Dodaj do ulubionych

Mamy w pracy mogą więcej

26.09.07, 11:29
Wychowawczynią mojego dziecka jest młoda matka, jej syn chodzi do
przedszkola.
Wczoraj na wywiadówce powiedziała nam, że nie może jechać na 3
dniową wycieczkę z naszymi dziećmi, bo jej mąż zaczyna pracę o 6 i
nie ma jak zaprowadzić dziecka do przedszkola.
Pozostałe klasy jadą na wycieczki, nasze dzieci też chcą, poza tym
nigdzie klasa nie integruje się tak dobrze jak na wycieczkach.
Po zebraniu padła propozycja, aby iść z tym problemem do dyrektorki
szkoły, niech ona się martwi.
Trochę głupio, ale nie widzę innego rozwiązania.
Obserwuj wątek
    • Gość: mozambique n/z Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 11:40
      i bardzo słusznie , nauczycielka to nie służąca twoich dzieci 24/7
      tylko pracownik szkoły. Wycieczka to twz praca dodatkowa, po
      godzinach , całodobowa, jesli z jakichs powodów pracownik nie moze
      jej wykonywac (np. kobieta w ciązy, matka małaego dziecka, osoba
      chora na coś) to pracodwaca nie moze jej zmusić, powienien znależź
      zastępstwo.
      • zebra51 Re: Mamy w pracy mogą więcej 26.09.07, 11:45
        Jeśli dziecko jest w wieku przedszkolnym, może odmówić wyjazdu.
        Poszukajcie zastępstwa.
        • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 12:19
          co to znaczy poszukajcie.
          Wydaje mi sie, ze to dyrekcja powina znaleźć zastępstwo. I to sama z
          siebie, nie po interwencji rodziców.
          • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 12:49
            A to niby czemu? Szkoła nie ma przecież obowiązku organizowania wycieczek. Jak
            Wam zależy, to się weźcie do roboty. Samo się ma zrobić?
            • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:01
              no otóz to. cofnijmy się do prl-u. Niech wszyscy "pedagodzy"
              wykrzykną chórem: "GOTOWI SĄ POMYŚLEĆ, ŻE JESTEŚMY TO DLA NICH A NIE
              ONI DLA NAS"

              a otoż nie - to szkoła jest dla ucznia - nie odwrotnie


              ps. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego najgorsze miernoty na
              wszystkich studiach kończą jako nauczyciele
              • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 13:06
                Właśnie o to chodzi, że PRL się skończył i takie roszczeniowe postawy jak Twoja
                można już tylko obśmiać. Szkoła jest dla ucznia, ale nie na każde gwizdnięcie
                ucznia, a już zwłaszcza niezaradnej mamusi i leniwego tatusia. Szkoła jest do
                uczenia, a jak się chce dziecko wysłać na wycieczkę, to sobie to trzeba załatwić.
                • darek.mitel Re: Mamy w pracy mogą więcej 26.09.07, 13:14
                  uważam, iż powinnaś głosować na Partie Kobiet.
                  W tej partii już na samym początku działalności jej liderki przed
                  fotografem zdjeły majtki, co uważam za dobry prognostyk przed
                  dalszymi ruchami. Tak, tak... ruchami... na rzecz wyzwolnia kobiet.
                  • Gość: OIO Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 13:24
                    Idź sobie gdzieś strzep, to ci ulży. Jarek i Lech zawsze tak robili i patrz do
                    czego doszli.
                • Gość: ewka Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:17
                  No no :) jak mowa o tym, że nauczyciele maja tygodniowy etat 18
                  godzinny, a nie jak większość 40 godzinny, to jest odzew: doliczcie
                  do etatu wycieczki, sprawdziany, wywiadówki i takie tam jeszcze
                  inne. A jak trzeba jechac na wycieczkę to ... ach ... nie dokończe.
                  Też mama i tez pracujaca.
                  • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 13:21
                    Wystarczy jak dopiszesz sprawdziany, wywiadówki i przygotowywanie się do
                    prowadzonych zajęć. Ale, oczywiście, prawdziwa praca to tylko w kopalni, prawda?
                    • Gość: ewka Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:39
                      Nie mów mi, ze w innych zawodach nie trzeba sie doszkalcac i
                      przygotowywac do pracy. Widocznie nie znasz innego zawodu niż
                      nauczyciel. Nie wmówisz mi ;) że 22 godziny w tygodniu sprawdzasz
                      klasówki i w każdym tygodniu są wywiadówki :). Ja znam to z życia,
                      moja mama i tato sa nauczycielami, tez sprawdzaja, wywiadówkuja i
                      maja czas na opiekę nad moim maleństwem, kiedy ja TYLKO wyrabiam
                      swój 40 godzinny etat.
                      Inna rzecz to predyspozycje do tego nielatwego zawodu. Ja ich nie
                      mam, inaczej kontynuowałabym rodzinną tradycje. Powiem jeszcze
                      jedno:) moi rodzice nie sa nauczycielami za karę :) moze dlatego nie
                      słysze narzekań, wrecz odwrotnie słysze: niesłuchałaś nas, to nie
                      narzekaj, ze musisz tyle parcowac.
                      • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 13:45
                        To że Twoi rodzice słabo się przykładają do roboty to nie jest dowód, że na tym
                        polega praca nauczyciela.

                        (I, oczywiście, stosujesz klasyczną tępą metodę "jak broni nauczycieli, to na
                        pewno nauczyciel, przecież WSZYSCY inni WIEDZĄ jak jest NAPRAWDĘ")
                        • Gość: ewka Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:52
                          Kończę dyskusje. Ja nikogo nie obrazam. A ty? To o czymś świadczy.
                          Pisze przez małe "t" specjalnie :)
                          • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 14:36
                            Jaaaaasne pani hipokrytko. Wypominanie że 18 godzin pensum a cała reszta to
                            zmyślenia to szczyt kurtuazji i w ogóle nieobraźliwy.
              • Gość: g. Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:27
                no to po mnie pojechales. dzieki.
                nie mozna skonczyc studiow po to by zostac nauczycielem tak jak ja. ja jestem
                odpadkiem, przeciez. nic innego mi nie wyszlo wiec niech nie marudze, tylko
                robie wszystko co mi wymysla rodzice, uczniowie, dyrekcja. a potem poslucham
                jeszcze, ze generalnie to ja mam i tak za duzo wolnego. i ze za duzo w sumie
                zarabiam. i ze jak mi sie nie podoba to won.
                niedlugo nie bedzie mial kot uczyc waszych dzieci.

                gdyby inna matka pracujaca miala wyjechac na firmowa impreze integracyjna ale by
                nie mogla bo nie mialby kto zaporwadzic jej dziecka do przedszkola i jakis
                pracodawca ukaralby ja za niepojawienie sie na owej imprezie to pewnie
                wypowiadalibyscie sie zle o pracodawcy a nie o matce.

                no ale w koncu chodzi tu wasze dzieci. waszym dzieciom trzeba wszystko. innym
                dzieciom... to juz nie wasza sprawa.

                zamiast polubownie to zalatwic np. poprosic dyrekcje o wyznaczenie zastepstwa i
                zorganizowanie jednego rodzica do pomocy na wycieczce... wolicie popluc sobie na
                forum.
                smutne.
                • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:45
                  ależ właśnie o tym mówię! DYREKCJA w takiej sytuacji, wiedząc, ze
                  zatrudnia młodą matkę, powinna poszukać zastępstwa. Sama, nie po
                  interwencji rodziców. A już na pewno nie rodzice powinni szukać
                  chetnego nauczyciela.

                  co do powołania - owszem, isnieje. W czasie mojej 17-letniej
                  edukacji miałam JEDNEGO nauczyciela, który przykładał się do roboty
                  i rzeczywiście widać było, ze ja lubi.
                  • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 13:49
                    Ale na jakiej, kurde, podstawie "dyrekcja powinna"? Bo rodzice niezaradni?
                    • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 13:52
                      bo to wycieczka SZKOLNA.

                      A jeszcze a propos przygotowania do zajęć mam pytanko: jakie trzeba
                      mieć dziury w mózgu, żeby ucząc przez lata jednego przedmiotu na
                      poziomie jednej szkoły, regularnie przygotowywać się do zajeć?
                      • Gość: montezuma Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.07, 14:34
                        No i co z tego że szkolna? Szkoła nie jest biurem podróży. Chcecie mieć szkolną
                        wycieczkę to ją sobie zorganizujcie, popytajcie kto może pojechać, nawet
                        poproście oczywiście o pomoc dyrekcję, ale nie oczekujcie jak jacyś górnicy że
                        ktoś za Was wszystko sam załatwi. to nie te czasy, kiedy KOwiec podstawiał
                        autokar a towarzystwo beztgrosko jechało na grzyby.

                        Co do przygotowywania: pomijam już to, że programy się zmieniają, ale rozumiem,
                        że optujesz za modelem nauczyciela-klepacza odczytującego rozdział z podręcznika
                        i do domu? Bo tylko w takim przypadku nie trzeba się przygotowywać.
                        Swoją drogą to, że przygotowanie się do pracy jest dla Ciebie takie dziwne to
                        nie jest zapewne coś, co by ucieszyło Twojego pracodawcę (lub klientów).
                        • Gość: ewa Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 14:56
                          Jednak coś dodam.
                          Przez zadania placówek oswiatowych nalezy rozumieć - "zadania
                          w zakresie kształcenia, wychowania i opieki w tym profilaktyki
                          społecznej" to cytat z ustawy o systemie oświaty.
                          • Gość: mozambique n/z Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 15:03
                            ..o wycieczkach integracyjnych tu ani słowa ...
                            • Gość: ewka Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 15:05
                            • Gość: ewka Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 15:07
                              Ale o WYCHOWANIU jest.

                              Przykro mi, ze tak proste powiazania zmuszona jestem wyjasniac :)
                              • Gość: mozambique n/z Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 15:12
                                wychowanie równa sei 3-dniowa wycieczka ???

                                do nóg padam i prosże jaśnei panią o wytłumaczenie w/w powiązania
                                • Gość: nauczyciel Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 17:37
                                  Kazdy nauczyciel=pedagog=wychowawca wie, że obserwacja ucznia w
                                  roznych okolicznościach pomaga w procesie wychowawczym. Oczywiscie
                                  jesli nauczyciel ma zamiar rowniez wychowywac. Idealnym miejscem
                                  obserwacji jest wycieczka klasowa. To miala na mysli "ewka", tak
                                  sadze. Tez dziwi mnie Twoje pytanie.
                                  • Gość: ... Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:59
                                    kiedy ostatnoi byałs na wycieczce klasowej , parktycznie , jako
                                    wychowawca a nie teoretyk -pedagog wypisujacy głupoty na podtawie
                                    teg co przecytał w biuletynie ?

                                    tylko szczerze prosze
                        • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 11:12
                          chcecie komputerów z dostępem do internetu w szkole? to sobie
                          kupcie. Szacunku? to na niego zapracujcie.

                          Podwyżek? to moze dodatkowe korepetycje albo wypowiedzenie i na
                          zmywak do Irlandii? Wreszcie zobaczycie co to jest praca.
                          "a nie oczekujcie jak jacyś górnicy, że ktoś za Was wszystko sam
                          załatwi"
                          • Gość: frycek Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.07, 12:37
                            Co się tak obudziłaś? Znowu pani od matematyki postawiła pałę i musisz odreagować?
                            • Gość: joldre Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 16:25
                              a Ty nie powinieneś sprawdzać klasówek i przygotowywać się do zajęć?
                              • Gość: frycek Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 21:03
                                Nie, bo ja nie jestem nauczycielem. Chociaż jak zwykle 90% ćwoków
                                forumowych w to nie uwierzy, no bo jakże to tak: nie narzeka na
                                nauczycieli i nie jest nauczycielem? Nieprawdopodobne.
    • Gość: corgan tatusiowie w pracy też mogą więcej IP: *.chello.pl 11.10.07, 11:29
      o ile tylko mają szanse tymi tatusiami zostać.
      www.tata.pl/index.htm
      • Gość: fra_mauro Re: IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 11.10.07, 14:08
        Nie rozumiem tego zmasowanego ataku na autorke watku. Nikt nie
        wspomnial tu o dzieciakach, ktore maja prawo byc rozczarowane
        brakiem perspektywy wyjazdu. I tlumaczenie wychowawczyni tez wydaje
        mi sie malo przyjazne, na zasadzie: " mam dziecko, wiec czego ode
        mnie chcecie ?" . To chyba nie jest wlasciwa osoba na wlasciwym
        miejscu. Nikt nie pomyslal tu, co owa Pani moglaby zrobic ,zeby
        uratowac sytuacje, tylko posypaly sie obelgi na "leniwych rodzicow".
        A i sama pani nauczycielka jakas malo kontruktywna. Gdyby zalezalo
        jej na dzieciakach z klasy to po primo: sama postaralaby sie o
        zastepstwo lub jeszcze latwiej- poprosila meza, aby wzial 3 dniowy
        urlop i odprowadzil dziecko do przedszkola, w ostatecznosci uzgodnil
        sobie pozniejsze pojawienie sie w pracy ( pewnie AŻ o 1, 1,5 h) W
        koncu wycieczki dluzsze niz 1 dzien nie odbywaja sie co miesiac,
        najwyzej 2 razy w roku szkolnym, wiec korona z glowy nikomu by nie
        spadla. Ale nie, trzeba mnozyc trudnosci gdzie sie da i sprytnie
        usprawiedliwiac swoje lenistwo.
        Wniosek moj taki, ze pani ma gdzies swoich podopiecznych.
        • Gość: ... Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:52
          zara zara

          cos tu nei tak
          zaczyan sie dwyagacja co pani moze : wziac urlop, niech maz wexmie
          urlop , niech sasiadka weźmie urlop i zaopiekuej sie jej dzieckiem.
          Czy kobieta ma miec ograiczoen prawa obywatelskei dlatego ze parcuej
          w szkole ? odbiło wam? A gdyby nie miała jeszce dziecka tylko byłą
          w zaawansowanej ciąży to co ? tez miaąłby jechac na 3-dniowa
          wyceiczke w góry żeby wychowywac cudze dzieci w zastepstwie ich
          matek??/
          czy do was nie trafia podatwowa iformacja : kobieta w ciazy i matka
          małego dziecka ma szcegoele przywlieje , i z nich korzysta. jej
          swiete prawo. I to szkoła ( dyrekcja) ma obwoiazek znaleźć
          ewentualen zastepstow a nie panie wychwowawczyni. Szlus.


          jakos dziwnie łatow rodzicom zrzucić na szkole odpwoedizlanosc za
          wychowani edzieci , za łatwo . Idea z glebikeigo PRLu "szkołu uczy
          bawi wychowuje" bardzo sie podoba dzisiejszym , wyzwolonym ,
          kapitalistycznym rodzicom . Niech szkołą wychowa, co ja se bede
          głowe zawracać, jak synus na bandyte wyrosnie to zawsze mge na
          szkoel zwalic, ze nie dopilnwoała. Wszytkim tak myslacym proponuje
          przejsc sie kiedys do szkoły , usiąść z boku nalaweczce i
          poprzygladac sie lekcjom i przewom. I ruszyc mózgiem i zastanwoic
          sie w jaki sposób nauczyciel ma wychowac dziecko widząc je raz
          wtygodniu przerz 45 minut, w towrzystwie 30-tki innych dzieci.
          Stuknijcei sie w łeb .
          .
          Szkoła ma uczyć i zapewnic opieke, czasami bawić. Wychwoaniemk niech
          sie zajmą szczesliwi rodzice , to jest ich parwny obowiązek.

          • Gość: joldre Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 16:28
            po pierwsze: czytanie tego, co piszesz, jest męczarnią. Rozumiem -
            przepychany(a) z klasy do klasy. Proponuję jednak trochę więcej
            szacunku dla osób, z którymi wchodzisz w polemikę.
            po drugie: nie rozmawiamy o wychowaniu dzieci, Rozmawiamy o:
            a) o tym czy rzeczywiscie młody rodzic jest pełnowartosciowym
            pracowikiem - jak widać nie jest
            b) o wycieczkach szkolnych

            Wychowanie de facto jest nie na temat, więc rozumiem, ze chcesz
            sobie pokrzyczeć a na żywo się boisz. Błagam tylko- wyraźniej!
        • Gość: ... Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:55
          " To chyba nie jest wlasciwa osoba na wlasciwym
          > miejscu"

          cieeeekawe , czyli nauczyceilkom zachodzeni w cize wzbronione !!! bo
          na wycieczke nie moze jechać ?
          ktos tu zwariował

          fra mauro , zycze ci keidys aby ktos ci wyrzucił lenistow i
          niedawani sie do zawodu jesli zechcesz PO PRACY pobyc ze swoim
          dzieckeim anie wyjedzac na 3dni z cudzymi. NAjlpeij zeby cie z tego
          powodu wywalili z pracy . Zycze ci tego z całego serca
        • Gość: ... Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:57
          " Wniosek moj taki, ze pani ma gdzies swoich podopiecznych."

          i abrdzo słusznie robi !!!! Pani ma dbac o zdrowie własne i sowjego
          dziecka. Wycieczkei nie są obwoiązkowe,

          nie rób z domu pracy a z pracy domu to zdrowa wyrosniesz
          • Gość: fra_mauro Re: IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 11.10.07, 16:08
            Biedny gosciu, najpierw naucz sie czytac ZE ZROZUMIENIEM, a potem
            pisac, bo chyba z klawiaturka nie jestes za pan brat, co ?
            Nie zamierzam polemizowac z Twoimi roszczeniowymi pogladami z
            ciemnego PRL-u , a juz tym bardziej daruj sobie ta tania agresje
            slowna. W necie , na forum latwo byc pieniaczem-pyskaczem, ktory na
            dodatek potrafi bezinteresownie "z calego serca" zyczyc zle komus,
            kogo w ogole nie zna, co ? Gorzej ze stosowaniem tzw. kultury
            wypowiedzi w przypadku roznicy zdania.
            • Gość: frycek Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.07, 16:12
              Roszczeniowe poglądy "niech mi szkoła załatwi wycieczkę dla dziecka a ja się
              będę przyglądać" to akurat nie on(a) prezentuje.
              • Gość: fra_mauro Re: IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 11.10.07, 17:15
                Nie wiem kto tu ma roszczeniowe poglady. Ale z tonu powyzszych
                wypowiedzi wynika, ze ich autorzy nie maja nic wspolnego ze szkola ,
                ani tym bardziej z dziecmi- cudzymi czy wlasnymi. Zatem byloby
                dobrze, aby nie zabierali glosu w sprawach, o ktorych nie maja
                bladego pojecia. Gdyby mieli, to wiedzieliby ze na czele wycieczki,
                firmowanej jako "szkolna", musi stac nauczyciel-opiekun- pracownik
                danej placowki. Moze on sobie dobrac wspolopiekunow np, z grona
                rodzicow. Obowiazuja go scisle procedury organizacyjne i budzetowe.
                Zalozycielka watku miala nadzieje,ze klasa jej dziecka rowniez
                bedzie miec wycieczke , podobnie jak inne klasy. Czy to zarazem
                oznacza,ze wychowawcami tych klas na pewno sa osoby bezdzietne ?
                Jasne, nauczycielka moze zaslonic sie przywilejem dziecka do lat 4
                ale w dluzszym rozrachunku nie wyjdzie to na jej korzysc. Zal beda
                miec dzieciaki, rodzice, a moze i dyrektor szkoly w ostatecznosci
                nie popatrzy na taka pracownice zbyt przychylnie. Jak swiat swiatem,
                w kazdym miejscu pracy ludzie wykorzystujacy bezwzglednie swoje
                przywileje z KP nie sa pozytywnie odbierani. Promowana za to jest
                elastycznosc i zrozumienie dla sytuacji innych.
                • Gość: frycek Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 21:05
                  Właśnie widzę jakie zrozumienie sytuacji innych tu panuje. Jaśnie
                  państwo życzą sobie wycieczki, ucycielka ma się dostosować. Kazać
                  mężowi wziąć urlop, dziecko zamknąć w szafie, albo może najlepiej
                  oddać w dobre ręce, bo przez tego parszywego bachora jaśnie państwo
                  nie mogą pasywnie czekać aż się wszystko za nich załatwi, tylko, o
                  horror, muszą ruszyć cztery litery i zrobić coś samemu.
                  • Gość: fra_mauro Re: no comments biedny frycku IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 11.10.07, 21:28
                    nie wypowiadaj sie na tematy, ktore cie nie obchodza lub nie dotycza
                    i rozwijaj czytanie ze zrozumieniem, bo i to sprawia ci, jak widze
                    wielka trudnosc, nie mowiac o logicznym wnioskowaniu. Byc moze
                    twoja wychowawczyni takze nie zabierala was na wycieczki z podobnego
                    powodu i teraz czujesz cos na ksztalt zawisci.
                    • Gość: frycek Re: no comments biedny frycku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.07, 10:09
                      Zabrakło argumentów, co?
                      • Gość: joldre Re: no comments biedny frycku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 10:55
                        ja, forumowy ćwok, nie zauważyłam ani jednego merytorycznego
                        argumentu w Twoich dotychczasowych wypowiedziach, nie wiem zatem jak
                        mogłabym wdać sie z Tobą w polemikę.
                        Skoro zatem innym zarzucasz brak argumentów, czy mógłbyś swoje
                        wypunktować?
                        Bo wyrażasz się niejasno jak większość niedouczonych nauczycieli
                    • Gość: ... Re: no comments biedny frycku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 13:27
                      fra mauro - az dziw bierze skad wiesz , kot na tym forum ma dziecie,
                      nie ma dzieci , ma konatakt ze swoimi dzieci lub cudzymi
                      wygladasz mi na całkowitego teoretyka , kóry sparwe posiadania i
                      wychowywyania dzieci zna tylko z progarmów teleiwzyjnych typu
                      Superniania albo meisicznika Twoje dziecko. Albo , co gorsze , z
                      pracy naukowej.

                      tak sie skałda ze jestem była nauczycielka-wychowawcą a obecnie
                      matką i to co napisałam wyzej znam z autopsji

                      wiec moze wez sobei elegancko zbierz do kupy swoje niedouczenie ,
                      nieznajomosc prawa i wysilone wywody psychologiczne, założ sobie
                      sowje włąsne forum,wpuszcvaj tam kogo chcesz i słuchaj hulajacego
                      wiatru. Tu ma parwo wypowiedziec sie każdy . NIe ty jestes od
                      zapraszania lub wypraszani stąd kogokolwiek. A jak sobie to prawo
                      zaczniesz uzurpowac to sama zostaneisz wyproszona(y)
                      • Gość: joldre Re: no comments biedny frycku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 13:58
                        o mój Boże. TAK pisze była nauczycielka!!
                        Mam coraz gorsze zdanie o tym środowisku

                        KOBIETO!! NA TABLICY TEZ TAK PISAŁAŚ?? to rzeczywiscie zajmij się
                        lepiej swoim, z pożytkiem dla pozostałych!
                      • Gość: fra_mauro Re: Pani "uczycielko":) IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 12.10.07, 15:29
                        Jak Ty bylas nauczycielka, to ja jestem cesarzem chinskim, trollu
                        jeden. W innym razie, pozostaje dziekowac Bogu,ze nie jestes juz
                        czynna sluzbowo, bo moje dzieci na ciebie nie trafia.
    • Gość: Yyy Re: Mamy w pracy mogą więcej IP: *.pcz.pl 11.10.07, 21:59
      Niestety nasze społeczenstwo jest takie ze nie zawsze potrafi to
      zrozumiec,choc ostatnio zaczeło sie to zmieniac:
      www.3dwhite.pl/?click=892771ad7a5fb3694b1e3f64ee2f348c
    • vharia Re: Mamy w pracy mogą więcej 12.10.07, 11:12
      Kolorowa, jak zawsze masz koncert bołów egzystencjonalnych tych, co
      to pracują 18h i potem sprawdzaja klasówki i tych, co to nie
      sprawdzaja tylko pracuja poprostu 40/tydzień.
      G* ci to pomoże.
      O ile mi wiadomo, to zmusić nauczycielki do wyjazdu sie nie da i
      nikt nie ma prawa. Argumentyje to kobieta dzieckiem, bo jest
      szczera, ale gdyby nie chciała, to chyba tłumaczyć by sie nie
      musiała, jak sądzę. Powiedziałaby NIE i tyle.
      Nasza wychowawczyni w klaszach I-III powiedziała, ze na żadna
      wycieczkę z noclegami nie pojedzie, bo klasa jest duża, słabo
      zdyscyplinowana (zawiera m.in. pocieche a ADHD) i ona sie boi. Ma
      prawo! Jeździliśmy na wycieczki 1-dniowe.
      Polecam natomiast zaangazować się w organizację. Z dyrekcja można
      omówić zastepstwo ale wypada chyba najpierw z sama panią? A
      może "przeszłoby" zabranie dziecka pani razem z klasą? Jeśłi
      znajdzie się dość rodziców gotowych jechać i pomagać w opiece (już
      widzę ten las rąk :PPP) to nie będzie to problem.
      Tak szczerze: ilu jest gotowych pomóc wybrać i "nagrać" wycieczkę,
      zebrać i wpłacać pieniądze, jechać i uzerać się z klasą przez 3
      dni, pomagając we wszystkim, pilnując i odpowiadając za nich a ilu
      oczekuje, ze "ktoś weźmie ich dziecko na fajną 3-dniową imprezę"?
      Hę?
    • ratel Mój punkt widzenia. 12.10.07, 11:32
      Drodzy forumowicze!
      Niewątpliwie jest problem!

      Fakty:
      1. Dzieci chcą jechać na wycieczkę.
      2. Nauczycielka, o której sytuacji niewiele wiemy, zakomunikowała,
      że ona sama na tę wycieczkę wybrać się nie może.

      Moja opinia:
      1. Dzieci mają prawo jechać na wycieczkę, nie ma ani jednego
      rozsądnego powodu dla którego możnaby pozbawić ich tego przywileju.
      2. Nauczycielka mając dziecko w wieku przedszkolnym ma pełne prawo
      odmówić uczestnictwa w tego rodzaju imprezie. Każda matka z ciężkim
      sercem zostawia swoje dziecko na dłużej niż jeden dzień. Można jej
      co najwyżej zarzucić brak chęci w rozwiązaniu tego problem, chociaż
      tego też nie wiemy, bo nie mamy wystarczających informacji. Może
      próbowała.
      3. Nauczycielka jest pracownikiem szkoły, instytucji odpowiedzialnej
      za wychowanie swoich podopiecznych, więc na dyrekcji spoczywa
      obowiązek rozwiązania istniejącego problemu.
      4. Bezsensowne są głosy w dyskusji spekulujące kto ma lepiej a kto
      gorzej, bo każdy zawód, każda sytuacja ma swoje dobre i złe strony i
      ich porównywanie i rzucanie argumentami niczego nie wnosi do
      dyskusji, należy się raczej skupić na problemie.

      Możliwości rozwiązań.
      Czy nie można zorganizować wycieczki wspólnie z inną klasą i
      dokoptować jakiegoś chętnego do tej wycieczki nauczyciela i paru
      rodziców? A nauczycielka, która nie jedzie może pomóc w organizacji
      tej wycieczki. Zdopingować dyrekcję do działania.
      Napiszcie co w tym rozwiązaniu jest problemem.
      • Gość: fra_mauro Re: Mój punkt widzenia. IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 12.10.07, 15:37
        Droga ratel, nic w Twoich propozycjach NIE jest problemem. To jest
        po prostu naturalne i konstruktywne podejscie do sprawy, ktore
        powinna prezentowac sama pani wychowawczyni, a ktore ja w pelni
        podzielam. Rozwiazania, ktore wymienilas sa standardowe i
        praktykowane w szkolach (chociazby u mego dziecka). Nauczyciele i
        rodzice po prostu wspieraja sie organizacyjnie. Ale widac wiele
        osob nie jest w stanie lub po prostu nie chce pojac, ze jest to
        mozliwe.
        • Gość: frycek Re: Mój punkt widzenia. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.07, 16:11
          A braciszek dalej jedzie stylem "weźmy się i zróbcie". Wszystko jest
          konstruktywne i ładne, tylko ze ma to zrobić nauczycielka, a rodzice sobie popatrzą.
          • fra_mauro Re: Mój punkt widzenia. 12.10.07, 16:23
            Gość portalu: frycek napisał(a):

            > A braciszek dalej jedzie stylem "weźmy się i zróbcie". Wszystko
            jest
            > konstruktywne i ładne, tylko ze ma to zrobić nauczycielka, a
            rodzice sobie popa
            > trzą.
            Jaki braciszek, frycku, gdziez on i jego postawa "wezmy sie i
            zrobcie" ? Sprecyzuj i wskaz, bo czytajacy moga sie pogubic.
            • Gość: frycek Re: Mój punkt widzenia. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.07, 16:32
              Nawet nie wiesz co znaczy Twój podpis? To ja się już nie dziwię że i z
              argumentacją i wnioskowaniem masz problemy.
              • Gość: fra_mauro Re: Mój punkt widzenia. IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 12.10.07, 19:58
                A wiec jestem braciszkiem ? Czyim ? Tego nie ujawniles. Zreszta
                mowisz co wiesz,ale nie wiesz co mowisz, wiec koncze odpowiadac
                tobie i tobie podobnym bo szkoda wysilku. Zycze wszystkiego dobrego.
                Zapewne nie moge zyczyc Ci jednego, aby Twoje dziecko/ dzieci
                zostaly olane przez jakies cialo nauczycielskie w temacie powyzszym,
                bo do posiadania dzieci pewnie masz jeszcze duuuzo czasu,sadzac po
                twych poprzednich wypowiedziach.Ale nic to.Kiedys moze nadejdzie i
                dla ciebie ten moment, wiec nie watpie,iz przez pare lat bedziesz
                mogl wykazac sie w roli organizatora i animatora imprez, ktore z
                definicji powinny miec przymiotnik "szkolne".
                • Gość: frycek Re: Mój punkt widzenia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 22:59
                  Nie wiem jako czyj braciszek się określasz, ale "fra" znaczy "brat",
                  nawet jeżeli nawiązujesz do prawdziwegor fra Mauro, jak ten tuman
                  Orszak do Epimeteosa. Na przyszłość sprawdzaj co znaczy twój
                  pseudonim, to się nie będziesz dziwił jak go ktoś zrozumie.

                  A jako że nie jestem niezdarą, który nie potrafi się zająć własnymi
                  dziećmi, to twoje strachy możesz sobie zwinąć w ciasny rulonik i
                  rozważyć znaczenie słowa "czopek". Ja tymczasem zajmę się
                  zapewnianiem swoim dzieciom interesujących je atrakcji, jak to już
                  robię od ładnych paru lat.
                  • Gość: fra_mauro Re: Mój punkt widzenia. IP: *.187.240.9.ip.airbites.pl 13.10.07, 19:49
                    Nie mam obowiazku sprawdzania semantyki swojego nicka, frycku.

                    Zawsze jestes taki "bojowy" , nazwijmy wprost: chamski w sieci ?
                    Anonimowosc pozwala Ci na to, prawda ? Bo na codzien jestes zapewne
                    przykladnym ojcem dzieciom i prezentujesz tzw pelna kulture.
                    Ale "walic" osobie, ktorej sie w ogole nie zna o czopkach i innych-
                    to jak najbardziej, co ? Czujesz sie przez to madrzejszy i
                    dowcipniejszy ? Twoje ego czuje sie lepiej? Zauwaz,ze ani jednym
                    slowem, nie ublizylam tu nikomu lacznie z toba. A ty robisz to caly
                    czas. Dlaczego ?
                    BTW: jestem kobieta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka