Dodaj do ulubionych

Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacje

10.12.07, 18:19
Dobry wieczór,

Otwieram wątek na forum wrocławskim, bo sprawa jest "rodem" z Wrocławia.
Pod adresem:
www.wrzuta.pl/film/nb8GQPWtDC
pracujący we Wrocławiu diakon jezuicki ponownie zamieścił fiml, w którym pokazane są scenki z udziałem jego i (współ)kierowanej przez niego grupy młodzieżowej. Grupa ludzi - katolicy i prawosławni - tłumaczy temu diakonowi, że źle robi publikujące w sieci ten film. Chodzi głównie o scenę (1 minuta i 2 sekundy od rozpoczęcia), w której pewna "uchachana" młoda kobitka skacze diakonowi na plecy.
Ciekaw jestem, jak Państwo - jako osoby z Wrocławia - odbieracie takie sceny. Może u Was skakanie na duchownego celibatariusza jest uważane za zachowanie normalne? Nie sądzę, ale tego nie wykluczam.
Może na filmie są Państwa dzieci, lub inne znane Państwu osoby. Proszę się przyjrzeć.
Niepokoi mnie sytuacja dzieciaków. Zastanawiam się, co może się dziać wewnątrz grupy, w której liderem jest człowiek, który nie tak bardzo nie znosi sprzeciwu, że aż narusza dobra osobiste (mam przykłady w korespondencji elektronicznej). Znajduję się kilkaset kilometrów od Wrocławia i mi się "obrywa". Co może się dziać wewnątrz grupy, która jest tak prowadzona? Jaka jest granica katolickości? Gdzie ona przebiega? Czy istnieje możliwość poddania takiej wspólnoty kontroli jakiegoś niezależnego ośrodka pedagogicznego?
Państwo - jako wrocławianie - macie wiele możlwiości sprawdzenia, czy wszystko jest z wrocławskimi dzieciakami w porządku.

Z poważaniem,
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik ?? 10.12.07, 18:41
      Filmik obejrzałem i nie zauważyłem tam nic złego. Wręcz przeciwnie - widzę tam fajnego klechę (i ja to powiedziałem??) i młodych ludzi.
      Żadnych zachowań, które byłyby złe, niemoralne czy nieporządane tam nie widzę. Wręcz przeciwnie - tak powinien wyglądać nowoczesny kościół.
      A Tobie życzę więcej dystansu do siebie, humoru i optymizmu. Przypuszczam, że jesteś drętwym nudziarzem, który potrafi jeno zdrowaśki klepać (i to w jednym, jedynym rytmie).
      Może gdybym kiedyś spotkał takiego diakona jak ten na filmie, to nadal byłbym wierzącym człowiekiem.

      Cholera... Żebym klechę musiał brać w obronę. Do czego to doszło??
      • wielki_czarownik Błąd ortograficzny!! 10.12.07, 18:42
        NiepoŻądane oczywiście.
    • Gość: wrocławianin Re: Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacj IP: *.wroclaw.mm.pl 10.12.07, 18:43
      Z Wrocławskimi dziećmi jest wszystko w porządku, tak samo jak i na terenie
      reszty kraju. Przypadki chodzą po ludziach, dlatego nie dobrze jest leżeć na
      jezdni...
    • Gość: josip Re: Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 18:48
      Prosze nas nie rozmieszac swoimi infantylnymi problemami.
      • Gość: ja Re: Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 19:05
        Gościu chyba Ci odwaliło ?! NIe wiem o co kaman w Twoich
        opowieściach dziwnej treści.. Nudzi Ci się, nie masz co robić,
        wyszukujesz sobie problemy ? Idz się czymś zajmij, pomóż w
        schronisku albo idz posprzatsaj kościół.
        Swoją drogą jesteś przeciwko pokazaniu tego w necie, a sam to
        rozprzestrzeniasz wszerz i wzdłuż..nie oszukujmy się, ja bym tego
        nie zobaczył gdybyś linkiem nie zarzucił nie wiem po co
        dżizas
        • japolan Re: Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacj 10.12.07, 22:01
          Witam ponownie,

          Skąd ja znam te styl? Już sobie przypominam. To z dyskusji przy okazji poprzedniej "emisji" filmu w serwisie "Wrzuta". Ta sama elegancja. Ta sama kultura.
          Wyraźnie stwierdziłem, że nie podoba mi się bezwstydne upublicznianie filmu, w którym jakaś "uchachana" kobita wskakuje na plecy zobowiązanemu do życia w celibacie duchownemu.
          A teraz - gdy powtórzyłem - proszę wypić kakao, powiedzieć "pa-pa" mamusi i tatusiowi, przytulić misia i zrobić lulu, a nie się w sieci bawić.

          Film - ku mojemu sporemu zaskoczeniu - zniknął z "Wrzuty", podobnie jak konto tego, kto wspomniany film tam upublicznił. Może interwencja u Adminów pomogła, a może pytanie do Ojca Proboszcza, czy Parafia pokrywa koszty zachowań pracującego w niej diakona, który potrafi się zdenerwować i ... .

          Z poważaniem,
          • wielki_czarownik Lecz się!! 11.12.07, 00:05
            Uważasz, że jak śmiejąca się dziewczyna wskakuje komuś na plecy, to zaraz jest naruszenie celibatu, gwałt, seks i pornografia?
            Naprawdę radzę się stuknąć czymś ciężkim i masywnym w łepetynę. Albo najlepiej poproś o modlitwę w intencji przywrócenia rozumu.
            • japolan Kolejny poddany diakona? 11.12.07, 00:20
              Szanowny Panie!

              Sam wiem, co uważam.
              Stanowczo żądam nie wciskać, że stwierdziłem coś, co się Panu (a może Księdzu / Bratu / Ojcu?) ubzdurało!
              Proszę pamiętać o promulgowanym przez Jego Światobliwość Jana Pawła II Kodeksie prawa kanonicznego, które wybrane przepisy brzmią:
              "Kan. 285 -
              § 1. Duchowni powinni powstrzymać się od tego wszystkiego, co wprost nie przystoi ich stanowi, według przepisów prawa partykularnego.
              § 2. Duchowni niech unikają tego, co chociaż nie jest nieprzyzwoite, jednak obce stanowi duchownemu."

              Z poważaniem,
              • Gość: Nam Wcale nie poddany. Po prostu myślący. IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.07, 17:49
                Czy to, że duchowny buduje wspólnotę ze swoimi "owieczkami" przez
                wspolną zabawę jest nieprzystojne i jest obce stanowi duchownemu?!?
                Współczuję takiego podejścia do problemu. Przypominam, że jest XXI
                wiek a nie XVII. Czasy się zmieniają.
                • japolan Re: Wcale nie poddany. Po prostu myślący. 11.12.07, 22:49
                  Dobry wieczór,

                  A cóż do tego ma okres historyczny?
                  Przyzwoitość to przyzwoitość. A nie jej zaprzeczenie.
                  Po tzw. rewolucji październikowej w Związku Radzieckim było praktykowane, a nawet wymuszane, "współużytkowanie" kobiet. Na niektórych tzw. salonach w XVIII wieku (zwłaszcza w Paryżu) popularny wśród tzw. dam był swoisty "sport". Panie zapraszały karła, by z nim mieć doświadczenia erotyczne.
                  K... jest nazywane najstarszym zawodem świata.
                  Łamanie celibatu także nie jest pomysłem okresu tzw. posoborowego.

                  Ja jestem z Lublina, ale ludzie z Wrocławia powinni się zastanowić nad tym, kto ma wpływ na ich dzieci w jezuickiej parafii. Jestem przekonany, że trudno oczekiwać dobrych owoców, jeśli dziecko uzna za autorytety puszczającego publicznie w sieci taki film diakona oraz wskakującą na niego dziewoję.

                  Z poważaniem,
                  • Gość: lilerr Re: Wcale nie poddany. Po prostu myślący. IP: *.as.kn.pl 11.12.07, 23:58
                    Coś mam wrażenie że jesteś tym tatuśkiem co to się powołał w
                    Kazimierzu na miejscowego Chrystusa. Trąca podobną maniakalną
                    flozofią.
                    Znam dobrego psychiatrę, ucieszy się z takiego przypadku.
                    • japolan Kazimierz 12.12.07, 01:21
                      Dobry wieczór,

                      Dał Pan pokaz trafiania jak kulą w płot.
                      O przypadku kazimierskim dowiedziałem się z ... "Gazety Wyborczej". Być może jest to jakiś sposób na promowanie owego kiasteczka. Nie ma tam już betanek, okrzykniętych jako zbuntowane, więc sięga się po nowe ciekawostki. Przejdzie ta moda, będzie inna. Mnie nawet to do Kazimierza nad Wisłą nie ciągnie. Kiedyś wołałem z Lublina dojeżdżać na konferencję w Kazimierzu, niż tam nocować. Preferuję inne miejsca na Lubelszczyźnie. Są takowe, nawet w okoicach Kazimierza.

                      Z poważaniem,
              • Gość: ja Re: Kolejny poddany diakona? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 00:24
                japolan napisał:

                > Szanowny Panie!
                >
                > Sam wiem, co uważam.

                No to przynajmniej Ty jeden, bo ktoś powinien
                buhaha
                • japolan Re: Kolejny poddany diakona? 12.12.07, 01:28
                  Dziecino / nastolatku!

                  Znów masz gdzie wypisywać swoje wynurzenia (forum "GW" jest dla dorosłych).
                  Ks. diakon Grzegorz Kramer po raz kolejny zamieścił ten sam filmik na "Wrzucie" - oto adres:
                  rajbezewy.wrzuta.pl/film/xJUsxIXXAS/film_na_urodziny_diakona
                  Ostatnio film i diakońskie konto użytkowika zostały skasowane przez Administrację Serwisu. Ciekawe, jak długo teraz potrzymają owo "dzieło".
                  I proponuję mówić ludzkim głosem. To naprawdę pomaga w porozumieniu. Być może różne chrząknięcia są rozumiane w waszej wspólnocie, ale tu chodzi o intersubiektywną komunikowalność między ludźmi, a nie pochrząkiwanie świnek przy sąsiednich korytkach. Jesteśmy ludźmi, więc mówmy ludzkim językiem.

                  Pa, pa. Dobrej nocy życzę, także Twemu misiowi - przytulance.
                  • shiftman Re: Kolejny poddany diakona? 12.12.07, 12:35
                    Obejrzalem ten film i nie widze tam nic zlego, czy nieprzyzwoitego....wrecz
                    przeciwnie, ten facet potrafi zbudowac jakas wiez z mlodymi ludzmi, otworzyc sie
                    na nich, to wlasnie tak zdobywa sie serca mlodzych ludzi.....to musi bardzo
                    dobry czlowiek.....kurcze dziwny ten swiat jak to spiewal jeden facet.....zebym
                    to musial w obrone brac jakiegos zakonnika...hehehehe
                    • japolan Re: Kolejny poddany diakona? 12.12.07, 23:37
                      Dobry wieczór,

                      Duży niepokój budzi już sama scena (1 minuta i 2 sekundy od rozpoczęcia), w której pewna "uchachana" dziewoja wskakuje na zobowiązanego do celibatu diakona. Na to właśnie ośmieliłem się zwrócić szczególną uwagę przed ponad miesiącem. I byłem atakowany, wyzywany, szykanowany - (głównie) przez anonimowo występujace osoby, które przedstawiały się jako uczestnicy kierowanych przez diakona Grzegorza Kramera spotkań wspólnotowych lub jego znajomi. To zaś budzi mój dalszy niepokój. Jaki jest owoc - zwłaszcza duchowy lub praktyczny - posługi diakona Grzegorza Kramera w duszach i sumieniach tamtych młodych ludzi? Takie zachowania charakteryzują (przynajmniej niektóre) sekty.
                      Chcę wierzyć, że wrocławska wspólnota "Magis" jest wspólnotą katolicką. Jednak to, czego doświadczyłem, budzi moje duże zaniepokojenie. Jeśli owi młodzi ludzie rzeczywiście dążą do czegoś więcej, to powinni zachowywać się jak elita, a nie jak margines. Kult jednosti - nawet w postaci kultu diakona - jest złym zjawiskiem.

                      Gdyby okazało się, że wpływ jakiegoś nauczyciela lub wychowacy (szkolnego, w innej placówce pedagogicznej) dawał "owoce" w postaci bluzgów, to taki wychowaca prawdopodobnie spotkałby się z wytykiem swych zwierzchników, a może nawet z ostrzejszą reakcją. W przypadku grup przykościelnych zdarzają się niekiedy sytuacje zaskakujące. I problem polega na tym, że tam nadzór pedagogiczny (w zasadzie) nie sięga. Mineły już jednak czasy, gdy oddziaływanie w ośrodku (przy)kościelnym było (poza bardzo rzadkimi wyjątkami) pozytywne, a nawet bardzo wartościowe. Minęły te czasy. Doczekaliśmy się prostaków wśród duchowieństwa i trudno oczekiwać, by prostak był w stanie kształtować elity. Zdarzyło mi się kiedyś pewnego księdza z Lublina nazwać (w rozmowie z innym księdzem) "prostakiem w sutannie". Jeśli rodzice udają, że nie ma problemu, lub jest im wygodnie, gdy ktoś za nich zajmuje się ich dziećmi, to niech nie dziwią się, że dzieci swych nie poznają.

                      Bardzo niepokojąca jest bezpardonowa dążność do upubliczniania przez owego diakona filmu, w którym jest bardzo kontrowersyjna scena wskakiwania na niego.
                      Nie wszystko powinno się publikować. Teraz panuje swoista moda ma głupią otwartość. Jeśli mówi się, pokazuje się obcym ludziom to, co dotyczy sfery wewnętrznej, niekiedy prywatnej, to co zostaje przyjaciół(ek)? Po jasny gwint przyjaciel, jeśli trąbi się o wszystkim na prawo i lewo? Kto normalny zaryzykuje zawierzyć swoje sprawy komuś, kto swej własnej prywatności nie ma ochoty trzymać w dyskrecji. Ta bezwstydna i głupia zarazem tendencja aż uderza z owego filmu. To jest, być może, jeszcze bardziej przykre od samego skoku na diakona.
                      Obcowanie płciowe małżonków (w zasadzie) nie jest ani grzeszne, ani złe, ale przecież to nie znaczy, że należałoby dać medal facetowi za to, że umieszcza w sieci film, na którym jest jego "spanie" z żoną.

                      Z poważaniem,
                      • Gość: Klemens Re: Kolejny poddany diakona? IP: *.users.zlotniki.pl 13.12.07, 02:29
                        Drogi Panie Japolanie,

                        nie znam diakona Kramera i zapewne nie dowiedziałbym się o jego
                        istnieni, gdyby nie Pańska wskazówka, ale wydaje mi się, że skoro
                        superior powierzył mu zadanie opieki nad młodzieżą, to zapewne wie
                        co robi. j

                        Jeśli natomiast ma Pan problemy z własną seksualnością i scena
                        pojawiająca się w przedmiotowym filmie ( 1min, 2 sek.) wywołuje u
                        Pana doznania, które chwilę później rezultują wyrzutami sumienia, to
                        może lepiej tego filmu nie oglądać? I nie mierzyć wrocławskiego
                        diakona własną miarą?

                        Nie wiem skąd wnosi Pan, że skok na plecy diakona może budzić
                        czyjekolwiek zaniepokojenie.

                        Życzę Panu dobrej, spokojnej nocy i pokoju serca.
                        Klemens
      • japolan Wołanie o pomoc, problem, czy coś innego? 31.12.07, 16:43
        Dobry wieczór,

        Proszę zwrócić uwagę na treść komentarzy do niedawnych wpisów Diakona, na
        prowadzonym przez niego blogu.

        Przykładowo, na stronie:
        rajbezewy.blox.pl/2007/12/amdg.html#ListaKomentarzy
        znajduje się (kolejna już) wypowiedź "Nieznajomej", która - miedzy innymi -
        pisze (cytaty):

        "Nie wiesz kim jestem, nie wiesz w jakim jestem kontakcie z dk. Grzegorzem, nie
        znasz mnie, nie wiesz NIC!"
        "Nie wiesz kim jestem, nie wiesz w jakim jestem kontakcie z dk. Grzegorzem, nie
        znasz mnie, nie wiesz NIC!"

        Także pod adresem:
        rajbezewy.blox.pl/2007/12/do-Nieznajomej.html#ListaKomentarzy
        jest trochę komentarzy, które mogą (a nawet powinny) zainteresować ludzi
        troszczących się o dzieci i młodzieć, zwłaszcza ludzi z Wrocławia i okolic.

        Proszę zwrócić uwagę na to, że - czego dowodzą wpisy na wskazanym przeze mnie
        blogu - we wspomnianej wrocławskiej wspólnocie może się dziać coś niepokojącego.
        Tu może chodzić o dzieci Państwa znajomych, jeśli nie o Państwa własne dzieci.

        Z uwagi na usuwanie części wpisów - własnych i komentatorów - przez mężczyznę
        prowadzącego wspomniany blog, dokonałem archiwizacji wskazanych stron. Kopia
        jednej ze wspomnianych stron znajduje się pod adresem:
        japolan.googlepages.com/po__.mht
        Proszę porównać ze stroną:
        rajbezewy.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2
        Z poważaniem,
        • japolan Re: Wołanie o pomoc, problem, czy coś innego? 31.12.07, 16:46
          Jeden cytat pojawił się 2 razy. Ten drugi poprawnie brzmi:
          "Prosze Was, dla dobra własnego i dla dobra Diakona - skonczmy już ten temat i
          to wszystko co zaczelo się zaraz po Świętach."
          Pochodzi on ze strony:
          rajbezewy.blox.pl/2007/12/amdg.html#ListaKomentarzy
          Z poważaniem,
    • Gość: orthodox Re: Skakanie na diakona. Wspólnota i chore relacj IP: *.euro-net.pl 11.12.07, 17:11
      Nie chodzi tu o jakąś niezdrową sensację panu Japolanowi.Tylko o
      jakieś granice przyzwoitości.
      Strasznym jest żeby dopominać się tego bądź co bądź u świadomego
      (chyba) duchownego.
    • Gość: jekdok Przyłączam się do Twego Najświętszego Oburzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 00:07
      Najszanowniejszy, Najczcigodniejszy i Najwierniejszy Obrońco Jedynie Słusznej Wiary oraz Czci i Godności Jej Wyznawców. Krynico Mądrości i Wzorze Cnót Wszelakich przeoczyłeś jednakowoż (jakkolwiek nieprawdopodobnym wydawać by się to mogło) najskuteczniejszą ścieżkę zablokowania niecnych działań tego zwyrodnialca i jego gangu - w każdym razie nic o tym nie wspominasz.
      Powinieneś chyba jak najszybciej powiadomić Watykan, Episkopat, Kurię Biskupią (właściwą dla miejsca zbrodni) i Prokuraturę najlepiej od razu Krajową.
      Ja również uważam, że natychmiast należy odsunąć od kontaktu nie tylko z dziećmi i młodzieżą, ale w ogóle odizolować tych wszystkich, którzy tumanią młode umysły i próbując przez atrakcyjną dla młodzieży formę przyciągnąć ją do katolicyzmu (czy jakiegokolwiek innego wyznania) wywołują w jej psychice i umysłowości wielkie i niezwykle trudne do naprawienia szkody.

      Ponieważ mam trudną do przezwyciężenia skłonność do rozwlekłych i obszernych wypowiedzi postaram się w punktach przedstawić główne przyczyny mojej wdzięczności, szacunku i najgłębszego uznania dla Twej osobowości i umysłowości Japolanie Najczcigodniejszy.

      1. Dawno już mnie tak nie ubawił żaden tekst satyryczny jak Twoja pisanina (wybacz łaskawie, że nie będę stosował preferowanej przez Ciebie formy Pan, ale wobec takiego dowcipnisia, wydaje mi się ona nie do końca stosowna). Mało jest bowiem rzeczy bardziej komicznych niż napuszony obrońca przed zagrożeniami istniejącymi wyłącznie w jego, niekoniecznie zdrowej, imaginacji.
      (Ukłony od nieśmiertelnego Don Quijote'a de la Mancha ;-)))

      2. Swój zasadniczy "problem" sformułowałeś z niezwykłym wdziękiem tak:
      "Wyraźnie stwierdziłem, że nie podoba mi się bezwstydne upublicznianie filmu, w którym jakaś "uchachana" kobita wskakuje na plecy zobowiązanemu do życia w celibacie duchownemu."
      Z moją "uchachaną" po lekturze Twych mądrości Żoną postanowiliśmy intersubiektywnie, a nawet empirycznie, zweryfikować tezę o związku między wskakiwaniem na plecy a zagrożeniem dla celibatu osobnika do niego zobowiązanego. Niestety, nijak nie mogliśmy osiągnąć pozytywnego wyniku. Być może to przez brak solidnego zimowego odzienia jak na filmie (przyznaję, że eksperyment przeprowadzaliśmy w warunkach domowych), być może to przez niejaką różnicę wieku między nami a bohaterami filmu, być może wreszcie zawiniły braki, a może nawet i upośledzenie naszej wyobraźni, wyraźnie uboższej od Twojej o pewne specyficzne obszary uzasadniające Twe podejrzenia i jakże słuszne oburzenie. A może sprawiły to różnice w naszej budowie anatomicznej, chociaż nie wiem jak to jest u Japolanów, ale ani ja ani, jak przypuszczam, sympatyczny skądinąd diakon, nie mamy na plecach nic co zagrażałoby czystości kontaktów interpersonalnych, szczególnie odbywających się przez odzież (na filmie nawet dosyć grubą).
      Nie śmiem bowiem nawet przypuszczać, że tak wybitna umysłowość może pleść tak piramidalne bzdury.

      3. W prawdziwy zachwyt wprawiła mnie głębia Twych przemyśleń i ich prawdziwie uniwersalny charakter:
      "A cóż do tego ma okres historyczny?Przyzwoitość to przyzwoitość. A nie jej zaprzeczenie."
      Wprawdzie jestem zwolennikiem poglądu, że obyczajowość (w tym moralność i poglądy m.in. na tzw. przyzwoitość) są warunkowane historycznie (bo to
      zależy i od ogólnego stanu wiedzy, umysłowości, poziomu życia i wielu wielu innych czynników, ale gdzie mnie się tam równać z taką znakomitością tak
      dogłębnie znającą również historię by twierdzić autorytatywnie:
      "Po tzw. rewolucji październikowej w Związku Radzieckim było praktykowane, a nawet wymuszane, "współużytkowanie" kobiet."
      Autor! Autor! Autor, lub chociaż jakaś wskazówka co do źródeł tej wiedzy!
      Jeśli ja dobrze rozumiem (co wcale nie jest oczywiste) termin (?) "współużytkowanie kobiet", to mam wrażenie, że jego geneza i początki kryją się w mrokach prehistorii, a z pewnością występowało ono w cywilizacjach tak starożytnych, jak i współczesnych, chociaż nie zawsze i nie wszędzie przyjmowało ono tak zinstytucjonalizowaną formę jak np. osławiony Lebensborn w faszystowskich Niemczech.

      4. Moją zadrość wzbudza również Twoje miejsce zamieszkania:
      "Ja jestem z Lublina, ale ludzie z Wrocławia powinni się zastanowić nad tym, kto ma wpływ na ich dzieci w jezuickiej parafii."
      Bo tam życie musi być proste, prawdziwie szczęśliwe i bezproblemowe - w bliskości KULu z takimi autorytetami jak prof. prof. Bender czy nomen omen Bajda wśród takich intelektualistów jak publikujący tu od czasu do czasu niejaki Aron-ileśtam, czy wreszcie Ty - tak bardzo zatroskany o los nieszczęsnych wrocławskich dzieci. Wprawdzie wydaje się, że bliżej niż do Wrocławia jest z Lublina np. do Tylawy, gdzie miejscowa ludność poddała ostracyzmowi osobę oskarżającą (niewątpliwie fałszywie - bo co tam wyroki sądów ludzkich wobec sługi bożego) proboszcza o molestowanie nieletniego dziecięcia. Jakież tu pole do popisu dla zatroskanego o los dzieci Poczciwca.

      5. Najbardziej jednak zaimponował mi Twój dobrotliwie żartobliwy, choć niepozbawiony jakżeż uzasadnionego poczucia wyższości wobec tych, którzy w swej nieświadomości mają czelność mieć odmienne od Twojego zdanie:
      "A teraz - gdy powtórzyłem - proszę wypić kakao, powiedzieć "pa-pa" mamusi i tatusiowi, przytulić misia i zrobić lulu, a nie się w sieci bawić."
      albo:
      "proponuję mówić ludzkim głosem. To naprawdę pomaga w porozumieniu. Być może różne chrząknięcia są rozumiane w waszej wspólnocie, ale tu chodzi o intersubiektywną komunikowalność między ludźmi, a nie pochrząkiwanie świnek przy sąsiednich korytkach. Jesteśmy ludźmi, więc mówmy ludzkim językiem.
      Pa, pa. Dobrej nocy życzę, także Twemu misiowi - przytulance"

      Ponieważ dla mnie "buahahaha" jest zrozumiałym i również często stosowanym sposobem werbalizacji szczerego rozbawienia (choć może nie tak subtelnym jak "uchachanie") prawdopodobnie również należę do kategorii świnek, co nawet niespecjalnie mnie zdziwiło, zwłaszcza, że tutaj też pewnie błądzę.

      Bo raczej wychrumkałbym, że tu bardziej chodzi o najzwyklejszą w świecie komunikatywność a nie " intersubiektywną komunikowalność", będącą raczej warunkiem uznania dyscypliny za naukową, a niekoniecznie za powszechnie zrozumiałą. Być może bowiem to co piszesz jest komunikowalne, nawet - łomatkoboska - intersubiektywnie (a może nawet i interhipergalaktycznie, kto wie?), ale komunikatywne jest w stopniu umiarkowanym. Komunikowalność - na mój prosty rozumek - postuluje określony poziom kompetencji odbiorcy, natomiast komunikatywność określa pewne (pożądane) cechy nadawcy. Ale oczywiście nie mogę wykluczyć, że to ja nie wiem o czym piszę bo ja tylko prosta chrumkająca nad korytkiem świnka jestem, z braku misia przytulona do żony, a czasami również głaszcząca kudłatego pieska.
      • Gość: jekdok Dokończenie.Niestety znów za bardzo się rozpisałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 00:13
        6. Zanim jednak pójdę "lulać" z Przytulanką (choć nie nazywam Jej misiem), bez pożegnania niestety z moimi nieżyjącymi już od dłuższego czasu Rodzicami pozwolę sobie wyrazić zasadnicżą wątpliwość, z którą mój prosty rozumek nijak poradzić sobie nie może.
        Jak film przygotowany na urodziny lubianego kolegi, będącego przy okazji skutecznym - jak się okazuje - ewangelizatorem może zagrażać przyzwoitości i kojarzony z bezwstydem? Bo przecież Ewangelia zdaje się nie tylko zaleca szerzyć przyjaźń i miłość (a nie wszyscy traktują to pojęcie jako zagrażające moralności), ale nawet miłować "nieprzyjacioły wasze" o czym niewielu tzw. katolików zdaje się pamiętać. Prawdopodobnie tylko moja wyjątkowa tępota i gruboskórność nie pozwala mi dostrzec niebepieczeństwa płynącego z upubliczniania obrazów niewinnych zabaw filmowanych w pełnym świetle i świadczących o niezwykle umiejętnym podejściu do młodzieży przez nieco tylko starszego duchownego. Bardziej obawiałbym się tego co z dziećmi i młodzieżą mogą wyrabiac starsi i "dojrzalsi" w zaciszu plebanii i zakrystii bez udziału kamer. I bardziej obawiałbym się tej młodzieży, która wieczorami i nocami "zabawia się" zgoła inaczej w ciemnych zakamarkach blokowisk, parków i zarośli, bo nie zadziałała rodzina ani wychowawcy, ani nie zajął sie nimi fajny ksiądz czy diakon, a do innych form aktywności zniechęcił ich nadęty lub drętwy bufon w sutannie. Ja ze swej strony mogę się tylko cieszyć, że moja córka, która jest już starsza od bohaterów tego filmu nie trafiła na takiego diakona czy księdza, który skutecznie zanęciłby ją do zabawy w pasterza i owieczki, bo o jej właściwe wychowanie potrafiliśmy zadbać wraz z żoną. I nie muszę sie martwić, że zmanipuluje ją jakakolwiek sekta, nawet taka, która sektą okazuje się dopiero w konfrontacji z inną potężniejszą wiarą czy religią jak to ma miejsce z katolicyzmem w Indiach czy Chinach.

        Zawsze wydawało mi się, że tacy którym wszystko kojarzy się z seksem stanowią margines, choć wiem, że ostatnio uzależnienie od seksu zostało uznane za jednostkę chorobową, a przecież interpretacja różnych zachowań więcej mówi o interpretującym niż o zachowującym się.
        I tak sobie myślę nieśmiało czy nie właściwszym nickiem dla Ciebie byłby Japalant zamiast Japolan. Niby różnica niewielka – raptem dwie literki - ale ileż bardziej adekwatny do treści Twych wynurzeń, sposobu argumentacji i traktowania interlokutorów.

        Najuniżeniej jak potrafię życzę spokojnej nocy, miłych snów i więcej wiary w Ludzi.
        • Gość: świnka Re: Dokończenie.Niestety znów za bardzo się rozpi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 09:34
          Ale się uchachałam, chrum chrum chrum. Panie Japolanie i Pan nie grzmisz?
          • japolan Re: Dokończenie.Niestety znów za bardzo się rozpi 13.12.07, 14:47
            Dzień doby,

            Nie takie już rzeczy wypisywali - nie tylko pod moim adresem - zwolennicy (postępowania) diakona Grzegorza Kramera. Jeśli do tego doda się pewne fragmenty listów od samego diakona Grzegorza Kramera, to naprawdę i zdziwienie staje się mniejsze. Ta sama poetyka.

            A władza duchowna została powiadomiona.
            Niezależnie od tego, znam opinię pewnego - naprawdę zapracowanego - księdza na temat owego filmu i pewnych prezentowanych w nim postaw, ale może ów ksiądz sam zechce ją wyrazić publicznie. Inny ksiądz (osoba określająca się jako ksiądz) także mocno odnosił się do owych zjawisk - tamte wypowiedzi zostały upublicznione podczas pierwszej "emisji" filmu.

            Miłej zabawy życzę,
    • Gość: Andrzej ciekawe czy my się śmiejemy z niego, czy on z nas? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 11:41
      Też od dwóch dni czytam z rozbawieniem wpisy "japolana".
      I od samego początku zastanawiam się tylko na jednym:
      a) nawiedzony
      czy
      b) prowokator ?
      Pewnie wiedziałbym, gdybym sprawdził na jakich forach i jakie inne wpisy
      poumieszczał pod tym nickiem, ale nie chce mi się :)
      Na czuja obstawiam bardziej pasjonujący wariant a) .
      Natomiast jeśli jest prowokatorem-trollem bawiącym się naszymi reakcjami (tak
      jak aron2004 i inni), to w takim razie jest naprawdę niezły... wyrafinowany :) w
      tym swoim rzekomo naiwnym "bulwersowaniu się" :)
      • japolan Badanie 13.12.07, 14:51
        Szanowny Panie Andrzeju,

        Nie musi Pan sprawdzać sam. Diakon Grzegorz Kramer w korespondencji do mnie skierowanej dał wyraz temu, że "przegląd" był dokonywany. Być może podzieli się z Panem znanymi mu wynikami poszukiwań.

        Kolejny już raz wychodzi na to, iż część osób specjalnie spycha dyskusje na płaszyznę personalną (także przy pomocy argumentum ad hominem), bo nie życzy sobie (boi się) argumentowania odnośnie do samego tematu wątku.

        Z poważaniem,
        • Gość: Andrzej a więc(a)-no to może opowie Pan raczej o sobie? :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 17:23
          :-) Zatem naprawdę upiera się Pan przy wersji a) ? ("tak, jestem nawiedzony”")


          > Kolejny już raz wychodzi na to, iż część osób specjalnie spycha dyskusje na pła
          > szyznę personalną (także przy pomocy argumentum ad hominem)

          a może pora wreszcie wyciągnąć z tego wnioski...? ZASTANOWIĆ SIĘ NAD SAMYM SOBĄ :)

          I tylko jedno mnie dziwi.
          Nie dostrzega Pan, jak nieocenioną, świetną reklamę czyni Pan osobom taki jak
          diakon Kramer?? Nie znałem tego człowieka, ale od kilku dni dzięki Panu znam i
          myślę o nim, o jego działaniach dla młodych ludzi, z sympatią. Zresztą wiem, że
          we wrocławskim środowisku jest na szczęście takich osób więcej, zwłaszcza w
          duszpasterstwach akademickich (choć osobiście w DA się nigdy nie zaangażowałem).
          • japolan Poznanie 13.12.07, 23:01
            Szanowny Panie,

            Po zapoznaniu się z pewnymi wypowiedziami diakona Grzegorza Kramera, zwłaszcza zawaertymi w nadesłanych do mnie listach elektronicznych, mogę stwierdzić, że poznałem go już tak, iż nie życzę sobie bardziej. Wystarczy.

            Z poważaniem,
      • japolan Dyskusja z samym Diakonem 13.12.07, 15:43
        Dzień dobry,

        Osoby, które ten wątek zainteresował, mogą zapoznać się z dyskusją z udziałem samego diakona Grzegorza Kramera. Ciekawie wygląda dyskusja z wrocławianami, która jest dostępna pod adresem:
        rajbezewy.blox.pl/2007/12/sam.html#ListaKomentarzy
        Z poważaniem,
        • Gość: lilit Re: Dyskusja z samym Diakonem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.07, 17:41
          klasyczny przypadek psychozy maniakalnej... ale przynajmniej tak
          dobrze jak przy czytaniu Pana wpisów dawno się nie bawilam i za to
          dziękuję
          gdybym tacy byli wszyscy księża Kościoly nie narzekalyby na brak
          wiernych...
          Japolanie, otwórz oczy - w tym filmie jest tylko niewinna radość
          życia
          a orgie to może w Twojej glowie
          • japolan Re: Dyskusja z samym Diakonem 13.12.07, 22:56
            Dobry wieczór,

            Już diakonowi Grzegorzowi Kramerowi napisałem, że stawianie diagnoz via sieć to zwykła szarlataneria.
            Proszę brać i ponosić samodzielnie odpowiedzialność za używane przez siebie słowa - bez sugerowania, jakoby mi o to chodziło. Proszę nie przypisywać mi swoich własnych skojarzeń!

            Życzę miłej zabawy; z diakonem, bez niego - nie moja sprawa. Widać, że pasujecie Państwo do siebie.

            Z poważaniem,
      • anika305 Re: ciekawe czy my się śmiejemy z niego, czy on z 13.12.07, 15:51
        To zwykła reklama "sekty":-)
        dwukrotnie wklejony link do filmiku pokazującego "jak uczy bawiąc":-)
        Fantastyczna atmosfera- od razu widać, że duchowny człowiek a nie
        urzędnik.jestem mamą i nie widzę tam nic gorszącego.Wręcz przeciwnie. Każdy
        ocenia sytuację wg własnych marzeń, doświadczeń, przeżyć itp.
        Jeżeli ta scena Pana gorszy..........
        • japolan Opieka nad dziećmi 13.12.07, 22:58
          Szanowna Pani,

          Nie rozumiem, czemu poświęca Pani swój cenny czas na korzystanie z forum dyskusyjnego, zamiast prowadzić swoje pociechy do diakona, by mógł je wychować na swój wzór i podobieństwo, lub mogłu na niego wspoczyć.

          Życzę powodzenia w procesach wychowawczych,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka