Dodaj do ulubionych

Osiedle bez psów

28.05.11, 20:08
Podobno są takie osiedla w Polsce, gdzie uchwalono zakaz trzymania psów i co więcej ten zakaz udało się wyegzekwować (u mnie pod oknami jest zakaz wyprowadzania psów, który to zakaz chamscy właściciele psów mają gdzieś, a straż miejska oczywiście nie ma zamiaru nikogo ścigać). Czy ktoś może wie, gdzie są takie osiedla albo czy takie osiedla są we Wrocławiu? Chcę się tam przeprowadzić!
Obserwuj wątek
    • zetkaf Re: Osiedle bez psów 28.05.11, 21:57
      > Podobno są takie osiedla w Polsce, gdzie uchwalono zakaz trzymania psów
      Czy taki zapis jest zgodny z prawem? Kto niby mialby prawo go ustanowic?

      > ęcej ten zakaz udało się wyegzekwować (u mnie pod oknami jest zakaz wyprowadzan
      > ia psów, który to zakaz chamscy właściciele psów mają gdzieś, a straż miejska o
      > czywiście nie ma zamiaru nikogo ścigać).
      Chamscy wlasciciele nie wiadomo czego wymyslili sobie bzdurny zakaz niczym (poza wlasnym egoizmem) nie uzasadniony, ktory nie wiadomo czy ma jakakolwiek podstawe prawna. A w zwiazku z tym, straz miejska nie ma obowiazku, a nawet prawa go egzekwowac.
      Wiesz, polecam sie przejsc do Parku Szczytnickiego. Jeszcze do jutra beda wisiec absurdalne zakazy o rownie wielkiej mocy prawnej (zakaz wychodzenia z wody, osoby dwujezyczne wchodza drugim wejsciem, zakaz przyspieszania wzrostu roslin, zakaz zlosliwego fotografowania wyposazenia parku). Wszystko w ramach akcji zwiazanej ze strachem, choc wczoraj przed poludniem bardziej wygladalo mi to na happening przeciw totalitaryzmowi ;)

      > Chcę się tam przeprowadzić!
      Najlepiej, zalatw sobie chate w srodku gluszy, najlepiej na bagnach. Zaden pies ci nie wlizie ;)
      Za to saren, dzikow mozesz miec od groma ;)
      • niujork Re: Osiedle bez psów 28.05.11, 23:29
        > Czy taki zapis jest zgodny z prawem? Kto niby mialby prawo go ustanowic?

        Wspólnota mieszkańców. Parę osób się umawia, że nie chce mieszkać wśród ludzi, których kultura trzymania zwierząt jest na poziomie średniowiecza. Jak komuś zakaz nie odpowiada, nie musi się tam sprowadzać. Takie osiedla z powodzeniem funkcjonują w Stanach.

        > Chamscy wlasciciele nie wiadomo czego wymyslili sobie bzdurny zakaz niczym (poz
        > a wlasnym egoizmem) nie uzasadniony, ktory nie wiadomo czy ma jakakolwiek podst
        > awe prawna.

        Ma. Uchwałę Rady Miejskiej, która zabrania wyprowadzania psów na placach zabawach i puszczania ich bez smyczy.

        I co się w ogóle wcinasz? Nie interesują mnie dyskusje z palantem, który nie jest w stanie pojąć, że ktoś chciałby mieszkać tam, gdzie psy nie wyją 24 godziny dobę, gdzie kundle nie skaczą na człowieka, bo "chcą się bawić", gdzie nie trzeba lawirować między gównami. Pytanie było, czy jest taka możliwość w tym chorym kraju, jak nie znasz na nie odpowiedzi, to spadaj.

        • zetkaf Re: Osiedle bez psów 29.05.11, 07:39
          > Wspólnota mieszkańców. Parę osób się umawia, że nie chce mieszkać wśród ludzi,
          > których kultura trzymania zwierząt jest na poziomie średniowiecza.
          Oczywiscie, wspolnota moze to ustalic wiekszoscia glosow. Oczywiscie, KAZDY czlonek wspolnoty ma prawo zaskarzyc taka uchwale w sadzie, jezeli dziala na jego niekorzysc. Obawiam sie, ze sad ja odrzuci...

          > Jak komuś zakaz nie odpowiada, nie musi się tam sprowadzać.
          Moze tez, jako czlonek wspolnoty, probowac uniewaznic zakaz.

          > Takie osiedla z powodzeniem funkcjonują w Stanach.
          W Stanach funkcjonuja tez getta, gdzie ludzie do siebie strzelaja a policja nic z tym nie robi ;)

          > Ma. Uchwałę Rady Miejskiej, która zabrania wyprowadzania psów na placach zabawa
          > ch i puszczania ich bez smyczy.
          Aha, na podstawie uchwaly rady miejskiej dotyczacej placow zabaw wprowadzisz zakaz dotyczacy domow? Troche naciagana logika... To skoro na skrzyzowaniach jest zakaz parkowania pojazdow, to ja sobie wprowadze zakaz parkowania wokol mojego bloku?

          > I co się w ogóle wcinasz?
          Taka dyskusja na forum jest z zalozenia OTWARTA.

          > Nie interesują mnie dyskusje z palantem, który nie jest w stanie pojąć, że ktoś chciałby
          > mieszkać tam, gdzie psy nie wyją 24 godziny dobę,
          No coz, sam jestes palantem, skoro psy sa dla ciebie tylko nie wychowane. Akurat najglosniej slychac psy na wsiach, w miescie rzadko kiedy wyja (jak wyja, to zazwyczaj z powodu zlego traktowania - a tu juz moze ci pomoc policja).

          > gdzie kundle nie skaczą na człowieka, bo "chcą się bawić",
          kundla raz drugi sciagasz BRUTALNIE do parteru, skladasz skarge na goscia ze pies cie ATAKUJE, i gosciu sam sie nauczy, ze albo pies nie skacze, albo chodzi na smyczy. Bo problem nie w psie, ale w jego wlascicielu, ktory jest palantem. Rownie wielkim jak ty, skoro tez nie potrafisz zrozumiec, ze psa mozna wytresowac.
          ps. to, ze wprowadzisz zakaz posiadania psa w bloku nie znaczy, ze nie przyjdzie taki chamski pies z sasiedniego bloku ;)

          > Pytanie było, czy jest taka możliwość w tym chorym kraju, jak nie znasz na nie odpowiedzi,
          no wlasnie ci sugeruje, ze chyba nie ma podstawy prawnej dla czegos takiego, wiec i mozliwosci nie ma.
          Oczywiscie, mozesz sobie kupic domek na wlasnosc i zakazac wszystkim mieszkancom (sobie, wspolmalzonce/owi, dzieciom, itp.) posiadania psa ;)
          • niujork Re: Osiedle bez psów 30.05.11, 19:05
            zetkaf napisał:
            > Aha, na podstawie uchwaly rady miejskiej dotyczacej placow zabaw wprowadzisz za
            > kaz dotyczacy domow? Troche naciagana logika...

            Logika, którą wkładasz mi w usta, żeby ją potem obalać. Pisząc o uchwale rady podałem ci jedynie podstawą prawną zakazu wyprowadzania psów na moim podwórku, bo kwestionowałeś legalność tego zakazu. Nie twierdziłem, że może ona stanowić podstawę zakazu trzymania psów na osiedlu. W ogóle się tym nie zajmowałem. Wisi mi, jakim cudem udało się taki zakaz przeforsować, czy jest zgodny z konstytucją i powszechną deklaracją praw człowieka. Znalazłem na klub.pies.pl/orca/topic/ANTYPSIE-OSIEDLA.htm dyskusję o takim osiedlu, ale nie ma żadnych wskazówek co do jego lokalizacji, więc chciałem dowiedzieć się, gdzie to jest i czy może jest szansa na taki luksus we Wrocławiu. A niech nawet wprowadzono to prawem kaduka. I co z tego, przecież w Polsce inne nie obowiązuje. Dziwne, że to całe buractwo, które dzień w dzień łamie wszystkie przepisy dotyczące zasad trzymania i wyprowadzania psów, nagle robi się takie praworządne, kiedy słyszy o osiedlu, na którym nie wolno trzymać psów. Sami udowodnili, że u nas obowiązuje prawo dżungli, więc co się rzucają, że ktoś prawem dżungli zapewnił sobie odrobinę ciszy i czystości?

            > Taka dyskusja na forum jest z zalozenia OTWARTA.

            Owszem, ale ma być na temat. Jak piszę, że nie znoszę upałów i pytam o rady w sprawie klimatyzacji, to porady, żebym się przyzwyczaił do upałów albo przeprowadził na Alaskę, są nie na miejscu.

            > kundla raz drugi sciagasz BRUTALNIE do parteru, skladasz skarge na goscia ze pi
            > es cie ATAKUJE, i gosciu sam sie nauczy, ze albo pies nie skacze, albo chodzi n
            > a smyczy.

            Aha. Widzę, że masz pojęcie, jak wygląda teoria. W praktyce jest trochę inaczej. Dzwonię po straż miejską, która w ogóle nie przyjeżdża albo przyjeżdża po godzinie. Strażnicy rozkładają ręce, że jak nie wiem, gdzie mieszka gość, który dawno się zmył, to nic nie mogą zrobić. Mówię, że on jest tu stale o tej samej porze, więc jak przyjadą jutro albo w następnych dniach, to go dorwą. Strażnicy kiwają głowami, że "aha", po czym oczywiście się nie zjawiają. Piszę skargę do komendanta z prośbą o przysłanie strażników, wskazując, że nawet jeśli nie złapią gościa, to spokojnie złapią tu dziesięciu innych właścicieli psów łamiących przepisy, więc wycieczka nie pójdzie na marne. Komendant odpisuje, że psy są poważnym problemem, z którym straż walczy intensywnie, a będzie walczyć jeszcze intensywniej, ale nie złożyłem konkretnej skargi, a strażnicy mają inne zajęcia. No to następnym razem idę za gościem z psem, żeby zobaczyć, gdzie mieszka. Jak facet zobaczy, że go śledzę, mogę mówić o szczęściu, jeśli tylko zostanę zwyzywany. Wzywam straż, gościu twierdzi, że psa nigdy nie prowadza inaczej jak na smyczy, strażnicy umywają ręce, "jak pan chce, to może się sądzić". A jak jednak wlepią mu mandat, to za dwa dni mam porysowany samochód. Napiszesz mi, że nie ma problemu, bo tym zajmie się policja? Owszem, jak ich zmusisz, bo "panie, mu tu mamy poważne przestępstwa na głowie". I nawet ustalą, kto porysował, gość nazywał się Sprawca Nieznany. Jak u nas chcesz wyegzekwować przepisy, to musisz w pełni zaangażować się w wojnę (stracone czas, nerwy i pieniądze) z tymi którzy je łamią i tymi, którzy mają je obowiązek egzekwować.

            >Bo problem nie w psie, ale w jego wlascicielu, ktory jest palantem. Rownie wielkim jak ty, >skoro tez nie potrafisz zrozumiec, ze psa mozna wytresowac.

            No oczywiście, że we właścicielu, przecież nie pisałem, że domagam się, żeby pies sam wziął się na smycz czy po sobie posprzątał. I co z tego, że psa można wytresować? Teoretycznie psy w ogóle nie są uciążliwe, bo można je wytresować a Wrocław ma perfekcyjne przepisy, jeśli chodzi o trzymanie psów. Co z tego, kiedy psy trzymają buraki, których dziadków komuchy przywiozły ze wsi do miasta w ramach awansu społecznego i które przez trzy pokolenia nie nauczyły się, jak wygląda cywilizacja, kiedy buraki leją na obowiązujące ich przepisy z góry na dół przy pełnej aprobacie straży miejskiej, która walczy intensywnie z problemem na papierze.

            I czemu, k...wa, przeszkadza wam, że człowiek chce zamieszkać tam, gdzie nie ma psów?Przecież mowa jest o jednym osiedlu, pozostaje wam do dyspozycji całe zasrane miasto, w gównach możecie tarzać się do woli, psich koncertów możecie wysłuchać na każdym kroku, "bawić sie" z kundlami ile dusza zapragnie.

            • zetkaf Re: Osiedle bez psów 30.05.11, 19:39
              > Logika, którą wkładasz mi w usta,
              Spytalem o podstawe prawna, ty przytoczyles... powolales sie na uchwale rady miejskiej dotyczaca placow zabaw. Juz nie pamietasz?

              > Pisząc o uchwale rady podałem ci jedynie podstawą prawną zakazu wyprowadzania psów
              > na moim podwórku,
              a twoje podworko jest (W CALOSCI) placem zabaw? Jesli tak - to masz racje. Ale wiekszosc podworek sie pod to nie lapie. Ale zdaje sie, ze mowiles o CALYCH OSIEDLACH? Wiec wszystkie podworka, place, chodniki musisz przerobic na place zabaw. Ale fakt, wtedy bedzie podstawa prawna. Swoja droga, niezlymi debilami musieli by byc wlasciciele tych psow, zeby wyprowadzac psy tam, gdzie ze wzgledu na place zabaw nie ma ani kawalka trawy ;)

              > Nie twierdziłem, że może ona stanowić podstawę zakazu trzymania psów na osiedlu.
              Ja wlasnie o to spytalem, a ty sie powolales na uchwale RM. Czy wiec specjalnie odpowiedziales nie na temat, zeby sobie autorytetu dodac? Bo ja myslalem, ze szczerze i uczciwie dyskutujesz, a nie probujesz oszukac, wierzylem w szczerosc twoich intencji. Tak, to byl blad.

              >Wisi mi, jakim cudem udało się taki zakaz przeforsować, czy jest zgodny z konstytucją i
              > powszechną deklaracją praw człowieka.
              No, ale nie wisi ci, ze SM nie chce go egzekwowac? No wiec moze sie zastanow, dlaczego? Naduzyciem bylaby wlasnie EGZEKUCJA takiego zakazu, o ile jest nielegalny.

              rel="nofollow">klub.pies.pl/orca/topic/ANTYPSIE-OSIEDLA.htm</a> dyskusję o takim osiedlu, ale nie ma żadnych wskazówek co do jego lokalizacji,
              czyzby kolejne utopijne szklane domy, ktore, choc wymyslone przez polskiego pisarza, do tej pory, po chyba ponad 100 latach, wciaz niezrealizowane? Kolejna utopia, jaka obiecywal nam chociazby komunizm? Niestety, strona mi sie nie otwiera, wiec ciezko mi to ocenic...

              > A niech nawet wprowadzono to prawem kaduka. I co z tego, przecież w Polsce inne nie
              > obowiązuje.
              Kupie sobie psa, wprowadze sie do sasiedniego z twoim mieszkania, i co mi bedziesz mogl zrobic? NIC. Ale co tam, bedziesz mieszkal na "osiedlu bez psow". Jesli te zludzenia ci wystarcza do szczescia, to cieszy mnie to bardzo, nie bede cie wyprowadzal z bledu, nie bede ci odbieral twojego szczescia. W koncu masz do niego prawo. Masz prawo do uludy...

              > Dziwne, że to całe buractwo, które dzień w dzień łamie wszystkie przepisy dotyczące zasad
              > trzymania i wyprowadzania psów, nagle robi się takie praworządne, kiedy słyszy o osiedlu,
              > na którym nie wolno trzymać psów.
              A mozesz mi pokazac, kto z dyskutujacych tu jest buractwem, ktore lamie przepisy dotyczace zasad trzymania i wyprowadzania psow? No wymien, chocby po nickach. Ja psa ani innego zwierzaka nie mam, ciekawe, jak pan straznik... wiec kto?

              > Sami udowodnili, że u nas obowiązuje prawo dżungli, więc co się rzucają, że ktoś prawem
              > dżungli zapewnił sobie odrobinę ciszy i czystości?
              Aha, ale bez psow, nie oznacza ze bez wydzierajacych sie bachorow. Wiec ciszy nie bedzie.

              > Owszem, ale ma być na temat. Jak piszę, że nie znoszę upałów i pytam o rady w s
              > prawie klimatyzacji, to porady, żebym się przyzwyczaił do upałów albo przeprowa
              > dził na Alaskę, są nie na miejscu.
              Ale czemu? W koncu jakies rozwiazanie... jesli bys napisal ze nie znosisz upalow na dworzu, i chcialbys cos z tym zrobic, to porady jaka klimatyzacje kupic chyba ci nikt nie udzieli. Wiec wlasnie w tym problem, ze ze wzgledu na absurdalnosc takiego zapisu i brak podstawy prawnej, to twoje pytanie to jak o pytanie o klimatyzacje do chodzenia po dworzu ;)
              ps. moze takowych nie ma, ale pewne rozwiazania sa ;)

              > Aha. Widzę, że masz pojęcie, jak wygląda teoria. W praktyce jest trochę inaczej
              > . Dzwonię po straż miejską, która w ogóle nie przyjeżdża albo przyjeżdża po god
              > zinie.
              To raz drugi bierzesz swiadka, goscia do sadu bodajze grodzkiego. Do tego skarge do SM o brak interwencji. Psa raz, drugi, trzeci W OBRONIE WLASNEJ (przy swoim swiadku) BOLESNIE sciagasz do parteru. Gosciu sam wezwie policje, ze sie nad psiakiem znecasz, panowie sami do ciebie przyjda, twoj swiadek potwierdza twoja teorie, ze pies sie na ciebie rzucil. Wiec nie znecanie sie nad psiakiem, ale nieodpowiedzialny wlasciciel. Btw, moze bez brutalnych metod, w ten sposob nauczylem juz ze dwa psy, ze na innych moga sie rzucac, jak im wlasciciel pozwala, na mnie nawet za jego przyzwoleniem nie moga.

              > Strażnicy rozkładają ręce, że jak nie wiem, gdzie mieszka gość, który da
              > wno się zmył, to nic nie mogą zrobić.
              Ale po co ty masz wiedziec? Sam sie zglosi, jak pies zapiszczy z bolu;)

              > any. Wzywam straż, gościu twierdzi, że psa nigdy nie prowadza inaczej jak na sm
              > yczy, strażnicy umywają ręce, "jak pan chce, to może się sądzić".
              A komorke masz? z aparatem? Pewnie tak, bo wiekszosc juz takie ma. No to zdjecie. I jedno takie zdjecie, i goscia do sadu, o poswiadczenie nieprawdy, krzywoprzysiestwo, inne takie. Jak nie kijem go, to pala, nastepnym razem sie bedzie pilnowac, NA CIEBIE sie jego psiak nie rzuci.
              A co za roznica, z ktorego paragrafu kare dostanie, byle wartosc edukacyjna zachowana byla ;)

              > ywał się Sprawca Nieznany. Jak u nas chcesz wyegzekwować przepisy, to musisz w
              > pełni zaangażować się w wojnę (stracone czas, nerwy i pieniądze) z tymi którzy
              > je łamią i tymi, którzy mają je obowiązek egzekwować.
              A widzisz, raz kiedys mialem problemy z takim, co parkowal tak, ze ciezko bylo z bramy wyjsc. Podobno nawet wojt czy inny prezydent (czy kogo tam Klodzko ma) byl jego znajomym. Widac, ten prezydent nie byl znany komendantowi, bo po jednej rozmowie policjantow nie widzialem go w promieniu kilku kilometrow, dodam, ze wczesniej regularnie go widywalem, choc tylko raz tak zle zaparkowal...

              > Co z tego, kiedy psy trzymają buraki,
              i na dodatek debile. Wiec spraw, zeby taki debil SAM sie zglosil na policje ;)

              > I czemu, k...wa, przeszkadza wam, że człowiek chce zamieszkać tam, gdzie nie ma
              > psów?
              Ale moze, ja ci nie bronie... tylko ze podstawy prawnej brak. Wiec twoja fikcja moze sie szybko skonczyc, a na dodatek nie rozwiazuje problemu - jak bedziesz mial za ladne podworko, to przyjda (zgodnie z zakazem posiadania psa na osiedlu - przeciez oni z innego osiedla ;) psiarze z sasiednich blokow ;)
        • Gość: Pierre Re: Osiedle bez psów IP: *.internetia.net.pl 29.05.11, 11:03
          Chory kraj? To wypierda... stąd. Nikt nie kazał Ci się tu sprowadzać.
        • straznik.wroclawski . 29.05.11, 18:21
          Uchwała wspólnoty mieszkaniowej nie może stać w sprzeczności z obowiązującym prawem. Teoretycznie może się zdarzyć, że gdzieś zawiąże się wspólnota, której wszyscy członkowie, jako nieposiadający zwierząt, przyjmą jednogłośnie, przez aklamację, uchwałę o zakazie trzymania psów. Potem długo żyć będą w błogim przeświadczeniu, jacy są wspaniali, jak sprytnie rozwiązali problem znienawidzonych czworonogów, ale ten błogostan trwał będzie do czasu, aż jeden z nich sprzeda swój lokal komuś, kto posiada psa. Wtedy bowiem przy próbie wyegzekwowania uchwały okaże się, że jest ona niezgodna z obowiązującym prawem, a przez to jedynie psu na budę zdatna.

          Pies jest problemem zarówno w mieście, jak i na wsi, która wprawdzie gwarantuje większę przestrzeń życiową i odgrodzony od sąsiadów kawałek własnej ziemi, ale szczekot i wycie psów unoszą się swobodnie w powietrzu i ponad płotami docierają do każdych uszu.

          Polska, jeśli idzie o ilość posiadanych psów na głowę mieszkańca, przoduje w Unii Europejskiej. Wyprzedzają nas Rumunii i Bułgarzy;)

          Obecnie nie ma zatem możliwości prawnej wyegzekwowania zakazu trzymania psa w budynku wielorodzinnym, a wobec ogromu trzymanych we Wrocławiu zwierząt (wedle skromnych szacunków jest to kilkadziesiąt tysięcy i raczej sześćdziesiąt niż trzydzieści...) nie ma też szansy na to, że trawniki i chodniki nie będą upstrzone fekaliami. Zbyt wielu bowiem właścicieli psów z lubością wdeptuje w psie guano, zbyt wielu czerpie z tego radość, by zacząć sprzątać po swym psie. Niestety.
          • zetkaf Re: . 29.05.11, 18:52
            > Uchwała wspólnoty mieszkaniowej nie może stać w sprzeczności z obowiązującym pr
            > awem.
            A moze mi pan straznik powiedziec, z jakim prawem bedzie ona stac w sprzecznosci? Zdaje mi sie, ze nie ma zadnego prawa nadajacego prawo do zamieszkania z psem w domu. Choc w nowym systemie "co nie zabronione jest dozwolone", wiec nie trzeba specjalnego zezwolenia prawnego, jednak uchwala taka nie bylaby w sprzecznosci z brakiem zezwolenia, a jedynie ograniczeniem i doscisleniem. Oczywiscie, jak pan straznik zauwazyl, musialaby byc podjeta JEDNOGLOSNIE, poza tym nie wiem, czy nowy czlonek wspolnoty nie mialby prawa podac do sadu o jej uniewaznienie jako godzaca w jego interesy.

            > kromnych szacunków jest to kilkadziesiąt tysięcy i raczej sześćdziesiąt niż trz
            > ydzieści...) nie ma też szansy na to, że trawniki i chodniki nie będą upstrzone
            > fekaliami.
            Tak jak zgodze sie, ze poza barierami dzwiekochlonnymi (jesliby ktos chcial zamieszkac w takim zamknietym getcie) nie ma zadnego sposobu na roznoszenie sie szczekania psow w powietrzu, tak na obsr... trawniki jest jedna metoda. Mandaty... szkoda, ze jak zwykle pan straznik nie zauwaza rozwiazan, w ktorym SM musialaby cos zrobic...
            • straznik.wroclawski Re: . 29.05.11, 19:39
              Myślę, że prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane Konstytucją, byłyby tutaj aż nadto wyraźnie naruszone. Nie można uchwałą wspólnoty mieszkaniowej zakazać trzymania psa, a sama już idea taka wydaje się aż nadto szaloną, by roztrząsać jej legalność przy całej tej jej absurdalności.
              Jeśli chodzi o psie kupy, to mandaty za ich pozostawianie są nakładane. Ja zawsze podkreślam, że sam z obrzydzeniem oczyszczam buciki mego dziecka z psiego guana, wobec czego dla własnej choćby wygody i dla bepieczeństwa mej rodziny nakładam mandaty na sprawców "psich" wykroczeń. Kiedy jednak strażnik idzie przez miasto przystrojony jak choinka w kamizelkę odblaskową, to wierzaj mi, każdy sprzątnie, choćby miał i w gołą dłoń ten ciepły kał ująć. A wobec ogromnej ilości psów nie zdołamy problemu rozwiązać bez zaangażowania się mediów, bez kampanii społecznych, bez zmiany mentalności. To wymaga dziesięcioleci, zwłaszcza że materia jest oporna.
              Podobnie jest z peleniem na placach zabaw. Niby jest zakazane, zagrożone grzywną a ciągle ktoś tam popala a ja, besztając go, gdy jestem tam z dzieckiem, zachodzę w głowę, jak ogromnym trzeba być głupcem, by tam właśnie sięgać po to, co zabija, jak ciężkie trzeba mieć cztery litery, by nie móc wstać i odejść na tę stronę, która gwarantuje zwianie dymu w stronę przeciwną do placu zabaw.
              Pozdrawiam i zapewniam raz jeszcze, że ze wszystkich swych sił dążę ja i moi koledzy dążą, do przywrócenia ładu i porządku publicznego, robimy już jednak bokami i odczuwamy zmęczenie, bo za mało nas jest wobec ogromu zła, które opętało ziemię, tę ziemię.
              • zetkaf Re: . 29.05.11, 20:20
                > trzymania psa, a sama już idea taka wydaje się aż nadto szaloną,
                No coz, jako kontrargument musze przytoczyc ogromny absurd, ktory o dziwo jest obecnie polskim prawem (bo mniej wiecej taka wartosc maja wyroki NSA). Otoz w Polsce...
                ZDROWY ROZSADEK JEST POJECIEM OBCYM POLSKIEMU PRAWU (I SADOWI) :)
                A moze to bylo, ze sad (i polskie prawo) nie zna pojecia zdrowego rozsadku? ;)

                > iasto przystrojony jak choinka w kamizelkę odblaskową, to wierzaj mi, każdy spr
                czy wystarczy sama kamizelka, zeby sie dali nabrac? Moge zaczac ubierac, jesli to cos pomoze ;)

                > społecznych, bez zmiany mentalności. To wymaga dziesięcioleci, zwłaszcza że mat
                Bez mediow nie da rady, ale... kiedys zastanawialem sie nad zmasowana akcja medialna. Najpierw media robia nagonke, ze bedziecie dzialac. Ostra, namolna, zeby kazdy wiedzial. Przez weekend olewacie inne obowiazki, po weekendzie gazety daja male zestawienie: tylu i tylu zlapanych, lacznie zaplacili mandaty na kwote (duuuza), itp. Pomysl napatoczyl mi sie kiedys na tle nieprawidlowego parkowania (tu mozna troche wyzsze kwoty doliczyc, bo dochodzi koszt lawety ;)
                A potem co jakis czas sie gazetom przypomni (oczywiscie, krotko po tym, jak wam sie przypomni i znowu sie skoncentrujecie na jednym dzialaniu)... duze kwoty maja zawsze duza wartosc edukacyjna, i co z tego, ze jeden czy drugi zaplaci 50 zl - wazne, ze razem zaplaca 500 tys ;)

                Ale niestety, jak widze niektorych ludzi, to faktycznie, poza kafarem to nic im sie do glowy nie wbije. Kopernik obalil geocentryzm w przeciagu kilku lat, spoleczenstwo z idiotocentryzmem nie poradzi sobie jeszcze przez wiele lat :(
              • niujork Re: . 30.05.11, 19:23
                straznik.wroclawski napisał:

                > Jeśli chodzi o psie kupy, to mandaty za ich pozostawianie są nakładane.

                Akurat. Ile? Pięć miesięcznie na cały Wrocław?

                > Kiedy jednak strażnik idzie przez m
                > iasto przystrojony jak choinka w kamizelkę odblaskową, to wierzaj mi, każdy spr
                > zątnie, choćby miał i w gołą dłoń ten ciepły kał ująć.

                Może zatuszować, że nie miał zamiaru posprzątać po psie. Ale nie zatuszuje, że pies był bez smyczy i bez kagańca. A za to w ogóle nie ścigacie, co najwyżej przy groźnych rasach, tymczasem wedle wspomnianej uchwały rady _każdy_ pies ma być na smyczy, a od średniego w górę w kagańcu.

                A wobec ogromnej ilości
                > psów nie zdołamy problemu rozwiązać bez zaangażowania się mediów, bez kampanii
                > społecznych, bez zmiany mentalności.

                Bez zmiany mentalności strażników miejskich, że na widok psa bez smyczy nie odwraca się obojętnie głowy, tylko w najłagodniejszej wersji właściciela poucza, rzeczywiście nie.

                >To wymaga dziesięcioleci,

                Bzdura. Po roku ścisłego egzekwowania przepisów sprawa byłaby załatwiona. Ale że straż udaje, że te przepisy egzekwuje, to rzeczywiście szans na cywilizację przez najbliższe dziesięciolecia tu nie ma.
                • zetkaf Re: . 30.05.11, 19:45
                  > Może zatuszować, że nie miał zamiaru posprzątać po psie. Ale nie zatuszuje, że
                  > pies był bez smyczy i bez kagańca. A za to w ogóle nie ścigacie
                  Juz pomijajac pytanie, gdzie ma pies pobiegac (ciebie, jako psiarza nie dotyczy), to spytam inaczej: I CO TO DA? Pies jak nasra bedac na smyczy, to i tak ta smycz za niego nie posprzata. Pilnowac, zeby pilnowac? Dorobisz sie dzieciaka, i zobaczysz, jak ci bedzie milo, jak straznik zapuka i wystawi mandat za zaklocanie ciszy nocnej. No co, ze dziecko? Sasiedzi zglosili, on stwierdzil, ze mieli racje, mandat wystawic musi. Przeciez ma prawo pilnowac ;)
      • wielki_czarownik Re: Osiedle bez psów 28.05.11, 23:50
        zetkaf napisał:


        > Czy taki zapis jest zgodny z prawem? Kto niby mialby prawo go ustanowic?
        >

        Umowa cywilnoprawna. Mieszkańcy pod rygorem jakiejś tam kary dobrowolnie zobowiązują się do tego, że nie będą posiadać osrajchodników i że przy sprzedaży mieszkania będą wymagać podpisania takiej samej umowy od kupującego.
        • zetkaf Re: Osiedle bez psów 29.05.11, 07:43
          > Umowa cywilnoprawna. Mieszkańcy pod rygorem jakiejś tam kary dobrowolnie zobowi
          > ązują się do tego, że nie będą posiadać osrajchodników i że przy sprzedaży mies
          > zkania będą wymagać podpisania takiej samej umowy od kupującego.
          Umowe z pewnoscia musieliby podpisac WSZYSCY mieszkancy, a nie jak sugeruje autor watku, wiekszosc (czyt. uchwala WM). To juz ma wieksze szanse zadzialac. Obawiam sie jednak, ze problem ten trzeba by rozwiazac juz na etapie SPRZEDAZY mieszkania, a developer raczej na to nie pojdzie, bo to jednak trudniejsza sprzedaz, jedyne co by go moglo przekonac, to wyzsza cena (ale to jeszcze trudniej bedzie sprzedac). Gdy mieszkania juz sa sprzedane, troche ciezko bedzie przekonac wszystkich, zeby sie zgodzili, bo ktos juz ma kundla, ktos inny ma dziecko, ktore za kilka lat pewnie bedzie chcialo kota...
          a i tak nie rozwiaze to problemu, bo jak u nich beda drzewka i lawki, a na sasiednim osiedlu nie, to zaraz beda przychodzic pieski z sasiednich osiedli. Ale zgodnie z zapisem umowy, zaden z mieszkancow osiedla psa miec nie bedzie ;)
          • wielki_czarownik Oczywiście 30.05.11, 10:54
            W naszym kraju ciężko by było takie coś wyegzekwować (niestety). Osobiście chętnie bym zamieszkał na osiedlu bez psów i bez dzieci.
            • Gość: feldgibel Re: Oczywiście IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.05.11, 13:06
              Mnie tylko zastanawia jedna rzecz a mianowicie, skoro wku...aja was psy, sasiedzi, brak miejsc parkingowych ect... to czemu nie wyprowadzicie sie poza miasto do własnego domu?

              W okolicach Wrocka jest pełno działek w tzw. "szczerym polu" gdzie poza myszami i lisami nic nie chodzi i nie sra ;) ... kupowac i budowac sie !!!

              Co do psów to sam mam duzego psa i mieszkam poza miastem i problem kup jest najmniejszym problemem bo pies radośnei sra na polu pszenicy badz to rzepaku ;) Idiotyzmem włascicieli jest trzymanie duzego psa w miescie i do tego wo bloku. Moze pworadzenie dodatkowych opłat lub podatków (np. od wagi psa) rozwiazałoby ten problem?




              • wielki_czarownik Re: Oczywiście 30.05.11, 14:21
                Gość portalu: feldgibel napisał(a):

                > Mnie tylko zastanawia jedna rzecz a mianowicie, skoro wku...aja was psy, sasied
                > zi, brak miejsc parkingowych ect... to czemu nie wyprowadzicie sie poza miasto
                > do własnego domu?

                Niech pomyślę... Hmm... Może dlatego, że nas nie stać? Może dlatego, że w porównaniu do zarobków, to u nas domy/mieszkania są najdroższe w Europie? Może dlatego, że musimy dojeżdżać do pracy w mieście?

                >
                > W okolicach Wrocka jest pełno działek w tzw. "szczerym polu" gdzie poza myszami
                > i lisami nic nie chodzi i nie sra ;) ... kupowac i budowac sie !!!
                >

                Podam numer konta. Wpłacisz mi, to się wybuduję.

                > Co do psów to sam mam duzego psa i mieszkam poza miastem i problem kup jest naj
                > mniejszym problemem bo pies radośnei sra na polu pszenicy badz to rzepaku ;) Id
                > iotyzmem włascicieli jest trzymanie duzego psa w miescie i do tego wo bloku. Mo
                > ze pworadzenie dodatkowych opłat lub podatków (np. od wagi psa) rozwiazałoby te
                > n problem?
                >

                Popieram w 100% i jednocześnie pochwalam takie zachowanie. Pies musi mieć gdzie się wybiegać.
                • Gość: feldgibel Re: Oczywiście IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.05.11, 08:07
                  Niestety cos za coś ... mieszka sie tam gdzie sie możma lub kogos stac ...

                  Co do sasiadów to niestety im ich mniej tym lepiej ...

                  Osobisciejestem zdania ze to nie pies jest "walniety" (jesli szczeka jak poj....y lub skacze na innych) tylko wlasciciel sobie nie radzi ... i to jest dramat ...
            • zetkaf Re: Oczywiście 30.05.11, 16:36
              > W naszym kraju ciężko by było takie coś wyegzekwować (niestety). Osobiście chęt
              > nie bym zamieszkał na osiedlu bez psów i bez dzieci.
              Wiesz, bez psow to jeszcze byloby do podpisania, ale bez dzieci... znaczy, jak ktos mlody sie wprowadzi, przygrucha sobie kogos plci przeciwnej... no, ja rozumiem, antykoncepcja, i te sprawy - ale ryzyko jest zawsze. I wtedy co, ma sie wynosic z mieszkania? Mieszkania tylko dla gejow, lesbijek i starcow (i tych ostatnich trzeba pilnowac, bo pewnie pieska beda chcieli)?
              I nie chrzan, ze cie nie stac na mieszkanie na wielkiej dziczy. Chcesz ciszy i spokoju? To sobie szalas zbuduj. Tylko nie placz, ze o 5 nad ranem cie ptaki budza... o ile uda ci sie usnac po wizycie dzika o godz. 4 ;)
              • wielki_czarownik Re: Oczywiście 30.05.11, 17:07
                W niektórych krajach są specjalne osiedla wolne od hałasu (a ile to jest możliwe). W Niemczech wiem, że dość popularne to jest. Żadnych psów, żadnych dzieci. Jak oni to rozwiązują? Nie wiem - pewnie umowa, że w przypadku pojawienia się potomstwa ma delikwent się wyprowadzić w jakimś określonym terminie.
                Jak dla mnie świetny pomysł. Ludzie starsi chcą spokoju a i zdarzają się młodzi, którym natura poskąpiła instynktu rodzicielskiego, zwierząt nie lubią i takie lokale im odpowiadają.
                A mieszkanie w wielkiej dziczy... A do pracy jak dojadę? O 3 w nocy będę się budził?
                • zetkaf Re: Oczywiście 30.05.11, 19:43
                  > Jak oni to rozwiązują? Nie wiem - pewnie umowa, że w przypadku pojawienia się p
                  > otomstwa ma delikwent się wyprowadzić w jakimś określonym terminie.
                  Wiesz, u nich stosunek ceny mieszkania do wyplaty jest troche mniejszy. Dzieki temu nie zyjesz 20 lat w jednym mieszkaniu, tylko bedac singlem, kupujesz mieszkanie atrakcyjne imprezowo, dorabiajac sie dziecka przenosisz sie tam, gdzie sa place zabaw (ktorych zapewne nie bylo tam, gdzie szukales imprez). U nas buduje sie mieszkania "na lata", i moze tu lezy problem?

                  > Jak dla mnie świetny pomysł. Ludzie starsi chcą spokoju a i zdarzają się młodzi
                  > , którym natura poskąpiła instynktu rodzicielskiego, zwierząt nie lubią i takie
                  > lokale im odpowiadają.
                  Za to uwielbiaja domowki. I co, zwierzaka nie ma, dzieciaka nie ma, a spokoju i tak nie ma ;)
                  Albo starszawa, przygluchawa staruszka, ktora o 2 w nocy slucha Radia Maryja na pelna glosnosc radyjka (no bo przygluchawa)? Wymyslam jakies absurdy? Skadze, przypadek z polskiego sadu ;)

                  > A mieszkanie w wielkiej dziczy... A do pracy jak dojadę?
                  A to TWOJ problem. Chcesz spokoju, czy chcesz blisko do pracy? To moze jeszcze mamy ci ciche mieszkanie w rynku postawic, zebys mial blisko, a imprezy wyprowadzic na Psie Pole?
                  Na cos sie musisz zdecydowac...
                  ps. Zawsze mozna zostac LESNICZYM - glusza i cisza jest, do pracy blisko ;)
                • straznik.wroclawski Re: Oczywiście 31.05.11, 09:35
                  Wielki_czarowniku, w Niemczech też nie radzą sobie z tym za dobrze:
                  www.focus.de/immobilien/kaufen/wohnungseigentuemer_aid_56474.html
                  Stoi tam napisane:
                  Per Mehrheitsbeschluss hatte eine Wohnungseigentümergemeinschaft eine Hausordnung verabschiedet, die das Halten der nach dem Beschluss angeschafften Haustiere verbietet. Die Eigentümer einer Wohnung kauften danach einen Dobermann. Nachdem das Landgericht Saarbrücken (Az.: 5 T 588/05) noch geurteilt hatte, dass der Hund weg muss, entschied das Oberlandesgericht Saarbrücken (AZ: 5 W 154/06-51), dass die anderen Wohnungseigentümer das Halten des Tieres nicht verbieten können.
                  co znaczy:
                  Większością głosów uchwaliła pewna wspólnota mieszkaniowa regulamin porządku domowego, który zakazywał trzymania zwierząt domowych zakupionych po przyjęciu uchwały. Właściciele jednego z mieszkań nabyli jednak dobermana. Po ty, jak sąd okręgowy (tak tu sobie nazwijmy ten Landgericht w mym tłumaczeniu, by przeszczepić całość na nasz polski grunt) osądził, iż pies musi zostać usunięty, orzekł sąd apelacyjny, że właściciele innych mieszkań nie mogą zabronić trzymania zwierząt.

                  Jest to oczywiście wyrok w jednej konkretnej sprawie, który nie tworzy precedensu, ale pokazuje, że uchwałę wspólnoty mieszkaniowej łatwo obalić, gdy stoi w sprzeczności z podstawowymi prawami jednostki.
                  Inaczej ma się rzecz w Niemczech z mieszkaniami wynajmowanymi:
                  www.anwaltseiten24.de/rechtsgebiete/mietrecht/mietrecht-lexikon/haustiere-in-der-mietwohnung.html
                  Wynajmujący, z pozycji siły, narzuca najemcy zakaz trzymania zwierząt, a czyni to zapewne we własnym interesie, bowiem każdy zwierz przyczynia się swą bytnością do szybszego zużycia substancji mieszkaniowej. Stąd skarżą się Niemcy na forach na trudności ze znalezieniem mieszkania, w którym mogliby zamieszkać ze swoim czworonogiem:
                  www.dogspot.de/forum/thema/keine-wohnung-mit-hund/
                  Z własnych doświadczeń wiem, że naród ten jednak jest bardziej karny, bo Polak najmujący mieszkanie na pytanie o posiadanie psa - wiedząc, że właściciel mieszkania nie jest jego miłośnikiem - odpowiedziałby "ależ skąd! panie! psów nie cierpię jak psów!". Niemiec liczy się z odpowiedzialnością, z sąsiadami, którzy szybko by właściciela poinformowali o piesku et cetera.
      • Gość: pozdrawiam Re: Osiedle bez psów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.11, 22:41
        Masz obowiązek sprzątać po swoim kundlu buraku tak jest napisane w przepisach.
        • zetkaf odezwal sie burak, co nie umie czytac... 30.05.11, 22:47
          > Masz obowiązek sprzątać po swoim kundlu buraku tak jest napisane w przepisach.
          Czy jak mi z Lunochodu olej pocieknie, i odpady radioaktywne sie poleja, to tez musze to posprzatac?
          Absurdalne pytanie? Rownie absurdalne jak stwierdzenie, ze po swoim psie musze posprzatac. Mysle nawet, ze szybciej sie dorobie lunochodu niz psa ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka