Gość: Tomasz
IP: *.kom / *.kom-net.pl
06.09.04, 17:53
Podejrzewam, że nie. Na skutek złego zaplanowania remontów (w kilku
newralgicznych miejscach jednocześnie) nasze miasto staje się koszmarem, w
którym trudno żyć. "Gadowianka" funkcjonuje już od roku. I co z tego skoro
korki są od Gądowa aż po Grabiszyńską. Za poszerzenie Klecińskiej oraz
rozwiązanie problemu przejazdu kolejowego na Jel.Górę nikt się nie bierze. Na
skutek protestów mieszkańców Muchoboru Małego robi się cuda by zniechęcić
kierowców do objazdu korków właśnie na wiadukcie (poprzeczne garby, a
ostatnio przewężenia jezdni poprzez postawinei żółtych słupków). Po co to
wszystko-to wyrzucanie pieniędzy w błoto?? Jedynym rozwiązaniem jest
poszerzenie Klecińskiej. A mieszkańcy Muchoboru skoro decydują się na
mieszkanie w koszmarnym Wrocławiu muszą liczyć się z uciążliwościami
związanymi z ruchem komunikacyjnym. Na oazę ciszy nie mają co liczyć-co mają
powiedzieć mieszkańcy ul.Piłsudskiego? Może niech też zastrajkują.
Coś mi się wydaje, że remonty ulic we Wrocławiu wymknęły się z pod kontroli
decydentów i są robione tak od przypadku do przypadku. A miasto tonie w
korkach