pawel_zet
28.10.06, 21:57
Bierze mnie, gdy muszę z okazji kolejnych zblizających się wyborów ogląć
gadające głowy w telewizorze, gdy mi śmiecą pod drzwiami ulotkami i gdy nawet
w internecie jacyś partyjni wariaci spamują fora dyskusyjne. Czy nie dałoby
się tych pitolonych wyborów jakoś ograniczyć, jeśli chodzi o ich destrukcyjny
zasięg? Niechby na przykład głosowanie odbyło się na próbie reprezentatywnej.
Jakaś komisja (np. w GUS) mogłaby wylosować z 1000 nieszczęśników we
Wrocławiu raz na cztery lata i tylko oni byliby wtedy poszkodowani
koniecznością uczestnictwa w tym żałosnym wyborczym spektaklu. Reszta mialaby
święty spokój. A ileż drzew by się uratowało? A ileż ton węgla by się nie
zmarnowało na produkcję prądu elektrycznego do zasilania studiów
telewizyjnych i pras drukarskich.
Generalnie nie jestem zresztą zwolennikiem rządów świrów i kombinatorów.
Dlatego popieram Platoński model rządzenia. Jestem przekonany, że rządzić
powinna elita, a nie banda przestępców, oszołomów i patafianów wybranych
przez przypadkowe społeczeństwo, jak to ma miejsce obecnie.
Swoje wywody piszę pod adresem startujących w wyborach partii. Nie liczcie na
mój głos. Sam na wybory nie chodzam. Żonę skłoniłem, by chodziła razem ze mną
na spacery, a nie do lokali wyborczych. Na pozostałą rodzinę staram się
wpływać - czasem nawet skutecznie. Ale jeśli wpiszecie do swojego programu,
ograniczenie tej wyborczej szopki, może zgodzę się na Was zagłosować.