upperian
04.07.02, 19:31
Otóż, dla mnie sprawa jest prosta. Wrocław to jedyne w obecnej Polsce wielkie
miasto mające charakter metropolii europejskiej. Ponadto jedyne spośród dużych
ośrodków, którego społeczeństwo jest wolne od zaściankowości i zadupiałości -
świadczy o tym dobitnie nie tylko staranie się o organizację Expo, inicjatywa
napisania przez Daviesa nowoczesnej i "eksportowej" monografii dziejów miasta,
ale również to, co udało się zrobić po złamaniu dominacji ekonomicznej Wawy,
czyli po 1989 roku. Od tego czasu zaczęto porządkować i kształtować
architektonicznie niezabudowane rejony (bo celowo wyburzone na odbudowę Stolycy
kwartały starych kamienic - słynne kontyngenty ceglane); idealnie wykorzystano
zjazd młodzieży i wizytę Papieża i wogóle widać, że Wrocławianom nie
przeszkadzają już niemieckie zabytki. Zauważalna jest wręcz tendencja odwrotna -
zaczynają traktować niemieckie dziedzictwo kulturowe jako część europejskiego
dziedzictwa i utożsamiać ze swoim, zarówno przyniesionym tu z innych regionów
Polski, jak i widocznym na co dzień we Wrocławiu. Po prostu - Wrocławianie
zaczęli wreszczie wrastać we Wrocław i identyfikować się; widzą swoją
przyszłość we Wrocławiu i starają się wykorzystać wszystko to, co historia dała
im w darze dla budowania lepszej przyszłości dla siebie i swoich potomków.
W przeciwieństwie do Wrocławia inne duże miasta w Polsce nie mogą poszczycić
się nowoczesnym europejskim charakterem:
- Kraków - miasto pogranicza (zachód styka się tu ze wschodem) co prawda o
niezniszczonej i ciekawej zabudowie, ale z zaściankowym społeczeństwem, pełnym
kompleksów i prowincjonalnego zacietrzewienia (my jesteśmy naj!);
- Warszawa - zabudowa prowincjonalna, "sztuczne", wypacykowane zabytki (widać,
że odtwarzane - najlepszy przykład to landrynkowy Rynek Staromiejski), poza
Starym i Nowym Miastem - szpetota architektoniczna typu blokowiskowego (całe
Bielany, Ochota itp.); ludzie jacyś dziwni, nieznoszący wszystkiego, co poza
Wawą w Polsce istnieje (prowincja jest be);
We Wrocławiu, odmiennie niż w Wawie czy Krakowie, można pełną duszą chłonąć
Zachód, który jest wszędzie obecny. Z elementów polskości, zachowanych we
Wrocławiu wcale nie w małej liczbie, można również czerpać zachodnie wzorce -
wszak to tu polskość miała swój najbardziej zachodni (obok Gdańska) aspekt. W
Warszawie i Krakowie mentalny polski zachód został wyparty przez mentalny
polski wschód - nastąpiło tam zamknięcie się w głębokim zaścianku, co do dziś
jest widoczne na każdym kroku.
Ponadto Wrocław to kulturowa kwintesencja prawdziwej, proeuropejskiej
śląskości - tak!, właśnie tak!. Śląskość to nie tylko familoki, krupnioki i
tłuste baby walące swych mężów nudelkulami - to przede wszystkim wysoka,
europejska kultura, widoczna w Stolicy Śląska - Wrocławiu oraz w innych,
obecnie już (niestety) podupadłych miastach: Legnicy, Świdnicy, Kłodzku, Nysie
itd.