11, 22:56
      No właśnie, czemu "MY"? Czemu Baron wrzucił wszystkich do jednego worka?

      Dr Marcinkowski słusznie zwrócił uwagę - są jeszcze naukowcy uprawiający w Polsce naukę na światowym poziomie. I wykładowcy prowadzący solidne zajęcia.

      Tu chodzi o to, by tacy Baronowie im po prostu nie przeszkadzali.
      • Gość: Kleofas Re: brawo! IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.11, 23:09
        flamengista napisał:

        > No właśnie, czemu "MY"? Czemu Baron wrzucił wszystkich do jednego worka?
        >
        > Dr Marcinkowski słusznie zwrócił uwagę - są jeszcze naukowcy uprawiający w Pols
        > ce naukę na światowym poziomie. I wykładowcy prowadzący solidne zajęcia.
        >
        > Tu chodzi o to, by tacy Baronowie im po prostu nie przeszkadzali.



        Jakoś bardziej mi pasi Baron, niż prawy i naukowy Marcinkowski!
      • Gość: taka prawda Niech każdy mówi za siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 23:14
        Ty na pewno się do nich nie zaliczasz, bo ty całymi dniami gadasz na forach internetowych.
        • hrabiaa Re: Niech każdy mówi za siebie 01.02.11, 00:11

          Gość portalu: taka prawda napisał(a):

          > Ty na pewno się do nich nie zaliczasz, bo ty całymi dniami gadasz na forach internetowych


          Ty zapewne "wpadasz" na forum, jak ten drobny pijaczek do izby wytrzeźwień.... Zawsze twierdzisz, że nie chlejesz! Czas na esperal!
          • Gość: taka prawda Re: Niech każdy mówi za siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:20
            hrabiaa napisał:

            > Ty zapewne "wpadasz" na forum, jak ten drobny pijaczek do izby wytrzeźwień....


            Skąd wiesz? Mieszkasz tam na stałe?
            • galareta2 I to ma być rzeczowa dyskusja? Panowie - wstyd! 01.02.11, 07:57
              Jeśli wpadacie tu, by się wzajemnie obrażać, to szkoda miejsca. I nie ten poziom.
    • matdokt Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 23:14

      Generalnie zgadzam sie z Marcinkowskim. Potwierdzam, że na wydziale Mat&Inf panuje normalność: otwarte konkursy na adiunktów (np. tutaj, lub tutaj), ocena pracowników, premiowanie aktywnych naukowo, wyrzucanie nieaktywnych (aczkolwiek parę świętych krów na ii dalej siedzi :), jednym słowem porządny europejski poziom. Ludzie wyjeżdżają na porządne postdoki, starają się publikować w porządnych czasopismach i są zadowoleni z pracy naukowej.

      Dlatego nie rozumiem dlaczego Dybczyński w swoim liście używa my.
      Czy chodzi mu o poprawę sytuacji na swoim wydziale?
      Dlaczego sądzi ze na wszystkich wydziałach UWr jest taki syf jak na jego?
      A może jest zazdrosny o to że ktoś na UWr ma lepiej i nie zarabia wcale 2500 tylko znacznie więcej, przy tym pracując na jednym etacie?
    • 2pasozytypanstwowe Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 31.01.11, 23:27
      Znalazł się znawca. Bóg Ścisłowców po prostu. Jak to to podkreśla, że on, że, wow (!!) skandalista, że publikujący... Pozerstwo, lanserstwo i pustosłowie. Miej trochę wstydu, chłopie, przyznaj, że gdyby nie humaniści, to byś czytać nie potrafił.
      • 1410_tenrok wygląda na to, że jednak Marcinkowski utrafił w se 01.02.11, 00:21
        dno, ponieważ pan tu panie kolego dyrdymały opowiadasz, a Uniwersytecik gore!

        Humanistyka, to coś więcej niż wydział humanistyczny dość miernego uniwersytetu (w zakresie humanistycznym) panie Kolego!

        A teraz uwaga do ad remu! A pismo, jak pan zapewne wie, wymyslili kupcy............... Poeci oraz wieszcze musieli uczyć się wszystkiego na pamięć.................. Podobnie jest z komputerami.............. Gdyby nie one, to...................... dalej byłoby pożal się Boże! Np. nie mielibyśmy możliwości wymieniania myśli i spostrzeżeń.
      • Gość: Obserwator Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:32
        Dodam tylko, że na wspomnianej Liście Filadelfijskiej, która wg p. Marcinkowskiego jest niesłusznie odrzucana przez humanistów, jego prace są wymienione tylko raz. można sprawdzić w bazie prowadzonej przez Bibliotekę Uniwersytecką. Osobiście wolałbym, by chłostała mnie za nijakość i brak znaczących osiągnięć osoba, która ma się czym pochwalić. Z pogardą mówi on o publikacjach humanistów, licznych i nic nie wartych, toteż pozwolę sobie w podobnym tonie ocenić jego twórczość. Jeśli ktoś przez kilkanaście lat opublikował jedynie dwadzieścia kilka tekstów, to czy jest to imponujący dorobek? I proszę nie mówić, że pracy ścisłowca nie można porównywać z wysiłkiem humanisty, bo p. Marcinkowski sam ma w nosie specyfikę dziedzin i b. łatwo wydaje sądy o naukach, na których po prostu się nie zna. A na koniec, czy swoje zdjęcie, z taką a nie inną miną aby na pewno zaaprobował? I tak zamiast dyskusji o kondycji Uniwersytetu, zagłębiamy się w węwnatrzuniwersyteckie wojny.

        Ps. Tak wielokrotnie przywoływany jako wzór reformatora prof. Pacholski na wspomnianej liście w ogóle nie figuruje (od 2007 r.). Czy jest to jakiś miernik znaczenia naukowego czy też nie?
        • Gość: ja Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.elektrosat.pl 01.02.11, 00:42
          Dodam tylko, że na wspomnianej Liście Filadelfijskiej, która wg p. Marcinkowskiego jest niesłusznie odrzucana przez humanistów, jego prace są wymienione tylko raz. można sprawdzić w bazie prowadzonej przez Bibliotekę Uniwersytecką
          Nie ma jak to korzystać z dobrych i sprawdzonych źródeł ;-)
          • Gość: ja Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.elektrosat.pl 01.02.11, 00:48
            Co do meritum to Marcinkowski tylko w 2009 roku miał dwie takie prace, a Pacholski rzeczywiście miał sporą przerwę w ostatnich latach, (zagadka dla uważnych czytelników - cóż on takiego w tym czasie robił?), w 2010 miał pracę w Journal of ACM, jednym z najlepszych czasopism zajmujących się informatyką
        • Gość: kol3 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:57
          Człowieku ! Jak możesz pisać podobne rzeczy. Publikacje z Listy Filadelfijskiej sprawdza się u źródła a nie w szczątkowej bazie UWr ! Zobacz sobie na Web of Science (UWr wykupił wieloletni dostęp). Prof Marcinkowski ma tam 16 prac, rektor Pacholski 14. W konkurencyjnej bazie Scopus pewnie będzie trochę więcej (nie sprawdziłem, UWr nie ma licencji). Nie są to może wyniki oszałamiające (obaj mają po ok. 100 cytowań) ale dla naszych humanistów to po prostu kosmos. Jeśli chcesz dalej drążyć, to sprawdź sobie dowolnego naukowca z Wydziału Chemii lub Biotechnologii (niekoniecznie najlepszego). Przekonasz się, że każdy z nich (no, prawie każdy) ma dorobek na wspomnianej liście większy, niż sumarycznie kilkusetosobowe (!) wydziały humanistyczne UWr. A najlepsi cytowań mają więcej niż niejeden cały polski uniwersytet (oczywiście państwowy, o prywatnych szkoda pisać).
        • Gość: lukgar Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.11, 00:58
          > Dodam tylko, że na wspomnianej Liście Filadelfijskiej, która wg p. Marcinkowski
          > ego jest niesłusznie odrzucana przez humanistów, jego prace są wymienione tylko
          > raz. można sprawdzić w bazie prowadzonej przez Bibliotekę Uniwersytecką.

          Można też sprawdzić listę publikacji na stronie p. Marcinkowskiego, a następnie zobaczyć, które zostały opublikowane w czasopismach z LF. Jest ich siedem, są to pozycje 7, 12, 15, 16, 17, 24 i 26.

          > ość. Jeśli ktoś przez kilkanaście lat opublikował jedynie dwadzieścia kilka tek
          > stów, to czy jest to imponujący dorobek?

          liczy się jakość, nie ilość; przynajmniej w naukach ścisłych
          • Gość: ja Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.elektrosat.pl 01.02.11, 01:05
            Informatycy tak mają, ze zwykle publikują na (recenzowanych) konferencjach takich jak np. wspomniany wcześniej ICALP, w czasopismach rzadziej. Z tego powodu ich publikacje najlepiej sprawdzać na dblp: www.informatik.uni-trier.de/~ley/db/indices/a-tree/index.html
        • katarzyna767 Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 01:13
          +Osobiście wolałbym, by chłostała mnie za nijakość
          + i brak znaczących osiągnięć osoba,
          +która ma się czym pochwalić.

          Jedna praca Marcinkowskiego ma chyba więcej cytowan poza Polską niż cały WNS od chwili swojego powstania:

          scholar.google.com/scholar?q=jerzy+marcinkowski&hl=en&btnG=Search&as_sdt=1%2C5&as_sdtp=on
          • Gość: taka prawda Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 01:44
            Czytam, czytam te komentarze i odnoszę wrażenie, że prof. Marcinkowski zmobilizował cały swój wydział przed publikacją tekstu. Wszyscy tak świetnie orientują się w sprawach wewnętrznych tego wydziału, publikacjach prof. Marcinkowskiego, dydaktyce w Instytucie Informatyki... Po przeczytaniu dyskusji mam wrażenie, że co najmniej połowa komentatorów to informatycy...
            • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 10:58
              Bardzo daleko mi do Wrocławia. O sprawach wewnętrznych II się nie wypowiadam, ale na 'naszej' (czyt. nie wrocławskiej) informatyce studenci dość dobrze orientują się w sprawach organizacyjnych wydziału, bo są w nie włączani.

              Co do publikacji... Każdy informatyk-naukowiec wie wszystko o publikacjach dowolnego innego informatyka-naukowca. Do tego służy DBLP (do którego link już się pojawił). Daty, czasopisma, tytuły, linki do wersji elektronicznych (dlatego też mało który informatyk chodzi do biblioteki - w sieci, na stronie autora, wszystko pojawia się szybciej) - co tylko dusza zapragnie. Wpisz sobie w googla "dblp <nazwisko informatyka>" i sam/a zobacz.
        • kontakt-gw Fakty i klamstewka internetowe 01.02.11, 12:09
          Ps. Tak wielokrotnie przywoływany jako wzór reformatora prof. Pacholski na wspomnianej liście w ogóle nie figuruje (od 2007 r.). Czy jest to jakiś miernik znaczenia naukowego czy też nie?

          Baza Web of Knowledge:
          Title: Set Constraints with Projections
          Author(s): Charatonik, W; Pacholski, L
          Source: JOURNAL OF THE ACM Volume: 57 Issue: 4 Article Number: 23 Published: 2010

          Wstyd tak klamac w dobie internetu...
          A moze srodowisko po prostu nie nauczylo sie jeszcze korzystac z Wirtualnej Bazy Nauki?
        • kontakt-gw Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 12:19
          Gość portalu: Obserwator napisał(a):

          Dodam tylko, że na wspomnianej Liście Filadelfijskiej, która wg p. Marcinkowski ego jest niesłusznie odrzucana przez humanistów, jego prace są wymienione tylko raz. można sprawdzić w bazie prowadzonej przez Bibliotekę Uniwersytecką. Osobiście wolałbym, by chłostała mnie za nijakość i brak znaczących osiągnięć osoba, która ma się czym pochwalić.

          Prosze nie osmieszac Biblioteki Uniwersyteckiej i swoich kompetencji bibliograficznych. Search bazy Web of Knowledge (dostep ze strony Wirtualnej Bazy Nauki) dla Marcinkowski J* z afiliacja w Uniwersytecie Wroclawskim wykazuje szesnascie pozycji.
    • Gość: gość Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 00:55
      Hm, wygląda na to, że GW rozpoczęła kampanię wyborczą na UWr.



    • wari Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i Nasz 01.02.11, 03:03
      Marcinkowski chce uchodzić za skandalistę - to jest co najmniej zabawne, a wyszedł co najwyżej na aroganta.
      Porównywanie tak odmiennych dziedzin jak informatyka i politologia świadczy niestety o tym, że autor nie rozumie, czym jest nauka. Do każdej z tych dziedzin i wielu innych należy stosować różne kryteria oceny - to elementarz wiedzy o funkcjonowaniu nauki. Szukanie humanistów na liście filadelfijskiej to zupełne nieporozumienie. Zresztą fetysz listy filadelfijskiej udziela się wielu, podobnie jak wszelkie rankingi, które układane są według metodyki wołającej o pomstę i na pewno mało naukowej.
      Fetysz publikowania po angielsku i w zagranicznych czasopismach to kolejna choroba części ścisłowców. Ta sam praca napisana po polsku w polskim czasopiśmie jest zła, opublikowana zagranicą po angielsku natychmiast zyskuje. Do tego brak refleksji, że w wielu dziedzinach naukowych nie ma potrzeby publikowania zagranicą, bo informacje będące wynikiem tych badań są potrzebne tutaj, na miejscu i nikt ich zagranicą nie potrzebuje.

      Nie wiem też do czego ma prowadzić spór kto zarabia więcej pieniędzy. To nie ma kompletnie żadnego znaczenia, jeśli UWr. ma być jedną instytucją. Są kierunki i wydziały, które z racji charakteru dziedziny są w stanie zarabiać i takie, które mają to utrudnione, a są generalnie bardziej kosztochłonne (generalnie nauki ścisłe). Nie ma w tym ani nic nagannego, to zupełnie normalne. Jeśli tego nie akceptujemy, to wypada rozbić uczelnię na kilka i po problemie.

      Problem badań i poziomu nauki w Polsce leży przede wszystkim w drastycznie niskim poziomie finansowania. Nie można wymagać osiągnięć, kiedy nakłady na naukę są u nas ponad 45 razy niższe niż w Niemczech (licząc na głowę mieszkańca ok. 10 razy większe)! W UE licząc na głowe mieszkańca tylko na Litwie jest gorzej, podobnie ciut lepiej niż u nas na Słowacji, ale już w kolejnych na liście Czechach dwa razy więcej pieniędzy. W osiągnięciach naukowych porównujmy się zatem z Litwą, Armenią, Marokiem czy Ekwadorem, a nie z Europą Zachodnią.
      • Gość: grizzly Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 04:05
        > Problem badań i poziomu nauki w Polsce leży przede wszystkim w drastycznie nisk
        > im poziomie finansowania. Nie można wymagać osiągnięć, kiedy nakłady na naukę s
        > ą u nas ponad 45 razy niższe niż w Niemczech (licząc na głowę mieszkańca ok. 10
        > razy większe)! W UE licząc na głowe mieszkańca tylko na Litwie jest gorzej, po
        > dobnie ciut lepiej niż u nas na Słowacji, ale już w kolejnych na liście Czechac
        > h dwa razy więcej pieniędzy. W osiągnięciach naukowych porównujmy się zatem z L
        > itwą, Armenią, Marokiem czy Ekwadorem, a nie z Europą Zachodnią.


        Teraz weź i porównaj udział biznesu w finansowaniu nauki w Polsce i w Niemczech, to wtedy zrozumiesz, skąd taka dysproporcja. Gdyby badania naszych naukoffców były cokolwiek warte, biznes (zarówno polski, jak i zagraniczny) pchałby się drzwiami i oknami, żeby ich finansować. Bo, w przeciwieństwie do polskich naukowców, biznesmeni od dawna funkcjonują w kapitalistycznym świecie opartym na konkurencji i potrafią ocenić, co im się opłaca, a co nie.
        • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 08:15
          Gość portalu: grizzly napisał(a):

          > Gdyby badania naszych naukoffców
          > były cokolwiek warte, biznes (zarówno polski, jak i zagraniczny) pchałby się d
          > rzwiami i oknami, żeby ich finansować.

          To nie tak. Polska gospodarka jest szalenie mało innowacyjna - i to jest pierwszy z zasadniczych problemów polskiej nauki - konkurujemy, tak na rynku wewnętrznym, jak i zewnętrznym, niższymi kosztami wytwarzania produktów typowych, nie zaś unikatowymi produktami zaawansowanymi technologicznie. Polscy przedsiębiorcy kupują gotowe technologie i know-how za granicą, bo zwrot z takiej inwestycji jest znacznie szybszy i pewniejszy, niż opracowywanie i wdrażanie czegoś zupełnie nowego. Inwestujące u nas firmy zagraniczne mają swoje centra badawcze w innych krajach, a inwestując w Polsce, przywożą swoje technologie. Największe sukcesy polska nauka osiąga w zakresie badań podstawowych, których wyników nie da się łatwo skomercjalizować.

          > biznesmeni od dawna funkcjonują w kapitalistycznym świecie opartym na konk
          > urencji i potrafią ocenić, co im się opłaca, a co nie.

          No właśnie.

          Drugim zasadniczym problemem polskiej nauki jest to, że w Polsce jest *za dużo studentów* - nie na wydziałach ścisłych i przyrodniczych, ale na kierunkach społecznych, ekonomicznych, pedagogicznych. Są oni wobec tego kształceni na marnym poziomie, a obciążeni (nie za darmo!) licznymi nadgodzinami pracownicy naukowi tych wydziałów nie mają czasu, sił ani motywacji do prowadzenia badań naukowych.
          • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 14:56
            Taaa... I znowu winni są wszyscy (pani minister, studenci, politycy, media, teraz biznesmeni), tylko nie my. Proponuję się zastanowić:

            1. Czyja to jest wina, że "zwrot z takiej inwestycji [z zagranicy] jest znacznie szybszy i pewniejszy, niż opracowywanie i wdrażanie czegoś zupełnie nowego [w Polsce]"?

            2. Czyja to jest wina, że "na kierunkach społecznych, ekonomicznych, pedagogicznych" jest w Polsce "za dużo studentów"? Chyba to uczelnie decydują o limitach przyjęć?

            Poza tym chciałbym zauważyć, że ci "nadliczbowi" studenci, to głównie studenci zaoczni i wieczorowi, a więc tacy, którzy *sami* płacą za swoje studia. Jeśli uczelnie nie potrafią tak skalkulować opłat za te studia, aby zatrudnić odpowiednią liczbę wykładowców (albo też nieefektywnie zarządzają tymi pieniędzmi), to... właśnie, czyja to jest wina?

            A jeśli faktycznie, tak jak piszesz, "polska gospodarka jest szalenie mało innowacyjna" i nie potrzebuje zaawansowanych technologii (w co osobiście nie wierzę, bo gdyby te technologie im się opłacały albo mieli, skąd je brać, to innowacyjność od razu by skoczyła, zgodnie z prawem konkurencji na wolnym rynku), to wynikałoby z tego, że - poza nielicznymi dyscyplinami - nie potrzebujemy nauki. Po co inwestować w coś, co nikomu się nie przydaje, a na rynku międzynarodowym też nie jest konkurencyjne? Gadanie o sukcesach "w zakresie badań podstawowych, których wyników nie da się łatwo skomercjalizować" przypomina mi tłumaczenia większości humanistów, którzy nie mogą pochwalić się konkretnymi wynikami naukowymi (wg jakiegokolwiek kryterium), w związku z tym usprawiedliwiają się, że ich humanistyczne "osiągnięcia" nie poddają się ocenom za pomocą punktów i wskaźników. Czyste lanie wody, nic więcej.
            • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 15:18
              Gość portalu: Jura napisał(a):

              > 1. Czyja to jest wina, że "zwrot z takiej inwestycji [z zagranicy] jest znaczni
              > e szybszy i pewniejszy, niż opracowywanie i wdrażanie czegoś zupełnie nowego [w
              > Polsce]"?

              Hm... Praw ekonomii?

              > 2. Czyja to jest wina, że "na kierunkach społecznych, ekonomicznych, pedagogicz
              > nych" jest w Polsce "za dużo studentów"? Chyba to uczelnie decydują o limitach
              > przyjęć?

              Po pierwsze, państwa polskiego, które ukrywa bezrobocie wśród absolwentów szkół średnich, tak ustawiając zasady finansowania studiów *i studentów*, żeby studiowanie kierunków społecznych, po których nie można znaleźć pracy, się opłacało. Przeczytaj Studiować pedagogikę.

              > Poza tym chciałbym zauważyć, że ci "nadliczbowi" studenci, to głównie studenci
              > zaoczni i wieczorowi

              Nie. To się rozkłada prawie po równo na studentów studiów stacjonarnych i niestacjonarnych.

              > gdyby te technologie im się opłacały

              Ale się nie opłacają. Opłacałyby się, gdyby kosztowały nie więcej niż gotowe patenty, które można kupić *lub* gdyby konkurencja wymusiła na nich inwestowanie w nowe produkty i technologie.

              > Gadanie o sukcesach "w zakresie badań podstawowych,
              > których wyników nie da się łatwo skomercjalizować"

              No wiesz, teoria heliocentryczna Kopernika, teoria ewolucji Darwina, teoria względności Einsteina to wszystko były badania podstawowe, nienastawione na zysk. Generalnie w świecie, nie w Polsce, przemysł nie jest zainteresowany finansowaniem badań, których wyników nie da się przełożyć na sprzedawalny produkt za więcej niż pięć lat, ale gdyby takie badania ustały, za dziesięć-kilkanaście lat nastąpiłaby kompletna stagnacja.
              • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 16:06
                Czyli jednak. Wszyscy winni, tylko nie my. Ale do konkretów:

                pfg napisał:
                > Hm... Praw ekonomii?

                To niech polscy naukowcy wreszcie dostosują się do tych praw ekonomii! Znikają granice przy transferze technologii, warto by było to zauważyć.

                > Po pierwsze, państwa polskiego, które ukrywa bezrobocie wśród absolwentów
                > szkół średnich, tak ustawiając zasady finansowania
                > studiów *i studentów*, żeby studiowanie kierunków społecznych,
                > po których nie można znaleźć pracy, się opłacało.

                A ja myślałem, że to uczelnie ustalają limity przyjęć na poszczególne kierunki. No proszę, jednak się myliłem. To państwo polskie zmusza dyrektorów poszczególnych instytutów, żeby nabory *studentów* były większe niż są w stanie obsłużyć?

                > Nie. To się rozkłada prawie po równo na studentów studiów stacjonarnych i niest
                > acjonarnych.

                Bzdura! Narzekania na niedostateczne wykształcenie studentów, usprawiedliwiane tym, że za mało jest wykładowców w stosunku do ogromnego wzrostu popytu na studia, dotyczą przede wszystkim zaocznych i wieczorowych. Zresztą nawet w przypadku studentów dziennych nikt nie każe uczelniom brać więcej w stosunku do możliwości.

                > Opłacałyby się, gdyby kosztowały nie więcej niż gotowe pa
                > tenty, które można kupić *lub* gdyby konkurencja wymusiła na nich inwestowanie
                > w nowe produkty i technologie.

                Myślę, że kto *jak* kto, ale biznes w porównaniu z polskimi naukowcami dużo lepiej wie, co to jest konkurencja.

                > No wiesz, teoria heliocentryczna Kopernika, teoria ewolucji Darwina, teoria wzg
                > lędności Einsteina to wszystko były badania podstawowe, nienastawione na zysk.

                Stary argument niczym wyleniały kocur. Szkoda tylko, że to wszystko to są jednostkowe przypadki z zupełnie innych czasów. Ani Kopernik, ani Darwin, ani Einstein nie dokonali swoich odkryć, pracując na *uczelniach*. Dlaczego więc tymi samymi przykładami nie dowodzisz, że uczelnie są zbędne do prowadzenia badań podstawowych?

                > Generalnie w świecie, nie w Polsce, przemysł nie jest zainteresowany finansowan
                > iem badań, których wyników nie da się przełożyć na sprzedawalny produkt za więc
                > ej niż pięć lat

                Problem w tym, że wy nawet takich wyników nie macie, o czym świadczą notowania polskich naukowców (poza nielicznymi wyjątkami). Poza tym warto pamiętać, że tzw. badania podstawowe to tylko cząstka ogólnej liczby badań, jakie prowadzi się na uczelniach. Można je finansować np. z dochodów za patenty. Patenty? Jakie patenty?
                • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 20:58
                  Gość portalu: Jura napisał(a):

                  > To niech polscy naukowcy wreszcie dostosują się do tych praw ekonomii!

                  Ale przecież chodzi o prawa ekonomii działające na przedsiębiorców! Polscy przedsiębiorcy, podobnie jak zagraniczne koncerny inwestujące w Polsce, osiągają sukces rynkowy dzięki tańszej sile roboczej, niższym kosztom transportu, niż z Chin, braku konieczności płacenia ceł za towary wytwarzane poza EU, nie dzięki posiadaniu unikalnej technologii. Poza tym żeby inwestować w nowe technologie, trzeba mieć spory kapitał, bo nie wszystkie inwestycje są trafione, bo czas od pierwotnego zarysu pomysłu do wdrożenia nowego produktu jest długi. Skoro przedsiębiorcy - podkreślam: mówię o przedsiębiorcach działających/inwestujących w Polsce - nie muszą inwestować w R&D, nie robią tego. Proste? Absurdalnie proste.

                  Nie musisz mi tłumaczyć, że to jest krótkowzroczna polityka. Ale żeby coś się zmieniło, gospodarka musi zmienić się w stopniu o wiele większym, niż uczelnie.

                  > Znikają
                  > granice przy transferze technologii, warto by było to zauważyć.

                  O tym właśnie mówię, mój drogi.

                  > To państwo polskie zmusza dyrektorów poszczegól
                  > nych instytutów, żeby nabory *studentów* były większe niż są w stanie obsłużyć?

                  No tak. Na polskich uczelniach publicznych ponad 80% przychodu pochodzi z działalności dydaktycznej. Stawkę, jaką państwo polskie płaci za studenta studiów stacjonarnych, ustala państwo polskie. Jeżeli masz zmaksymalizować iloczyn (stawka za studenta)*(liczba studentów), maksymalizujesz ten czynnik, na który masz wpływ. Dodatkowo siatka płac, Kodeks Pracy, reguły ZUSowskie i Bóg wie co jeszcze ustawione są tak, że uczelniom (pracodawcom) bardziej opłaca się dawać nadgodziny istniejącym pracownikom niż zatrudnić dodatkowych pracowników. Gdyby państwo polskie płaciło więcej za studenta, uczelnie nie odczuwałyby presji na kształcenie jak największej liczby studentów. Ba, gdyby na badania naukowe nakłady były większe - nawet nie dotacja statutowa, która jest (bywa) demoralizująca, ale pula pieniędzy przeznaczona na granty była zauważalnie większa, tak, żeby przychody z działalności naukowej stanowiły większą pozycję w budżecie uczelni - nacisk na prowadzenie badań byłby większy.

                  > > Nie. To się rozkłada prawie po równo na studentów studiów stacjonarnych i
                  > niest
                  > > acjonarnych.
                  >
                  > Bzdura!

                  Słyszałeś o czymś takim, jak Rocznik Statystyczny? Zajrzyj. Możesz to uznać za pouczające.

                  > Ani Kopernik, ani Darwin, ani Einste
                  > in nie dokonali swoich odkryć, pracując na *uczelniach*.

                  W porządku. Przykładów Kopernika, Darwina i Einsteina użyłem dlatego, że powinny one być znane przeciętnemu absolwentowi liceum. Służę następnymi.

                  James Clerk Maxwell pracował kolejno na kilku brytyjskich uniwersytetach, a gdyby nie jego prace, to byśmy sobie nie pogadali i ogólnie byłoby kiepsko, bo byśmy nie znali elektromagnetyzmu.

                  Erwin Schroedinger, gdy publikował swoje równanie, był profesorem w Zurychu. Potem był profesorem w innych uniwersytetach niemieckich, austriackich, a pod koniec życia w Dublinie. Niels Bohr był profesorem w Kopenhadze, pracował też na uniwersytecie w Manchesterze. Werner Heisenberg był asystentem Bohra w Kopenhadze, potem został profesorem w Lipsku. Gdyby nie ci ludzie (i paru innych), też byśmy sobie nie pogadali, bo nie znając mechaniki kwantowej, nie rozumielibyśmy fizyki półprzewodników.

                  Francis Crick i James Watson odkryli budowę DNA pracując w Cavendish Laboratory (formalnie część departamentu fizyki!) Uniwersytetu Cambridge. W tymże samym laboratorium kilkadziesiąt lat wcześniej Ernest Rutherford odkrył istnienie jądra atomowego. Mam tłumaczyć jakie dla współczesnej nauki, techniki i medycyny znaczenie ma znajomość DNA oraz fizyka jądrowa?

                  Maria Curie była profesorem Sorbony. Mam tłumaczyć do czego wykorzystujemy promieniotwórczość?

                  Przesuńmy się do czasów bardziej współczesnych. Masz może aparat cyfrowy albo netbooka? Nie miałbyś do nich pamięci, gdyby nie odkrycie gigantycznego magnetooporu. Jeden z odkrywców, Albert Fret, był profesorem na Universite Paris-Sud, drugi, Peter Grunberg, profesorem w Julich.

                  Mógłbym tak bardzo długo wyliczać. Przepraszam, że moje przykłady są związane z fizyką, ale sam rozumiesz...

                  > badania podstawowe to tylko cząstka ogólnej liczby badań, jakie prowadzi się
                  > na uczelniach.

                  Jeżeli chcesz zasugerować, że wydziały, które ani nie prowadzą badań podstawowych, ani nie patentują, należy zamknąć, to Marcinkowski, duchowy ojciec tej dyskusji, gotów by się z tym zgodzić.

                  > Patenty? Jakie patenty?

                  Patenty generują dochód dopiero gdy ktoś ich chce użyć w celach komercyjnych. Bez tego to są same koszty. A polska gospodarka - patrz początek. Zresztą masz całkowitą rację! Polska patentuje bardzo mało, ale nie dotyczy to tylko uczelni, ale również przemysłu. Dlaczego? Bo polska gospodarka jest bardzo mało innowacyjna.

                  I tak oto wróciliśmy do początku.
                  • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 22:29
                    pfg napisał:

                    > Skoro
                    > przedsiębiorcy - podkreślam: mówię o przedsiębiorcach działających/inwestującyc
                    > h w Polsce - nie muszą inwestować w R&D, nie robią tego. Proste? Absurdalnie pr
                    > oste.

                    Nie. To wy chcielibyście, żeby ktoś wam sypnął kasą, a później wy ewentualnie pomyślicie o wynalazkach. I płaczecie, gdy nie znajdziecie frajera. Jeszcze raz powtarzam: nie ma zapotrzebowania na waszą pracę w Polsce - szukajcie go za granicą. Proste? Absurdalnie proste.

                    Tylko kto wam zaufa, skoro najlepsza polska uczelnia jest w którejś tam setce światowych rankingów?

                    >> Znikają
                    >> granice przy transferze technologii, warto by było to zauważyć.

                    > O tym właśnie mówię, mój drogi.

                    Nie skarbie, ty cały czas piszesz o czymś wręcz przeciwnym.

                    > Gdyby państ
                    > wo polskie płaciło więcej za studenta, uczelnie nie odczuwałyby presji na kszta
                    > łcenie jak największej liczby studentów.

                    Myślisz? Ja myślę coś innego - że to jest skok na kasę, korzystanie z dużego zapotrzebowania na edukację na rynku i nabijanie kabzy przez uczelnie. Jeszcze kilkanaście lat temu studentów było dużo mniej i uczelnie jakoś funkcjonowały. Co więcej, nawet obecnie na wielu kierunkach ścisłych (m.in. fizyce) studentów też nie ma zbyt dużo (w porównaniu z kierunkami z nauk społecznych) i tam bardziej stawia się na badania, a instytuty są w stanie się utrzymać. Czyli jednak dasię. Wszystko zależy od chęci i priorytetów, a te określają poszczególne instytuty czy wydziały, a nie ministerstwo.

                    > Ba, gdyby na badania naukowe nakłady b
                    > yły większe - nawet nie dotacja statutowa, która jest (bywa) demoralizująca, al
                    > e pula pieniędzy przeznaczona na granty była zauważalnie większa, tak, żeby prz
                    > ychody z działalności naukowej stanowiły większą pozycję w budżecie uczelni - n
                    > acisk na prowadzenie badań byłby większy.

                    Poczytaj sobie, jak efektywnie polscy naukowcy aplikują w grantach z funduszy europejskich (był niedawno taki tekst w "Wyborczej" - nie chce mi się obecnie go szukać). Podpowiem ci, że samo zainteresowanie tymi grantami jest niemal zerowe. A wcale niemałe pieniądze czekają.

                    > Słyszałeś o czymś takim, jak Rocznik Statystyczny? Zajrzyj. Możesz to uznać za
                    > pouczające.

                    Zajrzyj lepiej ty, bo to ty podajesz błędne fakty, a nie ja.

                    > W porządku. Przykładów Kopernika, Darwina i Einsteina użyłem dlatego, że powinn
                    > y one być znane przeciętnemu absolwentowi liceum. Służę następnymi.

                    Ale co mi po tych przykładach, skoro one nie tworzą żadnej reguły? Wręcz przeciwnie: fakt, że odkryć w dziedzinie badań stosowanych dokonywały zarówno osoby pracujące na uczelniach, jak i nie pracujące (świetnym przykładem jest Einstein) dowodzi raczej, że publiczne finansowanie nie ma większego wpływu na zainteresowanie tego rodzaju badaniami. Państwo powinno finansować **przede wszystkim** to, co uważa - w bliższej lub dalszej perspektywie - za ważne dla tego państwa. Hobby powinno być finansowane albo z prywatnych pieniędzy hobbystów, albo ze specjalnych stypendiów lub niszowych funduszy. Nie sądzę, aby podatnicy życzyli sobie, żeby ich pieniądze wydawane były na coś, co nie da społeczeństwu wymiernych korzyści. Ty uważasz inaczej, ale w żaden sposób nie jesteś w stanie udowodnić wyższości swojego punktu widzenia.

                    Dodam jeszcze, że twoje kolejne przykłady są do d..., bo dość łatwo wyobrazić sobie praktyczne zastosowania znajomości DNA, elektromagnetyzmu, mechaniki kwantowej czy promieniotwórczości. Jestem przekonany, że wiele państw czy instytucji byłoby chętnych w dzisiejszych czasach na finansowanie takich badań.
                    • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 22:36
                      > Wręcz przeciwnie: fakt, że odkryć w dziedzinie badań stosowanych...

                      Oczywiście miałem na myśli badania **podstawowe**, a nie stosowane...
                    • kagan.blox Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 22:58
                      PFG nie wyjedzie. On lubi uklady na UJ, gdzie mogl sie habilitowac az 17 lat...
                      • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 23:37
                        No tak, teraz rozumiem, dlaczego ma takie poglądy na funkcjonowanie nauki, rodem z poprzedniej epoki.
                    • pfg Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 02.02.11, 00:06
                      Gość portalu: Jura napisał(a):

                      > Co
                      > więcej, nawet obecnie na wielu kierunkach ścisłych (m.in. fizyce) studentów te
                      > ż nie ma zbyt dużo (w porównaniu z kierunkami z nauk społecznych) i tam bardzie
                      > j stawia się na badania, a instytuty są w stanie się utrzymać.

                      Po pierwsze, :-)
                      Po drugie, cieszę się, że dostrzegasz ujemną korelację pomiędzy liczbą studentów a jakością badań. Namawiałbym cię do próby zrozumienia mechanizmu, który za to odpowiada, ale dla ciebie, obawiam się, nie ma już ratunku (zrób test: sprawdź ten rocznik statystyczny - to jest dość proste, rocznik jest nawet dostępny w necie). Piszę nie do ciebie, ale na wypadek, gdyby to czytał ktoś oprócz ciebie i Kellera.

                      > Poczytaj sobie, jak efektywnie polscy naukowcy aplikują w grantach z funduszy e
                      > uropejskich (był niedawno taki tekst w "Wyborczej" - nie chce mi się obecnie go
                      > szukać). Podpowiem ci, że samo zainteresowanie tymi grantami jest niemal zerow
                      > e. A wcale niemałe pieniądze czekają.

                      W grantach europejskich, w zależności od typu grantu, success ratio waha się od 15% do 25%. Ale dziękuję, obecnie uczestniczę w dwu, uczestniczyłem też w dwu innych, już zakończonych.

                      > Państwo powinno finansować **przede wszystkim**
                      > to, co uważa - w bliższej lub dalszej perspektywie - za ważne dla tego państwa.

                      Jeżeli ograniczymy się do bliższej perspektywy, popadamy w bardzo szkodliwe urojenie utylitaryzmu. Jeśli rozszerzymy na dalszą perspektywę - nikt nie wie, co się okaże przydatne. Ekstrapolacja danych historycznych pozwala przypuszczać, że badania podstawowe okażą się bardziej przydatne niż większość badań stosowanych.

                      > Dodam jeszcze, że twoje kolejne przykłady są do d..., bo dość łatwo wyobrazić s
                      > obie praktyczne zastosowania znajomości DNA, elektromagnetyzmu, mechaniki kwant
                      > owej czy promieniotwórczości.

                      Dzisiaj jest sobie to bardzo łatwo wyobrazić, bo nie musimy sobie niczego wyobrażać: wiemy, gdzie to znalazło zastosowanie. Gdy wszystkie wymienione przeze mnie rzeczy odkrywano, była to pure science, bez żadnych wyobrażalnych perspektyw do zastosowań praktycznych.

                      Nawiasem mówiąc, o ile Albert Einstein faktycznie wymyślił i opublikował Szczególną Teorię Względności i teorię zjawiska fotoelektrycznego jako skromny urzędnik patentowy, o tyle nad Ogólną Teorią Względności pracował już jako profesor uniwersytetów - kolejno - w Zurychu, Pradze, znów Zurychu i Berlinie.
                      • Gość: Jura Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 01:26
                        pfg napisał:

                        > Po pierwsze, :-)

                        No, żeby być precyzyjnym, to nie tylko na fizyce (także na biologii, biotechnologii, informatyce, matematyce, chemii i w wielu innych dziedzinach). Ale wiedziałem, że ci się spodoba :-).

                        > Po drugie, cieszę się, że dostrzegasz ujemną korelację pomiędzy liczbą studentó
                        > w a jakością badań.

                        Pisałem już o tym chyba w swoim pierwszym poście. Tu nie chodzi o korelację, tylko o to, kto ma wpływ na to zjawisko. Więc jeszcze raz powtarzam: to uczelnie (czyli sami naukowcy) decydują o prowadzonej polityce w kwestii proporcji nauka : dydaktyka, a nie ministerstwo im narzuca.

                        > sprawd
                        > ź ten rocznik statystyczny - to jest dość proste, rocznik jest nawet dostępny w
                        > necie

                        Ale to ja mam szukać potwierdzania argumentów, które podajesz? To do ciebie należy ich udowadnianie. Więc zadaj sobie trud i udowodnij. A wtedy ja wezmę rocznik bądź jakieś inne źródło i to sprawdzę. Czy jak pisałeś habilitację, to też komisja albo recenzenci musieli udowadniać wnioski, jakie w niej wysnuwałeś?

                        > W grantach europejskich, w zależności od typu grantu, success ratio waha się od
                        > 15% do 25%. Ale dziękuję, obecnie uczestniczę w dwu, uczestniczyłem też w dwu
                        > innych, już zakończonych.

                        No ciekawe, bo ja czytałem, że i w zasadzie nie aplikują, i praktycznie nie mają żadnych sukcesów (co zrozumiałe, skoro nie aplikują). Pewnie o różnych grantach mówimy, być może w fizyce jest inaczej. Ale fizyka to nie cała nauka, a tym bardziej twój pojedynczy przypadek nie można uogólniać jako normę. Choć prawdę mówiąc, zaczynam się teraz zastanawiać czy cztery europejskie granty na naukowca z kilkudziesięcioletnim stażem pracy w tak światowej dyscyplinie, jak fizyka, to dużo. Hmm...

                        > Dzisiaj jest sobie to bardzo łatwo wyobrazić, bo nie musimy sobie niczego wyobr
                        > ażać: wiemy, gdzie to znalazło zastosowanie. Gdy wszystkie wymienione przeze mn
                        > ie rzeczy odkrywano, była to pure science, bez żadnych wyobrażalnych perspektyw
                        > do zastosowań praktycznych.

                        Ciekawe, bo mi się wydaje, że poznanie podstawowych praw fizycznych pozwala bardzo łatwo wyobrazić sobie ogromną przydatność tego rodzaju wiedzy (np. w gospodarce, ale nie tylko). Być może trudno było wyobrazić sobie *konkretne* jej zastosowania, ale to nie jest równoznaczne z wyobrażeniem sobie **ogromnej** *przydatności* tej wiedzy w ogóle (jako wiedzy stosowanej, rzecz jasna). Jak odkrywano DNA, to pewnie też nikt nie domyślał się, czy wiedza ta przyda się w leczeniu konkretnych chorób inżynierią genetyczną, ale podejrzewam, że mało kto miał wątpliwości, że będzie miała ona ogromne znaczenie np. w rozwoju medycyny.

                        > Nawiasem mówiąc, o ile Albert Einstein faktycznie wymyślił i opublikował Szczeg
                        > ólną Teorię Względności i teorię zjawiska fotoelektrycznego jako skromny urzędn
                        > ik patentowy, o tyle nad Ogólną Teorią Względności pracował już jako profesor u
                        > niwersytetów - kolejno - w Zurychu, Pradze, znów Zurychu i Berlinie.

                        Wiem o tym, ale nie wiem, czego to ma dowodzić? Bo według mnie, jak już napisałem, nie dowodzi niczego.
      • selerr Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i 01.02.11, 10:25
        Jeśli ktoś jest tu arogantem, to na pewno niejaki wari.
        wari napisał:

        > Fetysz publikowania po angielsku i w zagranicznych czasopismach to kolejna chor
        > oba części ścisłowców. Ta sam praca napisana po polsku w polskim czasopiśmie je
        > st zła, opublikowana zagranicą po angielsku natychmiast zyskuje.

        Tej samej pracy napisanej po polsku nie przeczyta nikt poza paroma kolesiami z pracy, biorąc pod uwagę rozdrobnienie zainteresowań badawczych naukowców. Ta sama praca napisana po polsku nie wnosi tym samym nic do światowej nauki. Staje się więc tylko hobby danego środowiska. Dość drogim hobby.

        > w wielu dziedzinach naukowych nie ma potrzeby publikowania zagrani
        > cą, bo informacje będące wynikiem tych badań są potrzebne tutaj, na miejscu i n
        > ikt ich zagranicą nie potrzebuje.

        I tu juz w zasadzie należałoby zakończyć

      • Gość: mmm Re: Dr Marcinkowski: Są dwa uniwersytety - Wasz i IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 11:08
        Chyba nie rozumiesz o co chodzi z listą filadelfijską i pisaniem po angielsku. Postaram się łagodnie wyjaśnić.

        Lista filadelfijska, to lista czasopism o światowym zasięgu. Publikowanie tam oznacza, że prowadzi się badania na światowym poziomie (bo liczba rzeczy publikowanych jest ograniczona, czyli jeśli ktoś zgodził się opublikować jakiś wynik, to oznacza, że nikt na świecie nie miał nic lepszego). Publikowanie w polskich czasopismach oznacza tylko tyle, że jest się najlepszym w Polsce. To tak jakby porównywać zwycięzców polskiej ekstraklasy do zwycięzców mundialu... Tam po prostu jest większa konkurencja, więc siłą rzeczy trzeba być lepszym.

        Co do pisania po angielsku - to jest w tej chwili język światowej nauki i jeśli chce się mieć wpływ na to co się dzieje na świecie (a nie tylko w Polsce), to trzeba publikować po angielsku. Można to, lekko nadużywając, porównać to największego geniusza, który potrafi rozwiązać każdy problem, tylko nie może się porozumiewać z otoczeniem. Co otoczenie ma z niego? Co światowa nauka ma z publikacji po polsku, skoro nikt, poza Polakami, nie jest w stanie ich przeczytać?
        • Gość: Anonim O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą... IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 01.02.11, 13:47
          Szanowni Państwo

          Część prac naukowych polskich specjalistów NIE jest przeznaczona dla czytelnika i naukowca zagranicznego (z bardzo nielicznymi wyjątkami, które potwierdzają regułę), ponieważ badana jest np. polska, lokalna specyfika, która nikogo na zewnątrz (ze wspomnianymi wyjątkami) nie interesuje. To, że coś nie jest szczególnie użyteczne dla odbiorcy globalnego nie oznacza jednak, że jest to równie bezużyteczne dla odbiorcy lokalnego.

          Naprawdę zdumiewa mnie niezdolność do zrozumienia, że informatyka jest czymś całkowicie odmiennym, niż dajmy na to, socjologia, czy filologia. Część socjologów może bowiem zajmować się np. badaniami nad uwarunkowaniami i wpływem zmian społeczno-kulturowych w Polsce na funkcjonowanie polskiej rodziny. Kogo to obchodzi na Zachodzie? Pewnie niemal nikogo. Jednak nas to powinno obchodzić, ponieważ zrozumienie funkcjonowania i przemian polskiego społeczeństwa ma dla naszego kraju żywotne znaczenie.

          Warto nawiasem mówiąc przeprowadzić socjologiczne i psychologiczne badania nad stanem polskiego środowiska naukowego, a zwłaszcza jego umysłowością. Łatwo tu bowiem dostrzec objawy degeneracji intelektualnej i całkowite niezrozumienie faktu, iż różne obszary naukowe mają swoją unikalną specyfikę. Można oczywiście nawzajem obrzucać się błotem i dyskutować o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Tudzież o wyższości posiadania pralki nad umiejętnością sprawnego posługiwania się językiem polskim. Pytanie jaki to ma sens i cel?

          Poziom dyskusji toczonej na tym forum przez - jak sądzę - głównie naukowców i studentów jest jednym z przykładów zapaści cywilizacyjnej jaka się u nas dokonała. Przerzucanie się twierdzeniami o ograniczonych horyzontach humanistycznych informatyków oraz niezdolności do wypełnienia PITU przez humanistów jest mocno żałosne. Proszę spróbować zastanowić się nad tym jak podobne "dyskusje" wyglądają dla osób z zewnątrz. To jest piaskownica.

          Można oczywiście podzielić, czy rozbić uniwersytet, to kwestia techniczna, jednak podobne dyskusje wskazują na katastrofalny upadek etosu akademickiego oraz świadomości wspólnoty przez ów etos kształtowanej. Widać tutaj, jak skutecznie dokonało się pranie mózgu - dawniej obowiązywało twierdzenie, że ekonomia jest niczym, polityka wszystkim (jak ekonomia, to polityczna), dzisiaj odwrotnie - przyjął się rodzaj fanatyzmu, którego znamiennym sygnałem jest sugerowanie, że uniwersytet jest po prostu kolejną firmą działającą na wolnym rynku i dostarczającą pewien specyficzny produkt. Otóż nie jest. I nie, proszę Państwa, logika wolnego rynku nie jest uniwersalna i wszechobejmująca. Dlaczego miałaby być? Istnieją różne obszary ludzkiej aktywności rządzone różnymi prawami i regułami. Podobnie istnieją różne obszary wiedzy oraz różne dyscypliny naukowe, rządzone własną specyfiką.

          Mamy tu do czynienia z dyskusją, w której "ścisłowcy" narzekają na "okupację" humanistów nie wiedzących jak działa mikrofalówka i nie mających kontaktów z biznesem. Humaniści twierdzą ze swej strony, że ścisłowcy to tępi technokraci o wąskich horyzontach, posiadający wiedzę o funkcjonowaniu "materii", ale już nie o funkcjonowaniu człowieka i struktur społecznych.

          Zastanówmy się. Czy taki "framing" nie świadczy o tym, że dzieje się coś bardzo niepokojącego?

          Może nie ma sensu badać polskiej rodziny, polskiego języka, kultury, lokalnej specyfiki. Publikujmy wszyscy po angielsku (niedługo może po mandaryńsku) i tylko na liście filadelfijskiej.
          Może idea uniwersytetu jako wspólnoty solidarnie jednoczącej uczonych zajmujących się rozmaitymi aspektami rzeczywistości nie ma już sensu? Może trzeba ją przemyśleć, zrekonstruować, odrzucić?
          To już jest jakiś punkt wyjścia do dyskusji.
          Proszę jednak pamiętać, że wszystkie decyzje mają skutki uboczne, również te długoterminowe. I nie są to jedynie skutki finansowe. Do tego, żeby to zrozumieć potrzebny jest jednak dystans (wymagany podobno od naukowca). Trudno go wypracować, jeśli będziemy w stanie permanentnego polewania się pomyjami i kopania się po kostkach.







          • Gość: Kagan Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dsl.telepac.pt 01.02.11, 14:22
            1. Polska jest czescia Europy a Europa czescia swiata. Tak wiec badaniami nad uwarunkowaniami i wpływem zmian społeczno-kulturowych w Polsce na funkcjonowanie polskiej rodziny interesuja sie naukowcy i politycy na calym swiecie, i to nie tylko teraz. Ostatecznie to Florian Znaniecki zrobil swiatowa kariere na polskich chlopach: w Europie i Amecyce (The Polish Peasant in Europe and America - wspolnie z I. Thomasem).
            2. Ekonomia byla jest i bedzie polityczna. Tak bylo za czasow Ricardo (On the Principles of Political Economy and Taxation), jest dzis i bedzie w przewidywalnej przyszlosci.
            3. Tak wiec od razu widac, jak nisko upadly polskie nauki spoleczne od czasow Znanieckiego, gdyz polscy socjolodzy nie tylko ze nie maja dzis czego publikowac na swiecie, to na dodatek nie znaja angielskiego. :(
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: Anonim Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 01.02.11, 15:35
              O, gratuluję umiejętności obsługi google.

              Zalecałbym czytanie ze zrozumieniem, również w języku angielskim.
              The Polish Peasant in Europe AND AMERICA...

              Twierdzenie, że funkcjonowanie polskiej rodziny interesuje naukowców i polityków na całym świecie jest co najmniej zabawne.

              Nie zajmowałem stanowiska w kwestii tego, czy ekonomia "jest polityczna" (znowu czytanie ze zrozumieniem się kłania). Pisałem natomiast o pewnym totalitaryzmie rozumowania, zniekształceniach percepcji - i wynikających z nich zniekształceniach ocen oraz działań. Obszary polityki i ekonomii są ze sobą ściśle powiązane, to przecież jasne. Można też wygłosić równie odkrywcze twierdzenie, że wszystko jest powiązane ze wszystkim, tak dla dobra dyskusji...

              Nawiasem mówiąc, skoro uważa Pan, że ekonomia "z natury" jest polityczna, sformułowanie "ekonomia polityczna" - jest raczej mało sensowne. Teraz rozumie Pan, o co mi chodzi?

              Byłoby rozsądne, moim skromnym zdaniem, aby nieco mniej energii poświęcał Pan na pisanie na forach, więcej natomiast na czytanie ze zrozumieniem tego, na co Pan odpowiada.
              W przeciwnym wypadku nadal będzie to wyglądało na monolog upozowany jedynie na dialog.

              Pozdrawiam

              BTW nie jestem socjologiem.




              • Gość: mmm Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 16:55
                OK, owszem są takie kawałki nauki, które są lokalne. Te jednak i tak warto publikować po angielsku, żeby wyniki były dostępne dla zagranicznych naukowców. Chociażby metody badania, czy zaobserwowanie związki przyczynowo skutkowe, mogą być bardziej ogólne niż wyłącznie nasze polskie podwórko. Poza tym nie wszyscy humaniści zajmują się polską kulturą/historią. Co z ludźmi zajmującymi się antykiem, psychologią, socjologią na trochę szerszym obszarze niż Polska, medycyną? Nie ma sensu, żeby publikowali po angielsku (nie wiem - może publikują i niesłusznie się czepiam, wiem za to, że w naukach humanistycznych w Polsce nie ma w tym roku ani jednego grantu ERC)?

                No i zostaje kwestia konkurencji. Żeby zaistnieć w naukach ścisłych trzeba się ścigać z całym światem. Żeby zaistnieć w badaniach 'polskich', trzeba się ścigać wyłącznie z Polakami. Siłą rzeczy selekcja wśród 'ścisłowców' musi być ostrzejsza.
                • Gość: Anonim Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 01.02.11, 18:02
                  Ależ ja nie mam nic przeciwko publikowaniu po angielsku. Nie o to tu chodzi.

                  Rozsądnie moim zdaniem publikować zarówno po angielsku, jak i po polsku, ponieważ żyjemy w kraju, który posiada własny język narodowy i nie widzę powodu, aby się nim nie posługiwać (mamy np. oczekiwać, że poloniści będą publikować wyłącznie po angielsku? proszę spróbować zgłosić taki postulat filologom niemieckim...).

                  Bywałem na uczelniach w Niemczech i we Francji i nie przypominam sobie, żeby tamtejsza humanistyka znajdowała się pod presją publikowania wyników badań koniecznie w języku angielskim. Owszem, niektóre perełki się tłumaczy i idą na rynek globalny, ale nie przesadzajmy. Nie jest tak, że wszyscy niemieccy, czy francuscy naukowcy funkcjonują na rynku globalnym, a resztę się wyrzuca z pracy za nieefektywność i zastępują ich "lepsi". Rzeczywistość jest taka, że większość z nich (mówimy o humanistyce, jak jest gdzie indziej - nie jestem pewien) funkcjonuje głównie na rynku lokalnym, z przewagą funkcji przekaźnika wiedzy, rozpowszechniania jej na rynku lokalnym, dostosowywania jej do lokalnych potrzeb i specyfiki itd. Z definicji nigdy wszystkie uczelnie nie będą światową czołówką i nigdy nie będzie na nich pracować światowa czołówka badaczy. Swoją (istotną) rolę do spełnienia mają zarówno centra, jak i peryferia. Jeśli chcemy, żeby studia wyższe kończył 1 % najzdolniejszych obywateli, można do tego zadania zwerbować garstkę najlepszych, genialnych w skali świata naukowców. Jeśli jednak chcemy aby studia wyższe miały charakter masowy - a taka jest obecnie polityka choćby w UE - musimy pogodzić się z tym, że większa część kadry będzie składać się ze średniaków. Tak jest wszędzie. W UK i USA też większość kadry to średniacy, którzy prochu nie wymyślają i Nobli nie odbierają.

                  Ponadto rzecz nie w tym, czy naukowiec opublikuje swoją pracę o historii Kujaw po angielsku, tylko kto na rynku globalnym ją będzie chciał opublikować i przeczytać (jak już zauważono, miejsce w najlepszych światowych periodykach jest ograniczone) - niekoniecznie dlatego, że ma niski poziom, ale dlatego, że po prostu nikogo/prawie nikogo "na zewnątrz" to nie obchodzi. Publikowanie po angielsku, żeby było po angielsku (chociaż i tak czytać to będą Polacy albo ludzie zainteresowani sprawą na tyle, że znają język polski) mija się trochę z celem i jest to głównie sztuka dla sztuki.

                  Chodzi nie tyle o to, w jakim języku publikować, co raczej o to, żeby zachować umiar w oczekiwaniu od naukowców zajmujących się sprawami naszego kraju, jego historii, kultury, języka, ekonomii itd, aby publikowali masowo i regularnie na liście filadelfijskiej. To jest niemożliwe, albowiem często nie są to kwestie użyteczne i potrzebne na rynku globalnym. Za to mogą być bardzo potrzebne na naszym rynku i dotyczyć nas bezpośrednio (w tym również potrzebne administracji oraz decydentom politycznym, np. w projektowaniu i wdrażaniu systemów opieki społecznej, edukacji, systemu penitencjarnego itd.).

                  Oczywiście jeśli ktoś zajmuje się antykiem, sprawa wygląda zdecydowanie inaczej. Mnie jednak nie chodzi o to, że granica biegnie między naukami ścisłymi a humanistyką, ale o to, żeby dostrzegać różnice i nie stosować urawniłowki w myśleniu.

                  Co do konkurencji to rzeczywiście, zgadzam się i nie neguję. Rynek globalny jest trudniejszy, ale też profity dla najlepszych są zdecydowanie większe. Jednak wysoka jakość pracy nie wynika wyłącznie z konkurencji i presji oddechu konkurenta na plecach. To bardzo prostackie założenie (nie jest to argument ad personam). Może wynikać po prostu z talentu, pracowitości, wysokiego poziomu etycznego oraz tego, że lubi się to, co się robi. Nie zawsze (również w nauce) chodzi o to, żeby się "ścigać".

                  Czy prace Pawła Jasienicy są mniej wybitne ponieważ nie "ścigał" się z rynkiem globalnym? Nie publikował regularnie na liście filadelfijskiej? Zachowajmy trochę rozsądku.

                  W biegu można przeoczyć różne rzeczy. W humanistyce zwłaszcza jest to mało sensowne. Konkursy programowania na czas może mają sens. Konkursy pisania na czas szkicu z recepcji filozofii stoickiej w Polsce już pewnie mniej. Tu się nie wymyśli błękitnego lasera i nie jest istotne, że ktoś nas "wyprzedził" z publikacją i sprzedał patent.

                  Oczywiście jeśli "ścisłowcom" nie podoba się ściganie na rynku globalnych zawsze mogą przyłączyć się do "powolnych" humanistów ;)
                  • Gość: mmm Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 00:29
                    Ja powiem jak to wygląda z drugiej strony, przynajmniej z perspektywy 'dobrego' wydziału. Właściwie wszyscy naukowcy funkcjonują na rynku globalnym. Kawałków informatyki/matematyki jest tyle, że spokojnie daje się osobiście znać wszystkie osoby w Europie, które się daną rzeczą zajmują. Właściwie wszyscy jeżdżą z wizytami na inne, zagraniczne, uczelnie, a zagraniczni przyjeżdżają do nas. Te nauki już dawno są międzynarodowe.

                    Jeśli chodzi o publikacje, to nie wiem jak jest w naukach humanistycznych. W ścisłych nie tylko wynik się liczy, ale także to w jaki sposób się go osiągnęło. Nawet jeśli wynik, czy temat nie jest interesujący (np. jakiś odpowiednik historii Kujaw), ale za to metoda zastosowana wydaje się być ogólniejsza i możliwa do zastosowania do innych problemów, to praca i tak będzie czytana. Dlatego też twierdziłem, że publikowanie wszystkiego tak, żeby cały świat mógł korzystać ma sens. Drugi powód jest taki, że tylko publikując po angielsku można pokazać na zewnątrz nasz, Polski punkt widzenia np. na historię. Kujawy nie zawsze były polskie, a podział administracyjny nie jest jedynym sensownym - równie dobrze można na nie patrzeć jako na rejon geograficzny, czy o jakichś region o pewnych, zdefiniowanych, cechach. Jasne, że nie wszystko musi być wydawane po angielsku, ale jednak te 'perełki' być powinny.

                    Zgadzam się, że nie zawsze wysoka jakość wynika z konkurencji. Jednak baaardzo często tak jest, co widać po gospodarce. Może jestem zbyt cyniczny, ale nie wierzę, że naukowcami zostają wyłącznie osoby o wysokim poziomie etycznym. Sporo z nich jednak będzie pracować tylko tyle ile musi. Konkurencja wymusza podwyższenie poziomu 'dołów' - góra zawsze będzie tam samo.

                    Co do rynku globalnego i lokalnego. Tu jest właśnie pies pogrzebany. Profity w Polsce wcale nie są większe. Ostatnio jest lepiej, bo przyszły unijne pieniądze i unijne granty, ale cały czas daleko jest to poziomu życia jaki zapewniają naukowcom radzącym sobie na 'globalnym' rynku inne kraje. Teraz napiszę coś bardzo brzydkiego: odwróćmy spojrzenie - popatrzmy na kraje jak na klientów, a naukowców jak na sprzedawców towarów. Kraje chciałyby kupować różne badania, a naukowcy te badania 'sprzedają'. Jeśli na badania jakiegoś naukowca jest większy popyt (rynek globalny), to naturalne się wydaje, że może sprzedawać swoje usługi drożej, niż ten, którego badania interesują mniejszą liczbę krajów.

                    Tyle tylko, że w danym kraju naukowcy są postrzegani jednolicie i wynagradzani tak samo niezależnie od rodzaju badań, które prowadzą. Efekt jest taki, że najlepsi wśród tych zajmujących się dziedzinami 'ogólnoświatowymi' z Polski po prostu wyjeżdżają, bo pensja naukowca w Polsce jest śmieszna, a 'na zachodzie' co najmniej przyzwoita (i w przypadkach które znam, znacząco wyższa od średniej krajowej).
                    • Gość: Anonim Re: O wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 03.02.11, 16:32
                      Widzisz, mnie się wydaje, że gdybyśmy porozmawiali dłużej na spokojnie jak "humanista" ze "ścisłowcem", prawdopodobnie moglibyśmy się ze sobą w wielu sprawach zgodzić.
                      Oraz zrewidować część swoich poglądów. Tak przecież powinna wyglądać debata, zwłaszcza akademicka. Niestety zazwyczaj wygląda ona raczej jak dwa równoległe monologi uzupełniane wzajemnym obrzucaniem się błotem.

                      Dzięki za wymianę myśli i pozdrawiam
    • midwestcowboy Marcinkowski - skandalista z kompleksami 01.02.11, 04:40
      Ostatnimi czasy panuje w GW sezon lowny na wroclawska nauke. Relacje o jej stanie znam tylko z opowiesci bliskich mi osob, ale generalnie nie roznia sie od moich wlasnych doswiadczen (humanistycznych - trzeba sie przyznac od razu :) z innego duzego miasta,ale ja nie o tym.
      Po lekturze tego listu zastanawiam sie mocno czy dr hab Marcinkowski to dojezdza do pracy czy juz raczej lewituje? Balon jego samozadowolenia bylby w stanie uniesc niewielkie miasto, wiec zgaduje raczej to drugie. Opowiadanie bajek o oazach w morzu badziewia polskiej nauki sluzy tu tylko i wylacznie wykazaniu wlasnej wyzszosci nad "garbem." No i oczywiscie pompowania wlasnego ego, ale trzeba oddac autorowi, ze "z pewna taka niesmialoscia." Chociaz tu wypadalo by uzyc parafrazy powiedzienia Margaret Thacher: z byciem w czyms dobrym jest jak z byciem dama, jesli musisz komus powiedziec, ze jestes, to jednak nie jestes...
      i tak faktem jest tutaj, ze pierwszy raz uslyszalem o wspanialosci Wydzialu Informatyki z artykulu dra Marcinkowskiego, co wydaje sie grubym niedopatrzeniem - no bo zeby tak wspanialego osrodka caly swiat nie cholubil?? To najwyrazniej najpilniej strzezony sekret polskiej nauki :)
      Poza tym, tytul naukowy (no, moze nie w Polsce) zobowiazuje do pewnego poziomu kultury osobistej, ktorej autorowi tutaj zabraklo. Nie trzeba leczyc swoich kompleksow pokazywaniem palcem na naukowa mizerie kolegi, ktory nie mial na tyle zdolnosci i rozumu aby zglebiac jedynie sensowne dziedziny wiedzy. Jesli Pan tyle jezdzi na Zachod jakby wynikalo z panskiego CV, to wie pan, ze tutaj przynajmniej na forum publicznym nikt sobie na takie tanie zagrywki nie pozwala, bo to po prostu kiepsko wyglada. Aha, no i pisanie w swoim CV, ze jest sie absolwentem XIV LO we Wroclawiu i dodawanie w nawiasie, ze "niektorzy rozumieja co to znaczy" jest, hm, smieszne i smutne zarazem. Owszem, to bardzo dobra szkola, ale na tzw. naukowym Zachodzie, do ktorego tak pilnie doszusowujemy, rzadko sie zdarza chwalenie sie szkola srednia :)) Poza tym, znam kilku absolwentow tej instytucji, ktorzy osiagneli tyle co Pan, ale jakos nie karza sie tytulowac jedynymi "prawdziwymi" naukowcami, i potrafia zdobyc sie na szacunek dla ludzi spelniajacych sie w innych dyscyplinach.
      Podsumowujac, strasznie Pan chce byc w awangardzie zmian na UWr, ale mentalnoscia tkwi pan w tym samym bagnie, ktore ciagnie polska nauke w dol, bez wyjatku...a bez zmiany mentalnosci, zadne zmiany strukturalne, i nawet najwieksze gory pieniedzy, nie pomoga. I dalej bedziecie sie zastanawiac o ile wazniejszy jest wydzial informatyki, od politologii - na zupelnie nie liczacym sie uniwersytecie. Wypada zyczyc milej zabawy :)
      • Gość: bidaczek Re: Marcinkowski - skandalista z kompleksami IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 09:32
        dobrze ujete
      • Gość: mmm Re: Marcinkowski - skandalista z kompleksami IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 11:44
        Tak z ciekawości - potrafisz wymienić z nazwiska jakiegoś znanego żyjącego informatyka (bez szukania w sieci), albo najlepiej pięciu? Czy to, że o innych nie słyszałeś oznacza, że nie są 'wspaniali'?

        Wiedza o tym, które wydziały są 'dobre' i 'znane' zwykle jest zamknięta w środowisku. Ja mimo, że nie jestem z Wrocławia, to o II słyszałem. Poza tym na 'mojej' mapie informatycznej Polski jest jeszcze Warszawa, Kraków i trochę Poznania. Za to zupełnie nie potrafiłbym powiedzieć, które wydziały, dajmy na to, socjologii, są najlepsze (nawet w skali kraju).
      • atablash Re: Marcinkowski - skandalista z kompleksami 09.02.11, 21:26
        Informatycy to nie gwiazdy porno, najlepsi są zazwyczaj wciąż znani tylko wewnątrz swojej branży.

        Niestety, Pan Marcinkowski nie jest wolny od wad i czasem ma tendencję do przesadzania, ale nie dziwię się, że artykuł Pana Dybczyńskiego wywołał w nim tyle emocji.

        To nie są do końca bajki z tą oazą, a Pan Marcinkowski zrobił naprawdę wiele. Studiuję informatykę właśnie tutaj i słyszę, jak jest gdzie indziej.

        Szkoda, że artykuł Dybczyńskiego został tak dobrze odebrany, a ten źle. Zapewniam, że Pan Marcinkowski ma dobre intencje i udowodnił to czynami. Chyba po prostu politolodzy lepiej panują nad tłumem. No i pewnie ludzie po prostu lubią krytykę.
        • Gość: traktor Re: Marcinkowski - skandalista z kompleksami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 23:18
          atablash napisał:

          > Szkoda, że artykuł Dybczyńskiego został tak dobrze odebrany, a ten źle.

          Gdyby pan Marcinkowski nie wykrzywił tak mocno ryja na zdjęciu, podejrzewam, że dostałby kilka gwiazdek więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka