Dodaj do ulubionych

Nonsens powstania warszawskiego

02.08.07, 09:52
Z politycznego i militarnego punktu widzenia powstanie warszwskie bylo
calkowitym nonsensem.

Dopuszczono w ten sposob do masakry stolicy.
Zginelo 200 000 mieszkancow Warszawy.
Warszawa legla doszczetnie w gruzach.

Generałow , ktorzy dopuscili do tego zbiorowego samobojstwa nalezalo poddać
pod sąd wojskowy.
Obserwuj wątek
    • Gość: GniotFan Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.crowley.pl 02.08.07, 10:02
      Ja pier..., nosi mnie jak widzę tego typu wypociny. Łatwo jest
      sądzić po ponad 50 latach siedząc przed kompem i pierdząc w stołek.
      Trochę szacunku dla ludzi, którzy oddali życie za wolność. I niezależnie
      od tego, czy było to z taktycznego/militarnego/jakiegoś innego punktu
      racjonalne, to wg nich w tamtym momencie była to najsłuszniejsza decyzja.
      Trzeba im oddać hołd, że starali się coś zrobić.
      • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 10:43
        Nie ujmuje bohaterstwa powstancow.
        Zanim jednak podejmie sie nieodwracalne decyzje nalezy kalkulowac zyski i
        straty.
        Romantyczny zryw nie wystarzcy do zdobycia wolnosci wobec przewagi militarnej
        wscieklego wroga.
        • Gość: kos Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.08.07, 10:58
          udajesz głupiego? Nie wiesz że po drugiej stronie wisły stali polscy żołnierze
          który jakby dostali zgodę od sowieckich dowódców mogliby spokojnie wykurzyć
          Niemców. Niestety zbrodniarzom sowieckim na rękę było to że Niemcy za nich
          wybiją co bardziej walecznych Polaków. Tym samym za kilka miesięcy mniej
          Polaków musieli wywozić na sybir.
          • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 11:09
            Sam sobie odpowiedziałes na pytanie dlaczego powstanie to było bezsensowne.
            Pobozne zyczenia nie tworzą rzeczywistosci.
            • Gość: mama Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.07, 11:34
              Wystarczy przeczytać wypowiedzi Jana Karskiego na temat powstania. Powstanie
              warszawskie to była typowa "krucjata dziecięca".
            • Gość: kos Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.08.07, 12:07
              Jakby wszyscy Polacy myśleli jak Ty nie było by powstania kościuszkowskiego,
              litopadowego itd. Nie byłoby teraz Polski bo każda walka niosła ze sobą wielkie
              ryzyko. Już w 1920 sowieci byli pod Warzawą ale całe szczęście byli ludzie
              który myśleli inaczej i pomimo małych szans wygrali z sowieckimi zbrodniarzami.
              • mr_pope Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 12:15
                Skoro jesteś takim apologetą zrywów narodowych to powiedz mi w swej łaskawości
                co przyniosły powstania kościuszkowskie i listopadowe poza kolejnym punktem w
                martyrologii narodu polskiego.
              • wielki_czarownik I dobrze by było 02.08.07, 12:18
                Czesi jakoś nie robili powstań co 30 lat a niepodległość odzyskali, PKB mają wyższy niż my, no i co najważniejsze nikt nie wymordował 23% ich narodu. A my? A my co i rusz jakieś powstanie, które kończyło się totalną rzezią ludności cywilnej, masakrą inteligencji i zrównaniem części kraju z ziemią.
                Warto było?
                Czasami warto pomyśleć logicznie i racjonalnie a nie chwytać szabelkę i zupełnie bez pomyślunku, z potwornym wyciem "Bóg Honor, Ojczyzna, bij bolszewika, a kto Polak na bagnety!!" rzucać się na wroga i pięknie ginąć.

                A tak BTW to w 1920 nasze szanse na wygraną były właśnie ogromne. I wtedy walka miała sens, bo były bardzo duże szanse na sukces. A jakie szanse były np.w Powstaniu Styczniowym?
                • tbernard Re: I dobrze by było 23.08.07, 08:37
                  > A tak BTW to w 1920 nasze szanse na wygraną były właśnie ogromne. I wtedy walka
                  > miała sens, bo były bardzo duże szanse na sukces. A jakie szanse były np.w Pow
                  > staniu Styczniowym?

                  A wiesz dlaczego w 1920 te szanse były ogromne? Bo było wystarczająco dużo
                  Polaków gotowych swoje życie oddać w obronie dopiero co odzyskanej wolności.
                  Na pewno nie byliśmy wtedy potęgą militarną wynikającą z kondycji gospodarczej.
                  A tak na marginesie, skoro taki mądrala jesteś i wiesz które zrywy nie miały
                  sensu a które miały, to przenieś się w czasie i podpowiedz tamtejszym dowódcom
                  prawidłowe ruchy.
              • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 14:35
                Kto wygrał?Polska zginela juz w 39 roku?
                Dlaczego Francja kapitulowala przed Hitlerem?
              • Gość: Czy aby cud Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: 165.72.200.* 02.08.07, 15:45
                ryzyko. Już w 1920 sowieci byli pod Warzawą ale całe szczęście byli ludzie
                > który myśleli inaczej i pomimo małych szans wygrali z sowieckimi
                zbrodniarzami.
                Szanse mieli bowiem na kilka dni przed sławnym cudem Rosjanie wycofali sporo
                wojska do tłumienia powstań na Ukrainie (głodowych) wiec niech mi nikt o cudzie
                nad Wisła kitu nie wsadza....Trzeba poczytac trochę innych źródeł niz
                paptetyczno polskie bogobojnee wydania.
                Odsyłam do znakowmitej ksiązki "Stalin" gdzie doskonale jest opisana porażka
                pod Warszawą i jej prawdziwe przyczyny...
                • Gość: hulio Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:04
                  Domyślam się, iż przedmówcy (ci, co wyśmiewają odwagę i oddanie ojczyźnie),
                  pochodzą z prostackich "rodów" chłopskich, w których żadne zasady moralne nie
                  obowiązują i nigdy nie obowiązywały. Ważne dla nich, żeby przeżyć a nie ważne,
                  że w niewoli.
                  • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 20:51
                    Działanie musi przynoscić wymierne efekty.
          • truten.zenobi Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:09
            że tak zacytuję "udajesz głupiego?"

            > ..Nie wiesz że po drugiej stronie wisły stali ...

            stali i co z tego? "państwo podziemne" i "stalinowska rosja" nie byli
            sojusznikami co więcej wręcz byli w otwartym konflikcie, dlaczego więc
            oczekujesz że stalin zgodził by się pomoc powstaniu które wybuchło przeciwko
            niemu?

            "gdzie 2 sie bije..."
            głupstwo popełnili polacy, popełnili prawdopodobnie tez niemcy (oddając miasto
            polakom bez walki moim zdaniem mogli liczyc na to iż konflikt na lini polsko-
            sowieckiej mógłby skutkować conajmniej osłabieniem ofensywy radzieckiej) jednak
            dla Stalina powstanie warszawskiebardzo korzystne. nie tylko osłabiło
            militarnie obydu przeciwników ale też poważnie osłabiło strone polska
            politycznie - państwo podziemne i jego struktury praktycznie przestały isnieć.
            problem rozwiazał mu sie sam....
          • Gość: Piechor Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 18:56
            A teraz pomyśl...co wyniesli by z wojny ruscy, ktorzy stracili 20 milionow
            ludzi, jakby pomogli walecznym Polakom i rozwalili niemcow w Warszawie...
            Otoz decyzja o powstaniu zapadla w Londynie, chodzilo i nie dopuszczenie do
            'wyzwolenia' Polski przez Sowietow i stania się ich republiką.
            Powstanie bez Sowietów było skazane na kleske i czy zbrodnią był rozkaz do
            powstania...pewnie mysleli ze Ruscy chcąc nie chcąc pomogą...Troche to naiwne
            myslenie wiedząc ilu ludzi z głodu zginelo w latach 30 tych..no ale...to takie
            'pozytywne' gdybanie rzadu polskiego na uchodzwie
            'Negatywne ' widzenie to bylo za wszelką cene nie doposcic do przejecia kraju
            przez sowietów za wszelką cene i liczenie się z konsekwencjami...

            REASUMUJĄC
            Powstanie bylo błędem, moglo się udac, ale moglo nie, rozkaz do powstanai
            przypominał granie w rosyjską ruletke...niestety setkami tysięcy istnien ludzkich.

            Ze strony rosjan zrozumiale jest nie pomozenie 'kapitalistycznemu' rzadowi
            polskiemu..gdyby pomogli..nic by z wojny nie wyniesli, granica polski na
            wschodzie nie była by tak łatwo modyfikowalna jezeli 'stary' rzad utrzymalby sie
            w kraju..myslcie na 2 strony, nie tylko z naszej :)

            Kazdy sobie rzepke skrobie panowie.
      • mr_pope Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 12:05
        > Ja pier..., nosi mnie jak widzę tego typu wypociny. Łatwo jest
        > sądzić po ponad 50 latach

        Oczywiście. Dysponujemy doświadczeniem, większą wiedzą historyczną, mamy też
        dystans do ówczesnych wydarzeń i ówczesnej sytuacji. I dlatego teraz można
        napisać, że powstanie było błędem. Hołd hołdem, ale nie może być tak, że nie
        można odnieść się krytycznie do podjętych niegdyś decyzji.
      • truten.zenobi Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 12:54
        > Trochę szacunku dla ludzi, którzy oddali życie za wolność.
        obawiam sie iz ci co podejmowali decyje, własnie bezpiecznie "sobie w stołek
        pierdzieli" zdala od wszystkiego

        powiem więcej pewnie mieli bardzo dobre rozeznanie w tym co sie dzieje więc
        czym się kirowali? kiedyś było totrudo mi to sobie wyobrazić - teraz gdy widze
        wyczyny róznych "prawdziwych patriotów" (np. romka, antosia, ...) wydaje mi się
        że wiem o co chodzi

        > Trzeba im oddać hołd, że starali się coś zrobić.
        problem polski polega na tym że od iluśtam set lat czcimy tych "co chcieli
        dobrze" "starali się coś zrobić" itp... a moze czas najwyższy docenić efektywne
        i skutyeczne działania... fakt nie wiele ich było...
    • Gość: corgan Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.chello.pl 02.08.07, 13:03
      > Z politycznego i militarnego punktu widzenia powstanie warszwskie bylo
      > calkowitym nonsensem.

      Uwzględniwszy wtedy społeczny i psychoogiczny punkt widzenia dziwne by było
      gdyby Powstanie nie wybuchło. Warszawiacy nienawidzili Niemców za wszystko - za
      łapanki, na uliczne roztrzeliwania, za śmierć bliskich, za wywózki.

      > Zginelo 200 000 mieszkancow Warszawy.

      Z czego większość w pierwszych kilku dniach Powstania wyrżnięta przez
      niemieckich kryminalistów. Byli to głownie kobiety, dzieci, starzy, chory,
      niepełnosprawni. Gdyby się wtedy poddano pewnie ofiarami byliby wszyscy
      Warszawiacy. Determinacja mieszkańców sprawiła, że kryminalistów wycofano a
      przyszło wojsko.

      Zginęło 16tys Powstaców i 15tys. po stronie niemieckiej. Jak na braki w
      uzbrojeniu i wyszkoleniu po polskiej stronie rezultat szokujaco dobry.

      > Warszawa legla doszczetnie w gruzach.

      Jeśli wziąć pod uwagę, że 10% zabudowy miasta zniszczono we wrześniu 1939 roku
      + zrównano z ziemią getto żydowkie czy 1/3 zwartej zabudowy centrum miasta to
      zrujnowanie miasta podczas powstanie jest stosunkowo nieduże.

      Najwięcej zniszczeń w Warszawie dokonali Niemcy już po upadku Powstania.

      btw - mieszkańcy Warszawy nie zniszczyli swojego miasta tak jak Niemcy
      zniszczyli swój Breslał w 1945.
      • dfgfdg Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:17
        > Uwzględniwszy wtedy społeczny i psychoogiczny punkt widzenia dziwne by było
        > gdyby Powstanie nie wybuchło. Warszawiacy nienawidzili Niemców za wszystko - za
        > łapanki, na uliczne roztrzeliwania, za śmierć bliskich, za wywózki.

        No i co z tego? To nie jest wytlumaczenie do tego zeby porywac sie z motyka na
        slonce.

        > Z czego większość w pierwszych kilku dniach Powstania wyrżnięta przez
        > niemieckich kryminalistów. Byli to głownie kobiety, dzieci, starzy, chory,
        > niepełnosprawni. Gdyby się wtedy poddano pewnie ofiarami byliby wszyscy
        > Warszawiacy. Determinacja mieszkańców sprawiła, że kryminalistów wycofano a
        > przyszło wojsko.

        Wcale nie glownie kobiety, dzieci, starzy, chorzy. Na poczatku mordowali
        wszystkich rowno. Pozniej tylko po 14 roku zycia. Tak dla oszczedzenia czasu.

        > Zginęło 16tys Powstaców i 15tys. po stronie niemieckiej. Jak na braki w
        > uzbrojeniu i wyszkoleniu po polskiej stronie rezultat szokujaco dobry.

        Oj wydaje mi sie ze troche wiecej po stronie polskiej ale nie moge znalezc zrodel.

        > Jeśli wziąć pod uwagę, że 10% zabudowy miasta zniszczono we wrześniu 1939 roku
        > + zrównano z ziemią getto żydowkie czy 1/3 zwartej zabudowy centrum miasta to
        > zrujnowanie miasta podczas powstanie jest stosunkowo nieduże.

        Moze i nieduze ale dopelnilo ogolu zniszczen.

        > Najwięcej zniszczeń w Warszawie dokonali Niemcy już po upadku Powstania.

        Czyli mozna podejrzewac ze gdyby nie powstanie to tych zniszczen mogloby nie byc.

        > btw - mieszkańcy Warszawy nie zniszczyli swojego miasta tak jak Niemcy
        > zniszczyli swój Breslał w 1945.

        Mysle ze porownywalnie. Poza tym Breslau w wiekszosci zniszczyli Ruscy (chociaz
        faktem jest ze praktycznie na zyczenie Niemcow).
        • dfgfdg Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:17
          Tak na marginesie polecam:

          portalwiedzy.onet.pl/4869,7455,1350647,1,czasopisma.html
          Swietny artykul!
        • truten.zenobi Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:21
          > > btw - mieszkańcy Warszawy nie zniszczyli swojego miasta tak jak Niemcy
          > > zniszczyli swój Breslał w 1945.
          >
          > Mysle ze porownywalnie. Poza tym Breslau w wiekszosci zniszczyli Ruscy
          (chociaz
          > faktem jest ze praktycznie na zyczenie Niemcow).

          i polacy wysyłając cegły do Warszawy
          • Gość: corgan Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.chello.pl 02.08.07, 13:42
            > i polacy wysyłając cegły do Warszawy

            Albo do Nowej Huty w Krakowie o czym nie wiesz albo nie chcesz pamietac.
            Warszawa miała wtedy wystarczająco własnych w nieprzebranych ilościach.

            Rozumiem, że to wywózka cegieł sprawiła że wyburzono rzeźnie przy Legnickiej,
            cukrownie na Klecinie a wiele innych np. w "trójkącie" popadło w ruinę?

            btw - niech Wrocław zadba o te cegły które pozostały. Z tych chyba nie jest
            najlepiej, prawda?
            • mr_pope Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:52
              Cały naród buduje swoją stolicę. Albo jakoś tak. Ale na pewno nie 'cały naród
              buduje nową hutę w Krakowie'.
            • truten.zenobi Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 14:06
              > btw - niech Wrocław zadba o te cegły które pozostały. Z tych chyba nie jest
              > najlepiej, prawda?
              Prawda! Niestety...

              Tyle, że „nie wiesz albo nie chcesz pamiętać”, że rozbierano stojące kamienice
              pod hasłami "cały naród odbudowuje stolicę"…

              Ale nie o to mi chodzi…
              Co by nie powiedzieć o celu rozbiórki to Breslau, został zniszczony takze przez
              Polaków.
        • Gość: corgan Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.chello.pl 02.08.07, 13:39
          Tu masz troche argumentów z forum warszawskiego
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=66870512&v=2&s=0
          > No i co z tego? To nie jest wytlumaczenie do tego zeby porywac sie z motyka na
          > slonce.

          Sugerujesz że łapanki, roztrzeliwania na ulicach, wywózki, głód i pacyfikacja
          Żydów z getta to jest "nic takiego"?

          > Moze i nieduze ale dopelnilo ogolu zniszczen.

          Bez Powstania Warszawa też bylaby zniszczona.

          > Mysle ze porownywalnie. Poza tym Breslau w wiekszosci zniszczyli Ruscy
          > (chociaz faktem jest ze praktycznie na zyczenie Niemcow).

          To Ruscy zaczeli budowac lotnisko w miejscu dzisiejszego pl. Grunwaldzkiego
          wyburzając całe kwartały ulic? To Ruscy zamienili miasto w Festug Breslał
          narażając jego mieszkańców na pewną śmierć?
          • mr_pope Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 13:50
            > Sugerujesz że łapanki, roztrzeliwania na ulicach, wywózki, głód i pacyfikacja
            > Żydów z getta to jest "nic takiego"?

            W cudzysłowie zawiera się cytaaty a dfgfdg nie napisał "nic takiego". Zadał
            pytanie czy łapanki i rozstrzeliwanie na ulicach to wystarczający argument za
            tym by poświęcić życie setek tysięcy ludzi.

            > Bez Powstania Warszawa też bylaby zniszczona.

            Gdybasz a tego w historii się nie robi.

            > To Ruscy zaczeli budowac lotnisko w miejscu dzisiejszego pl. Grunwaldzkiego
            > wyburzając całe kwartały ulic?

            Dzisiejszy pl.Grunwaldzki nawet wówczas nie był całym Wrocławiem ani jego
            większą częścią.

            > To Ruscy zamienili miasto w Festug Breslał narażając jego mieszkańców na pewną
            > śmierć?

            To nie Niemcy szturmowali Wrocław tylko Rosjanie.
            • tbernard Re: Nonsens powstania warszawskiego 23.08.07, 08:47
              > > Bez Powstania Warszawa też bylaby zniszczona.
              >
              > Gdybasz a tego w historii się nie robi.

              Tylko, że właśnie gdybolodzy najbardziej zarzucają, że gdyby nie powstanie ...
          • wielki_czarownik robaczku 02.08.07, 13:52
            Cała różnica polegała na tym, że Niemcy nie za bardzo chcieli tworzyć Festung Warschau. Wię przyrównywanie Warszawy do Wrocławia mija się tutaj z celem.
            Można było przeczekać walki, które byłyby raczej krótkie i cieszyć się wyzwoloną stolicą. Zamiast tego zafundowaliśmy 63 dni masakry a następnie wysadzenie reszty miasta.
            Nie mówiąc już o niemal całkowitym wytępieniu antystalinowskiej opozycji. Brawo!! Po prostu brawo!!
            Zresztą jak się okazało po powstaniu Rosjanie miasto zajęli szybciutko i bez większej strzelaniny.
            • Gość: corgan Re: robaczku IP: *.chello.pl 02.08.07, 14:06
              > Niemcy nie za bardzo chcieli tworzyć Festung Warschau

              Wiesz o istnieniu "planu Pabsta"? To projekt, który miał sprawić aby Warshau
              wyburzyć i zamienić 1,5 mln miasto w 150 tys ograniczone tylko do ścisłego
              centrum. Wyburzanie getta był początkiem realizacji tego planu.

              Nienawiść do Niemców byla w 1944 tak wielka że nie dało sie nad nią zapanować.

              > Można było przeczekać walki, które byłyby raczej krótkie i cieszyć się
              > wyzwoloną stolicą.

              Podobno w historii nie wolno gdybać.
              • wielki_czarownik Ojejku 02.08.07, 14:34
                Plan Pabsta owszem był. Ale w 1944 roku nie miał żadnych szans na realizację. Ten plan miał wejść w życie po wygranej wojnie. A w momencie, kiedy wybuchło powstanie było już wiadomo, że Niemcy wojnę przegrali, a więc plan Pabsta był po prostu świstkiem papieru.
                Więc argument całkowicie chybiony.
            • a.os Re: robaczku 02.08.07, 14:21
              ale ty piszesz o rzeczywistosci po powstaniu. po tym kiedy miasto mialo o
              kilkadziesiat tysiecy ludzi mniej, kiedy bylo juz zrujnowane i pelne trupow.
              piszesz o woli niemcow bogatrzych o doswiadczenia ze zbuntowanym wielkim
              miastem.
              przed powstaniem warszawa byla wymarzonym miejscem do prowadzenia walk dla
              dwoch wielkich armii. a straty po stronie atakujacych moglyby byc naprawde
              spore. i prosze nie pisz ze niemcy nie chcieli tworzyc punktu oporu w
              warszawie, bo to jest nonsens. nie bronienie warszawy przez niemcow byloby
              poprostu glupie. obrona dawala czas, dawala mozliwosci. przynajmniej
              teoretyczne, na zlamanie morale, oslabienie przeciwnika itd.
              • wielki_czarownik Re: robaczku 02.08.07, 14:37
                Akurat Niemcy głupi nie byli. Oni nie chcieli się długo bronić w Warszawie z oczywistego powodu. W mieście było za dużo wrogiego im elementu. Wiadomym było, że w 10 minut od rosyjskiego natarcia na uliach zaroi się od chłopaków z biało-czerwonymi opaskami strzelających Niemcom w plecy, atakujących składy amunicji, sztaby, etc.
                Tak więc Warszawa była wymarzonym miejscem ale dla zniszczenia niemieckich wojsk a nie do bronienia się. Wyobrażasz sobie sytuację, kiedy z jednej strony nadjeżdża radziecki czołg a jednocześnie od tyłu z dachu żołnierze AK prują z karabinów i rzucają na Niemców granaty? Jak tu się bronić?
                • a.os Re: robaczku 02.08.07, 14:57
                  no teraz to pojechales po bandzie. wiadomo bylo ze zaroi sie od chlopakow z
                  opaskami? to skoro bylo wiadomo, skoro wiadomo bylo ze do warszawy zblizaja sie
                  sowieci, to czemu powstanie nie dosc ze zdolalo wybuchnac, to jeszcze trwalo
                  dwa miesiace?
                  skala oporu byla niewyobrazalna. niemcow to kompletnie zaskoczylo.
                  pamietasz "rozmowy z katem" i wypowiedzi strobla w tym wzgledzie? dla niemcow
                  nei dosc ze taki opor byl niewyobrazalny, to jeszcze zorganizowanie ruchu oporu
                  na taka skale bylo nie mozliwe i niewykonalne. powstanie ich przeroslo.
                  • wielki_czarownik Re: robaczku 02.08.07, 15:03
                    a.os napisał:

                    > no teraz to pojechales po bandzie. wiadomo bylo ze zaroi sie od chlopakow z
                    > opaskami? to skoro bylo wiadomo, skoro wiadomo bylo ze do warszawy zblizaja sie
                    >
                    > sowieci, to czemu powstanie nie dosc ze zdolalo wybuchnac, to jeszcze trwalo
                    > dwa miesiace?

                    Albowiem walki miejskie z oddziałami nieregularnymi (partyzanckimi) zawsze są długie, ciężkie i krwawe.

                    > skala oporu byla niewyobrazalna. niemcow to kompletnie zaskoczylo.
                    > pamietasz "rozmowy z katem" i wypowiedzi strobla w tym wzgledzie? dla niemcow
                    > nei dosc ze taki opor byl niewyobrazalny, to jeszcze zorganizowanie ruchu oporu
                    >
                    > na taka skale bylo nie mozliwe i niewykonalne. powstanie ich przeroslo.

                    Widać jak przerosło... Ćwierć miliona Polaków leży w grobach. Tak ich przerosło. A Stalin patrzył i się śmiał.

                    Jeśli już upieramy się na powstanie to ono powinno wybuchnąć w momencie rozpoczęcia radzieckiego szturmu na miasto. Na zasadzie, że sowieci przekraczają Wisłę i wyskakują z łodzi desantowych a wtedy Niemcy broniący brzegu dostają nagle serię w plecy. Wówczas Niemcy wzięci w dwa ognie zostaliby zniszczeni do nogi.
                    • a.os Re: robaczku 02.08.07, 15:23
                      ale te walki byly:
                      1. zaskoczeniem dla niemcow, nie spodziewali sie ich, o czym swiadczy brak
                      odpowiedniej ilosc sil
                      2. ich skala i zacietosc byla niespotykana. znasz inne powstanie z historii
                      ktore trwaloby tak dlugo na tak niewielkim obszarze?
                      3. argument o ilosci ofiar tez swiadczy o niemocy niemcow. oni wyszli z
                      zalozenia ze jak wymorduja wszystkich, to wsrod nich beda tez powstancy,
                      ewentualnie ze takie działania zlamia opor. wniosek - to byla militarna
                      odpowiedz na powstanie - to byla BEZSILNOSC niemcow.

                      ale powstanie wlasnie wybuchlo w momencie wchodzenia ruskich do warszawy.
                      warszawa, jak zapewne wiesz lezy po obu stronach wisly. powstanie wybuchlo tez
                      po obu jej stronach, z tym ze po jednej mialo wieksza sile. a wybuchlo wowczas,
                      gdy czolgi sowiecki pojawily sie na przedpolach warszawy. wszystko wskazywalo
                      ze bedzie tak, ze ruscy wchodza, polacy ulatwiaja im to, alianci zrzucaja
                      zaopatrzenie, moze jakis desant, i warszwa - stolica panstwa - zopstaje odbita
                      przez polakow i sowietow. liczono na to, ze udzial tych pierwszych bedzie
                      znaczniejszy.
                      • wielki_czarownik Re: robaczku 02.08.07, 15:41
                        a.os napisał:

                        > ale te walki byly:
                        > 1. zaskoczeniem dla niemcow, nie spodziewali sie ich, o czym swiadczy brak
                        > odpowiedniej ilosc sil

                        I co z tego?

                        > 2. ich skala i zacietosc byla niespotykana. znasz inne powstanie z historii
                        > ktore trwaloby tak dlugo na tak niewielkim obszarze?

                        I co z tego (po raz drugi)?

                        > 3. argument o ilosci ofiar tez swiadczy o niemocy niemcow. oni wyszli z
                        > zalozenia ze jak wymorduja wszystkich, to wsrod nich beda tez powstancy,
                        > ewentualnie ze takie działania zlamia opor. wniosek - to byla militarna
                        > odpowiedz na powstanie - to byla BEZSILNOSC niemcow.

                        Bzdury. To była odpowiedź Niemców na nasz głupi atak.

                        >
                        > ale powstanie wlasnie wybuchlo w momencie wchodzenia ruskich do warszawy.
                        > warszawa, jak zapewne wiesz lezy po obu stronach wisly. powstanie wybuchlo tez
                        > po obu jej stronach, z tym ze po jednej mialo wieksza sile. a wybuchlo wowczas,
                        >
                        > gdy czolgi sowiecki pojawily sie na przedpolach warszawy. wszystko wskazywalo
                        > ze bedzie tak, ze ruscy wchodza, polacy ulatwiaja im to, alianci zrzucaja
                        > zaopatrzenie, moze jakis desant, i warszwa - stolica panstwa - zopstaje odbita
                        > przez polakow i sowietow. liczono na to, ze udzial tych pierwszych bedzie
                        > znaczniejszy.

                        Powstanie wybuchło w momencie, kiedy czołgi pojawiły się na DRUGIM brzegu rzeki, a powinno się rozpocząć w momencie, kiedy czołgi zaczną tą rzekę przekraczać.
                      • mr_pope Re: robaczku 02.08.07, 15:49
                        Interesujące. Na całym świecie walkę zbrojną prowadzi się głównie po to by
                        uzyskać coś wymiernego. A w Polsce dominuje przekonanie, że sukcesem jest:
                        zaskoczenie przeciwników, przejście do historii skalą i zaciętością wojsk,
                        dużymi ofiarami u przeciwników. Tak, w takim razie pod tym względem powstanie
                        odniosło skutek.

                  • truten.zenobi "moja (nie) spiskowa teoria dziejów..." 02.08.07, 17:16
                    > skala oporu byla niewyobrazalna. niemcow to kompletnie zaskoczylo.

                    wcale bym sie nie zdziwił gdyby sie okazało iż do PW doprowadzili agenci
                    Stalina...

                    Nie wydaje mi się by wojska niemieckie chciały utworzyc coś na kształt "festung
                    Breslau" ale pewnie tez nie chciano oddawać miasta bez walki przypuszczam iz
                    miasta miało bronić pare "komand straceńców" a reszta miała w odpowiednim
                    momencie "wycofać sie na z góry upatrzone pozycje"
                    Nastroje panujące i istnienie organicacji zbrojnych nie było pewnie dla niemców
                    tajemnica co jedynie to skala mogła być zaskoczeniem

                    wybuch powstania sprawił iz jednostki niemieckie znalazły się w potrzasku, kto
                    by zostawił swoje jednostki w takiej sytuacji? zwłaszcza że istniała realna
                    szansa przyjścia im z pomocą... tym bardziej że "ruskie stanęły"


                    hmmm.. fantazjuję? być może ale wydaje się to dośc logiczne wytłumaczenie
                    zaangażowania niemieckiego, ale naprawdę nie sądzę by w przypadku ofensywy
                    radzieckiej miasta miał bronić ktos więcej niż dywizje kryminalistów i
                    ukraińców... zastanów się czy warto wikłać się w długotrwałą obronę miasta w
                    którym przesłanie amunicji, furażu, czy kuriera wymagało by konieczności
                    tworzenia konwoju...
          • a.os Nonsens ? 02.08.07, 14:05
            1. fakty
            ocenianie faktow z przeszlosci majac wiedze wspolczesnego czlowieka jest bez
            sensu. fakty bylytakie, ze nad wisla byla armia czerwona, w ktorej sklad
            wchodzily tez jednostki polskie. to byla ofensywa w calym pedzie inalezalo sie
            spodziewac, ze przy zaistnialych okoliczosciach, kiedy powstanocom udaloby sie
            zdobyc przyczolki po niemieckiej stronie wisly, ofensywa moglaby isc naprzod.
            skutek dla armi czerwonej bylby taki, ze szybciej sforsowanoby wisle i byc moze
            przy mniejszych stratach.
            to ze sowieci sie nie rusza, wiemy dzis. to ze nie pozwola na alianckie zrzuty
            wiemy dzis. wtedy oglad sytuacji wygladal nieco inaczej.
            2. alternatywa
            jaka byla? no wystarczy popatrzec wlasnie na wroclaw. powstaloby kolejne miasto
            twierdza. z ta roznica, ze zgadnijcie kto budowalby umocnienia? niemieccy
            obywatele??? watpie.
            3. co dalej
            ten argument jest najslabszy, ale on tez sie pojawia. skoro w powstaniu zginelo
            kilkanascie tysiecy walczacej mlodziezy - powstancow do tego kilkadziesiat
            tysiecy mieszkancow stolicy, a wiec ludzi potencjalnie bardziej uswiadomionych
            bo mieszkajacych w najwiekszym polskim miescie, najlepiej wyksztalconych itp.
            to polecam sobie wyimaginowac, jak wygladalaby rzeczywistosc powojenna. spora
            czesc tych ludzi, wyszkolonych wojskowo, wychowanych w patriotyczny sposob nie
            przyjelaby tak latwo narzuconej komunistycznej wladzy. czy lata '40, czy
            rok '56, a moze jeszcze jakas inna data - to skonczyloby sie buntem na znacznie
            szersza skale niz mialo miejsce w rzeczywistosci. wniosek - ci ludzie wczesniej
            czy puzniej i tak by "eksplodowali".
            4. czy rzeczywiscie kleska?
            tak naprawde to pewne zdarzenia wychodza poza swoje ramy czasowe i pojeciowe. w
            historii nie raz bywalo, ze przegrane mozna bylo przekuc w zwyciestwo, a
            blyskotliwe wiktorie nie rpzynosily zadnych wymiernych rezultatow. tak samo
            jest tym razem. legenda bohaterskiego miasta, historia niezlomnych mlodych
            ludzi, powiecenie, honor, patriotyzm - to przeslanki dla kolejnych pokolen. z
            tej kleski plynie jasne przeslanie, jesli je wystarczajaco mocno podkreslic, to
            sam fakt porazki schodzi na plan dalszy. kazdy narod do istnienia potrzebuje
            legend i bohaterow. i takich wlasnie wzorcow dostarcza powstanie.
            • Gość: nko Re: Nonsens ? IP: 195.187.134.* 02.08.07, 14:24
              aos: piszesz bzdury. Wiesz czemu? Bo polska mentalnosc jest mentalnoscią
              heroicznych porażek. Nie zwycięstw: nie czcimy Mieszka, Chrobrego, Kazimierza
              Wielkiego, Batorego, Jagiełły, czy Zygmunta Starego, tylko tych, co gineli
              heroicznie, przegrywali powstania i tak dalej. Wymienieni powyżej to albo
              zwyciezcy militarni, albo gospodarczy, albo cywilizacyjni. Chrobry wygrywał ze
              wszystkimi wokoło, zbudował podwaliny panstwa, oparł sie na cywilizacji
              chrzescijanskiej. Kazimierz Wielki wzmocnił gospodarczo państwo, słabiutkie i
              zacofone po rozbicu dzielnicowym. Batory złoił tyłki Ruskim jak mało kto
              kiedykolwiek. Zygmunt Stary panował w długim okresie spokoju, rozkwitu
              gospodarczego i kulturalnego i tak dalej. Ale my podniecamy sie zabitymi
              cywilami i ofiarami przegranych powstań. W Polsce nie ma kultu zwyciestwa czy
              sukcesu, w Polsce jest kult traumy, cierpienia, porażek. To taki dziwny kraj, w
              którym największą klęske utopioną we krwi i gruzach jak Powstanie czci się a
              największe zwyciestwo, jak bezkrwawe odejscie od komunizmu i rozpoczęcie drogi
              do zachodniej wersji cywilizacji i poziomu gospodarczego, czyli rok 1989,
              opluwa sie, hańbi pomówieniami, szuka tekstów i podtekstów.
              • wielki_czarownik To jest prawda 02.08.07, 14:45
                Zastanawia mnie, czemu robimy wielkie halo z Powstania, które przegraliśmy, a jednocześnie zapominamy np. o bitwie pod Kircholmem. Przecież pod Kircholmem odnieśliśmy jedno z najwspanialszych zwycięstw jakie zna historia ludzkości. Takiego zmasakrowania tak silnego, przeważającego i zaawansowanego technicznie przeciwnika to chyba świat nie widział.
                Szwedzi mieli przewagę w ludziach ~4:1 a w artylerii ~3:1, a mimo to różnica w zabitych wyniosła 75:1 na naszą korzyść! Do tego wróg stracił wszystkie działa, sztandary (hańba niewyobrażalna), a sam Karol IX ledwo z życiem uszedł.
                To trzeba świętować!
                • a.os Re: To jest prawda 02.08.07, 14:54
                  a o co chodzilo pod kircholmem? kto bil sie z kim i o co poszlo. kiedy to bylo?
                  no i najwazniejsze, jakie to ma znaczenie dla wspolczesnie zyjacego polaka?

                  odpowiedz na te pytania, i potem analogiczne zadaj w odniesieniu do powstania
                  warszawskiego.

                  widisz juz czemu powstanie jest blizsze?
                  • wielki_czarownik Re: To jest prawda 02.08.07, 14:56
                    Powstanie jest bliższe. Ale nie uważam, żeby było powodem do dumy. To był raczej przykład naszej narodowej głupoty i krótkowzroczności.
                    Jak koniecznie musimy świętować coś nowego, to np. Bitwę Warszawską albo Falaise. Tam wygraliśmy.
                    • a.os Re: To jest prawda 02.08.07, 15:09
                      wszystko zalezy od perspektywy.
                      z punktu militarnego - tak to byla kleska.
                      z punktu widzenia budowania spoleczenstwa - swietny temat.
                      mamy bohaterskie postawy, mamy czystej klasy patriotyzm, mamy poswiecenie dla
                      POLSKI. i to sie eksponuje. ja bym byl przeciwny, gdybysmy mieli z tej okazji
                      zalobe narodowa i gdyby kazali mi plakac i chodzic na cmentarz.
                      taka rocznica wiecej buduje niz psuje. i to jest wartosciowe
                      • wielki_czarownik Re: To jest prawda 02.08.07, 15:43
                        Budowanie społeczeństwa?? Owszem, ale jakiego!! Społeczeństwa wychowanego na klęskach, porażkach i masakrach. Społeczeństwa masochistów, które czci i lubuje się w cierpieniach a nie świętuję jasnych momentów w historii.
                        Społeczeństwa pesymistów i samobójców, którym od małego wmawia się, że prawdziwym zwycięstwem jest zwycięstwo moralne.
                        • a.os Re: To jest prawda 02.08.07, 15:45
                          no wlasnie powstanie warszawskie zadaje klam temu co mowisz. ci ludzie byli
                          wychowywani nie tylko na sukcesie roku '20 i bitwie warszawskiej, ale takze na
                          kosciuszce, ksieciu poniatowskim, powstaniu listopadowym i styczniowym. i co? i
                          oni czuli taki zwiazek ze swoja ojczyzna, ze nie mieli oporow zeby w liczbie 16
                          tys. oddac zycie za swoj kraj.
                          to bylo zle wychowanie?
                          • wielki_czarownik Chyba nie rozumiesz 02.08.07, 15:50
                            Od kiedy to Kościuszko odniósł sukces? Od kiedy to Powstanie Listopadowe zakończyło się sukcesem? A Styczniowe? I można tak ciągnąć.
                            Młodych ludzi rzucono na rzeź w imię nie wiem czego.
                            I zginęło ich nie 16 tysięcy a około 250 tysięcy (dolicz cywili, którzy musieli umrzeć, bo komuś się zachciało ruszać z szabelką na czołgi).
                  • truten.zenobi Re: To jest prawda 02.08.07, 15:06
                    Jest bliższe, ale komu...
                    Dla dzisiejszej młodzieży to taki sam temat do wykucia jak rzeczona bitwa pod
                    Kircholmem, wybory 89 itp...

                    I dobrze, i o to chodzi! To oznacza, że jednak coś tam sie nam udało osiągnąć!
                    Tyle, że właśnie gloryfikować powinniśmy sukcesy a nie porażki! A że nie wiele
                    ich w ostatnich stuleciach było, to może właśnie warto wyciągnąć cos starszego;)

                    Pamiętasz były kiedyś takie czasy, gdy przed armia czeską trzęsło sie pół
                    europy, Niemcy były biednym i zacofanym krajem a ostoja dostatku bezpieczeństwa
                    była właśnie Polska

                    Pewnie większość polaków nie wie, że były takie czasy
                    • a.os Re: To jest prawda 02.08.07, 15:12
                      przeceniasz mnie. nie pamiatam takich czasow, kiedy wszyscy trzesli sie przed
                      armia czeska ;)
                      ale co chcesz zbudowac na takiej bazie? ze czechy kiedys byly wielkie? bo ich
                      sierotki gwalcily, palily i mordowaly? bo umieli zastosowac nowoczesny,
                      bezpardonowy styl prowadzenia wojny? owszem, mozna pamietac ze kiedys mieli
                      taki czas i na tym koniec. to jest przyklad wielkosci, ale z niej nic nie
                      wynika. zadne przeslanie, poza milym poczuciem ze kiedys komus sie dowalilo.
                      • truten.zenobi Re: To jest prawda 02.08.07, 15:29
                        o czechach wspomniałem żeby pokazać kontrast... ;)

                        Mówiąc prościej były takie czasy, gdy Polska była bogatym i nowoczesnym
                        państwem, fakt dawno to było, ale myślę, że lepiej szczycić się tym niż
                        kolejnym przegranym powstaniem...

                        Byłem wychowywany przez pokolenie, dla którego wojna i czasy powojenne były
                        wielkim przeżyciem, ale gdy trochę dorosłem stało mi się to obojętne, tym
                        bardziej jest to obojętne dla pokolenia obecnej młodzieży

                        tak więc w tym sensie nie ma co dyskutować co jest nam bliższe... jedno i
                        drugie jest jakąś tam lekcją historii ale emocjonować sie nie ma czym...

                        za to i jedno i drugie wydarzenie warto poznać, przemyśleć i wyciągnąć wnioski
                        na przyszłość... a stare przysłowie mówi że...
                        " historia jednego uczy, że jeszcze nikogo nigdzie niczego nie nauczyła”;)
            • truten.zenobi Re: Nonsens ? 02.08.07, 14:24
              ad 1 fakty!!!

              Ruscy nie byli naszymi sojusznikami!!! Powstanie wybuchło min by pokrzyżować
              plany Stalina, w takiej sytuacji wydaje się oczywiste, że Stalin nie będzie się
              rzucał z pomocą i z tego władze powstania i Londyn powinni sobie zdawać sprawę.

              Co więcej można się było spodziewać ( i być może władze się z tym liczyły!!!),
              że gdyby Niemcy się wycofali to mogło by dojść do starć z sowietami - ale ponoć
              w historii nie wolno gdybać

              ad 2
              nie można porównywać Warszawy i Breslau, pomyśl czy "bunkrował" byś sie w
              mieście w którym masz przeciw sobie ludność cywilną i zorganizowane bojówki?

              ad 3
              Tu chyba naprawdę trudno powiedzieć, co by było gdyby…
              Krwawa przeprawa z sowietami? Coś na kształt Jugosławii? ...
              Na pewno ruscy nie mogliby okupować Niemiec (a może nawet na nie uderzyć) nie
              mając pewnego zaplecza...

              > 4. czy rzeczywiscie kleska?

              Powiem tak potęgę kraju nie budują mity, ale poziom cywilizacyjny, kulturowy,
              gospodarczy...
          • dfgfdg Re: Nonsens powstania warszawskiego 03.08.07, 08:44
            mr_pope w zasadzie juz napisal to co ja sam bym napisal (dzieki :) ale dopisze
            jeszcze do:

            > To Ruscy zaczeli budowac lotnisko w miejscu dzisiejszego pl. Grunwaldzkiego
            > wyburzając całe kwartały ulic? To Ruscy zamienili miasto w Festug Breslał
            > narażając jego mieszkańców na pewną śmierć?

            Rzeczywiscie Niemcy wywalili kawal miasta ale nie byl to az tak wielki teren jak
            np. getto w Warszawie. Co do Festung Breslau to nie zapominaj ze mieszkancy w
            zdecydowanej wiekszosci zostali ewakuowani przed rozpoczeciem walk.
      • Gość: Arek Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.07, 20:34
        Z politycznego i militarnego punktu widzenia powstanie warszwskie bylo
        > > calkowitym nonsensem.
        >
        > Uwzględniwszy wtedy społeczny i psychoogiczny punkt widzenia dziwne by było
        > gdyby Powstanie nie wybuchło. Warszawiacy nienawidzili Niemców za wszystko - za
        >
        > łapanki, na uliczne roztrzeliwania, za śmierć bliskich, za wywózki.
        >
        PSYCHOLOGIA NIE MA TU NIC DO RZECZY. MOŻNA BYŁO NIEMCÓW JESZCZE TROCHĘ BARDZIEJ
        ZNIENAWIDZIEC I NIE ROBIĆ POWSTANIA





        > > Zginelo 200 000 mieszkancow Warszawy.
        >
        > Z czego większość w pierwszych kilku dniach Powstania wyrżnięta przez
        > niemieckich kryminalistów.

        KOMPLETNA BZDURA< PODAJ ŹRÓDŁA!




        Byli to głownie kobiety, dzieci, starzy, chory,
        > niepełnosprawni. Gdyby się wtedy poddano pewnie ofiarami byliby wszyscy
        > Warszawiacy. Determinacja mieszkańców sprawiła, że kryminalistów wycofano a
        > przyszło wojsko.

        ZNOWU BZDURA< W DRUGIEJ FAZIE POWSTANIA RZEŻ CYWILNYCH MIESZKAŃCÓW WOLI WYDANYCH
        NA PAST DZIKUSÓW Z AZJI< PO WYCOFANIU SIĘ (!!!! - HAŃBA!)_ POWSTAŃCOW, KTÓZRY
        WOLELI CHRONIĆ SIEBIE NIŻ CYWLINĄ LUDNOŚĆ!!!!.

        >
        > Zginęło 16tys Powstaców i 15tys. po stronie niemieckiej. Jak na braki w
        > uzbrojeniu i wyszkoleniu po polskiej stronie rezultat szokujaco dobry.
        >
        SKĄD WZIĄŁEŚ 15 TYS> NIEMCÓW????
        SMIERC 200 TYS. LUDNOSCI CYWILNEJ PRZY 16 TYS. POWSTAŃCÓW TO RZECZYWISCIE
        REZULTAT SZOKUJĄCO DOBRY


        > > Warszawa legla doszczetnie w gruzach.
        >
        > Jeśli wziąć pod uwagę, że 10% zabudowy miasta zniszczono we wrześniu 1939 roku
        > + zrównano z ziemią getto żydowkie czy 1/3 zwartej zabudowy centrum miasta to
        > zrujnowanie miasta podczas powstanie jest stosunkowo nieduże.
        >
        BYŁO BARDZO DUŻE, CO WAŻNIEJSZE ZNISZCZONO NAJŁADNIEJSZE FRAGMENTY MIASTA.

        > Najwięcej zniszczeń w Warszawie dokonali Niemcy już po upadku Powstania.
        >
        NO I CO Z TEGO?

        > btw - mieszkańcy Warszawy nie zniszczyli swojego miasta tak jak Niemcy
        > zniszczyli swój Breslał w 1945.

        NO I CO Z TEGO?
    • Gość: Emeryt Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 14:19
      który stwierdził, ze jedynym "sukcesem" powstania było wyprowadzenie na rzeź
      elity polskiej inteligencji co w konsekwencji uniemożliwiło powstanie przez
      długi okres po wojnie opozycji.
      • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 14:23
        jaka opozycje masz na mysli? parlamentarna? zbrojny ruch oporu? moralna? kazda
        z nich zaistniala po wojnie. wiec o co chodzi?
        • wielki_czarownik Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 14:47

          • a.os Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 14:51
            a jakie to ma znaczenie? czy ilosc cos by zmienila?
            • wielki_czarownik Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 14:57
              Zazwyczaj ilość coś zmienia.
              • a.os Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 15:01
                nie. nie zmienia. albo inaczej, MOZE zmienic jak sie ma inaczej ulozone
                granice. co moglaby opozycja? przeglosowalaby cos w sfałszowanych wyborach? a
                moze jesli jakims cudem dostalaby sie do parlamentu to mialaby wiecej do
                gadania w sytuacji gdy wojsko i sluzby specjalne byly kontrolowane pzez
                sowietow? hmmm a moze jakies duze powstanie w '56?
                ...
                • wielki_czarownik Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 15:46
                  Co może opozycja? Wróć pamięcią do lat 80 a szczególnie 1989. I co ciekawe nie potrzeba tu powstania i ćwierć miliona trupów. Zadziwiające jak na polskie warunki.
                  • a.os Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 15:59
                    ale ty teraz powaznie porownales lata '80 i lata '40 - '70
                    poczytaj troche o sluzbie bezpieczenstwa, "sądownictwie", i mozliwosciach służb
                    sowieckich wówczas w polsce i moze jeszcze tym, jak to sie pozmienialo w
                    latach '80!
                    • wielki_czarownik Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 16:02
                      Oczywiście, że się pozmieniało. Pytanie, czy stalinizm byłby w Polsce taki silny, gdyby większość patriotycznie nastawionej inteligencji (mającej na dodatek kontakty w świecie) przeżyła wojnę?
                      • a.os Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 16:07
                        ale napisz choc jedno zdanie wskazujace, ze to co piszesz ma sens. podaj choc
                        jeden przyklad dzialan opozycji w polsce w owczesnych warunkach, ktora moglaby
                        cos zmienic na wlasna modłę! inaczej takie pisanie nie ma sensu. bo opierasz
                        sie na kalkach wspolczesnych. a rzeczywistosc sie zmienila od tamtych czasow.
                        • wielki_czarownik Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 02.08.07, 16:13
                          1. Pamiętajmy, że ówczesna opozycja była stosunkowo słaba. A czemu? Ano dlatego, że większość potencjalnych opozycjonistów leżała w grobach. Często zbiorowych.
                          2. A co do opozycji, która coś zmieniła to zerknij no na coś takiego jak np. KOR.
                          Myślisz, że dlaczego w 89 system upadł? Sam z siebie? On był sukcesywnie osłabiany i opozycja miała w tym sporą zasługę. Opozycja, polonia, etc.
                          • mr_pope Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 03.08.07, 10:18
                            > Myślisz, że dlaczego w 89 system upadł? Sam z siebie? On był sukcesywnie osłabi
                            > any i opozycja miała w tym sporą zasługę. Opozycja, polonia, etc.

                            System komunistyczny sam z siebie jest niewydolny. Między innymi dlatego właśnie
                            powstała opozycja.
                            • a.os Re: Ale w jakiej skali zaistniała? /nt 03.08.07, 10:55
                              ale to jest wogole pomylenie pojec. opozycja z lat 40-50 [pomijajac fakt ze z
                              przyczyn formalnych trudno nazywac ja opozycja, ale pominmy to] zostala w
                              calosci spacyfikowana. potem do konca lat 60 nie ma NIC!!! a to cpo pojawia sie
                              w latach 60 to nie opozycja chcaca obalac komune, ale ja modernizowac,
                              przeksztalcac, uczlowieczac. dopiero z czasem ten poglad upada i nagle w latach
                              70 okazuje sie ze komuny nie da sie poprawic. okazuje sie ze ten system nei
                              moze dzialac poprawnie. i wtedy nastepuje kolejna zmiana wsrod opozycji i
                              nastaja lata 80 a potem rok 89.
                              w powyzszej rzeczywistosci, brak powstania mogl spowodowac conajwyzej ze
                              komunisci musieliby wymordowac wiecej osob w okresie od konca wojny do 56. i
                              pewnie przy okazji poniesli by wieksze straty wlasne.
                              wowczas nie bylo szans na osiagniecie czegos wiecej.
        • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 14:49
          do >nko
          ale powiedz mi jaki zwiazek czujesz dzis z mieszkiem, boleslawem czy
          kazimierzem. czy swietowalbys rocznice bitwy pod cedynia? a moze poszedlbys na
          festyn z okazji zdobycia kijowa? hmmm a moze jezdzisz na imprezy zwiazane z
          obrona glogowa czy na pikniki na psim polu? ludzie maja to do siebie, ze czcza
          to co jest im bliskie i cos co moga zrozumiec. kto dzis wie o co lal sie batory
          na wschodzie? ja sie zgadzam, ze trzeba eksponowac pozytywne elementy w naszej
          historii. pokojowe obalenie komuny - dla mnie bomba. calym sercem bede za
          takimi obchodami a nawet dniem wolnym z tej okazji.
          ale powstanie jest bliskie. uczestniczyli w nim ludzie, ktorzy sa czasem
          naszymi dziadkami, ciociami, wujkami. ono jest bardziej namacalne, ma silny
          wymiar ludzki. ponadto postawy tych ludzi sa wzorem patriotyzmu. a jesli jest
          potrzeba istnienia silnego panstwa, to powinno sie wiazac obywatela z nim takze
          przez takie wlasnie rocznice, ktore upamietniaja zlozenie najwiekszej ofiary
          przez czlowieka w imie obrony jakichs wartosci.




          do >truten.zenobi

          >Ruscy nie byli naszymi sojusznikami!!! Powstanie wybuchło min by pokrzyżować
          >plany Stalina, w takiej sytuacji wydaje się oczywiste, że Stalin nie będzie
          >się rzucał z pomocą i z tego władze powstania i Londyn powinni sobie zdawać
          >sprawę.

          ale mimo tego, wczesniej w taki sposob wspolpracy oswobodzone zostalo wilno i
          lwow. taka wspolpraca byla na wolyniu. tu chodzilo tez o pewien symbol, ze
          polska stolice uwalniaja polacy. liczono sie ze bedzie to mogl byc argument
          przy stole obrad po wojnie, nad nowym porzadkiem. ze liczono w sposob zly,
          wiesz dpiero dzis.

          >nie można porównywać Warszawy i Breslau, pomyśl czy "bunkrował" byś sie w
          >mieście w którym masz przeciw sobie ludność cywilną i zorganizowane bojówki?

          ale wlasnie powstanie pokazuje, ze niemcy nei mieli pojecia ze opor polakow
          moze byc taki duzy! oni byli nim zaskoczeni. i dlatego jestem pewien ze
          planowali wykorzystac wlasnie ta ludnosc do budowy umocnien. ba! moze nawet do
          obrony ich miasta przed nacierajacymi sowietami.

          >Krwawa przeprawa z sowietami? Coś na kształt Jugosławii? ...
          >Na pewno ruscy nie mogliby okupować Niemiec (a może nawet na nie uderzyć) nie
          >mając pewnego zaplecza...

          jugoslawii nie, bo warunkow terenowych nie bylo. ale opor w polsce trwal do
          konca lat '50, a ostatni, aktywny partyzant zostal zlapany dopiero w '63 [sic!]
          opor nie wybuchlby zaraz w 44. on zaczalby sie po wojnie w wyniku wprowadzanych
          represji. i to nie jest gdybania. ten opor byl, ale mniejszy o te kilka lub
          kilkadziesiat tysiecy ludzi.

          >Powiem tak potęgę kraju nie budują mity, ale poziom cywilizacyjny, kulturowy,
          >gospodarczy...

          tak masz racje. ale narod bez przeslosci, narod zapominajacy o swojej historii
          ginie, asymiluje sie, wymiera - wybierz co chcesz. takie sa fakty. a ta
          historie buduja nie tylko zwyciestwa ale i kleski. przyklad? poczytaj o armeni,
          czeczeni, czy izraelu. dlaczego te narody przetrwaly? miedzy innymi dzieki
          silnemu poczuciu odrebnosci. a skad ono sie bierze? wlasnie ze swiadomosci
          wlasnej przeszlosci. a ta przeszlosc to tez bohaterowie. i powstanie z
          pewnoscia bohaterskie bylo, bez wzgledu na dzisiejsze oceny.
          • wielki_czarownik Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 15:00
            Odpowiem Ci inaczej.
            Zobacz ile osób przyjeżdża co roku na inscenizację bitwy pod Grunwaldem. Na ostatniej było chyba 100 tysięcy widzów. A to było 600 lat temu!
            Ja bym chętnie świętował np. rocznicę bitwy na Psim Polu albo zdobycia Moskwy. To można pokazać ludziom z zagranicy i powiedzieć "wy nigdy tak nie dokopaliście swoim wrogom".
            • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 15:05
              ale jak najbardziej. na rocznice zdobycia moskwy pierwszy bym jechal,
              gdziekolwiek by sie odbyla. :) tym bardziej ze jestesmy jednymi z bardzo
              niewielu, ktorym sie to udalo [mongolowie zdobyli moskwe?] ale tu nie o to
              chodzi. bitwa grunwaldzka przyciaga widzow, bo to jest ladne. ale nie niesie za
              soba zadnych tresci [i z reszta bardzo dobrze!!!] a powstanie ma wymowna tresc.
              i na tej bazie naprawde mozna zbudowac patriotyczne spoleczenstwo.
              • wielki_czarownik Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 15:45
                Jeszcze raz powtarzam, że na Powstaniu Warszawskim można zbudować społeczeństwo ludzi przegranych. Ale chyba nie o takie społeczeństwo nam chodzi, prawda?
                • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 16:00
                  no wlasnie przyklad pokolenia kolumbow pokazuje cos zupelnie innego.
                  • wielki_czarownik Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 16:02
                    Już Ci wytłumaczyłem, że nie. Nie czytasz uważnie.
                    • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 16:08
                      acha. czyli uwazasz, ze poswiecenie nie jest czyms niezwyklym? no to roznimy
                      sie w rudimentach podejscia do zagadnienia.
                      • wielki_czarownik Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 16:15
                        Nadal nie rozumiesz.

                        Mówiąc o poświęceniu... Ja bym się dla kraju nigdy nie poświęcił, bo lubię życie. Poświęcenie ma jednakże sens wtedy, kiedy przynosi wymierne efekty.
              • mr_pope Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 15:58
                > i na tej bazie naprawde mozna zbudowac patriotyczne spoleczenstwo.

                JA bym wolał by patriotyczne społeczeństwo polskie nie było społeczeństwem
                samobójców. Hołd należy się powstańcom a nie powstaniu.
                • a.os Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 02.08.07, 16:01
                  ale wypowiedz kazdej rozumnej istoty w ostatnim tygodniu, pokazuje ze to
                  wlasnie o pamiec ludzi idzie i ich postawy a nie geniusz militarny bora...
                  • mr_pope Re: Zgadzam sie z Andrzejem Wajdą, 03.08.07, 08:13
                    No właśnie nie do końca. Zauwazyłem, że krytyka powstania spotyka się raczej z
                    wyzwiskami lub przynajmniej niechęcią.
    • ludendorf Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 15:16
      Tak jak raz powiedział Jan Nowak Jeziorański, z powstaniem warszawskim jest
      trochę tak jak z wybuchem wulkanu. Zebrało się tyle lawy pod spodem że erupcja
      była nieunikniona. Pretensje o to nie można mieć do nikogo ani do "Montera" ani
      do "Bora"
      • Gość: nko Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: 195.187.134.* 02.08.07, 15:32
        a.os, gdyby nie Kirholm, Cedynia, i inne Grunwaldy, w ogóle by nas tutaj nie
        było albo bylibysmy w jakby innej formie:) A bliskie nam Powstanie? tak ci
        wmówiono własnie przez lata ładowania do głowy, że to wielki był i szlachetny
        czyn. Dopuszczenie do wymordowania chyba stu tysiecy ludzi, zamordowanie calego
        wielkiego miasta, i porażka. Co ty piszesz o budowaniu patriotyzmu. W czym
        Czech jest gorszym patriotą? też ma państwo, ma piękną Pragę, bo jej nie
        odbijał jak Polak Warszawę. Polacy od okolo 17 wieku to naród samobójczy;
        najpierw własnymi rękami zdemontowali sobie jedno z najsilniejszych państw
        Europy, potem zamiast się zjednoczyć przed zaborami, dali się pozabierać:)
        potem,po 1 wojnie budowali idiotyczne sojusze i prowadzili idiotyczna politykę,
        teraz plują na swoją historię najnowszą a gloryfikują przegrane, utopione we
        krwi powstania.
        • a.os Re: Nonsens powstania warszawskiego 02.08.07, 15:43
          ale ty zaprzeczasz sam sobie.
          podajesz przykład czech a wcześniej piszesz, że gdyby nie cedynia i grunwald to
          polski by nie bylo.
          a potrafisz wymienic jakas wygrana przez czechow bitwe czy wojne od czasu
          husytow [nie liczac zatargu o slask cieszynski]?
          nie. a ja moge podac ci kilka porazek i co? narod istnieje i niezle sie
          rozwija. ergo - polska bez cedyni i grunwaldu moze tez by istniala - ale to
          gdybanie i sensu wiekszego nie ma.

          fakt. w polskiej historii sporo mamy klesk i porazek. ale ja bym zaryzykowal
          twierdzenie, ze to one w znaczniej mierze przyczynily sie do tego ze polska
          ocalala w takim ksztacie. na czym opieram swoja wiedze? no chocby na tym, ze
          wiem na czyje przyklady powolywali sie kolejni polscy bohaterowie i z jakich
          wzorcow czerpali. porazka to rzecz przykra. ale porazka ktora w odpowiedni
          sposob jest przedstawiona moze miec skutek taki sam jak zwyciestwo - skupienie
          ludzi na jakims waznym elemencie z przeszlosci i budowanie na nim
          spoleczenstwa. spoleczenstwa potrzebuja dat i bohaterow.
        • ludendorf Re: Nonsens powstania warszawskiego 04.08.07, 22:28
          Polacy od okolo 17 wieku to naród samobójczy;
          > najpierw własnymi rękami zdemontowali sobie jedno z najsilniejszych państw

          Wcześniej ktoś zbudował to mocarstwo ;))

          A co do polityki czasów międzywojennych to owszem łatwo się ocenia zdarzenia
          znając późniejsze skutki. Polska nie miała wówczas dużego pola manewru Sojusz z
          Niemcami i Zsrr nie wchodził w grę bo niósł za sobą konsekwencję utraty części
          terytoriów i wasalizację kraju. Problemem Polski było to, iż była w
          przeciwieństwie do Czechosłowacji czy Węgier dużym państwem, co samo w
          sobie uniemożliwiało trwały sojusz z takimi państwami jak Niemcy, Zsrr czy
          Czechosłowacja o Litwie nie wspominam, gdyż wpierw trzeba by się było zrzec
          części terytoriów, na co dobrowolnie każdy rząd obojętnie w jakim kraju
          niechętnie by sie zgodził.
          Dlatego Polska uprawiała politykę która wówczas wydawała sie logiczna czyli
          lawirowała między Moskwą a Berlinem, opierała się z rożnym skutkiem w swej
          polityce na Francji, próbując równocześnie poprawić stos z Anglią. Podtrzymuję
          opinię że dyskutowanie o tym czy decyzja o rozpoczęciu powstania była słuszna
          czy nie jest bez sensu, bo ono i tak by wybuchło, gdyż jakby tego nie oceniać
          Polacy to nie Czesi pokornie znoszący każdą niewole czekający jedynie na
          sprzyjające okoliczności zewnętrzne aby się wybić na niepodległość. Woleli sami
          o nią zawalczyć. Można nazywać to co się stało szaleństwem, ale dzięki temu
          możemy mówić o Polakach jako narodzie bohaterów gdyż PW trwało dłużej niż np
          obrona Francji czy Norwegii
    • Gość: prymaas do tenroka 1410 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 18:06
      Niedlugo powinien cos powidziec sedzia niezawisly wroclawskiego forum,niejaki
      tenrok 1410.
      Ostatnio toczyl tutaj zarliwy spór na temat wielkich zaslug W.Bartoszewskiego.
      • a.os poswiecenie 02.08.07, 21:00
        >1. Pamiętajmy, że ówczesna opozycja była stosunkowo słaba. A czemu? Ano
        >dlatego, że większość potencjalnych opozycjonistów
        >leżała w grobach. Często zbiorowych.
        >2. A co do opozycji, która coś zmieniła to zerknij no na coś takiego jak np.
        >KOR.Myślisz, że dlaczego w 89 system upadł? Sam z siebie? On był sukcesywnie
        >osłabiany i opozycja miała w tym sporą zasługę.

        po '45 opozycja nie byla taka slaba. AK w szczytowym momencie liczyla ok. 400
        tys typa. zakladajac, ze polowa zginela w czasie wojny i wyemigriowala [to
        znacznie przesadzona liczba] a z czesci pozostalej, czesc poszla na wspolprace
        z komunistami to pozostalo i tak grubo ponad 100 tys wyszkolonych zolnierzy. do
        tego trzeba dodac cywili bedacych przeciw panstwu. to liczba wychodzi naprawde
        duza. popatrz sie z reszta na skale i czas trwania oporu. i co z tego? w
        owczesnej sytuacji dzialalnosc opozycyjna nie byla mozliwa. filozofia panstwa
        na to nie pozwalala. i nie pisz tu o korze, bo kor powstal blizej roku 80, a
        wiec za gierka. to naprawde byla juz inna jakosc w porownaniu z latami 40 czy
        50. w tamtym czasie skuteczna opozycja to bylo calkowite fiction. jedyny
        mozliwy scenariusz to bylo cos takiego co mialo miejsce na wegrzech, w poznaniu
        czy w niemczech - powstanie bez cienia szansy powodzenia. i choc wiem, ze to
        znow gdybanie, ale jak pokazuja badania nastrojow spolecznych w tamtych latach,
        i pamietniki, naprawde istnieja przeslanki by twierdzic ze energia wlozona w
        powstanie warszawskie, w sytuacji gdyby ono nie wybuchlo, wlozona zostalaby w
        inny zryw, kilka lub kilkanascie lat pozniej.
        poczytaj "zaplutego karła reakcji" , albo ktoras z ksiazek strzembosza czy
        mazura, a potem wypowiadaj sie w kwestiach opozycji, jej ilosci i jakosci.


        >Mówiąc o poświęceniu... Ja bym się dla kraju nigdy nie poświęcił, bo lubię
        >życie. Poświęcenie ma jednakże sens wtedy, kiedy
        >przynosi wymierne efekty.

        ale oni wierzyli w sukces swoich dzialan. i mieli ku temu przeslanki. owszem
        dzis wydaje sie ze one byly ploche. ale to wiemy DZIS.
        co do poswiecenia, to masz racje w jednym smierc bez sensu jest bez sensu. i tu
        nie ma co rozwazac. ale co to jest smierc bez sensu? i czy ich smierc byla
        samobojcza, beznadziejna?
        nie. nie byla. gdyby nie wojna ci ludzie byliby lakarzami, inzynierami,
        urzednikami, politykami i artystami. pewnie wielu znich stworzyloby rzeczy
        wielkie i dobre dla nastepnych pokolen. popatrz na tych co przezyli i co udalo
        im sie osiagnac. czesc z nich to postaci swiatowego formatu. ale dodatkowo ci
        ludzie mieli ogromne poczucie obowiazku w stosunku do kraju gdzie sie urodzili.
        ja to nazywam patriotyzmem. im nikt nie kazal walczyc, oni robili to z wlasnej
        woli, a byly ich dziesiatki tysiecy. i to jest niesamowite. i warto o tym
        pamietac. i wartopamietac ze bylo to wynikiem wychowania i edukacji. czyli tego
        co ty potepiasz i nazywasz czczeniem bezsensowenej, samobojczej martyrologii.


      • 1410_tenrok no uderzasz w stół i co? 02.08.07, 21:10
        czegoż byś chciał robaczku? Fajna dyskusja pomiędzy lewicą a prawicą. Takie
        narodwe bremborium, odgrywane od lat. Część chce stawiać pod ściane, druga
        część tłumaczy jak budowe cepa. A generalnie z pozycji kapciowego przed
        klawiaturką i z pyfkiem w łapce, to można toczyć zabawne dyskusje, mój mały.
        Dyskusja jest żałosna, ponieważ powiela na lewicowej stronie argumenty ubecji z
        lat 45-75. Nudzi mnie, tak jak ty mnie nudzisz.
        To teraz możesz się przejechać.
        • Gość: prymaas Re: no uderzasz w stół i co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 09:07
          Dla tenrroka istnieje niezbywalny podział na lewice i prawice.
          Jak widać nie umiecie sie wyzwolić z kombatanckiej martyrologii lat 80-tych.
          Przegapiliscie moment , w ktorym wiekszośc spoleczenstwa przestala wierzyc w
          czarno-biały podzial swiata narzucony przez rywalizacje mocarstw.
          Tenrok, zostaliscie w tyle,przespaliscie swoj czas.Oto wasza kleska moralna i
          intelektualna.
    • truten.zenobi "...nową przypowieść polak sobie kupi..." 02.08.07, 21:13
      tak samo mi się nasunęło czytając...
      • 1410_tenrok drogi Trutniu, ponieważ mój koleś prymaas wciągnął 02.08.07, 22:14
        mnie niebacznie w tą zabawę, więc mam pytanie odnośnie Twojej znajomości j.
        niemieckiego. Gdybyś go znał, to polecam takie tam dzieło "So kaempfte
        Breslau". niestety w j. polskim nie może być wydane, choć podjąłem starania.
        Tam jest opisane kto co i dlaczego burzył.
        Dostarcze teraz argumentów dla przeciwników PW. Otóż, niemcy byli pod wielkim
        wrażeniem PW. Nie spodziewali się, że tak słabo uzbrojeni ludzie będą w stanie
        zadać tak duże straty regularnej armii i tak długo walczyć. Wiele doświadczeń z
        tych walk przeniesiono na grunt miasta "Breslau". Np. stwierdzono, że straty
        wynikają min. ze sposobu przygotowania pozycji obronnej. W ruinach lepiej się
        walczy. Dlatego też powołano tzw. Brandkommandos (grupy wypalania), które w
        dzielniach południowych, zachodnich oraz wschodnich, przygotowywały pozycje
        obronne poprzez wypalanie całych kwartałów ulic (przeżycia przy wypalaniu od
        strony ludności cywilnej opisuje P. Peikert). Wysadzano min. budynki narożne,
        dla przygotowywania pola ostrzału w różnych kierunkach. Takie widoki znane były
        z Wrocka do niedawna. W trakcie przygotowywania ostatecznej pozycji obronnej
        wysadzono w całości budynki stojące wzdłuż obecnej Kaziowej Wielkiej.
        I teraz do sedna. Mówienie, że rosjanie wypalili miasto nie jest do konca
        prawdą. Rosjanie byli słowni. Powiedzieli Niemcom, że jak się nie poddadzą, to
        spalą im miasto. Spalili w sobotę i niedzielę wielkanocną (opisane w innej
        książce o umieraniu Breslau). Sami niemcy wypalili, wysadzili ca. całość
        zasadniczych arterii na południu oraz na zachodzie. Nie przejmowali sie
        zupełnie ludnością cywilną. Rosjanie, w odróżnieniu od Niemców nie
        rozstrzeliwali cywilów masowo, kobiety gwałcili, natomiast reszta zostawiana
        była w spokoju. Niemcy nie mordowali swoich, ale kazali im w lutym uciekać z
        miasta. Był to marsz śmierci, a jego ofiary w dużej części przez okreżlone
        środowiska zaliczane były po wojnie na nasze konto......
        Całość pokazuje determinację Hankego i nie był to przypadek jednostronny.
        Podobie działo sie w Glogau, Steinau (używam niemieckich nazw, ponieważ wówczas
        były to Niemcy).
        A odnośnie powstania. Były rozkaz zniszczenia Warszawy, wydany przeze hitlera.
        O tym rozkazie nikt nic nie mówi. Był rozkaz hitlera trzymania Warszawy za
        każdą cenę. Rosjanie nie wkroczyliby do niezburzonego miasta. Straty młodzieży.
        Często przewijają się dyskusje po internecie o żydowskim ub i jego rzeznickich
        metodach w latach 1945-1956. Warto pomyslec o tym, że po wojnie wymordowano by
        po prostu więcej ludzi. niektórzy dają za przykład Prahe, gdzie powstanie się
        udało, ponieważ rosjanie pomogli. Warto więc pamiętaćń o tym, co miało miejsce
        w trakcie rewolucji 1948 w Czechosłowacji, gdzie również wymordowano znaczną
        część opozycji, a Benes został wyrzucony przeze okno przeze NKWD.
        Wszystkie te rzeczy różnie mogą być oceniane z pozycji człowieka 63 lata post
        factum. A najlepiej ocenia je z pozycji kapciowego. Należy o tym pamiętać i nie
        zacietrzewiać się.
        pozdrawiam.
        • a.os troche nie na temat 02.08.07, 23:42
          do polemisty >tenroka

          jak juz zaglebiasz sie w szczegoly to sprawdzaj fakty. to naprawde kosztuje
          niewiele zachodu, a przynajmniej bzdur pisac nie bedziesz.

          do reszty polemistow
          co do warszawy zas i jej obrony.
          nonsensem byloby gdyby niemcy wycofali sie z warszawy poddajac ja bez walki.
          miasta maja do siebie wlasnie to, ze mozna w nich naprawde dlugo sie bronic i
          cholernie dlugo sie je zdobywa. a dodatkowo atakujacych moga kosztowac mnostwo
          wysilku i zycia zolnierzy. to chyba wystarczajacy powod zeby nie poddawac
          miasta bez zacietejwalki.
          • wielki_czarownik Re: troche nie na temat 03.08.07, 00:16
            Powiem tak. Dupa z Ciebie a nie strateg. Możesz się bronić w mieście, w którym ludność jest Tobie przychylna. Nie da się zorganizować dobrej obrony mając w twierdzy kilkadziesiąt tysięcy sabotażystów. Zauważ, że w miastach zdobytych Niemcy bronili się króciutko. Takie miasta jak np. Lwów, Kijów czy Lublin albo Radom albo oddawano bez walki, albo broniono się w nich stosunkowo krótko. A czemu? Bo nie da się bronić mając wroga wewnątrz miasta. Nie da się. Porównaj np. jak wyglądały walki o Kijów czy Radom a jak o Wrocław czy Kołobrzeg.
            Tak więc dowódcy niemieccy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że obrona Warszawy zakończy się masakrą wojsk niemieckich, które zostaną wzięte w dwa ognie.
            • Gość: prymaas Re: troche nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 09:23
              Tak tez było.Niemcy oddawali miasta jedne po drugim.
              Mozna bylo w pewnym stopniu oszcedzic Warszawę.Hitlerowcy zadali brutalny cios
              cywilom, aby oslabic wewnętrzną partyzantkę, sprowokowani powstaniem.

            • 1410_tenrok Dupa, moze i dupa, ale znam niemieckie zrodła, 03.08.07, 13:32
              czego wy nie znacie. Breslau zostało opróżnione z ludności, a resztki były
              trzymane za morde i zależnie od potrzeby przepedzane z dzielnicy do dzielnicy.
              Były siłą masową w celach obronnych, trzymaną za mordę przez gestapo, i
              ortsleiterów partyjnych. Oczywiscie, że łatwiej bronic sie w swoim miescie, niż
              w obcym.
              Argument o Warszawie w 1945 jest smieszny. Należy pamiętać drodzy panstwo, a
              niemcy o tym piszą jednoznacznie, że rosjanie grali z nimi w otwarte karty,
              mówiąc ile to dział zgromadzą tym razem na kilometr linii frontu. Niektóre
              jednostki po prostu rozszarpano ogniem. Znikły z powierzchni ziemi. Hitler
              zakazał wycofania sie z pozycji na czas nawały artyleryjskiej. Niemcy nawet sie
              za bardzo nie bronili, katastrofa była zaprogramowana. Kto wiec powie, czy owa
              nawała nie zniszyłaby kompletnie Wawy, podobnie do zniszczenia (omyłkoweog?)
              klasztoru na Monte Cassino przeze Aliantów? W styczniu niemcy nie bronili
              Warszawy. Swoją robotę wykonali po powstaniu. Miasto zniszczyli do immentu, a
              przeciez w trakcie powstania zniszono jedynie kilka dzielnic. A niektóre
              zachowały sie. Te niszczono metodycznie po powstaniu. Pisałem o zachowaniu v.
              Choltitza w Paryżu. Myślicie może, że w przypadku nie wybuchniecia PW komendant
              Festung Warschau zachowałby sie jak v. Choltitz? Brak podstaw do takiego
              myslenia. Pewnie zachowałby sie jak dowódzca rosyjski po zdobyciu
              niezniszczonego Gdanska. Zniszczyłby je, ponieważ tak nakazuje prawo wojny i
              odnośnie przepisy o niewykonywaniu stosownych rozkazw dowództwa.
              Ja zadałem wam pare pytan, na które oprocz standardowych idiotyzmów gościa
              należącego do kategorii szczekaczy, nie usłyszałem. Historia polega na faktach
              a nie na wymysłach lub dywagacjach. Homo sovieticus nie jest w stanie pojąc
              tego. Szczekacz jest łaskaw zarzucac mi, że nie pojmuje rozwoju. Otóż,
              obserwuje te dyskusje od lat. I od lat, osoby o zapatrywaniach
              postkomunistycznych atakują powstanie, a osoby wywodzące sie z nurtu
              patriotycznego powstania bronia. Cała dyskusja jest idiotyczna, ponieważ
              prowadzona od strony kompletnej niewiedzy na temat przemyslen jednej i drugiej
              strony. Postkomuna uważa, że powstanie było idiotyzmem ponieważ było wymierzone
              w ZSRR. Jest to dosc wredny argument, zważywszy na to, co zsrr wykonał w Polsce
              po jej ponownym odzyskaniu przeze Rosjan. Jakos te fakty kazdy z postkomuchów
              ma w dupie. Nie ważne ilu ludzi po wojnie wymordowano, nie ważne ilu ludziom
              zabrano wszystko, nie ważne co zrobiono z Polski. W koncu faktem jest np., że
              stalin po wojnie wymienił całe dowodztwo wojska na rosjan, a Polaków albo kazał
              zamordować, albo kazał skazac na smierc i trzymał w pierdlach. A to był jedynie
              początek. Na szczescie umarł w 1953 roku. Ale przeciez umarł w tym momencie,
              kiedy przygotowywał kolejną czystkę, która miała być jeszcze bardziej brutalna
              niż to, co zafundował swoim w latach trzydziestych. Tym razem czystka miała
              objąć również kraje ostblocku. Patrząc od tej strony każda próba walki o nasze
              była sensowna. To, że próba skonczyła sie klęskę - pech i tyle. Czesi nie mogą
              sobie wybaczyc prostego poddania sie w 1938,1939. Jest to dla nich pietno.
              Wy z pozycji kapciowego zarzucacie wczesniejszym pokoleniem to, że walczyły o
              Polskę. Jestescie smieszni i tyle. Wajda zadawał szereg pytan, ale Wajda nie
              jest do konca prawdziwy, ponieważ kręcił swoje filmy w latach lekko poluznionej
              komuny. Czy zastanowiliscie sie nad tym? Poczekajmy co mistrz powie o Katyniu.
              Jest już starym człowiekiem i z pewnością wypadły mu zęby jadowe. Ale zobaczmy,
              co mistrz powie o Katyniu nr 1. To są zbyt skomplikowane problemy, aby malować
              je na czarno albo na biało. Rosjanie (zsrr) był naszym wrogiem od 1920 roku. W
              jednym, tak bolszewicy, jak i biali, byli tego samego zdania - prywislanski
              kraj, albo bękart traktatu wersalskiego musi zginąć. W 1944 roku musiano podjąć
              decyzję o wystąpieniu, ponieważ my bylismy tu gospodarzami. Tak mielismy pecha
              i zryw ten zgaszono morzem krwi. Ale jeszcze raz powiem, nie chciałbym być na
              miejscu tamtych ludzi. Decyzja, którą podjęli była brzemienna w skutkach, a
              tego nie miała zupełnie znaczenia militarnego. Obiektywnie rzecz biorąc byli
              skazani na porążkę, ale widzieli cień szansy. Kto nie spróbuje, nie wie. I
              jeszcze raz o 1939. Polska nie miała żadnych szans obronnych przeciw niemcom. I
              co? Też ktos podjął decyzję obrony. TAK CZASEM JEST, MOI DRODZY KAPCIOWO-
              KLAWIATUROWI. Z was na szczeście zdjęto odium uczestnictwa w podejmowaniu
              takich decyzji. Tym razem podejmie ją jeden człowiek - właściciel jednego z
              czerwonych guzików umieszczonym w czarnej teczce wędrującej krok w krok za
              właścicielem broni masowego rażenia.
              Skonczmy tą dyskusję, ona jest naprawde bez sensu.
              PS.
              szczekaczom nie odpowiadam na ich bełkot. Szczekacze wykorzystują internet w
              sobie tylko wiadomych celach, które z prawem do wymiany poglądów nie mają nic
              wspólnego. Co ci takiego złego wyrządził Bartoszewski, prymaas? Powtarzasz
              swinstwa wymyslone przez ubecje. Skoro powtarzssz to, to znaczy, że w jakis
              sposób mentalnie zbliżony jestes do tamtych ludzi, którzy meczyli, gnebili i
              opluwali tego Polaka, tylko dlatego, że nie porzucił patriotycznych przekonan
              dla bajek braci Marks, Engels oraz Lenin i Stalin. A skoro tak, to jestes
              lewica postkomunistyczna sensus stricte. Więc, nie truj, że mi sie miesza.

              A teraz a propos dupy a nie strateg. Kiedys był wywiad z Berlingiem. Berling
              poproszony został na konferencje z udziałem Zukowa oraz Stalina. Berlingowi
              przedstawiono plan zaszczytnego zdobywania miasta Smolensk. Berling sie
              przeraził, poniewa Kosciuszkowcy byli zieloni. Byli jednostką, nie przygotowaną
              do walk w mieście. Berling spodziewał sie masakry. Powiedział wówczas tak:
              zawsze Polacy wchodzili do Smolenska od zachodu, no to tym razem wejdą od
              wschodu. Zukow i Stalin byli tak skonfundowani, że natychmiast odstąpili od
              planów wykrwawienia Polaków w Smolensku.
              Co z tego wynika? Walki w mieście są najtrudniejszymi, ponieważ topografia
              miasta jest nieobliczalna. Dlatego to, np. Rosjanie do zdobywania Wrocka
              wysłali Głuzdowskiego i jakąś tam zbieraninę (jeden z ataków w okolicach
              ogrodków na Długiej był tak nieporadny, że wystrzelano całą brygadę czołgów
              AR). Siły jednej i drugiej strony były plus minus na podobnym poziomie.
              Rosjanie mogli zając Wrocek dużo szybciej, a nie potrafili zdac sobie sprawy z
              wlasnych osiągnięś w trakcie ataku od południa i je odpowiednio wykorzystać.
              Niemieccy oficerowie z dowództwa obrony bardzo sie temu dziwili i w trakcie
              przesłuchan, już po poddaniu sie Breslau, wielokrotnie pytali Rosjan, dlaczego
              tak dziwnie postepowali (rzecz opisana jest w "So kaempfte Breslau").
              Czy oznacza to, ze ty masz racje? Nie wiadomo, ponieważ nie znamy rozwoju
              sytuacji po niewybuchnieciu PW. Wiemy tylko jakie istniały rozkazy. A te
              określały Warszawę jako twierdzę i nakazywały ją zniszczyc. Czy stałoby sie
              tak, jak w przypadku Krakowa? Nie wiadomo. Trudno jest powiedziec. Kraków leżał
              w innym miejscu, Warszawa w innym. Kraków leżał daleko poza frontem, natomiast
              Warszawa leżała bezpożrednio na linii frontu. To samo dotyczy Łodzi, Poznania,
              Radomia i innych miast zdobywanych w trakcie ofensywy styczniowej.
              Summa summarum.

              Odpowiedz na nartujące was pytanie leży w kategoriach moralnych, w kategoriach
              odpowiedzialności i konieczności. Można postąpić jak Hacha w marcu 1939 i
              poddac sie bez walki, można również z siłą uzbrojenia na niepełny pułk piechoty
              porwać się na uzbrojonego po zęby przeciwnika. Ocena jest trudna i nigdy nie
              będzie jednoznaczna. Od trzystu lat w naszej historii jest więcej takich
              czynów, cóż kiedyś rządzili nami kretyni, wię tak musimy płacic za chęć
              posiadania własnego państwa.
              • wielki_czarownik Re: Dupa, moze i dupa, ale znam niemieckie zrodła 03.08.07, 14:30
                1410_tenrok napisał:

                > czego wy nie znacie. Breslau zostało opróżnione z ludności, a resztki były
                > trzymane za morde i zależnie od potrzeby przepedzane z dzielnicy do dzielnicy.
                > Były siłą masową w celach obronnych, trzymaną za mordę przez gestapo, i
                > ortsleiterów partyjnych. Oczywiscie, że łatwiej bronic sie w swoim miescie, niż
                >
                > w obcym.

                Człowieku nie porównuj sytuacji w NIEMIECKIM mieście pełnym NIEMCÓW do sytuacji w POLSKIM mieście pełnym POLAKÓW.

                Reszty nie przeczytałem, bo zbyt bełkotliwe to jest. Uspokój się i napisz jeszcze raz na spokojnie.
                • 1410_tenrok nie spodziewałem sie niczego innego, w koncu znam 03.08.07, 15:48
                  twoje posty od dawna.
                  poczytaj sobie niemieckie zrodła na ten temat. Nastepnie przyczytaj to, o
                  napisałem i przestan sie wsciekac.
                  A o tym, co napisałem pisze i
                  Peikert i Niehoff oraz Ahlfen a pisze również Hartung (w formie
                  zbeletryzowanej), a to tylko czesc zrodeł.
                  gorąco polecam inne wspomnienia.

                  A na moje wątpliwosci nie uzyskałem oczywiscie zadnej odpowiedzi, jak zwykle
                  czarowniku............., chłe, chłe

                  .
                  • wielki_czarownik Re: nie spodziewałem sie niczego innego, w koncu 03.08.07, 16:08
                    Ale jakoś nie za bardzo rozumiem o co Ci chodzi? Ja wyraźnie piszę, że z wojskowego punktu widzenia obrona Warszawy przez Niemców nie miała sensu. Niemieccy generałowie dobrze o tym wiedzieli. Zdawali sobie sprawę, że Warszawa padłaby szybko, a oni ponieśliby ogromne straty. Dlatego też w zasadzie NIGDY nie bronili się w zdobytych wcześniej miastach. To znaczy nie tyle nie bronili, co nie zamieniali ich w twierdze. Zauważ, że walki o Kijów, Radom, Lwów etc. trwały krótko - kilka dni góra. A np. o Wrocław, Berlin czy Kołobrzeg trwały tygodniami. Przypadek?
                    Co do powodów politycznych, to z reguły polityka i logika nie mają ze sobą wiele wspólnego.
                    Co do spraw ideologicznych, to w rządzeniu państwem należy kierować się pragmatyzmem a nie durnowatym romantyzmem.
                    Tyle z mojej strony.
                    • 1410_tenrok Nie codzi tu o obrone Warszawy, ale o to, co by si 03.08.07, 16:35
                      ę z nią stało i czy powstanie miało sens. Ja mówię, że decyzja była wymuszona
                      sytuacją. A władze chciały wystąpic w roli gospodarza. Widzieli jakis cien
                      szansy. Uznali, że należy spróbować. Nie udało im sie.
                      A dla innych spraw - to tylko gdybanie.
                      • wielki_czarownik Re: Nie codzi tu o obrone Warszawy, ale o to, co 03.08.07, 16:38
                        Niestety w Polsce zazwyczaj się widzi cień szansy i dokonuje bezdennie głupich wyborów licząc na cud. Wyszło jak zwykle - ćwierć miliona zabitych, zrujnowana stolica, wybita inteligencja... Nie ma co! Sukces jakich mało. Możemy świętować!
                        • 1410_tenrok 6 lat - 6.000.000 plus 500 tys zołnierzy 03.08.07, 16:46
                          cały kraj zniszczony, przesunięty na zachód.
                          Po co było walczyc w 1939? Trzeba było pójść razem z chłopakami w kolorkach
                          feldgrau? Teraz to prowadzilibysmy dyskurs, np. w domku nad Amurem (gdyby nasi
                          rodzice mieliby szczescie przeżyc........)
                          • wielki_czarownik Re: 6 lat - 6.000.000 plus 500 tys zołnierzy 03.08.07, 16:52
                            Też się zastanawiam, po co było nam walczyć. Trzeba było tak jak Czesi się poddać, albo jak Węgrowie czy Rumuni przyłączyć się do Niemiec. Ale nie my! My nie potrafimy pomyśleć racjonalnie. I jak na tym wyszliśmy?
                            • a.os Re: 6 lat - 6.000.000 plus 500 tys zołnierzy 04.08.07, 20:50
                              to takie troche prztykanie się, ale co mi tam. napiszę.
                              a czesi, wegrzy i rumuni tak wiele lepiej na tym wyszli?
                              wydaje mi się, ba! jestem pewien, że to była jedna z tych sytuacji, z której
                              nie było dobrego wyjścia.
                              • wielki_czarownik Zdurniałeś do reszty?? 04.08.07, 22:13
                                Porównaj sobie jakie straty ponieśli Czesi podczas wojny, jakie Węgrzy a jakie my. I jeszcze się pytasz, czy oni tak wiele lepiej na tym wyszli??
                        • 1410_tenrok i na koniec, ponieważ wyjeżdżam na zasłużone vaca 03.08.07, 16:52
                          ce.
                          Piszesz tak: Mówiąc o poświęceniu... Ja bym się dla kraju nigdy nie poświęcił,
                          bo lubię życie. Poświęcenie ma jednakże sens wtedy, kiedy
                          przynosi wymierne efekty.
                          Masz prawo tak napisac, ponieważ należymy do generacji wycyckanych. Zwłaszcza
                          ostatnie lata pokazują, że lepiej miec w doopie i nie mieszac sie do głupich
                          zabaw. Podobnie uważają nasi zachodni sąsiedzi. U nic również takie zabawy nie
                          są ani dzis, ani w przyszłosci możliwe.
                          to jest jedyny pozytyw tej wojny, że kojlejne generacje mają wojny w doopie.
                          • Gość: Jolka w Śmietanie idiotyczne zabawy w "chowanego" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 17:16
                            A, mnie "smutek ogarnia", gdy pokazują w TiVi, jak to w Wawce
                            młodzież nieco leciwa bawi się w " przebierańców" i odtwarza "walki"
                            To jest kompletny brak szacunku dla pamięci tysięcy poległych w
                            tamtych latach.
              • truten.zenobi małe ale... 03.08.07, 14:55
                nigdy nie twierdziłem że nie nalezało podejmowac działań przeciwko stalinowi
                (no chyba że były by one oczywista fgłupota czy samobójstwem) ale że głupota
                było i jest oczekiwanie że stalin rzuci sie z odsieczą powstaniu w sytuacji gdy
                to powstanie wybuchło min. przciwko jemu i jego polityce... skąd te pretensje
                do stalina???
        • Gość: prymaas Re: drogi Trutniu, ponieważ mój koleś prymaas wci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 09:27
          Tenrok dużo czytasz , a malo myslisz.
          Prawdziwa wojna nie moze toczyć się w miastach z cywilami, lecz na odpowiednim
          polu walki.
          Niemcy wiedzieli,ze decydujace bitwy stocza się na łuku kurskim i wale
          pomorskim.
          Tam mozna bylo dopiero rozwinac wszystkie sily. Tam były robione ostateczne
          przygotowania do defensywy.
          • a.os Re: drogi Trutniu, ponieważ mój koleś prymaas wci 03.08.07, 10:27
            warszawa jako teren zurbanizowany o niebanalnej powierzchni a dodatkowo lezacy
            nad rzeką swietnie nadawala sie na zorganizowanie oporu. nie mozna porownywac
            jej do lwowa czy wilna. to ostatnie nie bylo w granicach gg., srodkowe lezalo
            na rubiezach a warszawa nie dosc ze byla stolica to jeszcze polozona
            bezposrednio przy granicy wielkiej rzeszy. ta bliskosc tez byla istotna, bowiem
            byla to ostatnia linia obrony przed wlasnymi granicami. nie twierdze ze linia
            ostateczna. jednak za jej pomoca mozna bylo starac sie wroga jak najdluzej
            utrzymywac na dystans.

            co do ludnosci w warszawie to przez caly czas podkreslam, ze niemcy nie
            spodziewali sie duzego oporu. za tym przemawiaja fakty, ilosc sil w miescie,
            informacje wywiadu itp. owszem, z jakims oporem sie liczono, ale napewno nie az
            takim. wiec w swiadomosci niemcow, warszawa byla calkiem niezlym miejscem do
            zorganizowanai oporu. ludnosc miejscowa mozna bylo w czesci zagonic do roboty w
            czesci wywiezc z miasta do obozow. ze slabym oporem bitne wojsko niemieckie
            poradziloby sobie raz-dwa a dodatkowo w trakcie natarcia sowieckiego liczonoby
            zapewne na wsparcie czesci ludnosci pragnacej ratowac miasto lub nie palajacej
            miloscia do sowietow - taka propoaganda w trakcie wojny wielokrotnie byla
            stosowana.
            • wielki_czarownik Nadal piszesz głupoty 03.08.07, 13:25
              Ile razy można Ci powtarzać, że bronić się można w zasadzie tylko w miastach z przychylną ludnością cywilną, albo miastach pozbawionych tej ludności.
              Fakt długotrwałego oporu nie miał tu nic do rzeczy. Niemcy wiedzieli, że obrona Warszawy nie ma sensu z następujących powodów:
              1. Wiadomym było, że Polacy będą maksymalnie sabotować przygotowania do obrony.
              2. Polacy dostarczą Rosjanom dokładne plany fortyfikacji niemieckich z zaznaczeniem poszczególnych strzelnic i pól ognia.
              3. Walki o Warszawę będą krótkie, bo wystarczy 1-2 dniowy zryw Polaków po to, aby przerwać niemiecką linię obrony. A jak już wojska sowieckie wejdą do miasta to będzie koniec.

              Widać, że piszesz o rzeczach o jakich nie masz zielonego pojęcia. Weź się nie kompromituj. Porównaj jak wyglądały walki o Kijów (zdobyte miasto) i o Wrocław (niemieckie miasto). Widzisz różnicę?
              • 1410_tenrok Czarownik, zaden z nas nie jest geniuszem, ty równ 03.08.07, 13:43
                ież. A wiec, nie pisz jakbys był tu od strategii.
                Jeszcze raz powtórzę. Breslau miał w 31.12.1944 ca. 1,5 miliona ludzi.
                1.03.1945 miał już jakies 150-200 tysiecy. Reszte z miasta wyrzucono!
                Po powstaniu całą ludnośc z Warszawy wyrzucono. Nie został nikt, oprócz komand
                rabunkowych.
                Gdzie masz przekonanie, że niemcy nie zrobiliby czegos takiego w Warszawie bez
                powstania, skoro zrobili to we Wrocku? Tym bardziej, że ogłosili Wawe "Festunf
                Warschau". We Wrocku kazali ludnosci uciekac na piechotę i nie podstawili
                zadnego transportu. Wczesniejsze plany ewakuacje Hanke odrzucił jako defetyzm.
                A wiec?
                Prawda jest zbyt skomplikowana, aby uznac, że twoje lub moje zdanie jest
                absolutem!
                • wielki_czarownik Re: Czarownik, zaden z nas nie jest geniuszem, ty 03.08.07, 14:26
                  Niemcy nie mogli tego zrobić w Warszawie z dwóch powodów.
                  1. Po drugiej stronie Wisły stały już radzieckie czołgi. Tak więc próba wygonienia ludności cywilnej spowodowałaby całkowite zablokowanie miasta i przejściową niemożliwość (lub znaczne zmniejszenie) możliwości dowiezienia do miasta posiłków albo amunicji. A Rosjanie by to wykorzystali.
                  2. Co innego wygonić własną, potulną ludność, która na dodatek stosunkowo chętnie uciekała na zachód (woleli Amerykanów i Anglików niż bolszewików) a co innego pozbyć się nieprzychylnej ludności, czekającej na wyzwolenie. Na dodatek ludność polska była uzbrojona.

                  Tak więc nie przyrównuj sytuacji w NIEMIECKIM mieście Breslau do sytuacji w POLSKIM mieście Warszawa, pełnym WROGO nastawionej ludności.
                  • 1410_tenrok niemiecy nie mogli zrobic..... 03.08.07, 15:51
                    ale po postaniu zrobili i odludnili miasto, czyz nie?

                    cała reszta też.........

                    a o tym potulnym uciekaniu niemców to wpadka, radziłbym jednak k wiecej
                    czytac,o ile znasz niemiecki...........
                    • wielki_czarownik Re: niemiecy nie mogli zrobic..... 03.08.07, 16:01
                      1410_tenrok napisał:

                      > ale po postaniu zrobili i odludnili miasto, czyz nie?

                      Jak sam napisałeś PO powstaniu. A więc wtedy, kiedy cały polski ruch oporu został zniszczony a 250 tysięcy Polaków zginęło. To chyba "trochę" inna sytuacja niż przed powstaniem, prawda?

                      >
                      > cała reszta też.........
                      >
                      > a o tym potulnym uciekaniu niemców to wpadka, radziłbym jednak k wiecej
                      > czytac,o ile znasz niemiecki...........

                      Nie mówię, że uciekali całkowicie potulnie, ale spora część Niemców wolała jednak uciekać na zachód w stronę aliantów zachodnich. Z Polaków mało kto chciał uciekać do Berlina. Tak więc Niemcy jednak chętniej opuszczali swe domy (co nie znaczy, że z pieśnią na ustach i radością w sercu).
                      • 1410_tenrok nie masz racji 03.08.07, 16:15
                        a jaką masz pewność, że wczesniej tego by nie zrobili? Bo ty tak chcesz? Z
                        warszwy wyrzuco jakies 400.000 ludzi po powstaniu. Dziwne, ale kwestie rozkazu
                        zniszczenia Warszawy jakos omijasz z boku. Pewnie nie pasuje do
                        koncepcji...........

                        A niemcy na terenach na wschód od Nysy? Po jatce z pazdziernika 1944, kiedy
                        rosjanie wyrzneli w pien pierszą zdobytą wies w Prusach Wschodnich, mieli
                        pewnie argument, aby uciekac. Ale nie robili tego dobrowolnie. Wystarczy to
                        sprawdzic. Wyrzucano ich po prostu z domów. Znam wiele takich opowiesci,
                        ponieważ swego czasu mnie to interesowało. Np. do moich znajomych w Henrykowie
                        przyszedł rano Ortsleiter nsdap i kazał opuscic mieszkanie natychmiast, pod
                        groźbą rozstrzelania (kobieta i 5 małych dzieci). Po wojnie, już w czerwcu 45
                        ludnosc chciała masowo wracac i wracała, tyle że ją kierowano z powrotem.

                        Wystarczy, abys jedynie sprawdził brutalnosc administracyjną ewakuacji Breslau.
                        I jeszcze raz. Te resztki, które zostały musiały opuscic swoje mieszkania na
                        Wielkiej Wyspie i nakazano im przeniesienie sie do dzielnic północnych i
                        zachodnich. spodziewano sie ataku Rosjan od wschodu. Po rozpoczeciu ataku od
                        południa, ludnosc wyrzucono do dzielnic północnych, gdziec gniezdziła sie do
                        kapitulacji. Liczni Niemcy to opisują w swoich wspomnieniach.
                        Brutalnosc postepowania z własną ludnością w 1945, była adekwatna do
                        brutalnosci postępowania z ludnością krajów innych. Powinienes wziąć to pod
                        uwagę.
                        • wielki_czarownik Re: nie masz racji 03.08.07, 16:29
                          1410_tenrok napisał:

                          > a jaką masz pewność, że wczesniej tego by nie zrobili? Bo ty tak chcesz?

                          Bo myślę!! Jeżeli chciano by się bronić, to nie tylko głupiec zablokowałby drogi dojazdowe do miasta, oraz samo miasto uciekinierami. Mówimy cały czas o sytuacji, w której radzieckie czołgi są po drugiej stronie Wisły i strzelają do niemców nie tylko z armat, ale też z karabinów maszynowych!

                          Z
                          > warszwy wyrzuco jakies 400.000 ludzi po powstaniu.

                          PO powstaniu. Rozumierz różnicę pomiędzy słowami PRZED i PO?

                          Dziwne, ale kwestie rozkazu
                          > zniszczenia Warszawy jakos omijasz z boku. Pewnie nie pasuje do
                          > koncepcji...........

                          Dlaczego? Rozkaz wydano PO powstaniu.

                          >
                          > A niemcy na terenach na wschód od Nysy? Po jatce z pazdziernika 1944, kiedy
                          > rosjanie wyrzneli w pien pierszą zdobytą wies w Prusach Wschodnich, mieli
                          > pewnie argument, aby uciekac. Ale nie robili tego dobrowolnie. Wystarczy to
                          > sprawdzic. Wyrzucano ich po prostu z domów. Znam wiele takich opowiesci,
                          > ponieważ swego czasu mnie to interesowało. Np. do moich znajomych w Henrykowie
                          > przyszedł rano Ortsleiter nsdap i kazał opuscic mieszkanie natychmiast, pod
                          > groźbą rozstrzelania (kobieta i 5 małych dzieci). Po wojnie, już w czerwcu 45
                          > ludnosc chciała masowo wracac i wracała, tyle że ją kierowano z powrotem.

                          Ale co z tego? Wiadomo, że część nie chciała uciekać. Przecież o tym pisałem.

                          >
                          > Wystarczy, abys jedynie sprawdził brutalnosc administracyjną ewakuacji Breslau.
                          >
                          > I jeszcze raz. Te resztki, które zostały musiały opuscic swoje mieszkania na
                          > Wielkiej Wyspie i nakazano im przeniesienie sie do dzielnic północnych i
                          > zachodnich. spodziewano sie ataku Rosjan od wschodu. Po rozpoczeciu ataku od
                          > południa, ludnosc wyrzucono do dzielnic północnych, gdziec gniezdziła sie do
                          > kapitulacji. Liczni Niemcy to opisują w swoich wspomnieniach.
                          > Brutalnosc postepowania z własną ludnością w 1945, była adekwatna do
                          > brutalnosci postępowania z ludnością krajów innych. Powinienes wziąć to pod
                          > uwagę.
                          >

                          A Ty powinienneś wziąć pod uwagę, że inaczej postępuje się z własną, nieuzbrojoną ludnością, a inaczej z ludnością wrogo nastawioną, dysponującą sporymi siłami partyzanckimi. Po kolejne inaczej postępujesz w sytuacji, kiedy wróg jest kilkadziesiąt kilometrów od miasta i wiadomo, że szybciej niż za kilka dni (czy nawet tygodni) doń nie dotrze, a inaczej, kiedy z dachu widzisz sowieckich żołnierzy ustawiających moździerze do strzelania i słyszysz charakterystyczne ryczenie silników i klapanie gąsienic T-34. I dobrze wiesz, że przekroczenie Wisły łodzią desantową to jest kwestia 5-10 minut.
                          • 1410_tenrok Fajny jestes taktyk 03.08.07, 16:43
                            5 minut łódz desantowa............. A co z formą terenu? Co z głęboką doliną
                            wisły i stromym podejściem. wiem, wiem - 15 minut dla t-34....... trzeba było
                            pogadac z z tymi z 3 dywizji, co w te 5 -10 minut przepływali w łodziach
                            desantowych na Powisle........ Dobre sobie.

                            A jakie to ma znaczenie czy przed czy po? Z Breslau wyrzucono przed jakies 1,2
                            miliona ludzi, w najwiekszy mróz. Może to nieprawda?

                            Rozkaz był przed powstaniem, przecież o tym piszę. Taki sam był dla Wawy jak i
                            dla Paryża. Takie tam symbole.

                            A koncówka? O ci chodzi, chcesz mnie zaczarowac pięknem narracji? Przecież
                            wiesz, że cie wielbię, więc nie obniżaj lotów.

                            • wielki_czarownik Re: Fajny jestes taktyk 03.08.07, 16:56
                              1410_tenrok napisał:

                              > 5 minut łódz desantowa............. A co z formą terenu? Co z głęboką doliną
                              > wisły i stromym podejściem. wiem, wiem - 15 minut dla t-34....... trzeba było
                              > pogadac z z tymi z 3 dywizji, co w te 5 -10 minut przepływali w łodziach
                              > desantowych na Powisle........ Dobre sobie.

                              Rosjanie mieli ogromne doświadczenie w forsowaniu rzek. Zresztą różnica 5 minut, czy 25 w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia. Absolutnie żadnego. A ci co przepływali na Powiśle to nie mieli żadnego wsparcia. Zapomniałeś o tym?

                              >
                              > A jakie to ma znaczenie czy przed czy po?

                              Załamujesz mnie. Różnica przed a po to właśnie te 63 dni powstania i ~20 tysięcy zabitych niemieckich żołnierzy.

                              Z Breslau wyrzucono przed jakies 1,2
                              > miliona ludzi, w najwiekszy mróz. Może to nieprawda?

                              Prawda.

                              >
                              > Rozkaz był przed powstaniem, przecież o tym piszę. Taki sam był dla Wawy jak i
                              > dla Paryża. Takie tam symbole.

                              Proszę źródło.

                              >
                              > A koncówka? O ci chodzi, chcesz mnie zaczarowac pięknem narracji? Przecież
                              > wiesz, że cie wielbię, więc nie obniżaj lotów.
                              >

                              Końcówka miała Ci coś uzmysłowić. We Wrocławiu front to było tylko dudnienie artylerii, które można było usłyszeć nocą. W Warszawie to byli poszczególni żołnierze wroga, których widziałeś z okna.
          • 1410_tenrok tak masz racje, jaki jestes mądry 03.08.07, 13:35
            - Kijów
            - Woronez
            - Stalingrad
            - Leningrad
            - Sewastopol
            - Odessa
            rzeczywisie to były odpowiednie pola walki, chłe, chłe.
            Zycie jest bardzie skomplikowane niż gry komputerowe.
            Ty to w mysleniu musisz być absolutnym miszczem.
            • Gość: prymaas Re: tak masz racje, jaki jestes mądry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:29
              Wciaz mieszasz kilka kwestii.Inaczej nalezy traktowac inwazję wermachtu na
              miasta ZSRR prowadzone podczas ofensywy, a w innych kategoriach nalezy rozumieć
              przygotowania do obrony i prawdopodobnej defensywy armii niemieckiej.
              Stalingrad był koscią w gardle wermachtu, ktory utkwił niespodziewanie po serii
              zwyciestw.
              Dlatego zaciekla walka o Stalingrad stala się przejawem raczej wojennego
              szalenstwa hitleryzmu niz racjonalnych kalkulacji wojskowych.
              Twierdze miejskie bronione przez hitlerowcow podczas odwrotu mialy za zadanie
              przede wszystkim oslabić front decydujacego starcia,i ułatwić gromadzenia
              zapasow na linii defensywy.
              Pożnan był takze w ogniu frontu.I co?Cytadela poznanska upadla dośc szybko pod
              zmasowanym atakiem armii czerwonej.Przy tym Poznan nie doznał takiego
              zniszcenia jak Warszawa.Poniewaz Poznaniacy zachowali sie rozwazniej.
              Od starożytnosci wiadomo, iz najwazniejsze bitwy rozgrywaly sie na polach
              bitewnych, a nie w miastach wypelnionych ludnoscią cywilną.Tenrok, cos ci sie
              naprawde pomieszalo w glowie.
              Mamy prawo oceniac powstanie, nie kategoriach metafizycznej etyki i
              bohaterstwa ,jak oficjalni propagadyści probowali nam przez lata narzucić ,
              lecz w ramach chlodnych kalkulacji.Przytaczamy faktyczny bilans zyskow i strat
              materialnych.
              Bohaterstwo powstancow budzi najwyzsze uznanie.Lecz to tragiczne wydarzenie nie
              napawa dumą.
              Właczenie ludnosci cywilnej do wojny z regularną armią oznaczało karygodne
              szaleństwo.Generalowie nie mieli prawa tak postepować.
              Dobry pasterz chroni stado przed wilkami, a nie wydaje na rzeź.
              Tak prawde mowiac tenrok, nie umiecie mentalnie porzucić narodowych mitow
              , aby zrozumiec lepiej wspolczesnosc.Jestescie nieuleczalnie zapatrzeni w
              złudne podziały z przeszlosci.
              • 1410_tenrok A w ogniu jakiego to frontu był Poznan???? 03.08.07, 16:02
                Słyszałes może o rozporządzeniu hitlera w sprawie obrony Rzeszy z jesieni 1944?
                Pewnie nie, co? Na historii II WS znasz sie słabo, coz oczekiwac po
                wikipedystach. Znana jest historia o komendancie Szczecina. Był to człowiek,
                który był pod Stalingradem. Postnowił sie nie bronic. Uznał to za bezsens i
                poddał miasto (nawet film o nim nakrńcono). Innnego zdania byli inni komendanci
                miast. Kolego, z twojego punktu widzenia ich obrona to też szalenstwo, np.
                trójca Krause-Ahlfen-Niehoff. Ja piszę, że czasami takie decyzje sie podejmuje,
                a wy do mnie, że mi sie w głowie pomieszało. Zaden z was nie jest w stanie
                czytac ze zrozumieniem? Was jednak boli to, że jesteście kapciowo-klawiaturowi.
                Cóż, tak prawda. Masz prawo pisać jak wolf34 i inni. Masz prawo odsądzać
                dowódzców od czci i wiary. Oni poświęcali zabytki, własność publiczną i
                prywatną, życie żołnierzy oraz cywilów. Ale siądź na spokojnie i zastanów się,
                co byś zrobił wówczas na ich miejscu. To jest zasadnicze pytanie. Z
                perspektywy 63 lat można się wymądrzać.
                • Gość: prymaas Re: A w ogniu jakiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 16:34
                  Jak widac sam niczego nie rozumiesz, a tylko wyszukujesz jakieś sprzeczne
                  skrawki pogladow na poparcie z góry upatrzonej tezy.
                  Najwazniejszy błąd.
                  Przede wszystkim dowodcow hitlerowskich, a szcegolnie kierownictwo NSDAP nie
                  nalezy traktowac jako powaznych strategow wojskowych, a jedynie jako bande
                  oblakanych kryminalistow majacych urojenia co do prowadzenia imperialnej wojny.
                  Jakbys nie wiedział tenrok, to przypomnę.
                  Zdobycie cytadeli poznanskiej oraz przelamanie wału pomorskiego otwierało
                  prosta droge na Berlin.To były newralgiczne bastiony obrony, a nie jakis
                  Breslau.
                  Poznań, dawne miasto pruskie miało silne umocnienia na wschodniej rubiezy.Można
                  bylo tam stosunkowo długo sie utrzymać przy zacieklym oporze.
                  Z Poznania do Berlina jest blizej niż do Warszawy.
        • truten.zenobi Re: drogi Trutniu, ponieważ mój koleś prymaas wci 03.08.07, 14:45
          jeśli chodzi o jn to poza paroma zwrotami grzecznościowymi niewiele pamiętam...

          a jeśli chodzi o meritum dyskusji to w dalszym ciągu podtrzymuję swoją tezę że
          Niemcy raczej nie chcieli tworzyć czegoś na kształt "twierdzy Warszawa" (w
          znaczeniu festung Breslau) aczkolwiek pewnie też nie zamierzali całkowicie
          zrezygnować z obrony

          Twoja wiedza na pewno jest szeroka ale zauważ iż Niemcy w Breslau
          wykorzystywali doświadczenia z Warszawy (przynajmniej z tego co twierdzisz) a
          nie na odwrót
          mieli tez pewne doświadczenia z obrony w "obcym mieście" (np. Stalingrad ;) )
          no i prosta logika tez na to wskazuje że taki pomysł nie jest najlepszym
          rozwiązaniem...

          może nie było tak, że spodziewali się tego co opisał Czarownik ale wystarczy że
          nie można się swobodnie poruszać po mieście i już jest poważny problem z
          zaopatrzeniem przysłaniem informacji itp.


          piszesz że powstanie (i jego siła) było dla Niemców zaskoczeniem oczywiście dla
          wielu tak, zwłaszcza dla tych którzy czerpali swoja wiedzę z oficjalnych
          źródeł, ale naprawdę nie sadzę żeby wyższe władze miasta i sztab nic nie
          wiedział o nastrojach i istnieniu jednostek zbrojnych....

          następna sprawa powstanie wybucha gdy front jest jeszcze parę km od W-wy,
          niemcy szykują sie do obrony, mają jeszcze "parę jednostek" po drugiej stronie
          wisły i tak po prostu nie mogą sobie w tym momencie "odpuścić"

          oczywistym jest że gdybanie co bybyło gdyby nie było pw jest wróżeniem z
          fusów... pewnie politycznie by sie nie wiele zmieniło (a moze jednak) ale
          napewno wojne by przeżyło troche więcej ludzi wykształconych, klasy średniej,
          fachowców, no i oczywiscie największe miasto polski nie leżało by w gruzach
          (czyli przez następne 50 latnie trzeba by było go dbudowywać, by istiały
          materialne podstawy rozwoju gospodarczego sklepy magazyny zakłady)

          może powstanie które zakończyło by sie sukcesem (przprowadzone dobrze
          organizacyjnie we własciwym czasie) było by powodem do dumy...
    • Gość: Tumanyło Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:57
      O sens powstania trzeba by było spytać cywilów z Woli i Ochoty, których
      wyrżnięto w pień. Ciekawa jest też opinia na ten temat Churchilla.
      • a.os Re: Nonsens powstania warszawskiego 03.08.07, 15:52
        a co wielki_czarowniku powiesz w kwstii miesiecznego obrony tzw. festung kiev?
        a miesiąc walk o smoleńsk?
        w kwestii lwowa i wilna warto dodac, ze zdobycie tych miast mialo miejsce przy
        udziale polskicj jednostek powstanczych, ale to akurat jest argument za tym, ze
        gen. bor mogł sadzic, ze istnieje szansa na wspolprace ak-acz w warszawie
        rowniez. z ta roznica, ze w wawie ilosc sil powstanczych i ich sila byla
        nieporownywalnei wieksza.
        • a.os festung warschau 03.08.07, 15:53
          www.warszawa.fortyfikacje.pl/warschau/mapa.htm
        • a.os plany 03.08.07, 15:55
          jesli zas wchodzimy w szczegoly to pamietajcie o tym, ze w kampinosie byly
          zgrupowane spore sily powstancze [bez ciezkiego sprzetu i p-pancu] a dodatkowo
          prowadzono rozmowy z wegrami w kwestii wspolpracy.
        • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 16:15
          Siły powstancze nie przesadzily o zwyciestwie, ale dopomogły przelamać obronę.
          Predzej czy później kazda twierdza upadnie.W historii było niewiele bastionow
          niezdobytych.
          Wiedzac o tym hitlerowcy z wieksza brutalnocią potraktowali powstancow Warszawy.
          W drugiej wojnie o wygranej decydowała sila wojsk pancernych i lotnictwa.
          Gdyby hitlerowcy nie dazyli do rozwięcia otwartego frontu zostaliby okrążeni i
          pobici w miastach.To chyba oczywiste.
        • wielki_czarownik Re: Nonsens powstania warszawskiego 03.08.07, 16:21
          a.os napisał:

          > a co wielki_czarowniku powiesz w kwstii miesiecznego obrony tzw. festung kiev?

          Mylisz fakty. Miesiąc trwała cała operacja Kijowska. Same walki o Kijów (miasto) trwały krótko. 3 XI 1943 Rosjanie rozpoczęli atak w rejonie Lutieża, 5 XI przełamano obronę niemiecką pod Światoszynem a 6 IX Kijów był wolny.

          > a miesiąc walk o smoleńsk?

          Znów mylisz fakty. W tym wypadku także chodzi o czas całej operacji a nie walk o miasto. Same walki uliczne w Smoleńsku trwały jedną noc! 25 września 1944.

          > w kwestii lwowa i wilna warto dodac, ze zdobycie tych miast mialo miejsce przy
          > udziale polskicj jednostek powstanczych, ale to akurat jest argument za tym, ze
          >
          > gen. bor mogł sadzic, ze istnieje szansa na wspolprace ak-acz w warszawie
          > rowniez. z ta roznica, ze w wawie ilosc sil powstanczych i ich sila byla
          > nieporownywalnei wieksza.

          A tego nie neguję. Cały wic w tym, że powstanie powinno się zacząć w momencie albo tuż PO rozpoczęciu forsowania Wisły. A nie PRZED!!
    • Gość: prymaas do tenroka 1410 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 20:40
      Wciaz ten sam styl połajania wobec braku sensownych argumentow.
      Poddajac w watpliwośc oczywiste rozstrzygniecie w jasnej sprawie ukazujesz
      poglady utopijne, podobnie jak twoi mentorzy,spece od narodowej
      martyrologii.Tutaj nie ma zadnych dylematow moralnych.
      Powinnoscią obywateli jest życ i pracowac dla kraju, a nie bohatersko umierać
      w utopijnej walce.
      Kapciowym z Londynu łatwo przychodzily do glowy oniryczne wizje polityki.
      Z powodu takiego wlasnie myslenia Polska jest ciagle zacofanym krajem, ktory
      odrabia bledy z historii.
      Zamiast rzeczywistej sily istnieje wciaz tylko demonstracja złudzenia siły.
      Nieskończona martyrologia, ktora budzi gdzie indziej zażenowanie.
      • Gość: Robek Re: do tenroka 1410 IP: *.chello.pl 03.08.07, 22:35
        To wszystko przez polską literaturę w szkołach.Niemal sami
        romantycy,cierpiętnicy-sieroty zarzygane.Już w podstawówce miałem odruchy wymiotne.
        • Gość: prymaas Re: do tenroka 1410 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 17:12
          Tenrok mowi,ze zna dobrze historie WS, bo duzo czyta bajkopisarzy.
          Ale jak widać, niewiele z tego rozumie.
          Co warte sa po wielu latach domysły kapciowych historyków,wygrzebujacych z
          lamusa jakieś swistki papierow?

    • Gość: prymaas Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 15:54
      Jasna chwila krótkiej wolnosci.
      Smutny koniec welkiego zrywu.
      • truten.zenobi Re: Nonsens powstania warszawskiego 06.08.07, 18:37
        mnie się wydaje tak:

        państwo podziemne powinno się przygotować na rózne scenariusze,
        powinno przygotować się do powstania, zabezpieczenia miasta ochrony
        ludności, itp. itd....

        i nie powinniśmy tego kwestionować, problem lezy gdzie indziej, tj
        powstanie wybuchło w nie odpowiednim momencie, było źle przygotowane
        i wykonane.... i trwało bez szans na zwycięstwo...
    • Gość: bilberry71 Nonsens powstania warszawskiego, wymordowali intel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 10:16
      Niestety napaleni pułkownicy bez przygotowania z gorącymi głowami
      wymordowali rękami Niemców inteligencję, która tak by się przydała w
      1956. Np. budynki państwowe (90% strat) atakowano "przez przypadek".
      Polecam relacje naocznego świadka a obecnie historyka:
      Jan Sidorowicz: "Powstanie Warszawskie: Bez niedomówień"
      portalwiedzy.onet.pl/,7455,1350647,czasopisma.html
    • Gość: ??? Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: 84.40.217.* 23.08.07, 07:22
      Nonsensem z taktycznego punktu widzenia było spotkanie twoich
      rodziców i zrobienie ciebie.
      • Gość: strateg Re: Nonsens powstania warszawskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 16:59
        A co w takim razie powiesz o generale Władysławie Andersie, który stwierdził, że
        zgoda na powstanie warszawskie była z punktu wojskowego zbrodnią nie tylko na
        powstańcach ale i na mieszkańcach miasta. Ci co wywołali to powstanie powinni
        pójść pod sąd.
        W pełni się z tym zgadzam.
        "... a najdzielniej walczą króle, a najgęściej giną chłopy..". M.Konopnicka.
        • Gość: bjg co za bezsensowana dyskusja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.07, 21:13
          powstanie mialo jeden cel zasadniczy - usanowic prawowita wladze,
          ktora powita nowych okupantow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka