IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 11:48
Wczoraj mieliśmy sposobność gościć ojca paulina z wizytą duszpasterską.A
wyglądało to tak: w niecałą godzinę obszedł (obleciał)12 mieszkań zadając
jedno pytanie, czy jesteśmy pracujący. Niemiał nawet ze sobą kropidła. Za
wręczoną kopertę nie umiał podziekować.Natomiast na klatce schodowej
komentował z chłopcami ministrantami cytuję" w tej dzielnicy to my sie nie
wzbogacimy"Chyba poraz ostatni przyjąłem taką wizytę.
Obserwuj wątek
    • geos Re: Kolęda 21.01.03, 12:30
      Gość portalu: Jeszcze wierzący napisał(a):

      > Wczoraj mieliśmy sposobność gościć ojca paulina z wizytą duszpasterską.A
      > wyglądało to tak: w niecałą godzinę obszedł (obleciał)12 mieszkań zadając
      > jedno pytanie, czy jesteśmy pracujący. Niemiał nawet ze sobą kropidła. Za
      > wręczoną kopertę nie umiał podziekować.Natomiast na klatce schodowej
      > komentował z chłopcami ministrantami cytuję" w tej dzielnicy to my sie nie
      > wzbogacimy"Chyba poraz ostatni przyjąłem taką wizytę.


      No własnie! Nigdy nie lubiłam tych wizyt. Wydawały mi sie obłudne. Jeśłi wizyta
      duszpasterska to czemu dajemu koperty! Płacimy biedaczkowi, ze się nachodził
      czy co? Nigdy nie rozumiałam sensu tych wizyt. Może nikt mi tego nie
      wytłumaczył?! To może ktos mi teraz powie?
      A powyżej opisana sytuacja jest jedną ztych które spowodowały, ze z Kościołem
      katolickim nie mam ochoty miec do czynienia. I tyle!
      • Gość: km2bp Re: Kolęda IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 00:59
        jak tak można bezbożnicy jedni ksiądz też człowiek trzeba go ugościć godnie
        widzę że daliście się już całkiem zwariować wasze pojmowanie prostej wydawać by
        się mogło rzeczy : Kto co komu i za co ? jest poważnie wypaczone i nie mam
        pojęcia o co wam chodzi z tymi kopertami i kto to w ogóle wymyślił. Czyżbyście
        zapomnieli że pieniądze to nie wszystko? Jak poczuje się ten człowiek jeśli
        odrzucicie jego wizytę duszpasterską? Każdy człowiek jest inny i nie można
        kierować się uprzedzeniami do czarnych jemu też należy dać szansę obrony przed
        stereotypem księdza inkasenta.
        • Gość: Renata Re: KTO TO JEST CZARNY? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.03, 15:56
          Ty a kto to czarny? Bo ja myslalam ze czarny to murzyn?
    • szoppracz1 Re: Kolęda 21.01.03, 13:01
      U mnie też był wczoraj ksiądz. Miły, spokojny, rzeczowy, zaopatrzony we
      wszystkie kolędowe akcesoria(od kropidła i czarnej teczki do okolicznościowych
      obrazków)... Porozmawialiśmy nieco - nie był ani namolny, ani zbyt dociekliwy.
      Było sympatycznie. Koperty niestety nie przygotowałam - nie bardzo mam
      fundusze, a poza tym wolę pomagać wybranemu dziecku z domu dziecka, niż
      przekazywać moje skromne fundusze do wora bez dna, jakim jest polski kościół.
    • nelka Mam całkiem odmienne wrażenia, a ... 21.01.03, 13:45
      Też jestem w parafii paulinów. Tez był u mnie jeden z książy po kolędzie,
      pytanie jak mi sie wiedzie potraktowałam jako wyraz troski, nic innego. W końcu
      wiele osób teraz jest bez pracy, narzeka i oni po takiej kolędzie wiedzą co się
      dzieje w parafii. Ksiądz chwilę ze mną i z córką porozmawiał. Córka
      przygotowuje się akurat do bierzmowania. Dałam 10 złotych bez koperty, nawet
      nie pomyslałam, że to trzeba w kopercie. Powiedziałam, że to ofiara na kościół.
      Kilka tygodni temu przy okazji wymiany komputera w domu, usłyszałam, że księża
      mają powolne komputery. Zawiozłam im ten mój stary. Podziękowaniom nie było
      końca. Komputer trafił do świetlicy dla dzieci i młodzieży, po unowocześnieniu
      go na koszt parafii. Ksiądz obiecał, że się za nas pomodli.
      Jak widać są ludzie i ludziska, księża i księżyska, jak to w życiu.
      Po tej akcji z komputerem widze, że robią coś nie tylko dla siebie.
      Zwłaszcza ks. Maksymilian, chociaż sprawia wrażenie na pierwszy rzut oka
      nawiedzonego krisznowca, jest OK, i naprawde robi dużo dla młodzieży.
      To mi się podoba.
    • Gość: Ala Re: Kolęda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 15:11
      U mnie brat Maksymilian chodził po kolędzie przez 3 lata i było ok. Wczoraj był
      brat który chodzi do chorych do szpitala im. Babińskiego.Napewno on nie potrafi
      zachować się nigdzie poza chorymi.Tak samo odebrałam kolędę jak kolega "
      jeszcze wierzący"Przyszedł bez żadnych aksesoriów typu kropidło itp.Nawet
      zapomniał pobłogosławić domowników.
    • Gość: Michał Re: Kolęda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 20:10
      Jestem, jak podejrzewam z wypowiedzi mieszkańcem z tej samej parafii. U mnie
      kolęda przebiegała jak u autora wątku.Poprzednio byli Salezjanie i kolędy
      przebiegały w miłej atmosferze.Sami zniechęcają nas do chodzenia do
      kościoła.Oni są dla nas, czy my dla nich?
    • Gość: Pejka Re: Wierzysz w Boga czy księdza ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 23:25
      Gość portalu: Jeszcze wierzący napisał(a):

      > Wczoraj mieliśmy sposobność gościć ojca paulina z wizytą duszpasterską.A
      > wyglądało to tak: w niecałą godzinę obszedł (obleciał)12 mieszkań zadając
      > jedno pytanie, czy jesteśmy pracujący. Niemiał nawet ze sobą kropidła. Za
      > wręczoną kopertę nie umiał podziekować.Natomiast na klatce schodowej
      > komentował z chłopcami ministrantami cytuję" w tej dzielnicy to my sie nie
      > wzbogacimy"Chyba poraz ostatni przyjąłem taką wizytę.<<<
      << A moze to jakis obrotny-bezrobotny ?????
      • szoppracz1 Co ma piernik do wiatraka? 22.01.03, 08:37
        Jeśli ktoś mieni się "narzędziem w ręku Boga", powinien zachować choćby pozory
        przyzwoitości. Ja wierzę w Boga, w księdza nie muszę - widzę go przecież. Do
        kościoła nie chodzę, ponieważ nie cierpię obłudy, fałszu, dwulicowości i
        nieustannego dopominania się o pieniądze.
    • Gość: km2bp Re: Kolęda IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 00:25
      Gość portalu: Jeszcze wierzący napisał(a):

      > Wczoraj mieliśmy sposobność gościć ojca paulina z wizytą duszpasterską.A
      > wyglądało to tak: w niecałą godzinę obszedł (obleciał)12 mieszkań zadając
      > jedno pytanie, czy jesteśmy pracujący. Niemiał nawet ze sobą kropidła. Za
      > wręczoną kopertę nie umiał podziekować.Natomiast na klatce schodowej
      > komentował z chłopcami ministrantami cytuję" w tej dzielnicy to my sie nie
      > wzbogacimy"Chyba poraz ostatni przyjąłem taką wizytę.

      Był mnie ksiądz najpierw miałem sprzeczkę z matką bo twierdziła że nie będzie
      przyjmować w tym roku kolędy bo po pierwsze nie ma już kasy na chleb a po
      drugie do proboszcza ma żal za to jak ją oficjalnie jak urzędnik potraktował ją
      po śmierci mojego ojca (nadgorliwego katolika) i ile musiała zapłacić za
      odprawienie martwego ciała do ziemi na pożarcie robaczkom ( ja zawsze wierzyłem
      w duszę). Udało mi się jednak ją przekonać . Matka o zgrozo naszykowała kopertę
      a w środku 20 zł to ja zamiast tych 20 zł włożyłem kartkę niespodziankę .
      Ksiądz przyszedł odmówiliśmy Ojcze Nasz potem kropną 2 razy wodą i patrzę a tu
      koniec święcenia .To ja na to zaraz zaraz dokładniej proszę jak ksiądz
      przychodzi raz na rok to proszę poświecić wszędzie oprowadziłem go po całym
      mieszkaniu poodsłaniałem firanki kazałem dobrze schlapać wszystkie kąty bo może
      jakiś złośliwy czort lub chochlik się tam czai nie pozwoliłem ominąć nawet
      kibelka ( a co też przybytek boży ) dopiero po tak spełnionym zadaniu
      przystąpiliśmy do rozmowy . 1 pytanie . Ty chyba co niedzielę chodzisz do
      kościoła ?? Ja na to że raz na rok mi się zdarzy on n to że to bardzo źle i że
      kiepsko ze mną i tak dalej . Posprzeczałem się z dobrotliwym księżulkiem
      trochę bo w końcu jak może oceniać to czy ja jestem dobry czy zły na podstawie
      tego ile razy chodzę do kościoła skoro Bóg jest wszędzie w nas i wokół nas (
      wystarczy obejrzeć stygmaty) . 2 pytanie Co robię? Ja na to żartem że podobnie
      jak ksiądz pracuje na czarno 3 pytanie Gdzie? Nie powiem. Chciałem jeszcze
      porozmawiać z z nim na tematy religijne ale zapierał się że nie ma czasu .A
      ogólnie to myślę że ugościliśmy go godnie i ze staropolską tradycją że czym
      chata bogata miał zaproponowane i jadło i picie tylko nie chciał skorzystać .
      Ale mimo to próbował się za udzieloną gościnę w jakiś sposób odwdzięczyć i
      podarował mi i matce po obrazku widać stare zasady nie były mu obce . w sumie
      był 7 minut . wziął kopertę i poszedł . W kopercie umieściłem karteczkę na
      której starannie napisałem: „Napiszę
      tylko słowo a będzie radować się dusza twoja ---
      • Gość: Ala Re: Kolęda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.03, 07:51
        Nie wpadłam na taki pomysł jak Ty. Ale on ta nieszczęsną kopertę wkłada pod
        numer mieszkania i w następnym roku wspomina.
        • Gość: km2bp Re: Kolęda IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 12:34
          No i co z tego że wkłada pod numer mieszkania? Tym lepiej bo lepiej mnie
          zapamięta i jako indywidualistę wyróżniającego się z szarej masy potulnych
          owieczek postępujących identycznie. Poza tym sumienie mam czyste i nie mam
          najmniejszego powodu dla którego miałbym obawiać się księdza. I podobnie jak
          gość Pejka wierzę w BOGA a księży jedynie szanuje.
    • Gość: STrup A toś trafił na księdza-pacana IP: *.chem.uni.wroc.pl 22.01.03, 10:23
      Mój proboszcz jest OK.
      Pomodlił sie, pokropił wodą święconą, po czym porozmawiał, tak po prostu:
      O remontach ulic, o pogodzie, a tym, jak przeszły Święta...
      Koperty wziąć nie chciał, wziął dopiero, gdy poprosiłem, żeby jednak, to wziął
      i podziękował jak należy.
      Po prostu miałeś pecha, że Ci się taki pazerny pacan trafił.
      A może byłby na to sposób: nastęnym razem, zanim przyjmiesz księdza zapytaj,
      kto to jest. Jak ten sam, to odmów.
    • Gość: bonk a i ja.. IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 22.01.03, 15:27
      co prawda jako "wolnomysliciel" nie przyjmuje ksiedza po koledzie ale byl taki czas ze wspolmalzonka i babcia jak
      najbardziej. Pewnego pieknego dnia zadzwonil dzwonek. Otworzylem.W drzwiach stało dwu rumianych młodzieńców
      zwanych "ministrantami".Zamiast staropolskiego - dzień dobry- usłyszałem:
      - o której może przyjść ksiąz Roman po kolędzie?
      Ja kulturalnie ripostuję:
      - najpierw panowie zapytajcie czy sobie tego życzymy a potem pytajcie o której
      Chłopcy zdębieli i lekko spokornieli łapiąc rumieńce na swych licach.Po krótkiej konsultacji z rodzina podjęlismy decyzje
      rezygnującą z wizyty duszpasterza w naszych progach o czym w sposób kulturalny poinformowałem tzw
      "ministrantów".
      Chłopcy się pożegnali i odeszli w pokorze.
      Nie mijają dwa tygodnie do drzwi słyszę dzwonek. Poniewarz w domu czuje się conajmniej swobodnie byłem samych
      barchanowych majtach i tak tez drzwi otworzyłem.Za drzwiami stał on - ksiądz Roman.Wysoki , barczysty jak
      mawiają Rosjanie "słażon po siłu".Usmiechnięty, pachnący - jednym słowem gość.
      Pytam - słucham Pana?
      Ksiądz - ja przyszedłem po kolędzie / robi przy tym dość szerokie oczy - ze ździwienia chyba/.
      Odpowiadam - dziekuje ale uprzedzałem forpocztę że w tym roku dziekujemy.
      Starałem się nadac swojej twarzy cos co chociaż w namiastce by usmiech przypominało ale sądząć z reakcji księdza
      nie za bardzo mi to wyszło.
      Ksiądz najwyraźniej zbity z tzw pantałyku nerwowo wyjął jakiś zeszyt - książkę z teczki i podniesionym głosem
      powiedział:
      - to ja Was zapiszę w "zeszycie"
      Do dziś nie wiem o jaki zeszyt chodzi bo to co dalej się działo na forum do powtórzenia sie nie nadaje...był po prostu
      dym.
      Tak, czy siak żona i szkodniki chadzają do koscioła w miarę potrzeb a nie obowiązku a ztego typu odwiedzinami
      mamy już od kilku lat po prostu spokój i wszystko gra i buczy..
      Pozdrawiam

      bonk
      • Gość: Renata Re: Wolnosc wyboru... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.03, 16:06
        No to rzeczywiscie cos bylo nie tak. U moich rodzicow ministranci pytaja dzien
        wczesniej czy ktos sobie zyczy wizyte, jesli tak to ksiadz przychodzi, jesli
        nie to nikt nie smie pukac do drzwi. Poza tym nawet jak ksiadz juz jest w
        budynku to ministranci jeszcze raz pukaja i pytaja tych co wyrazali chec
        wizyty. Narazanie ksiedza na takie przykre niespodzianki jak facet w
        barchanowych majtkach jest conajmniej nie na miejscu. Nikt nie lubi byc
        zmuszany do czegokolwiek ani wierny do wizyty ksiedza ani ksiadz do pukania
        tam gdzie jest nieproszony. Wyglada wiec na to ze zawinili ministranci, ktorzy
        albo byli niewlasciwie pouczeni jak pytac , albo byli pouczeni lecz
        niewlasciwie postapili.
        • Gość: afilipinka Re: Wolnosc wyboru... IP: 213.155.167.* 22.01.03, 16:37
          A czy to jest nasz polsko-katolicki wynalazek te odwiedziny w domu i
          przepytywanie dzieci z katechizmu a rodziców ze stanu konta czy w innych
          katolickich krajach też to funkcjonuje?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka