ripper~ 04.08.02, 23:15 Kto był i komu jak się podobało?? Oraz co wam się nie podobało?? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Rob-35 Re: woodstock W RELACJI STATECZNEGO RODZICA IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 06.08.02, 12:32 ripper~ napisał: > Kto był i komu jak się podobało?? Oraz co wam się nie podobało?? > Pozdrowienia Byłem z całą swoją gromadką - dwójką dzieci (7 i 10 lat) i żoną. Ogólne wrażenia raczej pozytywne, choć były i wyjątki - o czym niżej. Najbardziej pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Pokojowa Wioska Kriszny. Dokładnie w proporcji odwrotnej do ilości miejsca i czasu, jakie poświęciły jej publikatory (głównie gazety, bo o relacjach w TV jedynie coś słyszałem, a gazety mam i mogę przeanalizować). Pokojowa Wioska Kriszny miała program bardzo różnorodny: koncerty, tańce, spektakle. Olbrzymie wrażenie zrobił na moich dziewczynach Pokaz tańca czterech hindusek z Durbanu w Afryce Południowej. Fantastyczny był koncert kwartetu w składzie: Hindus (instrument strunowy - nazwy nie pamiętam), Nowozelandka - table, Amerykanka - - flet poprzeczny, Niemiec - kontrabas. Świetny był też koncert zespołu Positive Vibrations. Super jedzenie za pół darmo dla wielu tysięcy ludzi ("Food for Peace"). Powierzchnia wioski Kriszny była chyba 6-8 razy większa niż scena Przystanku Jezus... i działo się tam wielokrotnie więcej, scena też była znacznie większa, mimo że sam namiot Przystanku Jezus, wypożyczony podobno przez Radio Maryja, owszem, prezentował się okazale - jednak zawartość mnie akurat zawiodła - byłem święcie przekonany, że zobaczę koncert np. Armii (Budzyńskiego widziałem ostatnio w Jarocinie w 1992 roku) lub 2TM2,3... Na szczęście z moich starych znajomych zobaczyłem parę kapel na dużej scenie - Maleo Reggae Rockers (Malejonek & Michael Black będą 8.08 we Wrocku w Madnessie - szczerze polecam) zabrzmiało świetnie - wydarzenie tej rangi, co pamiętny wspólny koncert Izraela i Kultury w Jarocinie w 1985 roku. Dobrze zabrzmiał Hej, szczególnie w nowych utworach (teksty współbrzmiały z niezbyt radosnymi minami większości młodzieży - jak w każdej dekadzie pozbawionej perspektyw i autorytetów). Nieźle też bujał T.LOVE - choć zaczął ostrzegawczo od: "jesteście nabrani, tak bardzo nabrani, dzikie dzieciaki, jesteście wrąbani" (kto nie zna, polecam prześledzić tekst piosenki - znajdziecie w nim ciągle aktualną diagnozę 'pro-młodzieżowego biznesu'). Nagłośnienie zarówno dużej sceny, jak i sceny folkowej było bez zarzutu. Na folkowej też widzieliśmy parę koncertów: żywiołowa Orkiestra Dni Naszych po prostu powaliła moje dzieciaki na kolana. Trebunie Tutki to już klasyka (żałuję, że nie byłem na weselu mojego kuzyna w Tatrach, na którym grali non stop przez 24 godziny...). Namiot udało mi się rozbić pierwszego dnia o 15.00 około 150 metrów od Dużej sceny, 100 metrów od kranów i 100 metrów od przenośnych sanitariatów, których ilość (podobno 350?) mimo, że były opróżniane dwa razy dziennie przez specjalne ekipy była chyba zbyt mała. Cała rodzinka musiała dzielnie się wstrzymać na dwie doby :-( - jednak bez szkody dla zdrowia, jako że jedzenie od krisznowców było zrowe i lekkie... W tym roku po raz pierwszy na polu namiotowym było sprzedawane piwo. To chyba dobrze, bo i tak 50 metrów od pola, po drugiej stronie wylotowej drogi rozłożyło się piwno-kiełbasiane miasteczko lokalnych biznesmenów, zatem stoiska na polu być może uratowały wielu przed wypadkiem - rozładowując dziki ruch w obie strony przez szosę, nad którym i tak z trudem panowała policja (jednak skutecznie i z gracją, za co należą się jej szczere i najniższe%0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rob-35 Re: woodstock W OCZACH STATECZNEGO RODZICA IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 06.08.02, 12:39 ripper~ napisał: > Kto był i komu jak się podobało?? Oraz co wam się nie podobało?? > Pozdrowienia Byłem z całą swoją gromadką - dwójką dzieci (7 i 10 lat) i żoną. Ogólne wrażenia raczej pozytywne, choć były i wyjątki - o czym niżej. Najbardziej pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Pokojowa Wioska Kriszny. Dokładnie w proporcji odwrotnej do ilości miejsca i czasu, jakie poświęciły jej publikatory (głównie gazety, bo o relacjach w TV jedynie coś słyszałem, a gazety mam i mogę przeanalizować). Pokojowa Wioska Kriszny miała program bardzo różnorodny: koncerty, tańce, spektakle. Olbrzymie wrażenie zrobił na moich dziewczynach pokaz tańca czterech hindusek z Durbanu w Afryce Południowej. Fantastyczny był koncert kwartetu w składzie: Hindus (instrument strunowy - nazwy nie pamiętam), Nowozelandka - table, Amerykanka - - flet poprzeczny, Niemiec - kontrabas. Świetny był też koncert zespołu Positive Vibrations. Super jedzenie za pół darmo dla wielu tysięcy ludzi ("Food for Peace"). Powierzchnia wioski Kriszny była chyba 6-8 razy większa niż scena Przystanku Jezus... i działo się tam wielokrotnie więcej, scena też była znacznie większa, mimo że sam namiot Przystanku Jezus, wypożyczony podobno przez Radio Maryja, owszem, prezentował się okazale - jednak zawartość mnie akurat zawiodła - byłem święcie przekonany, że zobaczę koncert np. Armii (Budzyńskiego widziałem ostatnio w Jarocinie w 1992 roku) lub 2TM2,3... Na szczęście z moich starych znajomych zobaczyłem parę kapel na dużej scenie - Maleo Reggae Rockers (Malejonek & Michael Black będą 8.08 we Wrocku w Madnessie - szczerze polecam) zabrzmiało świetnie - wydarzenie tej rangi, co pamiętny wspólny koncert Izraela i Kultury w Jarocinie w 1985 roku. Dobrze zabrzmiał Hej, szczególnie w nowych utworach (teksty współbrzmiały z niezbyt radosnymi minami większości młodzieży - jak w każdej dekadzie pozbawionej perspektyw i autorytetów). Nieźle też bujał T.LOVE - choć zaczął ostrzegawczo od: "jesteście nabrani, tak bardzo nabrani, dzikie dzieciaki, jesteście wrąbani" (kto nie zna, polecam prześledzić tekst piosenki - znajdziecie w nim ciągle aktualną diagnozę 'pro-młodzieżowego biznesu'). Nagłośnienie zarówno dużej sceny, jak i sceny folkowej było bez zarzutu. Na folkowej też widzieliśmy parę koncertów: żywiołowa Orkiestra Dni Naszych po prostu powaliła moje dzieciaki na kolana. Trebunie Tutki to już klasyka (żałuję, że nie byłem na weselu mojego kuzyna w Tatrach, na którym grali non stop przez 24 godziny...). Namiot udało mi się rozbić pierwszego dnia o 15.00 około 150 metrów od Dużej sceny, 100 metrów od kranów i 100 metrów od przenośnych sanitariatów, których ilość (podobno 350?), mimo że były opróżniane dwa razy dziennie przez specjalne ekipy była chyba zbyt mała. Cała rodzinka musiała dzielnie się wstrzymać na dwie doby :-( - jednak bez szkody dla zdrowia, jako że jedzenie od krisznowców było zrowe i lekkie... W tym roku po raz pierwszy na polu namiotowym było sprzedawane piwo. To chyba dobrze, bo i tak 50 metrów od pola, po drugiej stronie wylotowej drogi rozłożyło się piwno-kiełbasiane miasteczko lokalnych biznesmenów, zatem stoiska na polu być może uratowały wielu przed wypadkiem - rozładowując dziki ruch w obie strony przez szosę, nad którym i tak z trudem panowała policja (jednak skutecznie i z gracją, za co należą się jej szczere i najniższe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rob-35 Re: woodstock W OCZACH STATECZNEGO RODZICA IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 06.08.02, 12:42 ripper~ napisał: > Kto był i komu jak się podobało?? Oraz co wam się nie podobało?? > Pozdrowienia Byłem z całą swoją gromadką - dwójką dzieci (7 i 10 lat) i żoną. Ogólne wrażenia raczej pozytywne, choć były i wyjątki - o czym niżej. Najbardziej pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Pokojowa Wioska Kriszny. Dokładnie w proporcji odwrotnej do ilości miejsca i czasu, jakie poświęciły jej publikatory (głównie gazety, bo o relacjach w TV jedynie coś słyszałem, a gazety mam i mogę przeanalizować). Pokojowa Wioska Kriszny miała program bardzo różnorodny: koncerty, tańce, spektakle. Olbrzymie wrażenie zrobił na moich dziewczynach pokaz tańca czterech hindusek z Durbanu w Afryce Południowej. Fantastyczny był koncert kwartetu w składzie: Hindus (instrument strunowy - nazwy nie pamiętam), Nowozelandka - table, Amerykanka - - flet poprzeczny, Niemiec - kontrabas. Świetny był też koncert zespołu Positive Vibrations. Super jedzenie za pół darmo dla wielu tysięcy ludzi ("Food for Peace"). Powierzchnia wioski Kriszny była chyba 6-8 razy większa niż scena Przystanku Jezus... i działo się tam wielokrotnie więcej, scena też była znacznie większa, mimo że sam namiot Przystanku Jezus, wypożyczony podobno przez Radio Maryja, owszem, prezentował się okazale - jednak zawartość mnie akurat zawiodła - byłem święcie przekonany, że zobaczę koncert np. Armii (Budzyńskiego widziałem ostatnio w Jarocinie w 1992 roku) lub 2TM2,3... Na szczęście z moich starych znajomych zobaczyłem parę kapel na dużej scenie - Maleo Reggae Rockers (Malejonek & Michael Black będą 8.08 we Wrocku w Madnessie - szczerze polecam) zabrzmiało świetnie - wydarzenie tej rangi, co pamiętny wspólny koncert Izraela i Kultury w Jarocinie w 1985 roku. Dobrze zabrzmiał Hej, szczególnie w nowych utworach (teksty współbrzmiały z niezbyt radosnymi minami większości młodzieży - jak w każdej dekadzie pozbawionej perspektyw i autorytetów). Nieźle też bujał T.LOVE - choć zaczął ostrzegawczo od: "jesteście nabrani, tak bardzo nabrani, dzikie dzieciaki, jesteście wrąbani" (kto nie zna, polecam prześledzić tekst piosenki - znajdziecie w nim ciągle aktualną diagnozę 'pro-młodzieżowego biznesu'). Nagłośnienie zarówno dużej sceny, jak i sceny folkowej było bez zarzutu. Na folkowej też widzieliśmy parę koncertów: żywiołowa Orkiestra Dni Naszych po prostu powaliła moje dzieciaki na kolana. Trebunie Tutki to już klasyka (żałuję, że nie byłem na weselu mojego kuzyna w Tatrach, na którym grali non stop przez 24 godziny...). Namiot udało mi się rozbić pierwszego dnia o 15.00 około 150 metrów od Dużej sceny, 100 metrów od kranów i 100 metrów od przenośnych sanitariatów, których ilość (podobno 350?), mimo że były opróżniane dwa razy dziennie przez specjalne ekipy była chyba zbyt mała. Cała rodzinka musiała dzielnie się wstrzymać na dwie doby :-( - jednak bez szkody dla zdrowia, jako że jedzenie od krisznowców było zrowe i lekkie... W tym roku po raz pierwszy na polu namiotowym było sprzedawane piwo. To chyba dobrze, bo i tak 50 metrów od pola, po drugiej stronie wylotowej drogi rozłożyło się piwno-kiełbasiane miasteczko lokalnych biznesmenów, zatem stoiska na polu być może uratowały wielu przed wypadkiem - rozładowując dziki ruch w obie strony przez szosę, nad którym i tak z trudem panowała policja (jednak skutecznie i z gracją, za co należą się jej szczere i najniższe ukłony). Główny problem to śmieci po jednorazowych kubkach od piwa oraz jednorazowych talerzykach. Śmietników było zdecydowanie za mało a ich rozmieszczenie też chyba nie było najlepsze. Na przyszłość sugerowałbym organizatorom rozmieszczenie większej ilości pojemników na śmieci O ZDECYDOWANIE MNIEJSZYCH ROZMIARACH i jednoczesne rozmieszczenie nielicznych (aby jak najmniej śmierdziały) wychodków w samym środku pola - skoro sprzedaje się dużo piwa a do najbliższej ubikacji trzeba się przebijać przez tłum jakieś 200-300 metrów, to nawet 'kulturalni', wyelegantowani młodzieńcy o dobrze umięśnionych barach i zbyt lekkich mózgownicach okazują się zbyt słabi jeśli idzie o kontolę nad swoim pęcherzem i wyobrażenie sobie skutków włąsnej słabości. Właśnie tacy 'polscy macho', zostawiając na chwilę swą panienkę przeważali wśród licznych słabeuszy, którzy namiętnie obsikiwali olbrzymie stalowe kontenery na śmieci, rozstawione przy głównych arteriach komunikacyjnych, tworząc w ten sosób prawdziwe potoki i jeziora uryny iskrzące się w palącum słońcu i śmierdzące PRAWDZIWĄ SARMACKĄ POLSKĄ... Jurek Owsiak zapomniał, że Żary są w Polsce a kultura piwna jeszcze do nas nie dotarła :-( Pozostałe plusy: koncert Die Toten Hosen, DePress, THC-X, Sweet Noise, występ Filharmonii Wrocławskiej. Dobra organizacja Policji, Pokojowego Patrolu, spory wybór małych stoisk z różnościami (ja przypadkiem trafiłem na stoisko bielskiej Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot i dostałem w prezencie ostatni numer ich pisma "Dzikie Życie"). Pozostałe minusy: ??? ...tylko dwa razy poczułem się nieswojo: - raz w niedzielę rano, gdy usłyszałem nawoływanie przez głowne głośniki na mszę, najpierw na 10.30, a po chwili na 11.00 (chyba z powodu niskiej frekwencji) - chodzi mi o TON tego nawoływania, strasznie mentorski: "pamiętaj abyś dzień święty święcił"... ...oraz za drugim razem, na dworcu PKP w Żarach, przy próbie dostania się do pociągu, który choć podstawiony dodatkowo przez PKP i tak okazał się ZDECYDOWANIE ZA MAŁY. Na szczęście mam wprawę w zdobywaniu miejsc, więc sobie i tym razem poradziłem... To i tyle wrażeń. Pozdr Rob-35 PS. Pijanych było sporo, ale nie więcej niż na wiejskim odpuście. Radosnych, młodych ludzi o twarzach zdradzających oznaki myślenia było chyba zdecydowanie więcej niż na partyjnej masówce, giełdzie samochodowej czy otwarciu nowego hipermarketu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rob-35 DO TRZECH RAZY SZTUKA - skoro sieć nawala :-) IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 06.08.02, 12:43 Odpowiedz Link Zgłoś
ripper~ Re: woodstock 06.08.02, 14:18 Co do Toi-toi to sie zgadzam tak jak i do pociągów. Śmieci, które latały po całym polu i tak zostały uprzątnięte przez pokojowy patrol więc syf nie został,a więcej kubłów by się przydało. Piwo to dobry pomysł a jeszcze bardziej akcja zbierania surowców wtórnych. Ps.Wioska Kriszny była super,a przystanek Jezus niech spada skoro tylko problemy robi!A o mszy to nikt nie słyszał, bo i po co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ceglar Re: woodstock IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 17:36 bylem na woodstocku... to byl moj pierwszy raz. jestem zachwycony!!! w zyciu nie przezylem czegos tak ekstra!!!!! szkoda ze juz sie skonczyl.... za rok jade na 30000%! Odpowiedz Link Zgłoś