Gość: wks Re: V LO IP: *.lo14.wroc.pl 05.11.03, 11:10 wy pomywary naczyń,zasrane cwele,przyszli bezrobotni, szmaciarze! Nie zdacie matury, ta szkoła była największą pomyłką waszego życia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga Re: V LO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.11.03, 19:15 jestem teraz w 1 klasie...jeżeli mogłabym wybierać drugi raz, nie poszłabym do tej szkoły...pełno tutaj ludzi, którzy "wszystko potrafią", nauczyciele chca pokazac, ze tylko oni maja racje...poza tym siedzenie w do 19..oki, do 18:45 na lekcjach (nie mowie tu o IB) to zdecydowanie przesada...zwlaszcza, jezeli ta szkola jest dla uczniow zdolnych..oni chyba maja jakies zajecia dodatkowe..ale raczej one nie sa prowadzone o 20, prawda?? Duzym minusem jest rowniez dyrektorka(5..szkoła miedzynarodowa..a babka nawet po ang. nie potrafii mowic..WSTYD!!). Plusami sa z cala pewnoscia wymiany, wysoki poziom ang.(profesor Dabek jest super!) i moze radiowezel:D pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: V LO IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.03, 09:43 Łodź 2002-06-26 Drelich Grzegorz Oda do młodości (saga XI i pisana wierszem) Kiedyś i Buda Przed trzydziestu paru laty, tak to prawda, tak to było, Szły do szkoły małolaty, jakby Im się nie spieszyło. Ta ferajna wcale spora, i płeć piękna, kawalery Miała inne w głowie rzeczy niż naukę - będę szczery. Świat ciekawy dookoła, wręcz ogromy niesłychanie Nęcił, maił i omamiał raz to Panów raz to Panie. Wśród ferajny wcale sporej, wśród gromady tej młodzieży, Wyróżniali niesłychanie się i dla mnie (bądźmy szczerzy), Cni koledzy z szkolnej ławy, razem z nimi na wyprawy, Koleżanki - piękne twarze - nic ich z myśli nie wymaże. Przyszła teraz taka chwila, i okazja no i czasy Żeby trochę powspominać dzieje XI klasy Zanim jednak ich opiszę, w krótkich słowach w rzeczy samej, Zanim zbiorę za to brawa, krótki opis, krótka chwała, To liceum PIĄTKA przecie o czym wie widownia tamej W moim mieście pod trzynastką na Grochowej sobie stała, Gdy w tym czasie tam bywałem, gdy siadałem w szkolne ławy Inne miałem - co tu skrywać - ja poglądy na te sprawy. Nic pod słońcem też dziwnego, jak Wy wszyscy o tym wiecie Tak też traktowane budy są to w wielkim przecież świecie mimo wielkiej starszych pieczy Lecz do rzeczy. Biała stała. W środku patio również miała. Korytarze dokoła, szafki, klasy, aula goła, wielkie okna i podwórze Szmat boiska ( opis służę ) dzwonki, klamki, drzwi i drzwiczki, Profesory i spódniczki, tarcze, teczki, podręczniki, (nie stalówki i piórniki) Cyrkle, gumki i ołówki, mapy mapki. I nauka i kanapki Trupie główki na butelkach, spodnie zwisające w szelkach, Papieroski w cnych wc-tach, (kto to nie pamięta Peta) Z paskiem ściętym z linoleum stał na straży w tym liceum Kogo złapał z papierosem - Lotnik - kryj się - grubym głosem Teraz każdy tu wymieni - aż do wiosny od jesieni, przez lat cztery (cztery lata dla nas wtedy - kawał świata, czasu kawał i nauki ) Jakie z lekcyj były sztuki: Polski, Matma, Hista przecie, Wiadomości też O Świecie, WF, Chemia, Geografia (na niej co to jest ratafia) potem PW i Biologia , jaka to jest i melodia, co to sztuka, co w teatrze ( jak ja dzisiaj na to patrzę !!!??? ...) a do tego te języki Anglik , Niemiec Ruski dziki, a na koniec i Fizyka w której - co i skąd wynika. Tyle skrótem i przejęciem wymieniłem coś co święcie wtedy zbędne Się zdawało . Dzisiaj gdyby mogło moje ciało .... Wspomnienia moje Czas by teraz kadrę całą - tu opisać. Nader śmiało przyznać muszę, że mam Na ramieniu duszę Gdyż nie stoi mi pamięci, nie pomogą wszyscy święci Sięgnąć muszę po ściągawkę, skrytą gdzieś tam pod nogawkę. O już Teraz patrzę nań ukradkiem, gdyż to grozi niezłym wpadkiem Pisać ? czytać ? Jednym okiem zerkam, czy tam ktoś pod bokiem!? No nareszcie się udało Teraz to już całkiem śmiało mi wymienić kadrę całą: Na początek dnia tej chwały Tuż przede mną stoi CAŁY wychowawca naszej klasy ( a to były ciężkie czasy z nami , z każdym z nas z osobna ) Postać wiece to nadobna, Dziś żałuję (nie podobna), Że nie szedłem w ślady jego Brak mi tego angielskiego Polski to był przedmiot trwały. Jak Patrzałek nasz wspaniały. Jego pasja (Tadeusza) nawet kpa z posady rusza No i idzie do teatru , kiep co w głowie ma pół wiatru A gdy stamtąd ten ktoś wraca - wiatru nie ma , jest zaś praca Zawsze ogarniała mnie euforia , nie dla tego żem tak zacen, Kiedy zmierzchłych czasów czasem przychodziła nam historia Mej pamięci nic nie zmąci . Nawet światło ze stu luksa Do dziś bowiem mam w pamięci - co uczyła Wanda Fuchsa Potem Gudzio - geografia. Do dziś wiem gdzie są Ateny, Z czego robi się ratafia, co to takie są moreny Gdzie doliny a gdzie góry, rzeki morza i jeziora, Oceany i lodowce , co to jest monsunów pora Teraz powiem tu coś szczerze, w to co powiem , bowiem wierzę Uwierz też Ty mój kolego w moc języka rosyjskiego I przydała się ta wiedza gdy oś czasu znaczył werk Rozumiałem olaboga co uczyła Kuperberg Tu musimy się zatrzymać, gdyż gdy z wiersza dobrze zdałem Gdy udało to się mi Na wycieczkę pojechałem tam gdzie chciałbyś jechać Ty Chemia - piękne to powody, zwłaszcza wspomnień powstał czar Którejś lekcji na zawody płomień gazet, dym i żar Śmiechu było wielka niecka. Strachu również - strach na pleckach Gdy profesor Dzięgielewska czujna przecież wiele lat Nie wierzyła że to para ale z gazet dym i czad O fizyko niepojęta, jak rozumieć ciebie gdy Naprzeciwko niby święta Kaziu Łozo stoisz Ty Toż ten przedmiot nie fizyką, nie nauką winien stać Lecz wyborem miss-ki szkoły - tak orzekła wspólnie brać Młody starał się i stary, i próbował czym to mógł Miał też każdy te zamiary - by zobaczyć górę nóg Lecz biologia - powiem skrycie - nie leżała wcale mi Miałem bowiem trudne życie, kiedy przyszły ciężkie dni Preparaty, mikroskopy, szkiełka, lupki i lusterka Jeszcze dzisiaj to pamiętam gdy Gularska okiem zerka Gdy fasuje pantofelka, kroi dżdżownic całe krocie, Żabek też co siedzą w błocie Dziś zaproszę się na placki, będę to otwarcie mógł. Nie przeszkodzi mi Spisacki nauczyciel szkolnych nóg Potem była też połowa. Znaczy klasy całej pół I prym wiodła tam Tycowa z Tycem dzierżąc tortur kół Lecz tak prawdę powiedziawszy, i przyznaje rację Wam Wtedy brzuch nie istniał dla mnie - dziś zaś właśnie go tu mam Lotny umysł i logika - cecha to matematyka I choć przeszło wiele lat - ktoś kto chwycił To jest chwat Nie wyciąga dzisiaj szyje - ten kto zna definicyje Kto stosować je też zdoła - świat nie straszny dookoła. Tej logiki i tych chęci nie nauczysz się z pamięci Opanować zwyczaj - sztuka Dzięki komu ta nauka? Franta - choć to była ŻYŁA - do nauki nas piliła Wdzięczność winni profesorce Za tych zasług pełne korce Krótki oddech tu należy Mi się Cna młodzieży Gardło suche , łza też w oku Dajcie napić się choć soku Oddech złapać Z konieczności Wśród tak miłych zacnych gości O już wracam w te tematy Jak do Mamy jak do Taty To już wyżej raz wspomniałem, to co teraz Wam przygonie Szkoła miała tez coś z wojska. Byłem jak na poligonie Musztra, marsze i strzelanie, i granaty drogie panie Nie zapomnę tych momentów, kiedy na boiskach skrętu, Czy na bieżni - chciał nam dopieć hiper ser-żant Andrzej Kopeć To ten właśnie co polował, na palaczy gdzieś w W-C-tach W zakamarkach łowił peta Wspomnę tylko, że nie chciałem - lecz z nauki skorzystałem Gdzieś ukradkiem niby bokiem - ale strzelam celnym okiem Gdyby ktoś mi wtedy gadał , po co właśnie jest rysunek Chyba bym pomyślał sobie, że on wypił jakiś trunek Ze mnie robił się furiata, gdy na lekcję szedł Kuriata Dziś już patrzę w inną stronę. O rysunki niezmierzone Toż to dzięki nim to właśnie Syn ,wnuk, prawnuk mi nie zaśnie Dużo tu sumować rzeczy Jedno jest bez podważenia Piątka szkołą była taką Że uczyła nas uczenia Rzecz to wielka niesłychanie cni panowie drogie panie I przydatna w wielkim świecie, jak już zresztą o tym wiecie Dzięki temu każden z NOS W ręce swojej dzierży los ON EeEeE O RAZ ON I Nie spamiętam wielki świecie Kto , z kim siedział - Wy powiecie Pamięć ma jak ta butelka : młoda pełna ; Stara - wielka i choć miody wśmienite w niej - już widać dno zakryte Dość dumania żadna brosza Lepiej wspomnieć kto miał kosza Kto mu kosza wtedy dawał A to już historii kawał Dziś już jednak to nie pora I nie ładnie swe trzy grosze W cudze sprawy wsadzać - wnoszę By te sprawy każdy sam zdał Dla zabawy, dla wspomnienia, Dla radości oraz innej przyjemności Ja sam zacznę Tak wypada Nie tam zerkać na sąsiada Mąmiłością była w szkole (tutaj dodać grzecznie wolę nie spełnioną nie dogrzaną platoniczną zapomnianą) - nie wymienię jej imienia lecz nie była to ni Gienia, ni Dorota, Basia, Ewa, też Irena (choć Ta śpiewa) Malę, Milę czy Danutę Dośpiewajcie se tą nutę Jeśli sobie tylko chcecie. Było to jak w kabarecie Ta pr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwentka 2002 Re: V LO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.04, 14:32 Konsekwencje wygranej olimpiady polonistycznej (czyli tez wolnego wstepu do wybranego liceum)zakonczyly sie dla mnie 2 lata temu. Koniec V. Dalej nie moge uwierzyc w swoje szczescie. Coz, zakompleksieni nauczyciele musieli znalezc sobie tlo, na którym sa w stanie nadal nieźle wygladac. Brymora, glupia naiwna, przerost matematyki nad trescia ;). Bonarski tkz zimny rosol - zero reakcji na otoczenie + flegma. Bejnarowicz sama nie wie o czym mowi i czego chce + kompleks niespelnienia przerasta ja o glowe. Lopek wredny i zlosliwy, czasem dowcipny. Pikulski raczej prymitywny. Janus, ach Janus, prwadziwy debesciak zakompleksionych nad zakompleksionymi i na dodatkech janusowy poniedzialek bardzo dawal jej sie we znaki. armia anglistek -pawlak o wlochatych nogach i gajda o dzwoniacej komorce (jedynej) trzymajacych sie tam tylko dzieki znajomosciom bo przeciez nie dzieki angielskiemu (dabek jest ok). Dubaniowski ciekawy na historii ale jako dyrektor nie potrafil sie zachowac... czasem wypadaloby przeprosic po kompromitacji szkoly... Teksty o byciu elita i smietanka itd dobrze znacie... i wiecie jaka to bzdura. Ogolnie poracha. bdb maja ulubiency, pupileczki lizuseczki, bardzo cenione wlasne zdanie o ile identyczne ze zdaniem nauczyciela. Gimnazjalisci, jesli dobrze czujecie sie w ciemnych, sliskich i lekko zalatujacych miejscach, polecam V LO!! bedzie co smarowac i gdzie wlazic jesli zalezy wam na dobrych ocenach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoka1 Re: V LO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.06, 11:40 Pierwsza z tych anglistek juz nie pracuje - i chwała ci ! pierwsze slysze, żeby ktos bez uprawnien uczyl w miedzynarodowym lo!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja'04 Re: V LO IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 03.04.04, 21:03 No i nazbierało sie tych "reminiscencji i wrażeń", co? Gdyby to zwaliło sie jednego dnia... miałby Pan X przechlapane. Jako "pytajnik", pewnie jednak zapoznawał się z nimi na bieżąco. Nie tak jak ja. Hurtem. No i mam, WRAŻENIA (?!). Ale nie mnie oceniać ocen współ-piątaków. Każdy odpowiada za siebie. Ja odniosę się tylko do stwierdzenia jednego z współ-piątaków: "...W swym niekrótkim życiu absotwenta V LO nie spotkałam nikogo, kto wyrażałby dumę z powodu ukończenia tej szkoły. Nigdy też jej ukończenie nie było atutem przy zabieganiu o jakąś pracę. To mit, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością...". Ja też "niekrótko żyję" (matura'67) i również nie spotkałem nikogo, kto "wyrażałby dumę z powodu ukończenia TEJ szkoły". No bo z czego miałby ten ktoś być dumny? Że chciał się uczyć? Że uczył się w tym właśnie Liceum? Jako jeden z ponad 5.000 Jego absolwentów? To była też m.in. MOJA NAUKA, mój wysiłek, moja satysfakcja po ostatnim zdanym egzaminie (o KWA, ale miałem przed nim stracha, a jaką ulgę po wylosowaniu tematów...). I "dumny" to byłem raczej z siebie a nie ze szkoły! Szczególnie, kiedy podczas egzaminów do WSO, po każdym zdawanym kolejno przedmiocie (a było ich...i ciut) wracało do domu po kilkunastu chłopaków a ja... przechodziłem na kolejny. I później też, kiedy jedyne problemy miałem z elektrotechniką (zresztą mam je do dziś), której nie wykładano w Piątce. A tak, w ogóle to dlaczego ukończenie Piątki mało by być "atutem przy zabieganiu o jakąś pracę". Atutem winno być wykazanie się nabytą wiedzą i umiejętnościami! I dopiero po przyjęciu do pracy, na pytanie szefa "kto pana tak przygotował?" można by odpowiedzieć: JA SAM. Między innymi PODCZAS NAUKI W V-tym LO. I wolałbym, żeby to Piątka była ze mnie dumna. Bo ja mam TYLKO (?) satysfakcję, że uczyłem się w V LO. Bo... takich kumpli, takich dziewczyn i takich nauczycieli nigdy nie udało mi się już spotkać w takiej liczbie w jednym miejscu i czasie. Ps. Pozdrawiam wszystkich Piątaków, szczególnie tych, którzy pozwolili mi się zobaczyć (przypominać nie musieli. Zawsze ich będę pamiętał) w czasie obchodów 55-lecia NASZEJ szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vr poszukuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 02:30 znajdzie się ktoś z klasy francuskiej dzielonej ? kiedy to było ? z sikucińską jako wychowawcą. A co do kowalewskiej to trochę dziwi mnie ta dwulicowośc, czy to tylko przez sztuczne uśmiechy czy tez coś innego jest na rzeczy pzd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiewiórek Re: poszukuje IP: *.calan.pl 20.06.06, 13:35 Hej, czy to klasy e poszukujesz - matura 1991?, jeżeli tak, to pisz - jomina@tlen.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwentka1997 Ktos pamieta Pania Z? IP: *.tu / *.urz.tu-dresden.de 29.11.04, 09:43 Ech, tak sobie poczytalam i widze, ze nic odkrywczego tu nie dopisze, moze tylko dorzuce kilka nazwisk... Najpierw negatywy: pani Zygmunt, ktora skutecznie zabila w wielu z nas milosc do jezyka polskiego ("zle interpretujesz przypis..."). Pani Brymora, zwana przez nas pieszczotliwie Iza - poplakujaca na lekcjach, niezrownowazona i z przerostem ambicji. Pani Niczyj: liczylismy na jej lekcja "yyy" :) Teraz komicy: Niezapomniany s.p. Pulkownik Jaszek ("tamponem, dziewczyno, tamponem!"), swietny, aczkolwiek czasem obcesowy profesor Pikulski (kit o wilkach nam wciskal), rozbrajajacy Aleksander, Nowicka ze swoja frekwencja. Lezka w oku i gleboki uklon: Dabek, Wojciechowska, Bernard Prokop, Katarzyna Lisiecka, pani Ania (za wybieranie najwiezszych listkow salaty co dzien rano na targu, za wlasnorecznie robione ogorki i papryke konserwowa, za fantazyjne herbatki i przede wszystkim cudowny usmiech - choc za naszych czasow byly i lzy...). Pania Kowalewska nalezaloby wsadzic w osobna kategorie: "Chcesz rozglosu? Zwierz sie pani Pedagog!". W skrocie: Nie wybralabym tego LO raz jeszcze, ale musze przyznac, ze po niej wszelkie studia to pryszcz. Odradzam osobom nieodpornym na stres, polecam tym, ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla i maja gleboko proby zduszenia wlasnych pogladow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bc Re: Ktos pamieta Pania Z? IP: 80.51.250.* 29.11.04, 10:09 Lepiej nikt by tego nie ujął, niestety wspomnienia związane z Panię Zygmunt dotyczą tylko naszej klasy, inni znaja ją jako miłą panią z biblioteki. Z ogromna satysfakcją stanęłabym teraz przed nia i powiedziała co tak naprawdę czuliśmy i że nie skończyliśmy tak źle jak nam to przepowiadała. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ordog Re: Ktos pamieta Pania Z? bo ja nie;p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 15:15 taaa... Pan Jaszek był boski.nie wiem jakbym była obryta z tego cholernego p.o. mogłam recytować zeszyt na wyrywki:) zawsze jednak dostawałam banię bo w stresie nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. uczył mnie przez rok.nie wiem czy to "tylko" czy "aż" w każdym razie po nim przyszedł pan Pumba czyli Pikulski.po kolejnej serii anegdotek z cylku:jak to było na wymianie w Moskwie albo co miaął na sobie edyta górniak mieliśmy dosyć.było to nudne niesmaczne i tak dalej. - pan Dąbek.mhmmm ten jego brytyjski akcent.szkoda że uczył mnie kto inny.z pewnością byłby moim ulubionym nauczycielem. - no i pani Ania.muszę wpaśc na herbatkę.koniecznie! > Pania Kowalewska nalezaloby wsadzic w osobna kategorie: "Chcesz rozglosu? Zwierz sie pani Pedagog!". - hehe.ale ile można było od niej wyciągnąć:P no i dla mnie zawsze miałą cukierki:) chociaż faktycznie...raz robiliśmy szkolny eksperyment.plotka wyszłą z naszej klasy i poprzez nią dotarłą do naszej wychowawczyni.było ciekawie;p > W skrocie: Nie wybralabym tego LO raz jeszcze, ale musze przyznac, ze po niej > wszelkie studia to pryszcz. Odradzam osobom nieodpornym na stres, polecam tym, > ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla i maja gleboko proby zduszenia wlasnych pogladow. - zgadzam się.nie ważne jest co TY myślisz.wazne jest co ONI chcą żebyś myślał:) ale trzeba przyznać że piątka to naprawdę niezła szkoła życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: La Re: Ktos pamieta Pania Z? IP: 62.29.254.* 17.01.05, 18:32 < W skrocie: Nie wybralabym tego LO raz jeszcze, ale musze przyznac, ze po niej > wszelkie studia to pryszcz. Odradzam osobom nieodpornym na stres, polecam tym, > ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla i maja gleboko proby zduszenia wlasnych > pogladow. Ciekawe czy te poglady o tych nauczycielach, szczegolnie te negatywne wyrazalas podczas nauki w liceum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bliźniak Re: V LO IP: *.pgi.waw.pl 15.03.05, 15:57 Ja uczyłem się w piątce w latach 1953-1957. Czasy były biedne,stalinowskie, miasto jeszcze w gruzach. Szkoła mieściła się jeszcze na Kruczej. Były trzy klasy VIII - XI. Ja z bratem chodziłem do "a" - niemieckiej. "b" i "c" były łacińskie. W VIII klasie uważałem większość nauczycieli (oprócz p. Kamoli i p.Fuchsy) za złośliwych idiotów. W XI stwierdziłem ze zdumieniem, że przez te cztery lata w większości bardzo się podciągnęli. Uczyli mnie, oprócz wspomnianych wspaniałych Pań ( które będę pamiętał do końca życia), P. Frantowa, matematyczka,p.Finkiel (obecnie Kupenberg)-rosyjski, pan Pałac (WF- później wyszło,że partyzant AK od "Ponurego", bohater wojenny), pan Rogus - fizyka (dusił, ale się później przydało na studiach),pan Kopeć (przysposobienie wojskowe), z którym graliśmy w piłkę nożną, dyr. Rewicki (filozofia i astronomia) i inni, którzy byli z nami niecałe 4 lata. Pamiętam, jak p. Fuchsa używała wybiegów, aby uczyć nas prawdziwej historii i jak błyszczała z radości, kiedy na fali krótkiej popaździernikowej odwilży politycznej mogła sobie użyć. Nauka nie przypominała idylli, bo to wymagania nauczycieli, konieczność stosowania dwójmyślenia przy obcych, bieda materialna szkoły, nauczycieli i uczniów ale po latach bilans jest wybitnie dodatni-większość uczniów pokończyła studia i teraz posyła do piątki swoje wnuki. Ja jestem dumny ze swojej szkoły a także z "Oxfordu na Grochowej", choć to już inne pokolenie. Ludzie mi zazdroszczą, gdy im opowiadam o naszych regularnych szkolnych zjazdach - oni tego nie mają, np. moja żona od matury nie była w swojej szkole i nie wybiera się tam. Przeczytałem większość maili na temat naszej Szkoły i jestem pewien, że po pewnym czasie, tym osobom, które na Nią narzekają zmieni się optyka. A więc:Nil desperandum-uszy do góry! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ordog Re: V LO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 15:25 a jeszcze jedno.wszyscy piszą o pikulskim jaki to wspaniały człowiek i jakie cudowne były z nim lekcje.nikt nie napisał że to był co prawda bardzo doświadczony i kompetentny biolog ale prywatnie strasznie obcesowy wręcz buc.ale mniejsza o to.nikt nie wspomina o pani sławomirskiej która też uczy biologii w tej szkole.jest to również kompetentna osoba ale nikt o niej nie pisze.dalczego? bo była surowa? a czy ktoś probował z nią rozmawiać? moja klasa miała bardzo dobry kontakt z panią sławomirską i miło ją wspominamy chociaż niejednemu z nas i nie raz dała jedynkę ze sprawdzianu.dlatego chciałam dopisać panią sławomirką do listy tych "dobrych" nauczycieli:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Małgorzata Wożniak Re: V LO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 15:34 Pamiętacie Zbyszka Skibę- to nasz dawny kolega. Zmarł tragicznie ubiegłego lata, Cześć jego pamięci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beyzyma Re: V LO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 21:19 Czy cghodzi o brata Wiesia Skiby, który też zginął tragicznie: w drodze do teatru na szkolne przedstawienie "Antygony" (z M. Komorowską) wpadł pod samochód na ul. Świdnickiej (nie było jeszcze wtedy przejścia dla pieszych i ruch szedł tą ulicą) Jeśli tak - to jakieś fatum na tej rodzinie ciąży. Cała klasa bardzo wtedy przeżyła śmierć Wieśka. Na 25-lecie matury odwiedziliśmy jego grób na cm. grabiszyńskim - on na zdjęciu i w naszej pamięci wciąż taki sam, a my - cóż... latka lecą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kubusia_pa Re: V LO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 13:28 Skończyłam V parę lat temu i im więcej czasu mija,tym milej ją wspominam. Generalnie atmosfera nerwowa, nabawiłam się wrzodów w tej szkółce, a p.Janus ma w tym swój niezaprzeczalny udział...Beznadziejna wychowawczyni(tzw. Lis). Ale fajne wspomnienia są- z wycieczek klasowych, z lekcji PO (śp Jaszka)no i Jojo, który był super człowiekiem, choć matmy nas nie nauczył:). No i parę fajnych osób, z którymi kontakt jest do dziś (w tym roku mgr). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwentka Re: V LO IP: *.bu.uni.wroc.pl 26.09.05, 11:05 Czy ktoś wie, co się teraz dzieje z prof. Fuchsą? Odpowiedz Link Zgłoś
av.vo Re: V LO 05.02.06, 02:02 Na Funie przyszly ciezkie czasy, od kilku lat zyje z amputowana noga :( ale dzielnie sie trzyma... pozdrowka A. (IVA z '92) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YO Re: V LO IP: 213.199.196.* 06.02.06, 20:43 bidna Funia, a tyle radochy było u Niej na lekcjach... YO(IVB '92) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: V LO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 17:27 Fuchsa była wychowawczynią naszej klasy (matura 81 r.) i oczywiście uczyła nas historii, kolega w zeszycie zamiast Związek Radziecki pisał Związek Sowiecki, Fuchsa zaprowadziła go z tym zeszytem do dyrektorki Josiakowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: V LO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 17:39 Dodam jeszcze, że w "trudnym okresie dorastania", który przypadł u mnie w II/III klasie, jeden z przejawów mojego "buntu" polegał na tym, że zszedłem po schodach, które były przewidziane do wchodzenia na piętro i nie zawróciłem z ostatniego schodka przyłapany na tym i na polecenie jakiejś nauczycielki. Josiakowa zawiesiła mnie w prawach ucznia, a chyba nie miała prawa do tego, bo może to zrobić chyba tylko rada pedagogiczna. Fuchsa oczywiście nie zainteresowała się "moim problemem". A propos tych wszystkich opinii na forum: opinie o nauczycielach to jedno a opinie o kolegach/uczniach to drugie. Wszystko tworzy image szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: V LO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.06.06, 16:57 4 lata dyscyplinki, ciezkiej pracy w tej V, skonczonej pozytywnie 11 lat temu. Jak teraz wspominam w pracy, na studiach [kolejnych juz] ze ja z "piatki", to słyszę takie "fiufiu". oprocz klasy pamietam jakies ilosci milosci na odleglosc nas -mlodych siks-do starszakow-kolegow. Jednym z nich byl Kermit, którego pozdrawiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel pakulski Re: V LO IP: *.chello.pl 23.12.06, 21:22 Chodzilem do tej szkoly,w latach 69-71,dawno i nie,zaleznie od punktu widzenia.Raczej dawno,badzmy szczerzy.Uwazam te szkole za skandaliczna,z fatalna Josiakowa na czele i cala reszta,z wyjatkami oczywiscie (Trzynadlowska,a nawet Lopek). Chodzilem i nawet ja skonczylem,lecz nie uwazam sie za jej absolwenta.Ale to juz inna historia i dluzsza,wiec nie tu i nie teraz.Moze kiedys,jak tu wroce (?).Wszakze i jednakowoz czlowieku,gdybys sie chcial do mnie odezwac,to widzisz do kogo.Fakt,ze bylo tam kilku fajnych kolesi i dziewczyn,oraz bywali niefajni,ktorych Josiakowa zdolala zepsuc.Co ciekawe,lepiej widze to teraz niz kiedys.A takze - mimo zlej opinii o szkole,spotykalem takich,co mieli jeszcze gorsza (!?). I tym optymistycznym akcentem pozwole sobie.We Wroclawiu nie ma mnie juz 100 lat (Warszawa).Dobra szkola to prawie niemozliwe,ale nawet w tym moze byc duza gradacja.Jestem czlonkiem stowarzyszenia absolwentow XII,mimo ze nie jestem absolwentem XII (!),statut na to pozwala,jako bylemu uczniowi,ktory czuje sie zwiazany ze szkola (koledzy go pisali...). Najlepszego,Wesolych Swiat. pakulski1@tlen.pl (jak masz polemizowac,to sie lepiej nie odzywaj,chyba ze cie znam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jimmy Re: V LO IP: *.europe.hp.net 23.07.13, 17:14 Miałem styczność z V LO pod koniec lat 90-tych. Nie wytrzymałem w tym liceum i zmieniłem na inne "renomowane"... Inaczej nie zdałbym matury z najważniejszych przedmiotów... Byłem w klasie z rozszerzonym angielskim, którego uczyła mnie nauczycielka która miała tylko FCE (Gajda?). To akurat było bez znaczenia bo w tej klasie część uczniów w ogóle nie musiała się uczyć angielskiego bo już na wejściu go dobrze znała (lepiej niż "pani profesor"). Polski był niezły tylko przez pierwszy rok, później niestety nastąpiła zmiana nauczyciela - przyszła jakoś zbytnio uduchowiona polonistka. Najgorzej było z matmą. Kosmita Jurczenko, który chodził po klasie z wahadełkiem do mierzenia jakiejś kosmicznej energii... Kiedyś podszedł do koleżanki (z tym wahadełkiem właśnie) i powiedział coś w stylu "jeśli nie zmienisz tej ławki w której siedzisz to wkrótce umrzesz" :) Jak pierwszy raz wszedł do klasy to myślałem, że woźny przyszedł naprawić okno. W każdym bądź razie pedagogiem był słabym... A tak w ogóle - kto to widział, żeby przez dwa lata liceum uczniowie mieli "plastykę" ? :) Najciekawsze z tego wszystkiego były lekcje biologii z Pikulskim (charyzmatyczny facet z jajami, doktoratem z ornitologii, miłośnik gór, antyfeminista) i geografii z Lazopulosem. Obydwaj bywali złośliwi, ale przynajmniej reprezentowali wysoki poziom merytoryczny. Poza tym (z paroma wyjątkami oczywiście) V LO przyciągnęło w tym czasie bandę egocentryków z mojego rocznika - to był dla mnie szok zobaczyć tylu ludzi kochających siebie samych tak bardzo, bezstresowych i obcesowo pewnych siebie, finansowanych przez niewątpliwie bogatych rodziców :) Zmiana liceum była najlepszą decyzją w moim życiu (z tych przełomowych) jak dotąd. Po zmianie liceum, zdałem maturę jako jedna z najlepszych osób w szkole i dostałem się na wszystkie kierunku studiów (zaliczając bez problemu egzaminy wstępne) na które złożyłem papiery (Uniwerek, Ekonomiczna) i mogłem sobie wybierać... V LO pozostało ambiwalentnym wspomnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś