mim1656awo
09.08.24, 19:24
Tekst linku
Psychiatrzy, neurolodzy i psycholodzy.
Charles Binet-Sanglé definiował chorobę Jezusa jako „paranoję na tle religijnym”: W skrócie natura halucynacji Jezusa, tak jak zostały one opisane w ewangeliach kanonicznych, pozwala nam dojść do wniosku, że założyciel chrześcijaństwa cierpiał na paranoję na tle religijnym.
Wg naszego pieska gończego, alias radio -ochłapowicza to po prostu Bóg mu rozem odebrał.
W rozprawie Dusze chore Witwicki napisał:
Obłęd przewlekły, zwany w nauce paranoją, najczęściej nie zwraca uwagi otoczenia. Chory jest zwykle przytomny, ma sprawną pamięć, może się odznaczać niepospolitą inteligencją i pracować na wybitnych stanowiskach. Cieszy się nieraz wpływem na ludzi, pisuje książki, staje na czele towarzystw, zakłada sekty religijne albo stronnictwa polityczne i nie każdy dostrzega u niego rozgałęziony układ urojeń niewzruszonych, dotyczących jego własnej osoby. Chory uważa się w głębi duszy albo jawnie za zesłańca niebios, za władcę nowej epoki, który już istniał kiedyś dawniej i nie umrze w ogóle, za potomka królów, którego prześladują źli ludzie albo ciemne duchy. Ma niepohamowaną potrzebę władzy, czuje się dobroczyńcą ludzkości albo narodu, stoi na granicy dwóch epok itd. W zakładach leczniczych rzadko się tych chorych spotyka; częściej widać ich w dziejach religii, polityki, literatury. Ta choroba rozwija się na tle wrodzonej skłonności i nie wydaje się uleczalna
Ciekawe, dlatego w Kościele Katolickim jest tyle zboczonego kleru.