opuszczam_galoty
07.11.12, 16:18
Rowerzysci we Wrocławiu mają raj. Mogą jezdzić po ulicach, po chodnikach, po ścieżkach. Nie muszą przestrzegać zadnych przepisów, nie używają swiateł, nie mają OC, mogą wpadać na ulice albo na chodnik znienacka, roztrącać przechodniów, blokować dzięki rowerowym śluzom przejazd pojazdów przez światła, skutkiem czego korki rosną. Teraz chcą jeszcze wnosić do autobusów i tramwajów swoje rowerki. Chcą szalec po Rynku, lawirować miedzy pieszymi i ogródkami.
Niedługo poproszą o wpuszczanie ich do domów. Miasto ich wspiera, bo nie musi budować dróg, parkingów czy nowych obwodnic, albo linii komunikacyjnych. Starczy tylko trochę farby, zeby namazać ścieżkę rowerową, starczy przymykać oczy na łamanie prawa i przepisów oraz starczy Agarta Saraczyńska, która nawet z zabitego faceta na chodniku, co prowadził akurat rower, robi Zabitego Rowerzystę.
Plugawe, obrzydliwe. I cyniczne do bólu.