internauta81
04.01.26, 16:38
Kiedy ksiądz podczas lekcji religii powiedział -+ 10-letnim dzieciom że Święty Mikołaj nie istnieje, to niektóre popłakały się a potem rodzice wysłali list do kurii i ksiądz musiał „iść na dywanik”.
Te dzieci pisały listy do św.Mikołaja a on przynosił im prezenty pod choinkę.
Tak było z dziećmi, one nauczone , przyzwyczajone od kołyski, że św.Mikołaj przynosi dary, ba, nawet przychodził osobiści, był w ubiegłym roku a tu tak od razu najwyższy autorytet - ksiądz od spraw św. Mikołaja – wielkim głosem ogłasza, że św Mikołajnie istnieje.Dla 10-latka to szok i płacz.
Lecz jak byłoby z dorosłymi (?).Oni, dorośli modlą się już nie o zabawki lecz o zdrowie, szczęście, pomyślność w życiu, o pieniądze o opiekę podczas jazdy samochodem, o miłość itd.
Czyż tym fizycznie dorosłym, lecz umysłowo jeszcze dzieciom można powiedzieć, że Bóg katolicki to nie Bóg, że nie było żadnego „cudownego poczęcia”, że proszenie obrazu czy figurki, aby coś się wydarzyło lub nie jest bezpodstawne?
Rozpłaczą się jak ich dzieci, które chcą mieć św.Mikołaja.
Czyli, dla tkz. dorosłych katolików jest lepiej wierzyć bezkrytycznie w starożytne legendy i w setki różnych figurek, obrazów różnych „świętych Mikołajów” na każdą potrzebę, bo to im wbito od dziecka do głowy.
Odrzucją prawdę, ponieważ chcą mieć coś, do czego się modlić i mieć nadzieję złudzenie.
Tekst linku
Tekst linku
Tekst linku
Tekst linku
Tekst linku
P.S. Artykuły obcojęzyczne można przetłumaczyć poprzez googla, funkcjonuje.