Dodaj do ulubionych

Rzeczpospolita dziecibijąca

    • 1492007gazeta bijmydzieci.pl - dopisz sie do antyakcji 07.10.08, 12:25
      koniecznie dopisz sie do antyakcji internetowej:
      bijmydzieci.pl
      • Gość: obiektywny Re: bijmydzieci.pl - dopisz sie do antyakcji IP: *.bredband.comhem.se 07.10.08, 13:48
        kolejna debilna "antyakcja" próbujaca byc "alternatywa" do akcji,
        która zainspirowana chorym Zachodem. Bije ten, kto nie ma juz niczego
        do powiedzenia i do zaargumentowania. Zawsze sie mozna dogadac nawet z
        dzieckem ale wielu ludziom wydaje sie ze dziecko nie jest jeszcze
        czlowiekiem i musi wykonywac wszelkiego nakazy rozkazy i polecenia.
        Rozmawiac, dyskutowc z dziecmi a nie bedzie tez tak wielu wtórnych
        analfabetów i spolecznych kalek dla których walniecie kogos w morde
        jest agumentem.
        • nikodem_73 Re: bijmydzieci.pl - dopisz sie do antyakcji 07.10.08, 14:27
          Wybacz, ale dziecko nie jest partnerem do dyskusji. Pewnie - należy z nim
          rozmawiać i mieć na uwadze jego potrzeby, ale to RODZIC ponosi odpowiedzialność
          za czyny dziecka i to RODZIC musi podejmować decyzje. A dziecko ma słuchać.

          Równie dobrze możesz argumentować, że policjanci nie powinni używać siły, a
          jedynie rozmawiać i dyskutować z np. wandalami. No fajnie by było, tylko musisz
          założyć, że wandale będą chcieli współpracować.
        • super_stokrotka Re: bijmydzieci.pl - dopisz sie do antyakcji 08.10.08, 19:03
          Popieram obiektywnego.
      • Gość: Onan Bij konia zamiast dzieci! IP: 152.75.60.* 07.10.08, 14:05
    • czarrrna Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 12:28
      bicie dzieci???Pasem, kablem, ręką, po buzi, plecach, pupie,
      wszędzie,do krwi....za byle co...za czwórkę, za przyjscie za późno
      do domu, za zepsutą niechcący zabawkę, za opuszczoną lekcję
      religii...Ponizanie, wyzywanie, brak docenienia....Jak to strasznie
      bolało...Pamiętam. Kłamałam,ze wszytko jesst dobrze,żeby znów nie
      dostać, jak sie dowiedział,ze skłamałam znów bicie i tak w kółko...I
      nigdy żadnej rozmowy, zadnego kocham, zamiast bicia....Tylko
      wymagania. I nieuleczalnie chora mama- moze dlatego na mnie się
      wyładowywał.
      I co to dało? Mam 34 lata, skończyłąm renomowaną akademie medyczną,
      do wszystkiego co mam doszłam sama, z moimi najbliższymi.
      Tylko tyle,że teraz własnych dzieci nie uderzyłam, tylko rozmawiam,
      rozmawiam, rozmawiam.......I sa najlepszymi dziećmi na świecie. I
      bardzo, bardzo grzecznymi.
      A do ojca żal mam do dziś.
    • Gość: d_d Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.08, 12:35
      Mam 30 lat, od 10 nie mieszkam z rodzicami. Do 20 roku życia biła mnie matka
      (kabel, pas, wylewanie wrzątku, walenie głową o sciane, rzucanie we mnie
      nożyczkami. Przezyłam chyba wszystkie tortury fizyczne). Potem w końcu udało mi
      sie wyprowadzic z domu. Mam zniszczone życie, nie radze sobie w zyciu
      codziennym, nie radze sobie w pracy, jestem kłębkiem nerwów. Nie dokońca
      potrafie ułożyć sobie realcje z ludzmi. Na zewnatrz wygladam na cholernie silną
      osobę, w srodku jestem zniszczona, słaba i zraniona. Codzienność mnie przerasta.
      Nie potrafię ułożyć sobie życia. NIe ma dnia żebym nie płakała, wspominając tamto...
      • Gość: alice Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.centertel.pl 07.10.08, 12:47
        NIE WOLNO! dawać klapsów! tylko KTETYN i ŁAJZA uderza kogokolwiek
        słabszego - psa , dziecko,... Przyjmijcie to świdomości "cudowni
        rodzice", że każdy klaps to dla Was /was ? "jestem najsłabszym
        dupkiem na świecie nie nadaję się do niczego a już na pewno do
        wychowaywania kogokolwiek". Może drastyczne ale to fakt. Jestem
        matką. Mam siedmioletnią córkę, która NIGDY nie dostała klapsa. Mam
        psa szczeniaka 2 letniego z "adhd", który zdemolowała mi pół
        mieszkania zanim wydorośłał -NiE DOSTAŁ klapsa. Córka jest grzeczna,
        bardzo, pies również. Każdą łajze, która kiedykolwiek uderzyła
        słabszego zpraszam do siebie. NA KLAPSA.
        • nikodem_73 Re: Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 14:21
          No i bomba. Podeślę do Ciebie swojego ojca. Wyżyjesz się na staruszku. Od niego
          parę razy dostałem klapsa. Za każdym razem wiedziałem za co. I nie mam do niego
          żalu. Nie jestem wrakiem człowieka i nie mam problemów z relacjami z ludźmi. W
          pysze śmiem nawet sądzić, że w żaden sposób nie odbiegam od normy psychicznej.

          Bo może uświadomisz sobie, że klaps to NIE JEST to samo co napi*dalanie z
          byle/bez powodu.
          • Gość: alice Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.centertel.pl 07.10.08, 16:18
            nikodem_73 napisał:

            > No i bomba. Podeślę do Ciebie swojego ojca. Wyżyjesz się na
            staruszku. Od niego
            > parę razy dostałem klapsa. Za każdym razem wiedziałem za co. I nie
            mam do niego
            > żalu. Nie jestem wrakiem człowieka i nie mam problemów z relacjami
            z ludźmi. W
            > pysze śmiem nawet sądzić, że w żaden sposób nie odbiegam od normy
            psychicznej.
            >
            > Bo może uświadomisz sobie, że klaps to NIE JEST to samo co
            napi*dalanie z
            > byle/bez powodu.


            Nie czuję potrzeby wyżywać się na kimkolwiek. Klaps to jest bicie.
            Nie ma dysksji. JEST TO UDERZENIE i nie ma POWODU nigdy by go
            zastosoować wobec słabszego. Bijesz słabszego jestes frajer,
            pokazujesz słabszemu swoja władzę i wyższośc jests frajer. Czytając
            to forum człowiek uzmysławia sobie ilu tak nabrawdę tu "ludzi". Dla
            mnie każdy kto przemocą egzekwuje posłuszeństwo to prymityw.
    • Gość: warszawiak Zgłoszenie na policję IP: *.icpnet.pl 07.10.08, 12:40
      Ostatnio zgłosiłam na policję, że u sąsiedzi przez cały czas kłócą się i
      wrzeszczą a ich córka przez cały czas płacze. Fakt zareagowali szybko, ale dla
      nich najważniejsze było to, że sąsiedzi stwierdzili, że nie myjemy klatki
      schodowej.
      • Gość: d_d Re: Zgłoszenie na policję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.08, 12:47
        Jako 18 nastolatka zgłaszałam swoją sprawe na policje. Ze mnie matka bije.
        Skonczylo sie na tym ze wezwali tate na przesłuchanie i pan policjant powiedział
        "Panie, córce trzeba czasem wpier...". I zamknęli sprawę. Takie czasy były ;(
        A to o czym piszesz warszawiaku, to trzeba zgłaszac kolejny raz na policje. Za
        którymś razem dziecku w końcu pomogą.
    • Gość: iwi no i ciekawe kiedy to sie zmieni IP: *.access.telenet.be 07.10.08, 12:49
      ciagle tu pisza o jakichs skrajnosciach, albo minimum klapsy albo wychowywanie bez stresow. a przeciez sa kary takie, ze mozna nie bic a jednak ukrac i to tak, zeby dziecko zapamietalo. mnie i brata rodzice nie bili chociaz swieci nie bylismy. spoznilam sie dwie godziny? wiec zamiast biegac po podworku do 20 - godzina powrotu latem - moge biegac do 18. spoznie sie to bede biegac jeszcze mniej. moj brat kiedys zwinal dla jaj cos w sklepie. rodzice poszli z nim do sklepu, kazali oddac co ukradl przy ludziach, przeprosic i odpracowac strate. kierownik sie zgodzil, brat przez miesiac odpracowywal gazete za 5 zlotych w soboty kiedy to jego koledzy biegali za pilka. no i prosze, wyszlismy na ludzi.
      • nikodem_73 Re: no i ciekawe kiedy to sie zmieni 07.10.08, 14:12
        OK. A co by się stało, gdyby brat powiedział rodzicom "chyba was pogięło zgredy"?
    • inguszetia_2006 Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 13:13
      Witam,
      Nie doczytałam do końca. W dołku ściska, łzy cieczą.
      To nie może być prawda.
      A jest.
      Pzdr.
      Inguszetia

    • Gość: NiecoRozsądku Klaps to porażka, ale.. IP: 217.96.16.* 07.10.08, 13:37
      Wg mnie (mam dwoje małych dzieci) klaps jest porażką wychowawczą, ale czasem się
      po prostu inaczej nie da. Są sytuacje, gdy nie ma czasu na tysiąckrotne
      tłumaczenie, powtarzanie czy wykłócanie się z dzieckiem (np. trzeba po prostu
      wyjść do szkoły, przedszkola czy wreszcie do pracy). Jeśli nie wchodzi do głowy
      po któryśtam proszeniu (a właściwie błaganiu), po kilku próbach przekonania -
      nie ma innego sposobu na zdyscyplinowanie, jak przywalenie w tyłek. I nie mówię
      tu o katowaniu, znęcaniu, poniżaniu itd. Zresztą, to moja opinia i historia,
      dyrektor w mojej podstawówce załatwiał sprawy prosto, skutecznie i raz na zawsze
      - lał w łeb i pytał czy wiemy za co. Zawsze wiedzieliśmy i ja się osobiście
      cieszyłem, że na tym się skończyło, a nie rodzice do szkoły itp. Nie jestem
      zwolennikiem bicia dzieci i rozumiem problem ich katowania. Ale może po prostu
      wykażmy nieco rozsądku. W tych dyskusjach wrzuca się wszystko do jednego wora i
      histeryzuje. A pewnie głównie ci, który w ogóle nie mają dzieci, albo mają już
      dorosłe i już nie pamiętają ile ich wychowanie kosztuje.
      • Gość: CAT Re: Klaps to porażka, ale.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.08, 13:56
        ...KALPS CZY PRZYWALENIE W TYLEK JAK TO OKRESLASZ TO TWOJA PORAZKA
        BEZ DYSKUSJI! NIE STAC CIE NA NIC INNEGO I SZCZERZE WSPOLCZUJE TWOIM
        DZIECIAKOM...JA MAM 3KE I TEZ WYCHODZE RANO DO PRACY ODWOZAC JEDNO
        DO SZKOLY ? PROWADZE WLASNA FIRME I MUSZE BYC MAKSYMALNIE FIT PRZEZ
        8GODZIN A POTEM JESZCE PRZEZ +/- 5 W DOMU.TAKZE NIE PIERD...
        FARMAZONOW ZES ZMECZONY ITD. ZWYCZAJNIE NIE DZIWGASZ TEGO BAGAZU...
        CHLOPIE I ZA BICIE DZIECI POWINIENES BYC POCIAGNIETY DO
        ODPOWIEDZIALNOSCI KARNEJ ALE TE MEDIUM DAJE MOZLIWOSC WYPOWIEDZI
        ANONIMOWEJ TAKIM MIERNOTOM JAK TY ...BEZ PONOSZENIA KONSEKWENCJI
      • Gość: Szacunek rodzica Lepiej gnojowi wlać!Będzie się ciebie bać! IP: 152.75.60.* 07.10.08, 14:14
      • Gość: wsmo Re: Klaps to porażka, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 17:12
        ja mam male dziecko ktore potrafi pokazac rogi i nie zgadzam sie z toba
        ale reszta to pewnie te staruchy z demencja ktore nie pamietaja jak laly dzieci

        Jestem w 8 miesiacu ciazy i ciezko mi jest czesto nie czasem - nie bije jednak
        malego. Radze sobie bez tego.

        Mialam pania w pdst ktora bila - ja tez wiem dlaczego bo miala jkis problem ze
        soba - ja wolalbym zeby wezwala rodzica i on mi wytlumaczyl. Twoj dyrektor nie
        byl dobrym pedagogiem bo olal zupelnie twoich rodzicow. Twoj przyklad pokazuje
        ze dziecko woli juz po jakims czasie dostac tego klapa zamiast normalnej kary
        czy tez tracenia czasu na rozmowe z rodzicami o panujacych zasadach.

        >A pewnie głównie ci, który w ogóle nie mają dzieci, albo mają już
        > dorosłe i już nie pamiętają ile ich wychowanie kosztuje.
    • njante Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 13:50
      Czytam komentarze o klapsach i przeraża mnie ilość ich zwolenników.
      Wychowywano mnie baz klapsa. O czymś takim jak lanie dowiedziałam się od dzieci
      na podwórku. Podziwiam moich rodziców za to, że potrafili mnie i moją siostrę
      wychować bez kar cielesnych, kiedy oboje byli w dzieciństwie bici pasem czy
      kablem z liczeniem i dziękowaniem za karę. Mamie nie wolno było w czasie lania
      płakać. Raz się w domu zapytałam, miałam ze 7 lat, jak to jest dostać lanie.
      Tata mi wytłumaczył, że strasznie i że chciałby, abym nigdy się nie dowiedziała.
      Bardzo dużo z nami rozmawiali.
      Przy czym rodzice mieli dość bogaty repertuar kar, z których najgorszą było
      stwierdzenie, że się na mnie zawiedli.
      Do tej pory nie rozumiem, jak można kogokolwiek uderzyć. Tym bardziej kogoś
      mniejszego, słabszego, kto się nie obroni.
      • Gość: Bilbo Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.chu-charleroi.be 07.10.08, 15:44
        Sprobuj powiedziec dwulatkowi, ze sie nim zawiodlas :) Bedzies zmusiala czekac
        na zrozumienie kilka lat.

        Powodzenia.
        • njante Re: Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 16:17
          Ze zdrowo rozwijającym się dwulatkiem można się porozumieć. Odmówić ulubionej
          zabawy itp. Karę można dobrać do wieku i poziomu dziecka, a nie od razu walić
          łapsiem. Trzeba chcieć.
    • Gość: Prof. Sprzaczka Prawdziwy katolik wali gowniarzy w doope! IP: 152.75.60.* 07.10.08, 13:59
    • bugmenot2008_2 Nie pozwólcie być dzieciom sku...synami 07.10.08, 14:25
      Dość tej patologii i braku szacunku.
    • Gość: gość 1 A co ze szkołą IP: 195.216.250.* 07.10.08, 14:31
      A może tak szkoła zacznie interesować się czy dziecko noie ma sladów
      pobicia. Może zwiekrzona rola psychologów w szkołach i przedszkolach.

    • Gość: Ania Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 07.10.08, 14:33
      To jest przerazajace, przerazajace! Te akty przemocy sa straszne, ale duzo
      gorsza jest bezsilnosc ofiar. System pomocy jest niewydolny, prawa sie nie
      respektuje.

      Znam jednego kuratora rodzinnego, co wyslal dziecko na wakacje do domu.
      Dziewczynka przebywala w domu dziecka, bo ojciec ja gwalcil. To pan kurator
      pomyslal, niech sobie dziecko odpocznie, w koncu ma wakacje. Wywinal sie z tego,
      pomimo ze byla sprawa dyscyplinarna, dalej pracuje. Teraz juz chyba jest na
      emeryturze... I co powiecie?

      Mam ochote mordowac...

      Dzieci sie bije, bo to uchodzi na sucho. Mozna sie bez przeszkod wyzywac na
      slabszych istotach, prawo stoi obok, pomoc spoleczna bezradna, sedziowie
      bagatelizuja, bo niska szkodliwosc spoleczna czynu. Jedyne co mozne zrobic takie
      dziecko, to znosci wszystko w samotnosci. Albo sie zacpac, albo zapic, albo
      zaczac bic innich...
    • Gość: Maga Katolicka Polska IP: *.nordeabank.pl 07.10.08, 15:02
      w całej krasie!
    • deliko Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 15:18
      Zabawne- matka raz skatowala mnie za to, ze kiecke zbrudzilam, bawiac sie w
      lesie. Dzisiaj - po 30 latach - udaje, ze nie pamieta (a moze nie pamieta). Za
      to w zeszlym roku, kiedy powiedzialam, ze lekarz zdiagnozowal u mnie nowotwor,
      zaczela od razu opowiadac, jak ona sie zle czuje itd.
      Matka - kobieta po studiach, dobrze wychowana, szanowana przez sasiadow...
      Tak to jest - poza domem ludzie czesto nie maja pojecia, jacy sa ich znajomi.
      • Gość: d_d Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.08, 16:54
        Oj u mnie to samo było, porządna, ułożona rodzina - tacy nie moga być. Tylko
        jakoś każdy przymykał oczy na moje siniaki i wiecznie zapłakane oczy.
        Teraz matka tez "nie pamięta" co robiła... "Ależ o czym ty mowisz?? Ja cie nigdy
        nie uderzyłam!"...
    • bzdun Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 15:45
      czytałem i przyznaje, że było to dla mnie straszne doświadczenie.Z
      jednej strony okrutni rodzice katujacy swoje dzieci, a z drugiej
      moje własne przeżycia z dzieciństwa.Sam mam 3 bąbla i z przykrością
      musze przyznać, że były momenty, w których przychodziła mi do głowy
      myśł żeby strzelić małego w dupsko to się uspokoi, czy przestanie
      psocić...Łatwe i szybkie rozwiązanie i takie oczywiste...bo klaps to
      metoda wychowawcza jak kazda inna.Na szczęście nigdy go jednak nie
      uderzyłem, zamiast tego wspólnie z żoną spędzaliśmy długie minuty na
      rozmowie z nim.Wiecie, co tak sądze,że te poradniki psychologiczne
      typu "jak wychować szczęśliwe dziecko" nie są takie durne.Synek ma
      teraz 3 lata wciąż nas sprawdza na ile może sobie pozwolić.Za każdym
      razem kiedy przekroczy granice spotyka się z taką samą reakcją z
      mojej czy żony strony.Sądze, że konsekwentne egzekwowanie granic
      narzuconych dziecku jest kluczem do jego wychowania.Ważne jest też
      to aby dziecku wytłumaczyć, wyjaśnić dlaczego czegoś mu
      niewolno.Może to będzie komicznie wyglądało jak 2 letniemu malcowi
      rodzic wyjaśnia dlaczego nie może zupką smarować ekranu monitora,
      zachowując się w trakcie tej rozmowy jakby rozmawiał z kimś
      dorosłym...jednak nawet takie dziecku rozumie/czuje co się do niego
      mówi.Spokojny ciepły głos, proste/banalne argumenty i to wystarczy
      żeby takiej małej istotce nie zabrać dzieciństwa i nie zniszczyć
      życia.Zycze wszystkim obecnym i przyszłym rodzicom cierpliwości i
      mądrości.Pamiętajcie, że wasze dziecko będzie szło przez życie z tym
      co dostanie od Was.Pamiętajcie, że dziecko jest taką "skrzynią", z
      której można wyjąć tylko to co wcześniej ktoś do niej włożył-oby
      było w tych skrzyniach jak najwięcej miłości.
      • Gość: alice Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.centertel.pl 07.10.08, 16:27
        bzdun napisała:

        > czytałem i przyznaje, że było to dla mnie straszne doświadczenie.Z
        > jednej strony okrutni rodzice katujacy swoje dzieci, a z drugiej
        > moje własne przeżycia z dzieciństwa.Sam mam 3 bąbla i z przykrością
        > musze przyznać, że były momenty, w których przychodziła mi do głowy
        > myśł żeby strzelić małego w dupsko to się uspokoi, czy przestanie
        > psocić...Łatwe i szybkie rozwiązanie i takie oczywiste...bo klaps
        to
        > metoda wychowawcza jak kazda inna.Na szczęście nigdy go jednak nie
        > uderzyłem, zamiast tego wspólnie z żoną spędzaliśmy długie minuty
        na
        > rozmowie z nim.Wiecie, co tak sądze,że te poradniki psychologiczne
        > typu "jak wychować szczęśliwe dziecko" nie są takie durne.Synek ma
        > teraz 3 lata wciąż nas sprawdza na ile może sobie pozwolić.Za
        każdym
        > razem kiedy przekroczy granice spotyka się z taką samą reakcją z
        > mojej czy żony strony.Sądze, że konsekwentne egzekwowanie granic
        > narzuconych dziecku jest kluczem do jego wychowania.Ważne jest też
        > to aby dziecku wytłumaczyć, wyjaśnić dlaczego czegoś mu
        > niewolno.Może to będzie komicznie wyglądało jak 2 letniemu malcowi
        > rodzic wyjaśnia dlaczego nie może zupką smarować ekranu monitora,
        > zachowując się w trakcie tej rozmowy jakby rozmawiał z kimś
        > dorosłym...jednak nawet takie dziecku rozumie/czuje co się do niego
        > mówi.Spokojny ciepły głos, proste/banalne argumenty i to wystarczy
        > żeby takiej małej istotce nie zabrać dzieciństwa i nie zniszczyć
        > życia.Zycze wszystkim obecnym i przyszłym rodzicom cierpliwości i
        > mądrości.Pamiętajcie, że wasze dziecko będzie szło przez życie z
        tym
        > co dostanie od Was.Pamiętajcie, że dziecko jest taką "skrzynią", z
        > której można wyjąć tylko to co wcześniej ktoś do niej włożył-oby
        > było w tych skrzyniach jak najwięcej miłości.

        Jesteś bardzo mądrym CZŁOWIEKIEM.Tak myślę ;)
        Dokładnie to samo mogłabym napisać, dokładnie tak czuję. Miłościa
        można zdziałać wszystko.
        • super_stokrotka Re: Rzeczpospolita dziecibijąca 08.10.08, 19:00
          Przylaczam sie.
    • Gość: kiedyś dziecko klapsy i bicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 16:35
      Kiedyś też myślałam, że dzieci, które nie są bite (choćby klapsy) nie mogą wyrosnąć na wartościowych ludzi. Od niedawna rozumiem, że to moje przekonanie wynikało z tego, co mówili rodzice i co ich usprawiedliwiało. Nie jestem zwolennikiem tzw. "bezstresowego wychowania" lecz wiem teraz również, ze bicie tylko szkodzi. Tak naprawdę bicie i zastraszanie jest stosowane tylko przez tych rodziców, którzy nie potrafią w żaden inny wpłynąć na zachowanie swoich dzieci. Rodzic, który cieszy się dużym autorytetem i ma dobry kontakt z dziećmi nie będzie potrzebował, czy nawet nie będzie chciał korzystać z takich środków. Moim zdaniem bicie dzieci demaskuje rodziców, jako osoby z poważnymi problemami, przewagą fizyczną starają się wyrównać braki.
    • kosidlo Wylewanie na forum; 07.10.08, 17:24
      Szlachetni!
      Są dwie rzeczy;karcenie i znecanie.Mozna wiecej nakazow wyliczyc.
      Po pierwsze:jesli brzdac jest niesforny,zameczony itd nalezy dziecko
      uspokoic.Jesli malec jestnaprawde agresywny,klaps jest na miejscu.
      Kto odrozni klapsa od bicia? No wlasnie to jest to o czym mowimy.
      DLA YTATUSIA!w stanie!!-dziecko== jest niepotrzebnym balastem i:
      taki tatulo bedzie lał i to jak.
      W rodzinie normalnej gdzie motywacja jest naturalna silą napedową klaps nie jest
      biciem.
      Ale pojawila sie ekonomia w rodzinie i to w naszych warunkach=stres
      wszechobecny.(I co mądrale pulitycy??)
      • Gość: alice Re: Wylewanie na forum; IP: *.centertel.pl 07.10.08, 17:41
        kosidlo napisał:

        > Szlachetni!
        > Są dwie rzeczy;karcenie i znecanie.Mozna wiecej nakazow wyliczyc.
        > Po pierwsze:jesli brzdac jest niesforny,zameczony itd nalezy
        dziecko
        > uspokoic.Jesli malec jestnaprawde agresywny,klaps jest na miejscu.
        > Kto odrozni klapsa od bicia? No wlasnie to jest to o czym mowimy.
        > DLA YTATUSIA!w stanie!!-dziecko== jest niepotrzebnym balastem i:
        > taki tatulo bedzie lał i to jak.
        > W rodzinie normalnej gdzie motywacja jest naturalna silą napedową
        klaps nie jes
        > t
        > biciem.
        > Ale pojawila sie ekonomia w rodzinie i to w naszych warunkach=stres
        > wszechobecny.(I co mądrale pulitycy??)



        >Jesli malec jestnaprawde agresywny...

        agresywny malec?
        od kogo dziecko się uczy? również agresji?




        > W rodzinie normalnej gdzie motywacja jest naturalna silą napedową
        klaps nie jes
        > t
        > biciem.

        W normalnej rodzinie klaps - to jakiś oksymoron!

        pierd... chłopaku jakies straszne głupoty.





    • Gość: Sabina Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.Red-83-43-177.dynamicIP.rima-tde.net 07.10.08, 17:33
      Moi rodzice byli i nadal sa szanowanymi ludzmi z wyzszym wyksztalceniem. Moj
      ojciec zawsze byl brutalny - krzyczal, dawañl "klapsy" i twierdzil ze to dobre
      dla dzieci. Powtarzal "dzieci trzeba wychowywac jak szczenieta - pasem". Nie
      pamietam kiedy bicie zaczelo byc naprawde okrutne - mialam moze 7, moze 8 lat.
      Moja mama byla lekarzem i duzo czesu spedzala na dyzurach, w tym czasie ojciec
      zajmowal sie mna i siostra. Siostry nigdy nie ruszyl, mnie najpierw prowokowal
      mowiac "ty ku..., masz charakter ku..., wciaz musze wyganiac fagasow" (mialam
      wtedy moze 13 lat, pierwszy raz bylam z mezczyzna majac 25) albo "nic soba nie
      przedstawiasz, nigdy nie zdasz na studia, jestes gownem ktore mozna rozdeptac" i
      tak az nie wytrzymalam i cos pysknelam, wtedy mial juz powod do bicia - bil
      zwykle pejczem, mnie i psa, czasem kopal, bil reka po twarzy. W szkole jak
      pytali o since na twarzy odpowiadalam ze uderzylam sie o drzwi. Nikt nie
      reagowal. Gdy probowalam powiedziec nauczycielce powiedziala ze jestem zlym
      ptakiem co kala wlasne gniazdo. Bil mnie tez gdy pozniej wrocilam do domu lub
      powiedzialam cos co mu sie nie podobalo np ze nie lubie Ewy Demarczyk. Wraz z
      siostra wyszydzali mnie i wysmiewali. Mama czesto byla swiadkiem bicia (ojciec
      nazywal je "rznieciem") i wyzwisk ale nie reagowala, raz tylko przerwala bicie
      mowiac mu "daj spokoj, rozkrwawila sie". Bylam neurotyczna, mialam tiki nerwowe,
      hipochondrie, problemy w szkole. Po maturze nie dostalam sie na studia, ojciec
      oglosil wszystkim ze ma durna corke ktora przynosi mu tylko wstyd. Dwa razy
      probowalam sie zabic, raz wzielam jakies tabletki ale za malo wiec skonczylo sie
      bolem glowy, drugi raz odkrecilam gaz, rodzice nakryli mnie, pobili do
      nieprzytomnosci, mama biadolila ze "jakby trzeba bylo wzywac pogotowie to bylby
      taki wstyd" a ojciec wysmiewal sie ze nawet zabic sie nie potrafie. Gdy
      skonczylam 18 lat wyprowadzilam sie do babci - byla to matka ojca, traktowala
      mnie okropnie ale przynajmniej nikt mnie nie bil. Pracowalam, rok pozniej
      dostalam sie na studia, skonczylam je z dobra srednia. Na ostatnim roku
      zakochalam sie, w obcokrajowcu, ten zwiazek nie mial przyszlosci ale ja bylam
      tak spragniona uczucia ze stracilam rozsadek. Zwiazek rozpadl sie gdy zaszlam w
      ciaze. Ojciec uznal ze wreszcie sie potwierdzila jego teza ze jestem dziwka.
      Przez 9 miesiecy rodzice okazywali mi pogarde. Krotko po dyplomie urodzilam
      syna. Rodzice jak zobaczyli wnuka troche zlagodnieli. Po macierzynskim i odbyciu
      praktyk podyplomowych wyprowadzilam sie na wies. Przez nastepne 5 lat pracowalam
      i wychowywalam syna, bez niczyjej pomocy. Potem poznalam mojego meza. Rodzice
      byli przeciwni naszemu zwiazkowi bo maz pochodzi z tego samego kraju co moj
      pierwszy partner. Siostra przyjechala i zaczela dyrygowac ze maz ma sie wynosic
      wiec wyrzucilam ja z domu. Przeszlismy ciezkie chwile bo dwoje mlodszych dzieci
      ktore mialam z mezem zmarlo po urodzeniu, rodzice nawet nie wyrazili wspolczucia
      bo obrazili sie o wyrzucenie siostry. Bylam w depresji, pomogl mi maz. Dzis
      mieszkam z mezem i synem za granica. Nigdy nie uderzylam syna, nie ma ADHD jak
      tu niektorzy sugeruja. Duzo pracuje. Z rodzicami jakos ulozylam poprawne
      stosunki. Z siostra sie nie widuje.
      • kosidlo Re Sabina 07.10.08, 17:45

        Ta tragedia w twoim przypadku nie jest uogulnieniem;
        Są patologie ktorym przciwstawic sie trudno -chociazby ze wzgledu na pozycje
        krzywdzacych.
        .Tylko wspolczucie.
    • kosidlo Rzeczpospolita dziecibijąca 07.10.08, 17:40

      A propo;
      pacholeciem bedąc wolalem jakies tam skarcenie od tzw trucia.Mama scierką lub
      Tata paskiem. zadyma była rodzice jedno drugiemu zabranialo i w koncu sie upieklo.
      Mnie u mlodych ludzi bardzo zajmuje ich 'czulosc,wrazliwosc itd.I weżmy np.
      sluzbe wojskową;caly proceder ze szkoleniem unitarnym.
      Placzki i cieniuchy,ale w morde komus dac lubi.A mamusia gnoja od sluzby
      reklamuje? czy wyzwala?A ci co sluzyli i w d--pe dostawali to co?bez czucia?Nie
      kochali dziewczat itd?.Do roboty i z jajami!!
      • Gość: alice Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.centertel.pl 07.10.08, 17:48
        >
        > A propo;
        > pacholeciem bedąc wolalem jakies tam skarcenie od tzw trucia.Mama
        scierką lub
        > Tata paskiem. zadyma była rodzice jedno drugiemu zabranialo i w
        koncu sie upiek
        > lo.
        > Mnie u mlodych ludzi bardzo zajmuje ich 'czulosc,wrazliwosc itd.I
        weżmy np.
        > sluzbe wojskową;caly proceder ze szkoleniem unitarnym.
        > Placzki i cieniuchy,ale w morde komus dac lubi.A mamusia gnoja od
        sluzby
        > reklamuje? czy wyzwala?A ci co sluzyli i w d--pe dostawali to co?
        bez czucia?Nie
        > kochali dziewczat itd?.Do roboty i z jajami!!

        piszesz o dorosłych ludziach.

        • kosidlo Mozemy sie tez rozumiec 07.10.08, 18:06
          Aby cos zrozumiec trzeba oprocz psy-psycho-nauki jeszcze zycia zakosztowac;I tak
          niezbyt zwyklych obywateli mamy z rodzin naukowo wychowujacych swoje dzieci.
          Kto ma czy mial dzieci wie ze malec zajety soba-czyms tam-nie zwraca uwagi na
          nic .Robiac zamieszanie nalezy malcowi zwrocic uwage chociazby klapsem co jest
          bezbolesne Alice a jedynie zwraca uwage
          owego.
          I jeszcze jedno;dziecko zmeczone w pochodzie poprzez tajniki marketow bywa b.
          zmeczone i placze.Wezcie to pod uwage wyksztalceni - i po studiach psy,itd rodzice.
          • Gość: alice Re: Mozemy sie tez rozumiec IP: *.centertel.pl 07.10.08, 18:32
            kosidlo napisał:

            > Aby cos zrozumiec trzeba oprocz psy-psycho-nauki jeszcze zycia
            zakosztowac;I ta
            > k
            > niezbyt zwyklych obywateli mamy z rodzin naukowo wychowujacych
            swoje dzieci.
            > Kto ma czy mial dzieci wie ze malec zajety soba-czyms tam-nie
            zwraca uwagi na
            > nic .Robiac zamieszanie nalezy malcowi zwrocic uwage chociazby
            klapsem co jest
            > bezbolesne Alice a jedynie zwraca uwage
            > owego.
            > I jeszcze jedno;dziecko zmeczone w pochodzie poprzez tajniki
            marketow bywa b.
            > zmeczone i placze.Wezcie to pod uwage wyksztalceni - i po studiach
            psy,itd rodz
            > ice.

            nie jestem po studiach. Żadnych. Nie uważam się również za
            pseudonaukowca. W zyciu nie czytalam ksiezk o wychowaniu, ale
            owszwem, sluchalam DOBRYCH rad.Powtarzam! mam dziecko, siedmioletnie
            i nie dostała klapsa ani nie zazanała żadnej przemocy ze strony
            najbliższych . Nie wiem jak Ci udowodnić, że jest mądra i ułożona,
            naprawdę grzeczna. Powtarzam! bicie to nie jest metoda to substytut
            wychowawczych. Przyznam, że czasem podniosę głos i.... uważam to za
            porażkę.



            Robiac zamieszanie nalezy malcowi zwrocic uwage chociazby klapsem co
            jest
            > bezbolesne Alice a jedynie zwraca uwage
            > owego.

            Nie wiem o czym Ty do mnie rozmawiasz! Czy Ty się czytasz? !


            > I jeszcze jedno;dziecko zmeczone w pochodzie poprzez tajniki
            marketow bywa b.
            > zmeczone i placze.

            I? trzeba zbić takie dziecko czy co? Może najlepiej po prostu nie
            zabierać i nie zapoznawać za wcześnie z tajnikami marketów?


            naprawdę, jebnij się feste w czoło.
    • Gość: Czytelnik z Ełku Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.chello.pl 08.10.08, 01:21
      Dajcie mi tu i teraz ojca tego 7-letniego Piotrusia. Tak bez słów przyprowadźcie go do mnie, nic mu nie mówicie. Nic. Ja go przywiążę do krzesła... albo może nie... po minucie sam się przywiąże, sam zacznie walić łbem w ścianę. Spuszczę mu za dzieciaka taki wpie... jakiego świat nie widział i prać go będę dotąd, aż odpowie, za co jest bity. Jeśli to przeżyje, to poinformuję go na odchodne, że jeśli jeszcze choć jeden raz, choćby krzywo na dzieciaczka spojrzał, to dostanie wpie...conajmniej tysiąc razy gorszy, tak, ze przy nim średniowieczne, hitlerowskie, ubeckie tortury, to będą luksusowe wczasy w ekskluzywnym kurorcie. Oczywiście, tak, jak do dzieciaka mówił "sku...synu", to mu będę gadać od matkojebców, pederastów... i coś jeszcze wymyślę.
      Wiecie, co jest chyba najtragiczniejsze w tym wszystkim? To, że te bidne dzieciny często kochają swych prześladowców ponad życie... I to, że często nie znają innego życia, innej możliwości, gdy będą mieć swoje dzieci...
      • Gość: Gosc Re: Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.rcmdva.fios.verizon.net 08.10.08, 11:34
        Moj ojciec byl czlowiekiem gleboko wierzacym (nie byl katolikiem),
        wierzyl, ze dzieci musza poznac smak kar cielesnych, zeby "wyjsc na
        ludzi". Bil mnie na gola pupa, skorzanym pasem. Bil za przewinienia
        i zwykle na "zimno". Np kiedy usnelam gdzies tam (na jakims
        spotkaniu) zamiast siedziec i sluchac monotonnych przemowien, kiedy
        poklocilysmy sie z siostrami (kilkulatki), kiedy spoznilam sie
        przychodzac z podworka...Patrzal mi w oczy i mowil, ze musze dostac
        kare. Mialam nadzieje, ze zapomni. Nigdy nie zapominal. Lal tak
        mocno, ze moczylam sie, do dzisiaj pamietam, i sie trzese. Mialam
        sine pregi na pupie i nogach. Plakalam tak mocno ze jeszcze dlugo po
        biciu zanosilam sie... Nie moglam zrozumiec, dlaczego zwykle mowi
        mi, ze mnie kocha i dlatego bije. Na codzien wydawal sie spokojnym
        czlowiekiem. Nigdy nie bil w gniewie i nigdy nie bil za nic. Zawsze
        byl powod.
        Moja mama nie bila. Ona krzyczala. Czesto kiedy zrobilam cos nie tak
        mawiala, ze mnie nie kocha, ze nie zasluguje sobie na to, zeby mnie
        kochac...

        KIedy chcialam z nimi o tym porozmawiac. NIe pamietali...
        A ja nie moge zapomniec.

        Zostawili mi oboje gleboka blizne na psychice. Oburzyliby sie gdyby
        ktos powiedzial, ze znecali sie nad dziecmi - tylko je wychowywali.

        Nigdy nie uderzylam swoich dzieci. I nigdy nie zapominam je
        przeprosic kiedy mowie cos co je moze zranic.
        Ale do dzisiaj nie wierze, ze ktos kto mnie naprawde pozna - bedzie
        mnie wciaz kochal.

        Zabawne, jakis czas temu moj partner (rownie spokojny czlowiek - jak
        moj ojciec - nikt nie podejrzewal by go o uzywanie przemocy!)
        naznaczyl mnie siniakami na rekach i nogach. Kilka miesiecy pozwalam
        na to jak otepiala. Do czasu kiedy moja przyjaciolka dala mi sile do
        obrony. Zwierzeca sile - kilka razy spojrzalam mu w oczy z
        wsciekloscia o jaka siebie nie podejrzewalam i wycedzilam przez
        zacisniete zeby, ze jeszcze raz podniesie na mnie reke i to bedzie
        jego ostatni raz. Nie precyzowalam co sie stanie (doniesienie na
        policje, moje odejscie czy odwet). Ale zatrzymalo go to.

        Bicie jest okrutnym doswiadczeniem dziecinstwa.
    • Gość: Kamila Jakimi motywami kieruje się rodzic? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 08.10.08, 17:44
      Dla uściślenia różnicy pomiędzy metodami wychowawczymi a stosowaniem
      przemocy wobec dzieci, poddam Państwu pod rozwagę - moim zdaniem -
      ważny aspekt sprawy. Mianowicie, należy zastanowić się nad motywami
      jakimi kieruje się rodzic podczas stosowania - nazwijmy to w
      uproszczeniu - kar. I tu jest "pies pogrzebany". Jeśli kieruje nami
      autentyczna troska o potomstwo, zastosujemy środki wychowawcze
      inspirujące dziecko do rozwoju, do myślenia. Wówczas chronimy
      dziecko, często przed nim samym (a to nasz rodzicielski obowiązek!).
      I rzeczywiście, czasami są sytuacje, kiedy jedynie poprzez wstrząs
      można wpłynąć na reakcję dziecka (na zasadzie: "obudź
      się!" "myśl!").
      Inaczej rzecz się ma, kiedy podejmujemy działania w wyniku urażonej
      dumy (rodzicielskiego "autorytetu"), braku cierpliwości, etc. W
      takiej sytuacji kierują nami emocje, a nie rozum. A tu już kwestia
      umiejętności kontrolowania natężenia i jakości tych emocji. Albowiem
      im niższa samokontrola i im niższe emocje kierują człowiekiem, tym
      jego reakcja będzie silniejsza, gwałtowniejsza, bardziej brutalna.
    • Gość: KAROLLEK15 Rzeczpospolita dziecibijąca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.08, 13:20
      A MOJA DZIEWCZYNA MNIE ZDRADZA Z TAKIM MALYM I RUDYM KUTASKIEM...
      BIJ DALEJ MOZE CI SIE UDA :d TEZ MOZE SPROBUJE
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka