Dodaj do ulubionych

Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmier...

13.03.06, 21:35
Zapobieganie tego rodzaju tragediom jest obowiazkiem osob zezwalajacych na
wykonywanie zawodu.
Czy ten lekarz anestezjolog mial prawo do wykonywania narkoz?
Obserwuj wątek
    • Gość: lekarz/anest Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: 139.48.149.* 13.03.06, 22:01
      Mialem pacjenta ,chlopca 8 lat ,ze zlamanym przedramieniem.
      Po wprowadzeniu do znieczulenia fentanyl/barbituran/sukcynylocholina dostal
      migotania komor.Natychmiastowa defibrylacja uratowala dziecku zycie.
      Czy w gabinecie dentysty byl defibrylator?
      • janek.p Potas sprawdziles? 16.03.06, 19:12
        • Gość: lekarz/anest Re: Potas sprawdziles? IP: 139.48.149.* 16.03.06, 19:53
          Nie sprawdzilem bo po natychmiastowej defibrylacji(30-60 sekund od momentu
          migotania) byl rytm zatokowy. Ekg wygladalo normalnie ,normalne T. Poza tym
          skolina podnosi poziom potasu we krwi. Chlopiec mial prawdopodobnie dystrofie
          miesniowa, jeszcze nie zdiagnozowana.
          Dlatego defibrylator sie przydaje ,aby leczyc objawy uboczne skoliny.
    • Gość: Paweł Z. Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 08:38
      To smutne zdarzenie, a na podstawie notatek prasowych z pewnością nie można
      rozstrzygać o winie.
      Chciałbym jednak zauważyć, że może dzięki niemu trochę więcej ludzi zrozumie,
      że narkoza to poważna sprawa.
    • Gość: pacjent Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.06, 09:34
      choliba, smutna historia. Bezrefleksyjne podchodzenie do takich ,,zabaw,, może
      zakończyć sie źle. Mamy zaufanie do różnych ludzi którym wierzymy, że znają się
      na swojej pracy. Zaufanie często też bezkrytyczne...błędne koło niekompetencji.
    • Gość: /\ Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.06, 09:52
      Szkoda dziewczyny, ale czy nie wypadałoby zawczasu pomyśleć, gdzie się idzie
      leczyć, zamiast sprawdzać kwalifikacje po fakcie?
      • tbernard Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi 14.03.06, 10:05
        Gość portalu: /\ napisał(a):

        > Szkoda dziewczyny, ale czy nie wypadałoby zawczasu pomyśleć, gdzie się idzie
        > leczyć, zamiast sprawdzać kwalifikacje po fakcie?

        A na czym miałoby to dokładnie polegać? Robić lekarzom klasówki z matematyki,
        fizyki, chemii, biologii aby sprawdzić czy ten dyplom lekarski nie jest wynikiem
        cwanego ściągania?
        • Gość: /\ Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.06, 10:58
          A spróbowałeś pomyśleć trochę przed napisaniem? Pół artykułu to wyliczenie
          takiego właśnie sprawdzenia.
        • Gość: Małgorzata Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 17:59
          Dzięki Paweł - link zapisałam .
          Pozdrawiam.
    • Gość: Beata G. Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: 5.6.1D* / 136.8.152.* 14.03.06, 10:15
      narkozy nie wykonuje zaden lekarz sam!!!!!
      zastanow sie co piszesz! Narkoze (potoczna nazwa) produkuja koncerny
      chemiczne!!!
    • Gość: WK Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.ig.pwr.wroc.pl 14.03.06, 10:47
      O ile wiadomo, każda operacja uśpienia pacjenta niesie takie ryzyko nawet bez
      błędu lekarskiego. Czy lekarz powiadomił rodziców pacjentki o istniejącym
      prawdopodobieństwie niewybudzenia po zabiegu? W "poważnych" operacjach jest
      wymagana zgoda pacjenta na piśmie po zapoznaniu go z zagrożeniami
      towarzyszącymi zabiegowi - czy tak samo jest w gabinetach dentystycznych?
      A może zamiast ulegać modzie na "bezbolesne" leczenie zębów lepiej przyjąć do
      wiadomości, że czasami musi trochę boleć?
      • Gość: xy Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: 139.48.149.* 16.03.06, 17:24
        Pacjent musi podpisac zgode na zabieg/operacje i na narkoze.
        Czy rodzice dziecka podpisali taki dokument?
        Czy wiedzieli o istnieniu ryzyka?
    • Gość: zielona Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 16.03.06, 17:44
      miałam znieczulenie do ekstrakcji i to w szpitalu -pierwszy i ostatni raz po
      zabiegu czułam sie źle ,byłam cała poobijana(jakby mnie ktoś sprał po pysku ;-(
      ,dopiero jak przycisnęłam stomatologa to powiedział że były spore trudnosci
      podczas zabiegu i nie mozna było mnie zaintubować ,pomoc innego anestezjologa
      który był w szpitalu okazała sie dopiero skuteczna ,
      • Gość: Sasha Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.kom / *.os1.kn.pl 16.03.06, 18:01
        mialam narkoze 5 razy w zyciu[mam 23 lata :))]i na szczescie nigdy nic sie nie
        stalo.w tym jedna byla jakas ciezsza , z wylaczeniem pluca[lekarze chyba beda
        wiedziec o co chodzi-sympatektomia:))]
        mimo ze w zasadzie przechodzilam lekko[moze raz mialam bol gardla po intubacji
        i mdlosci]to za kazdym razem musialam podpisywac i dlugo mnie pouczano o ryzyku.
        w zyciu nie zdecydowalabym sie na tak powazna rzecz jak znieczulenie ogolne w
        przypadku leczenia zeba!!czy nie mogl znieczulic miejscowo???
        • Gość: lekarz Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: 5.6.2R* / *.cg.shawcable.net 21.03.06, 22:45
          Dlaczego miales symparektomie w tak mlodym wieku?
    • Gość: malgorzata Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 12:00
      Przeczytałam wasze posty .Brak słów...aż nie wiem co powiedziec.Tragedia jaka spotkała tych rodziców nie da się nawet sklasyfikowac.Lekarze czy zdajecie sobie sprawę z tego do czego doszło ? Ja jestem w trakcie podobnej sprawy mój 8 letni syn zmarł w gabinecie podczas usuwania trzeciego migdałka !Operator nie ma sobie nic do zarzucenia ,anestezjolog na sali sądowej nie mógł sobie nawet przypomniec co temu chłopcu w tragiczny dzień operowano!Dziecko zmarło 18 godz po tym jak oddałam je lekarzowi pod opiekę!Zgoda na zabieg wyjaśnienia co to narkoza jakiś wywiad -to farsa!Rejestratorka ...kazała się podpisac i tyle nie byłam pewna jak napisac nazwę zabiegu w jakim znieczuleniu czekałam na niego ...nie przyszedł anestezjolog zabrał dziecko ze sobą miał słuchawki na szyi wogóle ich nie użył ...dlaczego narkoza ?Bo Pan doktor uważał że tak jest lepiej prościej ......że nie będzie się dziecko ruszac no i mniejszy stres ....a gdzie względy medyczne? Rozmowa jaka rozmowa - nawet kwestionariusza wywiadu nie ma .Właściwie to jest tylko karta znieczulenia....nie ma wagi dziecka [leki na oko]-anestezjolog z operatorem muszą się jakos tłumaczyc w związku z tym wymtślili że dziecko na pierwszej wizycie gryzło kopało itp.podobno nie mogli z pielęgniarką chłopca utrzymac aby dokonac paracentezy .Tylko to wszystko bujda bo moje dziecko było na wizycie i nic nie miało robione Pan doktor był przed zmknieciem gabinetu także owej pielęgniarki nawet nie było w zakładzie-mało tego on nawet cytuje słowa że ojciec dziecka domaga się narkozy ....to jakaś paranoja ! ...ojciec dzecka pierwszy raz zobaczył Pana doktora pół roku po śmierci dziecka kiedy odbierał dokumenty dotyczące syna .Możecie uwierzyc ...żadnego współczuje ...przykro mi ....przepraszam ..czy co kolwiek ....o co tu chodzi ? Może lekarze to nie ludzie ..może dzieci nie mają?Oboje specjaliści II stopnia na sali obecne pielęgniarki insrumentariuszka podobno super aparatura dostęp do leków no wszystko. Operator zeznaje że musiał prowadzic reanimacje jedna ręka ....bo w drugiej trzymał komorkę i wzywał zespół "R"...a gdzie reszta?-Sąd też o to zapytał!Pielęgniarz...po wejściu na salę operacyjną ..."na stole operacyjnym leży dziecko ..blado-sine..na monitorze Ekg brak akcji serca[ale za to saturacja wynosi 98%]..źrenice szerokie brak reakcji na światło RR-nie oznaczalne..........Pielęgniarz podejmuje masaż po pół godzinie uzyskuje 50 tonów uderzen serca -przewozi dziecko na OIOM!...O 8.00-dziecko wchodzi na salę ...10.00 -zespół R...12.00 z gabinetu taxówką docieram na OIOM TAM NA MNIE CZEKA ORDYNATOR ....SMIERC MÓZGOWA ...CZEKAMY NA SMIERC...02.00...UZNANO ZA ZMARŁE......horror- nie... scenariusz do nowego filmu- nie. Biegli... miałam okazję się z nimi zmierzyc ...dla nich to nic nie znaczy,że brak zgody ze nie ma dokumentacji,ze brak wagi ...proszę panią [wypowiedz biegłego]-10 kg.w prawo czy lewo nie ma znaczenia ...on wogóle nie znał dokumentacji ...domniemywał że skoro tak szybko dziecko zmarło to napewno wstrząs anafilaktyczny po lidokainie ....tylko nie zauważył że pielęgniarz podał 30mg.lidokainy podczas reanimacji....Panie Boże za co oni biorą pieniądze?...biegły ten chodż uczy przyszłych anestezjologów nie umiał odpowiedziec jaka dawka thiopentalu to nzaczy mg/kgmc winna byc podana dziecku ...nic nie znaczą również takie fakty ....że dziecku operator każe podac przed zabiegiem 7,5mg tabletkę Drmicum a po 10 minutach anestezjolog podaje dożylnie 7,5ml również dormicum ...dziecko ważyło 30 kg ...thiopental podają 200mg ...a potem jeszcze 20mg.....na sam koniec operator ostrzyknąl jeszcze wszysko 10ml.1% roztworem lidokainy z adrenaliną./ NIE CHCE mi się już pisac....to wszysko mydlenie oczu Sędzia wko ńcu nie lekarz ....jak biegły powie tak będzie...w końcu biegły to ktoś ..co z tego że się pocił na rozprawie i nie umiał odpowiadac nie znał podstaw ale ma tytuł !Specjaliści II stopnia ..a jakże na rozprawie zaraz zaznaczyli że z 20 letnim stażem ....tylko życie ich zaskoczyło sytuacja przerosła ...pilęgniarz od nich przejąl akcję reanimacyjną .....rutyna zgubiła -nieoficjalnie wiem że stali i nic nie robili anestezjolog był rozsypany jak paczka dropsów...no i co z tego prokurator i tak umorzył...tow.ubezpieczeniowe-brak podstaw do odszkodowania Sąd cywilny ..toczy się od marca 2003r. Pozdrawiam rodziców Kasi !Lekarzu ciebie też pozdrawiam !
      • Gość: Paweł Z. Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.dint.wroc.pl 28.09.06, 12:15
        Bardzo mi przykro, że Twoje dziecko spotkał taki los.
        Niestety, żyjemy w państwie, w którym lekarze nie ponoszą żadnej
        odpowiedzialności za błędy w sztuce. Ani karnej, ani cywilnej, ani moralnej.
        Żyjemy w państwie, które dopuszcza, by w kodeksie etyki zawodowej lekarzy był
        zapis uniemożliwiający krytykowanie przez jednego lekarza pracy drugiego
        lekarza. To chore i niegodziwie, ale nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Tak
        działa nasze państwo.
        • Gość: malgorzata Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 19:29
          Ja niechcę go wsadzac do więzienia ...karac ...czy coś tam . Ja chcę wiedziec co się stało ,co spowodowało śmierc mojego syna,chcę wiedziec dla siebie co go zabiło znac przyczynę choc by najgorszą....dlaczego mi się to utrudnia po co kładą mi wciąż kłody pod nogi-moja dusza psychika nigdy się nie uspokoi póki nie poznam prawdy....nie poddam się mam do tego prawo ...poruszę niebo i ziemię aż usłyszę jak do tego doszło ....bo nie da się tak łatwo wytłumaczyc tej śmierci....to było moje ukochane dziecko...moje !...nie będzie mi byle jaki biegły wciskał ..że to się zdarza..że może wstrząs anafilaktyczny ..a może nadreaktywnośc -po co on jest biegłym skoro tego nie wie? Zajrzę tu jeszcze chętnie pogadałabym z anestezjologiem...bo nikt ze mną niechce gadac...boją się nawet odpowiadac na zadane pytania.Pozdrawiam.
          • Gość: gość Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: 212.2.99.* 28.09.06, 19:58
            to ,że nie chca odpowiadać - to widać nawet po datach postów... To że uczą ich
            nieuczciwej solidarności - to prawda, to wiem - są skazani na śmierć cywilna
            jako lekarze jesli wystąpia przeciw lekarzowi... To, ze zyja sprawami swoich
            pacjentów - to tez wiem - mam w rodzinie lekarza... To że często postepuja
            rutynowo - tego ich nauczyła nasza rzeczywistość, gdy np. każe im się
            maksymalnie ograniczać skierowania na badania...
            Przeżyłaś niewyobrażalne. Trzymaj się, trzymajcie się. Pozdrawiam.
      • Gość: Save Historia zabijania we Wroclawiu na Kaminskiego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.09.06, 20:28
        Malgosiu, wstrzasnela mna twoja tragedia. To potworne stracic takie dziecko,
        takie duze dziecko i w taki sposob. Totalny bezsens i brak odpowiedzialnosci ze
        strony lekarzy. Powiem ci o innej tragedii dzieci i ich rodzicow i absolutnym
        braku odpowiedzialnosci personelu medycznego, ktory spowodowal smierc okolo 40
        dzieci , chorobe wielu innych i twale kalectwo tych ktorzy to przezyli.Liczba
        zmarlych dzieci, noworodkow na oddziale polozniczym tego szpitala koresponduje z
        jego nazwa. Szpital 40-lecia PRL we Wroclawiu,ulica Kamienskiego, lato 1985
        roku. Dzisiaj ta potworna placowka nazywa sie inaczej Wojewodzki Szpital
        Zepolony czy cos w tym stylu. Pieknie obchodzili rocznice w zeszlym roku. Byly
        zdjecia na wroclawskim Rynku i ani slowa o tym co stanowi ich prawdziwa historie
        historie zabijania niewinnych dzieci.Noworodki byly bestialsko i bezmylsnie
        zarazane salmonella i e-coli bakteria.Wiedzieli o tym caly czas jak zarazali
        nastepne i nastepne dzieci. Matki tych dzieci, ktore nigdy nie opuscily szpitala
        bo byly za slabe i tam umieraly, plakaly cicho po katach. Inne ktorych dzieci
        byly silniejsze, albo ktorych objawy choroby ujawnialy sie troszke pozniej
        wychodzily zupelnie NIESWIADOME zagrozenia.Po kilku dniach ciagle nieswiadome
        tego kto zarazil ich dzieci wracaly w to same parszywe miejsce , z umierajacymi
        na ich rekach noworodkami.Nikt nigdy za to nie odpowiadal. Moze wlasnie dlatego
        lekarze-bezkarni mordercy, zabijaja nastepnych niewinnych ludzi.Lacze sie z toba
        w twoim bolu, sciskam cie , choc wiem, ze nic nie jest w stanie ukoic twojego
        cierpienia po tak tragicznej i dotkiwej stracie.
      • Gość: anestezjolog Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umiera IP: *.cg.shawcable.net 29.09.06, 06:31
        na stole operacyjnym.
        Brak pulsu/EKG i saturacja 98% to jest fikcaja. Taka sytuacja nie istnieje w
        anestezjologii, bo przy braku tetna oxymetria/saturacja nie jest normalna.
        Dawka thiopentalu dla dziecka to 7-5 mg/kg. Tu nie ma problemu.
        Anafilaktyczna reakcja na lidokaine nie jest przekonywujaca ,bo lidokaina tego
        nie robi.
        Ci dwaj ludzie: anestezjolog i chirurg nie powiedzieli prawdy ,albo sa tacy
        durni.
        Trzeba wyjasnic dlaczego dziecko zginelo ,aby taka tragedia sie nie przytrafila
        innemu dziecku.
        Przyczyna zgonu twojego dziecka nie jest wyjasniona. A bez tego nie mozna ozec
        o winie. Dlatego nie rezygnuj z dochodzenia prawdy na drodze sadowej.
        Trzeci migdalek jest zwykle wylyzeczkowany w narkozie tu nie ma problemu.
        Tragedie sie zdarzaja ,ale tez tragediom trzeba zapobiegac.
        Twoja rola polega na tym ,aby ci lekarze nie skrzywdzili wiecej dzieci. Szukaj
        pomocy w mediach i w wymiarze sprawiedliwosci. Twoja tragedia powinna ostrzec
        anestezjologow i otolaryngologow.Czy dziecko otrzymalo nalezyta opieke np
        defibrylator (standardowe urzadzenia na pokladach samolotow)?
        Zdrowie pacjenta jest prawem najwyzszym - tak mnie uczono.
        • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 18:00
          Dziękuję że się odezwałeś,może dzięki tobie zrozumiem,wyjasnię co się stało mojemu dziecku.Saturacja 98%-pielęgniarz podkreślał,że to absurd mówił,że to nie możliwe-to może wskazywac,że albo się coś rozłączyło albo było nie sprawne urządzdzenie w związku z tym anestezjolog mógł byc wprowadzony w błąd a to niesie za sobą fakt,że nie zwiększał on adekwatnie zapotrzebowania na tlen szczególnie w momencie wybudzania dziecka???Dawka thiopentalu-200mg.jest pełną dawką-mam pytanie otóż podano 7,5mg.dormicum w tabletce a 10 minut później 7,5ml.dormicum dożylnie oprócz tego ostrzyknięto migdałek jeszcze 1% roztworem lignokainy z adrenaliną[10ml.]-czy anestezjolog powinien to wziąc pod uwagę zanim podał pełną dawkę thiopentalu-czy wyżej wymienione leki winny niesc oszczędności w dakowaniu leków anestetycznych czy nie ma to znaczenia?-dlaczego kilka minut później mimo iż zabieg się nie przedłuzał dodał jeszcze 20mg. thiopentalu przecież była to pełna dawka można by było operowac serce a co dopiero migdałek?-oprócz tego zaznaczył w karcie znieczulenia iż w tym samym momencie co podaje 20mg.thiopentalu podaje polistygminę?jak to rozumiec ?Nipokojące objawy nastąpiły w momencie wybudzania anestezjolog twierdzi że dziecko się wybudziło-mówi tak " dziecko uaktywniło się ruchowo,usiadło przeszkadzała mu ta maseczka z tlenem nawet złapał mnie za szyję " Mam wrażenie że dziecko zaczęło się dusic, próbowało złapac oddech usiadło aby zwiększyc pojemnośc płuc;aparatura pokazuje prawidłowe pomiary[?]-dziecko zostaje odłączone od wszekich urzadzen i przełozone na wózek transportowy-wtedy to anestezjolog spostrzegł-dużą ilośc podbarwionej krwiście wydzieliny z nosa wyciek zwiększał się wydzielina stała się pienista.Nie jestem lekarzem ale dla mnie to obrzek płuc-dla biegłego tło uczuleniowe?A przecież lekarze ci sami zeznają,że wtedy wiedzieli już iż to obrzęk płuc.Operator-" cały czas występowała wymuszona praca serca po przerwaniu masażu następowały zaburzenia rytmu serca-opis operatora mówi iż mamy do czynienia z bradykardią,spadkim ciśnienia tętniczego ...Co o tym sądzisz anestezjologu? OIOM-odnotowano w chwili przyjęcia:źrenice szerokie sztywne w stawieniu centralnym[?]-brzuch miękki wzdęty-wątroba powiększonana 1cm.[?]...dokumentacja IOM dziecko miało spadek temp.do 28 stopni potem temp.pomału się podnosiła do 34 stopni -czy może to miec związek z wstrząsem toksycznymi działaniem depresyjnym na ukł.nerwowy?Na OIOM w dok.nie ma nic o wstrząsie anafilaktycznym dziecko miało masywny obrzęk płuc po podanych lekach ustąpił-wdrożono intensywnn leczenie krążeniowe i przeciwobrzękowe mózgu-nierozumiem dlaczego szpital podaje leki zwiększające wydalanie subst.toksycznych szczególnie barbituranów[thiopental?] Czyżby miał jakieś podejrzenia?-podawano też osocze?...i mnóstwo płynów a mimo to brak moczu ? w chwili zgonu również brak moczu po sekcji - masywny obrzęk mózgu,płuc liczne wybroczyny krwotoczne na lewym przedramieniu, przekrwienie wielu narządów w tym płuc mózgu.....co o tym wszystkim sądzisz anestezjologu ? Czy biegły może się upierac że to wstrząs anafilaktyczny ?....owszem narządy wyrażone są wstrząsem ale mamy wiele rodzajów wstrząsu wcale to nie musi oznaczac że anafilaktycznym tym bardziej ze toksyczny też może miec burzliwy przebieg ...a może sie bardzo mylę? Sekcjonujący stwierdził że dziecko zmarło śmiercią dośc nagłą...Halotan ten gaz został również zast. jako anestetyk wziewny jak to się ma do ostrzyknięcia w tym momencie lignokainy z adrenaliną...czy może wywołac zaburzenia pracy seca? czy można naraz obie rzeczy stosowac ?....ech.. czytam czytam uczę się biegły zaskoczył mnie gadaniem nie na temat owijaniem w bawełnę ...zaczełam się zastanawiac czy on wogóle zna odp. na pytania...tak się zmęczył ze musiał usiąśc i poluźnic krawat ?...........Pozdrawiam ....wiem że to trudne.....i miejsce nie na to ....ale może co kolwiek jakaś rada...myśl ...podpowiedź....sugestia...będę ogromnie wdzięczna ....
          Małgorzata.
          • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: 139.48.149.* 29.09.06, 22:39
            Podstawowym anestetykiem twojego dziecka byl halotan ,bardzo dobry anestetyk
            tak samo jak nowszy sevofluran. Poczatkowe uspienie, czyl wprowadzenie do
            narkozy zostalo dononane Penthotalem. Dormicum doustnie zostalo podane ,aby
            zmniejszyc nerwowosc malego pacjenta. Wszystko ma sens do tej pory.
            Problemem jest wybudzenie dziecka ze znieczulenia ogolnego.
            Odpowiedzialnosc za droznosc drog oddechowych spoczywa na anestezjologu.
            W tym momencie nastapila tragedia. Anestezjolog i laryngolog musza to wyjasnic.
            Wstrzas anafilaktyczny przy wybudzaniu pacjenta jest bardzo malo prawdopodobny.
            Niedroznosc gornych drog oddechowych jest prawdopodobna przyczyna zgonu twojego
            dziecka. Obrzek pluc jest typowym objawem obstrukcji gornych drug oddechowych,
            moze tez byc obecny przy wstrzasie anafilaktycznym ,tylko ,ze przy wstrzasie
            serc bije ,a przy uduszeniu z braku tlenu serce przestaje bic i trzeba pacjenta
            reanimowac za pomoca masazu serca.
            Dormicum 7.5 mg dozylnie nie ma sensu.
            Ostrzykniecie migdalka ma powiklania: donaczyniowe wstrzykniecie oraz domozgowe
            wstrzykniecie lokalnego anestetyku.
            Czy ekspert jest dobrym anestezjologiem dzieciecym?

            • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 00:58
              Dziękuję że znalazłeś czas!
              Panthotalem-tego leku nie stosowano-chyba że nosi inną jeszcze nazwę.Przy anafilaksji zawsze mamy tachykardię ? Podanie donaczyniowe to znaczy w świało naczynia -ale przy ostrzykiwaniu migdałka do okoła nie mogło by do tego dojśc bo raczej operator musiałby całą dawkę podac do światła. Zbyt szybkie wchłanianie z miejsc dobrze ukrwionych-to jeszt możliwe lidokaina mogła mimo terapeutycznego podania byc dawką toksyczną ...?..czy mogło by wtedy dojśc do objawów jak u mojego syna?...domózgowe podanie czy w tym przypadku to możliwe? ...operator zeznał że elektrowstrzasów nie stosowano ...anestezjolog powiedział że w takim przypadku jak ten - defibrylacji się nie stosuje [na sali rozpraw do sędziego]....ekspert raczej nie dziecięcy nigdzie nie miał napisane że ...anestezjolog dziecięcy .....powiedziałabym nazwisko ...ale ...w każdym razie jest to były konsultant na kraj w anestezjologii...krótko nim był jakiieś pół roku ...biegły w sprawie musiano odebrac przyrzeczenie ...nie widzi żadnych nie prawidłowosci...gadał coś o adrenalinie ale stwierdził że to błąd pisarski ponieważ anestezjolog nie zrobił przecinka...anestezjolog zapisał.." 25mg+25mg+50mg "..chodzi o reanimację....tylko 25mg.-to jest nie możliwe ...0,25mg.za mało....2,5mg...niosło by podobno odstępstwo od wtedy przyjętej normy ,ale krzywdy pacjentowi by nie zrobiono.....no i znowu nic nie wiem...zostaje mi prawidłowa saturacja przy braku ekg.na monitorzei nieoznaczalnym RR......Czy zbyt mała podaż tlenu mogła spowodowac niedokrwienie narządów wewnętrznych oraz co działo sięz ukł. krążenia gdy malało wysycenie krwi kapilarne tlenem ? Czy nieadekwatne do sytuacji dostarczanie tlenu szczególnie podczas wybudzania doprowadziło do zatrzymania krążenia a w konsekwencji obrzęku płuc ?...popsuta aparatura ?...rozłączenie jej...?...anestezjolog przez maszynę został wprowadzony w błąd...? Niedrożnośc dróg oddechowych....zciekająca krew z migdałka ...do rurki intubacyjnej...?...Wykonana sekcja zwłok ujawniła - wybroczyny w powłokach czszki po stronie wewnętrznej przekrwienie opon płyn wysiekowy w obu jamach bębęnkowych masywny obrzęk mózgu ,obrzęk tkanek gardła i okolicy wejscia do krtani wybroczyny krwiotoczne w tkankach w okolicy wejścia do krtani przerost grasicywybroczyny na opłucnej zwężenie aorty w okolicy cieśni i w odcinku brzusznym wybroczyny krwiotoczne w błonie śluzowej żołądka krew płynną w zatokach żylnych opony twardej oraz w jamach serca i duzych naczyniach...... histopatologia: w płucach przekrwienie i obrzęk dośc znaczne obszary ze zwiększoną komórkowością w oskrzelach i oskrzelikach na ogół bardzo znaczne ilości ropy pojedyńcze nie wielkie ogniska zapalenia wysiękowego otoczone zmianami krwotocznymi. ...w sentencji sekcjonujący napisał ..ze doszło do śmierci nagłej u dziecka obarczonego zapaleniem płuc ...???

              Jestem ci ogromnie wdzięczna za poprzednią odp.-przepraszam że cię tak męczę anestezjologu ...Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję


              Małgorzata.
              • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 30.09.06, 06:25
                Nie wszyscy anestezjolodzy moga znieczulac dzieci. Aby to robic dobrze trzeba
                praktykowac anestezjologie dziecieca. Dotyczy to szczegolnie dzieci ponizej
                roku zycia. Ale nawet starsze dzieci powinny miec anestezjologow pediatrycznych.
                Anestezja pediatryczna jest podspecjalizacja anestezjologii. Dlatego ekspertem
                w twoim przypadku powinien byc anestezjolog dzieciecy.
                Thiopental = Penthotal to jest dozylny anestetyk barbituran.
                Anafylaksja - nie ma diagnozy anafylaksji bez tachykardii. Przyspieszona akcja
                serca jest kardynalnym objawem szoku/wstrzasu anafilaktycznego.
                " Defibrylacji sie nie stosuje w takiej sytuacji " powiedzial ekspert , odnosi
                sie to do wstrzasu anafilaktycznego oraz do zatrzymania krazenia krwi
                spowodowanego niedotlenieniem organizmu. Czestym powodem
                niedotlenienia/hipoksji u dzieci jest LARYNGOSPAZM. Nie leczony laryngospazm
                prowadzi do hipoksji ,obrzeku pluc,zatrzymania akcji serca i zgonu.
                Czy dziecko mialo monitorowana temperature podczas operacji? Zlosliwa
                hypertermia-reakcja organizmu na anestetyk powinna byc brana pod uwage.
                Monitory saturacji sa dwa: numeryczne tylko ,oraz z fala pletyzmograficzna.
                Jaki monitor byl uzyty? Numeryczne zawodza te z fala pletyzmograficzna mozna
                kontrolowac przez obecnosc fali tetna we krwi kapilarnej.
                Toksycznosc lidokainy czesto objawia sie za jako drgawki.
                Badanie patomorfologiczne/sekcja zwlok dziecka:masywny obrzek mozgu,obrzek
                gardla,wybroczyny krtani=nagla smierc spowodowana niedotlenieniem.
                Reasumujac: do tragedi doszlo przy wybudzaniu dziecka ze znieczulenia
                ogolnego/narkozy,anestezjolog jest odpowiedzialny za pacjenta drogi oddechowe,
                laryngolog zakwalifikowal dziecko do adenoidektomii,zdrowe dziecko zmarlo.
                Opinia/imprasja: na podstawie twoich wypowiedzi wyglada to na
                asfiksje/niedotlenienie organizmu spowodowane laryngospazmem.
                Przykro mi bardzo zpowodu zgonu twojego dziecka tym bardziej ze sam nie jeden
                raz leczylem leryngospazm ,gdy znieczulalem dzieci.
                Takiej smierci mozna zapobiec poprzez edukacje lekarzy anestezjologow.
                Twoja wola dowiedzenia sie prawdy jest jak najbardziej na miejscu.
                Masz do tego wszystkie prawa i postepujesz dobrze.
                To co spotkalo twoje ukochane dziecko moze spotkac kolejne ukochane dziecko.
                Nasz korespondencja ma na celu zapobieganie takim tragediom.
                • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 10:14
                  Anafylaksja-tachykardia-powiedz jak ten biegły może uczyc przyszłych anestezjologów.Biegły właściwie mówi że to chyba wstrząs anafilaktyczny-wszak nie ma podstaw aby tak sądzic. Operator sami mówi że z tendencją do bradykardi,że wymuszona praca serca....nigdzie ani słowa o tachykardii w całej dokumentacji ! Laryngospazm-próbowałam coś o tym znaleźc ...ale nie ma !!! -z wiedzy jaką mam wnioskuję że chodzi ci o obrzęk krtani ,skurcz oskrzeli w momencie wybudzania pacjenta [dlatego karta znieczulenia mówi o tym iż w momencie podawania postygminy-anestezjolog podał znowu 25mg. thiopentalu-bo chciał stłumic tą reakcję -może ponownie zaintubowac ....?]Mimo wszystko to się nie udało i dziecko udusiło się z powodu braku tlenu-dlatego serce gdy przestawł robic masaż operator przestawało bic.....?...CO ZNACZY NIE LECZONY LARYNGOSPAZM ? -jak miałam go leczyc skoro nie wiedziałam że jest chory ? Moje dziecko miało operowaną przepuklinę pachwinową wieku 3 miesięcy -był znieczulany dożylnie i dotchawiczo....miał komplet szczepień bez żadnych powikłań i opuźnień -nie był jakimś poważnym alergikiem ...ot wyszło coś na testach że pomidory ryby -niewielkie to miało znaczenie -nie lubił nie jadł .....czy to jest do przewidzenia -czy coś mogło wskazywac na to że dziecko tak zareaguje ....Sędzia w lipcu przychylił się do naszej prośby o powołanie biegłego z innego instytutu...ale pisze tak " po którym u dziecka wystąpił wstrząs anafilaktyczny...oraz czy akcja reanimacyjna po wystąpieniu wstrząsu ...itp. Mam nadzieję że tym razem biegli dostrzegą że nie o wstrząs anafilaktyczny tu chodzi . Edukacja anestezjologów w tym temacie -ja myślałam że anestezjolog przystępując do znieczulania ma na ten temat wiedzę i zdaje sobie z tego sprawę ,że wie jak postępowac ...?

                  Mam nadzieję że śmierc mojego syna -nauczyła ich pokory wobec życia ....że śmierc
                  tego dziecka na ich rękach spowodowała że chcą byc lepsi jako lekarze że dało im to doświadczenie jakie nie każdy może przeżyc....bardzo bym chciała aby nie była to śmierc na marne ...aby coś wniosła ....i tak jak powiedziałeś aby już nigdy nie spotkało to żadne ukochane dziecko ...


                  Pozdrawiam .Małgorzata

                  Dziękuję że ze mną rozmawiasz -inni nie wiem nie rozumiem ich traktują mnie jak trędowatą....chyba się mnie boją ...a ja wiem że życia dziecku nie wrócę ...tylko mam jeszcze dwie córeczki i się onie martwię muszę wiedziec na co zmarł syn aby je bezpiecznie przeprowadzic przez życie ...bo jeśli to hypertermia złośliwa ..lub jakies inne uwarunkowanie genetyczne ?


                  JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ !
                  • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 01.10.06, 19:22
                    Laryngospazm to odruchowy skurcz strun glosowych majacy zapobiec przedostaniu
                    sie ciala obcego do tchawicy. Jest to odruch czesto wystepujacy u dzieci po
                    ekstubacji. Dlatego dzieci sie ekstubuje w glebokim znieczuleniu ,albo po
                    wybudzeniu z narkozy - nigdy w lekkiej narkozie. Laryngospasm to odruch to nie
                    reakcja alergiczna.
                    Diagnoza laryngospasmu:1.brak ruchu powietrza zwiazanego z wdechem i wydechem
                    czyli absolutna cisza oddechowa 2.krtan jest pociagana przez miesnie oddechowe
                    w strone klatki piersiowej 3.ruchy oddechowe paradoksalne klatka piersiowa w
                    dol brzuch do gory-przepona je wymusza przy zamknietej krtani.
                    Leczenie laryngospazmu:1.najprostsze i najpewniejsze to zwiotczenie miesni
                    krtani sukcynylocholina zaintubowanie dziecka i ekstubacja po calkowitym
                    wybudzeniu pacjenta 2.mozna podac sukcynylocholine bez intubacji 3.mozna
                    dozylnie podac anestetyk np Propofol osobiscie nie podalbym Penthotalu.
                    Czesto laryngospazm zwiazany jest z odruchowa wagalna bradykardia - wtedy daje
                    atropine aby zapobiec zatrzymaniu akcji serca.
                    Prostygmina podana bez atropiny moze zabic pacjenta.
                    Wstrzas anafilaktyczny zawsze ma tachykardie.
                    Asfiksja/niedotlenienie zawsze ma bradykardie.
                    To nie sa genetyczne schorzenia.
                    Hypertermia zlosliwa to schorzenie genetyczne ,ale z opisu podanego przez
                    ciebie na to nie wyglada. Trudno diagnozowac na odleglosc. Wszystko co pisze
                    jest nieskorygowane przez opinie ludzi ktorzy to widzieli. Ja tylko staram sie
                    wytlumaczyc tobie to jak ja to widze. Chce jeszcze raz podkreslic wage
                    anestezjologa dzieciecego jako eksperta ,specjalista krajowy to zwylkle
                    profesor bez klinicznego doswiadczenia w anestezji dzieciecej.
                    Ja jestem anestezjologiem od 1978 roku lubie swoja prace i jest mi bardzo
                    smutno z powodu tragedii jaka was dotknela.
                    "Dobro chorego prawem najwyzszym"
                    anestezjolog
                    • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.06, 17:47
                      Drogi anestezjologu jestem Tobie ogromnie wdzięczna Twoje wypowiedzi potwierdzają mój tok myślenia.
                      Wstrząs anafilaktyczny w tym przypadku moim zdaniem również nie ma potwierdzenia - choc na pierwszy rzut oka tj:gwałtownośc wysięk z nosa było również zaczerwienienie twarzy [ale plistygmina je również wywołuje-anestezjolog mówił że nie raz to widział podał hydrocortizom i calcium oraz że ten krótkortwały epizod szybko ustąpił ] wtedy to dziecko zostało całkowicie odłączone od wszelkiej aparatury i nagle dziecko zbladło a potem wydzielina z nosa i ust była podbarwiona krwią i pienista [wcześniej dziecko się uaktywniło -opisywałam tu anestezjolog powiedział że to iż dziecko usiadło oznaczało jego wybudzenie ...próbowali tę wydzielinę odsysac ale jej pojawiało się więcej i więcej operator stwierdził że nie ma to związku z wykonanym zabiegiem -podłączono go do maski z tlenem potem do monitorów...pogorszyło się krążenie...czynnośc serca nie miarowa...tętno nie wyczuwalne ...ponownie zaintubowany [to są wypowiedzi anestezjologa]. Tu już jest im wiadome że to obrzęk płuc...wtedy dzecko ponownie otrzymuje Hydrocortizon oraz adrenalinę,natricum bicarbonicum,ephedrinum......"..czynnośc serca powracała i zanikała przez 30 minut sami prowadziliśmy akcję..."...Sądzę że sami nie byli pewni czy to laryngospazm czy bardziej mieli skłaniac się ku wstrząsowi anafilaktycznemu ...
                      Piszesz o polistygminie-że nie powinna byc podawana sama tylko z atropiną ...otóż mam pytanie Czy to że anestezjolog podał atropinę na samym początku jest wystarczające czy trzeba ją podac również przy wybudzaniu wtedy gdy jest podawana polistygmina ...?...wiem że powina byc podawana w momencie z politygminą aby zmniejszyc powstawanie wydzieliny aby pacjent się nie zakrztusił ....ale czy wystarczyło że była podana na początku ?
                      Karta znieczulenia ..godz.8.00 -premedykacja Dormicum 7,5ml[iv.]-intubacja -rurka 5,5[nie zamała ?]-Halotan/NO2/O2-Atropina 0,2-Fentanyl0,5-Thiopental 200-Nowocaina 0,5-Solina 50- ....godz.8.30-Polistygmina 50-Mobxon 0,1- oraz w tym samym przedziale czasu podaje Thiopental 25...godz.9.00 odnotowano jeszcze raz Mobxon 0,1-...na karcie widnieje jeszcze zapis sól fizjologiczna 500 ml.


                      Zespół R przyjechał o godz 10.00....ale z tego zapisu wynika że jeżeli pół gogz. mieli by prowadzic sami reanimację to by wyszło że skoro o 8.30 podano Polistygminę i wtedy po około 5 minutach wystąpiły nie pokojące objawy to reanimacja tych lekarzy musiała by zakńczyc się około 9.10.....??? ...brakuje mi 50 minut cos jest nie tak z dokumentacją albo nie mówią prawdy...?

                      Mam jeszcze pytanie o bradykardię czy w tym przypadku winni podac również atropinę ....dokończę potem ...pozdrawiam
                      • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 03.10.06, 01:17
                        Polistygmina/prostygmina to lekarstwo czesto urzywane przez anestezjologow w
                        celu odwrocenia zwiotczenia miesni. Prostygmina/polistygmina jest zawsze
                        podawana z atropina albo glycopyrrolate. Podana bez atropiny powoduje skurcz
                        oskrzeli i niebezpiecznie zwalnia akcje serca az do zatrzymania akcji serca.
                        Jest to prawdziwa trucizna uzywana w medycynie jako lekarstwo. Zawsze musi byc
                        podana z atropina. Atropina podana na poczatku narkozy przestaje szybko dzialac.
                        Dlatego przy wybudzaniu pacjenta podaje sie prostygmine z kolejna dawka
                        atropiny. Prostygminy nie podaje sie po Scolinie/succynylocholinie. Prostygmine
                        podaje sie po lekach typu kurary/rokuronium,atracurium etc/.
                        Dokumentacja lekow jest dla mnie niezrozumiala. Nie ma w niej lekow
                        zwiotczajacych miesnie za wyjatkiem Scoliny. Jezeli tak to Prostygmina
                        nie byla potrzebna. Nie wiem co to jest za lek Mobxon.
                        Wracajac do obrzeku pluc. Jezeli jest szybko zdiagnozowany i leczony sztucznym
                        oddechem to po kilku godzinach pacjent jest zdrowy. Jezeli diagnoza jest pozna
                        na dodatek powiklana zatrzymaniem krazenia to efekt jest taki jak w przypadku
                        twojego synka.
                        Karta znieczulenia w momencie krytycznym ,gdy zycie pacjenta jest zagrozone nie
                        jest wypelniana ,bo anestezjolog jest zajenty ratowaniem pacjenta. Karta jest
                        uzupelniana po zakonczeni reanimacji pacjenta.
                        Adenoidektomia to krotki zabieg wiekszosc czas zajela reanimacja.
                        Przy bradykardi bardzo czesto podaje sie dzieciom atropine ,aby nie doszlo do
                        wagalnego zatrzymania krazenia.
                        anestezjolog
                        • Gość: tez anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.os1.kn.pl 03.10.06, 09:35
                          Czytając ten dialog pomiędzy anestezjologiem, a Małgorzatą mam wrażenie, że
                          ktos się pod lekarza tej specjalności podszywa, albo że wyedukował się bardzo
                          bardzo dawno i niewiele juz pamięta (emeryt ?). Niektóre fragmenty jego
                          wypowiedzi przyprawiają mnie o ból zębów, ale nie dam się wciągnąć w dyskusję
                          na forum. Małgorzacie bardzo współczuję, równiez jako matka.

                          "Nie wiem co to jest za lek Mobxon". A może anestezjologu ruszysz głową i
                          domyślisz się, że Mobxon, to może nalokson, a Małgorzata odczytuje czyjeś
                          niewyraźne pismo z kserokopii karty znieczulenia ?
                          • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 11:34
                            No dobra a co zresztą uczonych którzy w prot.sekcyjnym dalej również wpisują drukiem!-nazwę MOBXON....no dobra po spojrzeniu na kserokopię potwierdzam pismo nie wyraźne rzeczywiście można odczytac jako Naloxon [przez x}...ale nie jest ze mną tak źle ..bo mądrzejsi odemnie odczytali to również tak jak ja ...PYTANIE...

                            Wobec tego ...Czy poilstygmina 0,5 oraz Naloxon 0,1...to prawidłowe leki do wybudzenia ???...czy tak powinno byc ?

                            Pozdrawiam !
                        • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 11:21
                          Witam ponownie !

                          Mam dostęp do całej dokumentacji-leki o których mowa spisałam z karty znieczulenia pacjenta -anestezjolog nie podawał innych leków -rozumiem że dalej jej nie uzupełniał ze względu na reanimację .Leki które podał do znieczulenia i wybudzenia to tylko te o których pisałam-z całą powagą są również wpisane na pierwszej stronie protokołu sekcyjnego dziecka oraz spisane w opini biegłych ...o dziwo nikt nie ma do tego zastrzeżen ! ? Biegły wypowiada się że są prawidłowe ....??? Mobxon jest również odnotowany w protokole sekcyjnym.
                          Co do polystigminy nie ma biegły zadnych zastrzeżeń ..wg.biegłego ..."Tutejsza katedra wydała opinię w sprawie....z treści tej opini wynika że u .......w trakcie wybudzenia ze znieczulenia ogólnego wystąpiła gwałtowna reakcja uczuleniowa która w konsekwencji doprowadziła do zatrzymania krązenia.Biegli przyjęli że w niniejszym przypadku : " Nie było błędu w sztuce lekarskiej ,bowiem nie można było przewidziec powikłań na zastosowane leki użyte do znieczulenia ....zastosowane działania lecznicze w czasie reanimacji były prawidłowe ".

                          Niezgadzam się ...niezgadzam się z tym co mówią Twoja rozmowa ze mną potwierdza moje wątpliwości przede wszystkim dotyczące rozpoznania gdyż też uważam że napeno to nie wstrząs anafilaktyczny ....[wyobraź sobie że wyżej biegły pisze o tendencji do bradykardii i wymuszonej pracy serca !!!]

                          Poza tym dziwnym jest fakt że nie zwraca ich uwagi podanie samej polistygminy... no właśnie gdzie ta atropina - nie zdawałam sobie sprawy że to ma tak olbrzymie znaczenie ....właściwie kto wie czy w tej chwili nie decydujące ...????
                          Wszak po tym co mi uświadomiłeś równie i ona mogła zabic moje dziecko ! Odnośnie bradykardii wiem ze atropina jest lekiem pierwszego rzutu ... wiem że zast. dawki mniejszej jak 0,5mg może wywołac paradoksalne zwolnienie częstości serca ....analizując dostępne dokumenty wiem że anestezjolog jej nie podał.....podanie atropiny odnotował pielęgnirz [ 0,5mg. ] to on dopiero wyreanimował dziecko i uzyskał około 50 tonów serca ......!

                          Drogi anestezjologu jestem ci bardzo wdzięczna ....teraz wiem ze moje myślenie jest słuszne ze to czego się nauczyłam lub przeglądając dokumentację budziło moje watpliwosci było jak najbardziej na miejscu ...na pewno nie zdaję sobie sprawy z jeszcze wielu rzeczy ,które budzą moją wątpliwośc tak jak np. Polistygmina...na którą właśnie ty otworzyłeś mi oczy ...nie zdawałam sobie sprawy ..nie potrfię jeszcze po segregowac ich w hierarchi ważnosci ...otóż niestety ale anestezjolog podał ją bez atropiny ...!


                          Czy sądzisz że to możliwe ?...ten anestezjolog to kobieta ur.w 1955 roku wg.protokołu przesłuchania...jako zajęcie -wpisano tylko lekarz anestezjolog...czy to możliwe że świadomie mogła podac polistygmine bez atropiny ?...niestety tak to odnotowała ....wiem że od wielu lat współpracowała z tym operatorem w tym NZOZ a więc znieczulała małych pacjentów ...czy to możliwe że zawsze w ten sposób ...??? ...a dopiero teraz pojawiła się tragedia ...?

                          Chyba że leki podawała pielęgniarka ...nie wiem - naprawdę nie wiem co otym myślec ....czy praktykuje się podawanie kiedy kolwiek polistygminy bez atropiny ...???...jeśli nie dlaczego tego nie sprostowała ...chocby potem w szpitalu ..prokuraturze w sądzie ...ba włwściwie to w prokuraturze potwierdz jeszcze raz mówiąc ...przystąpiłam do wybudzania chłopca...podałam polistygminę ...na tym koniec dalej mówi że widziała że się wybudził bo usiadł i chciał zerwac tą maseczkę z tlenem ze wygłądało na to jakby mu ta maseczka przeszkadzała ...dlatego odłączyła pacjenta od wszystkiego

                          ....Czy myślisz że mogły to również byc objawy po podaniu samej polistygminy [bez atropiny?]....??
                          Nie wiem co o tym sądzisz ?

                          Pozdrawiam cię serdecznie !

                          Szczęśliwe te Matki których ukochane dzieci trafiły do Ciebie!
                          Małgorzata.
                          • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 04.10.06, 03:15
                            Mobxon - takiego leku nie ma ,a co z tego wynika ekspert anestezjolog nie
                            wykonal swojej pracy. Jaki z niego ekspert skoro podpisuje bzdury?
                            Jezeli ten "Mobxon" to jest Naloxon/Narcan ,to jego uzycie wskazuje nie na
                            leczenie wstrzasu anafilaktycznego. Wstrzas anafilaktyczny nie jest leczony
                            naloksonem/narcanem. Naloxon to lek odwracajacy dzialanie narkotykow eg
                            fentanyl, morfina etc. Narcan przywraca pacjentom czestosc i glebokosc oddechu,
                            gdy tan oddech jest za bardzo oslabiony narkotykiem. Zastosowanie naloxonu jest
                            dowodem na niewydolnosc oddechowa twojego synka ,a nie na wystapienie wstrzasu
                            anafilaktycznego. Nalokson nie leczy laryngospazmu. Nalokson nie leczy
                            brochospazmu. Nalokson nie leczy braku droznosci gardla,krtani czy tchawicy.
                            Narcan leczy tylko przedawkowanie narkotykow. To jest odtrutka na narkotyki.
                            Prawdopodobnie narcan zostal podany na poczatku reanimacji. Ja bym narcanu nie
                            podal w takiej sytuacji,bo nie widze wskazan do leczenia naloksonem.
                            Narcanu nie podaje sie pacjentom z obrzekiem pluc jest przeciwwskazany.
                            Centralna bradykardia po atropinie.
                            Twoj synek otrzymal prawidlowa dawke atropiny 0.5mg/30kg. Bradykardia po
                            atropinie to teoretyczny problem. Nie jest mozliwe jej zdiagnozowanie ,bo
                            pacjenci dostaja atropine z powodu wolnej akcji serca. Ani ja ani moi koledzy
                            anestezjolodzy nie mamy w pracy z tym problemu bo problem atropinowej
                            bradykardii w praktyce anestezjologicznej nie istnieje. Zawsze dajemy wiecej
                            atropiny.
                            Problem paradoksalnej bradykardii u twojego synka nie istnieje.
                            Podanie prostygminy bez atropiny/glycopyrrolate.
                            Trudno mi w to uwierzyc. Tak sie nie robi. Zawsze podajemy prostygmine z
                            atropina.
                            Tak sie praktykowalo 30 lat temu i tak samo nadal sie robi ,aby zapobiec
                            skurczowi oskrzeli i bradykardii.
                            Kto wie moze twoj syn udusil sie z powodu skurczu oskrzeli/
                            bronchospazmu po podaniu samej prostygminy?
                            Bardzo mi przykro z powodu waszej tragedii.
                            Czasami niekompetentni ludzie wykonuja zawod. Przyczyny ich inkompetencji sa
                            dla nas nieznane ,natomiast efekty tego sa tragiczne. Nie chcemy drugiej takiej
                            tragedii. Wyjasnienie smierci twojego synka jest w interesie nas wszystkich.
                            • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 11:08
                              Resumując: napewno nie mamy do czynienia ze wstrząsem anafilaktycznym,bradykardia ,wymuszona praca serca wskazują na brak tlenu - mój syn udusił się z powodu braku tlenu w momencie wybudzania;ekstubacji.

                              Laryngospazm....?-odruch po ekstubacji..?

                              Bronchospazm...?-podanie prostygminy bez atropiny...?

                              Podawanie dziecku : Naloxonu wskazuje na próbę odwrócenia działania narkotyku - wobec tego anestezjolog zdawał sobie sprawę że pacjent ma problem z samoistnym powrotem oddechu.

                              Zagłębokie znieczulenie....?

                              Zespół R - to jaki stan zastał na sali zabiegowej w tym NZOZ-opisywałam ...

                              Przyjęcie na OIOM - źrenice szerokie,sztywne w ustawieniu centralnym [...? ] - brzuch miękki,wzdęty-wątroba powiększona na 1 cm ....dlaczego powiększona dlaczego źrenice w ustawieniu centralnym...?
                              Na sali zabiegowej w tym NZOZ nie monitorowano temp.
                              Natomiast na OIOM temp. była monitorowana ...leczenie na OIOM zaczyna się od temp. 28 stopni w trakcie leczenia temp. stopniowo wzrastała max do 34 stopni...nie uzyskano moczu do badań ...dlaczego ?
                              Prot.sekcyjny : źrenice szerokie w ustawieniu centralnym oraz brak moczu w chwili zgonu ....co z tym moczem ?

                              Co mam sądzic o tych opisach ?...czy mogło dojśc do toksycznego zatrucia organizmu dziecka ...?
                              Wstrząs toksyczny ...jego depresyjne działanie na ukł.nerwowy a co za tym idzie wiadomo reakcja łańcuchowa....
                              Prokurator był obecny przy sekcji ...jego dokumenty do mnie mówiły na poczatku o wsztrząsie toksycznym potem w prokuraturze temat wstrzasu toksycznego pojawiał sie wielokrotnie ..prokurator również do biegłych wystosował zapytania odnośnie wystąpienia u dziecka wstrząsu toksycznego.....i tu biegły zaczyna prostowac prokuratora ZE TO ZADEN WSTRZĄS TOKSYCZNY TYLKO ANAFILAKTYCZNY PODWAŻYŁ WOGÓLE BADANIE SEKCJONUJĄCEGO MÓWIAC ŻE LEKARZ KTÓRY DOKONAŁ SEKCJI PO PROSTU SIĘ POMYLIŁ .....????
                              Co ja mam też o tym myślec...?....a może właśnie prokurator się nie mylił ...???
                              Biegły w prokuraturze upierał się przy wstrząsie....a prokurator musiał podjąc decyzję i umorzył sprawę .

                              W Sadzie cywilnym niestety znowu powołano ten sam zespół biegłych no i teraz równiez biegły obstaje przy swoim ...chociaż na sali rozpraw troche węcej mówi ze to się zdarza że może to nadreaktywnośc....tak jak teraz z Tobą rozmawiam i mam wiele wątpliwości tak przedstawiłam je biegłemu i sedziemu ...niestety biegły opierał się dalej na swojej wczsniejszej opini....ale cieszę się że udało mi się przekonac Sąd....mam nadzieję że drugi zespół biegłych nie potraktuje tej sprawy pobieznie ....a DZIĘKI TOBIE WIEM ZE DOBRZE ZROBIŁAM IŻ OBSTAWAŁAM PRZY SWOIM ...

                              POZDRAWIAM - Małgorzata.
                              • Gość: matka Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: 156.17.100.* 04.10.06, 15:06
                                Małgorzato, jeśli uważasz, że popełniono błąd lekarski, musisz dochodzić swoich
                                racji w sądzie. Forum nie jest miejscem do dyskusji na tak poważny temat.
                                Zadręczysz siebie, a problemu nie rozwiążesz. Czy ktokolwiek z biegłych
                                zainteresował się cytowanym przez Ciebie opisanym w sekcji "zwężeniem cieśni
                                aorty" ? Depresja układu krążenia występująca w czasie znieczulenia ogólnego w
                                połączeniu z wadą tętnicy głównej (o której nikt nie wiedział, a o skali której
                                nic więcej nie piszesz) może doprowadzić do obrzęku płuc (pienista, różowa
                                wydzielina). Co dokładnie się stało można jednak wywnioskować dopiero po
                                szczegółowym zapozaniu się z CAŁĄ dokumentacją.
                                • Gość: Paweł Z. Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.dint.wroc.pl 04.10.06, 15:46
                                  A gdzie Małgorzata ma taką dyskusję prowadzić?
                                  Przecież żaden anestezjolog w realu nie będzie pewnie chciał z nią rozmawiać.
                                  • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 16:56
                                    Paweł i tu masz świętą rację !!!
                                    Niechce ze mną nikt gadac - byłam w szoku jak właśnie odezwał się ten anestazjolg z którym rozmawiam....jest mi z tym wszystkim ciężko !
                                    Mam wrazenie jakby chciano się mnie pozbyc ...tylko ta głupia mamusia za dużo wie i coś im nie wychodzi...mam wrażenie ze im to nie na rękę ...no i czuję tą... odpowiedzialnośc,że ta wiedza nie pozwala zamknąc biegłemu moich ust !

                                    WIEDZA JEST MOJĄ BRONIĄ

                                    Pozdrawiam cię Paweł!
                                    • Gość: Paweł Z. Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.os1.kn.pl 04.10.06, 21:45
                                      Ja także Cię pozdrawiam i mam nadzieję, że uda Ci się wyjaśnić, co się stało.
                                      I dziękuję Anestezjologowi za to, że pomaga Ci. To dobrze, że znalazł się taki
                                      otwarty i pomocny człowiek.
                                      • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 22:36
                                        Mam nadzieję że wkońcu się dowiem ...ale bez pomocy takiej właśnie bezinteresownej nie będę nawet wiedziec czy idę w dobrym kierunku....

                                        Pozdrawiam !
                                • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 16:42
                                  Pragnę ci powiedziec że otóż sprawa jest w Sadzie Cywilnym już od trzech lat...no i niestety widząc to co się dzieje musiałam wziąc sprawę w swoje rece...w prokuraturze była półtora roku i została umorzona.Ten sam biegły w prokuraturze co i w Sadzie cywilnym niestety nie widzi problemu ...co mnie strasznie wkurza bo ja jestem laikiem a widzę w tej sprawie kardynalne błędy...a biegły nie!Biegły oczywiście ma dostęp do całej dokumentacji...oczywiście że wie o wąskich aortach są wymienione na pierwszej stronie [ lekarze również wiedzieli że uczęszczam do kontroli kardiologicznej bo dziecko miało szmery serduszka podobno niewinne -czynnościowe było echo -wynik bez wad -o aortach wyszło po sekcji tętnica główna- obwód ponad zastawkami- 5cm.-obwód cieśni aorty 4,2cm. Naczynia jamy brzusznej obwód w części początkowej aorty brzusznej wynosi 2,2cm.DLA BIEGŁEGO TO NIC NIE ZNACZY ! ...no i oczywiście wg.tego biegłego konsultacja kardiologiczna również w przypadku tego dziecka -zbędna !A wogóle to był obrażony że znowu w tej samej sprawie ma się wypowiadac -oświadczył że wydał już stosowną dokumentację -..wstrząs anafilaktyczny !! No i co !

                                  Matka...ja w lipcu tego roku stałam przed Sądem bo mogłam się liczyc z tym że Sąd na podstawie jego opini oddali wogóle mój pozew na szczęście Sąd dał wiarę mojemu gadaniu.... wyobrażasz sobie !

                                  Ja nie mam wyboru ...albo sama się tego nauczę -zrozumiem i w porę zaprotestuję albo mnie zniszczą...spójrz na moje wczesniejsze wypowiedzi...zobacz co się dzieje ...

                                  Sądzę że mam prawo do zdobywania wiedzy na ten temat w różny sposób-dlaczego sądzisz że to złe miejsce?
                                  Nikogo nie obrażam nie zmuszam do wypowiedzi nie kłamię nie zmyślam w każdej chwili można sprawdzic wszystko co poruszyłam !

                                  Mam przeciwko sobie cała katedrę anestezjologii która wydała stoswną opinię...czyżby Ciebie też Matka...?
                                  Jeśli chodzi o zadręczanie siebie...przerobiłam to psycholog terapeuta prochy długo musieli mi z głowy wybijac że to nie moja wina a ja nie mogłam w to uwierzyc wszak to ja zawiozłam tam własne dziecko ...na pewną śmierc ! Chcesz wiedziec jak to było mało nie zwariowałam ...mój powrót do społeczeństwa trwał prawie trzy lata! Ciężko było ...boli do tej pory !

                                  ....no dobra a i tak się cieszę że się odezwałaś ! Jako Matka napewno znasz ten lęk i niepokój ...myślę że mnie rozumiesz....

                                  POZDRAWIAM !
                              • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 05.10.06, 01:19
                                Fakty ,a nie domniemania doprowadza do logicznego wniosku.
                                Nie bylo problemu z narkoza do momentu wybudzania dziecka ,bo drogi oddechowe
                                tzn gardlo,tchawica i oskrzela byly drozne/otwarle. Po ekstubacji dziecko
                                zaczyna sie dusic i w wyniku niedotlenienia badz odruchu wagalnego dochodzi do
                                zatrzymania krazenia. Czy laryngospazm, czy bronchospazm, czy obstrukcja drog
                                oddechowych z innej przyczyny doprowadzily do niedotlenienia i ustania akcji
                                serca nie jest istotne. Co jest waznne to proba oszukania ciebie przez ludzi
                                pozbawionych etyki zawodowej. Przyznanie sie do bledu lekarskiego to uczciwa i
                                jedyna moralnie aprobowana postawa zawodowa. Zwalanie winy na szok
                                anafilaktyczny u pacjenta z bradykardia i nie przyjecie odpowiedzialnosci za
                                blad medyczny pozbawia tych ludzi prawa zeznawania w twojej sprawie. Zatajanie
                                prawdy przed pacjentem to przestepstwo kryminalne.
                                Znieczulenie glebokie ,czy plytkie jest bez znaczenia w tej sprawie. Czasami
                                dajemy wiecej anestetyku ,czasami mniej w zaleznosci od potrzeb pacjenta.
                                Przyjecie na OIOM: twoje dziecko jest juz martwe. Dowodem sa szerokie i sztywne
                                zrenice. Mozg twojego dziecka zostal nieodwracalnie uszkodzony/zniszczony z
                                powodu braku tlenu. Powodem braku tlenu byl brak przeplywu krwi przez mozg
                                spowodowany zatrzymaniem akcji serca. Powodem zatrzymania krazenia byla
                                asfyksja/uduszenie dziecka.
                                Brak moczu w pecherzu moczowym ,bo nie bylo krazenia krwi przez nerki z powodu
                                zatrzymania akcji serca.
                                Toksyczne zatrucie organizmu to termin nieanestezjologiczny.Nie ma nic
                                wspolnego ze smiercia twego dziecka.
                                Autopsja/sekcja zwlok/badanie patomorfologiczne wskazuje na nagly zgon
                                spowodowany brakiem tlenu.
                                Pamietaj we astrzasie anafilaktycznym ZAWSZE wystepuje tachykardia.
                                Jesli chodzi o aorte twojego synka to byla normalna. Ta ciesn aorty to normalna
                                anatomia tyle tylko ze czasami w tym samym miejscu moze wystapic koarktacja
                                aorty/bardzo znaczne zwezenie np o srednicy 0.5 -1.0 centymetra.
                                anestezjolog

                                • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 10:36
                                  Fakty-są jak na dłoni,czarno na białym spisane mają do nich dostęp mądrzy ludzie...powiedz dlaczego mnie chcą oszukac...po co- przecież odnotowanych faktów nie zmienią-rozumiem operatora czy anestezjologa który nie podołał sytuacji, mógł nimi kierowac strach ale biegły jaki on może miec w tym interes ...no przecież żaden ..przecież mu wszystko jedno czy to błąd czy nie ...

                                  Drogi Anestezjologu jest mi strasznie przykro z powodu ich postępowania jestem tylko malutkim człowieczkiem - mamą która oddała by życie za swoje dziecko.

                                  Najbardziej bolesne jest to ,że rozumiem co do mnie piszesz,że zagłębiając się w medyczne przyczyny tej tradedii zdaję sobie sprawę że i ci lekarze i ci bieglii też to wiedzą i po cichu po prostu liczą że się uda że ten szary człowieczek - matka swym małym rozumkiem nie ogarnie medycznych terminów i sytuacji...ale zdaje się że po prostu się przeliczyli .

                                  Wiem że przedemną jeszcze długa droga ale teraz jestem pewna że nie wymyślam nie szukam dziury w całym -to naprawdę tak musiało się stac ...to naprawdę miało taki przebieg .

                                  Wiem że będzie mi trudno obalic opinię biegłego,ale mnie też tak wychowali rodzice ...że prawo jest prawe sprawiedliwośc sprawiedliwa nigy nikogo nie okłamałam nie oszukałam i sama nie pozwolę aby ktoś zrobił to wobec mnie

                                  Trochę jest mi ich żal że tak postępują bo na pewno zdają sobie sprawę z tego że jeżeli jednak prawda będzie górą znajdą się w jeszcze gorszej sytuacji.

                                  Anestezjologu - bardzo Ci dziękuję za to że ze mną rozmawiałeś Twoje informacje są dla mnie na wagę złota ...dzięki nim wiem że dobrze postępuję a teraz wiem co jeszcze będzie musiało byc wyjaśnione ..jestem ci ogromnie wdzięczna ! Będę tu zaglądac jeśli chcesz to powiem Ci o opini innego instytutu na którą czekam...może inni biegli już teraz zauważą że wstrząs anafilaktyczny u mojega dziecka to ewenement na skalę światową - bo z bradykardią .

                                  Pozdrawiam Cę bardzo serdecznie !
                                  Małgorzata.
                                  • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.cg.shawcable.net 06.10.06, 02:17
                                    Malgorzato,
                                    jeszcze raz przejrzalem nasz korespondencje ,aby byc pewnym ze nie popelnilem
                                    bledow ,czy czegos nie zapomnialem.
                                    Halotan plus adrenalina - uwaza sie ze czasami ta kombinacja moze spowodowac
                                    niemiarowa prace serca tzn atytmie. Donaczyniowe wstrzykniecie lidokainy z
                                    adrenalina moze spowodowac powazna arytmie. W swojej pracy zawodowej nigdy tego
                                    nie obserwowalem.
                                    Polstygmina/prostygmina podana bez atropiny/glycopyrrolate to TRUCIZNA
                                    prowadzaca do bronchospazmu i bradykardii czasami smiertelnej.
                                    Dawki adrenaliny podczas reanimacji dziecka musza byc znane. Ani biegly ,ani
                                    pani anestezjolog nie podali prawidlowych dawek adrenaliny dla 30 kilogramowego
                                    dziecka. Dawke sie podaje w mikrogramach/kilogram. Tu nie ma miejsca na
                                    zgadywanie ,gdy trzeba ratowac zycie pacjenta. Trzeba znac dawki lekow ,aby
                                    podac terapeutyczna dawke adrenaliny dla 5 kg dziecka ,15 kg dziecka ,czy 30 kg
                                    dziecka. Gdzie sa te dawki?
                                    Nie zapominaj o innych mozliwych diagnozach ,ktore komplikuja anestezje na
                                    przyklad nie zdiagnozowana astma ,niezdiagnozowane dystrofie miesniowe ,
                                    infekcje i alergie. One czasami moga skomplikowac anestetyk ,a nawet
                                    doprowadzic do zgonu pacjenta podczas znieczulenia.


                                    Na pewno brak przyznania sie do popelnionych bledow oznacza chec przezucenia
                                    odpowiedzialnosci za tragiczny rezultat znieczulenia na ciebie. A to nie jest
                                    uczciwe.

                                    P.S. Wiem ze jestes osoba bardzo inteligentna i rozumiesz ,ze w twoim interesie
                                    jest jak najszybsze zakonczenie sprawy w sadzie. W tej sprawie nie ma
                                    wygranych ,wszyscy stracili.
                                    anestezjolog
                                    • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 14:50
                                      Drogi Anestezjologu !

                                      Jestem Ci wdzięczna za poświęcony mi czas chcę Ci powiedziec że wlałeś w moje serce ogromne nadzieje iż dam radę rozwiązac tą zagadkę ...to bardzo bolesna prawda ale zdaję sobie sprawę że masz rację że wszyscy stracili myślę ze na długo w ich pamięci pozostanie widok umierającego chłopca kto wie może dręczy ich ten obraz ...tak jak mnie gdy własnymi rękoma musiałam wsadzic synka do trumny.

                                      - odnośnie Halotan a zast.lidokaina z adrenaliną {arytmia}ale myślę że to w tym przypadku nie mogło się zdarzyc-operator dokonał ostrzyknięcia migdałka dookoła metodą nasiękową nawet gdyby natrafił na światło w pewnym momencie to byłaby to znikoma ilośc....chyba że w tym przypadku wystarczy owa znikoma ilośc ???...a propo ostrzyknięcia ...co znaczy ...dokonac aspiracji przed wstrzyknięciem...czy musi to wykonac przed podaniem zastrzyku ...operator tego nie wykonał tylko odrazu ostrzyknął....

                                      Adrenalina - tylko ten zapis jest przez anestezjologa -tylko ta wypowiedz odnośnie dziwnych dawek i tylko to wyjasnienie że anestezjolog nie wstawił przecinków....biegły przyjął za prawidłowe !


                                      Polstygmina wszędzie widnieje tytlko jako czysta polistygmina i nigdy nikt nie miał do tego zastrzeżeń ...ja co prawda odnotowałam to w swoich notatkach ale nie zdawałam sobie sprawy z wagi atropiny ..a podczas przesłuchania biegłego po prostu zabrakło czasu aby go o to rozpytac choc miałam to w zestawie swoich pytań....jakże załuję -byc może uczyniło by to zwrot w sprawie już wtedy .

                                      ...nie zdiagnozowana astma ?....czy po sekcji można to odczytac
                                      ...nie zdiagnozowana dystrofia ..alergia...czy mam szansę aby to wyjaśnic ...?

                                      Infekcje...dziecko było zdrowe -żadnej temp. a wstecz patrząc nawet do miesiąca żadnego kataru kaszlu itp.
                                      Jedyna rzecz to przerośnięty migdałek ,który wg. operatora był prawdopodobnie ogniskiem roponośnym odpowiedzialnym za nawracające zapalenia uszu-w momencie zabiegu był stan zapalny tych uszu ....nie pisałam o tym ale w trakcie tego znieczulenia operator przeprowadził jeszcze kateteryzację trąbek słuchowych i dokonał odbarczanie - ale to chyba i tak niczego nie zmienia.....???

                                      Co znaczy przeżucanie odpowiedzialności za tragiczne znieczulenie na mnie ...?czy sądzisz że ja mogę ponosic tego jakies konsekwencje ...???-jakie?

                                      Pozdrawiam ...świetnie mi się z Tobą rozmawia naprawdę cieszę się że masz dla mnie trochę czasu !
                                      JESZCZE RAZ POZDRAWIAM !
                                      Małgorzata .
















                                      • Gość: anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: 139.48.149.* 06.10.06, 19:25
                                        Aspiracja przed wstrzyknieciem polga na stworzeniu negatywnego cisnienia w
                                        strzykawce/tlok strzykawki poruszony w przeciwna strone/ celem sprawdzenia czy
                                        koniec igly nie jest przypadkiem w naczyniu krwionosnym. W strzykawce pojawi
                                        sie wtedy krew i lokalny anestetyk nie zostanie wstrzykniety do naczynia.
                                        Nie zdiagnozowana dystrofia miesniowa moze byc zdiagnozowana posmiertnie ,bo to
                                        jest choroba genetyczna. Mikroskopia elektronowa miesnia moze pomuc w
                                        diagnozie. Nie wiem czy warto to robic.
                                        Jesli dziecko bylo zdrowe to astma i infekcja sa bardzo malo prawdopodobne.


                                        Przezucanie odpowiedzialnosci na ciebie ,znaczy brak przyjecia przez lekarzy
                                        odpowiedzialnosci za popelniony blad lekarski. Zamiast powiedziec matce,
                                        dziecko zginelo z powodu mojego bledu zawodowego ,lekarze staraja sie obarczyc
                                        przypadek ,czy sily wyzsze za swoje bledy, co sprawia, ze matka dziecka tez
                                        czuje sie czesciowo winna. Gdybym nie zaprowadzila dziecka na zabieg to by
                                        zylo. Matka dziecka potrzebuje zamkniecia tej tragedii wytlumaczeniem i to w
                                        miare szybko, a lekarze jej tego odmawiaja. Ty nie ponosisz odpowiedzialnosci
                                        za smierc syna i fakt ,ze podpisalas zgode na zabieg nie znaczy ze zgodzilas
                                        sie na bledy lekarskie. Brak mowienia prawdy na temat bledow lekarskich
                                        krzywdzi pacjentow i ich rodziny. Dlatego przyznanie sie do bledu lekarskiego
                                        ma tak duze znaczenie dla pacjenta i jego rodziny ,bo pozwala im zamknac
                                        tragiczny rozdzial w ich zyciu. Cierpisz z powodu straty synka ,oraz z powodu
                                        braku zaufania do lekarzy ktorzy nie mowia prawdy.
                                        anestezjolog
                                        • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 18:35
                                          Drogi anestezjologu!
                                          Jesteś nie tylko świetnym anestezjologiem ale jak widzę równiez bardzo dobrym psychologiem a przede wszystkim dobrym człowiekiem.
                                          To co piszesz o mnie bardzo dobrze odzwierciedla to co we mnie tkwi otóż prawdą jest że czuję lęk przed kontaktem z lekarzem moja psychika jest już wypaczona nie ufam- kontroluję- sprawdzam każdą decyzję-doszło do tego że dziecku ze strachu usuwano ząbek na bloku operacyjnym ,a ja nie potrafię się uwolnic od wrażenia .....że kontakt lekarza z moim dzieckiem nie zakończy się śmiercią.
                                          Jest mi z tym bardzo ciężko i źle w końcu dzieci chorują i muszę się kontaktowac -boję się nawet szczepic.
                                          Wiem że nie jestem winna ...ale niestety prawda jest taka że czuję się winna!
                                          Mam wrażenie że albo sam przeżyłeś coś podobnego albo ktoś w rodzinie albo byłeś tego świadkiem...niesamowite że tak dobrze to rozumiesz ...jeszcze nie spotkałam kogoś kto tak doskonale zdaje sobie z tego sprawę...chyba że jesteś również psychologiem?
                                          Muszę Ci powiedziec że nawet psycholog który się mną opiekował nie ujął by tego tak trafnie jak Ty.! Dziękuję za Twoją szczerośc i wiedzę jaką się ze mna podzieliłeś...będę pamiętac o wszystkim co mi napisałeś.
                                          Jestem pod wrażeniem Twojej osobowości!
                                          Pozdrawiam Cię.
                                          Małgorzata.
                • Gość: też anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 23:51
                  słuchaj no miły panie : ostatni przypadek hipertermii złośliwej zdarzył się w
                  tym kraju ze 20 lat temu, podczas wstrząsu może wystapić zrówno tachy- jak i
                  bradykardia. Jak mozesz wyciągać wnioski spazmu krtani. Znieczulam dzieci od
                  prawie 20 lat a nie podjąłbym się określenia ścisłych dawek na kg lekówe
                  anestezjologicznych, po prostu indywidualna reakcja na leki jest kompletnie
                  różna u różnych pacjentów, stosuje się dawki skuteczne i wymagane w danej
                  sytuacji. Aha lignocaina czy też lidocaina MOŻE wywołać wstrząs anafilaktyczny
                  • Gość: też anestezjolog Re: Anestezjologiczna tragedia dziecko 8 lat umie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 00:02
                    uzupełniam bo nastąpiła literówka: Jak możesz wyciągać wnioski i oskarżać
                    innych lekarzy nie znając przypadku, dokumentacji zdarzenia. Obrzęk płuc może
                    wystąpić z wielorakich przyczyn, także w wyniku spazmu czy też obrzęku krtani.
                    A na marginesie drogi anestezjologu nie chce mi sie komentować tych wszystkich
                    bzdur w twoim wydaniu, które tu popisałeś ale wróć do książek... Twoja
                    działalność tylko rozdrapuje rany zrozpaczonej matki i to jest wstrętne i
                    niegodne lekarza!
                    • Gość: adam Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.13, 08:49
                      Jestes jak beton B500 (stara norma)
    • Gość: Gość Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 21:31
      :(
      • michelle77 Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi 09.10.06, 18:34
        Chciałam tylko napisać, że jestem pod ogromnym wrażeniem ANESTEZJOLOGA..
        Jego profesjonalizm, ale też niesamowita wrażliwość i po prostu dobro..
        To wspaniałe móc trafić w internecie na kogoś tak pomocnego i bezinteresownego.
        Mam nadzieję, że Małgorzata doprowadzi te tchórzliwe istoty przed Sąd i zostaną odpowiednio
        potraktowani. Nic przecież nie cofnie tej strasznej tragedii i nie zwróci życia chłopcu. Może tylko uspokoi
        sumienie i pozwoli pogodzić się ze stanem rzeczy...
        • Gość: Małgorzata Anestezjologiczna tragedia dziecka 8 lat -umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 11:47
          Nadal oczekuję na opinię biegłych,mam nadzieję że nie będę czekac rok ?!
          • Gość: Małgorzata Re: Anestezjologiczna tragedia dziecka 8 lat -umi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 11:11
            Dostałam powiadomienie że nie ma w kraju instytutu który zjął by się moją sprawą .....? Natomiast jeśli wyrażę zgodę i zapłacę 1,5 tys.zł...to biegli może się znajdą jeszcze w tym roku ....? .......hm jest już grudzień -nadal czekam brak innych informacji ...zgodę wyraziłam ...opini jaeszcze nie ma !!! Co z tego wyniknie -zobaczymy !?
    • Gość: Małgorzata ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 09:00
      Anestezjologu ...jak byś tak się odezwał.Sama nie dam rady ! Pomocy !
      Jest nie wesoło -boje się że mnie powalą...!
    • Gość: Małgorzata ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 09:00
      Anestezjologu ...jak byś tak się odezwał.Sama nie dam rady ! Pomocy !
      Jest nie wesoło -boje się że mnie powalą...!
      • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.209.* 10.01.07, 16:38
        W czym moge tobie pomoc?
        • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:47
          Jak dobrze,że się odezwałeś ...bardzo Ci za to dziękuję !
          Mam częśc ekspertyzy,wypowiedział się otolaryngolog i biegły z zakresu medycyny sądowej.Podtrzymuja poprzednią opinię.Tylko tym razem piszą że dziecko doznało...ciężkiej postaci wstrząsu anafilaktycznego...o piorunująco szybkim przebiegu...nie interesuje ich to że dziecko było dotknięte tylko bradykardią,że POLISTYGMINA została podana bez atropiny,że ratownik zespołu R zeznał ,że saturacja 98% przy braku akcji serca[i to od jakiegoś czasu] to czysta fikcja...wszysko wg. nich zostalo wykonane zgodnie ze sztuką i wiedzą medyczną...nawet to jak pisałeś że dawki adrenaliny nikt nie podał prawidlowo -oni uznali za prawidłowe...twierdzą że owa piana i wysięk krwisty to wykładniki wstrząsu a dopiero później nastąpił obrzęk płuc...moja wiara osłabła -moze mają rację-może jednak ja się mylę ? Piszą jeszcze że mogły to byc barbiturany -a więc THIOPENTAL...że można by bylo zastosowac ETAMINĘ lub ETOMIDAT -ale to już roawazania teoretyczne.
          Powiedz mi jeśli ktoś tak silnie jest uczulony na ten barbituran...to przecież podanie go drogą iv.na początku zabiegu już by go zabilo...a oni wykonali parecentezę, kateteryzację trąbek słuchowych,odbarczanie...potem dopiero ostrzyknięto ten trzeci migdałek i dokonano jego usunięcia...musiał byc jeszcze tamponowny do czasu zatrzymania krwawienia ...dopiero potem po podaniu Polistygminy ...kiedy anestezjolog uznał że dziecko się wybudzilo i było na własnym oddechu...gdzie bylo już odłączone od wszelkiej aparatury ...wtedy zuważono ową piane ...próbowali ją odsysac ale jej było więcej
          i więcej...wtedy już ciśnienie na obwodzie było nie wyczuwalne...podłączono dziecko do monitorów bylo widac że serce pracuje nie równo akcja serca zaczęła zanikac ...robiono masaż ..jak tylko przerywano akcja zanikala [operator pisze tendencja do bradykardii]

          Jest jeszcze jedno .....bardzo ważne...anestezjologu ...wybudzanie...[podano poilstygminę samą !biegli też tak pisza tylko o samej poistygminie]...dziecko zaczęło się wybudzac ...to znaczy anestezjolog powiedzial że widziałam że się wybudzil bo nagle usiadł i nawet złapał mnie ramionami za szyję [czy nie jest to trochę dziwne wybudzenie ?-mam wrażenie że właśnie wtedy już coś było nie tak że siadając chciał zwiększyc sobie pojemnośc płuc ?-no więc skoro złapał swój rytm ...Pani anestezjolog postanowiła dziecko rozintubowac i tak tez zenaje że po chwili został rozintubowny -leżał jeszcze na stole operacyjnym,gdy po okolo 5 minutach Pani anestezjolog zauważyła lekki obrzęk tkanek miękkich gardła i zaczerwieniona twarz i wysypke ??? [wiem że po polistygminie zdarza sie że twarz się zaczerwieni ale wysypka /]..[anestezj. zeznał że był swiadkiem wielu takich objawów przy takich zabiegach-powiedział że czasem mają miejsce...NIE STANOWIĄ ZAGROZENIA I USTĘPUJĄ SZYBKO ]W momencie kiedy te objawy wyst.dziecko było już rozintubowane ale jeszce podłączone do monitorów-podano HYDROCORTIZOM [mam nadzieję ze nie corhydron]i CALCIUM -no i objawy po chwili ustąpiły...W związku z tym Pani anestezjolog podjęła decyzję o całkowitym odłączeniu od wszelkiej aparatury ...potem zeznaje że "przełożyliśmy go na wózek transportowy-dziecko zostalo umyte na twarzy-zauważyłam wówczas dosc dużą ilośc podbarwionej krwiście wydzieliny z nosa-...wyciek zwiększył sie wydzielina stala sie pienista ...dziecko zbladło..pogorszył się oddech....podłączyliśmy go do monitorów i do maski z tlenem ...pogorszylo się krążenie-czynnośc serca nie miarowa i nieskuteczna...tętno nie wyczuwalne[jeśli to laryngospazm to maska z tlenem była stratą czasu..?]...no i decyzja na końcu o ponownej intubacji...[szok..chwilowa dezorientacja ...błędna decyzja ??? ]...zapuźna intubacja ...?

          Proszę powiedz mi czy to szok anafilaktyczny ???-przecież to już druga decyzja ...czy mają racje czy się mylą...???


          Czy po tak dlugim czasie od podania Thiopentalu ....może wyst.wstrząs ananfilaktyczny...?

          Pozdrawiam Cię...jestem naprawdę wdzięczna ,że się odezwałeś.

          Małgorzta.
          • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:32
            Jesteś jedynym człowiekiem ,który rzeczowo i konkretnie za mną rozmawia.

            Karta znieczulenia mówi że właśnie po podaniu POLISTYGMINY ...podaje prawie że w tej samej chwili NALOXON [ O,1 ]...w odstępie okolo chyba 20 minut [nie umiem odczytac czasu z karty znieczulenia tam są przedzialy czasowe półgodzinne ]...podaje znowu NALOXON [ 0,1 ].


            Co ma Naloxon -do anafilaksji ? Ja widzę ...po lekach ..po ich reakcji że oni wiedzieli ze to nie anafilaksja ...operator i anestezjolog natomiast mówili i wiedzieli o obrzeku płuc ...operator nawet się zastanawiał czy to nie sercopochodny obrzęk płuc...

            Podczas wybudzania anestezjolog zapisał jeszcze ze oprócz POLISTYGMINY i NALOXONU...PODAL 25 THIOPENTALU...???

            Myślę ze klopty z oddechem zaskoczyly anestezjologa...zaczął podawac Naloxon myśląc że może to wina zagłębokiego znieczulenia przeto nie całkowitego wybudzenia ...załozona maska z tlenem nie pomagała bo nastąpil skurcz oskrzeli lub krtani ...kiedy jedno i drugie nie dawalo rezultatu ..tak myślę anestezjolog mógł pomyslec że wcześniejszy epizod z wysypką mógł byc zapowiedzią anafilaksji ?/ Później znowu podawano hydrocortison i calcium...ale serce wciąż nie chcialo samo bic oddech już nie powrócił....dla mnie to brak oddechu wywołał zatrzymanie krążenia...potem wiadomo serce nie chcialo bic...a potem wiadomo wywołalo to juz lawine następujących po sobie wstrząsow ???

            Powiedz co o tym myślisz -?

            Wiem że tak jest im prościej -chcą abym im dała święty spokój .

            ALE JA NIE MAM WYBORU ....CHCIAŁABYM IM DAC SPOKÓJ GDYBYM TYLKO WIEDZIAŁA ŻE MAJA RACJE !!!

            To co piszą nie jest dla mnie logiczne-to nie pasuje do obrazu jaki mam w papierach...nie pokrywa się z lekami .

            Muszę zadac im te pytania na sali sądowej...ale jak je zadac ???

            Pozdrawiam ...
            • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.155.* 11.01.07, 19:18
              Twoja tragedia nie jest odosobniona. Wiele lat temu w podobnych okolicznosciach
              zginelo dziecko z powodu laryngospazmu. Mloda specjalistka anestezjolog
              zrezygnowala z anestezjologii i zostala lekarzem rodzinnym.
              Oczywiscie otolaryngolog i specjalista z medycyny sadowej nie znaja takich
              tragedii ,bo sa one poza sfera ich zainteresowania profesjonalnego.
              Oni interpretuja zdarzenia z sali operacyjnej w trywialny sposob ,bo nie sa
              ekspertami w anestezji pediatrycznej i sie na tych sprawach nie znaja. Dla nich
              wstrzas anafilaktyczny wyjasnia zgon dziecka. Ich opinia nie jest warta papieru
              na ktorym zostala napisana.
              Potrzebna jest ekspertyza pediatrycznego anestezjologa. Tylko on wie co to jest
              laryngospazm u dziecka. Tylko on ma doswiadczenia w tej dziedzinie i moze byc
              ekspertem na sali sadowej.
              Anestezjolog odpowiada za drogi oddechowe pacjenta ,on jest ekspertem
              najwiekszym.
              Pytanie do ekspertow na sali sadowej. Czy znieczulal pan/pani dziecko? Jaka
              jest pani/pana wiedza w leczeniu komlikacji anestezjologicznych u dzieci? Gdzie
              pan/pani zdobyli wyksztalcenie w tej dziedzinie?
              Skonsultuj te pytania ze swoim adwokatem.
              Thiopental-dawka indukcyjna(pierwsza) wyklucza thiopental jako alergen pod
              koniec znieczulenia.
              Co ma nalokson do anafilaksji? Nic nie ma .Naloksonu nie podaje sie pacjentom
              we wstrzasie anafilaktycznym.
              Corhydron/sukcynylocholina/- nie zabije pacjenta bo anestezjolog rozpozna
              zwiotczenie miesni i bedzie oddychal za pacjenta.
              Polistygmina bez atropiny to trucizna, moze zabic pacjenta.
              Nie zapominaj o miernym wyksztalceniu wielu lekarzy.
              • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 11:36
                Rozumiem,utwierdziłeś mnie anestezjologu,że ta decyzja biegłych jest błędna ...boje się tylko ,że nie będzie mi dane dowiedziec się prawdy,gdyż druga ekspertyza zawęża mi dojście do niej - przypuszczam,że w tej chwili Wysoki Sąd jest przekonany iż moje dziecko doznało wstrząsu...prwdopodobnie mój pozew będzie chciał oddalic.

                Adwokat pozwanego przed powołaniem tych biegłych,już wskazywał,że to,że opinia jest niekorzystna dla powodów nie oznacza ,ze należy powoływac następnych biegłych ...mimo wszystko udalo się przekonac Wysoki Sąd,że nie chodzi o to,że opinia niekorzystna ,ale chodzi przedewszystkim o to ze mam prawo wiedziec na co moje dziecko umarlo i co bylo tego przyczyną wskazałam wiele wątpliwosci i nieprawidlowosci i nierzetelności ...no cóż ale teraz Sąd nie będzie ich juz miał-uwierzy tym biegłym tym bardziej że wątpliwości co do wstrząsu zosataly rozwiane przeztych biegłych.

                Najgorsze jest to ,że ja wiem co się stało [ tak myślę ]-ale nie mogę powoływac biegłych w nieskończonośc....bardzo bym chciala aby Wysoki Sąd usłyszał tę prawdę...ale boję się ,że ani prawo ani sprawiedliwosc mi tego nie gwarantuja....a więc mam obawy że powiększe tylko statystyke częstosci występowania anafilaksji...to przykre i smutne...

                Watpie ,ze znalazłabym kiedykolwiek kogoś takiego jak Ty z taką wiedzą i prawdą w sercu który byłby w stanie stanąc przed obliczem Temidy...to jest dla wielu zbyt wielkie wyzwanie...wydaje sie ,ze nawet większe niż stanąc w obronie kogos przed banda wyrostków gdzie wchodzi w grę nawet życie.

                Nie mam wpływu na to czy biegły anestezjolog będzie mial zakres anestezjologii dzieciecej w swojej kompetencji -ale bardzo Ci dziękuje za Twoje podpowiedzi póki co i tak bede się starała aby to co jest prawdą zostalo prawdą i to uznana przez Sąd.

                Nie wiem jak mam się Tobie odwdzięczyc za to co dla mnie robisz -te rozmowy są dla mnie ważne,budujące,powodują,że się nie załamuje ...przedewszystkim jestem Ci tez wdzięczna ,że dzielisz się ze mna swoją wiedzą -bez niej nadal nie byłabym niczego pewna...dziękuje .

                Odezwę się jak przyjdzie wypowiedz biegłego .

                Pozdrawiam.

                Malgorzata.
              • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 13:45
                Jeśli tu zajrzysz prosze odpowiedz mi na pare pytań.
                Widze cienka granice między tym co sie stalo u mojego dziecka ,a wstrząsem anafilaktycznym.Te reakcje mogą przypominac anafilaksje ...powiedz mi czy byłes kiedys swiadkiem takiego wstrząsu ?
                -jak poważne różnice są ważne to ,ze tachykardia to wiem
                -co ze spadkiem ciśnienia
                -czy wysięk jaki towarzyszył dziecku jest równiez objawem wstrząsu anafilaktycznego...czy tylko obrzęku płuc.../
                -czy muszą wystąpic obrzeki twarzy ,ciala [naczynio-ruchowe] ,pokrzywka na całym ciele ...czy wystarczy lekki obrzęk sluzówek gardła i nieznaczna wysypka na policzkach, brzuchu,klatce piersiowej,która nie dziwila nawet anestezjologa...?
                -podręczniki podaja,że pierwszą reakcją na wystąpienie tych objawów początkujących wstząs winno byc podanie adrenaliny ...czy hydrokortyzon i calcium byłby też dobrym wyborem..?-i co wobec tego winno byc podane dalej?
                -biegli sie wypowiedzieli ,że leczenie przeciwwstrząsowe tez bylo prawidlowe [na podstawie tylko podania hydrocortisonu i calcium]...co Ty o tym sądzisz?-co wobec tego z tą wazna adrenalina ,ktora była tylko raz podawana w trakcie juz reanimacji[w dodatku mówisz ,że nie prawidlowe dawki ?/]


                Jakie sie dzieją rzeczy w momencie wystąpienia laryngospazmu...czy moga przypominac reakcje anafilaktyczną ??

                -reakcja wazogonalna[nie wiem czy dobrze napisalam]-czy to właśnie okreslenie mówi nam o laryngospazmie...czy o reakcji organizmu ,która nie ma nic wspólnego ze wstrząsem ale łatwo jest ją pomylic z anafilaksj


                Mam chaos w moich przemyśleniach sama to widze -nie chodzi mi też o fakt że anestezjolog jest odpowiedzialny za drogi oddechowe ...muszę pojąc mechanizm jaki mial miejsce w tym przypadku ...myślę o tym jak ja bym zareagowala będąc na miejscu anestezjologa czy potrafiłabym odróżnic wstrzs anafilaktyczny od reakcji anafiktoidalnych...bo myśle ,że to szalenie trudne ...chodzi o to że zrozumiem że mogła sie pomylic mając na to ułamki sekund ...ale nie mogę sie zgodzic na zaszeregownie tej historii na zasadzie że jak "nagle,i nie wiadomo co -to napewno to wstrząs anafilaktyczny -...wszak to jest obciążenie całej przyszlości moich dwóch córek ....ponieważ zdaje sobie sprawę że wystąpienie takiej reakcji u ich brata może powtórzyc sie u nich ..no nie musi ...ale mają chyba na to większą szanse niz ktokolwiek inny wzięty z ulicy .

                Biegli i pozwani prawdopodobnie tak o tym nie myslą....sądzą ,że ich decyzja po prostu zmknie mi usta i zakończa sprawę...wiem ze ty mnie rozumiesz .

                Pozdrawiam -Malgorzata.
                • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.149.* 15.01.07, 18:29
                  Widzialem kilka razy wstrzas anafilaktyczny.
                  Cisnienie krwi zawsze spada we wstrzasie anafilaktycznym i dlatego jest
                  tachykardia.
                  Obrzek pluc nie jest typowym objawem wstrzasu anafilaktycznego, typowy jest
                  skurcz oskrzeli (bronchospazm). Mimo tego obrzek pluc moze wystapic w przebiegu
                  leczonego wstrzasu anafilaktycznego na przyklad po podaniu adrenaliny i plynow
                  dozylnych.
                  Wysiek - nie rozumiem. Wysiek jest czesto widziany w jamach ciala podczas
                  autopscj/sekcji i jest to niespecyficzny dowod patologii mikrokrazenia.
                  Obrzek twarzy wystepuje we wstrzasie anafilaktycznym oraz w przypadku
                  obstrukcji
                  gornych drog oddechowych, jest wiele przyczyn wystepowania obrzeku twarzy np
                  angioedema.
                  Bardzo czesto po wprowadzeniu do znieczulenia wystepuja wysypki i
                  zaczerwienienia na skorze pacjentow. To nie jest znak wstrzasu anafilaktycznego.
                  Po podaniu adrenaliny i hydrokortyzonu zaczyna sie dozylny wlew adrenaliny.
                  Kalcium mozna podac. Pacjent jest w tym momencie zaintubowany i dalsze leczenia
                  ma na celu podawanie plynow dozylnych i adrenaliny na oddziale intensywnej
                  terapii.
                  Dobrze wyksztalcony anestezjolog zna dawki adrenaliny na pamiec i potrafi
                  leczyc wstrzas anafilaktyczny. Dawka wynosi 10mcg/kg dozylnie. Poczatkowa dawka
                  moze byc powtorzona po 2-3 minutach a nastepnie dozylna infuzja adrenaliny tak
                  aby uzyskac cisnienie tetnicze zezwalajace na perfuzje mozgu pacjenta.
                  Dawka adrenaliny w leczeniu bronchospazmu/skurczu oskrzeli wynosci 1mcg/kg.
                  Dozylna infuzja adrenaliny zaczyna sie od 0.1mcg/kg/min.
                  Laryngospazm vs anafilaksja - laryngospazm powietrze nie dostaje sie do pluc z
                  powodu skurczu strun glosowych krtani, w anafilaksji moze wystapic
                  bronchospazm/skurcz oskrzeli co powoduje utrudnione wejscie powietrza do
                  oskrzeli. Intubacja dotchawicza eliminuje laryngospazm ,bo rurka pomiedzy
                  strunami glosowymi zapewnia przeplyw powietrza do pluc.
                  Reakcja wazowagalna to omdlewnie ,serce bije wolno i przeplyw krwi przez mozg
                  jest zmniejszony co prowadzi do utraty przytomnosci. Takie reakcje zdazaja sie
                  podczas znieczuleni i anestezjolog leczy je atropina lub podobnymi lekarstwami.
                  Laryngospazm moze byc skomplikowany wagalna reakcja ,ale bardziej prawdopodobne
                  jest zwolnienie akcji serca z powodu niedotlenienia. Obojetnie co jest
                  przyczyna bradykardii anestezjolog leczy ja ,aby nie dopuscic do calkowitego
                  zatrzymania akcji serca.
                  Wstrzas anafilaktyczny vs reakcja anafilaktoidalna - klinicznie sa takie same i
                  sa tak samo leczone. To jest semantyka.
                  Twoi biegli sa bez kwalifikacji w sprawach anestezjologicznych. Potrzebujesz
                  dobrego anestezjologa najlepiej z pediatrycznym doswiadczeniem. Lekarze innych
                  specjalnosci nawet nie slyszeli slowa leryngospazm w swoim zyciu.
                  • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 20:57
                    Dziękuję za tą wypowiedz.
                    Mam też inne pytania ...odpowiesz ?

                    Dlaczego operator podkreśla,ze ..."wysypki na lewej ręce nie bylo w czasie wykonywania przez nas czynności z dzieckiem....?

                    Co moze znaczyc zapis wykonany przez sekcjonującego...odnośnie tej lewej ręki ...?
                    "...na wszystkich powierzchniach lewego przedramienia ,od połowy jego długości oraz na powierzchni grzbietowej ręki lewej bardzo liczne, drobne wybroczyny śródskórne barwy wiśniowej zlewające się ze sobą.Wśród wybroczyn na powierzchni grzbietowej w rzucie stawu śródręczno-nadgarstkowego ślad po wkłuciu igły lekarskiej.Na powierzchni przedniej lewego przedramienia ,w połowie jego długosci pasmo barwy wiśniowej o długości 7 cm i szerokości 3,5 cm."

                    Co oznacza termin ..."przekrwienie"...jeśli czytam ,że narząd ma cechy przekrwienia...?

                    Sekcjonujący jeszcze pisze,że;

                    Gardlo;puste,tkanki miękkie w okolicy usuniętego migdałka podbiegnięto krwią ,obrzęknięte.

                    KRTAŃ I TCHAWICA-tkanki w okolicy wejścia do krtani usiane wybroczynami krwiotocznymi,błona śluzowa krtani, a zwłaszcza fałdy nagłośni obrzękniete.W krtani i tchawicy znajduje się krwiście podbarwiona, płynna treśc.

                    PRZEPONA-ustawiona na wysokości IV międzyżebrza,na obu powierzchniach usiana wybroczynami krwiotocznymi barwy czerwono-wiśniowej.

                    MIĘŚNIE MIĘDZYŻEBROWE-wiśniowej barwy.W rzucie mostka zarówno tkanka podskórna jak i mięśnie podbiegnięte krwią ,na powierzchni o wymiarach 3x4cm.

                    Dlaczego w jamach opłucnej stwierdza się obecnosc krwiście podbarwionego klarownego płynu -w ilosci 150ml po stronie lewej i 120ml po stonie prawej...?-czy po śmierci to normalne/

                    PŁUCO lewe i prawe ...przy przekrawaniu masywnie zalewa sie pienistym ,krwiscie podbarwionym płynem.

                    Naczynia płucne; zawierają krew płynną ?

                    Serce...zawiera krew płynną...na przekrojach mięsnia przegrody międzykomorowej ,w części centralnej pionowe ognisko barwy ciemno-czerwonej o wymiarach 2 x 0,5cm ....czy to coś oznacza ?

                    Zatoki żylne ;zawieraja krew płynną ...naczynia szyjne równiez ....wszędzie jest krew płynna -dlaczego czy to cos znaczy ?//

                    Wszędzie też zaznaczono ,że nastąpiło przekrwienie ale to wszędzie w każdym narządzie ...dlaczego czy to normalne ...?

                    Wróciłam do sekcji szukając potwierdzenia bądz wykładnia,który wskazywałby na wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego lub na inną przyczyne śmierci ....co o tym sądzisz ?-ja wiem jesteś anestezjologiem ale ...mając takie doswiadczenie jak ty ....ciekawa jestem co byś odpowiedział.

                    Postanowiłam jeszcze raz napisac końcową epikryzę od seksjonującego -czy napiszesz mi co ty sądzisz ....czy może to jednak anafilaksja ?

                    "...WYKONANA SEKCJA ZWŁOK UJAWNIŁA WYBROCZYNY W POWŁOKACH CZASZKI PO STRONIE WEWNETRZNEJ ,PRZEKRWIENIE OPON ,PŁYN WYSIĘKOWY W OBU JAMACH BĘBĘNKOWYCH ,MASYWNY OBRZĘK MÓZGU,OBRZĘK TKANEK GARDŁA I OKOLICY WEJSCIA DO KRTANI,PRZEROST GARSICY,WYBROCZYNY NA OPŁUCNEJ ,OSIERDZIU I NA PRZEPONIE .PŁYN PRZESIĘKOWY KRWIŚCIE PODBARWIONY W OBU JAMACH OPŁUCNEJ,MASYWNY OBRZĘK I PRZEKRWIENIE PŁUC ZWĘŻENIE AORTY W OKOLICY CIEŚNI I W ODCINKU BRZUSZNYM ,WYBROCZYNY KRWIOTOCZNE W BŁONIE ŚLUZOWEJ ŻOŁĄDKA ,KREW PŁYNNĄ W ZATOKACH ŻYLNYCH OPONY TWARDEJ ORAZ W JAMACH SERCA I DUŻYCH NACZYNIACH .


                    Dużo tego...czy nie zadużo jak na dziecko ...czy to dlatego ze śmierc tak nagła ???/

                    Badanie histopatologiczne;
                    -w płucach przekrwienie i obrzek,dośc znaczne obszary ze zwiększoną komórkowością ,w oskrzelach i oskrzelikach na ogól bardzo znaczne ilosci ropy,pojedyńcze,niewielkie ogniska zapalenia wysiękowego otoczone zmianami krwotocznymi.

                    Sekcjonujący pisze też dziwną rzecz.....otóż że dziecko zmarło śmiercią dośc nagłą....i że doszło do tego u dziecka obarczonego zapaleniem płuc ....?

                    Dlaczego tyle ropy ?...ile czasu potrzebuje organizm aby ją wytworzyc ...? Czy w przeciągu paru godzin jakie żył po zabiegu ...w sensie utrzymywania go przez aparaturę ....moglo się aż tyle jej wytworzyc ...????

                    Czy potrzeba min dwóch dni po resucysystacji aby doszlo do wytworzenia jej ....czy wogóle tworzy się ona w czasie podjętych czynności reanimacyjnych ?

                    Czy może miał jakiś stan zapalny tych płuc ...czy był chory ...???/a podane anestetyki ...nie wiem ..nie rozumiem ...nie wiem czy to ma jakiś sens ?


                    Pozdrawiam CIĘ !

                    Ps.Będę wdzięczna za jakąkolwiek sugestie czy podpowiedz ...
                    • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.cg.shawcable.net 18.01.07, 06:48
                      Anatomopatolog pisze opinie ze smierc nastapila nagle. Ma na to dowody w
                      postaci obrzeku mozgu ,obrzeku pluc,wybroczyn krwawych na przeponie. Odnotowal
                      obrzekniete faldy naglosni ,oraz wejscie do krtani usiane wybroczynami krwawymi.
                      To sugeruje ze przyczyna smierci twojego dziecka bylo uduszenie. Totalna
                      obstrukcja gornych drog oddechowych.
                      Trauma w czasie reanimacji dziecka jest widoczna jako uszkodzenie miesnia
                      sercowego i tkanek w okolicach mostka. To jest normalne.
                      Lewa reka i przedramie zawieraja slady wkluc. Czasami jest to zwiazane z
                      wynaczynieniem krwi do tkanki podskornej co powoduje siniaki/podbiegniecia
                      krwawe. To jest normalne.
                      Zapalenie pluc-ty najlepiej wiesz czy twoje dziecko bylo zdrowe przed
                      zabiegiem. Zapalenie pluc nie zabija w nagly sposob. Jesli bym mial wybrac
                      pomiedzy dwoma opiniami patomorfologa to bym wybral obrzek pluc jako glowny
                      proces patologiczny. Pneumonia/zapalenie pluc moze byc wtornym procesem
                      nalozonym na obrzek pluc.
                      Wysypki na lewej rece nie bylo-to nie jest istotne w kontekscie smierci dziecka.
                      Co to znaczy przekrwienie-to znaczy ze narzady sa nasaczone krwia z powodu
                      wadliwej cyrkulacji krwi. W tej sytuacji z powodu naglej smierci i reanimacji.
                      Plyn w jamach oplucnowych-normalnie jest jego bardzo malo ,ale w stanch
                      chorobowych jak zatrzymanie krazenia i reanimacja gromadzi sie z powodu
                      niweydolnosc fizjologicznych mechanizmow. Dla twojej sprawy to jest bez
                      znaczenia.
                      Naczynia plucne i inne zawieraja krew-bo krew pozostala w organizmie po smierci
                      dziecka. To jest normalne. Patolog opisuje co widzi podczas sekcji na tym
                      polega jego praca.
                      Sekcja zwlok chyba nie wykryje wstrzasu anafilaktycznego. Jest to diagnoza
                      kliniczna.
                      Epikryza wskazuje na nagla smierc i byla to nagla smierc.
                      Ja sadze ze we wstrzasie anafilaktycznym nie bylo by przekrwienia narzadow ,tak
                      jak w smierci z uduszenia. Mozesz zadac pytanie - Jaka jest roznica w badaniu
                      posmiertnym miedzy uduszeniem a wstrzasem anafilaktycznym?
                      Czasami sepsa oraz zapalenie pluc postepuje bardzo szybko, moze wystarczyc
                      kilka godzin aby bakterie skolonizowaly pluca wypelnione krwia. Piorunujaca
                      sepsa.
                      Anestetyk dziecka nie zabil. Dziecko zginelo z powodu niedroznosci/obstrukcji
                      gornych drog oddechowych. Wskazuja na to wybroczyny krwawe na przeponie i
                      krtani. Male naczynka krwionosne pekaly ,gdy dziecko probowalo oddychac przy
                      zatkanej krtani. Przepona generowala bardzo duze wachania cisnienia w klatce
                      piersiowej przy zatkanej krtani. Doprowadzilo to tez do obrzeku pluc angielski
                      termin "negative pressure pulmonary edema".
                      Masz prawo wiedziec co bylo przyczyna smierci twojego dziecka.
                      Niedobrze rozumiana solidarnosc lekarzy krzywdzi ,bo lekarze nie biora na
                      siebie odpowiedzialnosci za bledy medyczne. To prowadzi do takiej sytuacji jak
                      twoja ,gdzie nie ma zamkniecia. Jesli nie uzyskasz tego na drodze sadowej w
                      miare szbko ,to zastanow sie czy warto. Ja tobie wytlumaczylem jak to widze z
                      anestezjologicznego punktu widzenia. Wine za smierc twojego dziecko ponosi
                      anestezjolog. Laryngospazm byl przyczyna niedotlenienia i naglej smierci.
                      Powodzenia.
                      anestezjolog
                    • Gość: Małgorzta Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 09:18
                      Pisałeś,że byłeś świadkiem wstrząsu anafilaktycznego...czy wiesz co bylo przyczyną tego wstrząsu,co wywołało tą reakcję ?.Czy oni przeżyli ? Czy stalo się to podczas zabiegu czy w innych okolicznościach ?

                      Pisałeś też,że leczyłeś laryngospazm ...po jak długim czasie od rozintubowania moze on nastąpic ...jakie zewnętrze objawy pacjenta zwracają twoją uwagę,że wiesz ,ze następuje zamknięcie krtani...przeciez kiedy następuje ekstubacja i wszystko jest ok odłączasz inną aparaturę ...jak długo obserwujesz pacjenta co decyduje o tym ,ze wiesz ,ze ratując należy ponownie zaintubowac,co zwraca twoja uwagę ,jak zaintubowac kiedy jest obrzęknieta krtań czy podajesz jakiś lek najpierw czy idzie zaintubowac ponownie w czasie obrzęku,czy wykonuje sie czasem w tym momencie tracheotomie[nie wiem czy dobrze napisałam]...wszak jest to odruch juz nie zależny od twoich działań ...nie masz na to wpływu ...czy inni anestezjolodzy zdają sobie sprawę z istnienia takich objawów ?Czy jest to reakcja tak rzadka ,że mają prawo o tym tylko słyszec ,a nie widziec ?

                      Pisałeś o Pani anestezjolog,że zrezygnowała z pracy po tragicznym wydarzeniu w jej życiu....czy ona wie co było przyczyna ,wszak to doświadczenie pozwolilo by aby jej wiedza uratowała wielu innych pacjentów ...ona majac ten wyjątkowy obraz przed oczami nie tylko z podręcznika ...byłaby wyjątkowym anestezjologiam...pomogłoby to jej w dalszej pracy i dzięki temu moze uratowała by jeszcze wielu pacjentów...

                      Mam nadzieje,że tak się stalo w przypadku mojego syna -że Pani anestezjolog dzięki tej tragedii bedzie wiedziec jak postępowac w takich przypadkach,że teraz juz nic jej niezaskoczy ,że wiedza jakiej doświadczyła pozwoli uratowac jeszcze wiele innych dzieci...
                      Szkoda tylko ,ze niechce za mną tego rozwiązywac -zostawiła mnie z tym wszystkim samą ...jak sądzisz czy ona wie co sie stalo ? ....a jeśli nie wie dlaczego nie chce sie dowiedziec przecież ta praca to jej życie-to równiez dla jej dobra .

                      Powiedz mi czy ty wogóle mieszkasz i żyjesz w Polsce...?
                      Lekarze nie rozmawiają tak z pacjentami ...co zreszta zauważyłeś po wypowiedziach niektórych internautów...?

                      Chciałabym Ci sie też zapytac ...czy będzisz tu zaglądac aby mi czasem pomóc ,w znalezieniu odpowiedzi ...bo albo nikt za mną niechce gadac,albo nie maja czasu czuję się też przezto odrzucona przez wasze środowisko -jest mi z twoja rozmową i przemyśleniami łatwiej .

                      Pozdrawiam cie anestezjologu.

                      Małgorzta.

                      • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.154.* 18.01.07, 16:51
                        Laryngospaz nastepuje natychmiast po ekstubacji pacjenta.
                        Jest to odruch majacy na celu zapobiezenie przedostanie sie ciala obcego do
                        tchawicy. Jest on wywolany podraznieniem krtani. Jego odmiana "stridor" jest
                        bardzo czesto obserwowany przez anestezjologow. Stridor to sytuacja ,gdy
                        powietrze przechodzi przez czesciowo zamknieta krtan. Swiszczacy oddech.
                        Laryngospazm - nie ma ruchu powietrz przez zamknieta krtan. Jest cisza
                        oddechowa.
                        Miesnie oddechowe pracuja bardzo ciezko ,aby przesunac powietrze przez
                        zamknieta krtan. Pacjent wykonuje ruchy oddechowe ,ale nie oddycha bo krtan
                        jest zamknieta przez laryngospazm. Dochodzi do obrzeku pluc bardzo szybko.
                        Niedotlenienie postepuje bardzo szybko. Nastepnie zatrzymanie akcji serca.
                        Laryngospazm nalezy natychmiast przerwac za pomoca jakiejkolwiek metody.
                        Najczesciej jest to podanie scoliny i intubacja tchawicy.
                        anestezjolog
                        • Gość: Małgorzta Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 11:20
                          Reasumując mimo wszystko to co wiem ...mam wątpliwosci ...czy był to laryngospazm...,ponieważ zbyt póżno dochodzi do reakcji po rozintubowaniu...owszem jest obrzęk krtani po sekcji ...ale nie mógł anestezjolog tak póżno zauważyc że jest cos nie tak .

                          Na wstrząs anafilaktyczny to też mi nie wygląda bo nie występuje tachykardia...a krótko trwały epizod z wysypką był bagatelizowany przez anestezjologa -prawdopodobnie dlatego ,ze nie miał zadnego związku z anafilaksją ...???

                          Nie jestem przekonana ani do jednego ani do drugiego ....że się udusił to fakt ,że obrzęk krtani też fakt ...wywołało to potem obrzęk płuc ....no dobra...ale co było tego przyczyna ...co się stalo że taka reakcja wystąpiła ...dlaczego właściwie odrazu obrzęk płuc ...dlaczego bradykardia ...dlaczego masaż serca był zupełnie nieskuteczny ...cóż za przyczyna spowodowała tak totalną depresjąę wszystkiego .???

                          Myślałam o POLISTYGMINIE ...???

                          Czy jeżeli by faktyczenie doszlo do zatrucia organizmu tym lekiem -to czy ten obraz nie pasował by bardziej...niż co kolwiek ...zauważ ,że cały czas nic się niedzieje ...ale dopiero po podaniu POLISTYGMINY ...dziecko doznaje jakiejs wysypki ....i w kilka minut po podaniu tego leku dziecko doznaje obrzęku płuc....

                          Po za tym po podaniu leku wybudzającego...coś musiało byc nie tak w ocenie anestezjologa ...dziecko musialo z początku stwarzac wrażenie jakby nie moglo się wybudzic....dlatego anestezjolog zdecydował się podac Naloxon....może i ten Nloxon na początku pomógł dlatego niby obraz wybudzenia był prawidlowy ...ale podanie SAMEJ POLISTYGMINY ...ZACZĘLO SWOJE DZIAŁANIE !

                          CZY TO MOŻE BYC OBRZEK PLUC SPWODOWANY ZATRUCIEM ..??/

                          Anestezjolog podkreśla...że dziecko nie budzilo żadnych wątpliwości ani zastrzen do momentu,gdy wystąpił obrzęk płuc...??..[to jego slowa].

                          Anestezjolog-zenał ,że nic się nie działo niepokojącego z dzieckiem do momentu wystąpienia obrzęku płuc ....wprowadzanie do znieczulenia ,cały czas trwania zabiegu -zadnych niepokojących objawów ,wszystkie parametry prawidlowe...zabieg przebiegał bez kompilkacji i opóźnien -po skończonej pracy operatora ....anestezjolog zaczął wybudzac dziecko....no i wciąż jest ok !!!

                          Anestezjolog ...najpierw odłączył gazy [podtlenek azotu]...dziecko pozostalo na tlenie z oddechem kontrolowanym.Po okolo 3 minutach podane były leki odwracające zwiotczenie tj; polistygmina.
                          Dziecko zaczęło się wybudzac...złapał swój rytm oddechowy.Po chwili został rozintubowany....[i tu w tym momencie winno nastąpic zamkniecie krtani ]

                          ...a anestezjolog pisze ze po rozintubowniu -akcja oddechowa prawidlowa,był jeszcze monitorowany [parametry prawidlowe]...leży dziecko jeszcze na stole...po okolo 5 minut [tak pisze !-jezeli to prawda!?]-zauważa lekki obrzęk tkanek miękkich gardła,wysypkę na policzkach,klatce piersiowej,i brzuchu.

                          ...dalej juz wiesz juz to pisałam -podała hydrocortisom i wapno...i powiedziala że nie raz takie objawy widziała ,że czasem występuja nie stwarzaja zagrożenia....

                          ...po podaniu leku objawy o których mowa wyżej natychmiast utąpiły

                          w ocenie anestezjologa po tym krótko trwałym epizodzie-u dziecka nic się nie zmienilo...pomimo ,że nie bylo zaintubowane stwierdzila ..oddech wydolny...reaktywnosc prawidlowa...

                          Wówczas podjęła decyzję o odłączeniu od monitorów i przwiezieniu dziecka na sale....


                          ...i dopiero wedy kiedy dziecko jest przekładane na wózek transportowy i myte na twarzy...anestezjolog zauważa ..."dośc dużą ilośc podbarwionej krwiście wydzieliny z nosa ....zawołała operatora myśląc ,że to komplikacja po jego działaniu .......wówczas wszystko dzialo się bardzo szybko ...wyciek zwiększył się wydzielina stała się pienista....dziecko zbladło...pogorszył się oddech...podłaczyli ponownie do monitorów...podłączyli do maski z tlenem...pogorszyło sie krążenie...czynnosc serca nie miarowa..i nie skuteczna...tętno bylo nie wyczuwalne....ponowna intubacja ...podjęcie czynności reanimacyjnych ...

                          Napisz co o tym sądzisz...???

                          Pozdrawiam .Małgorzata.








                          • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.149.* 19.01.07, 23:22
                            Laryngospaz jest to odruchowy skurcz miesni krtani powodujacy zamkniecie wlotu
                            krtani strunami glosowymi. Powietrze nie dostaje sie do pluc ani nie moze
                            opuscic pluc. Miesnie oddechowe pracuja bardzo ciezko starajac sie przesuwac
                            powietrze przez drogi oddechowe ktore sa zamkniete.
                            Prowadzi to do obrzeku pluc "negative pressure pulmonary edema". Laryngospazm
                            moze wystapic natychmiast po extubaji albo po kilku minutach. Do czasu gdy
                            dziecko nie ma normalnych odruchow (kaszlu,przelykania,wymiotny ang. "gag
                            reflex") laryngospazm moze wystapic. Proces wybudzania dziecka moze odroczyc
                            wystapienie laryngospazmu do czasu ,gdy ten odruch moze powstac ,to jest wtedy
                            gdy dziecko jest czesciowo wybudzone. Laryngospazm to patologiczny odruch ,tak
                            samo jak odruchowa bradykardia/odruch wasowagalny i dlatego musi byc rozpoznany
                            przez anestezjologa i leczony.
                            Leczenie naloxonem to dowod na problemy z oddychaniem.
                            Polistygmina podana sama prowadzi do skurczu oskrzeli/bronchospazm. Raz
                            widzialem bronchospazm po samej prostygminie tzn bez atropiny ,nie zabil
                            pacjenta. Przy bronchospazmie nie ma obrzeku pluc ,moze wystapic pozniej w
                            trakcie leczenia na intensywnej terapii.
                            Bradykardia wskazuje na hypoxemiczne zatrzymanie krazenia.
                            Bradykardia moze byc odruchem wagalnym.
                            Bradykardia musi byc leczona tlenem w pierwszym przypadku ,wagolitykami
                            (atropina) w drugim przypadku. Nie leczona bradykardia prowadzi do zatrzymania
                            krazenia i smierci mozgu.
                            Zapobieganie komplikacjom anestezjologicznym jest postawa pracy anestezjologa.
                            Zwykle ciag malych bledow prowadzi do smierci pacjenta.
                            • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 09:11
                              Drogi Anestezjologu...wierzę Ci -wygląda wobec tego na to że musiał to byc laryngospaz.
                              Chiałabym jeszcze sie zapytac o jedną rzecz ...otóż dokopałam sie też do kosultacji histopatologicznej preparatów mikroskopowych ...[ z prokuratury ]
                              Mam tu trochę wątpliwości -powiedz mi czy po tych opisach można domniemywac ,że u dziecka mieliśmy do czynienia z anafilaksją ??? Wiem też ,że mówienie wstrząs przez profesora wcale nie oznacza ,ze musi mówic o anafilaksji wszak mamy wiele rodzajów wstrząsów...ale najpierw napiszę ...nie mam kogo o to zapytac ...proszę odpowiedz mi co znaczą te wypowiedzi .

                              -w skrócie o płucach: .."w preparatach mikroskopowych z różnych obszarów płuc stwierdza sie cechy przekrwienia z obecnością wynaczynień do przestrzeni powietrznej i obecnoscia w niej również mniej lub bardziej wyrażonego obrzęku.W pojedyńczych miejscach spostrzega się obecnośc błon szklistych oraz niewielkich skupiska makrofagów i jednojądrowych komórek w świetle pęcherzyków płucnych .W niektórych preparatach widoczne są ogniska nadzianki krwawej oraz obecnośc dośc licznych skupisk granulocytów obojętonchłonnych w świetle pęcherzyków.W tych miejscach znajdujących sie tam oskrzelach spostrzega się w obrębie treści białkowej granulocyty obojętnochlonne.W obrębie światła oskrzeli obserwuje się treśc białkową przemieszaną ze złuszczonymi elementami nabłonka wałeczkowego oraz krwinkami czerwonymi .W obrębie tkanki łącznej międzypłatowej widoczny jest płyn obrzękowy i czasem niewielkie wynaczynienia krwi oraz obecnośc pojedyńczych jednojądrowych komórek.Sciana samych oskrzeli szczegolnie dużych jest niekiedy objęta miernie nasilonym naciekiem z jednojądrowych komórek.W przestrzeni okolo oskrzelowej obserwuje się czasem pomnożenie komórek ukladu chlonnego.Naczynia krwionośne maja zachowana strukturę są poszerzone i przepełnione krwią.W całosci obraz zmian mikroskopowych w obrębie płuc przemawia za obrzękiem i ostrym przekrwieniem z wynaczynieniami do przestrzeni powietrznej i obecnością błon szklistych...."

                              Tyle o plucach -zastanawiją mnie te wynaczynienia do przestrzeni powietrznej -co mogą oznaczac ?...a co z poszerzonymi naczyniami krwionosnymi ...czy one mają tu znaczenie ?...czy w tym preparacie mamy jakiś obraz wstrząsu -czy nie mam ten obraz zwiazku z anafilaksją ???...czy można domniemywac ,że mogło też w którymś momencie dojśc do anafilaksji ...czy jest to opis ,który nam nic nie daje...?...czy coś potwierdza -czy wyklucza...???


                              Trzustka-.."stwierdza się czasem wynaczynienia krwi ...obecnosc nacieku zapalnego zbudowanego z granulocytów i komórek typu limfocyta..obserwuje się wykładniki obrzęku ...w całości obraz zmian mikroskopowych przemawia za obrzękowa postacia śródmiąższowego procesu zapalnego trzustki."

                              Neka-;.."..kłębki nerkowe w stanie lobulacji w większości niedokrwione ...naczynia wlosowate szczególnie części rdzennej są poszerzone i niekiedy przepoełnione krwią .Obraz zmian mikroskopowych przemawia za wczesną fazą tzw.nerki wstrząsowej..." ???
                              Jak mam to rozumiec ...?....o jakim wstrząsie on tu mówi ???
                              Czy on ma na myśli jednak wstrząs anafilaktyczny ???

                              Serce;.."...obserowane zmiany pozwalaja stwierdzic wczesne rozsiane uszkodzenie pojedyńczych grup mięśnia sercowego ...struktura naczyń prawidłowa ...a światlo wypełniaja niekiedy krwinki czerwone.."

                              Mózg;.."w całości obraz zmian przemawia ...za obecnoscia obrzęku i nielicznymi krwinkotokami w przestrzeni okolonaczyniowej...naczynia krwionośne mją zachowana stukturę chociaż w jednym stwierdza sie obecnośc nacieku zapalnego z jednojądrowych komórek."

                              Nadnercza...np. pojedyńcze drobne wynaczynienia...
                              Wątroba...np;w obrębie sinusoidów zaleganie krwinek czerwonych...

                              To wszystko ...czy jesteś w stanie mi na to odpowiedziec..??
                              Czy widzisz tu nie jasności ...na co powinnam zwrócic uwagę ...czy jest tu jakis dowód na anafilaksje ?

                              Pozdrawiam Cię !

                              Dziękuje że do tej pory odpowiadzsz mi na pytania !

                              Małgorzta.


                              • Gość: Pokrzywdzona Re: A kogo to obchodzi!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 10:15
                                PISZCIE SOBIE NA PRV BO JUŻ TO JEST NUDNE!!!!!!!
                              • Gość: też anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 00:11
                                droga Pani znieczulam dzieci od dobrych 20 lat i wiele juz widziałem, anestezja
                                to nie algorytmy i wyliczanki, tu nie ma ścisłych reguł, człowiek jest istotą
                                bardzo skomplikowaną, a my wkraczamy z chemią w największe tajemnice tej istoty
                                czyli w działalność ośrodkowego układu nerwowego, nie ma dwóch takich samych
                                znieczuleń tak jak nie ma dwóch takich samych osób. A wracając do pani pytania
                                obraz przedstawiony w badaniach histopatologicznych przemawia za ciężkim
                                ogólnoustrojowym wstrząsem, ale czy anafilaktycznym? Nie da sie wykluczyć. Aha
                                lignocaina czy też lidocaina (to synonimy) może wywołać wstrząs anafilaktyczny
                                (dlatego też odstępuje si e od podawania jej jako środka miejscowo
                                znieczukającego przy iniekcjach domięśniowych u dzieci). Mabxon nie istnieje,
                                pewnie rzeczywiscie chodziło o Naloxon, który podaje sie zawsze gdy są kłopoty
                                z wybudzeniem, odwrócenie działania opiatów zmniejsza depresję układu
                                oddechowego. Szanuję pani ból i dążenie do poznania prawdy, ale być może,
                                jednoznaczna prawda w tym przypadku po prostu nie istnieje.
                                • Gość: Małgorzta ...do też anestezjolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 14:37
                                  Lidokaina jako przyczyna ewntualnej anafilaksji jest wykluczona rozmawiałam z biegłym na sprawie -ponieważ biegły stwierdził ,że nie moze ona byc raz lekiem ,który najpierw wywołuje ciężką postac wstrząsu,a potem po wezwaniu R -ratownik podczas reanimacji podał jej 30 mg ...i udało mu sie wyreanimowac chłopca[50 uderzeń]...także lidokaina była właściwie lekiem biorącym udział w ratowaniu tego życia.

                                  Thiopental -ewentualny podejrzany o wywołanie takiej reakcji dla mnie tez jest malo przekonywujący -podany na samym początku wprowadzania winien przy tak ciężkiej postaci i piorunującym przebiegu moim zdaniem zadziałac góra kilka minut po podaniu [ tym bardziej ,że podany iv ]...a przecież mój syn był już po zabiegu przygotowywany [myty na twarzy] do wywiezienia z sali operacyjnej.

                                  Nic nie budzilo zastrzeżeń ...w momencie tego przygotowywania wystąpił masywny obrzęk płuc ....jakim cudem ,dlaczego ?...to jest skutek czegoś ...co moglo byc przyczyną wywołania obrzęku płuc ?

                                  Małgorzata.
                              • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.155.* 22.01.07, 16:59
                                Tak samo jak podczas sekcji zwlok anatomopatolog opisuje co widzi ,tak samo
                                histopatolog opisuje co widzi pod mikroskopem. Te opisy sa zgodne. Pluca sa
                                obrzekniete makroskopowo i pod mikroskopem , to samo dotyczy mozgu.
                                Nerka wstrzasowa ,to nerka niedokrwiona z powodu wstrzasu. Po smierci mozgu
                                przez jakis czas organizm byl podtrzymywany za pomoca intensywnej terapii,
                                dlatego widoczna jest nerka wstrzasowa w badaniu histopatologicznym.
                                To nie ma nic wspolnego ze wstrzasem anafilaktycznym. Wstrzas anafilaktyczny
                                jest diagnozowany klinicznie. We wstrzasie anafilaktycznym zawsze wystepuje
                                tachycardia.
                                Badanie histopatologiczne powinno byc interpretowane w kontekscie obserwacji
                                klinicznych przez histopatologa. Ja nie jestem histopatologiem.
                                Powodem zgonu dziecka byla hipoksemiczma bradykardia spowodowana niedroznoscia
                                gornych drog oddechowych ,czyli laryngospazm.
                                Wystarczy doslownie kilka minut (2-5) nieuwagi ,aby laryngospazm doprowadzi do
                                obrzeku pluc ,a kilka minut pozniej do zatrzymania akcji serca.
                                • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 13:25
                                  Piszesz ,że wstrząs anafilaktyczny jest diagnozowany klinicznie.
                                  Zebrałam w całosc objawy kliniczne;

                                  -a wiec zostają odłączone gazy usypiające dziecko pozostaje na tlenie po ok 3 minutach zostaje podana polistygmina
                                  ...dziecko zaczęło się wybudzac,złapał swój rytm
                                  ...akcja oddechowa prawidlowa...po chwili został rozintubowany,
                                  ale jeszcze monitorowany

                                  ...po okolo 5 minutach wystąpił lekki obrzęk tkanek miękkich gardła ,wysypka na policzku,klatce piersioweji brzuchu [podano hydrocortison i calcium]

                                  po kilku minutach obrzęk i wysypka ustąpila [anestezjolog mówi ,ze takie objawy u dzieci często obserwował i ,że nie stwarzają zagrożenia i szybko ustępują.

                                  Skoro monitory wskazywały ,ze nic sie nie dzieje a wyżej opisane objawy ustąpily ,a oddech był wydolny postanowiła odłaczyc chlopca od monitorów...

                                  [...dziecko leżało na stole zastanawiam sie czy to moze byc ten moment kiedy wystąpił laryngospazm...nasuwa mi sie mysl ,ze mógł na chwile zostac sam [przeciez wszystko było ok ] ..]

                                  - i podjęła decyzje o przeniesieniu dziecka na wózek transportowy-dziecko w tym momencie bylo myte na twarzy..
                                  -i
                                  dlatego anestezjolog dopiero zauważył cokolwiek kiedy był przy dziecku w momencie mycia na twarzy...

                                  ...wszak tak nie wiele trzeba czasu to są sekundy od zmknięcia kratani do obrzęku płuc ...na skutek tego tak jak piszesz następuje zatrzymanie krążenia ...tak bradykardia [hipoksemiczna na skutek wyżej opisanych zdarzeń dochodzi w org. do hipoksemi] ]...tego nie idzie juz powstrzymac to jak domino ...

                                  -zauważa dosc duża ilośc podbarwionej krwistej wydzieliny z nosa [operator stwierdza ,że to nie po jego działaniu]

                                  -wyciek zwiększył się.. po zajrzeniu do gardła i naciśnięciu szpatułką stwierdzili,ze wydzielina stała się pienista i jest jej coraz wiecej i więcej

                                  -wtedy to dziecko zbladło
                                  -następnie pogorszył sie oddech
                                  -podłączenie do monitorów
                                  -podłączenie do maski z tlenem
                                  -pogorszyło sie krążenie
                                  -czynnosc serca nie miarowa i nieskuteczna
                                  -tętno nie wyczuwalne
                                  -decyzja o ponownym zaintubowaniu

                                  ..."wiedzieliśmy ,że zaczął się obrzęk płuc..."-słowa anestezjologa.

                                  Podjęliśmy czynności reanimacyjne ...

                                  Potem ponownie podano hydrocortison i w trakcie reanimacji podawana była adrenalina ...o nie zrozumiałym dawkowaniu

                                  -prowadzono masaż serca ...operator pisze tendencje do bradykardii ...wymuszona praca serca .." jak robiłem masaż serca to był zapis na monitorze ...jak przestawałam robic masaż..zapis znikał...'

                                  -adrenalina podawana w czasie wstrząsu anafilaktycznego ma decydujące znaczenie ...a ją podano tylko podczas reanimacji ...myślę ,że gdy ratowano moje dziecko nikt nie brał pod uwagę anafilaksji,w szpitalu przecież też wdrożono leczenie przeciwobrzękowe i krążeniowe

                                  Czy to sa wystarczające dowody na potwierdzenie wystąpienia anafilaksji...?

                                  Moim zdaniem one są płytkie ...a gwałtownosc tego przeraża i moze nasuwac mysl o anafilaksji...ale myślę ,ze masz rację ,że to raczej laryngospazm .

                                  Ten moment ..po odłączeniu od wszelkiej aparatury ...a przed przełozeniem dziecka na wózek transportowy to był czas gdzie dziecko mogło faktycznie na chwilę zostac samo ono przecież było ok ...

                                  Anestezjolog mógł zajrzec do innego dziecka na chwile wiem ,że bylo obok ...gdy wrócił dziecko było przekładane na wózek i myte na twarzy...wtedy właśnie spostzegł ową pianę ... to przecież efekt obrzęku płuc ...nie objaw czy wykładnik anafilaksji ...

                                  Myslisz ,ze tak to mogę widziec ...,że moge usprawiedliwic fakt ,ze patrząc na dziecko niczego wcześniej nie widziała...bo dziecko nie budziło żadnych wątpliwosci i zajrzała do innego malego pacjenta.

                                  Nie mozliwe wobec tego aby cały czas była i nie widziała skurczu krtani ...
                                  musiała na chwile wyjsc...?/

                                  Małgorzata.


                                  • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.cg.shawcable.net 24.01.07, 03:13
                                    Ekstubacja dzieci nie jest taka sama jak ekstubacja doroslych.
                                    Dzieci ekstubuje sie na dwa sposoby: gleboko uspione ,albo po wybudzeniu.
                                    Z twojego opisu trudno wywnioskowac ,ktora metoda ekstubacji zostala wybrana.
                                    Jest to wazne ,bo taki sposob ekstubacji zmniejsza ryzyko laryngospazmu.
                                    • Gość: Małgorzta Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 11:23
                                      Mam tylko taki opis...tzn.

                                      -najpierw zostały odłączone gazy usypiające...
                                      -dziecko pozostalo na tlenie...
                                      -po okolo 3 minutach podana została polistygmina
                                      -zaczął sie wybudzac ...złapał swój rytm...
                                      -po chwili został rozintubowany


                                      Dysponuje jeszcze takim opisem -wypowiedz anestezjologa na sali sądowej ...
                                      -"...zabieg laryngologiczny przebiegał normalnie,następnie przystąpiliśmy do wybudzania chłopca,to wybudzanie też przebiegalo nomalnie.Chlopiec szybko sie wybudzil.Nic nie wskazywało na jakiekolwiek powikłania.Wszystkie odruchy u chlopca które są konieczne do oceny przy rozintubowaniu byly u chlopca,był równiez samodzie4lny oddech.Chlopiec został odessany z wydzieliny ,że by nie doszlo do zachłyśnięcia przy rozintubowniu ,jest to dziłanie rutynowe.Przez kilka minut po rozintubowniu oddychał na maseczce z tlenem jest to tez rutynowe.W PEWNYM MOMENCIE DZIECKO UAKTYWNILO SIE RUCHOWO ,USIADLO PRÓBOWALO ZERWAC TĘ MASECZKE Z TLENEM,PRZESZKADZAŁA MU TA MASECZKA Z TLENEM.NAWET ZŁAPAŁ MNIE ZA SZYJE ...oceniłam te aktywnosc jako dobrą...podjełam decyzję o odłaczeniu od monitorów ...i przewiezieniu na sale chorych ...dziecko w trakcie przenoszenia na wózek transportowy ...chlopiec bardzo zbladł ,zrobil sie apatyczny...stan pogarszał sie z chwili na chwile ...pojawiła sie duza ilosc wydzieliny z dróg oddechowych,pojawila sie niewydolnośc oddechu,...po odssyaniu ponownie zaintubowano...zauwazylismy zaburzenia rytmu serca...po jakiejś chwili nastąpilo zatrzymanie krążenia...podjęliśmy akcje reanimacyjną.

                                      Wypowiedz pielęgniarki ..."Dziecko po rozintubowaniu usiadło na stole zabiegowym.Był swiadomy.To ,że przełożyliśmy go na wózek spowrotem do pozycji leżącej to normalne działanie ...

                                      Myślę ,że tu mamy opis faktycznie laryngospazmu ...dla mnie to nie jest normalne wybudzanie ....to szarpanie maski z tlenem i nagłe uaktywnie w takiej postaci ,że az kogos dziecko łapie za szyję ....to dziwne ??

                                      Czy dobrze myślę ,że to moment laryngospazmu fałszywie odczytany przez anestezjologa jako wybudzenie ....???
                                      • Gość: PROŚBA!!!! Re:Idzcie na Prywatne poczty!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 12:04
                                        Bo taki dialog,jest nie na miejscu,trochę zrozumienia.
                                        • Gość: Małgorzata Re:Idzcie na Prywatne poczty!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 17:08
                                          ...hm .
                                          ...ale od września tu nikt prawie nie gada -tylko my .
                                          Zobacz na daty ... tylko czasem wejdzie tu ktoś.
                                          Wiesz- może to pomoze też innym anestezjologom...może takim mamą jak ja .
                                          Naprawdę to tak przeszkadza ?

                                          Małgorzta.
                                          • Gość: Paweł Z. Re:Idzcie na Prywatne poczty!!! IP: *.as.kn.pl 24.01.07, 21:15
                                            Ja również sądzę, że ten wątek jest bardzo przydatny.
                                            Wiele daje choćby ta wiedza, że znieczulenie ogólne może spowodować poważne
                                            powikłania. Nie każdy ma taką świadomość. Pozwoliłem sobie nawet kiedyś włożyć
                                            link do tej dyskusji na wątku poświęconym zabiegom stomatologicznym w
                                            znieczuleniu ogólnym na forum o dzieciach. Często rodzice decydują się na
                                            zapłacenie pieniędzy za anestezę podczas zabiegów, które w rzeczywistości nie
                                            wymagają żadnego znieczulenia ze względów czysto medycznych lub wymagają tylko
                                            znieczulenia miejscowego. Nie mają przy tym świadomości, że taka decyzja wiąże
                                            się z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za ewentualne skutki negatywne
                                            wynikające błądź z błędów lekarza, bądź z rzadkich powikłań.
                                            Uważam, że anestezjologowi należą się wyrazy głębokiego szacunku za to, że
                                            poświęca Ci tak wiele czasu, którego pewnie nie ma - jak każdy z nas - w
                                            nadmiarze. I za to, że nie bierze udziału w tej specyficznej lekarskiej
                                            solidarności zawodowej, która każe przekręcać podstawowe fakty, byleby tylko
                                            ochronić kolegów po fachu przed odpowiedzialnością. Nie chodzi przecież o kary,
                                            ale o szukanie prawdy. Jeśli ktoś z góry przyjmuje, że nie zależy mu na
                                            prawdzie, ale na chronieniu siebie lub kolegi po fachu, to wiadomo, że prawdy
                                            nie znajdzie. IMO za opinie biegłych, które - jak napisał anestezjolog - warte
                                            są mniej niż papier, na których są napisane, sąd nie powinien płacić. Co więcej,
                                            uważam, że takiego biegłego należy skreślić z listy biegłych, skoro jego
                                            wypowiedzi jako biegłego są niewiele warte.
                                            A co do spraw procesowych... Specjalizuję się w kilku różnych dziedzinach, moim
                                            zadaniem jest właściwie bez przerwy poszerzanie w nich swojej wiedzy. Słowa
                                            anestezjologa na pewno bardzo Ci pomagają, ale nie mają znaczenia dowodowego.
                                            Ale przecież wiedza lekarska nie jest żadną wiedzą tajemną. Jest ona opisana w
                                            wielu podręcznikach, zapewne materiałach dostarczanych przez producentów leków,
                                            opisach badań klinicznych, materiałach dystrybuowanych na sympozjach itp. itd.
                                            Czy anaestezjolog nie mógłby Ci wskazać tego typu źródeł? Mogłyby one zostać
                                            przedstawione jako dowód w sprawie i stanowić podstawę do zakwestionowania
                                            opinii biegłych. Jeśli na przykład producent preparatu stwierdza w swoich
                                            materiałach, że lek należy stosować łącznie z innym lekiem, bo inaczej jest on
                                            trucizną, to słowa biegłego, że jest inaczej, będą dla każdego racjonalnie
                                            myślącego sądu raczej mało wiarygodne.
                                      • Gość: anestezjolog Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: 139.48.155.* 24.01.07, 17:29
                                        Z tego opisu ekstubacji wynika ze chciano ekstubowac dziecko po wybudzeniu ze
                                        znieczulenia. Odruchy: kaszlu,wmiotny i przelykania musza byc obecne przed
                                        ekstubacja po wybudzeniu ze znieczulenia. Znamienna jest cisza po ekstubacji
                                        dziecka. Ta cisza do dowod na obstrukcje gornych drog oddechowych. Krtan jest
                                        zamknieta przez laryngospazm i dlatego dziecko nie kaszle i nic nie mowi po
                                        ekstubacji.
                                        Cisza oddechowa po ekstubacji jest dowodem na laryngospazm.
                                        Aktywnosc motoryczna dziecka byla spowodowana glodem powietrza.
                                        Anestezjolog jest odpowiedzialny za droznosc drog oddechowych pacjenta po
                                        ekstubacji do momentu calkowitego wybudzenia pacjenta ze zieczulenia.
                                        • ania.76 Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. 24.01.07, 17:44
                                          Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu.
                                          Podziwiam Małgorzatę za to, że tak uparcie dąży do poznania prawdy, chylę
                                          czoła przed Anestezjologiem za bezinteresowną pomoc i zrozumienie.
                                          Jesteście oboje WSPANIAŁYMI LUDŹMI.
                                          Małgosiu, jestem mamą 3 letniego chłopca, przed nami zabieg wycięcia trzeciego
                                          migdałka. Napisz mi prosze, czy zabieg u Twojego Synka wykonywany był we
                                          Wrocławiu?
                                          Pozdrawiam serdecznie, życzę Wam wszystkiego dobrego.
                                          Ja dzięki tej wymianie myśli dowiedziałam się wielu bardzo mądrych i
                                          przydatnych rzeczy, uważam, że wszystko jest jak najbardziej na miejscu, kto
                                          nie chce niech nie czyta, proste.
                                          Pozdrawiam , Ania
                                          • Gość: Małgorzata Re: ...mam już częśc nowej ekspertyzy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 19:59
                                            Dziękuję, bardzo Ci dziękuje anestezjologu ...teraz wiem to był moment kiedy nastąpił laryngospazm-to są mozna powiedziec objwy kliniczne jego wystąpienia .
                                            Dostałam wezwanie ...rozprawa 05.02.2007r. -sąd prawdopodobnie chce zakończyc sprawe nie odpowiedzial na nasze pismo odnośnie powołania biegłego anestezjologa do sprawy...sadzę ,że jest przekonany o słusznosci obecnej opini.

                                            Mam wiedze ,która sie ze mna podzieliłeś teraz będę musiała przekonac sąd ,że się myli i podważyc obecna ekspertyze ...czy oni mnie bedą słuchac ...czy potraktuja poważnie...bedę wnosic o powołanie biegłego z zakresu anestezji dziecięcej...

                                            Musze to wszystko sobie poukładac pokolei wg.ważnosci ,wg,zdarzeń ,które wystąpily ,wg.dowodów jakie podważają słowa biegłego...nigdy nie myślałam ,że bedę to musiała robic ...zdaje sobie sprawe ,że jesli nie podołam to obciążą moje dziecko ciężkim rozpoznaniem...a to pójdzie w ślad za moimi córkami.

                                            Pozdrawiam cię anestezjologu .
                                            Małgorzata.
                                          • Gość: Małgorzata ....do Ania76 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 20:18
                                            Dziękuje Ci Aniu ,za dobre słowo...cieszę się ,że i tobie w czymś pomogła ta rozmowa ...ja tez sądzę ,że anestezjolog ,który ze mną rozmawia to wspaniały człowiek ...bardzo mu dziękuje ,że poświęcił mi swój czas i wiedzę ...

                                            Droga Aniu mój syn miał usuwany migdałek w Poznaniu...

                                            Nie martw się u was napewno będzie wszystko dobrze ...!

                                            Moj chrześniak ma 7 lat i też musi miec usunięte migdałki i to wszystkie trzy...i na dodatek zabieg ma sie odbyc 06.03 ...tak jak wtedy kiedy mój syn miał 7,5 roku i 06.03 wstawilismy sie na zabieg ...Aniu to sie raczej nie zdarza ...bądź dzielna i bądź dobrej myśli ...

                                            Powodzenia i życze Wam zdrowia.

                                            Małgorzata.
                                            • Gość: Małgorzata. Re: ....do Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 22:03
                                              Pozdrawiam Cie i cieszę sie ,że masz podobne zdanie jak my to fakt ,że musze przedstawic dowody ...a jestem tylko mamą ,sąd mi na słowo nie uwierzy ...ale jeśli jest niezawisły ,a powiem to czy napiszę z sensem powołując sie na te same dowody co biegli to znaczy mat.z prokuratury czy protokoły z rozpraw w tym sądzie przedstawie moja wiedze medyczną odnosnie tego przypadku w dostepny sposób jak to zrobił anestezjolog dla mnie i wniose o zweryfikowanie tego przez powołanie biegłego anestezjologa ...może Wysoki Sad będzie miał wątpliwości...może ? Jeżeli będzie chciał poznac prawde ze mna .

                                              Trochę nie na nasze realia ...co ?

                                              ...ba nawet gdyby mi sie to udalo ...to nie mam gwarancji ,że powołany ekspert dziecięcy będzie chciał widziec to co my widzimy...ale przedstawiona wiedza medyczna może go blokowac w podtrzymaniu poprzedniej opini...wszak będzie musiał jakos wytłumaczyc ,że nie mam racji.

                                              Może sama siebie oszukuje i wierze w nie takie pojęcie prawdy ,sprawiedliwosc,nie zawisłosc ...pewnie tak -moze nie jestem z tego świata...nie pojete jest dla mnie jak to wszystko funkcjonuje nie opierajac sie na prawdzie.

                                              Dziękuje ,ze tu zajrzałeś ,że zaintersowała cie ta sprawa ....jest mi z tym raźniej i nie czuje sie z tym taka samotna.

                                              Pozdrawiam i życzę Ci sukcesów.
                                              Małgorzata.

                                              • Gość: Paweł Z. Re: ....do Paweł IP: *.dint.wroc.pl 25.01.07, 08:32
                                                Jestem z Tobą, ponieważ po pierwsze nie potrafię sobie nawet wyobrazić bólu,
                                                jaki czułaś i zapewne nadal czujesz. Ludzie, nawet obcy, powinni wspierać się w
                                                trudnych chwilach. Po drugie zaś, uważam, że chęć szukania prawdy zasługuje na
                                                uznanie.
                                                Z tego też powodu odczuwam głęboki szacunek dla anestezjologa, który pomaga Ci
                                                dojść do prawdy i zrozumieć to, co się stało.
                                                Jeśli zaś chodzi o to, co napisałem, to każdy z nas zdobywa przez lata wiedzę z
                                                książek. Na pewnym poziomie szczegółowości zwykłe podręczniki to za mało.
                                                Trzeba użyć innych metod zdobywania wiedzy. W przypadku lekarzy jest to
                                                najczęściej praktyka pod okiem bardziej doświadczonych kolegów. Nie znaczy to
                                                jednak, że nie istnieją materiały pisane na dany temat. Czasem są trudno
                                                dostępne, ponieważ nie są publicznie dystrybuowane lub są publikowane w
                                                czasopismach o wąskim zasięgu, ale istnieją. Dotyczy to medycyny, tak jak i
                                                każdej innej dziedziny wiedzy.
                                                Do słowa pisanego każdy wykształcony człowiek ma szacunek. Dotyczy to także
                                                sądu. Prawnik przez lata uczy się, zapamiętując treść podręczników. Z tego, co
                                                napisał anestezjolog, wynika, że opinie biegłych nie są w jakimś stopniu zgodne
                                                z wiedzą medyczną, którą on posiada. Jeśli jednak nie powołasz się na źródła
                                                pisane, opisując te wątpliwości, lecz tylko na swoją wiedzę, którą czerpiesz od
                                                anestezjologa, to - jak sądzę - dla sądu będzie to zbyt mało wiarygodne.
                                                Naturalną postawą każdego człowieka jest zaś niechęć do przyznania się do
                                                błędu. Nie możesz raczej oczekiwać - obym się mylił - że biegły przyzna się do
                                                błędu. Raczej będzie chciał utopić wątpliwości w morzu fachowych terminów, na
                                                co Ty nie będziesz miała żadnej obrony.
                                                Dlatego też myślę, że dobrze by było, gdybyś swoje wątpliwości podbudowała
                                                artykułami fachowymi, podręcznikami akademickimi, materiałami dostarczanymi
                                                przez producenta leków. Można prosić o uznanie tego rodzaju dokumentów jako
                                                dowodów w postępowaniu sądowym. Biegły również będzie pewnie bardziej skory do
                                                zmiany opinii, jeśli jego słowa będą leżały w sprzeczności z podręcznikiem
                                                akademickim lub publikacją uznanego specjalisty z zakresu anestezy dziecięcej.
                                                Dlatego właśnie sugerowałem anestezjologowi, by - jako fachowiec - wskazał Ci
                                                tego rodzaju materiały. Myślę, że dla Twojej sprawy może mieć to znaczenie.
                                                Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam Ciebie i anestezjologa.
                                                • Gość: Małgorzata Re: ....do Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 10:39
                                                  Tak rozumiem Paweł ...będzie to bardziej wiarygodne dla Sadu.
                                                  Mam niektóre podręczniki...z nich czerpałam wiedzę ...ale np.wiedziałam o polistygminie że trzeba ja podawac z atropina ,wiedziałam dlaczego z atropina ...ale podrecznk jeden i drugi z którego uczą sie przysli anestaejolodzy nie mówi nic co sie stanie gdy podasz ją sama ...wiedziałam ,że jest źle ,ale nie wiedziałam czym to grozi czy to jest tak ważne ...a okazuje sie ,że czysta polistygmina to trucizna...

                                                  Tak samo wiedziałam o tachykardii,która występuje w anafilaksji...o wstrząsie to jest wogóle mało wszędzie...wiem ,że to częstoskurcz....wciąż mi nie pasowało bo w dokumentach jest mowa o bardykardii ...czasem bałam sie użyc tego co wiem ...bardzo mi brakowało rozmowy takiej jak prowadził za mna naestezjolog ...ponieważ to czego sie nauczyłam nie wiedziałm czy dobrze rozumiem...

                                                  Przygotuje wswzystko co mam ,aby potwierdzi to co mówię ....to wszystko jest szalenie trudne...ta wiedza medyczna ...a teraz musze pomyślec jak adwokat.

                                                  ...ta odpowiedzialnośc zwłasza anestezjologa ...jest przeogromna ...słuchaj on nawet jak wszystko zrobi dobrze nawet jak nie popełni najdrobniejszego błędu...i tak nie ma gwarancji ,że nic się nie stanie i pacjent przeżyje...tak jak pisał ..."też anestezjolog.." wkracza się z chemią w zakamarki do tej pory nie dokońca odkrytego ukł. nerwowego...spodziewac sie można wszystkiego ...

                                                  Pozdrawiam Cie Paweł ,dzięki ,że mi doradzasz.
                                                  • Gość: Paweł Z. Re: ....do Paweł IP: *.dint.wroc.pl 25.01.07, 13:28
                                                    W Internecie nie znalazłem ulotki produktowej polistygminy, ale są ulotki
                                                    neostygminy, np. www.americanregent.com/PDF_For_Products/Neostigmine%
                                                    20IN0033%20Rev%209-02.pdf
                                                    W Internecie znalazłem też artykuły, które potwierdzają słowa anestezjologa.
                                                    Gdyby wskazał Ci podobne polskie źródła dostępne np. w czytelni AM, mogłabyś
                                                    prosić o włączenie ich do materiału dowodowego.
                                                    Może spróbuj poprosić producenta o ulotkę produktową polistygminy. Pewnie da
                                                    się też załatwić ją w jakiejś aptece.
                                                    Myślę, że ponieważ na logikę zrozumiałą dla sądu największą wiedzę o produkcie
                                                    ma jego producent, możesz zastanowić się nad wniesieniem wniosku dowodowego nad
                                                    dopuszczeniem dowodu z wyjaśnień producenta leku (Pliva?) na temat możliwości
                                                    wystąpienia efektów niepożądanych u Twojego synka w wyniku zastosowania leku
                                                    niezgodnie z zaleceniami (tj. bez atropiny).
                                                  • Gość: Paweł Z. Re: ....do Paweł IP: *.dint.wroc.pl 25.01.07, 17:14
                                                    To jeszcze raz ja. W celu odprężenia jeszcze raz przeprowadziłem drobny
                                                    internetowy research.
                                                    Tu jest ulotka, o którą chodzi:
                                                    www.jestemchory.pl/lek.via?id=105094&str=26&l=p&r=h&VSID=f5b9f6f8cb98119cc8a39e1a3ac0d79d
                                                  • Gość: Małgorzata Re: ....do Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 18:01
                                                    Dzięki Paweł-link zapisałam.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ewa Re: ....do małgorzaty IP: *.asta-net.com.pl 26.01.07, 12:25
                                                    tylko nie odpuszczaj wspieram cie duchowo
                                                  • w50 Re: ....do małgorzaty 26.01.07, 12:57
                                                    Ja też całym sercem jestem z Tobą, nie poddawaj się walcz. Ja wiem co to
                                                    znaczy, sama walczę z lekarzami,moja córka już ponad 4 lata jest w śpiączce, z
                                                    powodu ich błędu, bardzo to trudne, ale się nie poddaję ,i Ty się nie
                                                    poddawaj!! Ja mam sprawę 31 stycznia.
                                                  • anna6131 Re: ....do małgorzaty 27.01.07, 07:35
                                                    Malgorzato, nawet nie wiesz, jak bardzo Cie rozumiem i jak serdecznie
                                                    wspolczuje. Poplakalam sie, czytajac Twoja korespondencje z Anestezjologiem.
                                                    Trzymaj sie i walcz! Ja tez walcze z pewnymi panami doktorami i kiedys opisze
                                                    dokladniej moja sprawe. Ale moja sprawa dotyczy tylko mnie, nie moich bliskich.
                                                    Gdyby dotyczyla dzieci - chyba zabilabym winowajcow, nie doczekaliby procesu.
                                                    Dlatego podziwiam Cie i bede sie modlic, bys doszla do prawdy na temat smierci
                                                    synka i wygrala sprawe w sadzie. Tylko tyle, niestety, mozesz zrobic dla Twego
                                                    dziecka i dla innych dzieci - przyszlych pacjentow takich s....synow, jak ci,
                                                    ktorzy przyczynili sie do Twojej tragedii. Czy moglabys zainteresowac swoja
                                                    sprawa dziennikarzy? Podaje ci tez internetowy adres Stowarzyszenia Pacjentow
                                                    PRIMUM NON NOCERE, zalozonego przez wspanialego czlowieka, dr Adama SANDAUERA.
                                                    Jest to stowarzyszenie ludzi, ktorzy stali sie ofiarami bledow lekarskich:
                                                    www.sppnn.org.pl
                                                    Wejdz na strone, opisz swoj przypadek i koniecznie poszukaj osobistego kontaktu
                                                    z panem SANDAUEREM. Jesli Ci sie nie uda, napisz, pomoge Ci. Niech Bog Cie ma w
                                                    opiece.

                                                    Do Anestezjologa: podziwiam Cie jako lekarza i czlowieka. Nie daj sie zlamac
                                                    zadnymi glupimi uwagami "kolegow", ktorzy niegodni sa byc lekarzami. Pomoz
                                                    Malgorzacie, tak jak robiles to dotychczas - ona nie ma nikogo ze swiata
                                                    medycznego poza Toba. POZDRAWIAM. Trzymajmy sie!
                                    • Gość: też anestezjolog prośba do moderatora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 20:42
                                      człowiek "anestezjolog" jest idiotą który z uporem maniaka pseudonaukowym
                                      bełkotem dręczy matkę zmarłego dziecka proszę o ustalenie jego danych a jeżeli
                                      rzeczywiście jest lekarzem to o skierowanie do odpowiedniej Izby Lekarskiej
                                      doniesienia o ciężkim uchybieniu godności zawodowej!
                                      • Gość: Paweł Z. Re: prośba do moderatora IP: *.as.kn.pl 29.01.07, 22:05
                                        A na czym polega owa pseudonaukowość, jeśli można wiedzieć?
                                        Bardzo prosimy o konkrety, a moderatora o powstrzymanie się od jakichkolwiek
                                        działań - zwłaszcza wydających lekarza przed sąd kapturowy jego kolegów.
                                      • anna6131 Re: prośba do moderatora 30.01.07, 06:34
                                        DO "TEŻ ANESTEZJOLOGA":

                                        Szkoda, że nie jesteś "też człowiekiem" i nie rozumiesz bólu matki. Skoro
                                        jesteś takim specjalistą, to jaka jest twoja wersja zgonu dziecka? Co zrobiłeś,
                                        żeby pomóc Małgorzacie rozwiązać problem?
                                        Jakim prawem chcesz karać Anestezjologa i za co? Bo odważył się naruszyć wasze
                                        mafijne porządki, w myśl których jeden łobuz musi kryć drugiego? To jest cała
                                        wasza chora solidarność zawodowa, spod której Anestezjolog się wyłamał.

                                        WRAZ Z PAWŁEM Z. JA TEŻ PROSZĘ MODERATORÓW O NIEUJAWNIANIE DANYCH ANESTEZJOLOGA
                                        I POZWOLENIE MU NA DALSZE DYSKUSJE NA TYM FORUM. TEN CZŁOWIEK NIE NARUSZYŁ
                                        REGULAMINU FORUM, BY GO KARAĆ.

                                        A teraz popatrzcie sobie na dyskusje w sprawie "łowców skórek" - ilu lekarzy
                                        broni tam morderców, nazywając ich zbrodnie "błędami". Więc co tu jeszcze
                                        robisz, "TEŻ - ANESTEZJOLOGU", wleź na tamten wątek i broń swoich, a nie paprz
                                        swoją obecnością tego forum!

                                        Małgorzato, Anestezjologu, jesteśmy z Wami.
                                        • Gość: Małgorzata Re: prośba do moderatora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 07:48
                                          ...i co ja mam o tym myślec ?
                                          Tylko dlaczego miałby mnie okłamywac ?
                                          Przecież znajduję potwierdzenie jego słów w publikacjach medycznych...
                                          Po co miałby zabierac głos...gdyby się na tym nie znał ,żeby celowo mnie wprowadzac w błąd...tylko po co -jaki to maiłoby sens...?

                                          Nierozumiem...co chcesz mi powiedziec ..."też anestezjologu..".

                                          ...mam teraz wątpliwosci ? -ale czy słusznie tak sądzisz ? - chodzi ci o jego wiedzę ..czy o to że ze mną rozmawia i mówi o złej pracy i miernej wiedzy swoich kolegów o błędach które się ukrywa ...?

                                          Jak mam to rozumiec ?

                                          Małgorzata.
                                          • w50 Re: prośba do moderatora 30.01.07, 08:33
                                            Ja też nie widzę w tym nic złego że znalazł się człowiek,który nie trzyma z
                                            resztą konowałów, i tu słowa uznania. Żeby więcej takich lekarzy było moja
                                            sprawa już dawno by się skończyła, a tak konował broni konowała i sprawa trwa
                                            już 2 lata, pomimo że ewidentny jest błąd lekarzy. Brak jest konowałom odwagi
                                            cywilnej, nabijają kieszenie drogom adwokatom, i stać ich na to,tylko nie wiem
                                            z kąd oni mają tyle kasy skoro zarabiają 1200zł. a adwokaci robią wszystko żeby
                                            te sprawy trwały latami. Małgorzato jestem z Tobą!!!!
                                            • saba-frosch Re: do Małgorzaty....................... ... 30.01.07, 17:05
                                              ..... nie słuchaj człowieka, który sie podpisał "też anestezjolog", jemu
                                              chodziło jedynie o wprowadzenie zamętu w Twojej głowie i zasianie wątpliwości.
                                              Mam nadzieję, że nie osiągnął zamierzonego celu. Przegrałam w Sądzie Lekarskim
                                              sprawę, która toczyła się przeciwko lekarzowi oskarżonemu o błąd decyzyjny.
                                              Żaden lekarz nie chciał na ten temat ze mną rozmawiać. Nikt nie odpowiedział na
                                              moje pytania. Wiem, że miałam rację, niestety nie miałam wsparcia.

                                              • Gość: anestezjolog Re: do Małgorzaty....................... ... IP: 139.48.155.* 30.01.07, 18:28
                                                Nasza korespondencja miala na celu wytlumaczenie tobie twojej osobistej
                                                tragedii. Nie zgadzam sie z oskarzeniami pod moim adresem. Jestem kompetentnym
                                                i moralnym anestezjologiem z wieloletnim doswiadczeniem.
                                                • Gość: Małgorzata ....do Anestezjologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 19:22
                                                  Cieszę się ,że się odezwałeś !
                                                  Jestem dumna z tego ,że mogłam z Tobą rozmawiac ,że pozwoliłes mi zrozumiec ...tą śmierc. Jakakolwiek ona by była czy straszna ,czy gwałtowna ,czy łagodna...chodziło o jej wyjasnienie jak do tego doszło co spowodowało tą śmierc nie wyjaśnie tej przyczyny nie pozwalało mi na spokój.
                                                  Czułam sie jak ta Matka,której dziecko z niewyjaśnionych przyczyn i okoliczności nagle zaginęło ,a która całe życie będzie sie tułac i szukac swego dziecka i nawet jak będzie miec 90 lat -to wciąż będzie czekac.
                                                  Dlatego bardzo ci dziękuję za Twoją cierpliwośc ,poświęcony mi czas i wiedzę jaką się ze mną podzieliłeś.Sprawiłeś ,że dzięki temu przedstawiony obraz w logiczny sposób mi się zamyka co rzeczywiście sprawia ,że nie błądzę w poszukiwaniu prawdy a to sprawia ,że mogę odetchnąc i już przestac czekac na prawdę ...tak jak ta Matka na swoje dziecko.
                                                  Jestem Ci ogromnie wdzięczna !
                                                  Bardzo mi też przykro ,że ktoś Cię obraża -wogóle tego nie rozumiem ?!
                                                  Przecież nie zrobiłeś nic złego a wręcz przeciwnie ...a za Twoją osobowośc jestem naprawdę wdzięczna ...rzadko sie spotyka takich ludzi jak TY ...kto wie może takich już nie ma ...
                                                  Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję ,że Cię spotkałam na swojej drodze do prawdy !!!

                                                  MAŁGORZATA.
                                                  • saba-frosch Małgorzato............ 30.01.07, 21:06
                                                    ... chciałaby do Ciebie napisać na privat, jeśli wyrazisz zgodę będę wdzięczna.
                                                    Pozdrawiam Saba
                                                  • Gość: Małgorzata ...do Saba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:16
                                                    ...ok moje gg 3151686...nie wiem czy będę miała czas ...ale ok jakby co ...będę go miała więcej po 05 lutego 2007r.

                                                    Pozdrawiam Cię Saba ...
                                                  • Gość: ewa do malgorzaty IP: *.asta-net.com.pl 17.02.07, 20:01
                                                    pozdrawiam cie bardzo mysle ze u ciebie juz troche lepiej
                                                  • Gość: Małgorzata. do Ewa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 22:27
                                                    Pozdrawiam ...wcziąż szukam- jeszcze nie ma decyzji na 100%.
                                                    Rozprawa została odroczona -dostaliśmy 14 dni ...celem uzupełnienia opini biegłych poprzez zdanie pytań z naszej strony.
                                                    Jakie będą odpowiedzi...nie wiem.
                                                    Sąd niechętnie się odniósł do złożenia pisma z naszej strony.

                                                    Ewo -kim jesteś?
                                                    Pozdrawiam Małgorzata.
                                                  • Gość: matka Re: do malgorzaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 23:12
                                                    Gosiu calkowicie popieram cie w twoich dzialaniach!!! I trzymam kciuki by
                                                    prawda wkoncu wyszla na jaw!
                                                    [*] dla twojego Syna!
                                                  • Gość: Małgorzata Wciąż czekam.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 17:15
                                                    Dziękuję wszystkim za dobre słowo ,za radę, za pomoc ...od lutego nadal czekam -biegli jeszcze nie odpowidzieli na zadane dodatkowe pytania.
                                                    Wciąż czekam ...myślę ,że tym razem pytania zostały bardzo dobrze ułożone. Zastanawiam się jak to jest najpierw opinię w całości udało im się zrobic w ciągu chyba 3 miesięcy a teraz czekam i czekam...
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: gazmajster Re: Wciąż czekam.. IP: *.telsat.wroc.pl 21.06.07, 19:48
                                                    dopiero teraz tutaj trafiłem, i do wypowiedzi kolegi/koleżanki po fachu dołożę
                                                    jeszcze kilka swoich uwag:
                                                    - gdyby wszystko można było przewidzieć i wszystkiemu zapobiec, to nikt by nie
                                                    umierał
                                                    - jak dotąd nie ma takiej specjalizacji/podspecjalizacji jak anestezjologia
                                                    pediatryczna. można mówić jedynie o kimś, kto ma małe/duże doświadczenie w
                                                    znieczulaniu dzieci. Formalnie każdy specjalista anestezjolog ma za sobą
                                                    szkolenia i staże z anestezji pediatrycznej
                                                    - dawki adrenaliny to na pewno literówka, bo 25 mg to 25 ampułek
                                                    - dawki wszystkich leków mieszczą się w normach, lidokainy z adrenaliną też
                                                    - skojarzenie halotanu z adrenaliną dałoby niekorzystne efekty w trakcie, a nie
                                                    po zabiegu
                                                    - brak atropiny w karcie może być błędem zapisu, podobnie jak brak informacji o
                                                    lekach zwiotczających innych niż Sch - to na czym prowadzono cały zabieg? bez
                                                    zwiotczenia?
                                                    - opis zdarzenia wskazuje na obrzęk płuc jako patologię wyjściową, a nie skurcz
                                                    krtani, zwłaszcza że początek objawów był poprzedzony okresem spokoju -
                                                    laryngospazm występuje zwykle bezpośrednio po ekstubacji. Wierzyłbym bardziej
                                                    uwagom o krwistej/pienistej wydzielinie niż teoriom
                                                    - pobudzenie i obejmowanie za szyję to częste objawy po dłuższym zastosowaniu
                                                    anestetyków wziewnych ( sewofluran, halotan ) u dzieci, nie ma w tym nic niezwykłego
                                                    - naloxon może wywołać obrzęk płuc ( bardzo rzadko, ale jest to opisywane w
                                                    literaturze, a nawet wspomniane w naszym podstawowym podręczniku ); został
                                                    podany najprawdopodobniej w celu przyspieszenia wybudzenia, a nie w reanimacji
                                                    być może tu leży przyczyna tragedii, której nie dałoby się zapobiec bez daru
                                                    jasnowidzenia
                                                    - wypowiedź "anestezjolog jest winny śmierci twojego dziecka" nie poparta
                                                    dokładną znajomością przebiegu zdarzenia i dokumentacji przypomina mi niedawne
                                                    stwierdzenie pewnego ministra: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony
                                                    nie będzie".... - absolutnie NIE WOLNO się tak wypowiadać. I nie chodzi tu o
                                                    zmowę konowałów, tylko elementarną zasadę domniemania niewinności
                                                  • Gość: anestezjolog Re: Wciąż czekam.. IP: 156.17.100.* 21.06.07, 22:22
                                                    Brawo 'gazmajster'. Kolejna mądra wypowiedź w tym zalewie insynuacji. Bardzo
                                                    żal mi Małgorzaty, bo sama mam dzieci, ale cała ta korespondencja z kimś kto
                                                    podszywał się pod anestezjologa (bo zaden prawdziwy i rzetelny lekarz nie
                                                    pisałby takich głupstw, a na pewno nie dałby się wciągnąć w dyskusję na forum)
                                                    jest przykra.
                                                  • Gość: gazmajster Re: Wciąż czekam.. IP: *.telsat.wroc.pl 22.06.07, 18:17
                                                    owszem przykra
                                                    Przykre jest zwłaszcza to, że ktoś z naszego środowiska uzurpuje sobie prawo do
                                                    ferowania wyroków wobec innych, i opiera to prawo na wyrywkowej znajomości opisu
                                                    zdarzenia oraz własnej wiedzy, posiadającej niestety liczne luki merytoryczne i
                                                    sprzeczności w rozumowaniu
                                                    Małgorzato, współczuję Ci bardzo, mam nadzieję że nigdy nie będzie mi dane
                                                    uczestniczyć w takim zdarzeniu - ani jako rodzic, ani pacjent, ani lekarz.
                                                    Przestrzegam Cię jednak przed bezkrytycznym przyjmowaniem czyichkolwiek sądów.
                                                    Sam fakt, że sprawa toczy się tak długo i nie miała szybkiego i oczywistego
                                                    rozstrzygnięcia wskazuje, że nie jest taka prosta jak się to Anestezjologowi wydaje.
                                                    Gdzieś w wątku padło bardzo ważne stwierdzenie które chyba Wam umknęło - "nie
                                                    zawsze da się dojść prawdy", czy jakoś tak.
                                                    Wybacz, ale laicy, z p Sandauerem na czele, prezentują postawę typu "Jak mały
                                                    Kaziu wyobraża sobie medycynę" i są przekonani, że jest to coś w rodzaju:
                                                    objaw A oznacza chorobę B którą leczy się lekiem C
                                                    Gdyby to było takie proste, to wyszkolenie w miarę kompetentnego specjalisty
                                                    anestezjologa nie zabierałoby prawie 14 lat. W miarę, bo nigdy nie można
                                                    stwierdzić że się już wie, umie i widziało wszystko.
                                                    Nieprzypadkowo opinie ekspertów mają najniższą wartość w ocenie wiarygodności
                                                    doniesień naukowych.
                                                    Z wypowiedzi Twojego rozmówcy wnioskuję, że jest osobą pracującą poza granicami
                                                    Polski, najprawdopodobniej w ośrodku zajmującym się drobnymi zabiegami u
                                                    względnie zdrowych pacjentów lub w szpitalu o niskim stopniu referencji - jego
                                                    osądy są pełne sprzeczności i mam nieodparte wrażenie, że takich krytycznych
                                                    sytuacji sam nigdy nie widział. Więcej pokory, kolego.
                                                  • Gość: Małgorzata ...moje GG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 18:36
                                                    ...jakoś tak sie zlożyło .że usuwałam zbędne programy i usunęłam sobie całe GG z kontaktami ...5125067...TO MÓJ NOWY NUMER gg

                                                    Pozdrawiam .MALGORZATA.
                                                  • Gość: Zagrożony A rzeczywistość skrzeczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 08:37
                                                    Smutna ta dyskusja, bo nad bardzo przykrym zdarzeniem jakim była śmierć
                                                    dziecka. Nie będę się wymądrzał kto i gdzie zrobił błąd, bo się na tym nie znam
                                                    wiem jednak, że:
                                                    1. Jestem bardzo uczulony na atropinę. Zjawisko, które prawie nie występuje,
                                                    choć niektóre źródła podają informacje o wystąpieniu wstrząsu anafilaktycznego
                                                    po jej podaniu. W moim wypadku ujawniło się to np po badaniu okulistycznym (po
                                                    zakropieniu oczu atropiną) w czasie kiedy leżałem na obserwacji w szpitalu z
                                                    zupełnie innego powodu. Doszło do wystąpienia zespołu MAS. Na szczęście w
                                                    pobliżu był anestezjolog. Jakie miałem szanse gdyby to badanie było
                                                    przeprowadzone w normalnym gabinecie okulistycznym?
                                                    2. W szpitalu klinicznym, w którym są dwa oddziały chirurgiczne i jednocześnie
                                                    odbywają się zabiegi operacyjne na dwóch stołach; w szpitalu, w którym jest
                                                    oddział nefrologii na którym ciągle prowadzone są dializy i anestezjolog bywa
                                                    wzywany wcale nie tak rzadko; w szpitalu, który pełni ostre dyżury i ma izbę
                                                    przyjęć, na którą trafiają różne,często bardzo ciężkie przypadki, w których
                                                    natychmiastowa interwencja anestezjologa jest konieczna bywa, że przed
                                                    południem jest jeden lub dwóch anestezjologów, lekarze ci mają np po 12 - 15
                                                    dyżurów w miesiącu. Bywało, że w godzinach popołudniowych nie było żadnego
                                                    lekarza tej specjalizacji.
                                                    Co ma zrobić ten lekarz, kiedy ma na jednym stole pacjenta w znieczuleniu, na
                                                    sali pooperacyjnej wybudzany jest inny pacjent, otrzymuje wezwanie na
                                                    nefrologię bo wystapił jakiś przypadek u dializowanego pacjenta, na izbę
                                                    przyjęć trafił ciężki pacjent, którego trzeba reanimować a jeszcze, nie daj
                                                    Boże trafi się jakiś uczulony na atropinę. Którego z tych pacjentów lekarz ten
                                                    ma ratować? Jakie ma zastosować kryteria wyboru?
                                                    Każda decyzja będzie zła! Za każdą można go oskarżyć! Może to zrobić zarówno
                                                    rodzina ofiary - czemu się nie dziwię, i prokurator - czemu się dziwię.
                                                    Rodzinie się nie dziwię, bo przeżyła tragedię.
                                                    Prokuratorowi się dziwię, bo on jest elementem systemu, który do takiego stanu
                                                    doprowadził. Wydaje mi się, że powinien trafić do takiego szpitala ZANIM
                                                    wydarzy się jakaś tragedia.

                                                    A wszystko to nie jest wydumaną sytuacją!
                                                    To są realia, które występują w centrum jednego z największych w Polsce miast,
                                                    w XXI wieku :-((

                                                    ...tylko nie mówcie, że tak trudno się domyśleć o jakie miasto i o który
                                                    szpital chodzi.
                                                  • Gość: gazmajster Re: A rzeczywistość skrzeczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 19:20
                                                    Zagrożony, czepiasz się ;-)
                                                    Minister nie widzi problemu, zresztą sam nas nazwał "drugoplanowymi".
                                                    Wiceminister też nie widzi. O nielotach nie wspominam. Spora część społeczeństwa
                                                    - sądząc po wypowiedziach na tym forum - też nie widzi ( "wyjeżdżajcie", "won za
                                                    granicę konowały, nieroby, nieuki, partacze, łapówkarze, pijacy", "nic im nie
                                                    dać" itp )
                                                    Problem masz Ty - bo jesteś uczulony na atropinę. A może na coś jeszcze. Tak jak
                                                    każdy może być. I problem mają ci którzy są chorzy i wymagają usług
                                                    niedostępnych w prywatnych klinikach ( czyli większości ).
                                                    Więc idąc do następnych wyborów pomyśl, że opieka zdrowotna nie jest sama dla
                                                    siebie - im lepiej będzie nam, lekarzom, tym lepiej będziecie mieli Wy, pacjenci.
                                                    A im nas będzie mniej i gorzej traktowanych, na tym gorszą opiekę Wy, pacjenci,
                                                    będziecie mogli liczyć. Proste.
                                                  • Gość: Zagrożony Re: A rzeczywistość skrzeczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 21:59
                                                    No może rzeczywiście czepiam się.
                                                    Wiesz, jakoś tak nie mogę przejść spokojnie nad tym jak marny bajkopisarz,
                                                    który został marszałkiem cyrku w rozbudowie proponuje lekarzom żeby wyciągnęli
                                                    swoje PITy i myśli, że całe społeczenstwo jest też na takim etapie niedorozwoju
                                                    intelektualnego i nie pamięta, że w PITach brakuje takiego drobiazgu jak ilość
                                                    przepracowanych godzin i oczywiście nie powie tego głośno, że bywa, że lekarze
                                                    pracują po 350 godzin w miesiącu - czyli ponad dwa razy tyle ile pracują inne
                                                    grupy zawodowe.
                                                    Czepiam się, bo nie mam ochoty trafić na jeden z trzech stołów pomiędzy którymi
                                                    bedzie biegał jeden anestezjolog, nawet gdyby to miał być tylko zwykły wyrostek.
                                                    Czepiam się jak mi wciska kit taki jeden, który chwali się osiągnięciami
                                                    swojego rządu między innymi w zakresie zmniejszenia bezrobocia. I ten też
                                                    myśli, że ja jestem tak głupi i nie mam świadomości tego, że stało się tak
                                                    dlatego, że 2 mln ludzi wyjechało do pracy za granicę - w tym także liczna
                                                    rzesza lekarzy i pielęgniarek.

                                                    I kto tu powinien trafić do psychiatry? Ja?
                                                    ...no, wychodzi na to, że ja!
                                                  • Gość: Małgorzata ........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 22:43
                                                    Cenię sobie Wasze wypowiedzi i bardzo za nie dziekuję ...jest mi ciężko zamknąc temat śmierci mojego dziecka bo do tej pory nie mam logicznego wytłumaczenia tego co się wydarzyło. Potrzebuję zrozumiec tą śmierc aby móc dalej życ ...ale jak ? - skoro sekcja zwłok miała niby rozwiązac zagadkę ,a tylko ją pogmatwała.Niesamowite ,że mnie to spotkało nie tylko ta śmierc ale także i to ,że nikt nie potrafi tej śmierci wyłumaczyc jak mam dalej życ skoro nie wiem dlaczego właściwie umarł jak mam się pogodzic z tą śmiercią skoro nie wiem dlaczego nastąpila?

                                                    Wciąż jest tyle niejasności:
                                                    -saturacja 98% przy braku akcji serca gdzie pacjent ma szerokie sztywne źrenice niereagujące na światlo w ustawieniu centralnym
                                                    -dlaczego dziecko było dotknięte bradykardią skoro przy anafilaksji powinniśmy spodziewac się tachykardii
                                                    -dlaczego jeżeli biegły mówi o anafilaksji dziecko nie mialo typowych objawów wszak najpierw winien nastąpic obrzęk tkanki podskórnej
                                                    -dlaczego bez wcześniejszych symptomów w postaci duszności lub czegokolwiek pojawia sie od razu masywny obrzęk płuc ...dlaczego serce nie chce podjąc akcji dlaczego taka totalna wymuszana praca serca ... obrzęk płuc
                                                    -dlaczego na OIOM dziecko ma odnotowaną tem.28 stopni
                                                    -dlaczego sekcjonujący pisze :"Dość znaczne obszary ze zwiększoną komórkowością przegród. W oskrzelach i oskrzelikach na ogół bardzo znaczne ilości ropy Pojedyncze niewielkie ogniska zapalenia wysiękowego otoczone zmianami krwotocznymi." w oparciu o powyższe dane należy przyjąc,że dzieko zmarło śmiercią dośc nagłą,a bezpośrednią przyczyną najprawdopodobniej był wstrząs ,który rozwinął się po zastosowaniu leków anestetycznych standardowo stosowanych przy znieczuleniu ogólnym i miejscowym do którego doszło u dziecka obarczonego zapaleniem płuc.."
                                                    Dlaczego biegły powołany do sprawy twierdzi , że sekcjonujący się pomylił i ,że nie ma mowy o zapaleniu płuc ...to po co zrobiono sekcję ? Po pierwsze: nie ma ropy bez zapalenia. Koniec i kropka.
                                                    Powikłania po resuscytacji to obrzęk mózgu, obrzęk krtani, liczne wybroczyny krwotoczne, złamanie żeber. Ale nie ropa…dziecko na oddziale OIOM było raczej za krótko, żeby tam zdążyło rozwinąć się zapalenie wysiękowe dające dużą ilość ropy [pobyt na OIOM od 10.30 -02.00 uznano za zmarłe w sumie 14,5 g Ropa+ ogniska + zwiększona komórkowość przegród + obecność sporej liczby komórek jednojądrzastych oraz granulocytów obojętnochłonnych w obrazie mikroskopowym przemawiają zdecydowanie w kierunku zapalenia płuc jako przyczyny śmiertelnego gwałtownego obrzęku płuc.
                                                    Dziecko miało wykonane RTG płuc po przewiezieniu do szpitala tj ,0,5 godziny po zdarzeniu w NZOZ.
                                                    ..."rozległe rozsiane w całych płucach nieregularne zagęszczenia - zmiany bardziej nasilone lewostronnie. Struktury kostne klatki piersiowej prawidłowe . Wielkośc i kształt serca prawidłowe..."
                                                    Dlaczego zatem biegły twierdzi ,że to wstrząs anafilaktyczny ? Kto się w końcu myli ? Dlaczego też ta saturacja jest wciąż prawidlowa skoro dziecko ma nieoznaczalne RR i jest bez akcji serca ..dlaczego tylko miał 28 stopni tem.

                                                    Obrzęk tkanek gardła jest widoczny w obrazie sekcyjnym…mówi również o tym anestezjolog ale obrzęk rzekomo ustąpił

                                                    -dlaczego laryngolog zapytany wprost na sali sądowej zaprzeczył aby u dziecka wystąpił obrzęk tkanek gardła….! ?...o co tu chodzi ???

                                                    Czy to możliwe aby moje dziecko miało zapalenie płuc chocby utajone przed zabiegiem ?
                                                    Czy to możliwe aby to był wstrząs anafilaktyczny ,który tylko wywołał masywny obrzęk płuc bez innych dodatkowych objawów ?

                                                    Dlaczego nie chcą mi powiedziec prawdy ? Ja czuję ,że oni wiedzą co się stalo znają już wersje która jest najbardziej wiarygodna – tylko mam wrażenie ,że sami się w tym wszystkim już tak zagmatwali iż nie potrafią z tego wybrnąc .Ja chcę tylko usłyszec prawde jakakolwiek by była.
                                                    Pozdrawiam Was.
                                                    Małgorzata.


                                                  • Gość: gazmajster Re: ........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 00:16
                                                    Nie podjąłbym się jakichkolwiek ocen na forum i bez wglądu w pełną dokumentację
                                                    oraz rozmowy z uczestnikami zdarzenia. To przede wszystkim.
                                                    Obecność ropy wskazuje na proces zapalny w płucach, co u dziecka z przerostem
                                                    migdałków, często zapewne chorującego na infekcje dróg oddechowych, jest wielce
                                                    prawdopodobne. Nie oznacza to jednocześnie, ze byłoby to łatwe do rozpoznania.
                                                    Nie zamierzam zgadywać, co się naprawdę stało.
                                                    Chciałbym tylko żebyś uświadomiła sobie kilka spraw:
                                                    żaden anestezjolog nie działa z premedytacją na szkodę pacjenta. My naprawdę
                                                    chcemy, żeby wszystko szło dobrze i wszyscy się bezproblemowo budzili. Takie
                                                    sytuacje są tragedią również dla lekarzy w nich uczestniczących. Co gorsza, nie
                                                    zawsze da się jednoznacznie wyjaśnić co się stało - człowiek to nie maszynka,
                                                    każdy reaguje inaczej, a wystąpienie jednej patologii nie wyklucza jednoczesnego
                                                    wystąpienia innej lub wielu. Stąd tyle sprzeczności w ocenach biegłych - oni nie
                                                    mają żadnego interesu w ukrywaniu, że np. był albo nie był to obrzęk płuc, czy
                                                    wstrząs anafilaktyczny. Nie są zgodni co do rozpoznania, ale z tego co piszesz,
                                                    nikt nie dopatrzył się błędów w postępowaniu lekarskim, niewłaściwych leków,
                                                    przekroczonych dawek czy czegoś podobnego. Ich ta sytuacja też zaskoczyła,
                                                    zareagowali prawidłowo, działania ratunkowe były niestety nieskuteczne. To wcale
                                                    nie oznacza ich winy albo tego, że ktoś inny uratowałby Twoje dziecko.
                                                    Jestem przekonany, że im to zdarzenie śni się codziennie i też się zastanawiają,
                                                    co się stało i co mogli zrobić inaczej. Nie jesteśmy potworami bez serca.
                                                    Zastanów się - czy świadomość, że Twoje dziecko zginęło przez czyjąś
                                                    nieuwagę/niekompetencję/beztroskę byłaby dla Ciebie lepsza niż to, że do jego
                                                    śmierci doprowadził splot nieszczęśliwych nie do końca wyjaśnionych
                                                    okoliczności, których nie można było przewidzieć?
                                                    Nie chodzi o ukrywanie winnych, ale czasem po prostu winnych nie ma a zdarzenia
                                                    nie daje się jednoznacznie wyjaśnić. To nie matematyka.
                                                    Niestety mój przedmówca popisał tu trochę nieprawdziwych, niczym nie popartych
                                                    opinii i oskarżycielskich stwierdzeń, którymi zapewne wzbudził w Tobie
                                                    przekonanie o winie medyków. Trudno to teraz odkręcić, i na pewno publiczne
                                                    forum nie jest miejscem aby to robić.
                                                  • Gość: Małgorzata ..do gazmajster. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 13:18
                                                    gazmajster
                                                    Nie jestem jakimś fanatykiem ,który z gory przesadza o winie -zdaję sobie sprawę że zapewne śmierc mojego dziecka również wywarała na nich ogromne wrażenie,szczególnie widze to po laryngologu mam wrażenie jakby sam chciał zrozumiec co było przyczyna całego tego wydarzenia.Cenię wiedzę jaką posiadacie szczególnie anestezjologia jest trudna .Zresztą cała medycyna jest najtrudniejszą działanością jaką ogarnia człowiek Z dostepnej mi literatury medycznej widze ile trudu trzeba poświęcic i mądrości zdobyc aby to choc troche ogarnąc to jest jak kosmos niby już znany a za każdym razem odkrywa się coś nowego ...rozumiem również to ,że ilu ludzi tyle reakcji po przebudzeniu. Nigdy bym sie nie odważyla byc anestezjologiem jest to przeogromna odpowiedzialnośc wiem ,że mimo wszystko choc wykona się wszystko zgodnie ze sztuką i tak nie ma gwarancji ,że wybudzenie przebiegac bedzie prawidlowo bez problemow.Jak najbardziej rozumiem ,ze jedynym ich celem było działanie w celu uzdrowienia mojego dziecka w życiu bym nie pomyślała że mogłoby byc inaczej.Jeśli chodzi o biegłych też tak uważam że przecież nie mają żadnego interesu w tym o czym piszą wszak jest to dla nich bez różnicy tylko dlaczego się niezgadzają przecież między ich opiniami są zasadnicze różnice to tak jakby rozmawiali o dwóch różnych sprawach.
                                                    Piszesz w pewnym momencie .." Ich ta sytuacja też zaskoczyła,
                                                    > zareagowali prawidłowo, działania ratunkowe były niestety nieskuteczne."
                                                    Jak najbardziej to rozumiem -mogli zostac zaskoczeni nie zawsze i nie wszyscy tak jak piszesz reagują podobnie -podjęli dzialania takie jakie powinni podjąc-też to rozumiem nie mogli inaczej ...robili co mogli zdaje sobie sprawę ,że często chodzi o sekundy ...byc może zabrakło tych paru sekund nie wiem ...nie mam o to żalu, nie łatwo mając do dyspozycji parę sekund i to nagle wywiązac się z tego czego nawet uczyli się wiele lat są ludzmi ,wiem że nie można wymagac rzeczy niosiągalnych po prostu nieraz... zdaję sobie sprawę że gwałtownośc pewnych reakcji jest pirunująca i nawet technicznie nie jest możliwe podanie tego co winno się podac .Posiadacie przeogromną wiedzę laicy czy zwykli pacjenci nie mają o tym pojęcia ja sama nie zdawałam sobie sprawy z tego -teraz bardzo dobrze to rozumiem ,że mimo wszystko są rzeczy i sytuacje na które nie ma wpływu nauka.

                                                    Może i tak było w przypadku mojego dziecka -wciąż dręczy mnie pytanie co takiego właściwie się stało... co było przyczyną tak gwałtownych reakcji ,że niestety działania ratunkowe były niestety nieskuteczne,jakże wobec tego ta sytuacja była mocno nie doprzewidzenia ,że nauka w tym przypadku przegrała i to tak szybko ,tak nagle, tak niespodziewanie ,że nie dała nawet szansy tym lekarzom aby opanowac to co się dzieje ponieważ- ta śmierc była nagła a opis sekcyjny mówi ,że doszło do uduszenia ...mimo wszysko był na sali operacyjnej mieli dostępne na niej wszystko co winno uratowac życie...byc może zabrakło tych paru sekund...byc może gwałtownosc reakcji na moment ich zaskoczyła...

                                                    Prawda jest taka ,że mimo wszystko chciałabym wiedziec dlaczego zmarło ...myślę ,że nawet wytłumaczenie ,że nastąpił splot nieszczęśliwych zdarzeń po sobie daję pewne zamknięcie tej sprawie... daje pewne zrozumienie no bo przecież nie wszystko zawsze idzie tak jak trzeba i może się zdarzyc niescześliwy tok wypadków następujący po sobie...


                                                    Co do winy lekarzy ....dzięki wiedzy jaką zdobyłam ja też mimo wszystko jakoś nie widze, abym w jakiś sposób mogła ich specjalnie obwiniac ...wiem że nie mogę żądac od nich rzeczy niemożliwych -widzę że wiedzę wykorzystali ,a co do czasu co do ich reaakcji była taka jak ich ludzka natura nie moę od nich żądac aby szybciej reagowali zrobili to jak najszybciej umieli byc może winę też ponosi sprzęt do mierzenia wysycenia krwi w tlen ...byc może tak jak mówisz jest to splot nie szczęśliwych zdarzeń następujących po sobie...
                                                    Wiesz mi chciałabym aby zmknęli już tą sprawę ...ale niech mi dadzą odpowiedź...abym mogła po ludzku zamknąc tą śmierc.
                                                    Ponieważ odpowiedź ,że wszysko było zgodne z wiedzą i sztuką medyczną ,ale mimo wszystko pacjent zmarł ...wciąz robi powrót do pytania ,że skoro wszyst było ok to dlaczego zmarło ...bo jak wszystko było ok nie powinien umrzec ... a więc niech mi odpowiedzą chociaż ,że to splot nie szczęśliwych zdarzeń ...

                                                    Pozdrawiam .

                                                  • Gość: gazmajster do Małgorzaty IP: *.telsat.wroc.pl 24.06.07, 17:10
                                                    W zasadzie prawie wszystko, co mogłem napisać, już napisałem. Nie podejmę się
                                                    zgadywanek. Mam wrażenie że wiem, co jeszcze budzi Twoją wątpliwość - czas! "Czy
                                                    nie zareagowali za późno i dlatego to wszystko się stało"
                                                    Otóż z przedstawionego opisu wynika, że nie, Twoje dziecko ani na chwilę nie
                                                    pozostało samo, nie można więc mówić o jakimś długotrwałym, nieleczonym bezdechu
                                                    - musiałby trwać wiele minut żeby je zabić.
                                                    O ile zrozumiałem, sanitariusz/pielęgniarz zobaczył to dziwne wskazanie monitora
                                                    już w trakcie działań ratunkowych, trudno więc mówić aby ten odczyt miał jakieś
                                                    znaczenie, zwłaszcza że po pierwsze - oksymetr zwykle uśrednia wartość z kilku
                                                    sekund; po drugie - czasem pisze bzdury nawet zdjęty z palca, ale np. poruszany,
                                                    dlatego ważne jest aby oprócz cyferki widzieć także wykres fali tętna. W trakcie
                                                    masażu serca mógł pokazywać prawidłowe wartości. A z opisu wynika, że również
                                                    serca nie można było zmusić do prawidłowej pracy.
                                                    Działania ratunkowe zostały podjęte natychmiast po pokazaniu się pienistej
                                                    wydzieliny sugerującej obrzęk płuc. Obecność tej wydzieliny potwierdza również
                                                    patolog w swoim opisie. Co spowodowało obrzęk - tego niestety nie jest w stanie
                                                    stwierdzić.
                                                    Fakt wydobywania się wydzieliny z ust i nosa świadczy jednoznacznie o tym, że
                                                    drogi oddechowe były DROŻNE, i całą teorię o nieleczonym laryngospazmie i NPPE
                                                    można sobie darować. Jakoś umknęło to Anestezjologowi, za to ochoczo oskarżył
                                                    kogoś o błąd, niezabezpieczenie drożności i spowodowanie śmierci. Nonsens.
                                                    Nie zabrakło kilku sekund - kilka sekund, czy nawet minuta, nic by nie zmieniło,
                                                    gdyby to była prosta niedrożność dróg oddechowych - intubacja i przywrócenie
                                                    wentylacji usunęłoby natychmiast przyczynę problemu. Zabrakło reakcji organizmu
                                                    na zastosowane leczenie. Nie wiemy dlaczego.
                                                    Możliwych wytłumaczeń pewnie jest kilka - toksemia z anafilaksją spowodowana
                                                    nieujawnionym wcześniej zapaleniem płuc?nietypowa reakcja na jakieś leki lub
                                                    środki odkażające?na lateks?obrzęk płuc po naloksonie (opisywano śmiertelne)?nie
                                                    wiem, a pewnie jest jeszcze wiele innych hipotez które można brać pod uwagę.
                                                    Jak jednak sama zauważyłaś "mimo wszystko choć wykona się wszystko zgodnie ze
                                                    sztuką i tak nie ma gwarancji ,że wybudzenie przebiegać będzie prawidłowo bez
                                                    problemów"
                                                    Dodam, że dotyczy to nie tylko wybudzenia, ale i zasypiania, podtrzymania
                                                    znieczulenia i w ogóle całej medycyny.

                                                  • Gość: MD FRCPC Do Gazmajster IP: 139.48.155.* 24.06.07, 18:52
                                                    NPPE i laryngospazm u dzieci.
                                                    1.laryngospazm 2.NPPE 3hipoksemiczna/vagalna bradykardia 4.otwarcie krtani
                                                    5.krwawa piana w gardle
                                                    Hipoksja prowadzi do ustania odruch laryngospazmu i wielu innych
                                                    odruchow ,dopiero wtedy krwawa piana wydostaje sie z tchawicy pacjenta.
                                                    Laryngospazm moze byc trywialny ,ale moze tez byc smiertelny ,bo prowadzi do
                                                    NPPE,hipoksemicznego zatrzymania krazenia i smierci.
                                                    Rozpoznanie laryngospazmu we wczesnej fazie odruchu zapobiega komplikacjom.
                                                    Pienista wydzielina dowodzi zaistnienia laryngospazmu u dziecka ,bo serce i
                                                    pluca dziecko ma zdrowe. Co jest wiec powodem pienistej wydzieliny w gardle po
                                                    ekstuacji?
                                                  • Gość: gazmajster Re: Do MD FRCPC IP: *.telsat.wroc.pl 24.06.07, 19:47
                                                    Teoretycznie wszystko prawda. Ale w opisie podanym przez Małgorzatę w
                                                    dawniejszych postach pienista wydzielina jest pierwszym objawem. Jakoś trudno mi
                                                    uwierzyć, żeby kilka obecnych na sali operacyjnej osób przez co najmniej
                                                    kilkadziesiąt sekund nie zauważyło krytycznego laryngospazmu u dziecka -
                                                    musieliby kłamać w zeznaniach, a idiotami też przecież nie są i wiedzą, że można
                                                    się u dziecka takiej reakcji spodziewać - to co poszli sobie? patrzeli jak się
                                                    dusi?.
                                                    Objawy ciężkiego laryngospazmu, czy jakiejkolwiek całkowitej obstrukcji dróg
                                                    oddechowych u przytomnego są tak ewidentne, że nikt nie może ich nie zauważyć,
                                                    zwłaszcza anestezjolog, i to z wieloletnim stażem.
                                                    Pienista wydzielina dowodzi tylko zaistnienia obrzęku płuc, nie dowodzi co jest
                                                    jego przyczyną. A obrzęk płuc może wystąpić i u zdrowych - neurogenny chociażby.
                                                    Widziałem kiedyś taki właśnie u zdrowego na wszystko - z wyjątkiem głowy -
                                                    kilkuletniego dziecka.
                                                    Sekcyjnie okazuje się, że płuca nie są zdrowe, bo jest w nich sporo ropy ( vide
                                                    poprzednie opisy ).
                                                  • Gość: gazmajster Re: Do MD FRCPC IP: *.telsat.wroc.pl 24.06.07, 20:05
                                                    PS - miło że nawet w Kanadzie są nasi :-) pozdrawiam
                                                    niestety, case nie jest taki prosty i oczywisty, i próbuję to uzmysłowić
                                                    zainteresowanym, zanim padną inne oskarżenia
                                                    zresztą jak pisałem - za mało danych, i nie na forum
                                                    prywatnie - proszę bardzo, można sobie teoretyczne dywagacje prowadzić
                                                  • Gość: gazmajster Re: Do MD FRCPC IP: *.telsat.wroc.pl 24.06.07, 21:49
                                                    kolejne PS - nie musisz zmieniać nicka, i tak zdradza Cię IP i sposób
                                                    formułowania wypowiedzi.
                                                    Jestem daleki od osobistych wycieczek, ale w wielu miejscach się mylisz,
                                                    uwzględniasz tylko niektóre, pasujące do Twojej teorii fakty i rzucasz bardzo
                                                    ciężkie, nieudokumentowane oskarżenia.
                                                    mimo wszystko pozdrawiam, ale namawiam do refleksji
                                                  • Gość: Małgorzata. ...czy mówią prawdę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 22:42
                                                    gazmajster ... MD FRCPC -

                                                    Na sali operacyjnej był laryngolog ,anestezjolog pielęgniarka i instrumentariuszka. Po skończonym zabiegu laryngolog wyszedł do gabinetu obok rzekomo uzupełnic dokumentację.Anestezjolog miał wszystkie parametry ok powiedział że wtedy postanowił odłączyc dziecko od wszelkiej aparatury zostawił je jeszcze na maseczce z tlenem...obok jest tzw.sala chorych tam było również dziecko operowane przed moim synem-to dziecko było bardzo niespokojne pielęgniarka tam zaglądała dziecko było w łóżeczku z wysoko ustawionymi kratami aby nie wypadło instrumentariuszka przyszła pomóc pilęgniarce bo dziecko wyszarpnęło sobie ktoplówkę...wtedy mnie z tamtąd wyproszono powiedziano że jak syn będzie na sali to mnie zawołają ...nie wiem ? byc może ...skoro parametry były ok anestezjolog faktycznie wyszedł na chwilę zajrzec do drugiego dziecka naprawdę nie wiem ?...mogło tak byc ...mogą mówic nieprawdę bo jak mają mi powiedziec że zostawili go samego ..? boję się ,że tak mogło byc tym bardziej ,że te pomieszczenia są ze sobą połączone ... i gabinet laryngologa i sala chorych...

                                                    Dziecko cały czas monitorowane ...wszystko jest ok !
                                                    W związku z czym anestezjolog postanawia odłączyc dziecko od wszystkiego i przygotwoac do wyjazdu z sali operacyjnej.

                                                    .{{..z zeznań w Sądzie złożonych przez anestezjologa }}

                                                    …Zabieg laryngologiczny przebiegał normalnie,następnie przystąpiliśmy do wybudzania, to wybudzanie też przebiegało normalnie…nic nie wskazywało na jakiekolwiek powikłania…po rozintubowaniu oddychał na maseczce z tlenem…

                                                    ...no tak przecież nic nie budzi wątpliwości... no nic !! ..dlaczego by nie miał zajrzec do dziecka obok ?.. był przecież również i za nie odpowiedzialny...tylko jak wrócił zastał drugie dziecko walczące z maseczką na twarzy -to naprawdę możliwe ...!? nie wiem byc może nie idzie tak szybko tego rozwiązac dlatego że nie mówią prawdy .. ?

                                                    …W PEWNYM MOMENCIE DZIECKO UAKTYWNILO SIE RUCHOWO,USIADLO PRÓBOWALO ZERWAC TĘ MASECZKE Z TLENEM PRZESZKADZAŁA MU TA MASECZKA Z TLENEM.NAWET ZŁAPAŁ MNIE ZA SZYJĘ…

                                                    I w tym momencie właśnie najprawdopodobniej zaczął gwałtownie narastać obrzęk płuc. W związku z tym u dziecka nastąpiło uczucie silnej duszności - dlatego zerwało ono maseczkę z twarzy i przyjęło pozycję ortopnoe (usiadło i wyrzuciło ramiona do przodu).

                                                    Dziecko zostało położone spowrotem na łóżko i wtedy anestezjolog spostrzega ...... płynną wydzieline z nosa podbarwioną krwią ...nadusza szpatułką język i w tym momencie wiedzą ,że to obrzęk płuc z gardła wydobywa się duża ilośc pienistej różowej wydzieliny ...oddech szybko sie pogarsza -odsysaja tę piane ale jest jej więcej i więcej ...zaczyna zanikac tętno na obwodzie wkońcu udalo się zaintubowac ale siada akcja serca ...reanimacja masaż serca ręczny ale serce nie chce bic....

                                                    Powyższe jest opisem typowego gwałtownego obrzęku płuc i śmierci z uduszenia w przebiegu ostrej niewydolności oddechowej spowodowanej tym obrzękiem płuc. Nic w tym opisie nie wskazuje na jakąkolwiek reakcję anafilaktyczną..
                                                    ..ale wciąż pozostaje pytanie dlaczego dochodzi do obrzęku płuc bez wcześniejszych widocznych objawów duszności wszak musi ktoś to zauważyc to tak nie jest ,że parametry są ok nie ma duszności a następuje obrzęk płuc ja tego nie mogę też zrozumiec .

                                                    Twierdzą że dziecko ani na chwilę nie zostało samo jak mam w to uwierzyc ??? pytasz się >>" - to co poszli sobie? patrzeli jak się
                                                    > dusi?. .."
                                                    Nie wiem gazmajster mogę sądzic ,że nie mówią prawdy pomijają fakt ,że dziecko pozostawili właśnie na ten nieszczęsny moment samo a potem już było zapóźno na cokolwiek...

                                                    Dlaczego nie mówią prawdy ja to chcę już zakończyc ...rozumiem ,że anestezjolog troszczył się również o innych małych pacjentów ...był pewien że już nic się niewydarzy miał przecież wszelkie wsakazania ...były prawidłowe nie wiem byc może to jedyne wytłumaczenie tego co się stalo ...

                                                    Bradykardia, czyli zwolnienie akcji serca jest u dzieci pierwszym objawem niedotlenienia. Jej wystąpienie u dziecka z gwałtownie rozwijającym się obrzękiem płuc należy do obrazu klinicznego obrzęku płuc (i związanego z nim niedotlenienia).

                                                    W tym przypadku bradykardię należy właśnie kojarzyć z obrzękiem płuc a nie działaniem polstygminy.

                                                    Protokół sekcyjny :
                                                    KRTAŃ I TCHAWICA-tkanki w okolicy wejścia do krtani usiane wybroczynami krwiotocznymi, błona śluzowa krtani, a zwłaszcza fałdy nagłośni obrzęknięte. W krtani i tchawicy znajduje się krwiście podbarwiona, płynna treść
                                                    PRZEPONA-ustawiona na wysokości IV międzyżebrza, na obu powierzchniach usiana wybroczynami krwiotocznymi barwy czerwono-wiśniowej.

                                                    Opisane zmiany są charakterystyczne generalnie dla śmierci z uduszenia, niezależnie od mechanizmu tego uduszenia. Mogą wystąpić przy uduszeniu w wyniku obrzęku płuc. Dodatkowo są spowodowane zabiegami resuscytacyjnymi.

                                                    Cieszę się ,że dzielisz sie ze mną swoimi uwagami.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Małgorzata.

                                                    Ps.
                                                    Pozdrawiam też innych zainteresowanych...nie bardzo rozumiem dlaczego między soba nie jesteście tacy sobie przychylni wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ...potrzebuję tych rozmów ,wyjaśnień ...naprawdę niechcę aby ktoś był prze ze mnie skrzywdzony jeśli mowa o procesie ale również tu na forum...

                                                    Pozdrawiam.

                                                  • Gość: gazmajster Re: ...czy mówią prawdę? IP: *.telsat.wroc.pl 25.06.07, 15:21
                                                    Małgorzato, widzę że Twoje wątpliwości z pytania "co się stało" zamieniają się w
                                                    "czy mówią prawdę". Tą drogą do niczego nie dojdziesz, bo każda informacja
                                                    tłumacząca lekarzy będzie kłamstwem, a każda dla nich niekorzystna -
                                                    potwierdzeniem spiskowej teorii. Stąd już tylko krok do absurdalnych wniosków w
                                                    rodzaju "chcieli sprzedać narządy" albo coś podobnego. Wybacz sarkazm, ale w ten
                                                    sposób sama zapędzisz się w błędne koło. Albo się wierzy w zeznania,
                                                    dokumentację i ekspertyzy, albo nieracjonalnie przyjmuje że wszyscy kłamią.
                                                    Nawet jeżeli - co mało prawdopodobne - anestezjolog wyszedł do sali obok, to z
                                                    dzieckiem została pielęgniarka anestezjologiczna, a jest to nierzadko osoba o
                                                    doświadczeniu nie mniejszym od lekarza, który i tak był w zasięgu kilku kroków.
                                                    Z podanych opisów wynika, że nawet po przywróceniu wentylacji utrzymują się
                                                    cechy ciężkiej niewydolności krążenia - wstrząsu kardiogennego czy wazoplegii o
                                                    nieznanym podłożu. Wskazuje na to również protokół sekcyjny - "nerka wstrząsowa,
                                                    ciężki obrzęk mózgu itd" - równie dobrze jak niedotlenieniem, spowodowane
                                                    hipoperfuzją w następstwie niewydolnej czynności serca i/lub patologicznego
                                                    rozszerzenia naczyń i braku ciśnienia. To nie jest typowe dla uduszenia, również
                                                    jak nie jest typowa utrzymująca się bradykardia po przywróceniu wentylacji.
                                                    Nawet gdyby była spowodowana neostygminą, to ustąpiłaby po atropinie.
                                                    Wiele w tych opisach wskazuje na gwałtowną utratę przepuszczalności naczyń -
                                                    obrzęki na twarzy, obrzęk płuc, płyn w opłucnej, obrzęk narządów wewnętrznych i
                                                    mózgu, a to z kolei nasuwa myśl o anafilaktycznym tle zdarzenia.
                                                    Nie jest to takie proste do wytłumaczenia jak się może komuś zdawać, a może w
                                                    ogóle niemożliwe - w końcu chodzi o organizm ludzki, którego wcale jeszcze
                                                    dobrze nie znamy.
                                                    A jakiekolwiek by nie było - uważam że ostatnią rzeczą jaką należy robić to
                                                    podważanie kwalifikacji biegłych, kwestionowanie ich wniosków i domniemywanie
                                                    mataczenia i poświadczania nieprawdy przez świadków. W ten sposób zwariujesz.
                                                  • Gość: Małgorazata Re: ...czy mówią prawdę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 11:32
                                                    Masz rację w ten sposób zwariuję...
                                                    Wciąż szukam jakiegos punktu zaczepienia ,którego byc może wogóle nie ma...organizm ludzki jest nadal niezgłębiony .Tak zareagował - trudno powiedziec nawet na co ?
                                                    Tak szybko można umrzec właśnie przy wstrząsie anafilaktycznym nawet nie wiem co go wywołało ...jeśli to faktycznie anafilaksja. Nikt nie wie nawet co za lek mógł się do tego przyczynic, a może to interakcja między lekami …?
                                                    Był brany pod uwagę Thiopental była brana pod uwagę Lidokaina z adrenaliną ale zostały wykluczone …

                                                    Przy anafilaksji brak niestety u dziecka zewnętrznych objawów –jedyne co zostaje dostrzeżone to już obrzęk płuc…niestety nie podano dziecku adrenaliny która jest lekiem pierwszego rzutu przy pierwszych występujących objawach anafilaksji…

                                                    Adrenalin była podana podczas reanimacji mówisz ,że literówka …biegli też tak mówią …ale przez tyle czasu nikt nie wie jaka winna być prawdziwa dawka ,biegli też jej nie podają , ja do tej pory nie wiem jak ta literówka winna być napisana prawidłowo …a biegli choc nie znają faktycznie podanej dawki adrenaliny podczas reanimacji to i tak twierdzą ,że leki w trakcie reanimacji zostały podane prawidłowe…????

                                                    Moim zdaniem nie zdawali sobie sprawy Ci lekarze z tego ,że mają do czynienia z wstrząsem anafilaktycznym…

                                                    Laryngolog na Sali sądowej opdpowiedział …że był przekonany iż mają do czynienia z serco - pochodnym obrzękiem płuc…

                                                    …nie wiadomo też dlaczego …anestezjolog mówi o lekkim obrzęku śluzówek gardła…a laryngolog temu zaprzecza…odpowiadając ,że nie było żadnego obrzęku…???

                                                    Przy problemach związanych z wymuszoną pracą serca i jego tendencją do bradykardii nie zastosowano w tym momencie atropiny …
                                                    Atropina była zastosowana na początku do wprowadzanie do znieczulenia ,a potem dopiero podał atropinę ratownik z zespołu „R”…

                                                    Pielęgniarz oprócz zwróconej uwagi na błedne wskazania saturacji…na Sali sądowej powiedział …,że przy dziecku w momencie kiedy jest w stanie totalnego zagrożenia życia w momencie kiedy winna trwac gorączkowa reanimacja …on niestety zastał przy dziecku tylko jedną osobę i nikogo więcej w tym miejscu ….dlaczego ???-to nie możliwe …

                                                    Mało tego Sąd zapisał słowa pielęgniarza …który również powiedział ,że ta osoba stała ..po prostu stała i nic więcej …a obok leżało dziecko które on zaczął ratowac…jak mam to rozumiec ?

                                                    Moje dziecko umierało …a była przy nim tylko jedna osoba …która na dodatek tylko stała ????
                                                    …a gdzie była reszta ?

                                                    Rozmawiałam z nim - z pielęgniarzem …prywatnie mi powiedział ,że …”anestezjolog był rozsypany jak paczka dropsów „….wiem że ich to zaskoczyło …przerosło …wiem jesteśmy tylko ludźmi , ale to boli jak usłyszysz ,że stał i nic nie robił a twoje dziecko umiera….on ma taką wiedzę .. pod ręką leki , aparaturę …wszak to się dzieje na Sali operacyjnej nie na ulicy nie w lesie skąd niejednokrotnie przywożony jest pacjent we wstrząsie …

                                                    Mimo to i tak biegli w poprzedniej ekspertyzie orzekli ,,,że wszystko zgodnie ze sztuką i wiedzą …itd…w odpowiednim czasie …odpowiednie leki …

                                                    Małgorzata.

                                                  • Gość: gazmajster Re: ...czy mówią prawdę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 16:27
                                                    książkowo dokładna dawka adrenaliny dla 30kg dziecka to 0,3mg
                                                    podawano 0,25mg - ta różnica nie ma wielkiego znaczenia, bo tak naprawdę dawki
                                                    adrenaliny w reanimacji nigdy dokładnie nie badano i przeniesiono ją z badań
                                                    wykonanych na początku ubiegłego wieku na psach
                                                    u dorosłych zaleca się 1mg, nie uwzględniając wagi
                                                    tak jak pisałem - adrenalina jest w ampułkach po 1mg, więc 25mg to 25 ampułek (
                                                    dwa i pół pudełka ) i raczej trudno byłoby tyle mieć pod ręką i otworzyć w
                                                    kilka sekund
                                                    podawanie takich dawek adrenaliny w zasadzie eliminuje sens podawania atropiny
                                                    reszty nie podejmuje się skomentować, ale w to że nikt nic nie robił po prostu
                                                    nie potrafię uwierzyć - w naszej specjalności stykanie się z bezpośrednim
                                                    zagrożeniem życia jest codziennością i nie widzę powodu żeby ktoś nagle
                                                    spanikował i uciekł, i pozostałe kilka osób też.
                                                    pewnie że anestezjolog był rozsypany - w końcu zmarło mu na stole zdrowe dziecko
                                                    przy drobnym zabiegu, co nie znaczy że nie próbował go ratować, ale nie jest
                                                    Panem Bogiem i nie zawsze od razu wie co się dzieje, a czynności reanimacyjne są
                                                    dość standardowe - tlen, wentylacja, adrenalina, atropina, masaż serca, i zdaje
                                                    się że wszystko to wykonano.
                                                    Niestety nie potrafię Ci pomóc w znalezieniu przyczyny
                                                    gdyby ktoś był jednoznacznie winny, to raczej zostałoby to szybko stwierdzone
                                                    o fałszywych zeznaniach, błędnych ekspertyzach, niekompetentnych ekspertach i
                                                    ukrywaniu prawdy myślałbym w ostatniej, ostatniej, zupełnie najostatniejszej
                                                    kolejności - za dużo osób musiałoby brać w tym udział, zresztą w moim, naiwnym
                                                    pod tym względem umyśle, takie coś się po prostu nie mieści
                                                  • Gość: Małgorzata. odpowiedzialnośc ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:26
                                                    Pacjent dał zgodę na zabieg w znieczuleniu ogólnym, po mimo że pacjent był w stanie znieczulenia ogólnego dodatkowo bez jego zgody zostało zastosowane znieczulenie miejscowe [lidokaina z adrenaliną].Znieczulenie ogólne było pełnym znieczuleniem dającym pełną bezbolesnośc zabiegu.

                                                    Czy w tym przypadku kiedy pacjent wyraża zgodę na zabieg w znieczuleniu ogólnym i podkreśla wybrane znieczulenie z dwóch mu proponowanych tj:ogólnego i miejscowego wolno było lekarzowoi przekroczyc daną zgodę i wolę pacjenta ?
                                                    Czy w tym przypadku mamy do czynienia z przekroczeniem danej zgody na zabieg ?
                                                    Jak to się ma w świetle prawa ?


                                                    Dawanie znieczulenia miejscowego w sytuacji, gdy pacjent jest znieczulony ogólnie jest sprzeczne z logiką. Gdyby było odwrotnie byłby pewnie sens w takim działaniu w określonych okolicznościach.
                                                    Co do zgody: wydaje się, że zgoda na znieczulenie ogólne niejako "konsumuje"/ zawiera w sobie zgodę na znieczulenie miejscowe.
                                                    Nie zmienia to oczywiście faktu, że błąd został popełniony: skoro był wstrząs to oznacza że użyto środka na który pacjent był uczulony. A podstawowym obowiązkiem anestezjologicznym przed zabiegiem jest sprawdzenie, na jakie środki znieczulające pacjent jest uczulony - po to właśnie by wyeliminować ryzyko ewentualnego wstrząsu anafilaktycznego, jak wiadomo groźnego dla życia.

                                                    Trochę z prawa medycznego ...

                                                    Z przekroczeniem zakresu udzielonej zgody mamy najczęściej do czynienia w sytuacji, gdy w trakcie podjętej czynności medycznej lekarz stwierdza, że ze względu na nowe okoliczności powinien zmienić zakres udzielonej już zgody. Potrzeba zmiany zakresu czynności zaistnieć ma w toku wykonywania dozwolonej zgodą interwencji, nie może mieć miejsca przed podjęciem tejże interwencji. Również nie może mieć postaci szerszej niż wie pacjent, a z góry zakładanej przez lekarza. Regułą w tym wypadku jest obowiązek uzyskania nowej zgody pacjenta na poszerzony zakres przedmiotowy czynności lekarza. Niedopełnienie tego obowiązku powoduje, że działanie lekarskie poza zakresem udzielonej zgody jest nielegalne, bezprawne i stanowi zamach na dobra osobiste pacjenta, a ryzyko takiego zabiegu obciąża lekarza. Za samowolne uznane zostanie zarówno działanie lekarza, który tak dalece poszerzył zakres zabiegu, że dokonał operacji na innym organie wewnętrznym chorego,
                                                    jak i tylko wtedy, gdy uzupełnił zabieg o pewne czynności medyczne, których wykonanie, choćby i zgodnie ze sztuką lekarską, nie było wyraźnie objęte treścią uprzednio wyrażonej zgody. Pacjent bowiem wyraża zgodę na konkretną czynność medyczną o określonym zakresie interwencji w organizm, zaznajamiając się przedtem ze stopniem ryzyka jakie niesie i przewidywanymi skutkami.

                                                    Jak sądzisz kto wobec tego ponosi winę za tę śmierc wszak to dziecko nie zmarło śmiercią naturalną...

                                                    Czy wobec tego jest to śmierc... tylko jako fakt ...nie uznany przez żadną z instytucji ?...kto wobec tego ponosi konsekwencje tej śmierci -gdzie to zakwalifikowac ?
                                                    -to nie samobójstwo
                                                    -to nie wypadek komunikacyjny
                                                    -to nie mordestwo
                                                    -to również nie śmierc z przyczyn naturalnych

                                                    Ani rodzice tego dziecka ani ono samo nie mialo wpływu na to co zostalo podjęte w tym NZOZ a skutkowalo śmiercią małoletniego .

                                                    Ponieważ Prokurator nie znałazł winnych i sprawę umorzył ! [z powodu braku znamion czynu zabronionego] Rzecznik odp. zawodowej lekarzy nie będzie rozpatrywał .Rzecz.praw Obywat. nie będzie podważał. PZU nie ponosi odpowie. TOW.UBEZP. NZOZ -brak podstaw do odszkodowania i jakiego kolwiek zadośuczynienia ! SĄD CYWILNY ...???

                                                    Mam wrażenie ,że wg. prawa tej śmierci nie było ...a jak była to nie wiedzą co z nią zrobic ...

                                                    Byłam odpowiedzialna za zdrowie i życie mojego dziecka przez całe prawie 8 lat ...w momencie kiedy zamknęły się za nim drzwi gabinetu całą tą odpowiedzialnośc przejęli wszyscy którzy się tam znajdoawli ...przebywał pod ich opieką ...to kto wobec tego jest odpowiedzialny za tą śmierc ...?

                                                    Czy można byc odpowiedzialnym za śmierc i nie byc jej winnym...???
                                                    Przez długi czas to ja się czułam winna i odpowiedzialna za tą śmierc...ale przecież mnie tam nie było nie miałam na to wpływu ...

                                                    Wiem ,że to trudne ...psychologicznie jest zbyt ciężko mi samej nieśc ten krżyż odpowiedzialności byc może dlatego chcę częśc tej odpowiedzialności przeżucic na lekarzy...
                                                    Byc może nie mam racji ...byc może nie powinnam szukac w nich tej odpowiedzialności ...ale to ja w prosektorium sama ubrałam pocięte ciało po sekcji mojego synka ...to ja własnymi rękoma wsadziłam go do trumny ...to nie tak miało byc...
                                                    Czuję tą odpowiedzilnośc każdego dnia...tak zawiodłam moje dziecko...

                                                    Jakże mi z tym ciężko ...

                                                    Pozdrawiam Małgorzata.
                                                    _________________
                                                  • Gość: gazmajster Re: odpowiedzialnośc ... IP: *.telsat.wroc.pl 28.06.07, 11:58
                                                    Łączenie znieczulenia ogólnego ze znieczuleniem miejscowym/regionalnym nie tylko
                                                    nie jest sprzeczne z logiką, ale wręcz korzystne i pożądane. Pozwala zmniejszyć
                                                    zapotrzebowanie na leki w trakcie znieczulenia ogólnego, wyeliminować bolesność
                                                    po zabiegu, uzyskać większą stabilność układu krążenia podczas operacji, a
                                                    dodatek adrenaliny zmniejsza nieco krwawienie w obszarze ostrzyknięcia.
                                                    Jest to powszechna i zalecana praktyka.
                                                    Nowoczesne amidowe środki znieczulenia miejscowego ( lidokaina, bupiwakaina )
                                                    niesłychanie rzadko powodują reakcję uczuleniową, chociaż nie można jej w 100%
                                                    wykluczyć.
                                                    Sprawdzenie uczuleń polega na zapytaniu o to pacjenta lub rodziny - trudno
                                                    każdemu robić testy uczuleniowe na wszystkie leki i inne preparaty stosowane
                                                    podczas leczenia. Nigdzie się tak nie robi.
                                                    Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, na co ktoś może być uczulony, tylko na co
                                                    wiadomo, że jest.
                                                    Pytanie o uczulenia jest w standardowej przedoperacyjnej ankiecie
                                                    anestezjologicznej, którą zapewne wypełniałaś.
                                                    Na co została udzielona zgoda, powinno wynikać z dokumentacji. Znieczulenie
                                                    miejscowe można chyba "podciągnąć" pod zakres zabiegu operacyjnego, który nie
                                                    był przecież opisany krok po kroku - każdy ruch, każde cięcie, użycie
                                                    konkretnych narzędzi itd. Na pewno było to działanie w interesie pacjenta, czy
                                                    do końca zgodne z prawem? Trudno mi orzec.
                                                    Świadoma zgoda na znieczulenie ogólne powinna być poprzedzona informacją, że
                                                    jest ono obarczone ryzykiem powikłań, w tym również zgonu. Śmierć z przyczyn
                                                    stricte anestezjologicznych jest rzadka - ok. 1:10000 - ale ryzyko istnieje i
                                                    każdy, kto chce poddać się takiej procedurze, musi o tym wiedzieć i na takie
                                                    ryzyko się zgodzić.
                                                    Ryzyko śmiertelnych reakcji na leki też jest statystycznie opisane i należy je
                                                    uwzględniać decydując się na jakiekolwiek leczenie. Są to ułamki procentów czy
                                                    nawet promili, ale są.
                                                    Wykonując jakąkolwiek procedurę medyczną rozważa się stosunek korzyści do
                                                    ryzyka. Tutaj korzyści były zdecydowanie większe niż ryzyko, co nie znaczy że
                                                    ryzyka nie było.
                                                    Gdyby w trakcie postępowania ustalono, co było przyczyną śmierci, wtedy można by
                                                    mówić o czyjejś winie, ew. o nieumyślnym spowodowaniu śmierci.
                                                    Ponieważ, jak rozumiem, nie da się jednoznacznie ustalić przyczyny, można więc
                                                    mówić tylko o nieszczęśliwym wypadku, bez znamion czynu zabronionego i niczyjej
                                                    winy. Moim zdaniem to lepiej niż wiedzieć, że ktoś coś zaniedbał lub źle zrobił.
                                                    Odszkodowanie w tym przypadku mogłoby pochodzić tylko z ubezpieczenia na życie,
                                                    jeżeli taka polisa została zawarta lub obejmuje to polisa rodzica ( zwykle
                                                    obejmuje ).
                                                    Małgorzato, nie da się wszystkiego przewidzieć i wszystkiemu zapobiec.
                                                    Być może nie ma w tym wszystkim niczyjej winy, ani lekarzy, ani na pewno Twojej.
                                                    Mogłabyś teraz pomyśleć " a gdybym nie zgodziła się na operację i znieczulenie?
                                                    żyłby do dzisiaj?"
                                                    Być może tak. A być może zachorowałby po roku na ciężkie zapalenie płuc i sepsę.
                                                    Nikt tego nie wie. Życie nie jest proste, oczywiste i do końca przewidywalne.
                                                    Przykro mi że ten promil tragicznych powikłań trafił właśnie na Twoje dziecko.
                                                  • Gość: Małgorzata. Re: odpowiedzialnośc ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 22:12
                                                    Tak gazmajster wiem ,że dobrze mówisz ...mądrze ,to wszystko prawda.Tylko ,że u mojego dziecka zastosowano pełne dawki lekow anestetycznych dodatkowe ostrzyknięcie lidokainy z adrenaliną niestety nie wniosło oszczędności w ich dawkowaniu mało tego zastosowana premedykacja [dormicum]również powinna byc wzięta pod uwagę w dawkowaniu anestetyków ale też nie była.

                                                    ...gazmajster laryngolog kazał podac dormicum dziecku w tabletce -7,5mg...natomiast anestezjolog 10 minut później podał iv.również 7,5ml dormicum i odnotował to w karcie znieczulenia podałam biegłemu i wysokiemu sądowi do wglądu owe adnotacje na sali ropraw -biegły nie krył swego zdziwienia.

                                                    ...ale to też jest bez znaczenia

                                                    Dziecko mialo 30 kg podano:
                                                    -dawka thiopentalu-200mg + 20 mg
                                                    - tabletka dormicum 7,5 mg
                                                    -iv.dormicum 7,5 ml
                                                    -1% roztworem lignokainy z adrenaliną[10ml.]
                                                    ...gdzie tu oszczędnośc ?...ale powinien przeżyc ?

                                                    Pytanie o uczulenia jest w standardowej przedoperacyjnej ankiecie
                                                    > anestezjologicznej, którą zapewne wypełniałaś.

                                                    Nietety nikt nie miał dla nas czasu ...wogóle nie ma czegoś takiego jak kwestionariusz wywiadu...ale widzisz kogo to obchodzi ?

                                                    > Świadoma zgoda na znieczulenie ogólne powinna być poprzedzona informacją

                                                    Nietety nikt do nas z tą informacją nie wyszedł ...Pani rejestratorka podała mi zgode na zabieg i powiedziała tu podpisac ...

                                                    Nie tylko tych rzeczy nie ma ,ale nie ma też niestety nigdzie wagi dziecka...

                                                    Zacytuję Ci słowa biegłego :

                                                    "...Odnośnie zarzutu braku wagi dziecka ...przed zastosowanym znieczuleniem ogólnym biegły anestezjolog podkreślił ,że wystarczająca jest wizualna ocena zgodności wagi dziecka ....bowiem nawet różnice w wadze rzędu okolo 10 kg nie mają znaczenia przy dawkowaniu leków anestetycznych z uwagi na rozpiętośc dawek ..." ..........to są słowa biegłego nie ma znaczenia waga dziecka ????
                                                    To jak właściwie dawkowano owe leki ???

                                                    "Faktem jest ,iż dokumentacja medyczna dziecka nie była prowadzona prawidłowo,gdyz brakuje w niej kwestionariusza wywiadu o pacjencie.

                                                    Nie mialo to jednak znaczenia dla dokonania oceny ..nie ma konkretnego wymogu do posiadania takowej dokumentacji ." ????

                                                    "...Biegli stwierdzili,że nie ma wymagań wykonywania prób uczuleniowych .." -tak jak ty mówią ,że trzeba było zapytac ...ale nas nikt o nic nie pytał w tej kwestii...

                                                    "..Zdaniem biegłych ..nie można było przewidziec reakcji uczuleniowej czy też wystąpienia nadreaktywności ..."

                                                    Dodam ,że wykonane badanie krwi przed zabiegiem nie wskazywalo ,że dziecko jest alergikiem ...

                                                    "..Przy braku podejrzeń klinicznych RTG płuc nie musiał byc wykonany ."

                                                    gazmajster
                                                    Sam widzisz ,że nic nie musisz wiedziec nic znac i tak jak umrze Ci pacjent jakoś z tego wybrniesz ...

                                                    ..Biegli stwierdzili,że pomimo stwierdzenia obducenta w protokole sekcyjnym ,iż dziecko było obarczone zapaleniem płuc -nie wynika z tego ,iż pacjent poddany został zabiegowi ,gdy był chory na zapalenie płuc.W badaniu przed operacyjnym nie było cech klinicznych zapalenia płuc ,a opisane zmiany przez obducenta mogły byc zmianami powstałymi w trakcie rozwijającej sie nadreaktywności oraz podczas czynności resuscytacyjnych po zabiegu ."

                                                    Tylko ,że anestezjologa widziałam miał słuchawki na szyi zabrał syna ode mnie i nie osłuchał...na sali sądowej powiedział ,że zrobił to na sali operacyjnej bo bał się że prawie 8 letnie dziecko będzie się darło i nie pozwoli się osłuchac ??? Czy Ty byś w to uwierzył ??? On się bał ?
                                                    Mogę znowu tylko mu uwierzyc ,że mówi prawdę -nikt tego nie widział również na sali operacyjnej ...bo każdy był zajęty czym innym...

                                                    Dziecko miało wykonane RTG płuc po przewiezieniu do szpitala tj ,0,5 godziny po zdarzeniu NZOZ.
                                                    ..."rozległe rozsiane w całych płucach nieregularne zagęszczenia - zmiany bardziej nasilone lewostronnie. Struktury kostne klatki piersiowej prawidłowe . Wielkośc i kształt serca prawidłowe..."

                                                    -a może jednak miał początek zapalenia płuc ...?


                                                    Skąd tyle ropy przecież dziecko za krótko przebywało na OIOM ...aby sie ona wytworzyła potrzebne by było chociaż ze 2 dni ...

                                                    Powikłaniami zapalenia migdałków natomiast są ropne zmiany okolicy gardłowej.
                                                    Otolaryngolog i anestezjolog zatem wiedząc o tych zmianach winni wykonac RTG płuc ,aby wykluczyc czy wydzielina śluzowo-ropna Ściekając do drzewa tchawiczo – oskrzelowego nie spowodowała ich zapalenia.Co niestety stwierdzono w protokole sekcyjnym.

                                                    ..do tego dołożyc wszystkie zastosowane leki ...jakąś błędnie działającą aparaturę do pomiaru saturacji ,itd...no i mamy szereg drobiazgów które powodują zbieg niesczęśliwych zdarzeń po sobie ...

                                                    Pozdrawiam ...dziękuję za Twoją cierpliwośc w rozmowie za mną .
                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: gazmajster Re: odpowiedzialnośc ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:15
                                                    Dawki leków, jakkolwiek duże, mieszczą się w zakresie zalecanego dawkowania, a
                                                    nawet ich przekroczenie w takim stopniu, w jakim byłoby to możliwe przy
                                                    niedokładnej ocenie wagi, mogłoby skutkować co najwyżej przedłużonym budzeniem.
                                                    Niedoszacowanie wagi i podanie zbyt małej dawki byłoby dużo groźniejsze ze
                                                    względu na zbyt płytkie znieczulenie i możliwość np. wymiotów lub spazmu w
                                                    trakcie indukcji znieczulenia.
                                                    Zalecana dawka premedykacyjna doustna/doodbytnicza Dormicum u dzieci to
                                                    0.5mg/kg, a wg niektórych autorów nawet 0.75mg/kg ( max 15mg ), możliwe więc że
                                                    po 7.5mg nie osiągnięto wystarczającego uspokojenia i dlatego podano dodatkową
                                                    dawkę iv - nie wiem ile to jest 7,5ml bo nie podałaś stężenia leku w strzykawce.
                                                    W tym co opisujesz ewidentnym zaniedbaniem jest brak dokumentacji, zebrania
                                                    wywiadu i podpisania świadomej zgody. Trudno jednak stwierdzić, że gdyby te
                                                    czynności zostały odpowiednio przeprowadzone, to przebieg zdarzenia byłby inny,
                                                    bo nie wiadomo jednoznacznie co było przyczyną śmierci.
                                                    Jeżeli dziecko miało przed zabiegiem cechy zapalenia płuc - gorączkę, kaszel
                                                    itd, to oczywiście tak.
                                                    Jeżeli anestezjolog nie widział wcześniej dziecka, to można mu postawić zarzut
                                                    niedopełnienia obowiązku wykonania konsultacji anestezjologicznej 24godz przed
                                                    zabiegiem, jeżeli sprawa miała miejsce po 1998r. To jedyne, zresztą zasadność
                                                    tego wymogu jest kwestionowana w literaturze fachowej.
                                                    Prawdą jest że przy braku wskazań klinicznych czy czegoś w wywiadzie nie
                                                    wykonuje się dodatkowych badań ponad rutynowe, bo inaczej trzeba byłoby badać
                                                    wszystkich na wszystko. Nie wiem czy w tym przypadku były powody do
                                                    dokładniejszej diagnostyki - to pytanie do świadków, biegłych i Ciebie.
                                                    Biegły radiolog i/lub pulmonolog mógłby może określić, czy taki obraz
                                                    radiologiczny może rozwinąć się w tak krótkim czasie - to co opisałaś może
                                                    odpowiadać tzw. ARDS, który jak najbardziej rozwija się w ciągu godzin.
                                                    To błędne wskazanie pulsoksymetru w trakcie reanimacji nie ma większego
                                                    znaczenia - monitor to nie wyrocznia i nikt nie polega na nim całkowicie
                                                    bezkrytycznie, jest też chociażby ocena wizualna zabarwienia skóry i śluzówek. A
                                                    oprócz cyferek jest też wykres - jeśli go nie ma, to poleganie na cyferkach jest
                                                    bez sensu. No chyba że było inaczej, ale to powinno być w dokumentacji i zeznaniach.

                                                    To nie jest tak że nic nie muszę wiedzieć i nic znać, a jak pacjent umrze to i
                                                    tak się wykręcę - jeżeli jego śmierć będzie miała jednoznaczny związek z jakimś
                                                    moim błędem lub zaniedbaniem, którego wg aktualnej wiedzy medycznej i standardów
                                                    postępowania nie powinienem zrobić, to pójdę siedzieć. Ale trzeba udowodnić, że
                                                    tak było, wykazać związek przyczynowo-skutkowy i że były np. wskazania do
                                                    zrobienia czegoś innego - dodatkowych badań, zastosowania innych leków, dawek
                                                    itp. Nie można mnie winić za to że nie jestem jasnowidzem i cudotwórcą.
                                                    To nie jest wojna o to kto ma rację, tylko o stwierdzenie, czy ktoś jest winny
                                                    czyjejś śmierci i powinien być za to ukarany. Tu nie ma miejsca na wątpliwości i
                                                    nieudowodnione teorie.
                                                  • Gość: Małgorzata ...dlaczego wszystko bylo ok ,a pacjent zmarł ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 11:11
                                                    Witaj !

                                                    ..."- to co opisałaś może
                                                    odpowiadać tzw. ARDS, który jak najbardziej rozwija się w ciągu godzin."

                                                    Sądziłam ,że to bardziej dotyczy dorosłych ...

                                                    ..."> Dawki leków, jakkolwiek duże..."

                                                    -była ta oszczędnośc w dawkowaniu czy nie ...???

                                                    ">...mogłoby skutkować co najwyżej przedłużonym budzeniem."

                                                    Czy zawsze podczas wybudzania podaje się plistygminę czy też można podac inny lek ? czy polistygmina winna byc powinna byc podana z atropiną ???

                                                    Karta znieczulenia pacjenta informuje, iż anestezjolog w tym samym czasie, co, co podaje polistygminum podaje również dziecku lek o nazwie Naloxon. Czy to jest też rutynowo podawany lek .
                                                    Czy podawanie Naloxonu świadczy o tym iz anestezjolog miał problem z wybudzeniem pacjenta ?

                                                    ..."> To błędne wskazanie pulsoksymetru w trakcie reanimacji nie ma większego
                                                    > znaczenia - monitor to nie wyrocznia i nikt nie polega na nim całkowicie
                                                    > bezkrytycznie, jest też chociażby ocena wizualna zabarwienia skóry i śluzówek.

                                                    Dziecko z opisu Pielęgniarza było sino-blade ...? Wysokie wskazanie aparatu do mierzenia saturacji przy braku krążenia i akcji serca może nasuwac inne tło... Zatrucie powodujące wiązanie hemoglobiny mogłoby dać wysoką saturację mimo niedotlenienia...niezrozumiała jest również temp.jaką dziecko mialo po przewiezieniu na OIOM ...28 stopni...???Potem pomału temp.wzrastała -sukcesywnie najwyższa to jednak tylko 34 stopnie...dlaczego ?-nierozumiem ?

                                                    Ten spadek temperatury …jest nienaturalny –podręczniki mówią iż w momencie zatrucia dochodzi do depresyjnego działania na ukł. Nerwowy a co za tym idzie i termoregulacji ….?
                                                    Ale jak to się ma do mojej sprawy ?

                                                    > To nie jest wojna o to kto ma rację, tylko o stwierdzenie, czy ktoś jest winny
                                                    > czyjejś śmierci i powinien być za to ukarany. Tu nie ma miejsca na wątpliwości ...

                                                    Tak też się z Tobą zgadzam -tylko ,że mnie juz nawet nie chodzi o winnych ...ja nadal nie wiem dlaczego moje dziecko zmarlo dlaczego doszlo do tej całej sytuacji jak to możliwe ,że wszystko jest w jak najlepszym porządku a ono umiera ...nie zrozumiem ??? wg.dostepnej dokumentacji i zeznań wg.dawkowania leków ono powinno życ ... !!! ja chcę wiedziec jaki splot nieszczęśliwych zdarzeń do tego doprowadził chcę aby w racjolnalny sposób wytłumaczył mi ktoś ,ze mimo wszystko nie udalo się go uratowac...Nie winię lekarzy ,że nie dali rady ,że nie ocenili czy to anafilaksja czy cos zupełnie innego jak najbardziej rozumiem to co piszesz ...

                                                    "...Nie można mnie winić za to że nie jestem jasnowidzem i cudotwórcą."

                                                    ...ale ja chciałabym wiedziec dlaczego i na co... co spowodowało ten nieodwracalny łańcuch reakcji którego nie można już było opanowac ...jak narazie nikt nic nie wie ...jak mam przyjąc do wiadomości ,że wszystko odbylo się zgodnie z wiedzą i sztuką medyczną w odpowiednim czasie ...jeśli tak to moj syn by żył ...jak mogło do tego dojśc???... skoro wg .anestezjologa było wszystko ok ...skoro parametry przez niego odczytane były ok ...skoro leki są też podane prawidlowo ...słuchaj nie wystąpił też skurcz oskrzeli czy jakakolwiek duszność lub widoczne przez anestezjologa obecnego na sali operacyjnej objawy mogące sugerować problemy z oddechem. Jedyną rzeczą, jaka bez wyraźnej przyczyny bez żadnych wcześniejszych symptomów zwraca uwagę jest nagle pojawiających się masywny obrzęk płuc, który jest początkiem następujących po sobie zdarzeń...powiedz jak to możliwe ,że nikt tego nie wiedzi ???

                                                    Obrzęk płuc jest typowym objawem obstrukcji górnych dróg oddechowych, może tez byc obecny przy wstrząsie anafilaktycznym,tylko,że przy wstrząsie serc bije,a przy uduszeniu z braku tlenu serce przestaje bić i trzeba pacjenta reanimować za pomocą masażu serca.

                                                    „Wstrząs anafilaktyczny należy odróżnić od innych przyczyn zapaści naczyniowej. Najczęstszym stanem imitującym anafilaksję jest reakcja wazowagalna, która może wystąpić po jakimkolwiek wstrzyknięciu. Objawia się hipotonią, bladością, bradykardią, osłabieniem, nudnościami, wymiotami i obfitymi potami. Nie stwierdza się natomiast klasycznych objawów anafilaksji, takich jak pokrzywka, świąd, obrzęk naczynioruchowy, tachykardia i skurcz oskrzeli. Wiele zaburzeń może wywołać nagłe zaczerwienienie skóry twarzy z uczuciem gorąca, które łatwo pomylić z anafilaksją…

                                                    Innym zaburzeniem występującym u dzieci, które można pomylić z anafilaksją, jest dysfunkcja strun głosowych. Przywiedzenie więzadeł głosowych jest przyczyną świstu wdechowego, nie występuje natomiast pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy i hipotonia, co pomaga odróżnić to zaburzenie od anafilaksji. Ustalenie rozpoznania umożliwia laryngoskopia potwierdzająca przywiedzenie więzadeł głosowych…”
                                                    -prof. dr hab. med. Danuta Chmielewska-Szewczyk

                                                    Pozdrawiam .
                                                    Małgorzata.





                                                  • Gość: gazmajster Re: ...dlaczego wszystko bylo ok ,a pacjent zmarł IP: *.telsat.wroc.pl 30.06.07, 12:48
                                                    "Sądziłam ,że to bardziej dotyczy dorosłych ..."
                                                    nie, dotyczy wszystkich grup wiekowych, dawniej sądzono że tylko dorosłych,
                                                    prawidłowa nazwa to Acute ( nie Adult ) Respiratory Distress Syndrome. Tylko u
                                                    noworodków/wcześniaków jest nieco inaczej ( RDS ) ze względu na inna przyczynę i
                                                    inny sposób leczenia ( surfaktant )
                                                    "była ta oszczędnośc w dawkowaniu czy nie ...???"
                                                    nie wiem, analgezję śródoperacyjną zapewniał fentanyl i/lub halotan oraz
                                                    podtlenek azotu. Thiopental służy tylko do wywołania snu, Dormicum też. Na pewno
                                                    byłaby mniejsza bolesność po zabiegu, a to u dzieci bardzo ważne.
                                                    "Czy zawsze podczas wybudzania podaje się plistygminę czy też można podac inny l
                                                    > ek ? czy polistygmina winna byc powinna byc podana z atropiną ???"
                                                    Polstygminę podczas wybudzania podaje się zazwyczaj, jeśli w trakcie
                                                    znieczulenia używano niedepolaryzujących leków zwiotczających ( Pavulon,
                                                    Norcuron, Nimbex itp )
                                                    nie ma innych wskazań do jej podania przy wybudzaniu, i nie ma leku którym ją
                                                    można zastąpić, a działałby inaczej
                                                    zawsze powinna być podana z atropiną, w jednej strzykawce lub bezpośrednio po niej
                                                    "Karta znieczulenia pacjenta informuje, iż anestezjolog w tym samym czasie, co
                                                    > , co podaje polistygminum podaje również dziecku lek o nazwie Naloxon. Czy to
                                                    > jest też rutynowo podawany lek .
                                                    > Czy podawanie Naloxonu świadczy o tym iz anestezjolog miał problem z wybudzenie
                                                    > m pacjenta ? "
                                                    naloxon odwraca działanie opioidów - fentanylu, morfiny itp. Jego podanie
                                                    przyspiesza wybudzenie, ale przesadą byłoby twierdzić że oznacza iż były
                                                    problemy. W anestezji ambulatoryjnej stosuje się go częściej, po dużych
                                                    zabiegach szpitalnych rzadko - znosi też działanie przeciwbólowe. Tym bardziej
                                                    uzasadnione jest więc znieczulenie miejscowe jako dodatek.
                                                    " Zatrucie powodujące wiązanie hemoglobiny mogłoby dać wysoką saturację mimo nied
                                                    > otlenienia"
                                                    zatrucie tlenkiem węgla lub inną trucizną tkankową, np. cyjankiem. Raczej
                                                    nieprawdopodobne, to nie "Coma"
                                                    "niezrozumiała jest również temp.jaką dziecko mialo po przewiezieni
                                                    > u na OIOM ...28 stopni...???Potem pomału temp.wzrastała -sukcesywnie najwyższa
                                                    > to jednak tylko 34 stopnie...dlaczego ?-nierozumiem ?"
                                                    jeżeli mierzono temperaturę obwodową, to nic dziwnego przy wstrząsie i braku
                                                    perfuzji obwodowej. Zresztą, hipotermia ma działanie ochronne na niedotleniony
                                                    mózg i jak już to była korzystna, chociaż 28st to mało prawdopodobne ( obwodowa
                                                    - owszem, centralna - nawet jak chcemy to trudno tyle uzyskać w kilkadziesiąt
                                                    minut, trzeba krążenia pozaustrojowego ). Przy śmierci mózgu - którą stwierdzono
                                                    w OIT - hipotermia jest typowa i trudności z ogrzaniem też.
                                                    "Obrzęk płuc jest typowym objawem obstrukcji górnych dróg oddechowych"
                                                    wcale nie, powiedziałbym że jest wręcz nieczęstym objawem obstrukcji; jest
                                                    typowym objawem np. ostrej niewydolności krążenia, ostrego przewodnienia,
                                                    uszkodzenia śródbłonka naczyniowego lub innych przyczyn. W ostrym niedotlenieniu
                                                    , zwłaszcza u małego dziecka, dość szybko dochodzi do bradykardii i zatrzymania
                                                    krążenia. Po przywróceniu wentylacji czynność serca zwykle wraca do normy.

                                                    ciekawa teoria Pani Profesor, jak to bradykardia i nudności ( dodam jeszcze
                                                    zawroty głowy ) mogą imitować tachykardię i skurcz oskrzeli. Cóż, papier jest
                                                    cierpliwy...
                                                    "tylko,że przy wstrząsie serc bije,a p
                                                    > rzy uduszeniu z braku tlenu serce przestaje bić i trzeba pacjenta reanimować za
                                                    > pomocą masażu serca."
                                                    nieleczony czy nie dający się opanować wstrząs anafilaktyczny prowadzi do
                                                    śmierci, a więc również serce przestaje bić
                                                    "Ustalenie rozpoznani
                                                    > a umożliwia laryngoskopia potwierdzająca przywiedzenie więzadeł głosowych…"
                                                    laryngoskopia została wykonana w trakcie ratunkowej intubacji. Czy było widać
                                                    zamkniętą szparę głośni?
                                                    "dlaczego wszystko bylo ok ,a pacjent zmarł"
                                                    nie wiem. nie wiem nawet na co zmarł. Gdyby dało się to jednoznacznie ustalić,
                                                    nie byłoby tej całej rozmowy. Może się da. Ja nie potrafię. Sprawą zajmowali się
                                                    mądrzejsi ode mnie.
                                                    mogę wyjaśnić niektóre Twoje wątpliwości spowodowane niewiedzą. Nie wyjaśnię Ci,
                                                    co się stało i czy ktoś w tym zawinił.



                                                  • Gość: Małgorzata. Re: ...dlaczego wszystko bylo ok ,a pacjent zmarł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:24
                                                    Piszesz ,że Polistygmina zawsze powinna być podana z atropiną, w jednej
                                                    strzykawce lub bezpośrednio po niej ...czy jeśli przy wybudzaniu podano tak jak
                                                    odnotowano tyl;ko i wyłącznie samą polistygminę to można w niej upatrywac
                                                    sprawczynię powstałych zaburzen u dziecka ? Czy podanie samej polistygminy może
                                                    wywołac obrzęk płuc u budzącego się dziecka ?

                                                    Dziecku o godz 8.00 podano premedykację 7,5 mg DORMICUM w tabletce następnie o
                                                    godz.8,15 iv. podano znowu DORMICUM 7,5 ml niestety jest to tylko tak zapisane
                                                    także nie wiadomo nic o stężeniu ,następnie podano -ATROPINA 0,2-FENTANYL 0,5 -
                                                    TIOPENTAL 200 -NARCOTAN 0,5- SCOLINA 50-

                                                    …”naloxon odwraca działanie opioidów - fentanylu,”

                                                    Musiał zaistniec jakiś problem z podjęciem akcji oddechowej -ponieważ
                                                    anestezjolog podawał PRAWIE ,ŻE W TYM SAMYM CZASIE CO
                                                    POLISTYGMINE ...NALOXON...dwukrotnie raz dawke 0,1 i po chwili 0,1
                                                    -chyba że to też jest rutynowe działanie i robi się tak zawsze

                                                    .... -FENTANYL 0,5….czy to prawidlowa dawka dla 30 kg dziecka ???

                                                    No i co z tą polistygminą dlaczego w zeznaniach również anestezjolog mówi iż
                                                    podał polistygminę i w zapisach widnieje też tylko sama Polistygmina przecież
                                                    nie pierwszy raz znieczulał jak wobec tego mógł podac samą tylko polistygminę ?

                                                    Czy są znane przypadki wstrząsu anafilaktycznego po podaniu Polistygminy ?Czy
                                                    wstrząs anafilaktyczny mógł tylko się objawic nagłym masywnym obrzękiem płuc ?

                                                    Czy Polistygmina podana w dawce 50 ...? ..nie wiem czego bo nie
                                                    zaznaczył,prawdopodonie iv. bo inaczej nie mógł jak sądzisz prawidlowa dawka ?

                                                    .... przy wybudzaniu podano Polistygmina 50-Naloxon 0,1- oraz w tym samym
                                                    przedziale czasu podaje jeszcze raz Thiopental 25 ...po co ? ?? co to
                                                    znaczy ?..wszak wybudza pacjenta dlaczego wobec tego podaje
                                                    Thiopental ??/...około 20 minut później znowu odnotowano jeszcze raz Naloxon
                                                    0,1,nie rozumiem za bardzo ... {wszystko się dzieje po odłączeniu gazów }

                                                    Jak normalnie wg.Ciebie powinno wyglądac wybudzenie ...

                                                    Najpierw odłączasz gazy i co dalej -właśnie przy takim małym zabiegu jak
                                                    usunięcie 3 migdałka ...właśnie przy takich lekach jak wyżej ...gazy to halotan
                                                    i podtlenek azotu...

                                                    Pozdrawiam serdecznie ...proszę odpowiedz mi ...
                                                    Małgorzata.

                                                  • Gość: gazmajster Re: ...dlaczego wszystko bylo ok ,a pacjent zmarł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:15
                                                    premedykacja doustna - trochę późno żeby zdążyła zadziałać, pewnie dlatego
                                                    podano dodatkową iv
                                                    polstygmina może wywołać bradykardię, ale wątpię aby doświadczony anestezjolog
                                                    podał ją bez atropiny - to jest odruch, mógł nie zapisać
                                                    nie słyszałem o anafilaksji po polstygminie, ale też nie o wszystkim słyszałem
                                                    polstygmina 50 - nie wiem czego, pełna dawka to 40mcg/kg, chociaż ja zwykle
                                                    stosuję mniej; dawka atropiny ok. połowę mniejsza
                                                    naloxon - pisałem, nie rutyna, ale nic niezwykłego
                                                    fentanyl 0,5 - nie wiem czego, może ml, czyli 50mcg? to niewiele na cały zabieg,
                                                    zakres dawkowania fentanylu jest olbrzymi ( nawet do 100mcg/kg ), przy
                                                    zapewnionej wentylacji duża dawka daje po prostu opóźniony powrót świadomości
                                                    nie wiem po co podano dodatkowa dawkę tiopentalu
                                                    sekwencja budzenia wygląda z grubsza tak:
                                                    -zaprzestanie podawania halotanu i podtlenku azotu i przejście na wentylację
                                                    100% tlenem
                                                    - po pojawieniu się własnej czynności oddechowej pacjenta atropina+polstygmina,
                                                    jeśli używano leków zwiotczających - nic o nich nie wspominasz, tylko scolina,a
                                                    po niej nie podaje się polstygminy
                                                    - przy objawach przedawkowania fentanylu ( słaby napęd oddechowy, opóźniony
                                                    powrót świadomości, wąskie źrenice ) naloxon - ja bardzo rzadko stosuję, ale
                                                    przy krótkich zabiegach wymagających głębokiego znieczulenia czasem trudno
                                                    uniknąć; dawka jak najmniejsza, podawana po trochę, tak żeby nie znieść
                                                    całkowicie działania przeciwbólowego
                                                    - przy pełnej świadomości, obecnych odruchach obronnych z dróg oddechowych (
                                                    kaszel, krztuszenie ), wydolnym oddechu i prawidłowej sile mięśniowej - ekstubacja
                                                    - przekazanie na salę pooperacyjną ( z monitorowaniem i dostępem do tlenu )
                                                  • Gość: Małgorzata. ...do gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 07:41
                                                    Witam.

                                                    Piszesz,że:

                                                    > premedykacja doustna - trochę późno żeby zdążyła zadziałać, pewnie dlatego
                                                    > podano dodatkową iv

                                                    -ale po co ?... moje dziecko było grzeczne,samo się przy mnie ubrało w piżamkę,grzecznie bez oporów połknęło tabletką,gdy przyszedł anestezjolog samo mu podało rączkę ...uśmiechnięte ode mnie odchodziło po co jeszcze mu było dodatkowe uspokojenie podane iv. -przecież potem te dawki się skumulowały ...

                                                    Nie było potrzeby stosowania następnej dawki dormicum...wiem ,że był spokojny również na sali opowiadał im o szkole o dzieciach w niej...

                                                    To tak jak z tym osłuchiwaniem ....dlaczego teraz aneatezjolog mi mówi ,że bał się ,że prawie 8 letnie dziecko nie pozwoli się dac osłuchac....nie mogę tego zrozumiec ?
                                                    Przecież 8 letnie dziecko owszem może czuc niepokój przed igłą zastrzykiem ,ale przed osłuchiwaniem ...???

                                                    ... polstygmina może wywołać bradykardię, ale wątpię aby doświadczony anestezjolog
                                                    > podał ją bez atropiny - to jest odruch, mógł nie zapisać

                                                    No właśnie ...też tak myślę -tylko jak na jeden mały zabieg to zadużo już tych literówek ,nie zapisanych podanych leków ,wagi dziecka,czy jednostek w jakich zostały leki podane...brak kwestionariusza wywiadu itd.

                                                    Jeśli chodzi o polistygminę wg.Twojej info.dla 30 kg dziecka winna byc podana dawka polistygminy 120mcg czyli jak mamy zapis polistygmina 50 to jak sądzisz ile jej podał???

                                                    Odnośnie fentanylu...piszesz ,że to niewielka dawka ...po co wobec tego potrzebny był mu naloxon ???...przy tak niewielkiej dawce fentanylu nie powinno byc potrzeby stosowania go ....chyba ,że doszło do kumulacji wszystkich leków i dlatego była potrzeba zast. naloxonu ...ale dawki i tak były mniej więcej w normie no może jak piszesz w górnej granicy...a może jednak jeśli wzięto by pod uwagę 2 dawki dormicum + lidokaina z adrenaliną dawki leków anestetycznych były by znaczenie mniejsze ...o ile mogły by byc użyte mniejsze dawki np.thiopentalu ??? ...odpowiesz ?

                                                    > jeśli używano leków zwiotczających - nic o nich nie wspominasz, tylko scolina,a
                                                    > po niej nie podaje się polstygminy


                                                    Dlaczego po scolinie nie podaje się polistygminy ...co powinno się podac .!?
                                                    Dostępna dokumentacja nie zawiera w sobie innego leku zwiotczającego tylko scolinę ...!
                                                    Jaki mógł zastosoawac anasetezjolog inny lek zwiotczający ?

                                                    ...nie wiem po co podano dodatkowa dawkę tiopentalu...

                                                    Jak sądzisz ...dlaczego go podał ,co może Ci się nasuwac za myśl ...jaki tok myślenia przyjął co chciał osiągnąc ?
                                                    Po co w trakcie wybudzenia chciał spowrotem osiągnąc stan snu ?
                                                    Co go do tego skłaniało ...jakie przypadki do tego skłaniają ?
                                                    -drgawki
                                                    -czy mogło dojśc do zbyt szybkiego wchłania lidokainy
                                                    -może chciał jeszcze wyciszyc organizm snem ...bo coś było nie tak ,ale co ???

                                                    Bardzo dziękuję Ci za rozmowę ...proszę jeśli możessz odpowiedz mi na moje dalsze . ...
                                                    Pozdrawiam .

                                                    Małgorzata.

                                                  • Gość: do Małgorzaty Re: ...do gazmajster IP: *.telsat.wroc.pl 03.07.07, 18:05
                                                    odnośnie premedykacji - jeśli było tak jak piszesz to nie wiem po co dodano
                                                    "jak na jeden mały zabieg to zadużo już tych
                                                    > literówek ,nie zapisanych podanych leków ,wagi dziecka,czy jednostek w jakich z
                                                    > ostały leki podane...brak kwestionariusza wywiadu itd.:"
                                                    brak kwestionariusza wywiadu to jest błąd, bo nie ma dowodu że dziecko w ogóle
                                                    zbadano i co w tym badaniu stwierdzono, a byłby to ważny dokument świadczący na
                                                    korzyść ( lub niekorzyść ) lekarzy
                                                    pomyłki w karcie - pamiętaj, że to był zabieg zakończony tragicznymi
                                                    powikłaniami, więc pomyłki czy braki, zwłaszcza w ostatniej części karty, są
                                                    zrozumiałe, ale oczywiście nie powinno ich być
                                                    jednostki - trzeba zapytać, prawdopodobnie mają swój schemat zapisywania dawek,
                                                    nie całkiem przejrzysty dla kogoś z zewnątrz. Oczywiście powinny być podane w
                                                    sposób jednoznaczny i wyraźny.
                                                    dawkę polstygminy podałem maksymalną, można dać mniej, to zależy od potrzeby
                                                    50 - podejrzewam że 0,5mg
                                                    "> Odnośnie fentanylu...piszesz ,że to niewielka dawka ...po co wobec tego potrzeb
                                                    > ny był mu naloxon ???...przy tak niewielkiej dawce fentanylu nie powinno byc po
                                                    > trzeby stosowania go"
                                                    czy dawka początkowa była jedyna? jak długo trwał cały zabieg?
                                                    naloxon odwraca działanie tylko opioidów, nie znosi działania dormicum,
                                                    lidokainy, tiopentalu itd
                                                    pojedyncza dawka tiopentalu działa max 10min, ja nie ryzykowałbym znacznego
                                                    zmniejszania dawki usypiającej u dziecka nawet po Dormicum, ze względu na
                                                    niebezpieczeństwa o których pisałem wcześniej
                                                    "> Dlaczego po scolinie nie podaje się polistygminy ...co powinno się podac .!?"
                                                    nic, scolina rozkłada się samoistnie po ok. 5min; podanie polstygminy nie tylko
                                                    nie przyspiesza, ale wręcz wydłuża ten rozkład
                                                    nie wiem wobec tego po co ją w ogóle podano
                                                    "> Jaki mógł zastosoawac anasetezjolog inny lek zwiotczający ? "
                                                    z obecnie dostępnych w Polsce
                                                    ;Norcuron/Pavulon/Pancuronium/Esmeron/Tracrium/Nimbex/Mivacron/Arduan - chyba
                                                    nic nie pominąłem
                                                    "> Jak sądzisz ...dlaczego go podał ,co może Ci się nasuwac za myśl ...jaki tok my
                                                    > ślenia przyjął co chciał osiągnąc ?"
                                                    nie mam pojęcia, ale pewnie można go o to zapytać, co takiego się działo - nie
                                                    będę wymyślał

                                                  • Gość: Małgorzata Re: ...do gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 22:25
                                                    Witaj !

                                                    > czy dawka początkowa była jedyna? jak długo trwał cały zabieg?

                                                    Tak -odrazu podano 200 mg thiopentalu ...

                                                    jak długo trwał cały zabieg?

                                                    ...wg karty znieczulenia polistygmine anestezjolog podał około 08.35 ...a zabieg zaczął się okolo 08.10-08.15...niepokojące objawy nastąpiły wg.anestezjologa 5 minut po podaniu polistygminy...

                                                    Wg.rozliczenia czasu operacji przez laryngologa zabieg zaczął się około 08.15 ,a niepokojące objawy wystąpiły około 09.30 ....okolo godz.09.57 laryngolog wzywał R ...zespół ratowniczy przybył około 10.10 ...

                                                    Laryngolog mówił ,że pół godziny sami reanimowali ...ale zauważ,że karta znieczulenia sama mówi ,że on kłamie...przecież anestezjolog na karcie znieczulenia ma przedziały czasowe i dokladnie początek zabiegu odnotował ,że podał takie i takie leki ...a w przedziale czasowym o 08.35 sam zaznaczył ,że podał polistygmnię natomiat w zeznaniach w Sądzie i w prokuraturze cały czas określa iż niepokojące objawy wystąpiły 5 minut po podniu polistygminy...

                                                    Ktoś tu mówi nieprawdę ...wg karty znieczulenia reanimacja musiała trwac od około 08.40 do 10.10 ...nic dziwnego ,że po przyjeździe R stwierdziła ,że dziecko leży bez akcji serca ,bez RR ,żrenice szrokie w ustawieniu centralnym niereagujące na światło ...on już nie żył ...

                                                    Dziecko miało miec usunięty tylko jeden trzeci migdałek ...został usunięty ...laryngolog wykonał jeszcze kateteryzację trąbek słuchowych...
                                                    Sam wiesz ile to mogło trwac...napewno nie nie dwie godziny...

                                                    "> Jaki mógł zastosoawac anasetezjolog inny lek zwiotczający ? "
                                                    > z obecnie dostępnych w Polsce
                                                    > ;Norcuron/Pavulon/Pancuronium/Esmeron/Tracrium/Nimbex/Mivacron/Arduan -

                                                    ...obejrzałam jeszcze raz dokumentację ...nie ma innych leków zwiotczających jest tylko scolina ...

                                                    Otrzymałam informacje ...jest już opinia biegłych ...nie czytałam jej jeszcze wiem tylko ,że biegłym wszystko tam pasuje,wszystko odbyło się zgodnie z wiedzą i sztuką medyczną ...nienacechowane błędem w sztuce medycznej...

                                                    Muszę i tak rozmawiac z moim adwokatem więc jestem umówiona na poniedziałek i dopiero wtedy będę trzymac w ręku opinię ....kaneclaria jest spory kawałek ode mnie ...muszę jechac do Łodzi więc dopiero po tej wizycie będę wiedziec oczym biegli piszą i jak odpowiedzieli na dodatkowe pytania .

                                                    Jeśli będziesz chciał chętnie jeszcze potem z Tobą podyskutuje na temat tej opini ...

                                                    Pozdrawiam.

                                                    Ps. Wiesz o co najbardziej chodzi o tą zwykła prawdę ...po prostu o to jak naprawdę bylo ...bardziej też bym zrozumiała zwykłe nie dałem rady ,,,czy zaskoczyło to nas niż takie na siłe kręcenie.
                                                    Skoro ja widze kartę znieczulenia i umiem ją czytac to powiedz jak mogą tego biegli nie widziec...oni tego po prostu niechcą zauważyc...

                                                    Małgorzata
                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do gazmajster IP: *.telsat.wroc.pl 06.07.07, 17:47
                                                    > Tak -odrazu podano 200 mg thiopentalu ...
                                                    pytałem o fentanyl. Tiopental zwykle podaje się w jednej dawce - do "uśpienia"
                                                    faktycznie jest duża rozbieżność w podawanych czasach - trudno mi zgadywać które
                                                    są prawdziwe. Pogotowie odnotowuje godzinę wezwania, a rozmowy są rejestrowane.
                                                    Wg karty znieczulenia cały zabieg musiałby trwać tylko 20 minut - bardzo krótko.
                                                    Może to źle odczytana lub zapisana godzina i powinna być 9:35.
                                                    Rozumiem że byłaś w tym samym budynku i wiesz, o której przekazałaś dziecko na
                                                    blok operacyjny i widziałaś, kiedy zjawił się zespół pogotowia.
                                                    Zeznania które przytoczyłaś też są dziwne - wezwanie do reanimacji, a przy
                                                    przybyciu dziecko leży i nic? Miał tętno na dużych tętnicach? Był podłączony do
                                                    respiratora? Dostawał jakiś leki - aminy, cokolwiek? Po co pielęgniarz podał
                                                    lidokainę - w bradykardii czy asystolii nie ma to sensu, w najlepszym razie nie
                                                    zaszkodzi?
                                                    Z tego co pisałaś - nie widzę uzasadnienia dla podania polstygminy, ale żeby być
                                                    tego pewnym musiałbym na własne oczy zobaczyć tą kartę, tak jak biegli. Dziwne
                                                    że się tym nie zainteresowali, skoro nie podano leków zwiotczających innych niż
                                                    scolina. Może jednak jest coś na tej karcie? Albo pytano juz o to anestezjologa?
                                                    Mam nadzieję że opinia biegłych wiele wyjaśni - pamiętaj, że oni tak naprawdę
                                                    mają 2 zadania: spróbować znaleźć przyczynę tragedii i ocenić, czy była wynikiem
                                                    czyjegoś błędu, zaniedbania, czy postępując zgodnie z aktualną wiedzą medyczną
                                                    można było ją przewidzieć i opanować, lub jej zapobiec.
                                                    Tak jak pisałem wcześniej - nie podejmuję się niczego zgadywać, nie jest wcale
                                                    wykluczone że prawdą mogłoby okazać się to co pisał wcześniej "anestezjolog" -
                                                    nieopanowany laryngospazm, niefachowa pomoc i kłamstwa w zeznaniach. Trzeba by
                                                    to jednak wykazać i bezsprzecznie udowodnić przed rzuceniem tak poważnych oskarżeń.
                                                    To że byli zaskoczeni i że nie dali rady to chyba oczywiste. Pytanie - czy ktoś
                                                    zrobił coś nie tak i czy miało to wpływ na to co się wydarzyło.
                                                  • Gość: Małgorzata. Re: ...do gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 21:11
                                                    Zuważ ...jak coś jest nie tak ...znowu mówisz do mnie ...

                                                    ..."Może to źle odczytana lub zapisana godzina i powinna być 9:35."

                                                    Za dużo tych literówek ...prawda ..? ...jest odnotowana tak jak mówię ...widzę to bo mam przed oczami ...

                                                    "R " faktycznie została wezwana o tej co wskazałam ...mam wyciągniętą kartę z pogotowia...

                                                    Skoro zabieg zaczął się o 08.10-08.15 to ile mógl trwac jak najdłużej do 09.35 ???...to musiał by trwac 1 godzinę i 25 minut...Zcięcie adenoidu to jest jeden ruch ...nie wiem jak długo trwa kateteryzacja trąbek słuchowych ...ale przez półtora godziny tego nie robili ...co ja mam o tym myślec

                                                    Wiem ...przecież mi nie powiedzą że prowadzili reanimację sami przez prawie 1,5 godziny -bo zapytają ich dlaczego nie wezwali pomoc wcześniej ?

                                                    Dziecko niestety nie miało respiratora -tylko worek ambu

                                                    ...a zresztą nie uważasz ,że to troche przerażające ...ze to taki chyba polski paradoks ,że akcję reanimacyjną przejmuje od dwojga lekarzy II stopnia pilęgniarz i udaje mu się na tyle wyrenaimowac ...{60 tonów serca }
                                                    ,że podjął się przewo\zu dziecka na OIOM

                                                    Wiesz ten pilęgniarz nie tylko podał 30mg lidokainy ,,,ale podał także 0,5 atropiny ...myślę ,że to było najważniejsze niestety w dokumentacji anestezjologa nie ma tego zapisu ...ale co tam ...biegli przecież powiedzą ,że był zdenerwowany i nie zapisał ...

                                                    Przytocze Ci inne zeznania pilęgniarza ...

                                                    Osobną i niezrozumiałą kwestią-jaką biegli nie biorą pod uwagę jest fakt, na jaki zwraca uwagę Pielęgniarz dyplomowany,który przybył do tego NZOZ w celu ratowniczym karetką pogotowia ratunkowego.

                                                    Z protokołu przesłuchania świadka w tutejszym Sądzie pielęgniarza , który podkreśla złe wskazania aparatury

                                                    ….”Pamiętam, że dziecko było monitorowane pulsoksymetrią, z notatki pokazanej przez Sąd wynikało,że wysycenie tlenem wynosiło 98%.,według mnie jest to fikcja w sytuacji zatrzymania krążenia, dlatego w mojej notatce przy tej informacji jest znak zapytania.
                                                    …Twierdzę,że aparatura powinna pokazywać wysycenie zerowe lub w ogóle nie powinna odczytywać …”

                                                    Świadek poczynił, wielokrotnie taki zapis w dokumentacji, jaką zostawił na oddziale IOM oraz w dokumentacji, jaką zostawił w stacji Pogotowia Ratunkowego.

                                                    Co w świetle wiedzy nawet laika jest zrozumiałe,że skoro nie ma akcji serca i nie funkcjonuje układ krążenia –to urządzenie mierzące poziom wysycenia tlenu w krwi nie może wskazywać prawidłowego jej poziomu.

                                                    Dlatego nie zrozumiałe jest też twierdzenie biegłych i pozwanego,że u pozwanego w trakcie reanimacji wszystkie odnotowane pomiary były prawidłowe a urządzenia sprawne szczególnie w momencie wskazanym przez świadka {to znaczy reanimacji w NZOZ]

                                                    Z opisu, jakiego świadek dokonał w swojej dokumentacji dostarczonej do Pogotowie Ratunkowe Poznań-odnośnie stanu dziecka, jaki zastał po przybyciu do tego NZOZ wynika,że stan dziecka był bardzo ciężki i winna trwać przy nim gorączkowa reanimacja zespołu osób, jakie brały udział w czasie wykonywania zabiegu a tymczasem świadek zeznaje zupełnie, co innego.

                                                    W protokole tym świadek zeznaje…

                                                    "Wydaje mi się,że w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem była Pani doktor. Ta osoba była w mojej ocenie bardzo spokojna.Nie pamiętam czy ona podejmowała jakiekolwiek działania czy stała spokojnie. Raczej nie było przy dziecku osoby, która by coś przy niej robiła…”

                                                    Nasuwa się pytanie, gdzie wobec tego był zespół osób,który uczestniczył w reanimacji i dlaczego w sytuacji zagrożenia życia „..raczej nie było przy dziecku osoby, która by coś przy niej robiła
                                                    …”?
                                                    Niezrozumiałe wobec tego jest też stwierdzenie biegłych, że „…czynności reanimacyjne prowadzone były zgodnie ze sztuka lekarską, sprawnie i we właściwej kolejności..”

                                                    Ja wg zeznań świadka i uchybień w dokumentacji mogę założyc ,że odbyło się to niestety nie dokońca zgodnie z wiedzą i sztuką medyczną ...bo gdyby tak było ...to dziecko nadal by żyło ,a pilęgniarz zeznawał by zupełnie inaczej ...

                                                    Czy mam wnieśc o następną ekspertyzę ...ja już nie mam sił ...ile lat można coś udowadniac ...dlaczego biegli się nie wypowiadają w tych kwestiach ...skrzętnie i pocichu omijają tematy w których coś musieli by orzec na moją korzyśc ...

                                                    Czy ktoś może sprawdzic rzetelnośc i zgodnośc z wiedzą medyczną tego co mówi biegły ...przecież sędzia się zna na paragrafach ...ale nie na medycenie ...słuchaj ja też jestem laikiem ,ale na tyle mnie ten problem interesuje ,że wiem co mówią słucham tego jak odpowiadają ...czasem jest to autentyczne gadanie nie na temat ...to jest naprawdę przykre ...już nie mówię o mnie ale tak jest w większości spraw ...ech ...czy ja mam prosic Strasburg o wyjaśnienie ...po to żeby oni wskazali naszym biegłym to oczym mówię i piszę ...wszak mam to wszystko czarno na białym ...tylko w Polsce biegły widzi to chce widziec. !
                                                    ...inny przykład ..

                                                    ..albo zastanawiali się nad dawkami adrenaliny bo wpisano 25+25+50 ...no i co wyszlo im ,że 2,5 to odstępstwo od medycznych wskazań 0,25 to za mało ...a 5,0 to nie możliwe ...ale na koniec napisano ,że dawki leków zast.prawidlowe ...jak cholera prawidlowe skoro sami nie wiedzą jakie dawki zastosowano ?

                                                    Biegły wydał opinię na podstawie dostępnych akt,że leki anestetyczne podano prawidlowo i podkreślił ,że nie wykonuje się na nie testów uczuleniowych....,że testy winno się wykonac w momencie kiedy stosuje się leki znieczulające miejscowo .

                                                    Na sprawie wskazałam sędziemu ,ze stosowano leki dzilające miejscowo i zapytałam czy wobec tego błędem było nie wykonanie owych testów w przypadku zast. owych leków i wiesz co ....biegły zmienij zdanie ....odpowiedział ,ze nie ma wymogów aby przeprowdzac takie testy...no ale biegłemu wolno !

                                                    Na sprawie wskazałam ,że podano dziecku 2 x premedykcję ....doustnie i dożylnie ...stosowanie tych leków + znieczulenie miejscowe winno nieśc oszczędnośc w dawkowaniu leków anestetycznych wg. wcześniejszej opini biegłego ...

                                                    Ale przed przed Sądem odpowiada ,że dawki leków anestetycznych podano pelne i to w górnych granicach ...to po co jego gadanie o oszczędności kiedy się stosuje premedykację i znieczulenie miejscowe .../

                                                    Jak można orzekac w sprawie i przed obliczem Sądu nie znac akt ...ten biegły na moje wsakzanie w dokumentacji na temat podania drugiej premedykacji iv. w karcie znieczulenia odpowiedział ,ze nic mu o tym nie wiadomo
                                                    Wiesz mi jestem rozczarowana ...

                                                    Kto wie może nie bardzo interesował ich również czas ...na karcie znieczulenia ...i nie porównali czasu rozliczenia operacji wydanej przez laryngologa...dlatego też im nic na ten temat nie wiadomo /

                                                    To śmieszne i przykre zarazem jak profesor swoją nie wiedzę tłumaczył przed Sądem ...przed Sędzią wymyślił ...że myślał iż anestezjolog takie długie mmmm napisał na pół karty kończąc wyraz dormicum ,że owe mmm mu wyszło iż podkreślił na druku iv. ...ja piernicze ...wybacz ...wszędzie zresztą w dokumentacji jest odnotowane że podano dożylnie ...a laryngolog w zeznaniach powiedział ,że to on zlecił podanie tabletki ...przecież to jest odnotowane również w protokole z przeprowadzonej sekcji ,a więc nie tylko ja widzę że podano iv. biegły nie widzi ...! -jeśli na tym polega bycie bezstronym ,rzetelnym i obiektywnym biegłym ...to pewnie ja bym w tej roli lepiej wypadła ...

                                                    Wybacz ...ale to co Ci przedstawiam sam widzisz jak mam wierzyc ,że mówią prawdę ,że biegły jest bezstronny ...

                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do Małgorzaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 10:28
                                                    rozumiem Twoje wątpliwości, nie wiem jak było naprawdę i które czasy są
                                                    prawdziwe - zeznania różnią się o godzinę
                                                    Zespół karetki R zawsze składa się z lekarza i 2 ratowników lub ratownika i
                                                    pielęgniarza/pielęgniarki + kierowca - a co oni zeznali? dlaczego przytaczasz
                                                    zeznania tylko jednej osoby? sam przyjechał na ratunek???
                                                    na jakiej podstawie pielęgniarz stwierdził zatrzymanie krążenia - obejrzał
                                                    monitor ( co było monitorowane ), zbadał, próbował zmierzyć ciśnienie? czy w
                                                    chwili przybycia karetki stwierdzono NZK - i kto stwierdził, czy też doszło do
                                                    niego ponownie w trakcie przygotowań do transportu?
                                                    ambu/respirator - wszystko jedno, tym bardziej ktoś musiał tam stać i wentylować
                                                    ręcznie, nie można więc pisać że nikt nic nie robił
                                                    "> "Wydaje mi się,że w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem była Pani doktor. Ta oso
                                                    > ba była w mojej ocenie bardzo spokojna.Nie pamiętam czy ona podejmowała jakieko
                                                    > lwiek działania czy stała spokojnie. Raczej nie było przy dziecku osoby, która
                                                    > by coś przy niej robiła…”
                                                    a gdzie indziej było, że anestezjolog był rozsypany jak paczka dropsów. To gdzie
                                                    mówi prawdę? Skoro stała spokojnie i nikt inny nic nie robił - kto wentylował
                                                    dziecko workiem ambu? co pokazywały inne monitory? czy sprawdził obecność tętna
                                                    po wejściu na salę operacyjną?
                                                    gdzie były i co robiły pozostałe osoby - to powinno być w zeznaniach
                                                    skąd wiadomo że pielęgniarz podaje prawdę a reszta nie, a nie odwrotnie? skoro
                                                    bezsensownie podał lidokainę, może w innych sprawach też się myli? nie wiem
                                                    "> ,że podjął się przewo\zu dziecka na OIOM "
                                                    sam się podjął???? żaden pielęgniarz nie ma takich uprawnień
                                                    a adrenalinie pisałem - można jedynie przypuszczać że chodzi o
                                                    0,25mg+0,25mg+0,25mg - jest to niemal dawka prawidłowa, a przynajmniej na tyle
                                                    bliska zalecanej ( 0,3mg ) żeby nie miało to znaczenia. Że nie 25+25+100 -
                                                    spróbuj otworzyć w krótkim czasie 100 ampułek.
                                                    nigdzie nie przeprowadza się rutynowo testów na leki miejscowo znieczulające -
                                                    to bzdura - biegłym był anestezjolog czy farmakolog?
                                                    kwestia podwójnej premedykacji - niepotrzebnie, ale nic z tego nie wynika, co
                                                    najwyżej dłuższy sen
                                                    miejscowe+ogólne - nie wiem czy nie było oszczędności, tiopental i tak trzeba
                                                    dać w pełnej dawce, oszczędność byłaby w dawkach fentanylu i anestetyku wziewnego
                                                    musisz rozróżnić leki anestetyczne ( nasenne - tiopental ) od analgetycznych (
                                                    przeciwbólowych - fentanyl ). Wspominałem też już o kwestii zabezpieczenia
                                                    przeciwbólowego po zabiegu.
                                                    może coś wyjaśni ta kolejna opinia, na którą czekasz
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata ...o umieraniu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 23:05
                                                    a gdzie indziej było, że anestezjolog był rozsypany jak paczka dropsów

                                                    ...to było do mnie już poza salą rozpraw ....nie wiedział jak to powiedziec ...powiedział ,że stał spokojnie.. bo anestezjolog był tym przerażony to sparaliżowało go na tyle ,że sam nie wiedział co teraz ...tak to ci mogę wytłumaczyc .
                                                    Natomiast zeznania które przytoczyłam z rozprawy tak brżmiały ...

                                                    Na wezwanie przyjechał tylko pielęgniarz dyplomowany{nie wiem czy on się nazywa ratownikiem} + kierowca ...tym bardziej ,że dostali wiadomośc ,że na miejscu jest dwóch lekarzy II stopnia ...to pielęgniarz oceniał stan dziecka ...wykonał na miejscu toaletę drzewa oskrzelowego...odessano znaczą ilośc krwistej wydzieliny...przeprowadził reanimację...ponownie zaintubował ...to on wywoził dziecko na łóżku i trzymał ambu ...kierowca mu pomagał ...lekarze nie wyszli poza drzwi
                                                    ...stałam tam i czekałam nawet niewiedziałam ,że go tam reanimują nikt mi nic nie mówił przez długie dwie godziny
                                                    ...krzyczałam do pielegniarza ,że gdzie z nim jadą ,że gdzie go zabiera ,że co się właściwie stało ....spojrzał na mnie i powiedział ,dziecko zasłabło i wiozą je do szpitala
                                                    ...chciałam jechac z nim nie chciał mnie zabrac ...powiedział ,że nie wolno...ktoś mi oddał dokumenty które zostały na łóżku i rzeczy dziecka -powiedział ,że mam jechac zaraz za dzieckiem ale przy drzwiach mnie wstrzymała rejestratorka powiedziała ,ze mam zaczekac bo lekarz chce ze mną rozmawiac ...czekałam na niego parę minut ...potem mi powiedział ,że nie wie co się stało ,ża dziecko miało zapaśc ...,że go reanimowali ,że nie udało się odzyskac powrotu akcji oddechowej tylko pojedyńcze skurcze serca ...oni wiedzieli ,że on umiera i nikt mi nic nie powiedział .... kazał mi zostac na miejcu ...i czekac na niego a on po jakiś paru minutach po uzupełnieniu dokumentacji ...i po odebraniu dokumentów ode mnie postanowił jechac z anestezjologiem do szpitala ...próbowałam rozmawiac z anestezjologiem ...płakała i uzupełniała dokumenty i mówiła ,że przecież wszystko dobrze zrobiła...opowiadała mi ,że dziecko było grzeczne ,że opowiadało im o szkole ...niechciała ze mną rozmawiac ...wyprosiła mnie z gabinetu powiedziała ,że musi uzupełnic dokumentację

                                                    Tylko on zeznawał-pilęgniarz dyplomowany ...on ratował on pisał papiery on podjął decyzję o przewiezieniu dziecka.

                                                    Najbardziej mam żal też o to ,że laryngolog wiedział ,że to koniec ...kazał mi zostac u siebie w placówce ...a na OIOM wszyscy pytali gdzie matka ...dziecko przyjęte jako NN w każdej chwili mogło umrzec ...a mnie przy nim nie było ...po jaką cholerę mi kazał zostac nie potrafiłam sama myślec ...dali mi jakieś krople {rejestratorka} jakieś relanium ...czekałam na niego 2 godziny nie wiedząc ,że moje dziecko umiera ...tak bardzo żałuję ,że nie mogłam przy nim byc odrazu ...gdy lekarz wrócił ...powiedział mi ,że stan dziecka jest krytyczny i niestabilny...niestabilny ? niewiedziałam nawet co to znaczy ...zapytałam powiedział mi ,że no jak odłączyliby aparaturę to umrze ...natychmiast chciałam tam byc ...powiedział mi że mnie zawiezie ...ale zniknął za drzwiami ...gdy nie wychodził ...poprosiłam rejestratorkę o wezwanie taxówki ... a on i tak nie wyszedł ...odjechałam ...

                                                    Na OIOM czekali na mnie ...już było orzeknięte ,że jest w stanie śmierci mózgowej ...jeszcze miałam nadzieję ,wyobraź sobie taką nadzieję ...myślałam ,że da się jeszcze leczyc niedotlenienie jakie powstało ,że będę go leczyc ze śmierci mózgowej ???? ...tak bardzo chciałam żeby żył ...żeby zaczął oddychac ...

                                                    Ordynator na Oiomie ..dziękuje mu za szczerośc ...pytałam go czy jest nadzieja ...odpowiedział ,że nie ...zapytałam go czy moje dziecko umrze ..opdpowiedział ,że tak ...zapytałam czy wobec tego czekamy tylko na śmierc ...potwierdził ,że tak i skinął do tego głową ...zapytałam czy wie kiedy to się może stac ...powiedzaił ,że w każej chwili...od tej pory wiedziałam że czekamy na śmierc...

                                                    ...o 8.00 rano miałam wesołego i rezolutnego chłopca ...a dwie godziny później czekałam na jego śmierc ...

                                                    Na OIOMIE był 7 krotnie jeszcze reanimowany nie dożył do rana ...o godz.02.00 w nocy uznano dziecko za zmarłe ...

                                                    gdzie były i co robiły pozostałe osoby - to powinno być w zeznaniach

                                                    ...pielęgnirz powiedział ,że nie było ich w tym pomieszczeniu ...

                                                    bezsensownie podał lidokainę...

                                                    Dlaczego bezsensownie ...?

                                                    bliska zalecanej ( 0,3mg ) żeby nie miało to znaczenia. Że nie 25+25+100 - spróbuj otworzyć w krótkim czasie 100 ampułek.

                                                    ...bardzo dobrze to rozumiem ...ale czy mógł podac np: 2,5 mg ?...czy to co piszesz znaczy 0,30 mgn ?

                                                    i które czasy są
                                                    > prawdziwe - zeznania różnią się o godzinę

                                                    ...tylko dlaczego ?...po co ?...dlaczego to nie interesuje biegłych to przecież zmienia postac rzeczy

                                                    > na jakiej podstawie pielęgniarz stwierdził zatrzymanie krążenia - obejrzał

                                                    W chwili przyjazdu R ... pielęgniarz odnotował w karcie pogotowia.

                                                    Po wejściu dziecko leży na łóżku oddechowo niewydolne, źrenice sztywne szerokie bez reakcji na śiatło, na monitorze EKG wykres nieczytelny ( mało) bez akcji serca Sp O2 98%. Powłoki skórne sinoblade, usta blade ... podjołem "R"

                                                    Dziecko przekazano do szpitala w stanie bardzo ciężkim. Akcja serca pojedyńcza.

                                                    ...tyle z opisu na karcie z pogotowia ratunkowego.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do małgorzaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 08:49
                                                    Małgorzato, wybacz ale to wszystko to jest jakiś absurd - wyjazd karetki R z
                                                    jednym tylko pielęgniarzem i podejmowanie tylko przez niego reanimacji, a potem
                                                    transportu chorego w stanie krytycznym jest niedopuszczalne i nigdzie się tak
                                                    nie robi. Skład zespołu R regulują przepisy, a odpowiedzialność medyczną za
                                                    takie działania może podjąć tylko lekarz, chyba że była to np. jedyna karetka w
                                                    promieniu 100km. A jeżeli wezwano tylko zespół transportowy, to w takiej
                                                    sytuacji należało potem wezwać karetkę reanimacyjną z pełną obsadą i
                                                    wszechstronnym wyposażeniem, a nie uprawiać niebezpieczną partyzantkę. Ciekawe
                                                    co na to biegli.
                                                    człowiek co innego mówi w sądzie, a co innego Tobie. Nie odnotowuje obecności
                                                    czy nieobecności tętna - pielęgniarz powinien je zbadać, wystarczyłyby
                                                    pojedyncze uderzenia żeby było te 98%, w EKG sam nie wie co widział, reanimację
                                                    podjął pewnie słusznie bo były cechy braku krążenia. Reszty tego co piszesz
                                                    kompletnie nie rozumiem i nawet nie chcę sobie wyobrażać - albo faktycznie
                                                    zespół lekarzy to były d.... wołowe które pouciekały ze strachu, albo ktoś tu
                                                    coś mocno koloryzuje.
                                                    "spojrzał na mnie i powiedział ,dziecko zasłabło i wiozą
                                                    > je do szpitala "
                                                    zasłabło??? wolne żarty - chyba że faktycznie tak sądził
                                                    laryngolog nie mógł Ci powiedzieć że to koniec - nigdy tego nie można powiedzieć
                                                    od razu
                                                    nie wspominasz nic o zeznaniach personelu sali operacyjnej - też powiedzieli że
                                                    nikt nic nie robił i wszytko robił 1 pielęgniarz, a oni wyszli z sali? przecież
                                                    tam były razem co najmniej 4 osoby
                                                    a co do kolejnych wątpliwości:
                                                    "> Na OIOMIE był 7 krotnie jeszcze reanimowany nie dożył do rana ...o godz.02.00
                                                    > w nocy uznano dziecko za zmarłe ..."
                                                    wielokrotne NZK to dość nietypowe dla prostego uduszenia
                                                    "> bezsensownie podał lidokainę...
                                                    >
                                                    > Dlaczego bezsensownie ...?"
                                                    wskazaniem do podaży lidokainy jest,a właściwie było ( bo zastąpiono ją
                                                    amiodaronem ) uporczywe migotanie komór lub częstoskurcz komorowy. Podanie jej w
                                                    bradykardii/asystolii jest niewskazane, bezsensowne i potencjalnie szkodliwe, bo
                                                    ona jeszcze bardziej zmniejsza pobudliwość serca. Nic nie wspomniałaś o
                                                    migotaniu czy defibrylacji.
                                                    "> ale czy mógł podać np: 2,5 mg ?...czy to co piszesz znaczy 0,30 mgn ?"
                                                    prawidłowe dawki podał Ci już "anestezjolog" - 10mikrogramów/kg masy ciała,
                                                    czyli ok. 300mcg, czyli 0,3miligrama, czyli bardzo blisko 0,25mg
                                                    2,5mg nie sądzę, ale jeszcze niedawno zalecano próbę podaży dużych dawek
                                                    adrenaliny, stwierdzono jednak że to nie przynosi korzyści
                                                    "> Dziecko przekazano do szpitala w stanie bardzo ciężkim. Akcja serca pojedyńcza."
                                                    miał ciągły wlew adrenaliny? Astmopentu lub Isuprelu albo chociaż dopaminy?
                                                    próbę stymulacji przezskórnej? był wentylowany 100% tlenem, respiratorem czy
                                                    ambu? czy był wykonywany non-stop masaż bezpośredni w trakcie przewozu? jak był
                                                    monitorowany i co pokazywały monitory w trakcie transportu?ile trwał ten
                                                    transport ( godzina wyjazdu z NZOZ i godzina przekazania do OIT ), co się w jego
                                                    trakcie działo, co było robione w czasie jego trwania? jeżeli nic i była tylko
                                                    pojedyncza akcja serca przez np. 10 minut, to nie dziwię się efektowi... - a
                                                    piszesz że pielęgniarz był sam
                                                    czy w OIT wykonano np. USG serca - jeśli tak, co wykazano?
                                                    "już było orzeknięte ,że jest w stanie śmierci mózgowej "
                                                    niemożliwe, taka procedura trwa kilka godzin i wymaga wykonania dodatkowych
                                                    badań, mogli co najwyżej podejrzewać ciężkie uszkodzenie mózgu - niestety
                                                    słusznie, ale wygląda że śmierć miała tło głównie krążeniowe. Czy w OIT były
                                                    problemy z wentylacją/natlenieniem?
                                                    im więcej piszesz tym bardziej całe to zdarzenie wydaje mi się dziwne, nie od
                                                    strony znieczulenia ale właśnie organizacji i prowadzenia akcji reanimacyjnej a
                                                    potem transportu
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata Re: ...do małgorzaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 19:24
                                                    Tak gazmajster... mi to się też wszystko nie podoba .

                                                    wyjazd karetki R z > jednym tylko pielęgniarzem i
                                                    podejmowanie tylko przez niego reanimacji, a potem
                                                    > transportu chorego w stanie krytycznym jest niedopuszczalne ...

                                                    Zdaję sobie z tego saprawę ...dlatego piszę o tym jako paradoks ...tym bardziej ,że on przejął akcję reanimacyjną ...wszystko jest zapisane zresztą w protokołach rozpraw z sali Sądowej...

                                                    Biegli nie widzą w tym żadnego błędu ...ich ta kwestia wogóle nie interesuje ...

                                                    Sędzia odnotował ,że pielęgniarz nikogo wiecej nie zarejestrował przy umierającym dziecku ...

                                                    Biegłym wystarczy ,że anestezjolog stał ...

                                                    Prywatnie mówił mi też ten pielęgniarz ,,że myśleli ,że ja czarodziejską różdżkę mam ...wpadne dotknę dziecko i ono wstanie ...

                                                    chyba że była to np. jedyna karetka w
                                                    > promieniu 100km.

                                                    Rzecz się dzieje prawie w centrum Poznania ...to chyba nie możliwe aby nie było żadnej innej karetki

                                                    Została tak wysłana bo Pogotowie miało informacje ,że na miejscu jest dwóch lekarzy II stopnia ...

                                                    Nie odnotowuje obecności
                                                    > czy nieobecności tętna - pielęgniarz powinien je zbadać, wystarczyłyby

                                                    Ależ on w dokumentacji...wyraźnie odnotowuje brak RR ... na samym wejściu na monitorze brak akcji srca ...monitor nie miał wykresu ...!!!
                                                    ...pojedyncze uderzenia serca były przy przekazywaniu dziecka na OIOM ....

                                                    > nie wspominasz nic o zeznaniach personelu sali operacyjnej
                                                    Nic we tych zeznaniach {pogubili} się nikt na nikogo nie patrzył każdy robił swoje a więc nie wie albo nie pamięta co w danej chwili robił drugii...

                                                    > nikt nic nie robił i wszytko robił 1 pielęgniarz, a oni wyszli z sali? przecież


                                                    Tak ...hm ?...ja myślę ,że nie ,że napewno ratowali ,widzisz tą różnicę w czasie ...myślę ,że te pierwsze pół godziny ratowali ...może i nieskutecznie ...tak jak umieli ...ale w tej drugiej pół godzinie myśleli ...bali się ...wkońcu nie mieli innego wyjścia musieli gdzieś zadzwonic ...jakoś zareagowac...nie wiem ...
                                                    ....potem w momencie przyjazdu R reszta się rozproszyła no i pielęgniarz zastał właściwie martwe dziecko tylko z anestezjologiem ...no ktoś musiał zostac ...nie miał wyjścia anestezjolog był tu najbardziej wskazany
                                                    ...rwónie dobrze mogli zawołac zakład pogrzebowy ...bo przy takim stanie oni już wiedzieli ,że to po dziecku dlatego się nic ciekawego już nie działo...

                                                    W Sądzie był moment w zeznaniach ,że wszyscy mówili ,że poszli dzwonic po R ... aż w końcu sędzia się zapytał ..." To kto wkońcu ratował to dziecko "

                                                    Laryngolog zeznawał ...potem ,że jedną ręką reanimował dziecko a w drugiej ręce trzymał komórkę i dzwonił po pomoc ...

                                                    Tylu ich tam było ...dlaczego on jedną reką musiał reanimowac ...przecież po pomoc mogła dzwonic np.instrumentariuszka ...!

                                                    > "> Na OIOMIE był 7 krotnie jeszcze reanimowany nie dożył do rana ...o godz.
                                                    > 02.00
                                                    > > w nocy uznano dziecko za zmarłe ..."
                                                    > wielokrotne NZK to dość nietypowe dla prostego uduszenia

                                                    A do czego to jest podobne ...co mu własciwie się stało ...czy może to byc zagłębokie znieczulenie ...może jakieś oddziaływanie toksyczne ...może lidokaina podana do migdałka ...została podana do światła naczynia ...

                                                    ...toksyczny obrzęk płuc ...czy myślisz ,że zamiast podłączyc tlen mógł anestezjolog podłączyc halotan ...podtlenek azotu ???

                                                    Dziecko szarpało maskę chcialo się z niej uwolnic ......ta polistygmina ...i razem z nią podawany thiopental...ta bardzo niska temp.dziecka ...ten dziwny wynik saturacji ???

                                                    Nic nie wspomniałaś o
                                                    > migotaniu czy defibrylacji.

                                                    ...nie stosowano defibrylacji anestezjolog powiedział ,że przy takim zatrzymanie serca się nie stosuje ...

                                                    ...o lidokainie
                                                    wie było ( bo zastąpiono ją
                                                    > amiodaronem ) uporczywe migotanie komór lub częstoskurcz komorowy. Podanie jej
                                                    > w
                                                    > bradykardii/asystolii jest niewskazane, bezsensowne i potencjalnie szkodliwe, b
                                                    > o
                                                    > ona jeszcze bardziej zmniejsza pobudliwość serca.

                                                    No to jak to się stało ,że on uzyskał 60-70 tonów uderzeń serca ...i przy w miare równym rytmie zatokowym podjął próbę przewozu dziecka ..?

                                                    Zeznaje ,że jak wszedł dziecko było bez akcji serca bez wykresu na monitorze ...

                                                    > miał ciągły wlew adrenaliny?

                                                    Ale skąd ...miał tylko aparat ambu przy ustach ...

                                                    Jesli już to winien ją miec w momencie kiedy podejrzewano anafilaksję ...a on dostał tylko te trzy dawki adrenaliny o której mówimy w czsie reanimacji ...

                                                    Przy wywozie przez R nie miał żadnych wlewów dożylnych ..

                                                    Pielęgniarz podał tylko ADRENALINĘ ...0,2 ,0,5 ,0,5 ...ATROPINA 0,5 ...MANITOL 20% -150 ML,hc 100...oraz 2% lidokainę 30mg ..leki podał iv ...co wyraźnie odnotował

                                                    > niemożliwe, taka procedura trwa kilka godzin i wymaga wykonania dodatkowych

                                                    Ależ ja mam dokumenty ...dziecko ma napisane ,że już w stanie śmierci mózgowej zostało przywiezione na OIOM ...O GODZ 10.35 ...A OKOŁO 12.15 ..WKOŃCU PRZEDARŁAM SIĘ PRZEZ MIASTO TAXÓWKĄ ..I TAM ORDYNATOR JUŻ NA MNIE CZEKAŁ Z INFORMACJĄ ...że DZIECKO JEST W STANIE ŚMIERCI MÓZGOWEJ ...

                                                    ale wygląda że śmierć miała tło głównie krążeniowe.

                                                    ...dlaczego sądzisz ,że krążeniowe ...

                                                    Czy w OIT były
                                                    > problemy z wentylacją/natlenieniem?

                                                    W szpitalu dziecko zostalo podłączone do respiratora ...również odessano dużą ilośc krwistej wydzieliny ...i zamienionoa rurkę z 5,5 ...na 6,5...dlaczego ?

                                                    czy był wykonywany non-stop masaż bezpośredni w trakcie przewozu? jak był
                                                    > monitorowany i co pokazywały monitory w trakcie transportu?ile trwał ten
                                                    > transport ( godzina wyjazdu z NZOZ i godzina przekazania do OIT ),

                                                    Kretka była wezwana około 9.57 -9.58...przyjazd do NZOZ ...godz,10.10 ......wyjazd z NZOZ 10.31 ...szpital OIOM na miejscu o godz.10.35/45 ...tak jest zapisane ...

                                                    Biegli tylko piszą wkółko to samo ,że wszystko było ok !!!

                                                    Pozdrawiam Cię ..powiedz co Ci się nasuwają za myśli na to wszystko ...co moglo zabic moje dziecko ?

                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do małgorzaty IP: *.telsat.wroc.pl 08.07.07, 22:05
                                                    "> Biegłym wystarczy ,że anestezjolog stał ..."
                                                    musiał przynajmniej ściskać worek ambu, a ma tylko 2 ręce
                                                    "Została tak wysłana bo Pogotowie miało informacje ,że na miejscu jest dwóch lek
                                                    > arzy II stopnia ..."
                                                    to powinni byli pojechać w karetce
                                                    "każdy robił swoje a więc nie wie albo nie pamięta co w danej chwili robił
                                                    drugii... "
                                                    a co każdy robił? czy ktoś zeznaje że robił coś przy dziecku?
                                                    "czy może to byc za głębokie znieczulenie"
                                                    nie
                                                    "może jakieś oddziaływanie toksyczne"
                                                    może
                                                    "może lidokaina podana do migdałka ...została podana do światła naczynia ..."
                                                    przy operacji 3 migdałka raczej nie, podniebiennych prędzej
                                                    "czy myślisz ,że zamiast podłączyc tlen mógł anestezjolog podłączyc halotan
                                                    ...podtlenek azotu ???"
                                                    nie, halotan podaje się z tzw. parownika i nie da się go podać bez gazu typu
                                                    tlen, powietrze - chyba że wypić z butelki
                                                    podtlenek azotu pewnie szedł przez cały zabieg, większość aparatów nie pozwala
                                                    na podanie go bez tlenu, zresztą dziecko zostało obudzone
                                                    "zamienionoa rurkę z 5,5 ...na 6,5...dlaczego ?"
                                                    przez grubszą łatwiej wentylować - fizyka
                                                    "O GODZ 10.35 ...A OKOŁO 12.15 ..WKOŃCU PRZEDARŁ AM SIĘ PRZEZ MIASTO TAXÓWKĄ"
                                                    to karetka - nawet na sygnale - jechała 5-10min, a taksówka ponad 1,5godziny?
                                                    jak daleko jest faktycznie z tego NZOZ do szpitala gdzie zawieziono dziecko?

                                                    "powiedz co Ci się nasuwają za myśli na to wszystko ...co moglo zabic moje
                                                    dziecko ?"
                                                    nie wiem co wywołało taką reakcję, przyczyn może być wiele - nie zgadnę, nie
                                                    wiem, nie byłem
                                                    ale to co piszesz o prowadzeniu akcji ratunkowej to jest jakieś dziwne:
                                                    - są duże dziury czasowe
                                                    - nie wiadomo dokładnie kto co robił
                                                    powinno być z grubsza tak:
                                                    wydarza się tragedia, personel obecny na miejscu bierze udział w działaniach
                                                    reanimacyjnych do momentu uzyskania oznaczalnego RR i skutecznej wentylacji lub
                                                    przejęcia akcji przez zespół PR, który ktoś w międzyczasie wzywa
                                                    zespół PR określa stan pacjenta - czy jest odpowiednia wentylacja i RR
                                                    pozwalające na utrzymanie przepływu przez narządy; jeśli nie - podejmuje
                                                    działania zmierzające do osiągnięcia tych celów ( masaż serca, dodatkowe leki,
                                                    np. wlew ciągły amin presyjnych, przy uporczywej bradykardii stymulacja
                                                    przezskórna itp. ), stara się wykluczyć przyczyny wymagające interwencji
                                                    zabiegowej ( odma/tamponada/krwawienie ), jeśli tak - odnotowuje te parametry i
                                                    podejmuje przewóz względnie ustabilizowanego pacjenta. W trakcie transportu na
                                                    bieżąco monitoruje parametry życiowe takie jak tętno, saturacja, EKG i
                                                    ciśnienie i w momencie np. zaniku RR podejmuje działania jak wyżej, nawet
                                                    zatrzymując karetkę po drodze; kontynuuje dotychczasową terapię, np. wlewy leków.
                                                    po przybyciu na OIT lub SOR przekazuje pacjenta zespołowi oddziału również
                                                    odnotowując, w jakim stanie go oddaje, z jakim RR, tętnem, saturacją i komu
                                                    to tak pokrótce
                                                    w tym co piszesz -
                                                    przysłano niepełny zespół pogotowia na wezwanie do NZK
                                                    nie wiadomo dokładnie w jakim stanie zespół zastał pacjenta
                                                    nie wiadomo w jakim stanie go zabrał, czy dziecko miało oznaczalne RR i
                                                    saturację podczas zabierania z NZOZ ( 60 uderzeń to za mało informacji, obecność
                                                    czynności elektrycznej nie oznacza że krew płynie ) i w karetce i czy w ogóle
                                                    nadawało się do transportu
                                                    transport podjął 1 człowiek, który ma tylko 2 ręce i nie ma uprawnień do
                                                    podjęcia takich działań, a przede wszystkim nie jest w stanie zająć się
                                                    robieniem kilku rzeczy na raz gdyby była taka potrzeba
                                                    nie wiadomo co robił w trakcie transportu, jak pacjent był monitorowany, jakie
                                                    miał parametry podczas tej jazdy
                                                    nawet jeżeli pielęgniarz zabierał z sali dziecko wyratowane i stabilne, to do
                                                    OIT dowiózł praktycznie zwłoki z pojedynczymi skurczami serca - dlaczego?
                                                    czy ten szpital jest faktycznie kilkaset metrów? czy da się tam dojechać w 5-10min?

                                                    nie podejmuje się transportu chorego bez oznaczalnego RR i tętna, chyba że jest
                                                    uzasadnione podejrzenie że uratować go może tylko jakieś działanie zabiegowe
                                                    możliwe do wykonania tylko w szpitalu ( bo. np jest krwotok wewnętrzny ), wtedy
                                                    uzasadniony jest przewóz "na masażu" i aminach/stymulacji/czymkolwiek. W innym
                                                    wypadku powinno się próbować opanować sytuację na miejscu.
                                                    transport takiego pacjenta powinien podejmować pełny zespół w pełni wyposażonej
                                                    karetki reanimacyjnej, bo po drodze może się zdarzyć wszystko

                                                    niezrozumiałe dla mnie te poznańskie pogotowiane zwyczaje - jakaś partyzantka i
                                                    brawura




                                                  • Gość: Małgorzata. Re: ...do gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 09:59
                                                    Mój Drogi rozmówco !
                                                    Nie miałam dostępu chwilowo do internetu ,byłam też w Łodzi rozmawiac odnośnie sprawy i opini biegłych jaka włśnie nadeszła...a więc dopiero teraz odpisuję.

                                                    > "> Biegłym wystarczy ,że anestezjolog stał ..."
                                                    > musiał przynajmniej ściskać worek ambu, a ma tylko 2 ręce

                                                    Otóż mylisz się biegli odpowiedzieli ,że wszystko zostało wykonane zgodnie ze sztuką medyczną we właściwym czasie z właściwymi lekami...nie mają dla nich znaczenia zeznaia pilęgniarza ,albo to np. ,że pilęgniarz bez RR podjął przewóz dziecka czy też to ,że lekarze nie pojechali w karetce ...

                                                    > a co każdy robił? czy ktoś zeznaje że robił coś przy dziecku?

                                                    Tak każdy zeznaje ,że ratował dziecko...np.pielęgniarka ,że stosowała się do poleceń i podawała leki ..

                                                    > "O GODZ 10.35 ...A OKOŁO 12.15 ..WKOŃCU PRZEDARŁAM SIĘ PRZEZ MIASTO TAXÓWKĄ"

                                                    Tak jest blisko ,a tym bardziej szybko to dla karetki na sygnale ...wiem ,że czasem piszę chaotycznie może mnie nie zrozumiałeś...jak wyjechał zespół R pisałam ,że rejestratorka mnie wstrzymała przed wyjściem... bo lekarz -laryngolog chciał ze mną rozmawiac ,po rozmowie ,stwierdził ,że mam na niego czekac w obrębie placówki a on z anestezjologiem pojadą do szpitala ...nie wiedziałam co ze sobą zrobic zrobiłam co kazał ...jak wrócił ze szpitala zresztą sam bo anestezjolog już nie przyjechał ...i powiedział mi ,że stan dziecka jest niestabilny i ...krytycczny...wtedy dopiero ruszyłam do szpitala o to mi też chodziło ,że nie wiedziałam o faktycznym stanie mojego dziecka a jego slowa były dla mnie niezrozumiałe ,że dopiero jak dojechałam do tego szpitala dowiedziałam się ,że czekamy na śmierc która może przyjśc w każdej chwili... niestety tak jak pisałam minęło aż tyle czasu ...bo lekarz z anaestezjologiem zanim się tam wybrali dojechali ...byli na OIOM ....zanim laryngolog wrócił spowrotem ...i mogłam ja jechac do własnego dziecka minęło tyle czasu ...ten czas wtedy jakże cenny był bardzo potrzebny i mi abym mogła byc obok mojego umierającego dziecka...mam żal o ten czas ...bo on jako lekarz wiedział co oznacza bycie w takim stanie ...a mnie wstrzymywał u siebie w placówce i nie ułatwił dotarcia do mojego dziecka tak więc ..jak zespół R wyjechał ...to ja dopiero dotarłam tam około tej 12.15...strasznie mi żal tego czasu ...tam niestety czekała na mnie inf.o śmierci mózgowej ...pytałam też o ten obrzęk płuc odpowiedzili ,że już nie ma śladu po obrzęku płuc ...

                                                    > zespół PR określa stan pacjenta - czy jest odpowiednia wentylacja i RR
                                                    > pozwalające na utrzymanie przepływu przez narządy; jeśli nie - podejmuje

                                                    ...tak zespół R stwierdził to co napisałam ...w momencie przyjazdu i wejściu na salę operacyjną pielęgniarz zastał dziecko leżące na łóżku bez RR TAK PISZE W DOKUMENTACJI I TAK ZEZNAJE PRZED SĄDEM ...no to chyba badał czy jet to RR ,dalej pisze ,że mało tego,że bez RR to na monitorze nia ma wykresu pracy serca i zanacza , w nawiasie { mało ! bez akcji serca }...dalej pisze -pojąłem reanimację ...podałam leki ...dalej pisze i tak zeznaje ,że dziecko w momencie przyjazdu miało sztywne i szeroki źrenice nie reagujące na światło ...

                                                    DO SZPITALA PRZEKAZUJE DZIECKO W SATNIE ŚMIERCI KLINICZNEJ BEZ RR Z POJEDYŃCZYMI SKURCZAMI SERCA ..

                                                    > transport podjął 1 człowiek, który ma tylko 2 ręce i nie ma uprawnień do

                                                    ..tak to jest błąd ...ani z nim nie było lekarz i miał tylko dwie ręce ?!
                                                    Czy pielęgniarz mógł odmówic zabrania tych lekarzy go karetki R ...czy lekarze mogli dopuścic do tego aby wysłac tego pielęgniarz bez obstawy lekarskiej samego z umierającym dzieckiem jak powinno byc ...???

                                                    Mimo wszystko ,mam nadzieję ,że biegli pofatygowali się chociażby o przeczytanie tego wątku w sprawie ...bo w opini o tym ani śladu ...tylko tyle ,że akcja reanimacyjna przebiegała sprawnie i we włściwym czasie ...ale jak tak by było to przybywający zespół R ...w zupełnie w innym stanie zastał by stan dziecka.

                                                    nawet jeżeli pielęgniarz zabierał z sali dziecko wyratowane i stabilne, to do
                                                    > OIT dowiózł praktycznie zwłoki z pojedynczymi skurczami serca - dlaczego?

                                                    ...hm ...ale ja sądzę na podstawie zeznań pielęgniarza i tego co widziałam jak wywoził dziecko,że zabrał je z NZOZ raczej już właśnie w stanie śmierci klinicznej
                                                    ...właśnie tak jak pisze pielęgniarz - w momencie kiedy to po jego reanimacji udało się uzyskac chociaż te 60-70 uderzeń serca ...mimo wszysko to i tak pewnie był to błąd bo dziecko nie miało RR ...no i jak dowiózł je do szpitala ...to tak jak piszesz dowiózł zwloki ...nadal bez RR...już z pojedyńczymi skurczami serca ...żrenice sztywne w ustawieniu centralnym szerokie bez reakcji...itd.

                                                    > transport takiego pacjenta powinien podejmować pełny zespół w pełni wyposażonej
                                                    > karetki reanimacyjnej, bo po drodze może się zdarzyć wszystko

                                                    ...tak tej kwesti to biegli zupełnie nie poruszają ...

                                                    Tak w tej chwili ...czynione są przygotowania do ostaniej już rozprawy ...przygotowywane są ostanie nasze wątpliwości -podważenie tej opini...podsumowanie naszej straty i krzywdy ..tego jak śmierc tak nagła śmierc dziecka może aniszczyc rodzica ...

                                                    Mówiąc językiem prawniak sprawa jest przegrana ...Wysoki Sąd co prawda musi wydac wyrok w tej sprawie ale niesądzę ,ze nasza strata moralna miałaby tu jakiekolwiek znaczenie...Najbardziej zastanawiające jest to ,że mimo wszystko kiedy...brak jakiegoklowiek błędu ...a wszystko zostało wykonane zgodnie z wiedzą i sztuką ... a dziecko i tak umarło ...

                                                    Mimo tego i tak nie wiem czy napewno je zabił wstrząs anafilaktyczny ...bo biegli nie wiedzą co było przyczną wywołanie tego wstrząsu...a swoją drogą myślę ,że skoro doszło do wystąpienia ...wywołania wstrząsu anafilaktycznego to jest to też błąd ponieważ użyto środka na które dziecko było uczulone ...
                                                    a wydaje mi się ,że należy to do obowiązków anestezjologa sprawdzic czy dany pacjent nie jest uczulony na dany lek ???

                                                    Bo gdyby zrobił próbę -chociaż na tę lidokainę... i gdyby nawet nic wtedy nie wyszło ,a dopiero wstrząs wtstąpił by przy podniu tego leku myślę ,że gdyby wtedy doszło do wstrząsu nikt by do niego nie miał pretensji ...a tak sam zdecydował sam podał ...wszak to jego decyzje -wziął w tym momencie na siebie ryzyko wystąpienia wstrząsu...a biegli mi mówią ...że nie było to przewidzenia i nikt nie jest winny ...tak ptrzynajmniej odczytuję ich opinię ...mało tego jeszcze dodają ...że wszystko zgodnie z wiedzą sztuką we właściwym czasie ,właściwe leki ...no cóż ja jestem tylko matką .

                                                    Pozdrawiam Cię .
                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do Małgorzaty IP: *.telsat.wroc.pl 12.07.07, 19:14
                                                    Rozumiem że nowa opinia nic nowego nie wniosła - przyczyna nie jest
                                                    jednoznacznie ustalona, to co było robione - było robione prawidłowo, i nie
                                                    można w związku z tym stawiać komukolwiek zarzutów.
                                                    Trudno było spodziewać się czegoś innego - jak pisałem wcześniej, gdyby sprawa
                                                    była ewidentna i oczywista i czyjeś zaniedbanie czy błąd widoczne, to nie byłoby
                                                    takiego długiego postępowania i szybko postawiono by zarzuty - to wcale nie jest
                                                    takie rzadkie.
                                                    Cóż, fakt nieustalenia czyjejś winy naprawdę nie oznacza, że ktoś się wykręcił -
                                                    to jest medycyna i ludzki organizm, o którym ciągle za mało wiemy.
                                                    Sama wcześniej zauważyłaś, że nawet jak się wszystko zrobi dobrze, tak jak 1000
                                                    razy wcześniej, to nie znaczy że za 1001 coś się nie stanie.
                                                    Kwestie transportu omówiłem już chyba wystarczająco - odbywał się w warunkach
                                                    moim zdaniem niedopuszczalnych, i nawet zeznania pielęgniarza potwierdzają, że
                                                    stan dziecka był gorszy po transporcie niż przed.
                                                    Swoją drogą, zeznania człowieka który robi taki numer ( nie wiem czy z głupoty,
                                                    czy brawury ) są dla mnie mało wiarygodne. Zachował się kompletnie bezmyślnie i
                                                    nieodpowiedzialnie podejmując sam taki przewóz i nic go nie tłumaczy.
                                                    Co do ostatnich Twoich wątpliwości to powtórzę - taka reakcja na lidokainę jest
                                                    niesłychanie rzadka, opisano niewiele takich przypadków zakończonych zgonem,
                                                    próby uczuleniowe nie są wykonywane rutynowo w stosunku do żadnych leków
                                                    anestetycznych ani większości innych, z antybiotykami włącznie. Nie było w tym
                                                    postępowaniu absolutnie nic nieprawidłowego, na praktycznie każdy lek może
                                                    wystąpić reakcja alergiczna i nie znaczy to że trzeba każdego wcześniej badać -
                                                    to kwestia statystycznego ryzyka, które tu było znikome.
                                                    Niestety, jak mówią - "jakby człowiek wiedział że upadnie, to by usiadł"
                                                    Wiem że Cię to nie pociesza, ale też trudno szukać winnego na siłę, zwłaszcza
                                                    nie będąc w stanie dokładnie powiedzieć, co się tak naprawdę wydarzyło, bo zdaje
                                                    się ze ta anafilaksja to tylko jedna z branych pod uwagę możliwości.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata Re: ... do gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 07:30
                                                    Biegli teraz orzekli ,że to wstrząs anafilaktyczny ...

                                                    Zachował się kompletnie bezmyślnie i
                                                    > nieodpowiedzialnie podejmując sam taki przewóz i nic go nie tłumaczy.

                                                    Dlaczego lekarze mu na to pozwolili ?
                                                    Czyż nie zdawali sobie sprawy z tego ?
                                                    Dlaczego nikt z lekarzy nie pojechał z pielęgniarzem ...czy pilęgniarz mógł na to im nie pozwolic ...???

                                                    Dlaczego nie mogą stwierdzic na co był uczulony ?
                                                    Czy wstrząs anafilaktyczny może się objawic tylko nagłym i masywnym obrzękiem płuc ...czy są takie przypadki w medycynie ?

                                                    Dlaczego nikt z obecnych na sali operacyjnej nie widział narastających objawów duszności ...czy można to przeoczyc ,niedostrzec ???
                                                    Przecież za nim dochodzi do obrzęku płuc chwilę musi trwac widoczny problem z oddechem ...?
                                                    Jak to możliwe ,że wszystkie parametry są prawidłowe i nagle dochodzi do obrzęku płuc ??

                                                    > Wiem że Cię to nie pociesza, ale też trudno szukać winnego na siłę,

                                                    Nie pociesza mnie fakt ,że stwierdzili ,że to anafilaksja....i że nie wiedzą od czego ...
                                                    Jeśli chodzi o winę ...zastanawiam się wobec tego co możę postanoiwic sąd...
                                                    Jak sądzisz wina winą ,ale co z tą śmiercią ...czy sąd może stwierdzic wobec tego ,że nikt nie jest odpowiedzialny za tę śmierc ???

                                                    Byc winnym jest czymś innym ...a byc odpowiedzialnym ??

                                                    Próbowano również w procesie powiedziec mi ,że to moja nieodpowiedzialnośc ,że to ja nie mówiłam nic o alergii ,że to moja wina bo podobno problem potraktowałam marginalnie ...

                                                    ...nie miałam przecież wpływu na postępowanie anestezjologa ...przecież nie mieli dla mnie czasu nie ma dokumentacji ,nie ma wagi ,a mówiłam laryngologowi o wszystkim na pierwszej wizycie ...nie wiem ... zapisał tylko w swoich notatkach przecież to co uważał on za istotne...

                                                    Pozdrawiam .
                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: gazmajster Re: ... do Małgorzaty IP: *.telsat.wroc.pl 13.07.07, 17:21
                                                    Zdaje się że dlatego przyjechała karetka w niepełnej obsadzie, że na miejscu
                                                    byli lekarze. Nie wiem czy nie chcieli pojechać, czy nikt ich o to nie prosił,
                                                    bo zabronić raczej nie mógł. Na pewno nie powinien takiego przewozu dokonywać
                                                    jeden człowiek, choćby to był konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i
                                                    intensywnej terapii. Jak nie chcieli/nie mogli, to trzeba było wezwać drugą karetkę.
                                                    Można tylko domniemywać co wywołało wstrząs - coś z podanych leków lub innych
                                                    substancji, nie da się określić po fakcie dokładnie co, to musiałoby wynikać z
                                                    opisu zdarzenia.
                                                    Objawy mogą wystąpić nagle, w ciągu dosłownie kilkunastu sekund.
                                                    Od określenia wcześniejszych alergii jest przedoperacyjny wywiad lekarski,
                                                    oczywiście jak pacjent coś zatai to nie da się tego wiedzieć, ale lekarz
                                                    powinien zapytać Cię o wcześniej stwierdzane uczulenia - czy jakieś, na co, jaka
                                                    reakcja itp, czy żadnych tego typu incydentów.
                                                    Jeżeli stwierdzono wcześniej reakcje niepożądane na leki miejscowo znieczulające
                                                    i zostało to zlekceważone, to oczywiście błąd, ale chyba tak nie było?
                                                    Nie znam się dobrze na zagadnieniach prawnych, ale takie zdarzenie określić
                                                    można chyba tylko jako nieszczęśliwy wypadek, którego nie można było przewidzieć
                                                    i nie można było zapobiec ( bez daru jasnowidzenia ), a wtedy nie można mówić o
                                                    czyjejś winie.
                                                    Czy odpowiedzialnym? W jakim znaczeniu - tak, ktoś podał lek który wywołał
                                                    wstrząs, i w tym sensie pewnie jest odpowiedzialny. Ale to chyba trochę taka
                                                    odpowiedzialność, jak tego, kto np. posadził drzewo i ono potem w czasie
                                                    huraganu upadło komuś na głowę.
                                                    przynajmniej ja tak to bym rozumiał
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata Re: ... gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 07:32
                                                    Tak gazmajster ...na to wygląda ,że ja nie mogę też powiedziec ,że jest ktoś winny ,chociaż wiele rzeczy było nie tak jak trzeba począwszy od dokumentacji po niektóre zachowania ,jednak nie miały one jakby bezpośredniego wpływu na śmierc.
                                                    Nie pociesza mnie fakt ,że biegli mówią o wstrząsie ...dla mnie jest on mało przekonujący ,o dziwnym przebiegu,czuję że chyba właściwwie to nie wstrząs zabił moje dziecko...ale taka jest ich decyzja.
                                                    Nie pociesza mnie też opinia biegłych ,że mimo iż wszystko odbyło się zgodnie z wiedzą i sztuką i mimo iż leki i parametry były prawidlowe wg .biegłych czas i zachowanie adekwatne do sytuacji to mimo wszystko i tak dochodzi do śmierci pacjenta.
                                                    Wiesz to troche tak jak ludzie sobie opowiadają ,że ...operacja się udała a pacjent i tak zmarł ...
                                                    Czekam na termin rozprawy w mojej kancelarii też się przygotowują właściwie do ostatnich rozpraw ..zobaczymy jeszcze jaka będzie decyzja Sądu.
                                                    Będę wchodzi na to forum i jeśli chcesz to poinformuje Cię o dalszym losie tej sprawy ...
                                                    Dzięki Ci serdeczne za ŻYCZLIWĄ I SZCZERĄ ROZMOWĘ ZE MNĄ ...
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: gazmajster Re: do Małgorzaty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 15:02
                                                    Owszem interesuje mnie zakończenie tej sprawy, szczerze mówiąc wolałbym żeby
                                                    było ono bardziej jednoznaczne, bo byłaby to jakaś wiedza na przyszłość.
                                                    Niestety jedyne co z tego wynika to świadomość, że nigdy nie można uchronić się
                                                    przed problemami, nawet robiąc wszystko jak trzeba.
                                                    Mam nadzieję że chociaż trochę Ci pomogłem, przynajmniej w wyjaśnieniu
                                                    niektórych wątpliwości, bo że nie mogę przyczynić się do rozwiązania zagadki to
                                                    oczywiste.
                                                    Nie sądzę że świadomość, że do tragedii doprowadził czyjś łatwy do uniknięcia
                                                    błąd, byłaby dla Ciebie łatwiejsza do zaakceptowania - może na początku byłoby
                                                    kogo nienawidzić.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata. ...do gazmajster. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 18:50
                                                    Dzwonili dziś do mnie z " Faktu " -szukają sensacji .
                                                    Co jakiś czas do mnie dzwonili wciąż pytali czy juz koniec sprawy - inne gazety też znaja moja sprawę byli na paru rozprawach.Sąd nie zezwolił raz na robienie zdjęc na sali rozpraw.
                                                    Moja sprawa była już tematem w gazetach ...a więc wzystko możliwe że na ostatnie rozprawy albo na odczytanie wyroku jacyś redaktorzy przyjadą .
                                                    Wierz jak to jest ?...oni sami Cię znajdują ,a lekarz myśli ,że ja ich nasyłam-raz byli nawet u lekarza który robił sekcję .
                                                    Smierc mojego dziecka nie jest na sprzedaż nie jestem nawet w stanie z nimi walczyc...myślę ,że jeśli będą na sali rozpraw lekarz będzie miał oto żal..a może nie ?... może dobrze,ze będą bo usłyszą ,że lekarz nie ma winy ,ze nikt nie ma winy...
                                                    Ciekawe co napiszą ...jeśli napiszą..

                                                    > Nie sądzę że świadomość, że do tragedii doprowadził czyjś łatwy do uniknięcia
                                                    > błąd, byłaby dla Ciebie łatwiejsza do zaakceptowania - może na początku byłoby
                                                    > kogo nienawidzić.

                                                    Wiesz myślę ,ze nawet jeśli by był to błąd ...nie mogę mówic o nienawiści...
                                                    Mam tylko żal ... ogromny żal ,że nie dali rady...mam pustkę która została po dziecku...
                                                    Na początku to nie tak ,że była nienawiśc ...raczej złośc ...tak byłam na nich zła ,że do tego dopuścili ...mało tego byłam nawet zła na własne dziecko ,że tak łatwo i szybko umarło ...że mnie zostawiło ...
                                                    Wciąż miałam w uszach jego śmiech i słowa Mamusiu ja Cię nigdy nie zostawię ...ja się z Tobą ożenię ...jak to zwykli mali chłopcy mówic do swoich Mam...

                                                    Ja to się czasem zastanawiam ...czy to własnie Ci lekarze mnie czasem nienawidzą za to ,że muszą występowac przed Sądem...może właśnie oni pałają nienawiścią do mnie ...?

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: gazmajster Re: ...do Małgorzaty IP: *.telsat.wroc.pl 16.07.07, 22:53
                                                    > Dzwonili dziś do mnie z " Faktu " -szukają sensacji .
                                                    mogę Ci tylko zasugerować żebyś ich wysłała do wszystkich diabłów - robienie
                                                    sensacji z czyjegoś nieszczęścia to żadna chwała, a nawet jak usłyszą że nikt
                                                    nie zawinił to na pewno nigdzie tego nie opublikują.
                                                    > Ja to się czasem zastanawiam ...czy to własnie Ci lekarze mnie czasem
                                                    nienawidzą za to ,że muszą występowac przed Sądem...może właśnie oni pałają
                                                    nienawiścią do mnie ...?
                                                    na pewno nie
                                                    trudno Ci mieć za złe że próbowałaś szukać czyjejś winy i trudno Ci zrozumieć że
                                                    może być tak, że wszystko jest niby dobrze a efekt zły - oni doskonale wiedzą że
                                                    masz prawo mieć takie odczucia, jak każdy, kto z medycyną nie ma nic wspólnego i
                                                    nie zdaje sobie sprawy jaki to grząski i ciągle niepoznany teren
                                                    na pewno też mimo niestwierdzenia winy jest to również dla nich tragedia
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Małgorzata ...gazmajster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 18:31
                                                    Dostałam powiadomienie ,rozprawa dopiero 25 września jak wszystko dobrze pójdzie... jak nie będzie zadnych nieprzewidzianych zdarzeń rozprawa winna sie odbyc.
                                                    Dziękuje Ci za rozmowę ...jakby co to będę tu zagladac a we wrześniu napewno Ci napiszę o rozprawie.

                                                    Miło mi się z Tobą rozmawiało...jeszcze raz dziękuję Ci za cierpliwośc i wiedzę jaką się ze mną podzieliłeś...

                                                    Pozdrawiam i zyczę Ci powodzenia ...
                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: Małgorzata. Rozprawa odwołana. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 08:25
                                                    Tak...jak zwykle gdy chodzi o sądy ...zawsze następują zmiany ...a
                                                    więc od miesięcy planowana sprawa na 25 września ...się nie
                                                    odbędzie ....bo biegli niestety są w tym czasie
                                                    niedyspozycyjni ...trudno ...następny termin rozprawy to 16
                                                    pażdziernik ....mam nadzieje że dojdzie do skutku...straszne jest to
                                                    czekanie ...ech !

                                                    Pozdrawiam ...czytających ...zaglądających.
                                                    Małgorzata.
                                                  • Gość: Też matka Re: Rozprawa odwołana. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 10:24
                                                    Małgosiu niestety żyjemy w chorym państwie,ja to znam bo procesuję
                                                    się już ponad 4 lata z konowałami.Współczuję Ci:(
                                                  • Gość: Małgorzata. Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.07, 09:17
                                                    Powiem ...tak wyrok w sprawie jeszcze nie zapadł ...jeszcze tylko
                                                    jedna rozprawa ...moje przesłuchanie...ale przesłuchanie biegłych
                                                    nic nie wnioslo...nie ma winnych tej śmierci -dziecko tak miało
                                                    dlatego umarło ...nie wiedzą nawet od czego ...co spowodowało
                                                    wstrząs ...jednego ponoc są pewni ,ze był to wstrząs
                                                    anafilaktyczny,ale dlaczego i na co wystąpił nie mają pojecia...
                                                    W rozumieniu języka prawniczo-sądowo-adwokackiego nie ma wobec tego
                                                    związku przyczynowo-skutkowego tzn.skutek tak bo smierc
                                                    nastąpiła ,ale nie ma przyczyny bo nikt nie jest winny....a dalej to
                                                    skutkuje tym ,ze wobec tego nie ma mowy o jakimkolwiek
                                                    zadoścuczynieniu za krzywde moralną ,a juz napewno nie ma mowy o
                                                    odszkodowaniu...

                                                    Także bez sensu jest moje przesluchanie po to tylko aby dokumentacji
                                                    stało sie zadośc...mam zamiar odmówic skladania zeznań ... bo po co
                                                    mam opowiadac o swoim bólu przez godzinę po to tylko aby sie
                                                    napłakac ...aby kogoś wzruszyc to bez sensu jestem i tak
                                                    dostatecznie zdołowana...to mnie jeszcze bardziej pogrąża
                                                    psychicznie ....ja piernicze już w tej chwili rycze a co dopiero na
                                                    myśl o tym ,ze będę musiała całe swoje uczucia wywlec i położyc im
                                                    na dłoni ....
                                                    Dziwne jest także to ,że są pewni że to wstrząs anafilaktyczny w
                                                    momencie kiedy dziecko nie ma objawów typowych dla wstrząsu i dziwne
                                                    jest to ,że nie mogą stwierdzic na co ten wstrząs wystąpił...bo
                                                    nawet analiza tosksykologiczna nic nie dała ...a przecież jeśli
                                                    chodziloby o uczulenie na jakiś lek to wyszłoby w analizie ....a
                                                    może się mylę ?
                                                    Małgorzata.
                                                    Ps.Rozprawa następna 06.12.2007r.
                                                  • Gość: gazmajster Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.telsat.wroc.pl 18.11.07, 17:44
                                                    Widzę że mimo wszystko bardzo chciałabyś, żeby ktoś jednak okazał się winny.
                                                    Dlaczego? Czy wtedy byłoby Ci łatwiej? Można by ukierunkować negatywne uczucia i
                                                    pretensje, których w tej sytuacji nie ma gdzie kierować? Czy to odszkodowanie
                                                    jest takie ważne?
                                                    Jak sama napisałaś - oceniono że postępowanie przed wypadkiem i akcja ratownicza
                                                    było prawidłowe ( nie mnie oceniać ), przyczyna wystąpienia objawów nie jest
                                                    znana, wobec tego nie można mówić o czyjejś winie.

                                                    > Dziwne jest także to ,że są pewni że to wstrząs anafilaktyczny w
                                                    > momencie kiedy dziecko nie ma objawów typowych dla wstrząsu

                                                    czy ktokolwiek "anestezjologiem" twierdził, że objawy były zdecydowanie
                                                    nietypowe dla anafilaksji? Dlaczego nie wierzysz biegłym? Czy uważasz że mają
                                                    jakiś interes w zeznawaniu nieprawdy, zresztą możliwej do weryfikacji w
                                                    literaturze?

                                                    a przecież jeśli
                                                    > chodziloby o uczulenie na jakiś lek to wyszłoby w analizie

                                                    pośmiertnie niestety nie, przebieg reakcji nie jest specyficzny dla czynnika
                                                    wywołującego
                                                  • Gość: anestezjolog Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.cg.shawcable.net 19.11.07, 05:12
                                                    Droga Malgorzato,

                                                    wiele osob rozumie twoje cierpienie.
                                                    Dlugotrwaly proces sadowy nie zezwala na zakonczenie procesu
                                                    pozegnania sie z dzieckiem.Jest to wyjatkowo trudny czas dla ciebie.
                                                    Zaczynasz zadawac sobie pytanie - czy warto zeznawac przed sadem.
                                                    Jaki jest tego sens?
                                                    Sens tego wszystkiego jest taki ,ze chcesz wiedziec dlaczego twoje
                                                    dziecko tragicznie zmarlo.
                                                    Twoja tragedia jest tragedia dla nas wszystkich.
                                                    Wszyscy chcemy znac przyczyne smierci twojego synka ,po to ,aby inne
                                                    dzieci ocalic od takiego samego nieszczescia.Jest to nasz obowiazek
                                                    rodzicielski.
                                                    Nikt lepiej nie zna tej tragedii jak ty.Twoje zeznanie przed sadem
                                                    jest najistotniejsze.To twoje dziecko.Masz prawo powiedziec przed
                                                    wszystkimi o tragedii jaka ciebie spotkala.Masz prawo do
                                                    wytlumaczenia tej tragedii ,a naszym obowiazkiem jest wysluchanie
                                                    ciebie i okazanie szacunku dla twojego cierpienia.
                                                    Jestes inteligentna i rozumiesz ze my wszyscy sie mylimy od czsu do
                                                    czasu: ja,ty,eksperci,sedzia.
                                                    Kto jest winny smierci dziecka?
                                                    Anestezjolog jest winny smierci twojego dziecka.
                                                    Lekarze ,czasami majac dobre intencje ,szkodza pacjentom.
                                                    Ryzyko operacji i anestezji zawsze istnieje.W krajach rozwinietych
                                                    lekarze sa ubezpieczeni na wypadek takich tragedii.Przyznanie sie
                                                    lekarza do winy nie prowadzi do jego ruiny finansowej.
                                                    Wracajac do wstrzasu anafilaktycznego.Czasami wystepuje po podaniu
                                                    antybiotykow lub innych lekow.
                                                    Objawy:
                                                    1.tachycardia
                                                    2.spadek cisnienia krwi
                                                    3.obrzek skory i sluzowek(groteskowo opuchnieta
                                                    twarz,oczy,usta,uszy,skora na calym ciele - to sie dzieje szybko 5-
                                                    10 minut)
                                                    4.taki sam obrzek wystepuje w oskrzelach i krtani(pacjent dusi sie)
                                                    Objawy szoku anafilaktycznego sa spowodowane przedostawaniem sie
                                                    plynu z naczyn krwionosnych do tkanek(skora,sluzowka).
                                                    Wstrzas anafilaktyczny jest leczony duzymi dawkami
                                                    adrenaliny ,czesto z powodzeniem.
                                                    Wstrzas anafilaktyczny to diagnoza kliniczna ,cztery wymienione
                                                    punkty.
                                                    Badania laboratoryjne nie sa stosowane w diagnozie wstrzasu
                                                    anafilaktycznego.
                                                    Nie jestem prawnikiem i zwiazek przyczynowo-skutkowy w tym
                                                    kontekscie jest dla mnie niezrozumialy.
                                                    Nie rozumiem opinii ekspertow ,bo we wstrzasie anafilaktycznym jest
                                                    zawsze tachykardia.
                                                    Czy masz prawo do odszkodowania i zadoscuczynienia?
                                                    Tak.Masz takie prawo.



                                                    Trzeba zaczac proces gojenia ran Malgorzato.

                                                    anestezjolog




                                                  • Gość: gazmajster Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.telsat.wroc.pl 19.11.07, 17:11
                                                    Nie jesteś prawnikiem, ale czytać ze zrozumieniem chyba potrafisz. Wyszukaj więc
                                                    sobie - choćby w Wikipedii - co to jest "wina" i kiedy można o kimś powiedzieć,
                                                    że jest "winny", bo najwyraźniej nie rozumiesz tego pojęcia.
                                                  • Gość: Marion Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.11.07, 17:14
                                                    A ja ,gazmajster, czytałam Ciebie między wierszami. Nie jesteś
                                                    chyba do końca obiektywny,wyczuwam, ja przynajmniej pewnego
                                                    rodzaju solidarność zawodową,


                                                  • Gość: gazmajster Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.telsat.wroc.pl 21.11.07, 17:42
                                                    > A ja ,gazmajster, czytałam Ciebie między wierszami. Nie jesteś
                                                    > chyba do końca obiektywny,wyczuwam, ja przynajmniej pewnego
                                                    > rodzaju solidarność zawodową,

                                                    Może i masz trochę racji, ale drażni mnie bardzo jak ktoś rzuca bezpodstawne
                                                    oskarżenia i feruje nieuzasadnione wyroki, robiąc w ten sposób zamieszanie w
                                                    umysłach ludziom z poza branży. Jaki to może mieć wpływ na Małgorzatę, chyba nie
                                                    muszę wyjaśniać. Współczuję jej bardzo, ale nie zwalnia to ani mnie, ani nikogo
                                                    innego z próby racjonalnego, a nie emocjonalnego podejścia do sprawy. Nie ma
                                                    przyczyny, nie ma winnego - prawo jest dla wszystkich. W opisach Małgorzaty ja
                                                    się jakichś ewidentnych błędów lekarskich dopatrzeć nie mogę ( nie takich, które
                                                    miałyby tak fatalny skutek ), część zeznań jest sprzeczna ale nie wiadomo komu
                                                    wierzyć. Jak już miałbym się czegoś czepić to transportu - był skandalicznie
                                                    niefachowy i osobiście podrążyłbym ten temat.
                                                    Na początku pracy mnie też się wydawało, że wszystko można przewidzieć i
                                                    wytłumaczyć. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele jeszcze nie wiemy.
                                                  • Gość: Małgorzata Re: Sprawy ciąg dalszy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 10:50
                                                    Na sprawie podczas przesłuchania biegłych Wysoki Sąd zadawał również
                                                    pytania.Na zapytanie Sądu
                                                    "Dlaczego obraz sekcyjny wskazuje na to ,że u dziecka doszło do
                                                    udusznia ?"
                                                    Odp.biegłego..."W obrazie wstrząsu anafilaktycznego mieści się także
                                                    ostra niewydolnośc oddechowa,która prowadzic może do uduszenia
                                                    jeżeli nie dokona sie intubacji lub wykonania innych zabiegów
                                                    udrażniających drogi oddechowe."-koniec cytatu.

                                                    Na moje zapytanie w tej kwestii.
                                                    "Czy wobec tego twierdzi biegły iż w tym konkretnym przypadku zbyt
                                                    późno lub zbyt długo trwał moment udrażniania dróg oddechowych ?"

                                                    -biegły odp...."Nie -wszystko było adekwatnie do czasu i
                                                    sytuacji ...Niewydolnośc układu oddechowego ,która pojawiła się w
                                                    obrazie wstrząsu anafilaktycznego była następstwem przesięku do
                                                    drzewa oskrzelowego oraz płuc i reakcją oskrzeli"...koniec cytatu.

                                                    Dziecko nie mialo typowych objawów klinicznych w postaci
                                                    obrzęków ,jedyna rzecz jaka sie pojawiła to nieznaczna wysypka o
                                                    której anestezjolog powiedział ze często jest świadkiem takiej
                                                    wysypki u dzieci przy tego typu zabiegach...podał Hydrokortyzon i
                                                    wszystko natychmiast ustąpilo ...
                                                    Natomiast dostrzegł po jakimś czasie właściwie 5 minut po podaniu
                                                    Polistygminy ,ze u dziecka pojawia się w gardle ogromna ilośc
                                                    krwiście poodbarwionej piany ,tej było bardzo dużo i mimo odsysania
                                                    wciąż sie pojawiała {dla mnie jest to już obrzęk płuc }Nadal brak
                                                    objawów klinicznych w postaci jakiegokolwiek obrzęku szczególnie
                                                    twarzy, zaczerwienienia czy ougólnionej wysypki ...
                                                    Nastąpił obrzęk płuc i to masywny obrzęk .Dręczy mnie też
                                                    pytanie ,że przecież za nim dojdzie do obrzęku płuc ktoś już musiał
                                                    byc świadkiem narastającej niewydolności oddechowej ,ktoś powinien
                                                    dostrzec problem dziecka z oddechem przecież nie ma tak ze dziecko
                                                    sobie leży i nagle doznaje masywnego obrzęku płuc ??? W całym opisie
                                                    mamy do czynienia z bradykardią ,ba nawet jakgdyby z depresją
                                                    mięsnia sercowego bo laryngolog twierdzi ze jak robił masaż ręczny
                                                    to serce bije a jak przestaje robic masaż to pojawia się brak
                                                    akcji ...???

                                                    Wcziąż mnie dręczy pytanie ,czy mamy tu opis wstrząsu
                                                    anafilaktycznego ???
                                                    Czy nie jest to przypadkiem tak ,ze jak niewiedzą biegli jak i do
                                                    czego to przyrównac to zwalają wine na wstrząs anafilaktyczny który
                                                    jest mimo wszystko wciąż jeszcze dokońca dobrze niepoznany.

                                                    Biegły też powiedział ..."Jeżeli chodzi o wystąpienie wstrząsu
                                                    anafilaktycznego u tego dziecka to mogę z dużym stopniem
                                                    prawopodobieństa stwierdzic ,ze była to reakcja polekowa jednak
                                                    wskazanie jakiegokolwiek leku jako odpowiedzialnego za tą reakcję
                                                    jest niemożliwe ...odwołuję się tu do badań toksykologicznych ,które
                                                    wykazały prawidlową eliminację leków o prawidłowym stężeniu "

                                                    cd.cytatu ..."Nie można jednoznacznie stwierdzic co było przyczyną
                                                    wstrząsu anafilaktycznego ,mogę tylko powiedziec ,ze była to reakcja
                                                    najprawdopodobniej na leku,choc i tego nie można jednoznacznie
                                                    stwierdzic,a tym bardziej nie można wskazac konkretnego leku ."

                                                    Opis sekcyjny płuc też nie jest wszak jednoznacznie taki jak
                                                    powinien byc przy typowym wstrząsie anafilaktycznym ...umieszczałam
                                                    już go wcześniej ,nie którzy w tym opisie sekcyjnym nie widzą
                                                    związku ze wstrząsem anafilaktycznym ...

                                                    Pozdrawiam wszystkich ...
                                                    Małgorzata.
    • Gość: agalew Re: Proces lekarzy oskarżonych o spowodowanie śmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 12:34
      jhagsyeuwio
      • Gość: Małgorzata Sprawa 06.12.2007r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.07, 11:04
        Nie wiem czy ktos z Was czytał mój post wyżej :[
        Jestem całkowicie rozbita nie wiem co robic ...zeznawac czy nie /
        Jakich wyjaśnien moze chciec Wysoki Sąd ,wszak w pismach czy podczas
        pierwszej rozprawy wszystko wyjaśniłam .
        Po co moje przesłuchanie...przecież sprawa już przesądzona ...

        Co sądzicie o moim poście wyżej ? Co sadzicie o przytoczonych
        cytatach bieglego /

        Jakaś podpowiedź ...czego mam się trzymac w wypowiedziach ...a może
        faktycznie odmówic zeznań...
        Pozdrawiam czytających ...

        Małgorzata.
        • Gość: Małgorzata. No i po sprawie -dosłownie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 10:39
          Zaskoczenie nie małe ...nie doszło do odczytania wyroku i dojśc do
          tego nie może ...i nie dojdzie !!! Wysoki Sąd nie może nic wiecej
          zrobic. Wydał Postanowienie o zakończeniu procesu ...ale po kolei..

          W obliczu niekorzystnych opini dla mnie wystawionych przez
          biegłych...mogłam liczyc tylko na zwolnienie mnie z kosztów sądowych
          a i to stało pod wielkim znakiem zapytania ...gdyż strona pozwana
          domagała się zwrotu wszelkich poniesionych kosztów...

          Proces trwał prawie 5 lat ...to są już ogromne koszty ...nie tylko
          za opinie biegłych...warte od 3-5 tys.zł...a tych opini bylo 2 ale
          także wzywanie biegłych na przesłuchanie ...poza tym każda rozprawa
          na której był lekarz i jego adwokat ...była wyceniona gaża adwokata
          na od 1-1,5 tys.zł...no i wadium od sprawy tj.około 8-10 % od sumy
          na jaką się skarży....sprawa była założona na 180.000 tyc zł ...no
          więc ile to 10% to sami już wiecie ....kasa do płacenia
          straszna....póki co na początku procesu zostałam z tych wszystkich
          kosztów zwolniona ...ale teraz Sąd wypytywał mnie na okolicznośc
          zmian ...bo byc może tak mi się polepszylo po smierci syna że mogę
          już zapłacic za te wszystkie koszty...

          ...ale ,ale co się stalo ...otóż ...Postanowienie Sądu brżmialo...i
          tu wielkie nasze zaskoczenie !!!

          Wysoki Sąd postanawia :

          1.Znieśc postępowanie i pozew odrzucic.

          2.Nie obciążac kosztami Sądowymi powodów [czyli nas ,mnie]Za co
          jestem przeogromnie wdzięczna !!!

          W uzasadnieniu....

          Pozwany czyli klinika Pana dok.nie ma zdolnosci sądowej...?????????
          Jak ...pytam się jak ???...proces trwał 5 lat a my teraz się
          dowiadujemy ,że pozwany nie ma zdolności sądowej ...???Normalnie
          kpiny jakieś czy co ???

          Ogólniej rzecz biorąc wychodzi na to ze jest tak jakby sprawy nie
          było ...bo właściwie wg.prawa klinika nie istnieje .... ???!!!

          W związku z tym na podstawie art.202 k.p.c Sąd postanawia pozew mój
          odrzucic ...

          I przerwac proces...i zadnego odczytania wyroku nie
          będzie ...chociaz to juz koniec procesu ...dobrze ze ma tę moc iż
          postanowił zwolnic mnie z kosztów -bo chyba poszłabym mieszkac pod
          most ...

          Teraz mam tak jak bym miała białą nie zapisaną kartkę i mogę
          wszystko zacząc od początku ...tylko nie wiem jak się mają do tego
          przepisy mówiące o przedawnieniu sprawy -bo przedawnienie następuje
          po 3 latach...a proces przecież trwał 5 lat ...

          O co tu chodzi ...???
          Takie rzeczy są możliwe tylko w Polsce
          ...teraz nie mam nawet możliwości złozenia apelacji bo nie ma od
          czego !!!

          Pozdrawiam .
          Małgorzata.
          • Gość: monikaaa Re: No i po sprawie -dosłownie! IP: 213.25.137.* 19.03.09, 22:20
            Mam nadzieje, ze odnalazła Pani sprawiedliwość.
            Synek z góry na Was patrzy i napewno chciałby , by odnalazła Pani spokoj
            pozdrawiam
            • Gość: Małgorzata Re: No i po sprawie -dosłownie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 20:37
              .... sprawiedliwość...hm?
              Chciałam tylko prawdy nie dane mi jednak w naszym kraju ją uzyskać :(
              Zostawiłam sprawę na takim etapie na jakim sąd na ostatniej rozprawie zakończył:(

              ....z góry patrzy teraz na mnie...mój synek ze swoim ojcem....w zeszłym roku w
              sierpniu mojemu mężowi 40 letniemu mężczyźnie pękło serce z rozpaczy i tęsknoty
              za swoim dzieckiem :((

              Tak ukoiłam swój ból na tyle iż nie wdziera się we mnie rozpacz:( ....żyję...
              Pozdrawiam ...czytających :)
              • Gość: ela Małgorzato IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 23:15
                Przeczytałam dzisiaj prawie cały wątek. Wręcz nieprawdopodobne
                zakończenie sprawy mnie zaskoczyło. Nie będę rozwijać tematu na
                nowo . Chcę tylko przekazać Pani ogromne wyrazy współczucia .
                Myślę , że pani synek i mąż oraz sama pani tym cierpieniem
                zasłużyliście już tutaj na Niebo. Proszę pamiętać , że cierpienie
                nie jest bez sensu .
                • Gość: Małgorzata ...do Eli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.09, 22:57
                  Tak każde cierpienie ma swój sens.

                  W naszym kraju wszystko jest nieprawdopodobne, niemożliwe i niesamowite:(
                  A już w ogóle jeśli chodzi o sprawiedliwość!
                  Cieszę, że przeczytała Pani ten wątek, jest to też pewien rodzaj pamięci o moim
                  dziecku:)

                  Zmarnowano niewinne życie!
                  To boli kiedy nie wie się nawet dlaczego tak się stało:((
                  Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka