Gość: tfurca
IP: 212.127.66.*
30.10.05, 19:05
troszeczke to porownanie rafala blechacza do malysza nie trafione wrecz
obrazliwe ...
cudowne to bylo chłopak ma power. pierwsza cześć - wydawało się jakby fortepian
był nie dostrojony - tzn ja tego bynajmniej nie zauważyłem, podsłuchałem w
czasie przerwy, za to pan od kamery z tvp3, który stał przede mną, hmmm bateria
siadła po trzech akordach i zmagał się on z panią z obsługi że musi wyjść po
nową, no co za debil... to rozpraszalo bardzo... a przecież wiadomo, że jak się
nawet pali to wychodzić nie można.
jednak i tak było to wszystko piękne, porywające, wypieki na twarzy. druga
cześć koncertu i 5 bisów to majstersztyk, oklaski na stojąco, okrzyki, aplauz
dudniaący, a on, Rafal B. skromny, kłaniający się i nawet nie rozproszyło mimo
złowrogich pomruków na sali [mogło dojsc do morderstwa przez to], że ktoś
dostał esemesa i komórka komuś zadzwoniła plus ktoś zaczął bić brawo gdy nie
trzeba było ...
zatem tłumy ogromne ludzisk, różnojakich, przedstawiciele władz miasta, rodziny
z dziećmy, oczywiście wiekszość to szacowni melomani w podeszłym wieku, ...
grał nasz bohater narodowy bez orkiestry, sam, na scenie też siedzieli ludzie,
czemu zatem nie udało się zrobić przekazu na rynek by cały wrocław to odczuł
po trochu to wydarzenie ...