rowerowe rozterki

IP: *.wroclaw.mm.pl 05.09.05, 00:11
Jaki rower mieć prz założeniu że nie można mieć kilku? Składak lub holender
dobry na miasto stary i zardzewiały to go nie ukradną. Na wycieczkę w góry i
do lasu turystyczny najlepszy będzie. Żeby sobie pośmigać warto wybrać
szosówkę. No właśnie a co zrobić jeśli ze względów np. mieszkaniowych nie
można sobie postawić 3-4 rowerów w pokoju?
    • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 07:52
      > Na wycieczkę w góry i do lasu turystyczny najlepszy będzie.
      > Żeby sobie pośmigać warto wybrać szosówkę.
      eee tam. wystarczy dobrze dopasowana rama czy to trekkingowo-crossowa (czyli
      koła 28 cali), czy mtb (koła 26 cali) - zalezy czy masz ochotę na cięzkie
      podjazdy czy tylko na turystyczne przewalanie się po w miarę przejezdnych
      drogach (choćby i górskich).
      a kółkek można mieć dwa zestawy - grube na góry i cieńkie semislicki na miasto
      asfalt i lekki teren.
      do tego zamocowane na stałe albo i dopinane - zaleznie od potrzeb akcesoria -
      błotniki, bagaznik, lampki.
      na korzyść mtb przemawia jeszcze dużo większy wybór porządnych amortyzatorów
      (oczywiście o ile masz zamiar wydać na sam amortyzator >800 zł).
      • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 05.09.05, 12:01
        Artku, te rowerowe roszterki są głównie moje, bo jakoś powoli chcemy się
        wyprowadzić z Żabą już na nasze; mieszkanko małe, a mamy na dzieńdobry trzy
        rowery (jeden jej i dwa moje).

        Jeździłem na MTB, na rowerze trekkingowym, aktualnie jeżdżę na szosówce.

        MTB - niezparzeczalną zaletą jest największy wybór komponentów wszelkiego
        rodzaju (nie tylko amortyzatorów). Nie mniej jednak, MTB _nie_nadaje_sie_ do
        jazdy po szosie!

        Jeśli chodzi o jazdę po szosie (czyli 99%) moich dystansów to nie widzę _żadnej_
        alternatywy dla roweru szosowego. Odkąd przesiadłem się na cieniarkę, to jestem
        zachwycony. Opory na szosówce są zdecydowanie mniejsze niż na innych rowerach
        (bez specjalnego wysiłku osiągam średnią ponad 30km/h na 70km wycieczce - rzecz
        nie do pomyślenia na trekkingu czy MTB), zaś kierownica typu "baranek" zapewnia
        nieporównywalnie większy komfort niż każda prosta z rogami. Oczywiście rower
        szosowy nie jest pozbawiony wad:

        po pierwsze, części szosowe (jak i same rowery) w Polsce są koszmarnie drogie.
        Nie kupię nigdzie u nas porządnych hamulców szosowych za 50zł ani dobrych opon
        za 25zł/szt. Do MTB/crossa bez problemu.

        po drugie, jazda rowerem szosowym po mieście to mordęga (teraz to dla mnie nie
        problem, bo mieszkam na obrzeżach miasta, ale z Basią mieszkanko mamy dokładnie
        w centrum)

        po trzecie, zamocowanie do szosówki bagaznika jest raczej problematyczne. Moja
        rama nie ma otworów na bagażnik, bardzo stare ramy szosowe mają, współczesnie
        prawie nigdy.

        Tyle o soszówkach.

        Rower trekkingowy - fajna koncepcja, nie ma tych wad co wymienione powyżej, ale
        mam przemierzać setki kilometrów bez "baranka"? Mowy nie ma! Można założyć
        baranka na rower turystyczny, ale nie ma do baranków klamek hamulcowych do
        hamulców typu V. Hamulce V z klamkami szosowymi są nieprzyzwoicie "miękkie".
        Można zastosować hamulce cantilever, ale są już coraz trudniej dostępne.

        Widzi mi się rower przełajowy (taka szosówka dostosowana do jazdy w terenie) ale
        w Polsce praktycznie nie do dostania. Ew. złożyć rower trekkingowy z kierownicą
        typu baranek. Pokombinować coś z tymi hamulcami. Problemem w takim rozwiązaniu
        moga być manetki. Klamkomanetki szosowe są drogie jak jasna cholera (najtańsze
        rzędu 300zł za komplet), zaś manetki na ramie, może do szosówki mi pasują, ale
        do roweru turystycznego nie za bardzo. Można spróbować zamocować na baranku
        klamkomanetki MTB, ale straci się wtedy środkowy chwyt, oraz dostęp do hamulców
        w najczęściej używanym chwycie, czyli w dolnym.

        Jak widać dokładne dopasowanie roweru do swoich potrzeb to nie taka prosta
        sprawa! :-)
        • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 12:42
          > Artku, te rowerowe roszterki są głównie moje, bo jakoś powoli chcemy się
          > wyprowadzić z Żabą już na nasze; mieszkanko małe, a mamy na dzieńdobry trzy
          > rowery (jeden jej i dwa moje).
          ja mam 4, tyle, że rowery dzieci trzymamy w wózkowni. jest, na szczęście, a i
          na razie włamań nie było (przez 4 lata, a jest rowerów i wózków pełno).

          > Jak widać dokładne dopasowanie roweru do swoich potrzeb to nie taka prosta
          > sprawa! :-)

          ja nie mam takich dylematów, bo choćbym nawet postanowił jechać wyłącznie
          asfaltem, nie ma bata, jak tylko się zdarzy okazja, zawsze musi być jakiś skok
          w bok - parenaście km po wertepach. dlatego wymieniłem starego szosowo-
          wycieczkowego mistrala na sprawnego w terenie trekkinga, tj nie tyle roweru
          przeznaczonego do szosowej turystyki sakwowej a raczej pochodną krossówki.
          np w niedzielę miała być lekka 3 godzinna przejażdżka, a przegoniłem żonę po
          moich ulubionych szlakach między muchoborem a kątami (wariacje na temat
          zielonego pieszego)
          wytrzęsło nas, nie powiem, ale nie protestowała, bo dolina bystrzycy jest
          przepiękna.

          o kołach na wymianę na asfalt myslę już od pewnego czasu, nawet wypatrzyłem
          odpowiednie oponki - jakieś tam micheliny 700x28 (a używam teraz shwalbe
          landcruiser 700x40). tylko, co z tego - skoro nie mogę się opanować przez
          skokiem w bok ;P
          po miescie też jeżdżę na tym samym rowerku, nie zostawiam go samego pod płotem
          (wyjątki to carefour i decathlon). spd jest co prawda nieco kłopotliwe w
          jeździe po mieście, ale też się da.

          w sumie jest tak - albo rower uniwersalny (ze wszystkimi jej wadami częściowo
          rekompensowanymi wymienialnym osprzętem), albo 2-3 rowery na zmianę. a i tak
          mając mtb warto do niegórskiej jazdy w terenie zaopatrzyc się w dodatkowe koła,
          powiedzmy semisliki 1.9. i zawsze zostaje problem bagażników, błotników i
          innych ...
          więc - wracamy do punktu wyjscia ;P
          • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 05.09.05, 15:40
            > spd jest co prawda nieco kłopotliwe w
            > jeździe po mieście, ale też się da.

            Są pedały platformowe z zatrzaskami. Wygląda to jak zwykły pedał za 30zł, tylko,
            że z jednej strony ma zatrzask do bloków w butach, a druga strona jest
            zwyczajna, do zwykłych butów.

            W sumie to jak pomyślę, to dla mnie dobry byłby taki rower w stylu twojego, z
            jednym tylko zastrzeżeniem: MUSI być baranek :-) (a co za tym idzie - wszystkie
            te problemy, klamkowo-manetkowo-hamulcowe, które opisałem). Nie wyobrażam sobie
            wycieczki ponad 100km z prostą kierownicą, choćby i z rogami.
            • Gość: beldin Re: rowerowe rozterki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 18:41
              Jezdzilem na rowerze trekkingowym okolo 8 lat. Teraz jezdze na mtb,i jak na
              razie jestem ta zmiana zachwycony. Po miescie jezdzi sie o niebo lepiej
              (cholerne dziury i krawezniki). Jesli chodzi o jazde szosa to tez nie widze
              powody do narzekan,na oponach 2,1 zrobilem trase Brzeg-Sleza (szczyt) w osiem
              godzin (167km), i jechalo sie calkiem milo. Na rowerze trekingowym albo
              szosowym w takie fajne miejsca sie nie dojedzie.Zrobilem na nowym rowerku w
              ciagu miesiaca 1500km i prawdopodobnie jakby nie praca wykrecilbym dwa , trzy
              razy wiecej:).Jak dla mnie jazda na mtb to piekna sprawa i nie moge odzalowac
              ze tak dlugo jezdzilem na treginku,i do tego jeszcze zylem w przekonaniu ze "ci
              frajerzy na goralach" to sie mecza.
              • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.09.05, 19:40
                ja myślę, że twój problem zdecydowanie nie polegał na zmianie rozmiaru kół
                (mniejsze a grubsze), a na kupieniu roweru z amortyzatorem.
                fakt, że na trekkingu na ślężę raczej nie wjadę, ale i nie mam tam zamiaru
                wjeżdżać. ale oczywiście komfort jazdy z przednim amortyzatorem jest na
                wszelakim bruku nieporównywalny do jakiegokolwiek sztywniaka.
                oczywiście powyższe nie dotyczy karmelkowej ;P
                a mam porównanie - moja zona jeździ na kilkuletnim unibike luxor damka. też na
                nim przejechałem sporo, np. przez 2 tygodnie na wakacjach nad morzem pareset
                kilometrów od zwykłego wiocha-crossu po ponad 100km wyprawy. i oczywiście
                zdecydowanie czuję różnicę przesiadając się na swój.
              • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.09.05, 19:45
                > Jesli chodzi o jazde szosa to tez nie widze
                > powody do narzekan,na oponach 2,1 zrobilem trase Brzeg-Sleza (szczyt) w osiem
                > godzin (167km), i jechalo sie calkiem milo. Na rowerze trekingowym albo
                > szosowym w takie fajne miejsca sie nie dojedzie

                aha, żeby nie było, że się nie da - jeździłem i do sobótki, i różnymi szlakami
                dookoła ślęży. a jakbym się uparł to od tąpadła na szczyt też bym dojechał.
                gorzej ze zjazdem ;P
                • Gość: beldin Re: rowerowe rozterki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 20:06
                  Fakt da sie . Przy okazji pozdrowienie na gosci z wrocka,jeden byl na szczycie
                  trekingowym rowerkiem a drugi na mtb. Dla tego na trekingu nalezy sie spory
                  szaczunek.
            • Gość: Roman Re: rowerowe rozterki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 05.09.05, 21:07
              > Nie wyobrażam sobie
              > wycieczki ponad 100km z prostą kierownicą, choćby i z rogami.
              Nie powiesz, że masz tak marna wyobraźnię. Ja ćwiczę takie dystanse bez baranka
              od dawna, a w tym roku szczególnie (znacznie dłuższe).
              • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.mm.pl 05.09.05, 21:17
                Ja w to nie wątpię, przekonałem się naocznie :-)

                Twierdzę tylko, że po spróbowaniu jazdy z barankiem mogę śmiało orzec, że dla
                mnie jest to najwygodniejszy typ kierownicy :-)
                • Gość: beldin Re: rowerowe rozterki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 21:54
                  To zdaje sie kwestia przyzwyczajenia. Ja jezdze na "goralu" z prosta kierownica
                  100-150 km dwa razy w tygodniu.
    • Gość: twoj_stary Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.05, 18:20
      jak dla mnie to idealny by byl rower do xc(popularnie zwany goralem), a kiedy
      chcesz pojezdzic dluzej po asfalcie, to zalozyc jakies slicki 1,2-1,5" i bedzie
      sie swietnie jezdzic
      • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 06.09.05, 23:06
        Główną przeszkodą podczas jazdy na szosie jest opór powietrza, tarcie opon jest
        w porównaniu z nim znikome. A na żadnym rowerze MTB nie uzyskasz takiej nieskiej
        pozycji jak na szosówce.
      • Gość: andrzej m Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.05, 23:19
        Zmieniłem teraz (5 dni temu) trekinga na gorala(MTB jak kto woli). Trekingiem
        na kołach 28 jeździłem po około40km na raz, (do 70 dziennie), za miastem było
        spoko, ale po mieście chała ze wzgledu na nawierzchnie i kraweżniki ( poza
        miastem też nie jest slodko ). W MTB mam długi mostek co czesciowo wymusza
        pochyloną sylwetkę i to tyle co zamierzam zrobić dla aerodynamiki.Pierwsze
        wrażenie jest bardzo na plus dla MTB jeżeli chodzi o jazdę po mieście i
        scieżkach, nie tłucze tak na dziurach no i kraweżników już się tak nie boje jak
        wcześniej i oczywiscie hamuje sie lepiej.
        Co do szosy to mój odcinek testowy to Mińska-Smolec-Krzeptów-Skałka-Jarnałtów-
        Jerzmanów-Żerniki-Mińska, ok 23km. Wyrabiałem go średnio w czasie 1h trekingiem
        i teraz góralem jest podobnie, ale wydaje mi sie że jazda na terenowych oponach
        ze średnimi prędkościami i na dystansach jakich ja jeżdżę jest nie wiele
        bardziej męczaca( może 5%).Kupiłem trochę węższe i gładsze opony, jutro założe
        je na próbę to sę zobaczy i postaram się napisać o efektach (mam nadzieje że na
        plus).
        Tak na koniec to pozdrawiam wszystkich piszących na forum i jeżdżących na
        wszelakiej maści bicyklach, miałem 23lata przerwy w jeździe na rowerze i w tym
        roku odrabiam zaległości (zwiększam dystans).
        Pozdrawiam Andrzej
        • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 09.09.05, 00:01
          > Co do szosy to mój odcinek testowy to Mińska-Smolec-Krzeptów-Skałka-Jarnałtów-
          > Jerzmanów-Żerniki-Mińska, ok 23km.

          Całkiem prawdopodobne, że się kiedyś mijaliśmy. Bardzo często jeżdżę przez te
          okolice, zresztą nie tylko ja sposórd uczestników tego forum :-)

          > ale wydaje mi sie że jazda na terenowych oponach
          > ze średnimi prędkościami i na dystansach jakich ja jeżdżę jest nie wiele
          > bardziej męczaca( może 5%)

          Bardzo słuszne spostrzeżenie.
          • Gość: beldin Re: rowerowe rozterki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 10:07
            Oponki nie przeszkadzaja w niczym. Przeszkadza zawsze wredny wiatr. Wiatr w
            twarz to jest to co potrafi rower zatrzymac prawie w miejscu.
            • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 09.09.05, 10:31
              > Oponki nie przeszkadzaja w niczym.

              Nieodpowiedznie przeszkadzają, tylko nie aż tak bardzo jak się powszechnie sądzi.

              > Przeszkadza zawsze wredny wiatr.

              Liczniki rowerowe powinny być takie jak w samolotach, rurka Pittota i pokazują
              predkość względem powietrza a nie względem gruntu, zapobiegłoby to wielu
              frustracjom. W końcu kolarskie prawo Murphiego mówi, że niezależnie od wybranego
              kierunku jazdy zawsze jedziemy pod wiatr. :-)
              • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 12:46
                > W końcu kolarskie prawo Murphiego mówi, że niezależnie od wybranego
                > kierunku jazdy zawsze jedziemy pod wiatr. :-)
                ja jeszcze wypraktykowałem (konkretnie na drodze między strachocinem a łanami)
                takie coś:
                - gdy sie jedzie polnym czy lesnym duktem z wyjezdżonymi dwoma pasami, to
                zawsze sie lepiej i szybciej jedzie tym drugim
            • sledzik4 Re: rowerowe rozterki 09.09.05, 10:58
              Gość portalu: beldin napisał(a):
              > ... Wiatr w twarz... <

              Osobiście wolę w twarz, niż z boku. :)

              pozdrawiam - sledzik4
          • Gość: artek Re: rowerowe rozterki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 12:31
            > Całkiem prawdopodobne, że się kiedyś mijaliśmy. Bardzo często jeżdżę przez te
            > okolice, zresztą nie tylko ja sposórd uczestników tego forum :-)

            ja też, tylko po drodze zawsze zahaczam o mój ulubiony pieszy zielony szlak.
            asfaltem jakoś się nudno jedzie ...
            • Gość: andrzej m Re: rowerowe rozterki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.05, 22:29
              Oponek w końcu nie zmieniłem, tylko w tych co były dopompowałem wiatru.Fajnie
              mi teraz na nich się jeździ, te co dokupiłem poczekają na inne czasy. Narazie
              to jestem bardzo zadowolony ze zmiany, śmigam sobie po różnych oleandrach,
              parszywych nawierzchniach i innych takich.Jak by doczepić bagażnik, uniwersalną
              kierownice(mam na myśli taką dziwnie powyginaną) to i dalsze wyprawy można
              spokojnie robić.
              PS ;Dzisiaj pokonałem poraz pierwszy 80km, co prawda na dwa razy, ale zbliżam
              się do 100km, nie jest to dużo w porównaniu do wielu piszących na tym forum ale
              mnie to cieszy strasznie, liczę że zaskocze na trwałe na rowerowanie.
              Pozdrawiam Andrzej
              • Gość: Mikołaj Re: rowerowe rozterki IP: 213.199.196.* 10.09.05, 22:41
                > PS ;Dzisiaj pokonałem poraz pierwszy 80km, co prawda na dwa razy, ale zbliżam
                > się do 100km, nie jest to dużo w porównaniu do wielu piszących na tym forum ale

                No, tych "wielu" to raptem dwóch jest. ;-)
                Ja też pozostaje na razie za nimi: póki co moją granicą jest 100km - powyżej
                tego dystansu zaczynam się zastanawiać, czy nie wybrać sobie innego sportu, np
                gry w szachy :-) (którą to grę bardzo lubię, choć nie jestem zbyt mocny). Ale
                wszystko z czasem, i tak mogę się pochwalić lepszą kondycją niż większość moich
                rówieśników na studiach :-)

                > mnie to cieszy strasznie, liczę że zaskocze na trwałe na rowerowanie.

                No, to tak później Ci zostanie na stałe.
Pełna wersja