Gość: Pasażer.
IP: *.magma-net.pl
08.12.07, 10:22
Wczoraj miałem okazję zasmakować bycia pasażerem MPK. I po tym dniu
pełnym wrażeń myślę, że prędko nim nie zostanę. Pasażer MPK ma
obowiązki a nie ma żadnych praw. Kierowcy autobusów i panowie z
nadzoru ruchu zachowują się jak książęta, mają w d..ie rozkłady,
kulturę, etc.
Dzień z MPK zorpocząłem od ponad 15 minutowego spóźnienia autobusu
linii pospiesznej (pierwszy w rozkładzie). Mimo, że mój przystanek
jest drugim na trasie. O tej porze (przed 6:00) korki raczej nie
występują. Później kierowca pędził szaleńczo (więcej niż znaki na to
pozwalają), żeby zniwelować część spóźnienia niezważając na
sygnalizację świetlną i zapominając, że wiezie ludzi a nie worki z
ziemniakami.
Powrót z pracy był równie ekscytujący. Wieczorem czekałem na autobus
w centrum miasta ponad 40 minut. W tym czasie wg rozkładu powinny
przyjechać 4 autobusy różnych linii. Oczywiście nie przyjechał
żaden. Od nadzoru ruchu MPK, do którego zadzwoniłem dowiedziałem
się, że autobusy się spóźnią bo jest awaria trakcji tramwajowej. Na
pytanie jak to się ma do autobusów, inteligentny pan uświadomił
mnie, że bardzo dużo ponieważ ludzie zaczynają korzystać z autobusów
te dłużej stoją na przystankach i stąd te 40 minutowe opóźnienia.
Po tym dniu stwierdziłem, że nie zamierzam korzystać z usług MPK.
Wolę jechać samochodem. Będę stać w korku, ale w ciepełku, słuchając
ulubionego radia bądź muzyki. Nie dziwię się również ludziom
zmuszonym z korzystania z usług MPK, że nie kasują biletów. Za taki
poziom usług nie należy się absolutnie żadna zapłata, wręcz
przeciwnie to pasażer powinien otrzymywać odszkodowanie, za
niewywiązywanie się z warunków umowy, czyli przewiezieniu go z
punktu A do punktu B w czasie X minut.