redakcja_wrw
25.06.02, 10:39
Sąd uniewinnił lekarkę, która nie pobrała siłą krwi
Urszula Arter, Białystok (24-06-02 16:48)
Białostocki sąd uniewinnił w poniedziałek lekarkę pogotowia oskarżoną o
udaremnianie postępowania karnego. Kobieta nie zgodziła się pobrać siłą krwi od
nietrzeźwego kierowcy, przywiezionego przez patrol policyjny.
Lekarka nie miała zamiaru udaremniać postępowania, ani też nie miała
możliwości, by pobrać "na siłę" krew nietrzeźwemu pacjentowi - zdecydował w
poniedziałek białostocki sąd i uniewinnił oskarżoną
Tamara K., lekarz białostockiego Pogotowia Ratunkowego, w styczniu ub.r. nie
pobrała krwi kierowcy, zatrzymanemu przez policję na prowadzeniu samochodu pod
wpływem alkoholu. Mężczyzna nie chciał poddać się badaniu alkomatem, ani też
nie godził się na pobranie krwi. Lekarka twierdziła w sądzie, że policjanci nie
zaproponowali jej pomocy, a sama nie mogła przecież obezwładnić barczystego i
podpitego pacjenta. Funkcjonariusze z kolei zarzucali jej, że nie prosiła ich o
pomoc i nie próbowała przekonać mężczyzny, by zgodził się na badanie.
Mimo to, że mężczyzna został skazany na podstawie jej zeznań oraz protokołu
badania, lekarka trafiła na ławę oskarżenia. Wczoraj wyszła z sądu, jako osoba
uniewinniona.
- To był jedyny wyrok, jaki sąd mógł wydać - stwierdziła po rozprawie.
Sąd przychylił się całkowicie do argumentów obrony.
- Policjanci, którzy brali udział w zdarzeniu, nie udzielili pomocy lekarce, a
więc nie zostały jej zapewnione odpowiednie warunki, aby to badanie mogła
przeprowadzić - uzasadniał przewodniczący skłądu sędziowskiego.
Sąd stwierdził także, że skoro na podstawie protokołu i zeznań lekarki,
mężczyzna został skazany za jazdę "po pijanemu" - nie można jej zarzucić, że
utrudniała postępowanie karne.
W białostockim pogotowiu od stycznia br. nie przeprowadza się już pobierania
krwi "na siłę". Policja przywozi teraz do badania wszystkich zatrzymanych
(także podejrzewanych o kradzież, włamania, uczestników burd i pijatyk) do
szpitala miejskiego.
- A my mamy takie same, jak nie gorsze warunki do badania tych osób - twierdzą
lekarze ze szpitala. - Pobieranie krwi odbywa się w izbie przyjęć, przy innych
pacjentach, którzy muszą czekać, bo ci przywiezieni przez policję mają
pierwszeństwo.
Lekarze twierdzą, że pobieranie krwi "na siłę", to jeden z najgorszych widoków.
- Nie ma żadnych łóżek, czy pasów. Policjanci rzucają pacjenta na ziemię,
siadają na nim okrakiem, czasem wciskają kolano w szyję, aby pacjent zwiotczał -
opowiadają. - Widzieliśmy przyduszonych ludzi, z połamanymi rękoma. Ale musimy
w takich sytuacjach pobierać krew, takie są przepisy.
Zdaniem lekarzy najlepszym miejscem na badanie policyjnych "podopiecznych"
byłaby Izba Wytrzeźwień.
- Tam mają wszystko, co potrzebne - tłumaczą lekarze. - Są do tego
przyzwyczajeni. A u nas zdarza się, że pacjent nie tylko zdemoluje izbę, ale po
wypuszczeniu go z radiowozu, już po badaniu, wraca i nam grozi.
W liście przysłanym do redakcji podpisanym przez m.in. Okręgową Radę Lekarską
czytamy: "Obowiązujący Kodeks Etyki Lekarskiej, stanowiący najwyższe prawo
moralne wśród lekarzy, jednoznacznie zabrania lekarzowi postępowania
diagnostycznego wbrew woli osoby badanej (art. 15).(...) Rozporządzenia
Ministra Zdrowia w tym względzie są niejednoznaczne. Zgodnie z rozporządzeniem
z 1983 roku "w razie odmowy osoby poddania się zabiegowi pobrania krwi należy
przystąpić do pobrania krwi, mimo braku zgody tej osoby, o czym należy ją
uprzedzić"; jednak rozporządzenie z 1996 roku, kiedy już obowiązywał obecny
Kodeks Etyki, mówi: "badanie stężenia alkoholu w organizmie dokonuje się za
zgodą osoby doprowadzonej do izby" (chodzi o izbę wytrzeźwień).