Dodaj do ulubionych

Uniwersytecka większość ma czyste sumienie

01.02.11, 19:12
Teraz oczywiście znajdą się "koledzy", którzy mają inne zdanie. To jest dopiero koniunkturalizm. Gratuluje panu doktorowi a może już dr hab.
Obserwuj wątek
    • Gość: echo Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: 109.78.19.* 01.02.11, 19:22
      No właśnie w taki sposób zaczynamy proces oczyszczania środowiska uniwersyteckiego. Najpierw dr Marcinkowski teraz dr Krawczyk. Bronimy układanki od podstaw. Teraz chyba pora na wystawienie formacji atakującej w postaci profesury uczelnianej.

      Nie wątpię, że są wyjątki od reguły. Tak, na pewno. Ale politologicznie spójrzmy na całość organizacyjną, na poziom nauki, na kreowanie liderów. Tego brak.

      • Gość: Kleofas na zapiecku najcieplej IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.11, 19:25
        Żenują mnie "wypowiedzi prawych" pracowników. A gdzie będą mieli lepiej, niż na uniwersyteckim zapiecku.
        • Gość: zorientowany Mnie ten tekst nie przekonuje IP: *.opera-mini.net 01.02.11, 20:14
          Cóż, pracownicy UWr zawsze dzielili się na tych, którzy - mimo że byli zmuszeni do pewnych patologicznych zachowań, żeby pracować na uniwersytecie i w ogóle zajmować się nauką - to jednak byli świadomi, w jakim bagnie tkwią, i tych, którzy byli tak zindoktrynowani, że w ogóle nie byli w stanie dostrzec niczego niemoralnego w czynach swoich i swoich kolegów, a własne zachowania jawiły im się jako wzór cnoty. Do tej pierwszej grupy zaliczyłbym Dybczyńskiego, do drugiej - Krawczyka. Mimo że zachowań obu grup nie pochwalam, to jednak wolę tych pierwszych. Bo przynajmniej są szczerzy (nie zawsze wobec innych, ale przynajmniej wobec siebie) i skłonni do zmiany postępowania (trzeba im tylko zapewnić sprzyjające okoliczności). Tych drugich nic już nie jest w stanie zmienić.
          • cumentator Prywatyzacja? 02.02.11, 08:52
            Z jednej strony wiadomo ze wszedzie na swiecie sa sklonnosci do feudalizacji nauki. Ale w Polsce jest to system podobny do komuny i niereformowalny. Skoro w realnej ekonomii porzucono komune a kapitalizm dziala przynajmniej w sensie pelnych sklepow i rozliczen finansowych to dlaczego nie pojsc w ta strone: Moze rozwiazaniem bylaby prywatyzacja przez co nalezy rozumiec likiwidacje stanu uczelni jako urzedow panstwowych?

            Te czolowe uczelnie w USA do ktorych poziomu sie tak chetnie porownuje sa jednak prywatne.

            Argumenty przeciw prywatyzacji to ubogi stan wiekszosci obecnych uczelni prywatnych i ich nastawienie na dojenie kasy z klientow. Tu chodziloby jednak o prywatyzacje na zasadzie non-profit czy fundacji, wprowadzenie oplat za studia i aktywnego pozyskiwania srodkow na utrzymanie i badania z wszelkich mozliwych zrodel. Panstwo staloby sie tylko jednym z fundatorow. To bylaby juz ogromna rewolucja, innego sposobu na wyjscie z niereformowalnego systemu nie widac.
            • Gość: prywatyzator Re: Prywatyzacja? IP: *.217.146.194.generacja.pl 02.02.11, 09:05
              Mamy we Wroclawiu kilka uczelni prywatnych...

              Mam kontakt z ludzmi pracującymi w tych "katedrach nauki", i prosze mi uwierzyc, ze z punktu widzenia miernoty i ukladow i ukladzikow, prywatne jednostki zupelnie sa nie do porownania z Uniwersytetem, niestety na kozysc UWr.
              • Gość: as Re: Prywatyzacja? IP: 156.17.104.* 02.02.11, 11:36
                nie wszystkie, nie wszystkie, chciałbym zauważyć, że w ostatniej parametryzacji przeprowadzonej przez ministerstwo wrocławska wydział Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej zajął pierwsze miejsce w Polsce wśród wydziałów nauk społecznych i humanistycznych zarówno prywatnych i publicznych - tam są ludzie, którzy faktycznie zajmują się nauką
              • kagan.blox Re: Prywatyzacja? 02.02.11, 12:50
                Należy, moim skromnym zdaniem, poświęcić sporo uwagi problemowi niskiej jakości edukacji dostarczanej przez polskie prywatne uczelnie, np. przez łódzką AHE czy też rzeszowską WSIiZ oraz Wyższą Szkołę Prawa i Administracji w Rzeszowie (Daje tu przykłady z Łodzi czy Rzeszowa tylko jako ilustrację, a nie dla tego, ze łódzkie czy rzeszowskie wyższe uczelnie prywatne są szczególnie złe). Poprzez utworzenie prywatnych wyższych uczelni zwiększono w Polsce ilość studentów, ale bez istotnego zwiększenia ilości wysoko wykwalifikowanych wykładowców (czyli z doktoratami) i bez istotnego zwiększenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe.
                Owe nowopowstałe prywatne uczelnie wyższe na ogół pasożytują na istniejących uczelniach państwowych, umożliwiając pracownikom uczelni państwowych „dorabianie” do pensji. Oczywiście, takie „fuchy” nie są brane na poważnie, szczególnie, iż prywatne uczelnie, z nielicznymi wyjątkami, są finansowo słabe, a więc mogą zbankrutować w każdej niemal chwili, szczególnie, ze ich ilość wciąż wzrasta, a ilość potencjalnych studentów maleje, nadchodzi bowiem w Polsce tzw. niż demograficzny.
                Jako środek zaradczy niektóre polskie prywatne uczelnie, np. WSHiP im Łazarskiego w Warszawie, próbują zachęcić do studiowania u siebie studentów zagranicznych, ale na przeszkodzie stoi tu stosunkowo mała atrakcyjność Polski dla zagranicznych studentów oraz brak dobrej znajomości języków obcych, w tym szczególnie angielskiego, wśród polskiej kadry naukowo-dydaktycznej. Stad tez uważam, iż należy zakazać pracownikom uczelni państwowych pracy w prywatnych uczelniach, ze względu na konflikt interesów i z tego też powodu, iż nie ma mowy o wysokiej jakości nauczania, jeśli ktoś przychodzi do drugiej pracy zmęczony pracą w pierwszej.

                Należy w tym miejscu także wspomnieć o prywatnych uczelniach wyższych, które, jak np. łódzka AHE, stały się ofiarami własnego sukcesu. Ta dużą uczelnia, która na serio zainwestowała w infrastrukturę w Łódzkiem, jak się dziś okazuje najbiedniejszym regionie Polski, stała się obiektem zmasowanego ataku ze strony niektórych dziennikarzy Gazety Wyborczej. Przyczyna było zapewne to, że AHE stała się zbyt dużą konkurencja dla pozostałych prywatnych uczelni wyższych w Polsce, a szczególnie w swym regionie. Rezultatem tej nagonki stały się dodatkowe kontrole ze strony Ministerstwa (MNiSW), które, jak to każda niemal kontrola, znalazły liczne formalne uchybienia i spowodowały zamkniecie szeregu kierunków na łódzkiej AHE. Spowodowało to trudności finansowe w AHE, a wiec tez i masowe zwolnienia pracowników, w tym głownie w regionie łódzkim, znanym z wysokiego bezrobocia. Nie znaczy to oczywiście, ze AHE była bez winy, ale ciekawe, czemu Gazeta Wyborcza zaatakowała „po imieniu” tylko łódzka AHE, a zostawiła w spokoju jeszcze gorsze uczenie, w tym np. rzeszowska WSIiZ, w której też pracowałem, i o której mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, iż nie zasługuje ona na miano wyższej uczelni, a to ze względu na skandalicznie niski poziom nauczania, a szczególnie z tego powodu, ze jej rektor, profesor Pomianek, wręcz zakazuje wykładowcom „oblewania” studentów. Stad wiec rzeszowska WSIiZ to nic innego, jak sklep z dyplomami, tyle że taki, gdzie się płaci ratami z góry przez 3 lata, aby wreszcie odebrać upragniony dyplom, ale bez uzyskania odpowiedniej wiedzy czy umiejętności, które ów dyplom ma w teorii potwierdzać...
                lech.keller@gmail.com
            • Gość: babkazwroclawia Re: Prywatyzacja? IP: *.sip.mia.bellsouth.net 02.02.11, 09:53
              To jest nieprawda ze wszystke dobre i dobrze funkcjionujace uczelnie sa prywate. Sa i takie publiczne gdzie wszystko jest cacy. Wiec ten argument powyzej pada. Oczywiscie kasa bardzo pomaga. Ale uczelnie o ta kase sie ubiegaja w przerozne sposoby. Ona z nieba nie spada. Badania naukowe i granty sa duzym zrudlem srodkow napedzajacych rozwuj uczelnie, jak i jest swietnie rozwinieta finatropia, zaangazowanie absolwentow, i wiele innych metod. Waznymi elementami sa konkurencja i branding. Zdrowa konkurencja miedzy studentami, miedzy pracownikami, miedzy przedewszystkim uczelniami. Wyzsze uczelnie ubiegaja sie o tych najlepszych studetow, a oni niekoniecznie pochadza z prywatnych nizszych uczelni, wrecz przeciwnie na tym nizszym szczeblu prywatyzacja nie gwarantuje lepszej edukacji. Liczy sie takze kultura srodowiska. Tutaj w Polsce panuje kultura patologiczna nawet widzac po tym co sie czyta. Uczelnie ubiegaja sie o brandign swoich studentow. Im zalzy zeby studenci identyfikowali sie w trakcie studii a przedewszystkim po jako absolwenci takiej lub innej uczleni, z duma, a nie ze wstydem.
        • Gość: tola Re: na zapiecku najcieplej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 22:29
          Dokładnie. Tym bardziej,że Tomek nie jest taki "czysty" jak siebie opisuje. Wiem, co mówię,bo gdy byłam doktorantką na WNS był moim kolegą. Na pewno niezły oszołom z Niego, poza tym można się długo rozwodzić na Jego temat. Tylko po co?
      • Gość: krytix Tomasz Krawczyk IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.11, 21:33
        Tak, jak nie przychodziłem na zajęcia lub wykłady z pożółkłymi konspektami oraz nie robiłem wielu rzeczy, które robili jacyś "My".

        Nie wk...... mnie Krawczyk! To Ty przez cały semestr nie przychodziłeś w ogóle na zajęcia z Psychologii Polityki, będąc wiecznie "chorym", tymczasem w ten sposób (kosztem studentów!) rozgrywałeś jakieś własne wojenki z Wydziałem. Nie wycieraj sobie mordy jakąś opozycją, co to rozlicza z patologii.

        Kto może jest jeszcze obok Ciebie w tej opozycji?

        Może dr Włodzimierz Chudy, który to podobnie jak Ty cały semestr nie przychodził na zajęcia, tłumacząc, że nie został oficjalnie poinformowany, że ma zajęcia. Obaj żeście brali kasę za to nicnierobienie (jeszcze pamiętam, jak żeś się chwalił na zajęciach, ile to kasy zarabiasz jako nauczyciel akademicki, że na uczelnię jeździsz taksówkami, bo Cię stać).

        Może w ekipie jest dr Eugeniusz Młyniec, zajmujący się w Instytucie krótko mówiąc pierdołami, wieczny doktor bez "haba", co to z niepotrzebnych przedmiotów potrafi robić egzaminy na 250 zagadnień (jak np. egzamin z Opinii Publicznej - dla tych, co nie wiedzą, jest to przedmiot traktujący głównie o Call Center - przyszłe miejsce pracy wielu absolwentów WNS).

        Absolwent WNS
        • Gość: Schlesier Re: Tomasz Krawczyk IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 21:49
          Panie dr Krawczyk. Potwierdzam to, co zostało napisane. Pan Krawczyk już zapomniał, że dokładnie dwa lata temu, pojawił się na pierwszych zajęciach z Psychologii Polityki, a później zniknął z pola widzenia. W efekcie wszystko spadło na p. dr Aumer. Słowem: uderz w stół...
        • mary.nara Re: Tomasz Krawczyk 02.02.11, 08:51
          "ile to kasy zarabiasz jako nauczyciel akademicki, że na uczelnię jeździsz taksówkami, bo Cię stać)"
          ja przepraszam, ile płaci za godzinę WNS?
          inny wydział za godzinę na umowę o dzieło mgr płaci 25 zł brutto, doktorowi powiedzmy, że trochę więcej, ale o ile? to ile płaci WNS?
        • Gość: nox Re: Tomasz Krawczyk IP: 80.68.235.* 02.02.11, 11:59
          Podpisuję się obiema rękoma. Nie dość, że nie przychodził, to kiedy już się zjawił to w towarzystwie swojej dziewczyny i kompletnie nieprzygotowany. Żenujące.
        • Gość: Absolwent WNS2 Re: Tomasz Krawczyk IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.02.11, 13:41
          podpisuje sie pod kazdym slowem ;]
          aha
          www.facebook.com/pages/Popieram-Andrzeja-Dybczynskiego/185613751471810?v=wall
      • Gość: Europejczyk Jak na doktora to niewiele zrozumiał IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 00:33
        Jak na doktora to niewiele zrozumiał z tekstu kolegi, a zwłaszcza z przyjętej konwencji. No ale takie mamy kadry "naukowe" ( i nie tylko). Niestety.
    • Gość: az Czy to oznacza, że na U.Wroc. wszystko jest o.k.? IP: *.nplay.net.pl 01.02.11, 19:23
      Bo już się pogubiłem. Coś mi się wydaje, że zaczyna tam dochodzić do personalnych rozgrywek. Teraz będzie, jak mówił Lenin: Kto kogo.
    • Gość: japitole ale jaja IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 19:24
      no to teraz bedziemy miec dyskusje wszystkich mlodych i ambitnych doktorkow na lamach wyborczej??? haha, teraz to dopiero sie ta uczelnia skompromitowala. i to wlasnie pokazuje dokladnie czym sie "naukowcy" zajmuja: klotniami, stolkami, oskarzeniami. nic dziwnego, ze nie potrafia osiagnac wynikow na swiatowym poziomie... czyli jednak zarzuty Dybczynskiego sie potwierdzaja...
    • Gość: gosc Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 19:26
      Byc moze "wiekszosc" ma "czyste sumienie" w takim rozumieniu jak podane w artykule - w koncu "arystokracji" profesorsko-habilitowanej ktora odpowiada ze obecna sytuacje jest "mniejszosc". Pytanie jest jednak czy ta "wiekszosc" ma tez "czyste sumienie" wobec podatnikow ktorych pieniadze otrzymuje, a w zamian powinna wykonywac prace naukowa i dydaktyczna na miedzynarodowym poziomie. Czy nadal pan Dr Krawczyk czuje ze ma czyste sumienie? Bo jesli nie, to moze tez trzeba by sie oddac do dyspozycji rektora.
      • Gość: fak Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 20:28
        przestan pieprzyc - chcesz sobie swiatowy poziom dydaktyki i badan zapewnic placac adiunktom po 2000zl? uganiaja sie wtedy za nadgodzinami, im wiecej tym lepiej, nie dbaja wiec o poziom zajec. na badania wogole nie starcza czasu! w wielkiej brytanii czy we wloszech nikt nie ma tyle dydaktyki co tu, finanse sa lepsze, mozna skupic sie na jednym projekcie. ty trzeba jeden solidny projekt podzielic na nascie innych, zeby dorobic do pensji!
        • Gość: gosc Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 20:51
          Przyznaje ze moja wypowiedz byla nieco kontrowersyjna, poniewaz wiem ze pensje, szczegolnie poczatkujacych, pracownikow akademickich sa mizerne. Ale tego nie zmienisz swoim narzekaniem i rzucaniem inwektyw na innych uczestnikow dyskusji.

          Po pierwsze - nie twierdzilem ze nie ma osob ktore solidnie pracuja, zadalem pytanie czy "wiekszosc" w imieniu ktorej wypodiada sie Dr Krawczyk moze cieszyc sie komfortem sumienia z godziwie wykonanej pracy ktorej badz co badz dobrowolnie sie podjela? Moim zdaniem NIE.

          Po drugie - jesli ktos nie moze wykonac jakies pracy, powinien postarac sie o taka ktora wykonac moze/potrafi. Tak nakazuje przyzwoitosc, czyz nie?

          Po trzecie - jesli czujesz ze wykonujesz dobra prace ale jestes zle wynagradzany, albo negocjujesz z pracodawca albo przenosisz sie do konkurencji. O ile wiem zagraniczne uczelnie wciaz czekaja na dobrych naukowcow oferujac niezle warunki. Czyz nie?

          Ja tak zrobilem - i wszyscy sa zadowoleni. Uczelnia - ze pozbyla sie wiecznego "marudy" (bo przeciez najwazniejsze sa "swiety spokoj" i poczucie "samozadowolenia"), nowy pracodawca ktory docenia moja prace, i ja poniewaz moge spokojnie wykonywac solidna robote za godziwe pieniadze.

          Jesli chodzi o place to poczytaj sobie o strajkach akademickich (ostatni taki duzy strajk byl bodajze w Izraelu w 2009). Istnieja metody wymuszenia wiekszych pieniedzy z budzetu, ale to wymaga wspolpracy srodowiska oraz argumentow ze pieniadze zostana dobrze wykorzystane, a po dyskusjach we Wroclawiu widac jasno ze jest jedno wielkie bagno, moze z paroma wyjatkami.
          • Gość: zapomnialrm Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 20:59

            no widzisz, problem w tym ze ja probuje tutaj, a nie podwijam ogon i uciekam gdzie dobrze placa. naukowo owszem, realizuje sie. finansowo - na szczescie mam zone zatrudnina poza uczelnia. marudzenie nie ma tu nic do rzeczy - jezdze na zagraniczne staze czesto (choc dziekan podejrzewa brudne interesy), wiem, jak mozna uczelnie/badania/prace organizowac efektywnie. wiem ze tam jest latwiej, wchodzisz na gotowe, jest super. chcialbym, zeby tu tak bylo, to nas pewnie rozni. nie mam zamiaru stad wyjedzac, ani zeby zrobic dobrze sobie, ani pracodawcy.
            • Gość: gosc Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 21:08
              Tez bym wolal pracowac w Polsce (moglibyscie zrobic taki kilkumiesieczny strajk w akademi w walce o godziwe warunki, ale wczesniej trzeba by wyrzucic te niechlubna "wiekszosc" :)
              Ale z moim charakterem praca w tych warunkach byla niemozliwa - za bardzo mnie "nosilo" jak doswiadczalem roznych patologii na sobie a w reku trzymalem pasek z iloscia zlotowek przelana na moje konto.
              • Gość: fak Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 21:32
                niestety, nie rozumiemy sie - dales noge przy pierwszej okazji. to nie neguje twojej wartosci naukowej, ale, neistety, zabiera raczej prawo do negowania tego, co na uczelni sie dzieje. jestem ciagle w kategorii "mlodych naukowcow", wiec nie mam wplywu na to, co porabiaja "chlopaki" (i dziewczyny) w senacie i innych "cialach" decyzyjnych. z tego wynikaja "ruchawki" na wns - checi poprawy w tym nie ma, komus zwyczajnie sie znudzilo i poszukal emocji gdzie indziej. mam natomiast calkiem w porzadku kierownika, ktory slucha. wierze, ze sie uda.
            • Gość: labradorczyk Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 21:23
              Tak, dokładnie tak! Życie powinno być jednak czymś więcej niż ucieczką tam, gdzie jest akurat lepiej. Radze sobie podobnie -choć nie na UWr. Ale fakt że czasami czuje zmęczenie, przyznaję...
              • Gość: fak Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 21:34
                amen, zmeczenie permanentne, szczegolnie dotkliwe jak przychodzi pensja na konto...
      • Gość: babkazwroclawia Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.sip.mia.bellsouth.net 02.02.11, 10:02
        To czy wiekszosc ma czyste czy brudne sumienie nie jest istotne, czy sie piep""a ze soba po katach na lunchu robiac z instytucji wielki burdel to tez nie jest tak istotne. Wlaczanie tych elementow do tej dyskucji jest wrecz banalne i redukuje jej wartosc i kierunek. Z tego rozlicza sie pracodawca i miejsca akredytacji i inne. Co jest istotne w tej dyskusji i jej kierunku to sa wskazniki wynikow danej uczelni, jej studentow i jej pracownikow. Wiec powinno pasc konkretne pytanie co wskazniki wskazuja i czy one w ogule isntnieja,czy sa wiarygodne. Kto ocenia i rozlicza uczelnie po roznymi istotnymi katami?
    • Gość: gaax Brońmy układu! IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 19:34
      No, teraz to sami światli i odważni się znajdują, ale wcześniej to cichutko i grzecznie siedzieli.
      • Gość: kiep Re: Brońmy układu! IP: *.internetia.net.pl 01.02.11, 19:49
        teraz wszyscy będą odpowiadać na zarzuty pana Dybczyńskiego! To jest żenujące! komu się chcecie podlizać? jedyny miał odwagę i powiedział co myśli!

        BRAWO PANIE DYBCZYŃSKI!!!!
        • Gość: pachoł Re: Brońmy układu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 20:02
          bo teraz co poniektórzy będę pokazywać, że to oni są ci lepsi i zawsze chcieli dobrze, tylko zawsze ich głos był tłumiony. jak dla mnie to jest żałosne. albo niektórzy po tekście dr Dybczyńskiego, sami chcą zasłynąć, że są nie wiadomo jak wspaniali i "czyści". jest to po prostu smutne. teraz dr Krawczyk powinien za takie "zwierzenia" oddać się do dyspozycji dziekana i dyrektora Instytutu Politologii
        • Gość: dokladnie!!!! Re: Brońmy układu! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.02.11, 13:58
          dokladnie tak!!! ponoc na faceboku jest juz spolecznosc popierajaca dr dybczynskiego. uwazam ze mozna go w ten sposob wesprzec. kto wie, patrzac na Egipt sila spolecznego wnerwienia ma ogromna moc sprawcza!!
    • zmroki Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 19:43
      Pan Krawczyk chyba raczył zapomnieć, że tu nie chodzi o personalne rozgrywki miedzy Panem A a Panem B tylko o jakość kształcenia... pewne układy i układziki jakie wytworzyły się w tym środowisku, patologie. Jako student politologii byłem świadkiem tego o czym pisze Pan Dybczyński w każdej postaci. Pana Dybczyńskiego można zdyskredytować, bo sam przyznał się do złego, ale tego o czym pisze zdyskredytować tak łatwo się nie da, bo za wiele w tym prawdy i dnia codziennego.

      Gdybym był elementem tej średniowiecznej uczelni właśnie tak zacząłbym jej obronę. Wystawić kogoś z drugiej linii i bić personalnie. Po staropolsku... walić chama w mordę, co na średniowieczne przywileje śmiał się porwać.

      Panie Krawczyk, to że Pana to nie dotyczy, nie znaczy, że problemu nie ma. Chyba Pan nie zrozumiał lub zrozumieć nie chciał.
      • Gość: gosc Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 19:59
        Tez odnioslem wrazenie ze Dr Krawczyk nie grzeszy zbytnia lotnoscia umyslu, albo udaje. O ile poprzedni "obronca wiekszosci", Dr. Marcinkowski, zachowal pozory przedstawiajac rzekoma "wiekszosc" jako wydzialy scisle i przyrodnicze, o tyle Dr Krawczyk wali prosto z mostu ze Dr Dybczynski nie mial prawa uzywac slowa "My", za to On ma prawo uzywac slowa "wiekszosc" w odniesieniu do swoich wywodow. Jesli ta "wiekszosc" uzywa podobnej logiki, to czego mozemy sie spodziewac w nastepnym artykule?
    • manatu Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 19:46
      Tomasz Krawczyk nie ma prawa zabierać głosu w sprawie. Przez długi okres czasu obrażał i poniżał pracowników Instytutu Politologii w tym A. Dybczyńskiego. Jego "działalnością" zajmowała się już Rada Instytutu i Komisja Dyscyplinarna. A. Dybczyński nie jest członkiem Rady Wydziału.
    • manatu Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 19:46
      Tomasz Krawczyk nie ma prawa zabierać głosu w sprawie. Przez długi okres czasu obrażał i poniżał pracowników Instytutu Politologii w tym A. Dybczyńskiego. Jego "działalnością" zajmowała się już Rada Instytutu i Komisja Dyscyplinarna. A. Dybczyński nie jest członkiem Rady Wydziału.
    • japoni1 Ten Krawczyk to podobno niezla menda i nieudacznik 01.02.11, 19:47
      Przynajmniej tak jest odbierany w srodowisku. A o dziwo nie ma sobie nic do zarzucenia. Mysle ze pare rzeczy by sie znalazlo
      • Gość: As Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten to.. IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 20:05
        Nie wiem co to za jeden, bo podczas studiów się o niego nie otarłem, ale co by nie mówić o Dybczyńskim i wielu kontrowersjach wobec jego zachowań, to specjalistą od teorii stosunków międzynarodowych jest wybitnym, natomiast o szczególnych osiągnięciach skamlającego tu nie na temat Krawczyka czy jak mu tam w życiu nie słyszałem.
        • Gość: gosc Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 20:18
          Czy moglbys uzasadnic dlaczego Dybczynski jest wybitnym specjalista w tej dziedzinie? Na innym forum ktos zarzucal ze publikacyjnie mialko, zas wyglaszac swoje opinie przed studentami (badz co badz nie ekspertami) jest duzo latwiej. Z wlasnej ciekawosci chcialbym wiedziec czy Dybczynski jest nie tylko dobrym nauczycielem (na ten temat sporo osob wypowiadalo sie bardzo pozytywnie), ale tez i naukowcem.
          • zwyklyglupol Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 20:33
            Mógłbym. Cały cykl wykładów z Teorii Stosunków Międzynarodowych prowadził na podstawie najnowszych publikacji angielskojęzycznych, co czynił jako jedyny zajmujący się tą dziedziną na uniwersytecie. Wszystkie zagadnienia były oparte na jego tłumaczeniach i bardzo bogatej bibliografii w języku angielskim (to,że większość studentów do niej nigdy nie sięgnęła to inna sprawa, ale o to chyba zarzutów do doktora mieć nie można). Każdy wykład był prowadzony w sposób logiczny, klarowny i atrakcyjny. Oczywiście powtarzam-dla tych , co idą na studia dla nauki, nie dal papierka, bo dla tych drugich faktycznie wykłady i ćwiczenia mogły wydawać się dziwne, wszak nie polegały na wkuwaniu na pamięć kiepskich teorii rodzimej produkcji. Byłem wtedy na początku studiów, ale sporo czasu minęło, jestem już absolwentem, pisałem pracę magisterską, w której wykorzystałem część tej wiedzy, ale przede wszystkim inspiracji, których nie mogłem oczekiwać po innych wykładowcach, którzy swoja wiedzę w temacie czerpali z żenujących "dzieł" bazujących na materiałach z lat 70. i 80.
            Oczywiście publikacje to inna sprawa, ale ten system to już nasza patologia. Trudno też oczekiwać, że człowiek wykładający na trzech uczelniach (a może i wiecej dzisiaj, tak było jakieś siedem lat temu)dla studentów dziennych oraz zaocznych oraz zajmujący kilka kluczowych stanowisk w administracji znajdzie czas na pisanie opasłych tomów. Jednak powtarzam-w mojej opinii jako naukowiec i specjalista z tej dziedziny Dybczyński jest cenny dla wydziału.
            • tocqueville Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 20:38
              a jednak czekam na uzasadnienie tezy, że dr Dybczynski jest "wybitnym" naukowcem
              bo na razie otrzymałem info, że dobrze tłumaczy cudze teksty i wspaniale prowadzi wykłady - ok doceniam, ale gdzie w tym jest wybitna naukowość?
              • Gość: fantek1 Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 20:45
                A ja czekam, aż Ty się pochwalisz wpierw swoimi osiągnięciami naukowymi. Masz większe?
                • Gość: As Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 20:48
                  Dokładnie, a poza tym nie było mowy o "wybitnym naukowcu" tylko o "wybitnym specjaliście od tsm" a to różnica zasadnicza.
                  • Gość: Adam Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.opera-mini.net 01.02.11, 20:52
                    Panie "tocqueville", przestań pan znowu mieszać i wracaj na forum "Doktorat - nauka - uczelnia"!
                  • tocqueville Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 20:53
                    czyli się nie zrozumieliśmy
                    bo dla mnie "wybitny specjalista od teorii stosunków międzynarodowych" znaczy wybitny naukowiec,,badacz teorii sm, a dla ciebie - wybitny specjalista od nauczania przedmiotu tsm
                    • Gość: gamma Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 20:56
                      to zrozum a potem pisz !
                    • Gość: gaax Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 21:00
                      Skoro dla Ciebie słowo "specjalista" oznacza to samo co "naukowiec" to odsyłamy do słownika. Za słownikiem PWN :
                      specjalista - człowiek odznaczający się gruntowną znajomością jakiejś dziedziny
                      naukowiec - osoba zajmująca się pracą naukową
                      • tocqueville Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 21:01
                        specjalista na temat TEORII - to zazwyczaj naukowiec
                        • Gość: Adam Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.opera-mini.net 01.02.11, 21:15
                          A specjalistom od trollowania z forum "Doktorat - nauka - uczelnia" już dziękujemy.
                      • Gość: kom Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 22:03
                        perdolicie chlopaki/dziewczyny (i pozostale plcie) - dybczynski jest dr na uwr, ma sie wykazywac praca naukowa, pisaniem artykulow. prowadzenie wykadow jest zadaniem wtornym - to naukowiec jest, bez wzgledy na defincje pwn!
                        • Gość: fantek1 Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 22:42
                          No widzisz, ale Krawczyk wcale nie jest lepszym naukowcem, a dydaktykiem i organizatorem dużo gorszym (jak wynika z dyskusji). Co więcej, w tym instytucie chyba wszyscy są takimi "naukowcami". Więc dlaczego atakujesz akurat Dybczyńskiego?
                          • Gość: qq Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 23:25
                            Kiedyś Hugo Steinhaus powiedział, że jego największym odkryciem był Banach... Granica pomiędzy nauczycielem a naukowcem jest trudna do zdefiniowania. No, chyba że Steinhaus nie był naukowcem ;P
                        • Gość: akka Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: 194.42.116.* 02.02.11, 10:00
                          Osobliwe, ze prowadzenie wykladow na uniwersytecie uwaza sie za kwestie drugorzedna i wtorna do "pracy naukowej"! Bardzo nieslusznie - przeciez przygotowanie wykladow to takze efekt godzin pracy! Dzieki takiej nonszalanckiej postawie znaczenie tej pracy wydaje sie niewielkie, a i krytykow dzialalnosci dydaktycznej co niemiara.
                          Pomyslcie tylko logicznie: pieniedzy i na badania i na wynagrodzenia niewiele (ktos tu zauwazyl, ze na szczescie ma malzonke, ktora zatrudniona jest poza uczelnia - niestety, nie wszyscy mamy takie szczescie!), obciazenia dydaktyczne bardzo duze i, dziw nad dziwy, wymagania co do naukowej produktywnosci zwiekszajace sie. I to haslo o koniecznosci dzialalnosci naukowej "na swiatowym poziomie"! Ludzie, myslcie rozsadnie - mamy w Polsce naklady na nauke na poziomie Chile, ale osiagniecia mamy miec jak Amerykanie, ktorzy inwestuja w nauke kilkadziesiat razy wiecej niz my!
                          Cala dyskusja w istocie nie dotyczy dr A czy doktora Z, ale tego jak sami, ludzie uniwersytetu, widzimy swoje miejsce w swiecie, nie tylko w naszym swiatku. Ja jestem rada, ze w niektorych odzywa sie sumienie.
                  • Gość: gosc Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 21:01
                    Ok, ja bynajmniej nie chcialem wywolywac klotni na temat Dybczynskiego. Zgadzam sie ze czlowiek ktory dobrze wyklada i jest na bierzaco z literatura swiatowa jest jak najbardziej cenny dla uczelni, zastanawialem sie tylko czy ma tez swoj wklad do tej literatury (nota bene, na tej podstawie powinno sie odrozniac sciezki kariery akademickiej w Polsce: osoba ktora rozsadnie uczy i ma swoj wklad idzie w kierunku profesury, zas osoba ktora uczy na dobrym poziomie ale specjalnego wkladu w literature nie ma idzie w strone starszego wykladowcy i docenta).
                • tocqueville Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 20:49
                  > A ja czekam, aż Ty się pochwalisz wpierw swoimi osiągnięciami naukowymi. Masz w
                  > iększe?


                  widzisz to jest klasyczny wyraz bezradności, tym samym uznaję twoje przyznanie się do niemożności uzasadnienia tezy: "Dybczyński jest wybitnym naukowcem"

                  PS: moje osiągnięcia nie mają tu nic do rzeczy, ja nie twierdzę, że jestem wybitnym naukowcem, jestem raczej przeciętny
                  • Gość: As Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 20:53
                    Z całą pewnością, skoro nie potrafisz przeczytać tekstu ze zrozumieniem:)
                    • tocqueville Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten 01.02.11, 21:00
                      myślę, że to nie problem rozumienia, tylko niezdolności do precyzyjnego wyrażenia opinii
                      zresztą dalej nie ma argumentu, że dr Dybczyński jest wybitny,
                      czy napisał jaką wybitną książkę na temat TSM?
                      czy ma publikacje na temat TSM na IF?
                      czy jest rozpoznawalny na świecie?
                      czy jest zapraszany jako ekspert do projektów badawczych?

                      jedyna teza jaką otrzymałem to taka, że dr AD wyróżnia się spośród kadry IP tym, że ciekawie prowadzi zajęcia na podstawie anglojęzycznej literatury - czy to wystarczy do użycia słowa "Wybitny"? wybitny na tle innych pracowników?
                      • Gość: Adam Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.opera-mini.net 01.02.11, 21:04
                        "zresztą dalej nie ma argumentu, że dr Dybczyński jest wybitny"

                        Za to mamy już coraz więcej argumentów, że "tocqueville" jest skończonym durniem.
                      • Gość: Profesor Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.11, 21:09
                        jak widać wybitność dzisiaj bardzo spowszedniała przynajmniej w oczach niektórych studentów
                        • flamengista i dlatego dorobek naukowy 01.02.11, 22:14
                          nie jest przez studentów oceniany w przypadku procedury habilitacyjnej.
                          • Gość: Adam Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.opera-mini.net 01.02.11, 22:47
                            I odezwał się kolejny troll z forum "Doktorat - nauka - uczelnia". Zainteresuj się lepiej swoim dorobkiem naukowym, bo znając twój dorobek na forach internetowych, może być z nim ciężko. A procedura habilitacyjna zbliża się wielkimi krokami...
                            • matdokt Re: i dlatego dorobek naukowy 01.02.11, 23:49
                              Pomimo, że mój dorobek w trollowaniu na "Doktorat - nauka - uczelnia" jest o wiele mniejszy od flamengisty, to pozwolę zabrać głos. Widzisz, jak ktoś ma zdolności wybitnego wykładania, to powinien przejść na etat starszego wykładowcy, których ma o wiele większe obciążenie dydaktyczne (chyba obowiązkowe 320godzin) niż etat adiunkta (chyba 210 godzin), na którym jest Dybczyński. Adiunkt jest etatem naukowo-dydaktycznym, tzn. wymaga się też prowadzenia też badań naukowych. On nie może pochwalić się żadnymi sensownymi publikacjami, dlatego można wręcz stwierdzić, że Dybczyński wyłudził pieniądze z Uniwersytetu nie pracując naukowo a dorabiając w jakiś szkółkach (assesor czy inne dziadostwo).
                              • Gość: fantek1 Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 00:06
                                Nie zrozumiałeś dyskusji. Nikogo tu nie obchodzą wasze wewnętrzne bójki o to, kto ma więcej publikacji. Rozmowa dotyczy słuszności tego, co dr Krawczyk napisał. To wy zaśmieciliście tę dyskusję. Idź lepiej uczyć się trollowania od swoich starszych kolegów, bo nawet tego nie potrafisz.
                                • matdokt Re: i dlatego dorobek naukowy 02.02.11, 00:18
                                  Zastanawiam się, czy ty zrozumiałeś co ja napisałem.
                                  • Gość: Adam Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 01:37
                                    Fantek1 ma rację. Chyba sam nie rozumiesz co czytasz, bo gdybyś rozumiał, nie pisałbyś po raz kolejny tego co zostało tu już wielokrotnie napisane. Albo celowo trollujesz i rżniesz głupa.
                                    • matdokt Re: i dlatego dorobek naukowy 02.02.11, 01:49
                                      Gość portalu: Adam napisał(a):

                                      > Fantek1 ma rację. Chyba sam nie rozumiesz co czytasz, bo gdybyś rozumiał, nie p
                                      > isałbyś po raz kolejny tego co zostało tu już wielokrotnie napisane. Albo celow
                                      > o trollujesz i rżniesz głupa.

                                      Nie wydaje mi się aby ktoś wcześniej pisał, że Dybczyński za brak aktywności naukowej powinien być już dawno starszym wykładowcą a nie adiunktem.
                                      • Gość: Adam Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 02:55
                                        A ty jak bardzo jesteś aktywny naukowo? No pochwal się, śmiało! Masz w ogóle czym?
                                        • Gość: artur Re: i dlatego dorobek naukowy IP: 78.8.252.* 02.02.11, 08:58
                                          Drodzy Państwo,

                                          w stylu iście naukowym zrobiliście z tego metadyskusję. Oczywiście, łatwiej krytykować i zbiera się wówczas większy poklask (pozaśrodowiskowy), niż bronić. Wyobraźcie sobie, że bronię ZUSu. Miałbym trudne zadanie... Ale, nie chcę uciekać w inne wątki.

                                          Prawdą jest, że metody dr AD są niekonwencjonalne, kontrowersyjne ale jednocześnie przez to dla niektórych ciekawe. Dla studenta - z całym szacunkiem - liczy się jednak umiejętność przekazywania wiedzy i niestety tak odbiera "naukowość" osoby. Tylko środowisko ma możliwość dyskutować na temat tego, czy ktoś ma wybitny czy nie dorobek naukowy. Dla mnie, jako absolwenta wydziału, każdy kto sensownie potrafił nakierować mnie na właściwe tropy danego przedmiotu i nie doprowadzał do opadania powieka na wykłądach/zajęciach, był swego rodzaju "wybitnym". Zdaje mi się, że uczniowie nie bardzo zwracają uwagę na osobisty dorobek naukowy postaci typu AD. Mało tego, czasami bywa on przedmiotem kpin, gdyż doktorzy swoimi skryptami potrafią zarzucić cię nawet w toalecie i są one podstawą do wszelkiej oceny, dyskusji itp - tak są z nich dumni. Wolę, żeby takie rzeczy raczej nie powstawały.

                                          Co do krytyki wydziału i władz, nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ osobom z zewnatrz, beneficjentom (studentom), jak pisałem, bardziej zależy na zdobywaniu ciekawej wiedzy, a może inaczej - ciekawym zdobywaniu wiedzy - niż na wewnętrznych gierkach.

                                          Znając jednak postawę dr Dybczyńskiego - oczywiście tylko z doświadczeń studenckich - trudno mi go sobie wyobrazić jako krętacza i pozera. Jeżeli o czymś mówił, sprawiał wrażenie przekonanego. Skoro potem akceptowała tak powtarzaną wiedzę profesor Łoś-Nowak, nie przychodzi mi do głowy podejrzenie, że byłem karmiony stekiem bzdur.

                                          Uważam, że sedno listu i dyskusji powinno prowadzić do odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób z polskich uczelni stworzyć miejsca zdobywania realnej wiedzy. Może dosyć teoretyków i czas na Dybczyńskich - takich naukowych House'ów? Podsumowując, powiedzmy sobie prawdę - wiedza absolwentów tego wydziału, jak zresztą wielu innych - całkowicie odstaje od rzeczywistości. U niego przynajmniej nauczyliśmy się trzeźwej oceny sytuacji, drylu, negocjacji, pewności siebie podpartej wcześniejszym wyszukiwaniem źródeł. Trudno było prześlizgnąć się nie wkładając wysiłku w pracę.

                                          Koniec strumienia świadomości.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: As Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.play-internet.pl 02.02.11, 11:35
                                            Zgadzam się całkowicie, ale najśmieszniejsze jest to,że dyskusja rozgorzała w tym pobocznym wątku po stwierdzeniu najpierw przeze mnie,że Dybczyński to wybitny SPECJALISTA, a następnie po przekręceniu tego stwierdzenia w wybitny NAUKOWIEC. To jest dopiero absurd.
                                            • Gość: Z Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 02.02.11, 11:41
                                              mhm. jaaaasne...
                                              A może to wynika z tego jak zatytułowałeś swój post? ;)
                                              • zwyklyglupol Re: i dlatego dorobek naukowy 02.02.11, 12:23
                                                W poście było, ze jest naukowcem, a nie że jest "wybitnym naukowcem". Jest różnica. Dla mnie Krawczyk nie jest naukowcem, a dlaczego to poczytajcie czym się zajmuje i opinie o zajęciach z nim przytaczane w tym temacie na forum. Ludzie czytajcie ze zrozumieniem i nie dorabiajcie własnych interpretacji to nie będzie takich absurdalnych dyskusji:)
                                                • Gość: Z Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 02.02.11, 12:43
                                                  Interesująca logika:

                                                  1. Dybczyński jest naukowcem, bo prowadzi dobre zajęcia dydaktyczne
                                                  2. Dybczyński nie jest wybitnym naukowcem (bo ma marny dorobek naukowy)
                                                  3. Krawczyk nie jest naukowcem, bo prowadzi marne zajęcia (i też ma marny dorobek naukowy)
                                                  4. Krawczyk nie jest naukowcem bo "dla Pana nie jest naukowcem"
                                                  5. Krawczyk nie jest dla Pana naukowcem, bo zajmuje się Pana zdaniem nieodpowiednimi (niewłaściwymi?) kwestiami.

                                                  Reasumując, obaj nie mają istotnego dorobku naukowego, ale jeden z nich jest naukowcem, bo dobrze uczy.

                                                  Się uśmiałem.

                                                  Na tej zasadzie to mój nauczyciel wychowania fizycznego był naukowcem (też świetnie uczył). Za to rusycysta nie był naukowcem, bo słabo uczył, a poza tym moim zdaniem ktoś kto uczy rosyjskiego to żaden naukowiec ;)


                                                  • Gość: As Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.play-internet.pl 02.02.11, 14:17
                                                    Niestety jednak się mylisz:)Polecam wykłady z logiki u Magdziaka w sąsiednim budynku do politologii:)
                                                  • Gość: Z Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 02.02.11, 14:24
                                                    Sądząc nawet tylko po zastosowanym właśnie przez Pana "argumencie", ma Pan poważne problemy z logiką :D

                                                  • Gość: Adam Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 14:41
                                                    A ja proponuję ignorować trolle z forum "Doktorat - nauka - uczelnia" (tocqueville, flamengista, matdok i in.). To oni nie zrozumieli treści artykułu (która dotyczy sytuacji na uniwersytecie, albo przynajmniej WNS, a nie dokonań naukowych jednego czy drugiego autora tekstu). Albo celowo robią zamieszanie, tak jak to robią także na innych forach. Są naukowcy, którzy zajmują się nauką, są i tacy, którzy się nudzą i trollują w internecie. Wymienione przeze mnie osoby z pewnością należą do tych drugich.
                                                  • kagan.blox Re: i dlatego dorobek naukowy 02.02.11, 20:46
                                                    Forum doktorat-nauka-uczelnia to bardzo ciekawa osobliwosc, a mianowicie cenzurowane forum niecenzurowane. Matka zalozycielka czyli "eeela" naPiSala na nim, iz "(to) Forum nie będzie cenzurowane", ale sprobujcie naPiSac tamze cos, co sie jej albo dalatacie nie spodoba...
                                                    lech.keller@gmail.com
                                                  • kagan.blox Re: i dlatego dorobek naukowy 03.02.11, 12:41
                                                    Także:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,904,116853059,121715437,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
                                                  • Gość: Z Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 02.02.11, 14:33
                                                    Chętnie podyskutuję zatem o logice Pańskiego wywodu. Słucham z uwagą Pańskiej argumentacji, popartej wykładami z logiki "u Magdziaka" :)
                                                  • Gość: As Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.play-internet.pl 02.02.11, 15:33
                                                    Proszę:)cała dyskusja zaczęła się od nieistniejącego w moim poście sformułowania "wybitny naukowiec". Jako taka nie ma ona sensu, ponieważ dyskusja prowadzona jest nad czymś, co nie było powiedziane ani zapisane. Padło stwierdzenie "wybitny specjalista" i jeżeli ma być prowadzona sensowna dyskusja to na ten temat. Kilka osób się zresztą na ten temat wypowiedziało i zrozumiało różnice. To,że inni mają z tym problem, bądź jak jeden pan brną dalej w temat nieistniejącego sformułowania "wybitny naukowiec" to jest inna kwestia, mająca się nijak do meritum sprawy:)
                                                    Za Słownikiem Języka Polskiego: specjalista to osoba posiadająca szczególną wiedzę lub doświadczenie w danej dziedzinie.
                                                    Za Słownikiem Języka Polskiego: naukowiec to osoba pracująca naukowo.
                                                    W żadnym miejscu nie stwierdziłem,że A.D. naukowcem nie jest. Jednakowoż nie padło też stwierdzenie, że jest naukowcem wybitnym (patrz wyżej). Zatem próba prowadzenia tego punktowego wywodu, który ma pokazać sprzeczność w mojej argumentacji jest błędna:)
                                                    Zgadzam się co do kwestii pana Krawczyka-jest to względne i nie ma tu miejsca na roztrząsanie tego, możemy zostać przy swoich opiniach. w mojej (i wielu osób na tym forum) naukowcem nie jest (jego działanie na UWR nie można ocenić jako pracę naukową).
                                                  • Gość: Judyta Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 16:22
                                                    Ja proponuję, żeby te wszystkie osoby, zarzucające dr Krawczykowi czy dr Dybczyńskiemu, że nie są "wybitnymi naukowcami", żeby same pochwaliły się swoim dorobkiem naukowym. Jakoś dziwnie one milkną, gdy ktoś je o to po prosi. Czy jeśli ktoś nie jest "wybitnym naukowcem", to nie ma prawa do wypowiadania się na temat uczelni? Jeśli tak, to te osoby również nie powinny się tu odzywac.
                                            • tocqueville Re: i dlatego dorobek naukowy 02.02.11, 14:41
                                              • Gość: Adam Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.opera-mini.net 02.02.11, 15:06
                                                To nie nasza wina, że się nudzisz, i robisz śmietnik z każdej dyskusji, w której się pojawisz. Spadaj trollu na forum "Doktorat - nauka - uczelnia" - tam jest twoje miejsce i twoich kolegów.
                                              • Gość: Okiem obserwatora Re: i dlatego dorobek naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.11, 20:30
                                                Abstrahując od Panów "dyskusji" zastanawiam się jaki trzeba mieć tupet, żeby pisząc pod anonimowym nickiem oskarżać o brak osiągnięć kogoś, kto się podpisał imieniem i nazwiskiem.
                                                I na ile trzeba być bezczelnym, żeby z pozycji anonima rozliczać tu kogokolwiek z jego publikacji i osiągnięć (stanowi to zresztą ulubiony sport gawiedzi w tym wątku, jak zdążyłam się zorientować).

                                                Degrengolada moralna i intelektualna. A już zwłaszcza w wykonaniu przedstawiciela "elity" (mam tu na myśli osobę podpisującą się "tocqueville"), o ile to co ten Pan pisze ma coś wspólnego z rzeczywistością.

                                                Faktycznie wygląda na to, że podatnicy powinni zabrać Wam fundowane przez siebie zabawki i wygonić z piaskownicy.
                      • Gość: musk Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 21:24
                        za słownikiem PWN: :wybitny: «wybijający się ponad przeciętność» - wiec na podstawie przytoczonych argumentów, tak, jest wybitnym specjalistą w podanej dziedzinie, w środowisku UWr -Ty natomiast, naukowcem jesteś żadnym, ani przeciętnym, ani nawet kiepskim, demagogię i "drobne" przeinaczania oraz "debilne" nadinterpretacje jakie stosujesz definitywnie wskazują na Ciebie jako forumowego trolla-pieniacza vel "prowokatora" -tyle w temacie
                  • Gość: gamma Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 20:55
                    człowieku czy ty jestes zdrowy na umysle ???
                    • Gość: gamma Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.11, 20:58
                      to bylo oczywiscie do niejakiego tocqueville.
        • Gość: Profesor Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.11, 21:06
          "to specjalistą od teorii stosunków międzynarodowych jest wybitnym" - co najwyżej jest specjalistą od umiejętnego przekazywania cudzych koncepcji studentom (a i tu zdania są podzielone). Sam żadnego wkładu w rozwój tsm nie ma.
          • Gość: As Re: Dybczyński przynajmkniej jest naukowcem a ten IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 21:32
            Moge się zgodzić, dlatego też oceniłem go jako wybitnego specjalistę a nie twórce teorii sm. Pytanie jest inne-czy ktokolwiek z UWR sam ma jakiś wkład w tę dziedzinę, to po pierwsze, a po drugie-studenci, którzy jako alternatywę mają "dzieła" profesor Łoś, czyli kompilacje w większości dawno skrytykowanych w świecie prac z przed lat dwudziestu, ci studenci mają ogromne szczęście, ze trafiają, na kogoś, kto "tylko" im tłumaczy teksty i "tylko" przekazuje ważną wiedzę.
    • wolanka37 Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 19:51
      Słuchajcie, czemu oni mają się "oddawać do dyspozycji" rektora, czy on jak premier dymisjonuje, a oni jak ministrowie.... . Chłopaki są na etacie, nie sądzę, żeby dawali władzom UW podstawy do zwolnienia. Dybczyński pewnie ma racje, Krawczyk po części też, ale "do dyspozycji". To chyba jakieś potężne ego :)) Pan doktora a może tylko określenie dziennikarza?Pozdrawiam
      • katarzyna767 kwestia jaj 01.02.11, 20:05
        Poprzedni dwaj , Dybczyński i Marcinkowski , wyglądają na facetów z jajami.

        A ten , sądząc z tekstu , taki więcej eunuchowaty .
        • Gość: As Re: kwestia jaj IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 20:07
          Zgadzam się:)A co do etatu to oczywiście ich z pracy nie wyrzucą, ale stanowisko dyrektorskie mogą utracić.
    • Gość: Kruca Bomba nastepny geniusz klasy swiatowej IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 20:12
      zajrzyjcie na strone uniwersytecka Krawczyka... osiagniec naukowych za wiele to on nie ma... dydaktycznych rowniez nie... a niby zajmuje sie filozofią buddyzmu, kultura i sztuka Azji: tu raczej bardzo latwo o publikacje na arenie miedzynarodowej, tylko trzeba miec cos do powiedzienia. Aha: pan doktor chwali sie tez ze ma 2 psy i kota. fascynujace.
    • italian-man Krawczyk jest niezrównoważony emocjonalnie 01.02.11, 20:15
      Miałem zajęcia z krawczykiem na pierwszym i 5 roku.
      Na pierwszym roku wydawało mi się, że to wyjątkowo ciekawy gość, znający się na temacie, z niekonwencjonalnym podejściem do nauczania.

      Na 5 roku, miałem wrażenie, że zajęcia prowadzi człowiek, który powinien być objęty co najmniej opieką lekarską.
      • Gość: echo Re: Krawczyk jest niezrównoważony emocjonalnie IP: 109.78.19.* 01.02.11, 20:36
        po prostu świetny komentarz ;) mocny i jakże prawdziwy ;D
    • Gość: obeznana Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 20:17
      Ał, teraz WNS z GW Wrocław robi sobie pralnię.

      Uważam, że w tym liście Dybczyńskiego było sporo gorzkiej prawdy odnośnie środowiska akademickiego i to każdej uczelni, nie tylko UWr.

      Natomiast uważam też, że gdyby ktokolwiek inny to napisał, miałby moralne prawo do takiej krytyki, ale nie dr Dybczyński. W wielu wymiarach osoba nielojalna, nieszczera, fasadowa, uprawiająca wszystkie rodzaje uczelnianej polityki, czasami zniżająca się do .... no właśnie..... wiemy do czego dr Dybczyński był zdolny już wcześniej. I nagle jawi się jak baranek, który własnym grzechem ma zaświadczyć o zgniliźnie. Ja odeszłam z uniwersytetu, bo miałam już dość.

      Andrzeju, jaki masz w tym interes? W co grasz?
      Bo przecież tylko swoim interesem się zawsze kierujesz, nieważne, czy kolega, czy praca, czy też żona czy młoda i ładna studentka.


      • Gość: gaax To akurat jest dobre pytanie IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 20:25
        Co Dybczyński chce osiągnąć. Bo wszyscy, którzy go znają wiedzą że ot tak sobie, "z głupa" tego tekstu nie popełnił. Jaki konkretny ma cel - wie na razie chyba tylko on sam. Czy jest nim wywołanie burzy w środowisku akademickim, burzy medialnej, promocja własnej osoby, czy też jakieś bardziej zaplanowane działanie, to jak na razie trudno ocenić.
        • Gość: znawca Re: To akurat jest dobre pytanie IP: *.internetia.net.pl 01.02.11, 20:29
          Co chce Dybczyński osiągnąć? Przygotowuje grunt do swojej habilitacji? Żeby w razie porażki merytorycznej mógł powiedzieć, że to zemsta?
      • Gość: gosc Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 01.02.11, 20:29
        Niezaleznie czym kieruje sie dr. Dybczynski (a jesli ten portret osobowosciowy ktory nakreslilas jest prawdziwy, to nie spodziewaj sie odpowiedzi od wywolanego), mimo wszystko chyba dobrze sie dzieje ze dyskusja na temat "zgnilizny" w srodowisku akademickim toczy sie we Wroclawiu - najbardziej chyba akademickim z polskich miast. Zastanawiam sie tylko kiedy pracownicy kolejnych uczelni poczuja sie wywolani do tablicy. Choc prawde mowiac nie spodziewam sie rewolucji, bo za duzo zmian jest do zrobienia na roznych poziomach zeby wreszcie zaczelo byc normalnie.
      • absolwentka1224 Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 02.02.11, 10:10
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Widzę, że dobrze znasz pana doktora. Ja również. Dlatego z zażenowaniem czytam jego list. Nie znam drugiej tak fałszywej, zawziętej i nielojalnej osoby. Też się zastanawiam, jaki ma w tym interes, bo w jakiekolwiek dobre intencje nie uwierzę.
    • Gość: pustyworek Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 20:22
      kurcze, to jakas wyjatkowo paskudna kupa politologiczna... absolutnie zgadzam sie z tym, ze uniwersytet jest zorganizowany zle. no, nawet ze wogole zorganizowany nie jest, zatrudnia duzo za duzo pracownikow administracji, zajmujacych sie glownie obieraniem mandarynek i piciem herbaty (wystarczy zajrzec do kwestury). ale panowie walcza sami ze soba, absolutnie nie z patologia uniwersytecka! sam mam wielu studentow, takze nie swiadcze "uslug" dla znajomych, nie slyszalem zeby ktokolwiek z moich znajomych to robil. ciezko pracuje nad zajeciami, publikuje w zagranicznych, wysoko punktowanych czasopismach - w ramy wyznaczone przez panow politologow sie nie wpisuje, podobnie jak duza czesc moich kolegow. panowie, odeszliscie od meritum! zaczynacie sikac sobie po butach, wierzac ze to cos zmieni! mam coraz silniejsze wrazennie, ze jednak walczycie o jakis intratny stolek.
    • al.one Prawda o Panu Krawczyku 01.02.11, 20:27
      Szanowni Państwo, dr Tomasz Krawczyk jest jedną z najgorszych wizytówek Instytutu Politologii. Nie znam jego problemów z komisją dyscyplinarną. U nas ciągle nie chodził na zajęcia, a jak już przychodził to opowiadał brednie o tym, że jest śledzony przez wywiad, jakie dziewczyny podrywa, czego i gdzie z nimi nie robił. No i oczywiście o tajnych dokumentach, które przechowuje a kiedy je ujawni wstrząsną światem. Od takich wykładowców jak Dymarski czy Dybczyński mógłby się tylko uczyć prowadzić zajęcia. Gdyby w ogóle przychodził do pracy. U kolegi w grupie był w semestrze całe 2 razy na zajęciach. I ten gość ma czyste sumienie? Powinien żyć na koszt podatnika, tak jak żyje teraz ale w zakładzie psychiatrycznym. Czy Wyborcza wie, że publikuje tekst człowieka z problemami psychicznymi?
      • zwyklyglupol Re: Prawda o Panu Krawczyku 01.02.11, 20:35
        I wszystko w temacie.
      • Gość: abc Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 20:42
        to masara jakas, macie przeciez tam jakiegos dziekana czy inne monstrum - nie mozna mu zglosic ze cos jest nie tak z prowadzacym? jak nie slucha to jest rektor! nie bedzie pozniej takich durnych pisanek jak teraz! dajecie sie robic w trabe to moze wam - studentom politologii - z tym dobrze? moze sami wchodzicie w uklad: mile zajecia (w tym brak) - mile zaliczenie?
        • Gość: tazz Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 21:02
          Również miałam okazję uczęszczać na zajęcia prowadzone zarówno przez p. Krawczyka jak i p. Dybczyńskiego. P. Krawczyk jest dość specyficzny w swoim zachowaniu, ale uważam, że w liście pojawia się dużo racji. Co chciał osiągnąć p. Dybczyński - nie wiem, ale na pewno nie to co przypisują mu forumowicze ;)

          P.S. najlepiej czyta się komentarze osób nieświadomych i wogóle nie znających realiów wns... :)
          • Gość: abc Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 21:11
            komentarze moze i czyta sie dobrze, ale dyskusja dotyczy, w zamierzeniu dr dybczynskiego, uniwersytetu, nie wns. jesli pierzecie wlasne brudy w ten sposob, to nie mieszajcie do tego reszty uczelni. robicie wtedy wielu ludziom duza krzywde - ale pewnie nic was to nie obchodzi, macie te swoje pijary i inne pseudo nuko-metody....
            • Gość: tazz Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.play-internet.pl 01.02.11, 21:22
              > komentarze moze i czyta sie dobrze, ale dyskusja dotyczy, w zamierzeniu dr dybc
              > zynskiego, uniwersytetu, nie wns.

              tak, zgadzam się, tylko że wiele osób wypowiada się na temat p. Dybczyńskiego tylko na podstawie owego listu, nie mając z nim styczności wogóle. Często padają argumenty nie merytoryczne, ale osobiste pod adresem krytyków.

              >jesli pierzecie wlasne brudy w ten sposob, to
              > nie mieszajcie do tego reszty uczelni. robicie wtedy wielu ludziom duza krzywd
              > e - ale pewnie nic was to nie obchodzi
              nie mogę się wypowiadać w tej sprawie, bo nie wiem co przyświecało p. dr. Dybczyńskiemu. Moim skromnym zdaniem dyskusja jaka się rozwinęła n/t stanu uniwersytetu jest pewnie efektem ubocznym, zamierzonym. I dobrze.
              • Gość: amen Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.02.11, 21:42
                niestety czytalem i dybcynskiego, i odpowiedzi na jego list. kazda kolejna umacnia mnie w przekonaniu, ze wydzialowy problem ktos probuje rozwiazac na lamach lokalnej, ale jednak, gazety. to smierdzi, i wyjatkowo zle. zarowno w wykonaniu dybczynskiego, jak i adwersarzy. nie potraficie na tym wnsie odroznic czarnego od bialego to moze faktycznie trzeba was odciac od pozostalych wydzialow? a juz z pewnoscia nie powinniscie insynuowac ze wasze kalumnie to cala uczelnia - tak nie jest i mam nadzieje ze jeszcze dlugo nie bedzie.
                • Gość: gaax Ta, jasne IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.11, 23:00
                  Już widzę jak czytałeś Dybczyńskiego - pisze głównie o rektorach, administracji uczelni i senacie. To faktycznie nasze, politologiczne brudy jeno.
                  • Gość: enemy_of_the_state Wyzsze szkoly prywatne IP: *.dyn.as47377.net 01.02.11, 23:41
                    Kamyk do ogrodka.
                    Jak to sie dzieje, ze profesura zalozyla prywatna szkole stusunkow miedzynarodowych - co nie jest niczym zlym, ale po studiach licencjackich wszyscy byli automatycznie przyjeci na studia magisterske na WNS?? Czy tutaj nie powinny sie sprawa zajac organy scigania?? Obiecanie czegos za otrzymanie korzysci majatkowych - patrz czesne w szkole prywatnej przez 3 lata?

                    p.s.
                    Dybczynski ciekawym i znajacym sie na rzeczy - gundusze europejskie - wykladowca byl. Jesli byl w 2004 to pewnikiem jest i dzisiaj.
                    • Gość: Ivo Re: Wyzsze szkoly prywatne IP: *.play-internet.pl 02.02.11, 11:37
                      Nie do końca prawda. Jak dobrze pamiętam, absolwenci tej prywatnej szkoły musieli zdawać egzamin,żeby dostać się na studia uzupełniające, magisterskie na WNS. Ten egzamin dotyczył każdego, kto przychodził z zewnątrz, bez względu na to, czy z tej wrocławskiej szkoły wyższej czy też np. z Uniwersytetu Łódzkiego.
      • Gość: Profesor Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.11, 21:10
        zaczyna się szkalowanie
      • Gość: Absolwent Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 21:55
        Miałem zajęcia z oboma Panami, choć może przesadziłem. Dr Krawczyk przyszedł tylko raz. Później strasznie się rozchorował, a było to dokładnie na wiosnę dwa lata temu. Jak widzę, wrócił do zdrowia i nawet chwycił za pióro. A że nie ma nic ciekawego do powiedzenia to już zupełnie inna historia... Absolwent PN2 AD2010.
      • bombadilwlocie Pewnie miałeś u niego banie z zaliczenia... 01.02.11, 23:05
        Wyluzuj...
      • Gość: Doktorant WNS Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.internetia.net.pl 02.02.11, 13:14
        Drogi Komentatorze,
        po pierwsze uważam, iż argument o problemach psychicznych jest -kolokwialnie pisząc- "poniżej pasa", jest oskarżeniem i próbą zdegradowania człowieka, który - zgodnie z Pana/Pani zapisem - nie powinien się udzielać publicznie i zostać "wyrzucony poza margines" społeczeństwa obywatelskiego.
        Jednak najprościej posługiwać się takimi argumentami i oceniać innych, nie zaś siebie.
        Po wtóre nie sposób nie zgodzić się z dr Krawczykiem; dr D. gra na emocjach, zresztą od zawsze to robił, a to także świetna obrona a zarazem atak. Przypomnę, o nieznanych być może czytelnikom ironicznym, wręcz szydzącym tonie dr D. wobec studentów, niestosownych - bynajmniej jak na wykładowcę - zaczepkach, uszczypliwościach i lubowaniu się we łzach spowodowanych Pana dr D. bolesnymi słowami wobec tych, którzy nie potrafią się "odgryźć".
        Po trzecie: 38 letni BARON (wciąż jeszcze bez habilitacji!), przez ponad 8 lat napisał 4 publikacje plus książkę "po doktorancką"....hmmm...ciężko zatem mówić o jakimkolwiek dorobku naukowym, a tym bardziej twierdzić, iż UWR nie może się pochwalić osiągnięciami naukowymi. Tak Panie dr D. dzięki również Panu być może nie może.
        Panie dr Krawczyk, dziękuję za ten artykuł!
        Doktorant WNS


        • Gość: student wns Re: Prawda o Panu Krawczyku IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 13:31
          Drogi Panie Doktorancie!
          Jeżeli rzeczywiście jest Pan pracownikiem tego wydziału i zna Pan obu przytoczonych doktorów to żenującym jest porównywanie ich osoby, a co dopiero pochwała testu Krawczyka. Jest on typowym przykładem nieudacznika, beznadziejnego wykładowcy, człowieka którego kultura osobista pozostawia wiele do życzenia. Dlatego niezrozumiałym jest dla mnie argument o lubowaniu sie w łzach studentek przez Dybczyńskiego. Bo w takim razie co szlachetnego w przeciwieństwie do niego robi Krawczyk? nie przychodzi na beznadziejnie prowadzone zajecia? wpisuje oceny bardzo dobre bez weryfikacji wiedzy? obraża publicznie w gronie studenckim innych pracowników instytutu? umieszcza list otwarty w komenatarzach do tekstu D., który poźniej zostaje opublikowany bez uprzedniej redakcji? to jest działanie na poziomie, którego brak Dybczyńskiem? Krawczyk nie ma przyjaciół z ani jednej ani drugiej strony barykady, ale szuka poklasku licząc na co? On sam pewnie nie wie. Pozdrawiam - Student 5 roku Politologii i Prawa na UWr.
    • manatu Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 20:47
      To Dybczyńskiego a nie Krawczyka zapraszają z wykładami na inne wydziały.
      • Gość: Bistor Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 21:19
        Nie dziwota, wszak, jak pisze p. Krawczyk: "Trwonię mnóstwo czasu na porównywanie form i ezoterycznej symboliki liter z alfabetów: arabskiego, hebrajskiego, sanskrytu i tybetańskiego".
        Nie wyczytał tylko w nich, jak starszyzna plemienna wysłała go na mokrą robotę.
        • Gość: Kleofas Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.11, 21:23
          Gość: Bistor IP:
          Nie dziwota, wszak, jak pisze p. Krawczyk: "Trwonię mnóstwo czasu na porównywanie form i ezoterycznej symboliki liter z alfabetów: arabskiego, hebrajskiego, sanskrytu i tybetańskiego".
          Nie wyczytał tylko w nich, jak starszyzna plemienna wysłała go na mokrą robotę.


          A na czym pan kolega Krawczyk trwoni czas? Na marzeniach o karierze, czy chlaniu kawy ?
    • yahoo11 Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 21:42
      nie ukrywam, że z zaciekawieniem obserwuje burzę wywołaną przez dr Dybczyńskiego. skończyłem studia dzienne na WNS i miałem zajęcia zarówno z Dybczyńskim, jak i Krawczykiem.muszę przyznać, że Dybczyński jest świetnym wykładowcą, nawet chyba najlepszym z jakim miałem do czynieniena na studiach politologii, ale to nie ma żadnego znaczenia w tej dyskusji....

      wiele z tego co napisał Dybczynski jest prawdą. jesli chodzi o nepotyzm wystarczy porownac nazwiska profesorow i mlodych doktorantów (doktorow).
      z drugiej strony studia byly bardzo ciekawe i osobicie polecam politologie dzienna na UW WNS...
    • yomandamartini Pan Tomasz powinien wylecieć już dawno. 01.02.11, 22:12
      Tak jak boją się doktoranci swoich promotorów, tak jak doktorzy boją się profesorów, dziekanów itd... tak studenci boją się złożyć skargę na danych prowadzących. Pan Tomasz K. ma tak niski poziom kultury, że nie wiem jakim cudem nadal jest na takim stanowisku ( a przepraszam, jak sam powiedział, jest jedynym specjalista od negocjacji w regionie? - tylko szkoda, że jak mówi to nawet w oczy nie patrzy).. na zajęciach przeklina, odprawia jakieś buddyjskie wygibasy i chwali się tym, że jara trawkę!!!!!!!!!! Zgadzam się z Dybczyńskim!!!! Już od dawna widzę co się dzieje na uczelni i płakać mi się chce, bo idąc na nią miałam marzenia i nadzieje, a dziś ich nie mam.
      • zawsze_ked Re: Pan Tomasz powinien wylecieć już dawno. 02.02.11, 20:59
        yomandamartini napisała:

        > Tak jak boją się doktoranci swoich promotorów, tak jak doktorzy boją się profes
        > orów, dziekanów itd... tak studenci boją się złożyć skargę na danych prowadzący
        > ch. Pan Tomasz K. ma tak niski poziom kultury, że nie wiem jakim cudem nadal je
        > st na takim stanowisku ( a przepraszam, jak sam powiedział, jest jedynym specja
        > lista od negocjacji w regionie? - tylko szkoda, że jak mówi to nawet w oczy nie
        > patrzy).. na zajęciach przeklina, odprawia jakieś buddyjskie wygibasy i chwali
        > się tym, że jara trawkę!!!!!!!!!! Zgadzam się z Dybczyńskim!!!! Już od dawna w
        > idzę co się dzieje na uczelni i płakać mi się chce, bo idąc na nią miałam marze
        > nia i nadzieje, a dziś ich nie mam.

        Jeśli się płacze z takiego powodu, że świat jest jaki jest, jałi sie płacze w takiej sytuacji to może ... to już czas aby skorzystać z porady spcecjalisty? Współcześnie to żaden wstyd, wielu ludzi czuje się przygnicionch codziennością, wymaganami, itp. .

        Śledzę dyskusję od jajkiegoś czasu, wypowiedzi "niby -ex- studentów" po latach piszących paszkwile na T.Krawczyka ... Pisze "niby studentów" z prostego powodu - bo nie wierzę, aby ludize po maturze, aspirujacy do posiadania wyższego wykształcenia zgadzali się aby ich bezcenny czas upływał na zajęciach z bełkotu, na braku zajęć, na nudach...

        Rozumiem, że owi "światli studenci" z pewnością kontaktowali się w tej sprawie z władzami instytutu (protokoły ze spotkań powinny być, czyź nie?), przełozonym Pana dr. Krawczykam, wreszcie Dziekanem (prodizekanem WNS)? Nie przyjmuję do wiadomości że mogli tego nie uczynić - wszak to ludize wykształceni, mądrzy, światowi...

        Anonimowość jest fajna - można komuś naubliżać, a tym samym - dowartościować samego siebie i mieć lepszy humor...

        Ale – jak ktoś się podpisuje jako absolwent, student, ba – nawet student Wydziału Prawa – to niech to robi z klasą, merytorycznie, rzeczowo…

        Uprzedzając kawalkadę ataków - tak, tak, jestem zerem, nikim, miernotą, itp. Już lepiej?
    • superfi Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 01.02.11, 23:53
      Niestety to kłamstwo.Chyba, że ktoś nie ma sumienia, lub ma odmienny system wartości.Ja spotykam się z tym na swoim wydziale :( Prawda jest taka jak przedstawił dr Dybczyński. Kumoterstwo, kolesiostwo to codzienność :( Fikcyjne etaty, które są zbędne, a stworzone dla córeczki. Norma. Tylko cicho... nie wolno o tym mówić, bo... Nie trzeba się narażać.
      Mogłabym jeszcze wiele napisać. O utrzymywaniu nieudaczników życiowych tylko dlatego, że szkoda człowieka. Tylko dlaczego szkoda człowieka, który sam sobie układa życie wg własnych wartości (niestety nie zawsze przyjętych jako norma ogółu) ALKOHOLIZM, PROSTYTUCJA, KUMOTERSTWO, MOBING, ZAKŁAMANIE OTO NAMIASTKA MOJEJ CODZIENNEJ RZECZYWISTOŚĆ W PRACY NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM :( SMUTNE ALE NESTETY PRAWDZIWE !
      • matdokt Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 02.02.11, 00:01
        superfi napisał:

        > u) ALKOHOLIZM, PROSTYTUCJA, KUMOTERSTWO, MOBING, ZAKŁAMANIE OTO NAMIASTKA MOJEJ
        > CODZIENNEJ RZECZYWISTOŚĆ W PRACY NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM :( SMUTNE ALE NE
        > STETY PRAWDZIWE !

        ja rozumiem, późna pora, ale prostytucja na UWr?? gdzie?
        • kalam07 Re: Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 02.02.11, 08:29
          matdokt napisał:

          > superfi napisał:
          >
          > > u) ALKOHOLIZM, PROSTYTUCJA, KUMOTERSTWO, MOBING, ZAKŁAMANIE OTO NA
          > MIASTKA MOJEJ
          > > CODZIENNEJ RZECZYWISTOŚĆ W PRACY NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM :( SMUTNE A
          > LE NE
          > > STETY PRAWDZIWE !
          >
          > ja rozumiem, późna pora, ale prostytucja na UWr?? gdzie?
          wśród studentek, zwłaszcza niestacjonarnych, jest to standard, sponsoring tak zwany, w mojej grupie na wpaie były dwie prostytutki z 20 dziewczyn, 10%
          spokojnie możemy wysunąć wniosek , że minimum 10% studentek uniwerku trudni się prostytucją
    • bayadera Uniwersytecka większość ma czyste sumienie 02.02.11, 07:14
      Ten doktor -politolog ma bardzo slabe pojecie o Sredniowieczu. Widac za duzo czytal Karola Marksa.
    • galareta2 Przykre pranie brudów, które nic nie zmieni! 02.02.11, 07:48
      Panowie mają odmienne zdania, natomiast cała dyskusja pokazuje jedno - mizerię, zaściankowość i przyziemność problemów, jakie toczą nie tylko WNS ale i Uniwersytet i wszystkie nasze instytucje, urzędy i jednostki budżetowe. Stołeczki, ważność, kto nad kim i co zepsuł oraz za ile. Interes "klienta" tych instytucji, w tym przypadku studenta, jest drugorzędny. I ile by brudów kolejni dyskutanci na siebie nie wylali - i tak nie zmieni to KOMPLETNIE NIC w systemie działania, bo to system jest chory. Niestety tworzą go ci sami ludzie. Którzy zamiast dyskutować konstruktywnie, dążą - jak zawsze Polacy - do zniszczenia oponenta, a nie złych nawyków. Przykre to, smutne, żałosne. I do bólu prawdziwe.
      • Gość: wacek Re: Przykre pranie brudów, które nic nie zmieni! IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.03.11, 18:26
        Taka jest dyskusja jaka ocena pracowników przez JM Rektora. Pracownik nie jest oceniany merytorycznie tylko jak spolegliwie wykonuje polecenia zwierzchnika. Ryba zawsze śmierdzi od głowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka