Gość: Elsindel
IP: 212.160.79.*
17.12.01, 22:48
Witam Forum(owiczow).
Jakos tak sie zlozylo, ze (oglednie mowiac) kierowcy
nienawidza rowerzystow, rowerzysci nienawidza pieszych,
a piesi nienawidza kierowcow.
Rowerzysci maja ten problem, ze piesi nienawidza
rowniez rowerzystow. Co tu dużo mowic, maja powody.
Chcialbym jednak poprosic SZANOWNYCH pieszych o
trzymanie sie co najmniej dwoch punktow ponizszego
"manifestu" (lub 7 przykazan pieszego :P).
A wiec - czas na jazde!
1. Nie będziesz chodził po ścieżkach rowerowych!
Piesi na każdej jednej ścieżce rowerowej to chyba
najbardziej rozwścieczające rowerzystę zjawisko (we
Wrocławiu - nagminne). Proszę się nie dziwić, że
"kolarz" lub kolarz mijając pieszego na dróżce
rowerowej może kląć, bić, i tak dalej. Święte prawo,
skoro inni zachowują się jak święte krowy.
2. Nie będziesz zajmował całej szerokości chodnika!
Jednoosobowe lub liczniejsze grupy pieszych wykazują
skłonność do zajmowania całej szerokości chodnika, a
nawet i trawnika obok (oraz, rzecz jasna, ścieżki
rowerowej).
3. Nie będziesz chodził chwiejnym krokiem!
Większość pieszych ma nieprzyjemny (czytaj: śmiertelnie
niebezpieczny) zwyczaj chodzenia nie po linii prostej,
a raczej po sinusoidzie. I nie chodzi bynajmniej o
istoty w stanie wskazującym, a zwykłych szaraczków.
Wielu w dodatku wymachuje torbami na wszystkie strony.
Rowerzysta, który zbliża się do takiej osoby z tyłu,
może zrobić jedno z dwojga - ryzykować i przejechać
obok albo zadzwonić dzonkiem (lub dać inny,
nieprzeraźliw sygnał dźwiękowy). Nie muszę chyba
wyjaśniać, że w tym drugim przypadku większość pieszych
bezbłędnie (zaskoczona) wskakuje pod koła roweru...
4. Będziesz chodził lewą lub prawą stroną chodnika!
Może niektórych to zdziwi, ale tak właśnie powinno być.
Wszystko jedno, czy pieszy idzie prawą, czy lewą stroną
chodnika - ważne, żeby nie szedł jego środkiem ani tym
bardziej po rzeczonej sinusoidzie. Wówczas nie ma
problemów z wyminięciem lub wyprzedzeniem. Taki odruch
- przechodzenia zawsze na lewą lub prawą stronę, gdy
idzie się chodnikiem - bardzo ułatwia życie i pieszym,
i rowerzystom, o czym w następnym punkcie.
5. Na widok rowerzysty opowiesz się po jednej ze stron!
Równie groźna jak "brać chwiejna" jest "brać
niezdecydowana", do której zalicza się również mniej
więcej połowa rowerzystów. W chwili, gdy zbliża się z
naprzeciwka rowerzysta, najlepiej natychmiast zejść jak
najbardziej na lewo lub prawo, a nie czekać z
wykonaniem tego manewru do ostatniej chwili.
6. Nie będziesz traktował wszystkich uczestników ruchu
chodnikowego jednakowo!
To takie ogólne hasło o tolerancji, a ukryty sens jest
następujący - widząc rowerzystę, postaw się w jego
sytuacji, i pomyśl, co ów rowerzysta widzi, i jak są
dla niego ustawione obiekty na trasie slalomu (bo jazda
po mieście to slalom...). Jeśli jeden na stu pieszych
raz na dzień (w sezonie) zejdzie w odpowiednią stronę,
bo uzmysłowi sobie, że w ten sposób ułatwi jazdę
rowerzyście, będę wniebowzięty :)
7. Wsiądziesz na rower i spróbujesz przejechać po
centrum miasta kilkadziesiąt kilometrów, aby zrozumieć,
o czym traktuje ten manifest!
Ktoś, kto nie jest rowerzystą, pewnie nie zrozumie,
dlaczego powyższe wskazówki (czytaj: pobożne życzenia)
są tak ważne dla mnie, a zapewne również wielu innych
rowerzystów (tych rozważnych, bo niebezpieczni nie
potrzebują żadnej pomocy z zewnątrz, są przecież
doskonali w sztuce kierowania pojazdem). Trzeba
spróbować, żeby się przekonać.
Pozdrowienia,
"kolarz" -> kolarz ;-)