Dodaj do ulubionych

"Na dobre i na.." - co sądzicie?

IP: *.pl 15.11.01, 07:47
Czy tak naprawdę istnieje polskie kino sajensfikszyn?
Długo się zastanawiałem nad tym pytaniem.Odpowiedź na nie nie była bowiem mi
znana aż do zeszłej niedzieli. Mając na myśli kino zrazu przpominam, iż nie mam
na myśli obrad sejmowych, planowanych reform ostatniej ekipy rządzącej, czy też
planów ministra Belki a także metamorfozy wizualnej von Leppera. Naprawdę
problem ów dotyczył kondycji naszej rodzimej kinematografi znajdującej
odzwierciedlenie na ekranach fabryki snów jaką każde z nas ma w domu – czyli
telewizora.
Wiele osób widziało „Wojny Gwiezdne”, „Mumię” i inne cuda filmowe z
zastosowaniem najwspanialszych możliwości komputerowych i scenograficznych (w
treść nie wnikam).
Na kolana rzucało nas „Toy Story” swoja pierwszą i drugą częścią a także zwykłe
filmy Disneya, które zastosowaniem technik biły na łeb na szyję „Bolka i Lolka”
czy tak sercu memu bliskiego „Reksia”.
Wstyd się przyznać, ale to wszystko w porównaniu z naszym dorobkiem kina akcji
czy sajensfikszyn budziło u mnie jako kulturalnego patrioty po prostu
zażenowanie i wstyd a przede wszystkim niedosyt wrażeń tak wizualnych jak i
merytorycznych (choć tych drugich mniej – wszak mamy Zanussiego).
W tej porażce upewniła mnie premiera kartonowo-adidasowego „Kfowadis” oraz
wszelakie „Ognie i Miecze” a także zbierający niepochlubne recenzje
niejaki „Wiedźmin” z gażą około 430 tysięcy złociszy dla Żebrowskiego
(przyznaje uczciwie filmu nie widziałęm i nie wybieram się na niego świadom
porażek lat ostatnich filmów szeroko reklamowanych).
Z czasem jednak jakiekolwiek emocje związane z patriotyzmem kulturowym zamarły
we mnie i przestałem odczuwać owo zażenowanie oraz wstyd z bezsilności
finansowej naszych producentów.
Wszak jestem ( a tak nam się wmawia) pełną gębą Europejczykiem, a jako
prawdziwy Europejczyk utożsammiam się z kinem europejskim, które jest na ciut
lepszym poziomie technologicznym niż nasze przodujące wytwórnie filmowe.
Tak było bodajże do zeszłej niedzieli, choć dnia pewien do końca nie jestem.
Siedziałem sam cichutko przy komputerze walcząć z kolejnym projektem WWW gdy
nagle zdałem sobie sprawę z przerażającej ciszy jaka zapanowąła w moim
mieszkaniu. Cisza tym bardziej bolesna, że „szkodników” słychać nie było i o
tyle, o ile bez krzyku małżonki obejść się mogę z wrednej mej natury, to bez
głosu pociech moich płci przeciwnej..ni cholery.
Wstałem cichutko i spojrzałem przez przedpokój do dużego pokoju (a swoją drogą
co za idiota nazywa pokój 20m² dużym?). Wszystkie trzy moje panie siedziały
cichutko i wpatrywały się w wizyjnego pudłograja. Wredna i ciekawa we mnie
natura, więć szybciutko założyłem kapcie i przysiadłem się obok starając się
skupić na szklanym ekranie.
Leciał film a właściwie serial. Serial to nie byle jaki, bo polski!!!! Tytuł
roboczy „Na dobre i na …coś tam” bo niedosłyszałem.
Usiadłem i zacząłem oglądać. Nie długo trwało moje oglądanie, bo ze wzruszenia
jakie w sercu mym bydlęcym zagościło już po 5 minutach śledzenia akcji musiałem
co chwila biegać do kuchni po chusteczki jednorazowego użytku (nie wpadłem na
pomysł by je przynieść ze sobą).
Szlochałem jak zarzynany wieprzyk przeszkadzając współdomownikom w delektowaniu
się tym arcydziełem.
Po 10 minutach musiałem zmienić koszulkę, bo ta w której zacząłem oglądać ów
serial była mokra i zasmarkana (chusteczki w końcu się skończyły). I tak łkająć
i zanosząć się szlochem dotrwałem do końca drugiego z filmów. Jakiż piękny to
film i wzruszający, ile boleści i prawdy dnia dzisiejszego zawarte w tej 45
minutowej pigułece! Emocje jak na grzybach, uczucia, sprawy serca i wiary oraz
dylematy niezwykłych śmiertelników. Życie rodzinne, pozarodzinne i pozagrobowe
w jednym.
Zapyta mnie ktoś i co z tego, nie on pierwszy i nie ostatni? Są Klaniaści i
Złotopolscy, są Miodowi i Graczykowie. A są to prawda. Jednak wszystkie te
pozostałe i wymienione filmy nie są filmami strikte sajensfikszyn. A ten na
którym się tak zagluciłem ze wzruszenia jest. Co więcej tak wspaniały efekt
osiągnięto minimalnym kosztem. Może nam tego pozazdrościć Szpilberg, Kameron, i
wielu innych bogatych reżyserów z dzielnicy Holiłód. Skupcie się i obejrzyjcie
kilka odcinków (będzie ciężko wiem, ale mnie się udało i żyję). Film opowiada
o jakiejś lecznicy na innej planecie. Lecznicy, która przygarnie na swe sale
każdego, nawet znalezionego Rumuna z ulicy (sorry Rumuni), bogatego, biednego,
narkomana, kryminalistę, mężczyznę, kobietę, i księdza - komunistę (szkoda
tylko że reżysera jeszcze nie gościła na intelektualnym Ojomie). Nie ma tam
lekarzy pierwszego kontaktu, kolejek, numerków (chyba, że z pielęgniarkami?),
smrodu, brudu, AWS-u a przede wszystkim wszechobecnego bólu, są za to najlepsze
lekarstwa opieka i profesjonalny sprzęt medyczny na najwyższym światowym
poziomie. Nie ma rachunków ( po za rachunkami sumienia). W magicznej lecznicy
owej każdy, kto poprosi dostanie pracę i wejdzie do gabinetu i sali chorych.
Lecznica strzelnica i lecznica ewakuowana też była. Lekarze utożsamiają się z
chorymi i na równi z nimi cierpią tak w godzinach jak również po godzinach
pracy i to za darmo.Każdy z felczerów to batman w negatywie k™óremu można
wypłakać się w rękaw i wyspowiadać jak księdzu na odpuście.
Skąd oni tyle serca mają? Są wspaniali tacy wielcy i wiecznie uśmiechnięci jak
profesor Buzek.
Siostry biegają na każde żądanie i nawet talku do dupci nasypią jak kto
poprosi.
I tak przyjemnie ogląda się te ckliwe pierdoły a nikt z nas nie pomyślał by
zgłosić to do nagrody Oskara w kategorii sajensfikszyn.Rzucam tę propozycję
pierwszy!!!
Jeśli ktoś z Was zna taką lecznicę prośba o adres bo robią mi się zajady
iwzdęcia jak to oglądam, i chciąłbym je gdzieś wyleczyć nie stojąc po numerek
do lekarza pierwszego kontaktu (biorącego łapówki za skierowania I recepty),
który przyjmuje dwa dni w tygodniu po 3 godziny a zapisy są na miesiąć wprzód.
A gdy zdobędę ów adres po prostu położe się przed drzwiami szpitala-lecznicy i
zacznę ryczeć ze śmiechu, że był ktoś taki, kto wymyślił ten cały idiotyzm!!

Oby nam wszystkim jednak wyszło na to drugie…na dobre
bonczek/hydroforgroup/


.
Obserwuj wątek
    • Gość: STrup Na dobre i na zle... IP: *.chem.uni.wroc.pl 16.11.01, 08:35
      Alez sie Bonczku wyzyles na tym serialu.
      Moja zona ubostwia ten serial, ja tez czasem z nia ogladam.
      To faktycznie taka bajka o tym, jak chcielibysmy aby wygladala polska sluzba
      zdrowia.
      Ale taka nie jest, z jednym wyjatkiem:
      Popatrzcie dobrze na ten film. Lekarze i pielegniarki maja mnostwo czasu.
      Chodza sobie powolutku, rece zwykle w kieszeni. Duzo rozmow, dyskusji o
      kolejnym przypadku (a takze kondycji materialnej, rodzinnej czy psychicznej
      pacjenta). Proces leczenia jest powolny, terapia starannie przemyslana, nie ma
      problemu przedluzenia pobytu chorego w szpitalu itp.
      A byl onegdaj inny serial, bodajze "Ostry dyzur", o amerykanskim szpitalu. Tam
      wszyscy latali jak opetani, nikt nie mial na nic czasu, w jednym odcinku
      (odpowiadajacym kilku godzinom czasu pracy) przewalaly sie setki rannych,
      chorych, umierajacych.
      Jak tak porownuje, polski lekarz sie obija zamiast pracowac. W czasie swojego
      dyzuru obsluguje max. 1 pacjenta, a i to na spolke z paroma kolegami. W tym
      czasie jego amerykanski odpowiednik zalatwia dwudziestu chorych, albo i wiecej.
      I cos w tym jest... Pewnie dlatego u nas skladka na chore kasy rosnie, zas
      poziom uslug zdrowotnych maleje.
      • Gość: bonczek Re: Na dobre i na zle... IP: 10.85.101.* 16.11.01, 13:30
        i dlatego to jest sajensfikszyn!!!!!!
      • Gość: tyrys Re: Na dobre i na zle... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 00:27
        Gość portalu: STrup napisał:
        > Alez sie Bonczku wyzyles na tym serialu.
        > Moja zona ubostwia ten serial, ja tez czasem z nia ogladam.
        > To faktycznie taka bajka o tym, jak chcielibysmy aby wygladala polska sluzba
        > zdrowia.
        > Ale taka nie jest, z jednym wyjatkiem:
        > Popatrzcie dobrze na ten film. Lekarze i pielegniarki maja mnostwo czasu.
        > Chodza sobie powolutku, rece zwykle w kieszeni. Duzo rozmow, dyskusji o
        > kolejnym przypadku (a takze kondycji materialnej, rodzinnej czy psychicznej
        > pacjenta). Proces leczenia jest powolny, terapia starannie przemyslana, nie ma
        > problemu przedluzenia pobytu chorego w szpitalu itp.
        > A byl onegdaj inny serial, bodajze "Ostry dyzur", o amerykanskim szpitalu. Tam
        > wszyscy latali jak opetani, nikt nie mial na nic czasu, w jednym odcinku
        > (odpowiadajacym kilku godzinom czasu pracy) przewalaly sie setki rannych,
        > chorych, umierajacych.
        > Jak tak porownuje, polski lekarz sie obija zamiast pracowac. W czasie swojego
        > dyzuru obsluguje max. 1 pacjenta, a i to na spolke z paroma kolegami. W tym
        > czasie jego amerykanski odpowiednik zalatwia dwudziestu chorych, albo i wiecej.
        > I cos w tym jest... Pewnie dlatego u nas skladka na chore kasy rosnie, zas
        > poziom uslug zdrowotnych maleje.

        podczas pobytu w ktorych szpitalach doszedles do takich wnioskow?
    • Gość: BreslY Re: Brawo, Bonczek! IP: 130.225.150.* 16.11.01, 13:43
      Podobno najbardziej lubimy przeczytac cos na co zesmy
      kiedys sami wpadli :-))) Teraz moge tylko zapodac
      motto do twojej recenzji.
      "Gdzies jest lecz nie wiadomo gdzie
      Swiat w ktorym basn ta dzieje sie"
      Trzymaj sie Bonczek!
      B-Y
    • Gość: feran Re: IP: *.txucom.net 17.11.01, 01:50
      Bonczek: pojecie "fabryka snow" to okreslenie Hollywood,nawet pojedynczej
      wytworni filmowej ale nie telewizor.Jest znacznie starsze od telewizji.Pochodzi
      z lat 1910'.
      • Gość: bonczek ferdan! IP: 10.85.101.* 17.11.01, 10:10
        Jezu chłopie nie zrozumiałeś prześłania...ale masz rację użyłem tego by klimat
        oddać a nie źródeł historycznych szukać
        • Gość: FraMauro Re: do bonczka IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 10:37
          Pyszna recenzja ! Gazeta powinna zrobic przedruk i wyplacic ci stosowne
          honorarium jak za felieton ! Moje odczucia co do serwowanego w niedziele
          serialku s-f sa IDENTYCZNE ale zapewne nie potrafilabym ich wyrazic w tak
          dowcipno-ciety i blyskotliwy sposob.Pozwole sobie jednakze na dwa dodatkowe
          spostrzezenia: film razi licznymi akcentami edukacyjno-moralizujacymi;jak byc
          dobrym kolega i przyjacielem, jak ladnie nakrywac do sniadania dla
          wieloosobowej rodziny nawet w dni powszednie, uchronic malolaty przed zgubnym
          wplywem narkotykow, zdac na prawo jazdy bez dawania lapowek itd, itp.To
          zupelnie tak, jakby scenarzysci realizowali jakas misje oswieceniowa wsrod
          ciemnego ludu pracujacego miast i wsi.Ponadto (i to moze byc poniekad zaleta
          tej produkcji) serial daje mozliwosc dorobienia wielu naszym dobrym aktorom
          minionych pokolen, ktorych wiek nie pozwala na obsade w "Psach 5 i 1/2" czy
          innym Kilerze.
          • Gość: bonczek do framauro IP: 10.85.101.* 17.11.01, 10:50
            i dlatego właśnie jest sajensfikszyn hahahahahahaha
            post-stroofionka
            • Gość: feran Re: do framauro IP: *.txucom.net 18.11.01, 01:51
              Bonczek: Twoj artykul jest dobry.Masz talent.Takiego tekstu ja bym nie umial
              napisac.Chcialem wyjasnic jeden szczegol,bo gdyby przetlumaczyc na angielski to
              brzmi bardzo zle.Przeslanie do mnie nie trafilo bo ja to telewizji prawie w
              ogole nie ogladam, a polskiej to od roku 1976 to w ogole;najpierw to nie mialem
              telewizora a potem to mnie nie bylo.

              Serialu o pracy szpitalnego pogotowia/ER w PL czy US to nie moge ogladac bo ja
              w tym spedzilem cale zycie i mam tego dosc.

              Ogniem i mieczem jest niezdarnie zrobiony,przypomina sztuke teatralna w 20
              aktach.Porownac z "Krolowa Margot" francuski,czy jeszcze lepszy "Joan D'Arc" z
              LeeLee Sobieski."Gladiator" nie wspomne.
              • Gość: bonczek Re: do framauro IP: *.pl 18.11.01, 09:55
                masz racje feran..ostatnie wielkie produkcje naszej kinematografii to po prostu
                gnioty!!
          • Gość: tyrysek Re: do FraMauro IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.11.01, 19:12
            Gość portalu: FraMauro napisał(a):

            > Pozwole sobie jednakze na dwa dodatkowe
            > spostrzezenia: film razi licznymi akcentami edukacyjno-moralizujacymi;jak byc
            > dobrym kolega i przyjacielem, jak ladnie nakrywac do sniadania dla
            > wieloosobowej rodziny nawet w dni powszednie, uchronic malolaty przed zgubnym
            > wplywem narkotykow, zdac na prawo jazdy bez dawania lapowek itd, itp.

            haha.. krytykujesz film za to, co jest jego glownym przeslaniem ;-))
            nie jestem maniaczka tv (ogladam srednio 2godz w miesiacu), ale juz dawno
            zauwazylam, ze nasze seriale mozna wrzucic na polke pt. "tv edukacyjna"
            ...moze to i sluszne, bo skoro ani rodzina, ani szkola nie jest zrodlem
            prawidlowych wzorcow, to moze tv sprawdzi sie w tej roli
            jednak przedstawianie wizji idealnego szpitala faktycznie do niczego dobrego nie
            prowadzi, bo ma sie to nijak do rzeczywistosci


            • Gość: bonczek zgoda IP: *.pl 20.11.01, 20:15
              zgadzam sie z przedmówcą co nie zmienia faktu że obsmarkałem się niemiłosiernie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka