xsatanistax
03.01.08, 17:22
Przez cały dzień słychać przez ścianę jego przeciągłe, głośne jak start
samolotu, ziewanie. Oprócz tego, że od natężenia decybeli tegoż dźwięku
poruszają się obrazy na ścianach, to również porusza się cały żołądek, bo
odgłos jest wyjątkowo obleśny. Przywołuje od razu na myśl rozkładającego się w
fotelu, obleśnego, znudzonego dziada w zarzyganym podkoszulku. Ziewanie
potwora potrafi obrzydzić i pozbawić sensu każdą domową czynność jaką
przerwie. I tak na straty idzie pisanie pracy, czytanie książki, drzemka,
granie na komputerze czy nawet dyskretne słuchanie muzyki. Kiedy Psychopata
nie ziewa, zajmuje się swoim dzieckiem. Ulubioną zabawką dziecka jest, sądząc
po wydawanych odgłosach, czajnik wypełniony gruboziarnistym żwirem, którym to
dziecko jeździ po podłodze pozbawionej dywanu udając, że to auto. Drugą po
tłuczeniu przedmiotami zabawą dziecka jest darcie. Dziecko ćwiczy najwyraźniej
płuca mając aspiracje do zostania śpiewakiem deathmetalowym. Darcie brzmi
mniej więcej tak jak okrzyk człowieka spadającego z dachu tudzież urwiska -
AAAAAAaaaaaaaa...! Ale w momencie, gdy człowiek spodziewałby się dupnięcia o
ziemię znowu rozlega się ten ryk. No ale cóż - to w końcu jeszcze dziecko i
mimo tego, że już ręce opadnięte do kostek a nerwy w strzępach, to trzeba mu
wybaczyć to ciągłe walenie, darcie, tłuczenie, wrzeszczenie, tupanie i
skakanie. Prawdziwy koszmar zaczyna się po godzinie zero zero, gdy dzieciak
już śpi, ale nie śpią niektórzy sąsiedzi, na przykład ja. W nieregularnych
odstępach rozlegają się okropne wrzaski Psychopaty. Gdzieś w okolicach 01.30
słychać "K***a!", potem "K***a pierdo***na dziwka!" oraz "K***a ch***j
zaj***ny!". Niemalże każdej nocy nie można zmrużyć oka, bo Psychopata
gwałtownie wyrywa ze snu tym pokrzykiwaniem. Litania bluzgów trwa średnio do
godziny 2 w nocy. Wtedy prawdopodobnie Psychopata wyczerpany darciem
postanawia odpocząć. Po krótkim śnie o godzinie 7.30 wita się ze światem
słowem na "K" na tyle głośnym, że i ja muszę rozpocząć dzień. Nie mam pojęcia
i nie chcę wiedzieć, co powoduje taki stan rzeczy - czy są to zaburzenia
psychiczne, czy może Psychopata ma w domu złośliwe krasnoludki chowające mu
np. szczoteczkę do zębów.
Psychopata jest egzemplarzem wyjątkowo złośliwym. Doniósł na swoich sąsiadów
do spółdzielni mieszkaniowej twierdząc, że ci dudnią po rurach, podczas gdy to
nie oni dudnili. Wcześniej zrobił karczemną awanturę w tej samej sprawie bogu
ducha winnej lokatorce. I tu pojawia się pytanie: co zrobić z Psychopatą?
Zwracanie mu uwagi nie ma najmniejszego sensu pomijając już to, że strach
stanąć oko w oko z człowiekiem, który w środku nocy drze się i łomoce. Czy
spółdzielnia mieszkaniowa po otrzymaniu stosownego pisma może podjąć jakieś
kroki w stosunku do Psychopaty?