isis!
06.02.03, 19:11
Miałam dziś przepiękną jazdę. Tramwajem. Cały wagon opanowany był przez
dzieciarnię w wieku wczesnopodstawówkowym. Każde młode okupowało jedno
siedzenie. 2 panie zarządzające tą trzodą stały z boku, plotkowały o
fryzurach i nie interesowały się tym co robią młode. Właściwie pierwsze
przystanki były OK. Potem młode zaczęły się niecierpliwić - "a ile jeszcze
stacji do końca?" - też chchciałam wiedzieć, bo kręgosłup mi dokuczał (plus
zakupy z EPI). Ale panie nic. Na placu Grunwaldzkim wsiadło kilka starszych
osób (płci obojga) z zakupami z targu. Jedno młode chciało ustąpić miejsca,
ale szybko zareagowała pani wychowawczyni: "nie wstawaj, bo upadniesz!". I
tak wszystkie młode siedziały sobie wygodnie (jeden gówniarz na jednym
siedzeniu) aż do pętli (wiem, bo wysiadłam przystanek przed), a nad nimi
wisieli inni pasażerowie.
Druga miła sprawa:
Przystanek przed pl. Grunwaldzkim weszła parka w wieku studenckim. Dziewczyna
z niezłą figura, ruda, z dużym nosem. Chłopak wysoki, z baardzo krzywymi
nogami i twarzą... łagodnie mówiąc pokrytą trądzikiem. Stanął schodek niżej
od niej, wzrosty się wyrównały, i wtedy... przytknał usta do jej ust.
Myślicie - romantyczne? Nic bardziej mylnego! Wessał się jak wampir, język
pracował tak, że gołym okiem widoczne były jego obrotowo-posuwiste ruchy, a
po odessaniu się dwóch gąb, na około ust dziewczyny pozostał ślad jak po
przejściu ślimaka.
Trzecia przyjemność:
Na placu Grunwaldzkim wsiadła dziewuszka, ostatnia klasa liceum, może już
studia. Śliczna. Stanęła bardzo blisko mnie i... wionęła czosnkiem. Z cebulą.
Albo i jeszcze czymś. Qrcze, ja chyba zacznę być zwolenniczką gum do żucia!!!
Chciałabym, abyście w tym wątku opisywali przygody tramwajowo-autobusowo-
pociągowe, jednym słowem - rodem ze środków transportu. Ja mam jeszcze w
zanadrzu niejedną....