Gość: Meloman
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
09.09.03, 16:07
Już od kilku dni nasze piękne miasto żyje rytmem festiwalu "Wratislawia
Cantans".Mieliśmy okazję wysłuchać kilku koncertów.Z dużą przykrością
stwierdzam że moje obawy co do poziomu i klasy tegorocznej edycji festiwalu
potwierdziły się.Do tej pory tylko dwa koncerty były godne wysłuchania,ale o
tym póżniej.O wiele więcej niestety,można powiedzieć o słabiźnie pozostałych
wydarzeń artystycznych.Zacznijmy od hejnału festiwalowego.Zlepek muzyki
z "Krzyżaków"Forda,odrobina dysonansów no i fragment z "Mesjasza".Hendel musi
przewracać się w grobie.Okropieństwo!Pora na zmianę tego potworka pióra pani
G.Pstrokońskiej.
Kolejnym "wydarzeniem" był piątkowy koncert w Auli Leopoldinum.Polska
Orkiestra Kameralna(czytaj Sinfonia Varsowia)pod batutą M.Smolija.Już samo
zestawienie J.S.Bacha i G.F.Telemanna z kopozycją Fryderyka Wielkiego było
błędem.Fryderyk Wielki jako kopozytor przedstawia poziom średniej klasy
rzemieślnika.Jego Koncert na flet wypadł bardzo blado na tle kompozycji
mistrzów baroku.NIestety to tylko jeden z wielu powodów słabości tego
koncertu.Może zdołałbym jeszcze strawić konferansjerkę pana Smolija,chociaż
to nie poranek symfoniczny z Bernstainem tylko międzynarodowy festiwal,ale
nie do przyjęcia jest fakt braku stylowości i zaangażowania orkiestry w
swoją grę.Koncert brandenburski został odbęniony.B.C. nierówne,nieczytelne i
bez polotu.Sporo nieczystości w parti skrzypiec oraz osoba dyrygenta zupełnie
zbędna przy tym utworze.Koncert fletowy Fryderyka Wielkiego zagrany poprawnie
przez solistkę ale bez większych emocji.Aria Bacha zagrana kompletnie bez
napięcia,które cechuje ten utwór.Moim zdaniem taki koncert powinien być
wykonywany na instrumentach dawnych,co w obecnym czasie nie jest trudne do
wykonania.
Kostiumy z epoki,w które odziani byli wykonawcy oraz zabytkowe wnętrze sali
to za mało aby stworzyć klimat i styl muzyki proponowanej na owym koncercie.
Rownież sobotnie koncerty niczym nie były w stanie zachwycić
potencjalnego słuchacza.Dopiero w niedziele doczekaliśmy się dwóch udanych
koncertów.Pierwszy z nich to koncert pod dyrekcją Wojciecha Michniewskiego.
Sinfonia Varsowia wykonała dwa znane i piękne dzieła jakimi są bez wątpienia
"Symfonia fantastyczna"H.Berlioza i "Popołudnie fauna"C.Debussyego.
Drugim udanym koncertem tego dnia był występ włoskiego zespołu muzyki dawnej
"I Sonatori de la Gioiosa Marca" z udziałem młodego,rumuńskiego kontratenora
Romeo Corneliusa.Zespół włoski wykazał się dobrym brzmieniem,zgraniem oraz
wewnętrznym czuciem muzyki baroku.W przypadku młodego wokalisty słychać było
pewną nierówność barwy i skali głosu oraz zbyt małą muzykalność.
Niemniej jednak koncert był bardzo udany co potwierdziło kilka bisów na jego
zakończenie.
Terz parę słów na temat dziennikarzy i fotoreporterów,którzy pracują przy
festiwalu.Spotkałem się na forum z krytycznymi opiniami na temat pana
redaktora Bieleckiego.Jest On jednak drodzy oponenci jedynym drukowanym
dziennikarzem we wrocławskiej prasie,który doskonale zna się na tym co robi.
Ma do tego odpowiednie kwalifikacje oraz wyrobiony gust muzyczny,w
przeciwieństwie na przykład do pana Domagały,który nie ma zbyt dużego pojęcia
o muzyce poważnej i na dodatek przesiedział niedzielny koncert żując gumę.Tak
oto wygląda podejście do muzyki pana redaktora.Kolejnym kwiatkiem jest ubiór
niektórych fotoreporterów.Widziałem pewnego długowłosego jegomościa w
podkoszulku na wieczornym koncercie.Widać jaki jest poziom traktowania
kultury w naszym mieście przez pewne lokalne gazetki.
Wracając jednak do muzyki to czeka nas jeszcze parę koncertowych rodzynków.
Już dzisiaj wieczorem usłyszymy NOSPR pod dyrekcją Gagriela Chmury.
Szczegolnie polecam"Te Deum"Pendereckiego.Już w czwartek Herreweghe.
Tych rodzynków jest jednak zbyt malo żeby osłodzić nam festiwalowy zakalec.
Pozdrawiam,Meloman.