Dodaj do ulubionych

Manifest rowerzysty

IP: 212.160.79.* 17.12.01, 22:48
Witam Forum(owiczow).

Jakos tak sie zlozylo, ze (oglednie mowiac) kierowcy
nienawidza rowerzystow, rowerzysci nienawidza pieszych,
a piesi nienawidza kierowcow.

Rowerzysci maja ten problem, ze piesi nienawidza
rowniez rowerzystow. Co tu dużo mowic, maja powody.

Chcialbym jednak poprosic SZANOWNYCH pieszych o
trzymanie sie co najmniej dwoch punktow ponizszego
"manifestu" (lub 7 przykazan pieszego :P).

A wiec - czas na jazde!

1. Nie będziesz chodził po ścieżkach rowerowych!

Piesi na każdej jednej ścieżce rowerowej to chyba
najbardziej rozwścieczające rowerzystę zjawisko (we
Wrocławiu - nagminne). Proszę się nie dziwić, że
"kolarz" lub kolarz mijając pieszego na dróżce
rowerowej może kląć, bić, i tak dalej. Święte prawo,
skoro inni zachowują się jak święte krowy.

2. Nie będziesz zajmował całej szerokości chodnika!

Jednoosobowe lub liczniejsze grupy pieszych wykazują
skłonność do zajmowania całej szerokości chodnika, a
nawet i trawnika obok (oraz, rzecz jasna, ścieżki
rowerowej).

3. Nie będziesz chodził chwiejnym krokiem!

Większość pieszych ma nieprzyjemny (czytaj: śmiertelnie
niebezpieczny) zwyczaj chodzenia nie po linii prostej,
a raczej po sinusoidzie. I nie chodzi bynajmniej o
istoty w stanie wskazującym, a zwykłych szaraczków.
Wielu w dodatku wymachuje torbami na wszystkie strony.
Rowerzysta, który zbliża się do takiej osoby z tyłu,
może zrobić jedno z dwojga - ryzykować i przejechać
obok albo zadzwonić dzonkiem (lub dać inny,
nieprzeraźliw sygnał dźwiękowy). Nie muszę chyba
wyjaśniać, że w tym drugim przypadku większość pieszych
bezbłędnie (zaskoczona) wskakuje pod koła roweru...

4. Będziesz chodził lewą lub prawą stroną chodnika!

Może niektórych to zdziwi, ale tak właśnie powinno być.
Wszystko jedno, czy pieszy idzie prawą, czy lewą stroną
chodnika - ważne, żeby nie szedł jego środkiem ani tym
bardziej po rzeczonej sinusoidzie. Wówczas nie ma
problemów z wyminięciem lub wyprzedzeniem. Taki odruch
- przechodzenia zawsze na lewą lub prawą stronę, gdy
idzie się chodnikiem - bardzo ułatwia życie i pieszym,
i rowerzystom, o czym w następnym punkcie.

5. Na widok rowerzysty opowiesz się po jednej ze stron!

Równie groźna jak "brać chwiejna" jest "brać
niezdecydowana", do której zalicza się również mniej
więcej połowa rowerzystów. W chwili, gdy zbliża się z
naprzeciwka rowerzysta, najlepiej natychmiast zejść jak
najbardziej na lewo lub prawo, a nie czekać z
wykonaniem tego manewru do ostatniej chwili.

6. Nie będziesz traktował wszystkich uczestników ruchu
chodnikowego jednakowo!

To takie ogólne hasło o tolerancji, a ukryty sens jest
następujący - widząc rowerzystę, postaw się w jego
sytuacji, i pomyśl, co ów rowerzysta widzi, i jak są
dla niego ustawione obiekty na trasie slalomu (bo jazda
po mieście to slalom...). Jeśli jeden na stu pieszych
raz na dzień (w sezonie) zejdzie w odpowiednią stronę,
bo uzmysłowi sobie, że w ten sposób ułatwi jazdę
rowerzyście, będę wniebowzięty :)

7. Wsiądziesz na rower i spróbujesz przejechać po
centrum miasta kilkadziesiąt kilometrów, aby zrozumieć,
o czym traktuje ten manifest!

Ktoś, kto nie jest rowerzystą, pewnie nie zrozumie,
dlaczego powyższe wskazówki (czytaj: pobożne życzenia)
są tak ważne dla mnie, a zapewne również wielu innych
rowerzystów (tych rozważnych, bo niebezpieczni nie
potrzebują żadnej pomocy z zewnątrz, są przecież
doskonali w sztuce kierowania pojazdem). Trzeba
spróbować, żeby się przekonać.

Pozdrowienia,
"kolarz" -> kolarz ;-)
Obserwuj wątek
    • dziubek Re: Manifest rowerzysty 18.12.01, 12:20
      A ja poprosze, zeby wszyscy mnie obchodzili lukiem o co najmniej 10m promieniu.
      Inaczej bede bic, klac i kopac.
      Przydaloby sie jeszcze jakies 5000zl na prezenty.
      Dziekuje.
    • e-x. Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 11:20


      > 2. Nie będziesz zajmował całej szerokości chodnika!
      > 3. Nie będziesz chodził chwiejnym krokiem!
      > 4. Będziesz chodził lewą lub prawą stroną chodnika!
      > 5. Na widok rowerzysty opowiesz się po jednej ze stron!

      Drogi kolarzu!

      Jezeli juz poruszasz sie chodnikiem, a nie ma tam sciezki rowerowej, to przykro
      mi, ale nacisniesz hamulec i bedziesz jechal z predkoscia 5/h tak dlugo, az nie
      zdarzy sie okazja by nas pieszych wyminac. Jezeli masz problemy z cierpliwoscia -
      Twoj wybor - zapraszam na jezdnie.

      e-x.
      • Gość: Elsindel Re: Manifest rowerzysty IP: 212.160.79.* 19.12.01, 12:42
        > Drogi kolarzu!
        >
        > Jezeli juz poruszasz sie chodnikiem, a nie ma tam
        sciezki rowerowej, to przykro mi, ale nacisniesz hamulec
        i > bedziesz jechal z predkoscia 5/h tak dlugo, az nie
        > zdarzy sie okazja by nas pieszych wyminac. Jezeli masz
        > problmy z cierpliwoscia - Twoj wybor - zapraszam na
        > jezdnie
        >
        > e-x.

        Nie rozumiesz, ze ja probuje ulatwic ludziom zycie?
        Jezeli dalej bedzie, tak jak jest, to kolejni piesi i
        rowerzysci beda sie wsciekac na siebie nawzajem i slusznie.

        Jezeli nie stosujesz sie do prosb, ktore zawarlem w
        'manifescie', to znaczy, ze jest ci zupelnie obojetne
        bezpieczenstwo zarowno wlasne, jak i cudze.

        A poruszanie sie na rowerze z predkoscia pieszych (5km/h
        to i tak niezla predkosc dla pieszego w centrum) oznacza
        wpadniecie w tlum, w ktorym jedyne co mozna zrobic, to
        zejsc z roweru. Po co wiec wowczas rower?

        Skoro juz przepisy dopuszczaja mozliwosc poruszania sie
        rowerzystow po chodnikach (i slusznie, bez tego
        mielibysmy znaaaacznie wiecej wypadkow i mniej
        rowerzystow), a straz miejska czy policja nie scigaja ich
        za jazde tam gdzie niby nie wolno (np. obok ulic o dozw.
        pred. maks. 60 km/h), to udawanie, ze wszystko jest ok,
        jest glupota.

        Poruszanie sie z predkoscia 5 km/h... Dobry zart.

        Elsindel
        • repo Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 12:52
          Manifest jest piękny i pożyteczny! Proponuję rozpropagowanie idei na murach
          Wrocławia!
          • fufek Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 13:44
            Do autora manifestu:
            Jęsli będę spacerował ścieżką dla rowerzystów, to masz świete prawo mi nakopać.
            Ale jeśli ty będziesz jechał chodnikiem dla pieszych, to niestety masz psi
            obowiązek dostosować się do pieszych, choćby chodzili zygzakami. A jeśli
            przypadkowo potrącisz moje dziecko, to skopię ci mordę, tak, że nawet twój kask
            ci nie pomoże. A tak przy okazji: mam nadzieję, że należysz do tej 1-
            procentowej mniejszosci rowerzystów, którzy nocą używają światełek?! Bo juz
            kilka razy udało mi się prawie przejechać takiego nieoświetlonego idiotę.
            Pozdrawiam.
            • Gość: JASIO Re: Manifest rowerzysty IP: 10.132.129.* 19.12.01, 13:49
              Na cyklistow jest jedna METODA: mocna krata na kangury (tzw. gumol) z przodu
              auta.
              • wromario Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 14:01
                Gość portalu: JASIO napisał(a):

                > Na cyklistow jest jedna METODA: mocna krata na kangury (tzw. gumol) z przodu
                > auta.

                No to mamy w końcu głos zakonserwowanego ciołka...

                Może ci ktoś kiedyś z pompki pociągnął młotku i masz uraz jakiś, co?
              • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 01:27
                Gość portalu: JASIO napisał(a):

                > Na cyklistow jest jedna METODA: mocna krata na kangury (tzw. gumol) z przodu
                > auta.


                A na ciebie mocna klatka...
            • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 01:25
              fufek napisał(a):

              > Do autora manifestu:
              > Jęsli będę spacerował ścieżką dla rowerzystów, to masz świete prawo mi nakopać.
              >
              > Ale jeśli ty będziesz jechał chodnikiem dla pieszych, to niestety masz psi
              > obowiązek dostosować się do pieszych, choćby chodzili zygzakami. A jeśli
              > przypadkowo potrącisz moje dziecko, to skopię ci mordę.....

              itd...
              i po co ta agresja? Od lat jeżdżę rowerem po mieście (zarówno jezdnią jak i
              ścieżkami, jak i chodnikiem). Wielu bardzo przykrych sytuacji DAŁOBY się uniknąć
              gdyby nie... no, właśnie wzajemna paskudna agresja. Ciekawe czy w takim
              Amsterdamie też na zawołanie kopie się rowerzystom mordy? i z jakim skutkiem?
              A propos nieoświetlonych idiotów - twoim psim jak się wyraziłeś obowiązkiem jest
              UWAŻAĆ na jezdni czy szosie nie tylko na to aby samemu sobie krzywdy nie zrobić,
              ale talże by jej nie zrobić komuś. Jeśli tego nie rozumiesz, no cóż - widocznie
              twój samochód jest jeszcze dość świeżym nabytkiem, a to świadczy, że twoje
              pieniążki też jeszcze pachną farbą drukarską... ;-/
        • wromario Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 13:57
          > Skoro juz przepisy dopuszczaja mozliwosc poruszania sie
          > rowerzystow po chodnikach (i slusznie, bez tego
          > mielibysmy znaaaacznie wiecej wypadkow i mniej
          > rowerzystow), a straz miejska czy policja nie scigaja ich
          > za jazde tam gdzie niby nie wolno (np. obok ulic o dozw.
          > pred. maks. 60 km/h), to udawanie, ze wszystko jest ok,
          > jest glupota.
          >
          > Poruszanie sie z predkoscia 5 km/h... Dobry zart.
          >
          > Elsindel


          Jeśli już trafisz na chodnik, pamiętaj, że pieszy ma tam zawsze pierszeństwo i
          twoim obowiązkiem jest ostrożna jazda. To Ty, jako gość, w dodatku poruszający
          się szybciej masz myśleć za obie strony, tak by zachować bezpieczeństwo.

          Tu prośba do pieszych: nie próbujcie gwałtownie uskakiwać, słysząc za sobą rower.
          Rowerzysta z pewnością wybrał już sposób minięcia Was i pomagając mu rzeczywiście
          najczęściej wskakujecie pod koła.

          Myślę, że niechęć pieszych wobec rowerzystów jest efektem właśnie
          nieodpowiedzialnych zachowań i mijania ich w pełnym pędzie o milimetry.
          Czują się dokładnie tak, jak rowerzyści na drodze, kiedy dzikusy w konserwach
          pomykają bez zachowania 1m.

          Pomyślcie o tym drodzy rowerzyści, bo nie potrzebny nam nowy wróg. Wystarczą
          zakonserwowane ciołki w beemwicach.

          Inna sprawa piesi na ścieżkach rowerowych, ale tu wydaje mi się, że powoli naród
          mądrzeje i jest ich coraz mniej.
          • fufek Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 14:08
            A zastanawiałeś (aś) się dlaczego samochody mijają rowerzystów o milimetry? W
            dzień takie sytuacje nie powinny się zdarzać, ale nocą - dochodzi do nich
            bardzo często. Rowerzyści jeżdżą na ogół bez świateł, czy choćby odblasków.
            Pewnie nie jeżdzisz samochodem, to nie wiesz jak "wyraźnie" jest widoczny
            rowerzysta nocą, zza mokrej od deszczu szyby, gdy na dodatek z naprzeciwka
            nadjeżdża inny samochód i oślepia swoimi światłami. ON jest po prostu
            NIEWIDOCZNY !!!. Przepraszam - sprostowanie: najczęściej widać go, ale dopiero
            w chwili mijania, o ile wcześniej się go nie rozjedzie.
            • wromario Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 14:23
              fufek napisał(a):

              > A zastanawiałeś (aś) się dlaczego samochody mijają rowerzystów o milimetry? W
              > dzień takie sytuacje nie powinny się zdarzać, ale nocą - dochodzi do nich
              > bardzo często.

              Jeżdżę oświetlony, kilkukrotnie próbowano mnie wręcz zepchnąć do rowu - również w
              dzień, zastanów się dlaczego tak się dzieje.

              > Rowerzyści jeżdżą na ogół bez świateł, czy choćby odblasków.

              Robiłeś badania, czy posługujesz się własnymi doświadczeniami, może zauważasz
              tylko tych nieoświetlonych ;) Z moich spostrzeżeń wyniką, że ludzie nabrali
              rozsądku i nie pokazują się już tak często na jezdni bez lampek.

              > Pewnie nie jeżdzisz samochodem, to nie wiesz jak "wyraźnie" jest widoczny
              > rowerzysta nocą, zza mokrej od deszczu szyby, gdy na dodatek z naprzeciwka
              > nadjeżdża inny samochód i oślepia swoimi światłami. ON jest po prostu
              > NIEWIDOCZNY !!!.
              > Przepraszam - sprostowanie: najczęściej widać go, ale dopiero
              > w chwili mijania, o ile wcześniej się go nie rozjedzie.


              Już się za kilku takich modliłem, uwierz, że wk... mnie to conajmniej tak samo
              jak Ciebie.


              • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 01:56
                wromario napisał(a):

                > > Pewnie nie jeżdzisz samochodem, to nie wiesz jak "wyraźnie" jest widoczny
                > > rowerzysta nocą, zza mokrej od deszczu szyby, gdy na dodatek z naprzeciwka
                >
                > > nadjeżdża inny samochód i oślepia swoimi światłami. ON jest po prostu
                > > NIEWIDOCZNY !!!.
                > > Przepraszam - sprostowanie: najczęściej widać go, ale dopiero
                > > w chwili mijania, o ile wcześniej się go nie rozjedzie.
                >
                >
                > Już się za kilku takich modliłem, uwierz, że wk... mnie to conajmniej tak samo
                > jak Ciebie.
                >
                >
                Cholera, tu masz rację. JA mam dobrze oświetlony rower, ale niestety musiałem te
                światła specjalnie robić. Kto wymyślił dynamo o napięciu 4 Wolt... Przecież to
                ledwo starcza na porządny przód, taki, który pozwala nie zabić się na
                nieoświetlonej drodze. Już lampka halogenowa ciągnie dużo, a jeszcze tył...

                Poza tym pozostaje kwestia oślepiania. Rozkoszny zwyczaj kierowców, niestety
                uciążliwy nie tylko dla innych kierowców, polegający na niewyłączaniu długich, bo
                i po co, nie? Rowerzysta może być oślepiony po co się pcha na drogę??? Idiotów
                nie brakuje.

                Rowerem jeździ się w różnych porach roku. Ja sam korzystam z roweru także i zimą.
                Dam pewne rady
                1) Jeśli musisz jechać po zmroku, ubierz coś kontrastującego jasnego w
                cieplejszych, bezśnieżnych porach roku, a ciemnych jub jaskrawych na zimę. Wstyd
                czy fałszywe poczucie estetyki nie zawsze jest dobrym doradcą. Kogoś ubranego na
                ciemno bardzo trudno rozpoznaje się w mroku i deszczu. Tak samo jak jasno
                ubranego na zaśnieżonym tle.

                2) Jadąc jezdnią stosuj się do zasad obowiązujących kierowców. Nie przejeżdżaj na
                czerwonym, zmieniaj pasy zgodnie z przepisami, nie sygnalizuj zmiany kierunku tuż
                przed jej początkiem, w żadnym wypadku nie zmieniaj kierunku jazdy bez
                uprzedzenia. Jeśli jedziesz jezdnią JESTEŚ w pewnym sensie kierowcą.

                Nie szalej na jezdni. Tak samo jak kierowcy nie wszystko ci tam wolno.
          • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 01:37
            wromario napisał(a):

            > Czują się dokładnie tak, jak rowerzyści na drodze, kiedy dzikusy w konserwach
            > pomykają bez zachowania 1m.
            >
            > Pomyślcie o tym drodzy rowerzyści, bo nie potrzebny nam nowy wróg. Wystarczą
            > zakonserwowane ciołki w beemwicach.
            >
            > Inna sprawa piesi na ścieżkach rowerowych, ale tu wydaje mi się, że powoli naró
            > d
            > mądrzeje i jest ich coraz mniej.

            Nie tylko dzikawi Yuppies nie zachowują odległości. Mam tu na myśli kierowców
            wielkich ciężarówek, bardzo często mijających rower w bardzo niewielkiej
            odległości. To jest bardzo stresujące, bardzo groźne. Wpadnięcie pod beemwicę w
            najlepszym wypadku kończy się potłuczeniem, pod TIR-em z reguły się ginie a w
            NAJLEPSZYM razie zostaje kaleką na całe życie.

            Apel do kierowców ciężarówek- panowie liczcie się z czyimś życiem. Rowerzyści TEŻ
            są U Ż Y T K O W N I K A M I dróg. Samochód ciężarowy nie jest tak manewrowy jak
            osobówka i o nieszczęście bardzo łatwo. Poza tym celowe nadjeżdżanie i trąbienie
            tuż nad uchem jest barbarzyństwem. Sam tego doświadczyłem i wiem w jaką panikę
            można wpaść (wpadłem w panikę i na szczęście skończyło się poboczem) Ciekawe jak
            skończyłoby się w momencie gdy ktoś w panice skręciłby w niewłaściwą stronę....

            Co do reszty - zgadzam się...

        • e-x. Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 14:53
          > Jezeli nie stosujesz sie do prosb, ktore zawarlem w
          > 'manifescie', to znaczy, ze jest ci zupelnie obojetne
          > bezpieczenstwo zarowno wlasne, jak i cudze.

          Nie, nie, nie...

          Na chodniku to Ty wlasnie musisz zadbac o to, zeby zadnemu pieszemy wlos z glowy
          nie spadl. Ja nie mam najmniejszego zamiaru rozgladac sie dokola czy czasem nie
          nadjezdza szanowny rowerzysta, ktoremu ja, podla kreatura, zaklocam plynnosc
          przejazdu.

          > A poruszanie sie na rowerze z predkoscia pieszych (5km/h
          > to i tak niezla predkosc dla pieszego w centrum) oznacza
          > wpadniecie w tlum, w ktorym jedyne co mozna zrobic, to
          > zejsc z roweru. Po co wiec wowczas rower?

          Czekaj, to Ty bys chcial _w tlumie_ jechac szybciej ?
          Najlepiej zeby ten tlum uskakiwal na boki 50 m przed nadjezdzajacym rowerem ?

          > Skoro juz przepisy dopuszczaja mozliwosc poruszania sie
          > rowerzystow po chodnikach (i slusznie, bez tego
          > mielibysmy znaaaacznie wiecej wypadkow i mniej
          > rowerzystow), a straz miejska czy policja nie scigaja ich
          > za jazde tam gdzie niby nie wolno (np. obok ulic o dozw.
          > pred. maks. 60 km/h), to udawanie, ze wszystko jest ok,
          > jest glupota.
          >
          > Poruszanie sie z predkoscia 5 km/h... Dobry zart.

          To nie zart. Jezeli chodnik jest szeroki, jest duzo miejsca, nie ma pieszych
          itd. - smialo mozna pedzic. W kazdej sytuacji gdy jest wasko, ciasno - Twoim psim
          obowiazkiem jest zahamowac albo nawet (tak!) zejsc z roweru az bedzie dalo sie
          jechac dalej.

          e-x.
          • Gość: Elsindel Re: Manifest rowerzysty IP: 212.160.79.* 19.12.01, 17:17
            > Na chodniku to Ty wlasnie musisz zadbac o to, zeby zadnemu pieszemy wlos z
            > glowy
            > nie spadl. Ja nie mam najmniejszego zamiaru rozgladac sie dokola czy czasem nie
            > nadjezdza szanowny rowerzysta, ktoremu ja, podla kreatura, zaklocam plynnosc
            > przejazdu.
            Zgoda.

            > Czekaj, to Ty bys chcial _w tlumie_ jechac szybciej ?
            > Najlepiej zeby ten tlum uskakiwal na boki 50 m przed nadjezdzajacym rowerem ?
            Nie - chodzi o to, ze tlum moznaby ominac... ale zazwyczaj sie nie da :(

            > > Poruszanie sie z predkoscia 5 km/h... Dobry zart.
            >
            > To nie zart. Jezeli chodnik jest szeroki, jest duzo miejsca, nie ma pieszych
            > itd. - smialo mozna pedzic. W kazdej sytuacji gdy jest wasko, ciasno - Twoim ps
            > im obowiazkiem jest zahamowac albo nawet (tak!) zejsc z roweru az bedzie dalo sie
            > jechac dalej.
            Wszystko, co napisalem, odnosi sie do PIERWSZEJ sytuacji ale zmodyfikowanej - jest szeroki chodnik,
            nawet bardzo szeroki (moze i sciezynka rowerowa). Na - powiedzmy - 100-metrowym odcinku widze 10
            pieszych.

            Sa tak rozstawieni, i ida tak roznorodnie (wektory predkosci w dziesieciu roznych kierunkach i zero reakcji
            na otoczenie, tj. na rozpoznaja jedynie budynki na swej drodze), ze jedyne, co moge zrobic, to zwolnic do 5
            km/h... a nie mogloby byc inaczej? Chyba jednak nie...

            > e-x.
            A co do myslenia za innych (wczesniejszy post) - jak dotad nie wpadlem na zadnego pieszego.
            Wole zwolnic do 5 km/h. Ale krew sie we mnie czasem gotuje, jak widze co sie zdarza.

            Co do swiatel - nie jezdze w nocy. W ogole. A jesli juz, na pewno NIGDY nie wjade na wieksza ulice, po
            ktorej rzeczone beemki smigaja ponad setką. Ani w dzien, ani w nocy. A z wlasnego doswiadczenia
            wiem, ze w deszczowa noc rowerzysta z lampkami jest niemal tak samo niewidoczny jak ten bez
            lampek...

            Pozdrowienia,
            Elsindel
            • e-x. Re: Manifest rowerzysty 20.12.01, 09:03
              > Sa tak rozstawieni, i ida tak roznorodnie (wektory predkosci w dziesieciu rozny
              > ch kierunkach i zero reakcji
              > na otoczenie, tj. na rozpoznaja jedynie budynki na swej drodze), ze jedyne, co
              > moge zrobic, to zwolnic do 5
              > km/h... a nie mogloby byc inaczej? Chyba jednak nie...

              No coz, to juz ich prawo i nic na to nie poradzisz...

              Ale z czasem bedzie sie to zmieniac - ludzie musza sie przyzwyczaic do
              rowerzystow. Np. w Niemczech kilka razy nieswiadomie pakowalem sie "pod rower",
              bo u nas czekajac na swiatla dla pieszych w naturalny sposob stoi sie na krawedzi
              chdonika, tymczasem tam bardzo czesto przebiega sciezka rowerowa.

              Poki ne bedzie wiecej sciezek, ludzie nie beda przyzwyczajeni do pamietania o
              rowerzystach, i tyle.


              e-x.
            • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 02:43
              Ja uważam, że powinna obowiązywać niepisana zasada, nazwę ją kolejności siły:

              Samochód jest silniejszy od motocykla i roweru, kierowca samochodu powinien
              zadbać o to, aby nie wyrządzić krzywdy obu tym użytkownikom.
              Samochód, motocykl i rower są silniejsze od pieszego i ich obowiązkiem jest
              zadbać o to, aby pieszy był bezpieczny.

              Chyba jasne, bez względu na prędkość poruszania się. Chyba, że ktoś sam się aż
              prosi o wypadek (pieszy na jezdni, rower na jezdni, jadący w sposób
              nieprawidłowy, pieszy na ścieżce rowerowej, pijani w każdym miejscu).
              Z tą prędkością nie masz tu racji. Jesteś na chodniku i to wyjaśnia wszystko.
              Albo unikaj zatłoczonych, wąskich przejść, albo się dostosuj, albo jedź jezdnią.
    • Gość: ninus Re: Manifest rowerzysty IP: *.paragraf.pl 19.12.01, 13:49
      A mnie najbardziej drazni, gdy obok chodnika znajduje sie sciezka dla
      rowerzystow, po ktorej spaceruja piesi a chodnik pusty...Dzwoniac dzwonkiem na
      takiego pieszego aby zszedl na chodnik i ustapil, mozna czesto niestety
      nasluchac sie rozych niemilych rzeczy pod swoim adresem...
      pozdrawiam :)
      • fufek Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 13:55
        Dlatego nie bronię pieszych, którzy korzystają ze ścieżek dla rowerzystów, gdy
        obok jest chodnik. Uważam, że każdy powinien dostosować się do pewnych reguł, a
        wtedy wszystko będzie OK>
        • Gość: ninus Re: Manifest rowerzysty IP: *.paragraf.pl 19.12.01, 14:18
          Ale to nie chodzi o samo korzystanie, to mi akurat nie przeszkadza. Gdy ktos
          idzie sobie taka sciezka i po uslyszeniu dzwonka zejdzie na bok, zatrzyma sie i
          ustapi - w porzadku. Drazni mnie jednak zachowanie pieszych, ktorzy na dzwiek
          dzwonka oburzaja sie i mamrocza pod nosem niemile slowa pod adresem rowerzystow
          znajdujac sie na sciezce rowerowej a nie na chodniku, ktory maja zaraz obok...
          pozdrawiam :)
      • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 02:09
        Gość portalu: ninus napisał(a):

        > A mnie najbardziej drazni, gdy obok chodnika znajduje sie sciezka dla
        > rowerzystow, po ktorej spaceruja piesi a chodnik pusty...Dzwoniac dzwonkiem na
        > takiego pieszego aby zszedl na chodnik i ustapil, mozna czesto niestety
        > nasluchac sie rozych niemilych rzeczy pod swoim adresem...
        > pozdrawiam :)


        To jest ŚCIEŻKA ROWEROWA i to twój obszar, więc masz prawo objechać kogoś za sam
        fakt, że się tam pojawił.

        Poza tym jest jeszcze jeden paskudny problem, zwłaszcza na Skłodowskiej-Curie
        bardzo jaskrawo widoczny. Otóż Państwo zmotoryzowani, ścieżka rowerowa NIE JEST
        PARKINGIEM, samochód jest tam równie niepożądany jak pieszy. Tymczasem cała
        ścieżka jest tam zastawiona samochodami, zarówno San-Epidu, jak poźniej Akademii
        Medycznej, no i oczywiście prywatnymi. Posiadacze samochodów mogliby w końcu
        zwrócić się do władz miejskich o wyznaczenie miejsc parkowania. Ta ścieżka
        rowerowa jest podejrzewam jeszcze poniemiecka, ale dokładnie widać jej
        przeznaczenie.... To samo dzieje się w różnych innych punktach miasta.

        • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 02:21
          Poza tym apel do osób pieszych. Śieżka rowerowa nie jest przeznaczona do
          wyprowadzania psów, spacerów, czekania na tramwaj czy autobus. Omija
          najczęściej przystanki, przebiega za wiatą, więc miejsca na czekanie jest
          sporo. A psy niestety wyprowadzać należałoby na trawniczek, tudzież do
          pobliskiego parku... Parę razy zdarzyło mi się właśnie na ścieżce rowerowej, że
          omal pyskiem nie zaryłem, bo paniusia musiała ratlerka, czy inne takie cóś,
          pojedynczo lub co gorsza tak we trzy sztuki wyprowadzić... I jeszcze wrzask był
          paniusi i ratlerków... Tu naprawdę człowieka może cholera wziąć. Nie dość, że
          mi się ktoś pęta po ścieżce, robi to kaczym, powolnym "godnym" krokiem, to
          jeszcze wiązka smyczy we wszystkich możliwych kierunkach, no i oczywiście
          jazgoczące pieski.... :-((((( Ludzie! To droga dla pojazdów, co z tego, że nie
          samochodów, ale w końcu pojazdów. Ktoś kiedyś nie zdzierży, psiunię przejedzie
          i będzie płacz, jacy to ci rowrzyści chamy....
    • szarykot Re: Manifest rowerzysty 19.12.01, 17:40
      hej!

      może najpierw ciut o przepisach: rowerzysta może (nie wiem czy musi) korzystać
      z chodnika, jeśli na jezdni prędkość maxymalna przekracza 60km/h.

      teraz autopsja: jeżdze rowerem dużo, staram sie w miare możliwości nie jeździć
      chodnikami, ale są sytuacje, kiedy wybieram chodnik, np. jadąc ulicą
      strzegomską czy klecińską, gdzie jezdnia jest wąska. jadąc chodnikiem wiem, że
      pieszy ma absolutne pierwszeństwo i przestrzegam tego - kiedy trzeba zatrzymuję
      się i "chowam do rowu" żeby umożliwić im przejście. nie lubię kiedy dwie osoby
      zajmują całą szerokość 5-ciometrowego chodnika, ale to ich droga, więc co
      najwyżej zwalniam i z uśmiechem na ustach mówię "przepraszam". jeszcze się nie
      zdarzyło, żeby się skrzywili.

      natomiast:
      NIE TOLERUJĘ pieszych a tym bardziej zaparkowanych samochodów na ścieżkach
      rowerowych. na pieszych krzyczę lub jeśli idą z naprzeciwka spycham ze ścieżki
      jadąc wprost na nich. moja droga - moje prawo.
      co do samochodów to bywa, że co poniektóre tracą lusterka (oj, może powinienem
      był pisać incognito :) baaaaardzo mnie wkurzają.

      tyle. pozdrawiam, Elsindel
      • Gość: Jasio Re: Manifest rowerzysty IP: 10.132.129.* 19.12.01, 20:26
        Cyklisci to tumany i samobojcy. Ktorys glupek pisze wyzej o spychaniu pieszych
        ("prawo drogi"). Korzystajac z niego trafie kiedys takiego durnia, ktory
        rowerkiem jezdzi pod prad. Bedzie zabawa!
        • Gość: Elsindel Re: Manifest rowerzysty IP: 212.160.79.* 19.12.01, 22:18
          Jestesmy wiec samobojcami?

          Ciekawe podejscie. Widzialem raz cykliste-samobojce. Raz.

          Jestesmy wiec tumanami?

          Aha. Wybacz, mistrzu, ze cie nie docenialem. Z
          pewnoscia jestes jednostka wybitna w tlumie tumanow.
          Przyjdzie walec i wyrowna. Radze sie nie wychylac z
          takim podejsciem do otoczenia.

          Obawialem sie, ze ten watek moze przerodzic sie w
          bezcelowe dyskusje nad wyzszoscia swiat, ale zeby az
          tak? Ludzie, troche zrozumienia!

          Pozdrowienia dla tych, co umieja sluchac, a nie tylko
          krzyczec...
        • wromario Re: Manifest rowerzysty 20.12.01, 10:13
          Gość portalu: Jasio napisał(a):

          >Na cyklistow jest jedna METODA: mocna krata na kangury (tzw. gumol)
          >z przodu auta.

          > Cyklisci to tumany i samobojcy. Ktorys glupek pisze wyzej o spychaniu pieszych
          > ("prawo drogi"). Korzystajac z niego trafie kiedys takiego durnia, ktory
          > rowerkiem jezdzi pod prad. Bedzie zabawa!

          Taaaa... cyklisci - tumany, gupki. Jasio - pan jezdni, chodnika i przyległości ;).
          Jak tu nie pałać miłością do kierowców?
        • Gość: ANTAL Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.02, 02:26
          Gość portalu: Jasio napisał(a):

          > Cyklisci to tumany i samobojcy. Ktorys glupek pisze wyzej o spychaniu pieszych
          > ("prawo drogi"). Korzystajac z niego trafie kiedys takiego durnia, ktory
          > rowerkiem jezdzi pod prad. Bedzie zabawa!

          Tuman to ty jesteś. Uważaj Jasiu, coby ci się ta zabawa smutno nie skończyła.
          Na takie typki jak ty Niemcy mają świetne określenie: Hanswurst - Jaś Parówka...
          Oznacza po prostu wioskowego przygłupa...

          • chuck Re: Manifest rowerzysty 01.01.02, 15:28
            Faktem jest ,że rowerzystom często brakuje wyobrażni przy przejeżdżaniu przejść
            dla pieszych. Szczególnie w zimie gdy jest ślisko jest to bardzo niebezpieczne
            bo kierowca ma mniej czasu na zatrzymanie pojazdu gdy nagle wyskakuje jak
            oszalały rowerzysta. Może zimą warto zająć się zimowymi sportami a rowery
            pozostawić na resztę roku.
            • Gość: Wromario Re: Manifest rowerzysty IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.02, 16:19
              chuck napisał(a):

              > Faktem jest ,że rowerzystom często brakuje wyobrażni przy przejeżdżaniu przejść
              > dla pieszych. Szczególnie w zimie gdy jest ślisko jest to bardzo niebezpieczne
              > bo kierowca ma mniej czasu na zatrzymanie pojazdu gdy nagle wyskakuje jak
              > oszalały rowerzysta. Może zimą warto zająć się zimowymi sportami a rowery
              > pozostawić na resztę roku.

              A nie przyszło Ci do głowy, że w zimie jest bardzo niebezpiecznie własnie
              dlatego, że kierowcom brakuje wyobraźni?
              Może warto ruszyć d... i skorzystać z komunikacji miejskiej, zamiast wozić ją w
              konserwie stwarzając REALNE zagrożenie i korkując miasto.
              Jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć tej zimy rowerzysty wyskakującego na pasy,
              natomiast trzy razy podziwiałem wyczyny dzikusów sunących na zablokowanych kołach.
              Apel: jeśli marni z Was kierowcy, zostawcie auto pod domem, zamiast rozstawiać
              rowerzystów, pieszych i wszelkie drogowe przeszkody po kontach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka