membrum_virile
20.11.08, 13:00
Czytam niekiedy córeczce mojej starą jak świat bajeczkę o cesarzu,
jego zamiłowaniu do nowych szat i głupocie niepomiernej poddanych,
którzy bojąc się śmieszności przyklaskiwali czemuś, co było
zwyczajnie nieobecne.
I ta właśnie bajka, pod uroczym tytułem "Nowe szaty cesarza",
przpomniała mi się wczoraj wieczorem, gdym podczas uprawiania z żoną
zappingu (dla nieobeznanych ze znaczeniem tego słowa: przeskakiwanie
po kanałach, także erotycznych ale bez kontekstu erotycznego)
natrafił na relację z gali "Gali".
Kazimiera Szczuka dostąpiła zaszczytu wręczenia statuetki
najpiękniejszej, zdaniem czytelników powyższego magazynu, parze
roku. Wywołana, rozkochana w sobie "para" wyszła zza kurtyn, by
ujawnić swe twarze: Tomasz Raczek ci to był i jego partner, Marcin
Szczygielski...
Kamera pokazała twarze zgromadzonej publiczności: robiący minę dobrą
do złej gry, uśmiechnięci, klaszczący, przytakujący klakierzy,
którzy pod presją bali się powiedzieć otwarcie, co im w duszy gra.
Przypominali jako żywo poddanych cesarza, którzy podziwiali "nowe"
szaty cesarza, szaty, których w istocie nie było.
Aż się prosiło, by wstał ktoś, kto odważnym by się być ośmielił i,
wbrew opnii quasi-autorytetów, zakrzyknął: przecież to są dwa pedały!