gaz-ela50
28.11.08, 18:28
Właśnie przyszłam do domu. Jestem zmarznięta bo jak namawiały władze miasta jechałam z pracy w Rynku na Oporów komunikacją miejską. Mam jeszcze bilet miesięczny na tramwaj nr 4 . Więc wsiadłam w Rynku i dojechałam do pl.Legionów , ale nie mogłam się przesiąść na autobus 704 bo musiałabym kasować nowy bilet. Z pl.Legionów na petlę na Oporowie jechałam nieogrzewanym tramwajem nr 4 ponad 1 godzinę. Potem zmarznięta czekałam na autobus nr 107 lub 125. Nie jechały. Wiec pomimo biletu miesięcznego na te linie(zresztą jak prawie codzinnie) udałam się na pieszo do domu. Gdy dochodziłam do przystanku docelowego przyjechał autobus A. Ale nim nie mogłabym jechać bo to przecież pośpieszny. Moje nogi dzisiaj były lepsze niż autobus pośpieszny. Ale to dotarciu po prawie 2 godzinach od wyjścia z pracy do domu musiałam łyknąć tabletkę , żeby w poniedziałek z nowymi siłami rozpocząć znowu 2 godzinną drogę do pracy i z pracy.