allegropajew
30.05.11, 15:32
Opodal rynku. A tam scena jak z "Misia" właśnie:
Stoję w długawej kolejce, analizuję tablicę (jest tylko to, co ma ceny) i wreszcie wybieram gulasz wołowy z kaszą gryczaną i buraczki zasmażane. Standard. Plus kisiel.
Podchodzę do Pani, uśmiecham się, proszę o to, co powyżej....i co słyszę?
....
.....
"Gulasz wołowy jest, ale tylko do placka po węgiersku".
No żesz ku.... Ale bardzo delikatnie dałem Pani do zrozumienia, że muszę chwilę pomyśleć, co zjeść i żeby zdjęła cenę gulaszu, bo to naprawdę stresujące