Dodaj do ulubionych

Życzenie wielkanocne.

19.04.25, 22:08
Niech Zmartwychwstały Chrystus napełni Wasze serca miłością i otuchą! To czas, aby pamiętać o słowach Ewangelii według św. Jana: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (Jan 11,25).

Wielkanoc to święto zwycięstwa życia nad śmiercią i dobra nad złem—niech radość płynąca z tego faktu towarzyszy Wam każdego dnia. Spokoju, bliskości rodziny i błogosławieństwa w każdym kroku! 🕊️


A ja wyeksmitowałem koguta na Bałtyk, żeby chodź dziś nie wyprzeć się Chrystusa. To przedstawia załączony niżej film.



Obserwuj wątek
    • privus Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 02:21
      petrus1981rok napisał(a):

      > Niech Zmartwychwstały Chrystus napełni Wasze serca miłością i otuchą! To cza
      > s, aby pamiętać o słowach Ewangelii według św. Jana: „Ja jestem zmartwychwstani
      > em i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (Jan 11,25).
      >
      > Wielkanoc to święto zwycięstwa życia nad śmiercią i dobra nad złem—niech radość
      > płynąca z tego faktu towarzyszy Wam każdego dnia. Spokoju, bliskości rodziny i
      > błogosławieństwa w każdym kroku! 🕊️

      >
      > A ja wyeksmitowałem koguta na Bałtyk, żeby chodź dziś nie wyprzeć się Chryst
      > usa. To przedstawia załączony niżej film.

      >
      >
      Kiedy w Ogrójcu zatrzymano Jezusa, wtedy — jak lakonicznie stwierdza ewangelista Marek — opuścili Go wszyscy i uciekli. (Mk 14,50).

      Rozczarowanie i smutek tych, którzy dostrzegli w Mistrzu z Nazaretu kogoś wyjątkowego, symbolizuje stwierdzenie uczniów idących do Emaus: A myśmy się spodziewali... (Łk 24,21).

      Nie minęło jednak wiele czasu — jak podają Dzieje Apostolskie — Piotr razem z Jedenastoma, ryzykując nie tylko odrzuceniem, ale przede wszystkim życiem, odważnie głosi, że ukrzyżowany Jezus jest Panem i Mesjaszem.

      Co takiego wydarzyło się pomiędzy zdradą Piotra, a Jego pierwszym publicznym wystąpieniem w imię Jezusa???

      Otóż wiara w Zmartwychwstałego polega na odwoływaniu się do starożytnych mitów o boskich istotach, które umarły, ale powróciły do życia. Ewangeliczne świadectwa o Jezusie zmartwychwstałym byłyby więc jedynie nową wersją starych opowieści o losach bogów i półbogów.

      Szukając odpowiedzi na to fascynujące pytanie dotykamy tajemnicy tego, co chrześcijanie głoszą od dwóch tysięcy lat jako Zmartwychwstanie.

      Cóż więc sprawiło, że z garstki zalęknionych, ukrytych z obawy przed Żydami (J 20,19), uczniów uformowała się wspólnota, której członkowie poszli na cały świat, by głosić Ewangelię?

      Otóż istotnym elementem ewangelicznych opowieści o zmartwychwstaniu Jezusa stał się pusty grób. Nowy Testament świadczy zgodnie, że ciało ukrzyżowanego Jezusa zniknęło z grobu, w którym je złożono.

      Ten fakt nie jest jednak opisywany jako wystarczający sam w sobie dowód zmartwychwstania. Maria Magdalena mówi do Piotra i Jana: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono (J 20,2).

      Z drugiej strony, gdyby ciało Jezusa leżało w grobie, rozproszeni uczniowie nie uwierzyliby w Jego zmartwychwstanie.

      Ciekawe, że nigdy nie negowano samego faktu zniknięcia zwłok Jezusa.
      Niektórzy, opierając się na Dz 13,27–29, sugerowali, że tak naprawdę Jezus pochowany był w jakimś grobie zbiorowym lub nieznanym Apostołom. W konsekwencji zrozpaczeni uczniowie, którzy nie mogli odnaleźć ciała swego Mistrza, stworzyli opowieść o pustym grobie.
      Trudno jednak uznać, że zdanie z Dziejów Apostolskich: mieszkańcy Jerozolimy i ich zwierzchnicy [...] zdjęli Go [Jezusa] z krzyża i złożyli w grobie (13,27.29), stanowi mocną podstawę dla hipotezy zbiorowego lub nieznanego grobu.
      Warto tutaj zauważyć, że autor Dziejów, ewangelista Łukasz, w innym miejscu stwierdza wyraźnie, iż Józef z Arymatei złożył ciało Jezusa w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany (Mt 23,53).

      Z kolei ewangelista Mateusz pisze, że na żądanie kapłanów żydowskich przy grobie wystawiono straże rzymskie oraz opieczętowano wejście, by nikt nie wykradł zwłok (inni ewangeliści o strażach i opieczętowaniu nie wspominają). Ten sam Mateusz, według którego arcykapłani dali żołnierzom pieniądze po to, by rozpowiadali o tym, że uczniowie Jezusa przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. Gdyby to doszło do uszu namiestnika, pomówimy z nim i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono.
      I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego (Mt 28,13–15).

      Ewangelista Marek pisze, że Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów (Mk 16,9).
      Jeśliby sam wymyślił historię o Zmartwychwstałym, to zapewne Jezus ukazałby się najpierw jakiemuś godnemu wiary mężczyźnie, a nie kobiecie, która w dodatku była kiedyś opętana. Jest bowiem oczywiste, że ten, kto chce przekonać do swych zmyślonych opowieści, nie umieszcza w nich elementów podważających ich wiarygodność.

      Ponadto kobiety mogły pomylić drogę i przyszły do innego grobu. Tam spotkały młodzieńca (anioła), który je poinformował, że w tym grobie żadnego Jezusa nie ma (nie ma go tu — Mk 16,6). Idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział
      (Mk 16,7).

      Zauważyć rwnież warto, że w tamtych bowiem czasach w Palestynie świadectwo kobiety nie miało żadnego znaczenia. Tymczasem w ewangeliach to właśnie kobiety pierwsze odkrywają pusty grób. One powiadamiają o tym dziwnym fakcie uczniów, którzy — jak na prawdziwych mężczyzn przystało — nie dali im wiary biorąc ich świadectwo za czczą gadaninę (Łk 24,11).

      Ewangelista Jan (długie, ale warto przeczytać) pisze: "A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: <Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono>. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu (zgodnie z żydowskim zwyczajem zmarłych zawijano w płótna). Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. (…) Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: <Niewiasto, czemu płaczesz?> Odpowiedziała im: <Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono>. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?> Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik (grób znajdował się w ogrodzie), powiedziała do Niego: <Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę>. Jezus rzekł do niej: <Mario>. A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: <Rabbuni>, to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: <Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego>. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: <Widziałam Pana i to mi powiedział” (J 20).

      Opisy pierwszych pojawień się Jezusa zmartwychwstałego wcale nie wskazują na to, że Apostołowie chcieli zobaczyć Zmartwychwstałego. Ewangelie mówią o zwątpieniu, lękach i niedowierzaniu uczniów nawet wtedy, kiedy widzieli Chrystusa. Jezus musiał ich przekonywać, że to właśnie On: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: To Ja jestem (Łk 24,38).

      Nie bez powodu św. Paweł w liście do wiernych w Koryncie pytał około 50-60 roku nowej ery: "dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał” (1Kor 15,12-13).

      Już Celsus w II wieku uważał, iż rzekomi świadkowie Zmartwychwstałego mieli po prostu halucynacje.
      • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 12:01
        privus napisał:


        >
        > Rozczarowanie i smutek tych, którzy dostrzegli w Mistrzu z Nazaretu kogoś wyjąt
        > kowego, symbolizuje stwierdzenie uczniów idących do Emaus: A myśmy się spodz
        > iewali..
        . (Łk 24,21).
        >
        > Nie minęło jednak wiele czasu — jak podają Dzieje Apostolskie — Piotr razem z J
        > edenastoma, ryzykując nie tylko odrzuceniem, ale przede wszystkim życiem, odważ
        > nie głosi, że ukrzyżowany Jezus jest Panem i Mesjaszem.

        >
        > Otóż istotnym elementem ewangelicznych opowieści o zmartwychwstaniu Jezusa stał
        > się pusty grób. Nowy Testament świadczy zgodnie, że ciało ukrzyżowanego Jezusa
        > zniknęło z grobu, w którym je złożono.
        >
        > Ten fakt nie jest jednak opisywany jako wystarczający sam w sobie dowód zmartwy
        > chwstania. Maria Magdalena mówi do Piotra i Jana: Zabrano Pana z grobu i nie
        > wiemy, gdzie Go położono
        (J 20,2).
        > Ewangelista Marek pisze, że Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z które
        > j wyrzucił siedem złych duchów (Mk 16,9).
        > Jeśliby sam wymyślił historię o Zmartwychwstałym, to zapewne Jezus ukazałby się
        > najpierw jakiemuś godnemu wiary mężczyźnie, a nie kobiecie, która w dodatku by
        > ła kiedyś opętana. Jest bowiem oczywiste, że ten, kto chce przekonać do swych z
        > myślonych opowieści, nie umieszcza w nich elementów podważających ich wiarygodn
        > ość.
        >
        > Ponadto kobiety mogły pomylić drogę i przyszły do innego grobu. Tam spotkały mł
        > odzieńca (anioła), który je poinformował, że w tym grobie żadnego Jezusa nie ma
        > (nie ma go tu — Mk 16,6). Idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi
        > : Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział

        > (Mk 16,7).
        >
        > Opisy pierwszych pojawień się Jezusa zmartwychwstałego wcale nie wskazują na to
        > , że Apostołowie chcieli zobaczyć Zmartwychwstałego. Ewangelie mówią o zwątpien
        > iu, lękach i niedowie

        Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest fundamentem wiary chrześcijańskiej, a jego wiarygodność opiera się zarówno na tradycji Kościoła, jak i zapisach w Piśmie Świętym. Ewangelie zgodnie opisują pusty grób oraz spotkania Jezusa z uczniami po Jego zmartwychwstaniu. Na przykład w Ewangelii Mateusza czytamy: „Anioł zaś powiedział do kobiet: Wy się nie bójcie! Wiem bowiem, że szukacie ukrzyżowanego Jezusa. Nie ma go tu. Powstał bowiem, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał Pan” (Mt 28,5-6). Podobnie w Ewangelii Łukasza: „Nie ma go tu, ale powstał z martwych. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, gdy był jeszcze w Galilei: Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzesznych ludzi i ukrzyżowany, a trzeciego dnia zmartwychwstać” (Łk 24,6-7).

        Józef Flawiusz, żydowski historyk z I wieku, w swoim dziele „Dawne dzieje Izraela” wspomina o Jezusie, nazywając Go „mężem mądrym” i odnosząc się do Jego ukrzyżowania oraz wierzeń o Jego zmartwychwstaniu. Choć autentyczność niektórych fragmentów jest przedmiotem dyskusji, jego zapisy potwierdzają, że wiara w zmartwychwstanie Jezusa była obecna już w I wieku.

        Te świadectwa, zarówno biblijne, jak i historyczne, wzmacniają przekonanie o prawdziwości zmartwychwstania.

        Józef Flawiusz, żydowski historyk z I wieku, wspomina o Jezusie w swoim dziele „Dawne dzieje Izraela” w fragmencie znanym jako Testimonium Flavianum. Treść tego fragmentu brzmi:

        „I był w tym czasie Jezus, człowiek mądry, jeśli godzi się nazywać go człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z przyjemnością przyjmowali prawdę. Przyciągnął on do siebie wielu spośród Żydów i wielu spośród pogan. On był Chrystusem. A kiedy Piłat, za namową pierwszych wśród nas mężów, skazał go na krzyż, ci którzy go miłowali nie opuścili go; ukazał się im on bowiem żywy ponownie na trzeci dzień, tak jak to boscy prorocy ten i dziesięć tysięcy innych cudów o nim zapowiedzieli. A plemię chrześcijan, od niego się zwących, nie zaginęło aż po dziś dzień”

        Warto jednak zaznaczyć, że autentyczność tego fragmentu jest przedmiotem dyskusji. Wielu uczonych uważa, że tekst zawiera chrześcijańskie dodatki, które mogły zostać wprowadzone później. Niemniej jednak, fragment ten pozostaje jednym z najwcześniejszych pozachrześcijańskich odniesień do Jezusa.
        Wiara w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest głęboko zakorzeniona w tradycji chrześcijańskiej, która przez wieki kształtowała kultury i społeczeństwa na całym świecie. Nie wynika jedynie z nauczania kleru, ale przede wszystkim z przekonań pierwszych chrześcijan, którzy twierdzili, że doświadczyli tego wydarzenia. Fundamentem wiary w zmartwychwstanie jest Pismo Święte, świadectwa uczniów oraz znaczące przemiany duchowe i moralne, jakie przyniosło chrześcijaństwo.

        To, czy wiara w zmartwychwstanie jest racjonalna, czy też można ją uznać za wyraz szaleństwa, jest kwestią perspektywy. Dla osób wierzących to cud, który zmienia życie i daje nadzieję na życie wieczne. Z kolei dla sceptyków może wydawać się niemożliwe do zaakceptowania na gruncie naukowym czy logicznym. Jednakże wpływ zmartwychwstania na kulturę, sztukę i wartości moralne jest niezaprzeczalny i trudno go zredukować do prostego "szaleństwa".

        To zjawisko przekracza samą religię – jest obecne w filozofii, historii oraz refleksji nad ludzką kondycją. Niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie, warto spojrzeć na tę historię jako element, który ukształtował ogromną część dziejów ludzkości.


        • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 16:31
          Wiartgodność Ewangelii jest obecnie kwestionowanana głównie na podstawie ich treści. Wątpliwości budzą nie tylko opisane w niej cuda (z narodzeniem z dziewicy i zmartwychwstaniem na czele), ale także jej wewnętrzne sprzeczności. Wystęouje też postaci lub wydarzeń znanych jedynie z Biblii.
          Brakuje wystarczająco mocnych, a przy tym obiektywnych źródeł potwierdzających istnienie Jezusa (innych niż NT).

          Paweł "nic nie mówi o życiu Jezusa z Nazaretu i zna tylko symbol Jezusa Odkupiciela przez krzyż. Nie wyjaśnia też ani słowem kim był i co robił historyczny Jezus, zawsze mówi tylko o śmierci odkupieńczej Chrystusa". Śmierć Jezusa i zmartwychwstanie były najważniejszym, elementem Jego misji.
          Prawdę mówiąc bez nich chrześcijaństwo niczym by się nie odróżniało od wielu innych religii. Bez nich, jak pisze Paweł „daremna jest wasza wiara" i „jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania"(1 Kor 15).
          Nic zatem dziwnego, że na tym się koncentrował. Tym bardziej, że nie był naocznym świadkiem życia Jezusa, a listy swoje kierował do ludzi już tkwiących w tej religii, którzy życie Jezusa znali z wcześniejszych opowiadań.

          Zdecydowanie inaczej było, gdy ewangelizował sięgając do dokonań Jana Chrzciciele. (Dz. Ap 13:24-31)

          Zresztą podobieństw Jezusa z innymi bogami (Kriszna, Mitra, Herakles, Dionizos, Budda) można wskazać wiele.

          Najbliżej mu było do perskiego Mitry przedstawianego jako niestrudzonego bojownika przeciwko panoszącemu się złu, był opiekunem pokrzywdzonych i uciskanych - podobnie jak Jezus bogiem maluczkich. Wierzono, że po zejściu Mitry na ziemię, zaprowadzi on królestwo Boże.
          • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 17:23
            Drogi PIVUS

            Zacznijmy od tego, że ewangelia nie jest słowem Bożym tylko słowem o Bogu. Kościoły hierarchiczne dokonały tego zabiegu w celu utwierdzenia was w tym, że mają władzę na podstawie słowa Bożego. Apostołowie dokonali budowy tak zwanych kluczy poznania w Chrystusie do powstrzymania ich przymierzem. Klucz poznania to formy i normy ingerencji w ludzkość i kościół. Tak zwane klucze poznania Boga. Są tym np: sugestie ożywiania wiary. Można do nich zaliczyć wszystko, co kościoły podtrzymują przez pokropiony naród krwią i wmurowany w postaci żywych kamieni. Oznacza to, że wszystko w Chrześcijaństwie przychodzi jako Chrystus. I Chrystus dla tego gatunku stał się formą objawiania Boga.

            Przykładowy cytat , który jest normą dla Boga podtrzymywana przymierzem.

            Oto cytat z 1 Listu Jana 4:2-3:

            „Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie”

            Oznacza to, że będziesz miał do czynienia z nawiedzonym wariatem po wcieleni , który będzie mówił, że jest w nim Chrystus.. I coś światu za Boga powie.

            Kolejny cytat
            W Liście do Galatów 2:20 czytamy: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany: żyję, ale już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. A to, że teraz żyję w ciele, żyję w wierze Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał za mnie samego siebie.

            Po tym po wcieleni będą cię bolały na przykład ręce i nogi. I będziesz miał dziwną schizofrenię.

            „Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele.”

            Te Kucze poznania są pełne błędów i kościół jest tego świadomy.
            • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 18:25
              Kościoły hierarchiczne tak samo utwierdzały i utwierdzają swoją władzę nad podwładnymi jak wiele innych dyktatur absolutystycznych. Najprzerózniejszych zabiegów nigdy i nikomu nie brakowało. Nie widzę tu żadnej różnicy i takich przykładów w historii przykładów jest zbyt wiele, by nad nimi sie rozwodzić. Klucze poznania tkwią w nauce a nie w starodawnych mitach i legendach. Komercjalizacji i totalnego utowarowienia wszystkiego co otacza człowieka dotyczy też religii, wierzeń religijnych, sfery duchowej i mentalnej.

              Wprawdzie religie tworzą kulturowy kompleks wierzeń, tradycji, rytuałów i obyczajów. Jednak istotą religii są wierzenia, które w religiach o wysokim stopniu zaawansowania zawierają się w wyraźnie sformułowanych, bądź też tylko w domyślnych aksjomatach. W są one formułowane w wierzeniach monistycznych, lecz trudno jest doszukać się takich aksjomatów w wyznaniach politeistycznych takich jak np. Hinduizm. W religiach Islamu postrzegamy to jako kultowo-kulturową nadbudowę wzniesioną na naukach proroka Mahometa. Z kolei Chrześcijaństwo stanowi rozwiniecie nauk oraz wysiłki interpretacyjne związane z życiem i śmiercią Jezusa z Nazaretu oraz domniemanym jego zmartwychwstaniem. Pierwszą i oryginalną wersję Chrześcijaństwa sformułował Paweł z Tarsu - człowiek, który stworzył pierwszą i najstarszą wersję kultowo-kulturowego kompleksu wierzeń chrześcijańskich. W ten sposób wszyscy Chrześcijanie przyjęli za fundamentalny dogmat zmartwychwstania Jezusa.

              Zarówno te dawne wierzenia jak i współczesne nie zasadzają się na w pełni udokumentowanych i nie budzących zastrzeżeń dowodach naukowych, lecz w domniemaniu. Takie wierzenia uważam po prostu za nieracjonalne. Konfrontując jedno z takich wierzeń w którym Jezus przywraca do życia zmarłą dziewczynkę możemy mieć wątpliwości co do prawdziwości śmierci klinicznej dziewczynki. Podobne zastrzeżenia może budzić „ relacja” z przywrócenie do życia Łazarza, o którym Ewangelia mówi, iż znajdował się on już w stanie daleko zaawansowanego rozkładu ciała. Co stało się z owym rozkładem i fetorem wydobywającym się z trupa tuż po domniemanym wskrzeszeniu?
              Niestety także ten opis cudu ewangelicznego „świadka” zbywa to ważne pytania milczeniem.

              Zastrzeżenia odnoszące się do ewangelicznych cudów, które stanowią przecież nadal istotny element chrześcijańskich wierzeń i zapisów budzi wiele wątpliwości co do ich prawdziwości i rzetelności. Takie zastrzeżenia potęguje też znajomość nowoczesnej nauki (medycyny, fizyki, psychologii, etc.). Niezależnie od tego - czy mówimy o wierzeniach monoteistycznych czy politeistycznych - to emocjonalność religijna pozbawiona wszelkich zasadnych wyjaśnień tworzy szczególny klimat sprzyjający ich bezkrytycznej akceptacji. Tak właśnie spoglądam na bezzasadną wiarę starożytnych Egipcjan, którzy w zabiegu wysuszenia ciała (mumifikacji) dopatrywali się faktu, jego odrodzenia się w „wieczności boga Ozyrysa”.

              Przytoczone we wpisie cytaty1 Listu Jana (4:2-3) czy Listu Pawła do Galatów niczego nie wyjaśniają potwierdzając jedynie dogmatyczną sferę dokonywania takich zabiegów.
              • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 19:00
                Hierarchiczne struktury kościelne, jak wiele innych instytucji społecznych, były i są w historii często wykorzystywane do utrwalania władzy. Taki mechanizm nie jest jednak wyjątkowy dla religii i można go zaobserwować także w świeckich reżimach, takich jak monarchie czy dyktatury. Jednocześnie religie bywały źródłem inspiracji dla ruchów wolnościowych, co pokazuje, że ich rola w społeczeństwie jest bardziej złożona niż prosty podział na opresję i władzę.

                W chrześcijaństwie idea króla w Królestwie Bożym zajmuje centralne miejsce i jest fundamentem teologii oraz duchowego przesłania tej religii. Chrystus, jako Król, jest postrzegany nie tylko w kategoriach ziemskiej władzy, ale przede wszystkim w wymiarze duchowym i wiecznym.

                Jezus Chrystus często odnosił się do Królestwa Bożego w swoich naukach, ukazując je jako rzeczywistość, która ma wymiar zarówno obecny, jak i przyszły. Nie chodziło o królestwo polityczne, lecz o panowanie Boga nad ludzkimi sercami i wprowadzanie wartości takich jak miłość, sprawiedliwość i pokój. Chrystus przedstawiał siebie jako Króla, ale w sposób, który łamał schematy typowe dla ziemskich władców. Jego "tronem" była pokora i służba, a "koroną" ciernie, które nosił w drodze na krzyż.

                Fakt, że Jezus został oskarżony o samozwańcze ogłoszenie się królem, doprowadził do Jego śmierci krzyżowej. W Ewangelii według Jana Jezus mówi: „Moje królestwo nie jest z tego świata” (J 18,36), co wyraźnie pokazuje, że Jego królewskość miała wymiar transcendentny, a nie polityczny. To odrzucenie ziemskiego panowania w imię wyższych wartości nadało Jego misji uniwersalny wymiar, który przekracza granice czasu i przestrzeni.

                W tradycji chrześcijańskiej Chrystus jako Król symbolizuje zwycięstwo nad grzechem i śmiercią. Jego zmartwychwstanie stało się dowodem Jego boskiej władzy i obietnicą dla wiernych, że także oni będą mieli udział w życiu wiecznym. Jezus jest przedstawiany jako Król Wszechświata, który zaprowadzi pełnię Bożego Królestwa na końcu czasów.

                Królowanie Jezusa wiąże się z całkowitą odmiennością od ziemskich monarchów. To nie władza nad poddanymi, lecz miłość, poświęcenie i zaproszenie do wspólnoty z Bogiem. Dla chrześcijan Jezus jako Król jest wzorem pokory i najwyższym wyrazem Boskiego miłosierdzia. Jego królestwo nie jest budowane na sile czy politycznych ambicjach, lecz na wewnętrznej przemianie człowieka i przyjęciu Bożej woli.

                Jego królewskość ma więc głęboki wymiar duchowy, który wciąż inspiruje wierzących do życia w zgodzie z naukami Chrystusa oraz do budowania wspólnoty opartej na miłości i sprawiedliwości. To właśnie w tym duchowym sensie królowanie Chrystusa pozostaje sercem chrześcijańskiej wiary.

                Nauka niewątpliwie dostarcza nam precyzyjnych narzędzi do zrozumienia rzeczywistości. Warto jednak zauważyć, że religia często porusza kwestie, które wykraczają poza obszar zainteresowań nauki, takie jak sens życia, moralność czy pytania o ostateczne cele istnienia. Mitologie i legendy mogą być interpretowane nie tylko jako historie dosłowne, ale także jako symboliczne opowieści, pomagające ludziom zmierzyć się z egzystencjalnymi wyzwaniami.

                Wątpliwości wobec cudów opisanych w tekstach religijnych są zrozumiałe w kontekście współczesnej wiedzy naukowej. Jednak opowieści o cudach można postrzegać jako przekaz symboliczny, podkreślający takie wartości jak odnowa, nadzieja czy wiara w siłę boskiej interwencji. W chrześcijaństwie cuda pełniły także funkcję społeczną, inspirując ludzi do działania i kształtując etyczne postawy.

                Komercjalizacja religii, choć zauważalna we współczesnym świecie, nie jest cechą fundamentalną samej religii. Religia nadal pełni rolę wspierającą i jednoczącą w wielu wspólnotach, oferując ludziom duchową pomoc i moralne wsparcie. Nie można jej więc sprowadzać wyłącznie do aspektu „utowarowienia.”

                Porównując religie monoteistyczne i politeistyczne, różnice w ich strukturze wynikają z odmiennych fundamentów filozoficznych i kulturowych. Religie monoteistyczne koncentrują się na jednolitych aksjomatach, podczas gdy politeizm jest bardziej otwarty na różnorodność i pluralizm wierzeń. Ta różnorodność nie musi być postrzegana jako brak spójności, ale raczej jako bogactwo kulturowe.

                Emocjonalny wymiar religii często budzi krytykę ze względu na domniemany brak racjonalnych podstaw. Warto jednak zauważyć, że emocje są istotnym elementem ludzkiego doświadczenia, a dla wielu osób wiara jest połączeniem racjonalnych przekonań i osobistych przeżyć. Religia w ten sposób tworzy przestrzeń, w której racjonalność i emocjonalność mogą współistnieć, wzbogacając doświadczenie duchowe.

                Zrozumienie braku wiary w to, co określane jest mianem „nieracjonalnych wierzeń”, opiera się na zmianach w postrzeganiu świata, jakie przyniosła nowoczesna nauka. Nauka, dzięki swojemu empirycznemu podejściu, dostarcza dowodów, które pomagają wyjaśnić wiele zjawisk wcześniej uznawanych za nadprzyrodzone. Wprowadzenie metodologii naukowej zakwestionowało więc wiele elementów, które wcześniej stanowiły fundamenty wierzeń, co dla niektórych osób zredukowało ich zdolność do przyjmowania tych przekonań jako prawdziwych.

                W kontekście chrześcijaństwa, takie podejście może być uznane za kompromitujące dla niektórych jego elementów, szczególnie tych, które odnoszą się do cudów lub dosłownych interpretacji biblijnych wydarzeń. Wątpliwości te są zrozumiałe, zwłaszcza gdy skonfrontujemy je z nowoczesną wiedzą z zakresu biologii, fizyki czy medycyny, które wyjaśniają wiele zjawisk wcześniej uważanych za cudowne lub niewytłumaczalne. Na przykład historie o wskrzeszeniach czy innych cudach mogą być postrzegane jako symboliczne, metaforyczne lub wręcz wyolbrzymione przekazy literackie.

                Jednakże wiara w chrześcijaństwie nie opiera się wyłącznie na dosłowności opowieści biblijnych czy cudów, ale ma również wymiar duchowy, symboliczny i moralny. Chrześcijaństwo oferuje odpowiedzi na pytania, które wykraczają poza zasięg nauki – dotyczące sensu życia, moralności i ludzkich relacji. Nawet w obliczu krytyki wynikającej z rozwoju nauki, wielu wierzących postrzega swoją wiarę jako coś głębszego niż tylko zgodność z dowodami empirycznymi – jako osobiste doświadczenie oraz ścieżkę, która prowadzi do duchowej transformacji.

                Podsumowując, brak wiary w elementy postrzegane jako nieracjonalne jest zrozumiały z perspektywy naukowej, ale chrześcijaństwo, jak inne systemy wierzeń, pełni funkcję nie tylko poznawczą, lecz także duchową i kulturową. To napięcie między nauką a wiarą stanowi wyzwanie, ale także okazję do głębszej refleksji nad naturą ludzkich przekonań i wartości.

                Uprzedzenia wobec Kościoła często wynikają z przekonania, że instytucja ta dąży do kontrolowania ludzi oraz ich sumień, nie oferując przy tym jednoznacznych dowodów na istnienie Boga. Dla wielu osób takie podejście budzi poczucie rozczarowania, a nawet oszukania. Współczesne społeczeństwo, coraz bardziej oparte na nauce i racjonalnym myśleniu, często oczekuje dowodów empirycznych, które potwierdziłyby fundamenty wiary religijnej. Brak takich dowodów może prowadzić do krytyki, szczególnie w kontekście dogmatów, które wymagają bezwarunkowej akceptacji.

                Dodatkowo, historia Kościoła, w której zdarzały się przypadki nadużyć władzy czy manipulacji, potęguje te uprzedzenia. Ludzie mogą postrzegać Kościół jako instytucję, która zamiast wspierać duchowy rozwój, skupia się na utrzymaniu swojej pozycji i wpływu. To napięcie między duchowym przesłaniem a instytucjonalnymi działaniami bywa źródłem frustracji i krytyki.

                Jednak warto zauważyć, że uprzedzenia te nie są uniwersalne. Dla wielu wierzących Kościół pozostaje miejscem wsparcia, wspólnoty i duchowego wzrostu. Krytyka instytucji nie zawsze przekłada się na odrzucenie wiary jako takiej, co pokazuje, że relacja ludzi z religią jest złożona i wielowymiarowa.

                Podsumowując, religia, mimo różnych kontrowersji, pozostaje istotnym elementem ludzkiej kultury i doświadczenia. Analizując jej wpływ, warto dostrzegać zarówno jej pozytywne, jak i problematyczne
                • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 21:36
                  Zarzucasz ten watek swoimi interpretacjami uciekając od zasad logimerytorycznej dyskusji

                  petrus1981rok napisał(a):

                  > Hierarchiczne struktury kościelne, jak wiele innych instytucji społecznych, był
                  > y i są w historii często wykorzystywane do utrwalania władzy.
                  I to ma uzasadniać trwający nieustannie mariaż tronów z Kościołem katolickim?
                  >
                  > W chrześcijaństwie idea króla w Królestwie Bożym zajmuje centralne miejsce i je
                  > st fundamentem teologii oraz duchowego przesłania tej religii.
                  Nie mam nic przeciwko wszelkich maści teologiom, o ile nie przekraczają progów mego domu. Katolicka miłość bliźniego chyba nakazuje nie czynić bliźniemu tego, co Tobie nie miłe. Chyba że jest to kolejny dogmat przeznaczony dla naiwnych.
                  >
                  > Jezus Chrystus często odnosił się do Królestwa Bożego w swoich naukach, ukazują
                  > c je jako rzeczywistość, która ma wymiar zarówno obecny, jak i przyszły.
                  To jest jego sprawa osobistych wizji skompilowanych z innych mitów.

                  > Nie ch
                  > odziło o królestwo polityczne, lecz o panowanie Boga nad ludzkimi sercami i wpr
                  > owadzanie wartości takich jak miłość, sprawiedliwość i pokój.
                  To wyprawom krzyżowym - zresztą nie tylko im - chodziło o miłość i pokój serwowany w imię własnego Boga?

                  > Chrystus przedsta
                  > wiał siebie jako Króla, ale w sposób, który łamał schematy typowe dla ziemskich
                  > władców. Jego "tronem" była pokora i służba, a "koroną" ciernie, które nosił w
                  > drodze na krzyż.
                  Na bezrybiu i rak rybą. W ówczesnym Israelu tacy prorocy niemal potykali się o siebie głosząc własne wizje i mity. Co się stało z chrześcijaństwem Janowym, w którym się ochrzcił jako judaista przerabiając je później na kolejny swój strój?

                  > Fakt, że Jezus został oskarżony o samozwańcze ogłoszenie się królem, doprowadzi
                  > ł do Jego śmierci krzyżowej. W Ewangelii według Jana Jezus mówi: „Moje królestw
                  > o nie jest z tego świata” (J 18,36),
                  Nikogo to nie obchodziło do momentu, w którym nie zbezcześcił swojej żydowskiej świątyni w Jerozolimie.

                  > W tradycji chrześcijańskiej Chrystus jako Król symbolizuje zwycięstwo nad grzec
                  > hem i śmiercią.
                  I z tego powodu wyrżnieto Indian w Ameryce?
                  >
                  > Królowanie Jezusa wiąże się z całkowitą odmiennością od ziemskich monarchów.
                  Znajdziesz potwierdzenie tej tezy w historii papiestwa?

                  > Jego królewskość ma więc głęboki wymiar duchowy, który wciąż inspiruje wierzący
                  > ch do życia w zgodzie z naukami Chrystusa oraz do budowania wspólnoty opartej n
                  > a miłości i sprawiedliwości.
                  Forum to nie katecheza dla parafian, którzy oprócz dogmatów nic więcej nie wiedzą o swojej religii..

                  > Nauka niewątpliwie dostarcza nam precyzyjnych narzędzi do zrozumienia rzeczywis
                  > tości.
                  Nie tylko Dabrowa Górnicza potwierdza, że kaznodzieje żyją w swoim urojonym świecie.
                  >
                  > Wątpliwości wobec cudów opisanych w tekstach religijnych są zrozumiałe w kontek
                  > ście współczesnej wiedzy naukowej.
                  Jakie to ma znaczenie wobec faktu, że religijne postrzeganie rzeczywistości może być zupełnie :nie z tej ziemi".

                  > Komercjalizacja religii, choć zauważalna we współczesnym świecie, nie jest cech
                  > ą fundamentalną samej religii.
                  Czyżby?

                  > Religia nadal pełni rolę wspierającą i jednocząc
                  > ą w wielu wspólnotach, oferując ludziom duchową pomoc i moralne wsparcie. Nie m
                  > ożna jej więc sprowadzać wyłącznie do aspektu „utowarowienia.”
                  Jakie znaczenie ma ta duchowa pomoc wobec wielu ludzi krzywdzonych przez Kościół i jego funkcjonariuszy?
                  Przecież to jest farsa uwidoczniana coraz częściej po parafiach.

                  > Porównując religie monoteistyczne i politeistyczne, różnice w ich strukturze wy
                  > nikają z odmiennych fundamentów filozoficznych i kulturowych. Religie monoteist
                  > yczne koncentrują się na jednolitych aksjomatach, podczas gdy politeizm jest ba
                  > rdziej otwarty na różnorodność i pluralizm wierzeń. Ta różnorodność nie musi by
                  > ć postrzegana jako brak spójności, ale raczej jako bogactwo kulturowe.
                  Bogactwo kulturowe, które Krk przez dwa tysiące lat nieustannie zwalcza.
                  Czy coś się zmieniło w tym zakresie?
                  Przecież w tym Kosciele obowiązuje do dzisiaj zakaz myślenia obracającą w niwecz głoszoną wolną wolę. Jaki pleban ponosi odpowiedzialność za ograniczanie wolnej woli nadanej ludziom przecieżprzez samego Boga?

                  > Emocjonalny wymiar religii często budzi krytykę ze względu na domniemany brak r
                  > acjonalnych podstaw. Warto jednak zauważyć, że emocje są istotnym elementem lud
                  > zkiego doświadczenia, a dla wielu osób wiara jest połączeniem racjonalnych prze
                  > konań i osobistych przeżyć. Religia w ten sposób tworzy przestrzeń, w której ra
                  > cjonalność i emocjonalność mogą współistnieć, wzbogacając doświadczenie duchowe/
                  Wierutna kazuistyczna bzdura widoczna parafialna na co dzień. Jakieś dogmatyczne emocje nie mieszczą się w pojęciu nie tylko racjonalizmu, ale nawet zdrowego codziennego rozsądku.

                  > Zrozumienie braku wiary w to, co określane jest mianem „nieracjonalnych wierzeń
                  > ”, opiera się na zmianach w postrzeganiu świata, jakie przyniosła nowoczesna na
                  > uka.
                  Kolejna bzdura. Zresztą Celsus miał podobny pogląd na ówczesne chrześcijaństwo.

                  > Nauka, dzięki swojemu empirycznemu podejściu, dostarcza dowodów, które pom
                  > agają wyjaśnić wiele zjawisk wcześniej uznawanych za nadprzyrodzone.
                  Wyjaśniać zjawiska znane już w starożytności, które potwierdził w swych badaniach nie tylko Kopernik?
                  Gdzie się podziało co najmniej 2 tys. lat dawnej wiedzy i zdobyczy naukowych?


                  > Wprowadzen
                  > ie metodologii naukowej zakwestionowało więc wiele elementów, które wcześniej s
                  > tanowiły fundamenty wierzeń, co dla niektórych osób zredukowało ich zdolność do
                  > przyjmowania tych przekonań jako prawdziwych.
                  Tak wyglądają do dzisiaj fundamenty tej religii głoszonej do dzisiaj .

                  > W kontekście chrześcijaństwa, takie podejście może być uznane za kompromitujące
                  > dla niektórych jego elementów, szczególnie tych, które odnoszą się do cudów lu
                  > b dosłownych interpretacji biblijnych wydarzeń.
                  Nie tylko może być, ale jest kompromitujące.

                  > Wątpliwości te są zrozumiałe, z
                  > właszcza gdy skonfrontujemy je z nowoczesną wiedzą z zakresu biologii, fizyki c
                  > zy medycyny, które wyjaśniają wiele zjawisk wcześniej uważanych za cudowne lub
                  > niewytłumaczalne.
                  To logika w kościele poprzednio nie obowiązywała i dopiero teraz teolodzy dochodzą do odmiennych wniosków?

                  > Na przykład historie o wskrzeszeniach czy innych cudach mogą
                  > być postrzegane jako symboliczne, metaforyczne lub wręcz wyolbrzymione przekazy
                  > literackie.
                  A czym jest NT jak nie wielką metaforą?

                  > Jednakże wiara w chrześcijaństwie nie opiera się wyłącznie na dosłowności opowi
                  > eści biblijnych czy cudów, ale ma również wymiar duchowy, symboliczny i moralny
                  Tutaj po raz kolejny strzelasz sobie w kolano. Co Waldensom i wielu innym było z tego katolickiego ducha?

                  > . Chrześcijaństwo oferuje odpowiedzi na pytania, które wykraczają poza zasięg n
                  > auki – dotyczące sensu życia, moralności i ludzkich relacji. Nawet w obliczu kr
                  > ytyki wynikającej z rozwoju nauki, wielu wierzących postrzega swoją wiarę jako
                  > coś głębszego niż tylko zgodność z dowodami empirycznymi – jako osobiste doświa
                  > dczenie oraz ścieżkę, która prowadzi do duchowej transformacji.
                  Jest to indywidualne doświadczenie a samo stwierdzenie, że wielu jest pojęciem zupełnie nie mierzalnym i poza słowem o niczym innym nie świadczy.

                  > Podsumowując, brak wiary w elementy postrzegane jako nieracjonalne jest zrozumi
                  > ały z perspektywy naukowej, ale chrześcijaństwo, jak inne systemy wierzeń, pełn
                  > i funkcję nie tylko poznawczą, lecz także duchową i kulturową. To napięcie międ
                  > zy nauką a wiarą stanowi wyzwanie, ale także okazję
                  • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 21:54
                    privus napisał:

                    > Zarzucasz ten watek swoimi interpretacjami uciekając od zasad logimerytorycznej
                    > dyskusji
                    >
                    OK zarzucasz mi, że chce zmienić temat. Mój drogi przyjacielu. Religia powstała z jakiegoś powodu. Nie wiem. Może chciał od ciebie ofiary z dobrych uczynków. O co chodzi Bogu, sam nie wiem. I co on chce zdziałać na tej planecie tym cyrkiem z Jezusem. Zapewniam cię, że miesza w tym palce. A czy to mit. I czy istnieje, życie pozagrobowe nie wiem. Wiem, że bawi się w śmieszne królestwo Boże na ziemi. Po co nie wiem.
                    • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 22:18
                      Nie jedna religia powstała i nie z jednego powodu. Bądź uprzejmy żadnego Boga w to nie mieszać. Po prostu uważam, że chrześcijaństwo z wielu względów nie dorosło do roli, którą chciałoby odgrywać. Wybacz, ale bardziej sobie cenię zdobycze myśli teologicznej sprzed tysięcy lat, niż praktyczną dogmatykę Krk.
                      • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 22:52
                        privus napisał:

                        > Nie jedna religia powstała i nie z jednego powodu. Bądź uprzejmy żadnego Boga w
                        > to nie mieszać. Po prostu uważam, że chrześcijaństwo z wielu względów nie doro
                        > sło do roli, którą chciałoby odgrywać. Wybacz, ale bardziej sobie cenię zdobycz
                        > e myśli teologicznej sprzed tysięcy lat, niż praktyczną dogmatykę Krk.

                        Ja też. KK dla mnie obrzydziło ludziom Boga. I zbudowała przez nakazy i zakazy religię dla dziwaków, a nie ludzi. Wystarczy ich posłuchać na ołtarzach. Jak powstał KK mówi historia. I nie była to czysta gra. Wygrał ten, kto kreci się przy tronie. I macie co macie Ja między złem a złem. Wybieram mniejsze zło. I chwale ich za tą trudną drogę. Choć ich często nie rozumiem. I tych ich sekciarskich głupot.
                        • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 29.04.25, 01:58
                          Krk stworzył sobie z wiernych przestraszonych niewolników.
                  • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 22:01
                    C.d.

                    > Uprzedzenia wobec Kościoła często wynikają z przekonania, że instytucja ta dąży
                    > do kontrolowania ludzi oraz ich sumień, nie oferując przy tym jednoznacznych d
                    > owodów na istnienie Boga.
                    Właściwie niczego nie oferuje oprócz dogadzania swoim interesom.

                    > Dla wielu osób takie podejście budzi poczucie rozczarowania, a nawet oszukania.
                    Jak widzisz, same mityczne słowa nie tylko nie staja się ciałem, ale w konfrontacji z rzeczywistością nabierają niezbyt korzystnego charakteru w stosunku do takich demagogów.

                    > Współczesne społeczeństwo, coraz bardziej oparte na
                    > nauce i racjonalnym myśleniu, często oczekuje dowodów empirycznych, które potwi
                    > erdziłyby fundamenty wiary religijnej.
                    Po tylu doświadczeniach trudno się dziwić, że wierni zaczęli myśleć.

                    > Brak takich dowodów może prowadzić do kr
                    > ytyki, szczególnie w kontekście dogmatów, które wymagają bezwarunkowej akceptac
                    > ji.
                    Nie tylko ze względu na fakt braku dowodów. Przede wszystkim ze względu na nieustające manipulacje nie tylko samymi wiernymi ale także zbyt interesowną manipulacja NT, czy skrywaniu jej błędów i wypaczeń.
                    >
                    > Dodatkowo, historia Kościoła, w której zdarzały się przypadki nadużyć władzy cz
                    > y manipulacji, potęguje te uprzedzenia.
                    Znowu kręcisz i unikasz oceny postępowania tej instytucji. Zamiast bawić się katechizmem, sięgnij sobie na poważnie do Księgi Papieży z rozmysłem i zrozumieniem czytanego tekstu. Zaznaczam, że jest to publikacja kościelna o ISBN 87-7014-248-6.
                    • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 22:25
                      privus napisał:

                      > C.d.
                      >
                      > > Uprzedzenia wobec Kościoła często wynikają z przekonania, że instytucja t
                      > a dąży
                      > > do kontrolowania ludzi oraz ich sumień, nie oferując przy tym jednoznacz
                      > nych d
                      > > owodów na istnienie Boga.
                      > Właściwie niczego nie oferuje oprócz dogadzania swoim interesom.
                      TRZEBA BYŚ GŁUCHY ALBO ŚLEPY.
                      Kościół katolicki jest uznawany za największą organizację charytatywną na świecie. Jego działalność obejmuje szeroki zakres, od edukacji po opiekę zdrowotną i pomoc najuboższym. Kościół prowadzi ponad 150 tysięcy szkół, w których uczy się 54 miliony osób, oraz ponad 70 tysięcy przedszkoli. Dodatkowo zarządza ponad 5 tysiącami szpitali, 16 tysiącami przychodni zdrowia, 13 tysiącami poradni małżeńskich i ponad 30 tysiącami innych instytucji charytatywnych.
                      Działalność ta jest szczególnie widoczna w krajach biedniejszych, gdzie wsparcie ze strony państwa jest często ograniczone. Zakony, diecezje i wspólnoty wyznaniowe odgrywają kluczową rolę w realizacji tych działań, a ich zaangażowanie stale się rozwija
                      >

                      > > Dla wielu osób takie podejście budzi poczucie rozczarowania, a nawet oszu
                      > kania.
                      > Jak widzisz, same mityczne słowa nie tylko nie staja się ciałem, ale w konfront
                      > acji z rzeczywistością nabierają niezbyt korzystnego charakteru w stosunku do t
                      > akich demagogów.
                      Na tym działa religia i polityka.
                      >
                      > > Współczesne społeczeństwo, coraz bardziej oparte na
                      > > nauce i racjonalnym myśleniu, często oczekuje dowodów empirycznych, które
                      > potwi
                      > > erdziłyby fundamenty wiary religijnej.
                      > Po tylu doświadczeniach trudno się dziwić, że wierni zaczęli myśleć.
                      I mam nadzieje, że będą myśleć.
                      >
                      > > Brak takich dowodów może prowadzić do kr
                      > > ytyki, szczególnie w kontekście dogmatów, które wymagają bezwarunkowej ak
                      > ceptac
                      > > ji.
                      > Nie tylko ze względu na fakt braku dowodów. Przede wszystkim ze względu na nieu
                      > stające manipulacje nie tylko samymi wiernymi ale także zbyt interesowną manipu
                      > lacja NT, czy skrywaniu jej błędów i wypaczeń.
                      Wszyscy to wiemy a jak oni chcą być w błędzie to niech są . Ludzką rzeczą jest błądzić, ale głupców rzeczą jest trwać w błędzie (Hominis est errare, insipientis in errore perseverare).
                      > >
                      > > Dodatkowo, historia Kościoła, w której zdarzały się przypadki nadużyć wła
                      > dzy cz
                      > > y manipulacji, potęguje te uprzedzenia.
                      > Znowu kręcisz i unikasz oceny postępowania tej instytucji. Zamiast bawić się ka
                      > techizmem, sięgnij sobie na poważnie do Księgi Papieży z rozmysłem i zrozumieni
                      > em czytanego tekstu. Zaznaczam, że jest to publikacja kościelna o ISBN 87-7014-
                      > 248-6.
                      Kościół to przede wszystkim wspólnota ludzi, a nie tylko budynek czy instytucja. Nasze ciała są świątyniami, miejscami, gdzie mieszka duchowość, dobro i miłość. W tym sensie każdy z nas tworzy Kościół, ponieważ jest on zbudowany na relacjach, wzajemnym wsparciu i wartościowych uczynkach. Wszyscy jesteśmy częścią tej wspólnoty, która łączy nas na głębszym poziomie – niezależnie od różnic, które nas dzielą. To piękne przesłanie, które przypomina, że najważniejsze w wierze są ludzie i ich serca. 😊

                      W Ewangeliach nie znajdziemy słowa „kościół” w jego współczesnym rozumieniu. Zamiast tego używane jest greckie słowo „eklezja” (ἐκκλησία), które pierwotnie oznaczało „zgromadzenie” lub „zbór”. W czasach starożytnych odnosiło się ono do zgromadzeń obywateli w miastach-państwach, a w kontekście chrześcijańskim zaczęło oznaczać wspólnotę wiernych zwołanych w imię Boga.

                      Słowo „kościół” pochodzi z późniejszej greki, tzw. nowogreckiego, i jest wynikiem ewolucji językowej oraz kulturowej. Warto zauważyć, że pierwotne znaczenie „eklezji” bardziej podkreślało wspólnotowy charakter wiary niż strukturę instytucjonalną.


                      • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 20.04.25, 23:20
                        Trzeba być kościelnie wyedukowanym, by nie zrozumieć, że ta religia zorganizowana została jako polityczna siła antyintelektualna i antyindywidualistyczna.

                        George Orwell bardzo słusznie powiedział, że:
                        „wolność oznacza możliwość mówienie ludziom tego czego nie chcą słyszeć”.
                        Wielu myli to ze zmuszaniem innych do myślenia tak jak oni, co przecież i tak jest skazane na porażkę. Również wielu myli - często niestety świadomie - wymóg minimum liberalizmu w stosunkach międzyludzkich ze zdroworozsądkową i pacyfistyczną tolerancję podstawową z propagowaniem liberalnego stylu myślenia „tolerancji pozytywnej” i rozwijaniem jaj jako moralnej wartości nadrzędnej.

                        Dzisiaj paryska wolność wcale nie jest taka oczywista jak dawniej. Paryscy liberałowie są obecnie zaniepokojeni atakami katolików-lefebrystów na teatry, manipulowaniem przy konstytucyjnej świeckości państwa i ekspansją agresywnego islamu.

                        Jeśli myślisz, że wojny religijne się skończyły, to warto sobie przypomnieć nie tylko amerykańskie i brytyjskie szkolne spory ewolucjonistów z kreacjonistami. Polska od tego też nie jest wolna, np., że niemiecki (anglojęzyczny) film o Lutrze z 2003 roku nie został pokazany w katolickiej (a właściwie uporczywie nazywanej katolicką) Polsce.

                        Np. w Polsce i Hiszpanii rodzi się mniej dzieci, niż wśród rdzennych Francuzów – obywateli „laickiej” Republiki Francuskiej.

                        Przestępczość wśród wierzących w USA jest znacznie wyższa, niż w bardziej zlaicyzowanych krajach Europy Zachodniej, a obecny chwilowy wzrost przestępczości np. w Szwecji - gdzie dotąd był praktycznie zerowy - , nastąpił w związku z emigracją wierzących muzułmanów.
                        Jak widzisz, Kościoły cenią wyżej propagandę niż prawdę.

                        Zastanów się, gdzie się sam znajdujesz i czego żądasz od innych.
                        • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 01:28
                          To, co napisałeś, porusza wiele istotnych kwestii dotyczących religii, wolności słowa, tolerancji oraz wpływu ideologii na społeczeństwo. George Orwell rzeczywiście trafnie uchwycił paradoks wolności – możliwość mówienia rzeczy niewygodnych jest jej fundamentem, ale często bywa mylona z narzucaniem własnych przekonań.

                          Twoje obserwacje na temat współczesnych wyzwań związanych z religią i polityką są złożone. Religia, jako siła społeczna, ma potencjał zarówno do jednoczenia, jak i dzielenia ludzi. Wspomniane przez Ciebie konflikty, takie jak spory ewolucjonistów z kreacjonistami czy napięcia między różnymi grupami religijnymi, pokazują, jak trudne jest znalezienie równowagi między wiarą, nauką i świeckością.
                          Co do przestępczości i demografii – to są tematy, które wymagają głębokiej analizy, uwzględniającej wiele czynników, takich jak kultura, polityka, ekonomia czy migracja. Twój punkt widzenia na rolę Kościołów w propagandzie zamiast prawdy jest odważny i prowokuje do refleksji nad tym, jak instytucje religijne wpływają na społeczeństwo.
                          Jezusa (Isa) za proroka, ale nie za Syna Bożego. Dla muzułmanów najważniejszym prorokiem jest Mahomet, a ich świętą księgą jest Koran, który według wierzeń został objawiony Mahometowi przez Boga (Allaha).

                          Różnice teologiczne obejmują również koncepcję Boga. Chrześcijaństwo wierzy w Trójcę Świętą – Ojca, Syna i Ducha Świętego – jako trzy osoby w jednym Bogu. Islam natomiast kładzie nacisk na absolutną jedność Boga (tawhid) i odrzuca ideę Trójcy.

                          Pomimo tych różnic, obie religie promują wartości takie jak miłość, sprawiedliwość i współczucie.

                          Badania nad związkiem między religią a przestępczością pokazują różne wyniki. Niektóre wskazują, że religia może działać jako czynnik hamujący przestępczość, szczególnie poprzez mechanizmy kontroli społecznej i wsparcia społecznego. Na przykład, uczestnictwo w praktykach religijnych może zwiększać samokontrolę i zmniejszać skłonność do działań przestępczych.
                          Jednakże, inne badania sugerują, że wpływ religii na przestępczość może być bardziej złożony i zależny od kontekstu społecznego oraz kulturowego. W społecznościach bardziej zlaicyzowanych religia może mieć mniejszy wpływ na zachowania jednostek.
                          Niektórzy ludzie starają się udowodnić, że wiara jest szkodliwa i zwiększa przestępczość, ponieważ postrzegają religię jako źródło konfliktów, podziałów społecznych lub manipulacji. Krytycy religii często wskazują na przypadki, w których instytucje religijne były zaangażowane w działania nieetyczne, takie jak korupcja, przemoc czy dyskryminacja. To może prowadzić do przekonania, że religia, zamiast promować moralność, czasami przyczynia się do problemów społecznych.
                          Innym powodem jest chęć podważenia roli religii w życiu publicznym. W bardziej zlaicyzowanych społeczeństwach ludzie mogą argumentować, że moralność i etyka mogą istnieć niezależnie od wiary, a religia nie jest konieczna do budowania zdrowych relacji społecznych. W takich przypadkach krytyka religii może być próbą promowania świeckiego podejścia do życia.

                          • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 03:34
                            petrus1981rok napisał(a):

                            : ... W bardziej
                            > zlaicyzowanych społeczeństwach ludzie mogą argumentować, że moralność i etyka m
                            > ogą istnieć niezależnie od wiary, a religia nie jest konieczna do budowania zdr
                            > owych relacji społecznych. W takich przypadkach krytyka religii może być próbą
                            > promowania świeckiego podejścia do życia.[/b]

                            Nie myl etyki z moralnością, ponieważ to są niestety dwa różne i nie przystające do siebie pojęcia. Traktowanie tych ich jako tożsame zamienniki pojęciowe jest poważnym błędem logicznym. Moralność jest pojęciem typu kulturowo-sekciarskiego, ponieważ swoją moralność posiada każdy złodziej i bandyta.

                            Moralnością określa się działania i stojące za nimi powody. Natomiast etyka jest krytyczną analizą moralności. Celem rozważań nad etyką jest wskazanie sprzeczności między różnymi pozycjami moralnymi i znalezienie sposobów na zaradzenie im. Doskonale to ujął Sienkiewicz w powieści w Pustyni i Puszczy w postaci moralności Kalego.
                            • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 13:59
                              Nie myl etyki z moralnością, ponieważ są to dwa różne pojęcia, które nie mogą być traktowane jako zamienne. Moralność odnosi się do zestawu zasad i norm, które regulują zachowanie człowieka w ramach określonej kultury lub społeczności. Każdy człowiek, niezależnie od swojego postępowania, posiada własny system moralności, co może prowadzić do subiektywnych ocen, jak w przypadku moralności Kalego, opisanej przez Sienkiewicza w powieści "W pustyni i w puszczy".
                              Z kolei etyka jest krytyczną refleksją nad moralnością, jej analiza pozwala na ujawnienie sprzeczności między różnymi systemami wartości i poszukiwanie rozwiązań dla tych konfliktów. Etyka jest narzędziem filozoficznym, które pomaga ocenić moralne przekonania i wskazać sposoby na ich ulepszenie.
                              Traktowanie moralności wyłącznie jako kulturowo-sekciarskiego zjawiska pomija istnienie wartości uniwersalnych, takich jak prawa człowieka, które przekraczają granice kulturowe i mają zastosowanie w wielu kontekstach. Choć etyka i moralność są odrębnymi pojęciami, ich wzajemne powiązania są kluczowe dla prowadzenia rozważań o wartościach i zasadach. Rozróżnienie tych pojęć jest szczególnie istotne w dyskursie filozoficznym, ale w praktyce często się one przenikają i uzupełniają.
                              • wawrzanka Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 14:48
                                Petrus, chcesz dyskutować o etyce i moralności, a nawet nie czytasz wypowiedzi swojego rozmówcy. Przekleiłeś ją do chatu GPT, czy czego tam używasz i co właściwie dalej zrobiłeś? Co kazałeś zrobić chatowi z tą wypowiedzią? Czy przeczytałeś i zrozumiałeś to, co wkleiłeś na forum?

                                Doprawdy, netykieta powinna się zmienić.

                                • petrus1981rok Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 15:09
                                  Korzystam z internetu, jeśli chodzi o dane.
                                  • wawrzanka Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 15:15
                                    petrus1981rok napisał(a):

                                    > Korzystam z internetu, jeśli chodzi o dane.

                                    Tak jak każdy. Ale to, co wkleiłeś wyżej na temat etyki i moralności jest w pierwszej części parafrazą tego, co napisał Privus, a w drugiej - rozwinięciem tego samego. Wyszło to dość nienaturalnie i ciężko powiedzieć do czego się odniosłeś i w jakim kierunku zmierzasz.
                              • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 21.04.25, 16:19
                                petrus1981rok napisał(a):

                                > Traktowanie moralności wyłącznie jako kulturowo-sekciarskiego zjawiska pomija i
                                > stnienie wartości uniwersalnych, takich jak prawa człowieka, które przekraczają
                                > granice kulturowe i mają zastosowanie w wielu kontekstach. ...

                                Na początek drobna sugestia. Czcionkę bold zazwyczaj stosuje się dla podkreślenia najistotniejszych treści.

                                Po drugie, prawa człowieka w Kościele są fałszywym dogmatem zanegowanym już dawno nie tylko przez papieża Piusa XII. Również "Jezus nic nie mówi o prawach człowieka a wręcz przeciwnie raczej mówi o obowiązkach." (Mat. 8:9-10)
                                Więcej na ten temat pisałem w wątku: Prawa człowieka po kościelnemu

                                > ...Choć etyka i moraln
                                > ość są odrębnymi pojęciami, ich wzajemne powiązania są kluczowe dla prowadzenia
                                > rozważań o wartościach i zasadach.
                                Problem polega na tym, że sama doktryna kościelna nie dopuszcza do takich rozważań.

                                > Rozróżnienie tych pojęć jest szczególnie is
                                > totne w dyskursie filozoficznym, ale w praktyce często się one przenikają i uzupełniają.
                                I jedno i drugie jest dla doktryny tego Kościoła obce już z samego założenia.

                                W aktualnej sytuacji współzawodniczą między sobą właściwe tylko dwa pierwiastki działające zarówno w Polsce jak i w świecie w świecie, tj.:
                                - pierwiastek wcielony w katolicyzmie i diametralnie wykluczający rewolucję, oraz
                                - pierwiastek rewolucyjny, z natury swej godzący w naturę katolicką.

                                Potwierdzają to coraz częściej podnoszące się głosy określane jako odradzanie się Kościoła albo jego odnowienie. Jedno i drugie jest jedynie synonimem pojawiającej nawet wśród samych wiernych świadomości konieczności zmian doktrynalnych i uspołecznienia roli dotychczas szczelnie zamkniętego konserwatyzmu religijnego.
                                • olszak-przytycki Re: Drugie oblicze tej samej historii 04.05.25, 20:19
                                  Przeczytałem całą Waszą dyskusję.
                                  Odniosłem wrażenie,że pomimo tego iż jesteście niewierzący(?) to dostrzegacie wiele pozytywów w katolicyzmie.
                                  Krytykujecie tę wiarę łagodnie a przy tym z pozycji logicznych.
                                  Bardzo dękuję Wam za wyklad.Wiele istotnych rzeczy się dowiedziałem.
                                  • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 04.05.25, 20:30
                                    Zważ, że ani nie ma bezdennego dobra, ani też bezdennego zła. Jest to tylko kwestia interesu i jego interpretacji. Tak właśnie widzę i oceniam tzw. moralność.
        • privus Re: Drugie oblicze tej samej historii 09.05.25, 22:05
          petrus1981rok napisał(a):

          > [b]Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest fundamentem wiary chrześcijańskiej, a
          > jego wiarygodność opiera się zarówno na tradycji Kościoła, jak i zapisach w Pi
          > śmie Świętym.

          Zamiast puszczać wodze swoim fantazjom, zacznij od podstaw i odpowiedz na pytanie, dlaczego najstarsza ewangelia nie opisuje zmartwychwstania?
    • privus Re: Życzenie wielkanocne. 06.05.25, 21:18
      petrus1981rok napisał(a):

      > Wielkanoc to święto zwycięstwa życia nad śmiercią i dobra nad złem—niech radość
      > płynąca z tego faktu towarzyszy Wam każdego dnia. Spokoju, bliskości rodziny i
      > błogosławieństwa w każdym kroku! 🕊️[/b]
      >
      Po takich życzeniach mam wrażenie, że zmartwychwstaną także stare słowiańskie święte gaje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka