Dodaj do ulubionych

Ksiestwo Andorry

21.03.01, 16:15
Mialam przyjemnosc przebywac dwa tygodnie w bardzo
dziwnym mini panstwie, czyli Ksiestwie Andorry.
Maly test?czy ktos bez zagladania w mape wie dokladnie
gdzie ono lezy? Mysle, ze wiekszosc bedzie miala z tym
problemy, bo tez o Andorze niewiele sie mowi i slyszy.
Bedac tam dowiedzialam sie ze jest to dzialanie
zamierzone.
Andorra, panstwo wielkosci przecietnego, duzego
miasta, nalezy do najbogatszych krajow swiata i ma w
nosie jakakolwiek reklame o sobie. Systematycznie
wzbrania sie przed udzielaniem informacji na temat
ludnosci, srednich liczb wszelkiego rodzaju, oraz
sytuacji ekonomicznej.
A ta jest naprawde imponujaca. Obecnie Ksiestwo
Andorry ma okolo 110 tys. Mieszkancow, z czego tylko
11 tys to rodzimi Katalonczycy. Jest to panstwo
idealne dla bogatych obcokrajowcow, ktorym nie
odpowiada nieustanny show Monte Carlo, i ktorzy
szukaja swietego spokoju oraz gwarancji bezpieczenstwa
dla wlasnych milionow posrod skalistych szczytow
Pirenejow.
W Andorze nikt nie placi podatkow. Rzad sklada sie z
prezydenta i dwunastu ministrow, ktorzy nie pobieraja
pensji i musza utrzymywac sie sami z wlasnych firm. Z
tego powodu cale prezydium pracuje jedynie dla idei.
Co wiecej, czlonkowie rzadu placa z wlasnej kieszeni
za zagraniczne podroze, jezdza prywatnymi samochodami
i sami placa za sluzbowe kolacyjki. Sa to tylko i
wylacznie ludzie bogaci, ktorzy maja ochote zrobic cos
dobrego dla wlasnego kraju. Dzieki temu nie istnieje w
Andorze zadna forma lapowkarstwa i kumoterstwa.
Skad rzad bieze pieniadze na prace publiczne, drogi,
szkoly otp. Itd? Utrzymuje sie z prowadzenia osrodkow
sportowych, basenow, lodowisk, oraz jedynego podatku
jakim oblozony jest alkohol i benzyna...tak czy siak
najtansze na swiecie.
Pozbawiony jakiejkolwiek biurokracji system
zarzadzania krajem przynosi nieprawdopodobne efekty!!!
A Andorra peka w szwach od naplywajacych bogaczy,
pragnacych tu mieszkac i lokowac kapital.
Panstwo to slynne jest z trzech rzeczy: cudownych
warunkow narciarskich ( 850 wyciagow orczykowych i 12
kolejek linowych na obszarze wielkosci, Ľ Warszawy),
tak niskich cen, ze pielgrzymki kupujacych
przypominaja przejscie szarnczy, oraz perfekcyjnej
anonimowosci i dyskrecji dla posiadaczy andorskich
kont bankowych, oraz adresow firm zarejestrowanych w
tym kraju.
Andorra jest chyba jedynym panstwem swiata, w ktorym
oficjalnie dozwolony jest przemyt, co doprowadza do
palpitacji serca hiszpanska i francuska policje.
Mala ciekawostka.....na granicy tych trzech panstw
lezy wysoko w gorach wioska, ktora nie nalezy do
nikogo. Jej mieszkancy nie maja dowodow osobistych,
samochody rejestracji, itp. Itd. Dlatego juz nawet z
tych administracyjnych przyczyn na utrzymanie zarabia
sie tam przemytem, a uznany powszechnie ? krol
przemytnikow? zalozyl wlasna restauracje z hotelem,
czynna 24 godziny na dobe, w ktorej spotykaja sie
szmuglerzy omawiajac interesy i trasy przemytu. Z
czasem restauracja ta stala sie atrakcja turystyczna,
a podawane tam jedzenie jest sztuka sama w sobie.
Proponuje na przyklad ?chleb po katalonsku?
Trzeba przypiec na ruszcie, a w domowych warunkach w
tosterze, porcje pszennego, swiezego chleba.
Dobrze przypieczony, smaruje sie dokladnie z obu stron
zabkiem czosnku. Na wierzch wyciska sie polowke
pomidora a nastepnie polewa swieza oliwa z oliwek,
soli i pieprzy. Smakuje wysmienicie!!!!
W Andorze obowiazuja trzy jezyki: katalonski,
hiszpanski i francuski, mozna sie jednak swietnie
porozumiec o angielsku i niemiecku.
Ciagle brakuje tez rak do pracy i lokalna gazeta peka
w szwach od ogloszen pracodawcow. Coz, tak to jest
jesli mieszkancami sa bogaci ludzie, nie odczuwajacy
checi do pracy.
Pozwolenia na
Obserwuj wątek
    • Gość: hrabia Re: Ksiestwo Andorry IP: *.dtvk.tpnet.pl 23.03.01, 22:37
      Zupełnie jak w suwalskiem. Też nikt nie płaci podatków.
      • Gość: cruella Re: Ksiestwo Andorry IP: *.wroclaw.ppp.tpnet.pl 24.03.01, 12:20
        Andora jest OK.
    • Gość: terazja Re: Ksiestwo Andorry IP: 212.160.79.* 27.03.01, 23:15
      uuch tak tak. piekne jest takze to, ze w kazdej miejscowosci jest skrzynka, do ktorej zbiera sie listy z opiniami
      mieszkancow na rozne wazne dla panstwa tematy. co czwartek listy sa zbierane czytane. gdy ktorys z
      prezydentow chcial wprowadzis podatek - minimalny zreszta - cieszyl sie stanowiskiem do najblizszego czwartku
      wlasnie ;)
    • Gość: pm Re: Ksiestwo Andorry IP: *.kom-net.pl 10.04.01, 03:33
      Andorra jest jednym z najfajniejszych miejsc jakie odwiedzilem. Juz pierwsze
      chwile w zatloczonej La Velli uswiadomily mi, ze to kraj-raj. Zaparkowalismy na
      centralnej ulicy miasta naprzeciwko komisariatu policji, oczywiscie nic za
      postoj nie placac. Po trzech godzinach spedzonych na zakupach nie bylo zadnego
      mandatu... A zakupy? hmmmm miodzio. Najlepsze winko na swiecie, z kartonika,
      tysiac razy lepsze od naszych rodzimych jaboli. Cruzares, bo tak sie ono
      nazywa, byl wtedy (sierpien 1999) po 105 peset, czyli niecale 2.50PLN. Jezeli
      jego cena w pesetach nie poszla w gore, a nie ma powodu by poszla, to w tej
      chwli kosztowac ono musi gora 2PLN, jako ze euro mocno stracilo do PLN. 2PLN ZA
      LITR WYSMIENITEGO TRUNKU!!! Polecam Cruzares Bianco, bo Rosa okazala sie mniej
      smaczna. Totalnym niewypalem byl natomiast porownywalny w cenie Don Simon.

      Pierwszy dzien i od razu w gory. Samochod porzucilismy w Arinsalu (10 km na
      polnoc od La Velli) i z mapa zdobyta w Centrum Info Turystycznej heja na
      turnie. Mielismy cynk, ze w Andorze sa bezplatne chatki dla turystow. Jakiez
      bylo nasze zdziwienie gdy po dwoch godzinach wspinaczki z ciezkimi plecorami
      doszlismy do schroniska i okazalo sie ono platne. Ponad 1100 peset czyli
      niecale 30 PLN - nie! to za drogo, zwlaszcza ze posiadalismy namioty. Ale
      ostatecznie nocleg byl troche ponizej tego schroniska, w czyms co przypominalo
      wielki piec - waskie, niskie, cisne, z kamienia, sciany osmalone dymem z
      kominka, w polowie wysokosci kamienna polka (jakby specjalnie do spania), drzwi
      z solidnego metalu. Nie ma rady, lepsze to niz namiot. Zloilismy po dwa
      Cruzaresiki, fazka niezla. W nocy klopoty zoladkowe, bo ow narzad
      nieprzyzwyczajony do takich wykwintnych win. Skoro swit, przy pieknej pogodzie
      dalej w gory. Po przelamaniu glownej grani zgubilismy nieco szlak. W ogole
      szlaki pirenejskie sa znakowane znacznie gorzej niz alpejskie, nie mowiac o
      polskich. U nas trzeba byc kompletnym jolopem zeby sie zgubic, tam bardzo
      trudno odnalezc co 100m niedbala czerwona kreske na kamieniu. Ale udalo sie.
      Nie bez klopotow, bo koledze plecak spadl w przepasc, ale na szczescie bez
      samego zainteresowanego. Dotarlismy w poblize kolejnego schroniska i juz
      szukamy miejsca na namioty, gdy ktos zagail kolesia, ktory wyszedl z
      chatki. "Ile tu stoi nocleg?". Okazalo sie, ze to jakis zabojad, ktory lamana
      angielszczyzna wytlumaczyl nam, iz chaty w Andorze sa rzeczywiscie bezplatne, a
      wczoraj mielismy wyjatkowego pecha, bo trafilismy na jedyna sposrod ~25 platna.
      Ucieszeni poszlismy sie myc w potoku. Woda jak to w gorach 4 st.C, w zwiazku z
      czym generalny obkurcz narzadow wszelkiej masci. No a potem imprezka przy
      ognisku w towarzystwie Cruzaresow. Na jednym (per capita) sie nie skonczylo,
      dlatego gaszac ognisko w wiadomy sposob jeden z kolegow nagle stracil rownowage
      i wpadl w sam srodek paleniska.
      Musze jeszcze opisac owe darmowe chaty: srednio 6-osobowe, choc zdarzaja sie 30-
      sto. W srodku prycze, stolik i lawy oraz kominek. Drewno zawsze narabane - co
      jakis czas kazdy domek nawiedza ekipa, ktora sprzata i rabie drzewo. Kolo domku
      druciana skrzynia na smieci ze specjalnym uchwytem. Po co? Ano, co tydzien
      przylatuje helikopter i zabiera smieci, a zostawia nowa, pusta skrzynie.
      Wewnatrz domku rozne bardziej i mniej przydatne produkty zywnosciowe,
      pozostawione prez poprzednich turystow. Poczawszy od oleju przez suchy chleb po
      owoce i warzywa. Calosc solidna, zamykana na grube drzwi i okiennice, dobrze
      chroniace przed nocnym zimnem.
      Oczywiscie wszyscy turysci bardzo uprzejmi, zadnego zlodziejsctwa. Nastepnego
      dnia poszlismy bez plecakow na pobliski szczyt i mimo, ze spotkalismy wielu
      turystow na szlaku, ktorz
      • Gość: pm Re: Ksiestwo Andorry IP: *.kom-net.pl 10.04.01, 03:46
        No tak. Ucielo mi koncowke poprzedniego wywodu (ciekawe dlaczego? - policja
        obyczajowa, czy co?)

        a bylo to tak:

        (...) pomimo tego, ze poczatkowy akcent, czyli zacmienie slonca ogladane pod
        Strasbourgiem zostal nieco zaklocony przez chmury. Ale przeciez dzien wczesniej
        zarzadzilismy polskimi WuTeKa-mi w Bayreuth, gdzie akurat studiowal nasz
        kolega. Nie ma wiec czego zalowac. Caly ten wyjazd to jazda na maksa, a Andora,
        czy w ogole Pireneje to miejsca, do ktorych chetnie kiedys powroce...

        pm
        ps. pozdrowienia dla uczestnikow wyprawy: gm, an, bj i kd
    • Gość: gm Re: Ksiestwo Andorry IP: 195.94.222.* 10.04.01, 17:52
      w sensie podatkow (to pasjonujace) - od 1 stycznia 2001 r. zakladanie spolek
      celowych w andorze nie jest juz takie korzystne. nowelizacja ustawy o podatku
      dochodowym od osob prawnych, w szczegolnosci zas art. 9a, naklada obowiazek
      gromadzenia szczegolowej dokumentacji transakcji zawieranych z podmiotami z
      tzw. krajow stosujacych szkodliwa konkurancja podatkowa (tu rozporzadzenie MF
      (skrot mozna rozwinac dowolnie, np. lekko z angielska)) wymienia tez andorre).
      pazernosc urzedow skarbowych, "zielone swiatlo" dla kontroli podatkowych oraz
      ogolna nagonka OECD moga zniszczyc zycie biednym podatnikom wchodzacym w
      kontakty z takimi andoryjskimi spoleczkami.
      rzeczone 5,000$ proponuje zainwestowac w cruzaresy. otoz abstrahujac od
      krotkookresowych wahan parytetow sily nabywczej, 5000 papierow da okolo 10,000
      cruzaresow w transakcji typu spot. przyjmujac jednak zalozenie stopniowego
      nabywania cruzich podczas gdy pozostaly kapital pracuje przy standartowej
      stopie zwrotu (rozumianej realnie, tj. po korekcie o wskaznik inflacji), w
      okresie dyskontowania inwestycji (konsumpcja 1.5 cruzixa dziennie), nabedziemy
      (liczac zgrubsza) miast 10k okolo 24,000 cruzaresow. konsekwentnie, zamiast
      zaprzatac sobie glowe machlojami podatkowymi, dobrze zainwestowane 5000$
      zapewni nam 24,0000/1.5 = 43 lata pozytywnego spojrzenia na calosc egzystencji
      oraz wysmienitych doznan organoleptyczych. naprawde warto!
      solidaryzuje sie rowniez z pogladami kolegi pm na temat pirenejow jako takich.
      pogoda super, ciepelko (no moze oprocz pico de aneto), dzika przyroda (spotyka
      sie max 5 os dziennie (no moze oprocz pico de aneto)), gorki jak
      marzenie...panie w niebiesiech, gdzie te czasy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka