Gość: labella
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
04.10.01, 19:24
Rodzimy sie rozowi, gladkoskorzy i niewinni,z jedna, malenka skaza:
mikroskopijna matryca genow.
Dopiero pozniej i latami na zmiane doklajane sa nam wszelakie
odpado-doswiadczenia, tony informacji, zakazow i nakazow, lub sami sobie
doczepiamy popazone paluchy, zadrapania, stwardnienia, miekkosci, milosci,
tesknoty, rozdarte serca, stracone zludzenia.....
Gdyby jakis zdenerwowany swoim wnetrzem uczony, w koncu wynazlby aparat do
przeswietlania ludzkich dusz, wygladalyby one jak krazace w kosmosie
smietniska, zbudowane z przyciagnietych sila elektromagnetyczna roznosci i
dziwnosci.
I prosze, wszedlby sobie czlowiek do kabiny.....czlowiek jak to
czlowiek;proporcjonalny, dwie rece, nogi, glowa.
Pstryk, przeszlaby przez niego tajemnicza wiazka swiatla
i na ekranie zobaczyc mozna by bylo dzielo godne najbardziej szalonego
ekspresjonisty - nieuporzadkowany galimatias ksztaltow i kolorow,
jednym slowem niezly Dziwolag.
Wiec dobrze, ze nie ma takich aparatow.